Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 24-08-2006, 20:27   #1
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 2091 Lhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputację
Night City - Szybkie życie, szybka śmierć

Kolejny dzień w Night City.
Pada, ale to przecież nic dziwnego, jak dotąd w roku 2022 były tylko 4 dni bez opadów, a to i tak wielka rzecz, przecież mamy dopiero czerwiec…
Dzień jak co dzień…


Roxie

Ostatnio masz dobrą passę.
Masz spokojną świadomość, że możesz dać sobie kilka dni wolnego..
Przecież każdy potrzebuje trochę czasu dla siebie…
Tylko dla siebie…

Słyszałaś od kogoś, że ostatnio najbardziej na topie jest klub ‘Proxima’.
Cóż, warto zajść zobaczyć, może trafi się ktoś ...interesujący….

Sączysz właśnie poranne coś, co można przy odrobinie dobrej woli nazwać kawą…
W telewizji akurat są podawane wyniki ostatniego Lotta Ciał.

‘Dzisiejszej nocy liczba znalezionych ciał w dzielnicach…’

Obserwujesz radośnie uśmiechniętą prezenterkę i odruchowo oceniasz ile wydala na te lśniące, równiutkie żeby i ten niezwykły, ciemnofiołkowy kolor oczu…
Ciekawe kto wygrał tym razem i ile.

Może warto spróbować w to zagrać?

Oczywiście zawsze jest szansa na trafienie którejś z licznych nagród dodatkowych, jak na przykład zestawu do masażu osobistego, czy darmowej wizyty w jednym z ostatnio modnych butików cybernetycznych przy Rodeo Driver..
Ta ostatnia opcja jest nawet kusząca…

Sponsorem naszej głównej nagrody jest Stalowa Północ, dostarczyciel najbardziej egzotycznych broni osobistych !
Dodatkową nagrodą dla głównego zwycięzcy będzie najnowsze Monoostrze Mystic…
Zadziw swoich przyjaciół, a z wrogów zrób sałatkę!



Crawler

Obudziłeś się na zapleczu pubu w jakim grałeś ostatniej nocy.
Sam jesteś zdania, że gdyby nie twój audiovox, to nie było by cię wcale słychać przez ten tumult jaki robili goście After Dark, ale najważniejsze, że twoja muzyka spodobała się właścicielowi tego lokalu.
Niestety dziś ma w planach występ jakiś panienek, ale zapowiedział ci, że coś dla ciebie jeszcze znajdzie.
Ta garść kredchipów jaką rzucili ci na scenę ostatni klienci po tym, jak na ich życzenie porazi trzecie zagrałeś Speed Love Kerryego Eurodyne zdecydowanie jest czynnikiem jaki nadal sprawia, że twój nastrój jest dość dobry…

Poza tym, to co ci zdecydowanie poprawia humor, to fakt, że to na dziś wieczór jesteś umówiony z niejakim Trevorem Hawkiem w klubie ‘Proxima’.

Dwa dni temu zadzwonił do ciebie niejaki George i powiedział, ze jeśli szukasz roboty jako basista, to może ją znajdziesz.

Z tego co słyszałeś, gość, ten Trevor ma punkowy zespół ‘Objections’ o jakim było dość głośno jakiś czas temu..
Generalnie ich koncerty są zakazane, ale tak samo jak większości innych kapel jaki mają chęć wyrazić swoje zdanie w różnych poczynaniach rządów Night City, czy pieprzonych Stanów Zjednoczonych.

Z zdjęć w Screen Shocie jakie sobie ściągnąłeś w pobliskim Data Termie spogląda na ciebie wyzywającym wzrokiem dość młody człowiek z czerwonym irokezem na głowie, o pociągłej lekko wilczej twarzy, gniewnych oczach, ubrany w czarną ramoneskę i dżinsy.
Wygląda jakby miał ochotę połowę świata wyrznąć, a druga spalić….

O samym klubie wiesz, że mimo, iż nie istnieje od dawna , zdążył już sobie wyrobić renomę undergrudowego miejsca do jakiego jest się lepiej w gajerku nie zapuszczać…
Podobno na drzwiach jest napis: ‘Psom i Korpom wstęp wzbroniony’.

Napoleon


Ostatnio wszystko się pier**li.
Część Aniołów wylądowała w mamrze po tym, jak skok na mieszkanie jakie miało być bez lokatorów okazał się absolutnym niewypałem.
Chłopaki mieli absolutne szczęście, że ten stary solos ich nie powystrzelał.
Kto by pomyślał, ten spokojny facecik po czterdziestce weteranem wojny korporacyjnej.

Pieprzone bagno.

Na domiar złego młoda w szpitalu.
Przedawkowała.
Wtopiłeś prawie całą kasę w tych cholernych łapiduchów, ale z tego co słyszałeś, ta klinika jest całkiem niezła.

Jedyny pozytywny fakt, to to, że masz trochę fajnych informacji.
I wiesz komu je sprzedasz.

Ricky jak usłyszy jedną czwartą z nich to zacznie świrować.
A ty dziś zamierzasz go przycisnąć.

Wiesz, gdzie go spotkasz.
‘Proxima’…może to będzie dziś twoja szczęśliwa gwiazda?

John Hiway

Po dzisiejszym wieczorze będziesz wolny.
Zupełnie..

Ostatnia rata długu…i koniec.

Będziesz mógł teraz to co zarabiasz na robieniu tego co kochasz najbardziej wydawać na to co t y będziesz chciał.

Może się gdzieś dziś wieczorem po spłacie wybierzesz z swoim kochaniem?
W sumie jest co świętować…

A wtedy pokażesz jej , że nie tylko szybkie samochody są ekscytujące…

Odruchowo, jeszcze raz przeliczasz kredchipy.
Tak, zgadza się co do eurocenta.
Dziś spłacisz to Ricykemu, który w sumie nie jest takim złym fixem…

Z uśmiechem wyciągasz nogi pod namiastką stołu już planując co będziecie wspólnie robić dzisiejszego wieczora i nocy…

Taak, to będzie długa noc.
 
__________________
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I'm home again
Dear diary I'm here to stay
Lhianann jest offline  
Stary 25-08-2006, 00:58   #2
 
Moto's Avatar
 
Reputacja: 237 Moto ma wyłączoną reputację
John wyjął z kieszeni pogniecioną paczkę fajek, wydłubał z niej papierosa i zapalił
Przez chwilę delektował się myślami o zakończeniu zobowiązań.
Chciał mieć to jak najszybciej za sobą.
Założył kurtkę, która cały czas wisiała na oparciu krzesła, podszedł do stojącego obok trochę poobijanego, leciwego Chevroleta Camaro Z 28 SS LT4 w kolorze Burgund metalik
Wsiadł do samochodu, odruchowo omijając wspawaną klatkę bezpieczeństwa.
Przekręcił kluczyk w stacyjce a z przelotowego wydechu dobiegł charakterystyczny dźwięk strumienicy. Ostre wałki rozrządu sterowały tytanowymi zaworami pompując ze zbiornika tyle paliwa ile tylko zapragnął silnik. Stara technologia, niektórzy mówią, że wymaga „aptekarskiej” dokładności i nerwów z Korei, ale tą brykę dało się lubić zwłaszcza, gdy znalazło się odpowiednio rąbniętego gościa, który wsadzi jej pod maskę dwie sprężarki.
Zanim silnik osiągnął temperaturę pracy Hiway zapiął pasy i włączył radio.
Pierwszy bieg wszedł płynnie resztę załatwił moment obrotowy.
Auto wytoczyło się z garażu na mokrą jezdnię.
Silnik V8 gulgotał przyjemnie a w mokrych szybach odbijały się neony niezliczonych reklam.
 
Moto jest offline  
Stary 25-08-2006, 16:35   #3
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 2091 Lhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputacjęLhianann ma wspaniałą reputację
Jest około południa.
Do wieczora macie jeszcze troche czasu..
Co z owym czasem robicie?
 
__________________
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I'm home again
Dear diary I'm here to stay
Lhianann jest offline  
Stary 25-08-2006, 21:02   #4
 
Moto's Avatar
 
Reputacja: 237 Moto ma wyłączoną reputację
Najłatwiej stracić nadmiarowy czas w dziupli u Benji’ego, tam się zawszę kręci sporo freak’ów.
John potrzebował zabić sporo czasu, jadąc zastanawiał się nad kolejnymi modyfikacjami.
- Może wypruć wnętrze? Zaoszczędziłbym jakieś 60 może 80 kilo
- Może zmienić fazy rozrządu? Ale do tego potrzebna jest hamownia
- Przydałyby się nowe heble, może ktoś ma na zbyciu ceramiczne tarcze?

Auto jechało zgodnie z falą, jaką tworzyły skłębione plastikowe samochodziki, które prawie nie różniły się od siebie, wszystkie wyglądały jak wyjęte z paczki płatków śniadaniowych.

Na peryferiach, w starych magazynach, całkiem nieźle prosperował dość osobliwy warsztat.
Każdy mógł przyjechać i sam zepsuć (to znaczy naprawić) swojego potworka.
Haczyk polegał na tym, że za każdą godzinę w warsztacie trzeba zapłacić 5E$, a stary Benji nie kwapił się do pomagania a często przyjeżdżali frajerzy, którzy byli pewni swojej wiedzy i zostawiali swoje bryki na całe tygodnie, próbując je choćby przywrócić do stanu sprzed wizyty.
Wtedy zostawały 3 opcje
1. Oddać kasę
2. Odpracować kasę
3. Nigdy nie wrócić
John wiedział, że Benji jest geniuszem marketingu, ale bozia po prostu poskąpiła mu umiejętności technicznych, to była cała tajemnica sukcesu
Dzięki tej dziupli kilku zdolnych, często domorosłych mechaników mogło przetestować swoje umiejętności na cudzych autach a w dodatku dostawali za to kasę od właścicieli.
Często był z tego niezły ubaw.
 
Moto jest offline  
Stary 25-08-2006, 23:36   #5
 
Nightcrawler's Avatar
 
Reputacja: 602 Nightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemu
- Tak to będzie długi dzień - Wypalone szare budynki, poranione krzykliwym graffiti przywitały Crawler'a na wyjściu z knajpy - to nie jest dobra dzielnica , ale do jakiej dobrej by mnie wpuścili - pomyślał i rozłożył plastikowy badziew nad głową, poprawił plecak i wziął gitarę do ręki. - tylko ja i mój plastik - ruszył powoli naprzód w płaczące niebo, spuszczając smętnie łeb i włączając wearmana. Wszystko w koło wydawało sie szare, mętne i jałowe. Zatrzymał się przy częściowo wybitej witrynie jakiegoś opuszczonego sklepu. Najpierw wpatrywał się we własne nieogolone oblicze potem w martwą twarz szarego manekina za resztką szyby - żaden z nas to nie ja - szepnął. Ktoś pośpiesznie minął go wtulając głowę w ramiona, kryjac swój strach pod parasolem. Gdzieś z bocznych uliczek dobiegały śmiechy i jakaś muza. Na ulicy paru punków o transparentnie migających irokezach głośno wymieniało poglądy na temat korporacji. Podkręcił brzmienie wearmana "A dreamy-eyed child staring into night On a journey to storyteller's mind Whispers a wish speaks with the stars the words are silent in him - nucił idąc do sklepu po jakiś prepak. Czasem trzeba jeść. Brudna witryna nie zachęcała, tak samo jak kosz na śmieci wypieprzony tuż pod drzwiami, ale trudno nie miał ochoty patrzeć więcej na szaraczków śmigających jak co dzień do swoich biur, ani na roześmianych ćpunów. Chwycił pierwsze lepszy prepak, szybko zapłacił i wyszedł pośpiesznie ze sklepu. Udał się w stronę Lake Parku z mocnym postanowieniem posłuchania młokosów lub może zagrania czegoś samemu. -W końcu tyle jeszcze czasu ...
Przy parku uderzyły go reklamy pokazujące same "najlepsze" towary, które tak kochają wszyscy "piękni" ludzie. Problem w tym, że nie dało sie odwrócić od nich wzroku bo gdzie spojrzałeś, wszędzie migotały neony - nawet na pieprzonym chodniku, w kwaśnych kałużach widać było roześmiane ryje syntetycznych modelek. Doszedł pod scenę i otworzył prepak. Jedząc i słuchając rzępolenia jakiegoś dzieciaka pomyślał, że może punk nie jest tym co kocha najbardziej, ale jest wyrazisty a ten cały Trevor wyglądał przynajmniej na faceta, który dostrzega syf wokoło i nie boi sie o tym mówić otwarcie - eh czas rozruszać ludziska - Mruknął spoglądając po nielicznych, znudzonych sluchaczy, którzy raczej przycupnęli tu by nie stać na siąpiącym deszczu niż słuchać tego dzieciaka. Zapłacił za scenę i jak tylko młody skończył wszedł na nią, podpiął swą gitarę, podkręcił audiovox i wrzasnął w stronę parku, w stronę milczących kwaśnych chmur
- Usłysz mnie Night City, tak głuche na płacz swoich dzieci - Szarpnął struny...

Every time I think about how you act
You got no life, you got no respect
Yeah every time I think about how you act
You got nothing, nothing left...

Leeches and hypocrites
They even steal the air we breathe
Pretending and faking it
To be something they cannot be...

muzyka płynęła popłynęła przez każdy skołatany strzęp jego duszy ...
 
__________________
Sanguinius, clad me in rightful mind,
strengthen me against the desires of flesh.
By the Blood am I made... By the Blood am I armoured...
By the Blood... I will endure.
Nightcrawler jest offline  
Stary 26-08-2006, 18:26   #6
 
Moto's Avatar
 
Reputacja: 237 Moto ma wyłączoną reputację
Dojeżdżając na miejsce Hiway już wiedział, że nie będzie się nudził.
Przed warsztatem stało kilka aut, wokół których kręciła się spora zgraja umorusanych dzieciaków.
John ominął kolejkę oczekujących na „swoją szansę” i wjechał do budynku.
Przepastne wnętrze starego magazynu tętniło życiem.
Sześć hydraulicznych podnośników trzymało wysoko ponad ziemią na wpół rozebrane samochody.
Części i narzędzia walały się po całej podłodze a strumienie iskier jak pióropusze strzelały ponad głowami zapracowanych szaleńców.
Wśród tego całego bałaganu spacerował niski grubasek, który właśnie przypalał cygaro.
- John! – Krzyknął widząc zatrzymujące się na środku sali auto
- Jak ja się kurde cieszę, że widzę twoją łysą łepetynę – Rozłożył ręce w geście powitania
- No hej, Benji – Odpowiedział spokojnie, Hiway wysiadając z samochodu
Obaj rozmówcy jakby nie zwracali uwago na otoczenie, szli spacerkiem wprost do drzwi z napisem „private”
- Czy to dziś? – Zapytał puszczając spory kłąb cygarowego dymu grubasek
- Tak, wieczorem w „Proximie” – Odparł łysol uśmiechając się od ucha do ucha
- Ty, słyszałem, że dziś w Proximie ma się pojawić „Objections” – Benji poklepał rozmówcę po ramieniu
- Może załatwisz mi przy okazji autograf?
- Dobra, dobra nie pitol tylko otwieraj ten bajzel- burknął John
Grubasek wyciągnął z tylnej kieszeni pęk kluczy, który dyndał na łańcuszku i otworzył zamek.
Nacisnął klamkę i z nieprzyjemnym zgrzytem otworzył drzwi.
Ciemność rozświetliły błyski jarzeniówek podwieszonych pod sufitem.
Całe pomieszczenie wypełniały regały, na których stały skrzynie, pudła i inne pojemniki, z których wystawały wszelkiej maści samochodowe graty

- No, to powiedz mi trochę o tej „kapeli” – rzucił przez ramię łysol grzebiąc po półkach
 
Moto jest offline  
Stary 27-08-2006, 14:22   #7
 
Adrian's Avatar
 
Reputacja: 1025 Adrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumnyAdrian ma z czego być dumny
Napoleon



- PKP. Pięknie, kurde, pięknie. - obiło się po czaszce Napoleona po przebudzeniu. Powoli zwlekł się z materaca w jednej z tysiąca kabin w Noclegowni. Rozprostował ciałona tyle na ile pozwoliła mu mała przestrzeń kabiny. Anioły - pomyślał - trzeba zadzwonić do Kluchy i dowiedzieć się co i jak. Ale najpierw Mała. Muszę do niej iść.Wyskoczył z kabiny, wszedł na prowizoryczne rusztowanie z plastikowej sklejki. Pewnie miał służyć tylko ekipie składającej rzędy kabin na tym piętrze, szybko jednak okazało się, że jest stałym elementem. Zatrzasnął elektroniczny zamek i rzucił porozumiewawcze spojrzenie tutejszemu stróżowi, któremu płacił odkąd się tu zaczepił dwa tygodnie temu, co poniedziałek, stałą, nieuczciwą stawkę – zapewne chroniącym go przed nim samym bardziej niż przed innymi złodziejami. Piętro było wypełnione ludźmi, ruszającymi sie jak w Strefie, handlującymi, przekrzykującymi się, walczącymi. Przebiegł między nimi górując, wzrostem, wrzucił na oczy wygrzebane z wewnętrznej kieszeni kurtki okulary, pomknął do łazienki przepłukać twarz i wymienić plaster z syntokoką na ramieniu. - Albo, nie, dziś muszę być czysty, dla Małej. - powiedział do spojrzenia w zamglonym lustrze. antycznym produkcie ze szkła jakimś cudem wciąż całym. - Jeśli ci sztywniacy w plastykowych kitlach nie pomogą, trzeba będzie dać szansę tej wszy Miyazakiemu na spłatę swego długo uśmiechnął sie ponuro do odbicia na pożegnanie. Wskoczył na pokryte śmieciami schody i pomknął w dół w kierunku kliniki. Kupując po drodze jakieś słodycze.
 
__________________
post użytkownika zmoderowano za pisanie głupot
Adrian jest offline  
Stary 30-08-2006, 19:46   #8
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 174 Kutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie coś
Roxie, Toy
Myślała o wyjściu do jakiegoś klubu, myślała konkretnie o Proximie- ostatnio usłyszała (chyba od Emilly), że tam wielu bogatych i niezbyt inteligentnych facetów szuka szczęścia... I chociaż chciałaby ubrać się jak ostatnio, to wiedziała, iż to trochę zbyt ostry strój jak na pracę. Pracę i zabawę, jak zwykle zresztą...
No ale przed 20 nie warto było się tam pokazywać, a zegar na jej ścianie wskazywał godzinę 13- tak więc 7 godzin... Czyli akurat w sam raz, żeby naprawdę każdy w klubie gapił się właśnie na nią!

Powoli poszła w kierunku łazienki, kąpiel w pięknej wannie z jacuzzi była tym, o czym marzyła od dawna. Zrzucila lekkie ciuchy, w których zazwyczaj poruszała się po domu i wskoczyła do wanny, która w przeciągu 3 minut napełniła się i zaczęła ten kojący i wyciszający masaż...

Godzina minęła na odpoczynku i marzeniach- marzeniach o spokojnym życiu, o szczęściu i dostatku... A miłość? No, jakby była niezbędna... Miłość to tylko zmniejszenie wolności, obcięcie skrzydeł anioła, jakim była Roxie. I jakim chciała pozostać już na zawsze...

"Teraz włosy..."- mruknęła, wychodząc z wciąż gorącej wody. Dziewczyna szybko zmyła z nich brud całych dwóch dni, poczym (z pomocą prostownicy) pozbyła się tych w prawdzie delikatnych, ale szalenie denerwujących loczków. Spojrzała w lustro. Tak, w samym szlafroku wyglądała bosko, a co dopiero po następnych przygotowaniach... Ale co nagle to po diable, jak to mówiła jej matka, tak więc dziewczyna rzuciła się na sofę i włączyła tv...

Jakiś jebany pies właśnie prowadził wykład o tym, jak głęboko rozwinął się margines społeczeństwa i jak należy go unikać... PSTRYK! Kolejny film sprzed blisko 20 lat, jakieś pierdoły o wojnie... Jaka to w ogóle była wojna?! PSTRYK! Serial, cholerne pierdolenie o uczuciach wyższych... Aż szkoda oglądać, pomyślała Roxie i wyłączyła to gówno dla mas.

Telefon zadzwonił natychmiast po wyłączeniu telewizji. "Opowiesz mi co robisz? Bo tęsknie za twoim głosem"- odezwał się w słuchawce Steve. I byłoby to słodkie, gdyby nie to, że za każdy miesiąc tego "związku" płacił jej sporo kasy...

Kolejna godzina pieprzenia mu o tym, jak o nim myśli i jak za nim tęskni, powiedział że w tym tygodniu wpadnie. Znów trochę eurodolców, zawsze trochę kasy się przyda. Lubiła jego wizyty- był stosunkowo przystojny, delikatny, czuły i cholernie dziany... Daleko mu było do tych obleśnych kierowców, z którymi czasem się przespać. Taka praca...

Do 16 zjadła coś jeszcze i zaczęła szykować się dalej- liczyła na kogoś naprawdę dzianego, więc pół godzinki na mały make-up napewno by nie wystarczyło. Dokładnie pomalowała paznokcie na dość drapieżną mieszankę koloru czarnego i czerwonego, delikatnie podkręciła końcówki swoich włosów (było to praktycznie niewidoczne, ale zawsze to robiła), nałożyła warstwę pudru, na to dwie następne (chyba tylko ona wiedziała, po co...), zajęła się każdym okiem, ustami, wstąpiła do garderoby...

Punkt 19 stanęła już przed lustrem i sama zachwyciła się sobą. Chudziutka lecz napewno nie płaska, nie za wysoka dziewczyna przyciągała samą figurą wielu facetów. A gdyby dołożyć do tego siegające do ramion blond włosy, jasnoniebieskie, duże oczy i naprawdę wyzywający i pociągajacy zarazem strój (ciemna, skórzana kurtka, mini w kolorze zachaczającym o jasne moro i wysokie, czarne kozaki...), to zapowiadał się masowy wzwód w Proximie...

Ostatnie przygotowania do wyjścia- torebka, do środka trochę pieniędzy i perfumy, zablokowanie całego mieszkania i szybki skok do sypialni, by z szafki nocnej przełożyć do torebki małe zawiniątko... No, teraz była gotowa. Nie minęła chwila i już zjeżdżała windą do garażu...

Zielona Yamaha YZR-61T, marzenie co drugiego gangera, od trzech miesiecy miłość Roxie. Najnowsze zabezpieczenia, najnowszy silnik, najnowsze hamulce, najnowszy system oświetlenia... Nóweczka, dziewczyna nawet wolała nie myśleć, ile kosztował on Steviego...

Piękny dźwięk zapalającego silnika i dziewczyna pojechała w kierunku Proximy. Wyglądała na naprawdę niegrzeczną dziewczynkę... I doskonale wiedziała, jak kręci to co drugiego bywalca takich klubów...
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
Stary 30-08-2006, 22:02   #9
 
Nightcrawler's Avatar
 
Reputacja: 602 Nightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemuNightcrawler to imię znane każdemu
nie było deszczu, nie było parku, neonów i miernej publiki, tylko muza - bunt i sprzeciw przeciwko wszystkiemu w koło. Już nie niemy
Cuz I'm praying for rain
And I'm praying for tidal waves
I wanna see the ground give way.
I wanna watch it all go down.
Mom please flush it all away...

Urwał... dźwięk przebrzmiał w uszach ustępujac niezadowolonemu pomrukowi widzów. Tym raze miał to gdzieś. Pośpiesznie odpiął gitare od wynajętego sprzeu i mruknał pod nosem - walcie sie puste marionetki, szalejecie wśród ostatnich tchnień Ziemi... - oddalił się pośpiesznie w strone najblizszej otwartej knajpy. Chwile mu to zajęło, kolejny kawałek chodnika z rozmazanym na sobie refleksem neonów. Gdy wreszcie wszedł do knajpy po prostu podszedł do stolika w rogu i otulił sie w ciemność kąta. Po woli uspokajał się odcinajac sie od szumu mentów w około. Lubił ciemność potrafiłą być przytulna, kojaca tak cicha i spokojna. Zamówił syntetycznego drinka i wlepił wzrok w odrapaną ściane. Po czym wyciągnał teksty i nuty kawałków zespołu Trevora. Siedział tak medytujać nad niemi po raz kolejny do ok. 19. Chciał się upewnić, że zagra to wszystko jak należy. Po czym wstał, zapłącił przy barze za drinka i wyszedł bez słowa. Ruszył smętnie w strone Proximy, trącany co jakiś czas przez przechodniów, osłonięty tylko skrawkiem plastiku od płaczącego kwaśno nieba...
 
__________________
Sanguinius, clad me in rightful mind,
strengthen me against the desires of flesh.
By the Blood am I made... By the Blood am I armoured...
By the Blood... I will endure.
Nightcrawler jest offline  
Stary 30-08-2006, 22:55   #10
 
Moto's Avatar
 
Reputacja: 237 Moto ma wyłączoną reputację
- Wiesz... – Odparł Benji – Tak naprawdę to nie wiem, ale moja stara bardzo lubi ich teksty
John w tym czasie znalazł w jednym ze starych pudeł komplet ceramicznych tarcz
- Ile za to? – Wskazał na trzymane w rękach przedmioty
- Jak znam życie to mnie okradasz - Uśmiechnął się grubasek. -Załatw mi ten pieprzony autograf to ci do tego dorzucę jeszcze breloczek z melodyjką
- Dobra, dobra – Zaniósł się śmiechem Hiway – Załatwię

Obaj mężczyźni wyszli z pomieszczenia łysol owinął tarcze w szmaty i wrzucił do bagażnika
Odwrócił się do grubaska i zatarł ręce
- No stary, dawaj, co tam masz, byle bym się wyrobił na 20 do „Proximy”
- Wreszcie! – Benji puścił cygarowego dymka i uniósł ręce w triumfalnym geście
- Myślałem, że nigdy nie spytasz. Jest tu taki rupieć, gość zalega z płatnością od dwóch tygodni a od tygodnia to go nawet nie widziałem. Muszę zwolnić miejsce dla nowego klienta
Rozmawiając szli w stronę czarnego Auta, które stało w samym rogu sali.
- Ta...- Mruknął John – Mam go odpicować żebyś mógł go potem „zalegalizować”.. Rozumiem.
- No! To szafa gra! Wiedziałem, że się dogadamy! - Mały grubasek aż skakał z radości
Hiway zdjął kurtkę
- Ciekawe, jaką tajemnicę kryje Honda City 2000

Te alkoholowe silniki nowej generacji są beznadziejne. Nie dość, że CHOOH jest, co najmniej dziwnym paliwem, niby to alkohol a mam mniejszą wartość cieplną niż poczciwa etylina, to jeszcze kolejne ograniczenia w emisji spalin kastrują osiągi całkiem niezłych silników czasem nawet o połowę. No tak, ale ponieważ silnik jest zdławiony to producent może zaoszczędzić na materiałach i tak koło się zamyka. Zasrane plastikowe kolektory, miękkie jak plastelina przeguby o sypiące się jak choinki przekładnie zrobione z czegoś, co jeszcze 20 lat temu mogło być łopatą. Szlag mnie trafia, dlaczego współcześni producenci zakładają trwałość jednostki napędowej na góra 10 lat, za to powinno się karać śmiercią, gdzie się podziały stare poczciwe V8, które przejeżdżały 200 000 i pytały „i co dalej?”
John szybko dotarł do źródła awarii. Pieprzony tłok wypalił się na wylot! Z czego oni to robią? Przecież to powinno mieć tolerancję cieplną o wiele wyższą niż możliwości silnika!
Łysol znalazł zamiennik ze starego BMW, wymienił pierścienie sprawdził gładź i zamontował.
Usiadł za kierą i zanim odpalił zatrzymał się na moment. Jak ten głupi gnojek osiągnął taką temperaturę?
Wysiadł i odkręcił wlew paliwa, zaciągnął się i wszystko stało się jasne, tylko skąd ten dzieciak miał dostęp do paliwa lotniczego i to nie byle, jakiego – to było wysokooktanowe
Kurde, aż dziw, że się ta padaka nie rozleciała kompletnie! Właściwie wszystko jest do wymiany nawet wydech się spalił. Czas użyć starych metod.
Zlał wachę do kanistra, wymienił olej na mineralny - co za zbrodnia- przeleciało mu przez głowę. Wlał zwykłego CHOOH’a znów wsiadł do środka.
Przekręcił kluczyk i.... Rozrusznik przełamał kompresję, pompa podała jeszcze resztki napalmu.
Z wypalonego wydechu wystrzelił słup ognia, towarzyszył mu wystrzał jak z armaty, po czym z kłębów niebieskawego dymu wyłonił się dźwięk pracującego silnika.
Na chwilę praca w warsztacie zamarła, lecz gdy John wysiadł wszyscy byli już pochłonięci swoimi zajęciami.
Nagle niewiadomo skąd pojawił się Benji, który przestępując z nogi na nogę krzyknął
- Zajebiście –
Łysol spojrzał na niego
- Ta. Jasne i sprzedasz go jako „Nuffke, sztukie nie śmigane”. To, że się toczy nie oznacza, że daleko pojedzie. Daj go jakiemuś młokosowi niech wymieni głowicę i wydech.

Hiway umył się i ruszył do Proximy, w końcu była już 19:30
 
Moto jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:12.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170