Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 02-06-2007, 16:29   #1
 
Szarlej's Avatar
 
Reputacja: 2996 Szarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputację
Ochrona

06:20 15.10.2200 rok Nowy Jork
Siedzicie w gabinecie szefa. Gabinet jest gustownie urządzony, na podłodze leży skóra, która ponoć jest z prawdziwego niedźwiedzia. Na skórze stoi stół, przy którym siedzicie Wy. Ciągle niewyspani, w końcu kto byłby wyspany na waszym miejscu? O szóstej obudził was telefon, zaspana sekretarka szefa kazała wam przyjechać natychmiast do biura. Siedzicie teraz i wolicie oglądać niebieskie ścian i zdjęcia z safari dla bogatych maniaków, gdzie można zobaczyć zwierzęta, których już nigdzie się nie spotyka niż wnerwionego szefa, który krzyczy i wymachuje swoim zabytkowym rewolwerem 44 magnum.
-Sara została porwana! Ci pierdoleni partacze, którzy zwą się zawodowcami nie dali rady jej ochronić. Między Nowym Jorkiem a Night City. Wszelkie dane jakie mamy macie na tej płycie. Za 24 godziny Sara ma być tu cała i zdrowa. Ja znam adresy waszych rodzin, przyjaciół, kochanek, kochanków a przede wszystkim was. A teraz spierdalać!
Szef rzucił w was płytą DVD, która potoczyła się po stole i spadła na skórę z niedźwiedzia.
Za oknem słychać tylko odgłosy ulicy przez otwarte okno.
 
__________________
[...]póki pokrętna nowomowa
zakalcem w ustach nie wyrośnie,
dopóki prawdę nazywamy, nieustępliwie ćwicząc wargi,
w mowie Miłosza, w mowie Skargi - przetrwamy [...]

Ostatnio edytowane przez Szarlej : 02-06-2007 o 16:36.
Szarlej jest offline  
Stary 03-06-2007, 23:11   #2
Banned
 
Reputacja: 0 Rhamona nie jest za bardzo znany
Młoda dziewczyna siedziała w pozycji dość swobodnej w zbyt miękkim fotelu w gabinecie szefa. Czerwone włosy były jak zwykle nieułożone tak jakby dopiero co wstała. Nie sprawiała jednak wrażenia niewyspanej, wręcz przeciwnie, wyglądała jakby miała już za sobą przebieżkę po zaśmieconych ulicach Nowego Yorku. Przydałby się jej prysznic...

W każdym razie, to ona zebrała na sobie najwięcej kropelek śliny wściekłego szefa. Nie krępowała się w okazaniu swego obrzydzenia. Wszelkie płyny ustrojowe, poza krwią budziły w niej odrazę. Nie zamierzała się nigdzie ruszać przed obejrzeniem danych. Nie wyobrażała sobie odchodzić od swoich zasad tylko dlatego, że tym razem szefowi porwali laskę.
Schyliła się po płytkę, przez chwile zastanawiając się czy skóra niedźwiedzia była prawdziwa. Jeśli była... Sara warta była każdego jego grosza lub innego cacka jaki posiadał. Sięgając po swojego laptopa rzekła z przekąsem:
- Pewnie zarabiali za mało... No dobrze, zobaczmy co tam pan ma - wsunęła niewielką płytkę w odpowiedni otwór i zaraz potem dla pewności zeskanowała powierzchnie w poszukiwaniu wirusów. Następnie skopiowała dane na dysk.
- Gdyby pan znalazł mojego brata, byłabym bardzo wdzięczna, wisi mi 100 baksów już od ponad 5 lat, tatko zawsze mi powtarzał, że to brzemię starszej siostry...
- No dobra, dość tego pierdolenia, kiedy mamy wizytę w magazynie?
 

Ostatnio edytowane przez Rhamona : 03-06-2007 o 23:14.
Rhamona jest offline  
Stary 03-06-2007, 23:53   #3
 
Saql's Avatar
 
Reputacja: 0 Saql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie coś
Od początku wybuchu szefa, Sly wiedział, że tym razem wpakował się w niezłe gówno. Szef po prostu nigdy tak ostro nie reagował i nie traktował ich tak przedmiotowo. Mimo silnych nerwów Scott chciał jak najszybciej złapać płytę i wypaść z gabinetu, aby w spokoju przeanalizować sytuację, jakby na to nie patrzeć paskudną. Gdyby nie szybkość Rudej, sam złapał by płytę i uciekł czym prędzej. Nie zdążył jednak. Teraz siedząc w fotelu z jednej strony wściekał się na Rudą, że zabrała płytę, ale z drugiej strony był jej wdzięczny, że ruchem tym zwróciła całą uwagę szefa na siebie. Mimo, że starał się udawać obojętność przed szefem, wzrok jego co chwilę kierował się ku monitorowi laptopa do którego Ruda włożyła płytę z danymi. Wiedział, że od jakości tych danych może zależeć ich życie. Pierdolić to, jakie ich? Jego życie.
Pot zaczął perlić się na jego czole, gdy w napięciu przyglądał się matrycy laptopa.
 

Ostatnio edytowane przez Saql : 03-06-2007 o 23:55.
Saql jest offline  
Stary 04-06-2007, 22:23   #4
Bigos
 


Poziom Ostrzeżenia: (0%)


Ostanio grupa nie miała poważniejszych zadań i wszyscy mieli więcej czasu dla siebie. Antonio nie mógł nie skorzystać z okazji i zaczął kombinować jakiś nowy gadżet do swoich cyborgizacji. Poza tym gdzieś na sieci dorwał nowszą wersję powłoki na cybernogi która bardziej realistycznie oddawała zaprogramowane wzory. Można nawet puszczać proste sekwencje filmowe. W głowie chłopaka pojawiała się masa nowych pomysłów i w sumie nie miał ochoty przesiadywać teraz w gabinecie tego przygłupa ze skórą zmutowanego psa na podłodze. Całe stada takich gówien biegają w północnej części stanów. Jednak tym razem to było coś innego. Tym razem szef był wściekły jakby inaczej. Ciężko to było sprecyzować ale robiło się groźnie. Chociaż nasza zadrutowana Soloska pewnie i tak miała to wszystko głęboko w dupie a Scot jak zwykle starał się być niewidzialny. Standardowe zachowania towarzyszy trochę uspokoiły Toniego. Wtedy w ich stronę poleciała jakaś płytka. Co?! Płytka? Co to jest?!! Jak my to świństwo sprzed epoki odczytamy? W mordę!. No tak Ruda jak zwykle pierwsza do akcji i co ona z tym zrobi. Jasne włóż to do laptopa. Najlepiej połam na kawałki i wciśnij w miejsce na chipy, o właśnie, pięknie. He he, półmózg. O prosz... działa? Eeee.

Chłopak z wielkimi oczami wpatrywał się w monitor laptopa. Wypadało teraz coś powiedzieć.

- Za ile? I którędy do magazynu? Może tym razem zwróci się na za amunicję. Znajdziemy ją, nie?

W sumie więcej z siebie nie wydusił. Czekał aż dane pojawią się na monitorze. Jego włosy co chwila zmieniały kolor z ciemnej, zgniłej na jasną zieleń.
 

Ostatnio edytowane przez Bigos : 04-06-2007 o 22:29.
 
Stary 04-06-2007, 22:58   #5
 
Szarlej's Avatar
 
Reputacja: 2996 Szarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputacjęSzarlej ma wspaniałą reputację


Dane powoli wczytywały się na laptopie. Szef wysoki i barczysty brunet, z cyberrękoma, usiadł w fotelu. Gdy Ruda spytała się o magazyn.
-Bierzcie, co chcecie, ma być tutaj za dwadzieścia cztery godziny. Może nawet wtedy coś z magazynu się zgubi.
Gdy Antoni spytał go o nagrodę szef zerwał się z fotela i w szybkich krokach doszedł do Purcella. Wycelował mu w głowę swoją archaiczną spluwę. Antoni widział tylko czarną dziurę oksydowanej lufy. Po chwili usłyszeliście odgłos pociągnięcia za spust. Na szczęście w komorze rewolweru nie było naboi.
-Śmieciu dzięki mnie masz pracę, macie ten sprzęt. Pozwalam wam coś wziąć z magazynu a Ty się mnie pytasz ile Ci zapłacę. A i jak te frajer Mick raczy się zjawić to ma mi się na oczy nie pokazywać bez mojej żony.
Mick jest waszym kumplem z drużyny i kierowcą.
W czasie, gdy szef ochrzaniał Antoniego na sprzęcie Rudej wczytała się płyta. Była tam mapa pokazująca drogi między Nowym Jorkiem a Night City z możliwością przybliżenia. Poza miastami była zaznaczona stacja benzynowa, po najechaniu na nią myszą wyświetlał się podpis. "Miejsce porwania Sary". Po za mapą był nagrany obraz z kamer stacji benzynowej i nagranie telefonicznej.
Najpierw włączyliście nagranie. Widzicie jak pod stacje zajeżdża najnowsze niebieskie porsche i wysiada ktoś od strony kierowcy. Poznajecie Stevena. Steven podłącza porsche i tankuje CHOOCH2. Poza nimi na stacji jest tylko jakiś punk, który tankuje swój motor. Nagle podjeżdża czarna ciężarówka Volkswagena. Wyskakuj z niej czterech zamaskowanych ludzi, jeden z nich ma prawą cyberrękę. Steven wyjmuje spod rozpiętej kurtki Militecha 10 z tłumikiem. Czterech porywaczy strzela w niego ze swoich Pistoletów. Steven zdążył postrzelić jednego z napastników w rękę, po czym pada. Z porsche wypada nieznany wam człowiek i zabija celnym strzałem jednego z agresorów. Za ciężarówki pada strzał i ochroniarz pada. Ostatni z ochroniarzy ginie od kuli. Za samochodu wychodzi człowiek z M14. Napastnicy chowają ciało swojego kumpla a jedne z nich wchodzi do pojazdu i obezwładnia tasserem szamoczącą się Sarę. Przenoszą ja do ciężarówki i odjeżdżają. Teraz za budynku wychodzi przerażony punk i ucieka swoim motorem. Nagranie się kończy.
Otwieracie rozmowę telefoniczną.
-Sara została porwana, innych zabili mnie ciężko ranili.-Poznajecie Steva, widać przeżył.
-Zaraz padnie mi bateria, napastników było sześciu, porwali ją...
Słyszycie odgłos zerwanego połączenia.
-Stev, Stev jesteś? Cholera.-Nieznany wam głos.
 
__________________
[...]póki pokrętna nowomowa
zakalcem w ustach nie wyrośnie,
dopóki prawdę nazywamy, nieustępliwie ćwicząc wargi,
w mowie Miłosza, w mowie Skargi - przetrwamy [...]

Ostatnio edytowane przez Szarlej : 04-06-2007 o 23:48.
Szarlej jest offline  
Stary 05-06-2007, 00:14   #6
Banned
 
Reputacja: 0 Rhamona nie jest za bardzo znany


Ruda nie dotrwała do nawet połowy filmu. Scenariusz porwania był tak nudny jak stary film sprzed wieków.
- Śmieciu?! - krzyknęła do szefa wykrzywiając swoje usta - Ten śmieć, wiele razy uratował mi życie! Dzięki temu śmieciowi my wszyscy wciąż jeszcze sprawnie funkcjonujemy. Podejrzewam, że ten właśnie śmieć uratowałby i pańskie życie jeśli byłaby taka potrzeba... choć w sumie po tym co teraz pan tu zrobił mam szczere wątpliwości. Mówiąc o nim jak o śmieciu, pluje mi pan prosto w twarz, niedocenia pan mojej wartości, pogrążając w ten sposób samego siebie. Nie muszę chyba panu przypominać, że to pan mnie stworzył, to pan mnie wykreował, a teraz jestem dla pana tylko zwykłym śmieciem?

Ruda mówiła całkowicie poważnie, jej ton był jak zwykle wyniosły i arogancki, do tego była bezpośrednia i celnie trafiła tam gdzie boli.
Ci, którzy nazywali ją śmieciem kończyli marnie. Czasem źle się to kończyło również i dla niej. W każdym razie zawsze następował jakiś koniec. Na szczęście dla szefa, Ruda starała się go jakoś wytłumaczyć. Może był wstrząśnięty porwaniem swojej blond dziwki, może ta zdzira warta była dla niego każdego grosza... a może ją kochał? Z resztą nie ważne, sprawiał wrażenie kogoś wyprowadzonego z równowagi. To go tłumaczyło ale nie uspawiedliwiało. Powiedział coś bardzo głupiego i musiał ponieść konsekwencje, chociażby to był zwykły wstyd.
 
Rhamona jest offline  
Stary 05-06-2007, 01:52   #7
Bigos
 


Poziom Ostrzeżenia: (0%)
Gdy tylko szef wycelował w Antonia ten spojżał mu w twarz i powiedział

- Nie robiłbym tego na twoim miejscy...

Wtedy usłyszał kliknięcie. Kolor włosów i smok wytatuowany na twarzy momentalnie przybrały krwisto czerwone odcienie. Na nogach pojawiło się mnóstwo dziwnych ostrych ciemnych kształtów. W oczach chłopaka biła wściekłość. Powstrzymywał siebie aby nie wstać i nie robić czegoś głupiego. Przeczekał w ten sposób na tyle aby dać skończyć mówić Rudej.

- Co to kurwa ma być. To jest ewidentnie jakiś kurwa kanał. W dupie mam tą laskę którą wyciągnęli z samochodu. Ciekawe dlaczego jeszcze z okupem nie dzwonili. Ta cipa pewnie jest więcej warta na czarnym rynku niż dobry pancerz wspomagany albo pełna konwersja borga. Niegdzie nie jedziemy dopóki nie będziemy wiedzieć na co się narażamy. Zabierz mi ten złom sprzed oczu i sugeruję wizytę w serwisie. Twoja lewa ręka długo już nie pociągnie.
 
 
Stary 05-06-2007, 10:57   #8
 
Saql's Avatar
 
Reputacja: 0 Saql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie cośSaql ma w sobie coś


Scott poważnie zastanawiał się,czy kolejna komora rewolweru też jest pusta. Miał nadzieję, że tak, bo widać, że szefowi puszczały nerwy. Słowa właśnie wypowiedziane przez medyka mogły wyprowadzić szefa za linię poczytalności. Łatwo był przewidzieć, co by się wtedy stało. Antonio nie miał by żadnych szans przy strzale z tej odległości, ale i nic nie było by w stanie powstrzymać Rudej przed zarżnięciem szefa, a za dużo osób widziało jak tu wchodzili, żeby udało się łatwo z tego wywinąć.

- Dajcie spokój - powiedział ostro Scott aby zwrócić na siebie uwagę. Wolał, żeby ewentualnie szef wyżywał się na nim, bo nie tak łatwo go sprowokować jak tych narwańców. - Szkoda czasu. Na filmie widać,że jeden z napastników oberwał. Przy odrobinie szczęścia uda nam się na miejscu znaleźć ślady jego krwi. A ty Antonio chyba masz kogoś, kto na podstawie DNA jest w stanie znaleźć gościa, jeśli siedział w jakimś szpitalu. Co wy na to? Zawsze to jakiś trop.

W napięciu czekał na reakcję reszty osób przy stole i miał nadzieję, że zrozumieli, iż stara się zakończyć konflikt.
 
Saql jest offline  
Stary 05-06-2007, 13:53   #9
Bigos
 


Poziom Ostrzeżenia: (0%)
To nie może tak wyglądać. Za dobrzy jesteśmy, aby nas traktować jak jakieś ścierwa ze strefy. Liczy się styl a nie chowanie głowy we własną dupę.

- Możemy zginąć każdego dnia. Nie pamiętam już ile razy byłem na tej pierdolonej krawędzi, więc zabierz mi to gówno sprzed nosa, bo nie robi już to na mnie większego wrażenia.

Antonio spojrzał film, który kolejny raz leciał na laptopie. Po namyśle i wciąż z lufa pistoletu przy twarzy dodał.
- Może uda się rozpoznać, jaki to typ cyber ręki, kto ją zrobił i gdzie została kupiona. Na pewno ktoś ją prowadził operację. Do czegoś takiego potrzebny jest specjalistyczny sprzęt, czyli pewnie zostało to zarejestrowane. Broń może też da się namierzyć, chociaż i to bym wątpił. Ale nie znam się na tym, więc nie będę pierdział bez sensu. Może ruda powie coś więcej o tych typach. Na moje oko to nie wyglądało jak robota korporacji tylko źle zaplanowana akcja jakichś debili. Być może pojawili się tam przypadkiem a może nie. Zostawili też świadka i to nagranie. Jeśli tak to kurwa wygląda to sprawa jest prosta.

Spojrzał teraz na szefa i kontynuował. Cały czas w trakcie rozmowy tatuaż zmieniał kolor według jakiegoś wzoru, trochę to rozpraszało.

-Cchyba, że chcieli, aby taśma z nagraniem tu dotarła…
 
 
Stary 05-06-2007, 15:38   #10
Banned
 
Reputacja: 0 Rhamona nie jest za bardzo znany


Ruda stała jak kołek i beznamiętnie wpatrywała swe oczy w twarz szefa. Wciąż była poważna i wciąż czekała na jego reakcje. Nigdy nie pozwoli na pomiatanie swoją osobą, to poniżej jej godności. Była zbyt twrda i zawzięta aby po czymś takim móc teraz normalnie gadać o nagraniu czy czymkolwiek innym. Scott wymiękł, Antonio w końcu też. Faceci to nic innego jak banda miękkich faj...

Ruda wciąż stała jak kołek i wciąż patrzyła beznamiętnie w oczy szefa. Stało się to dość uciążliwe, do tego stopnia, że na twarzy szefa mogły zabłyszczeć kropelki potu.
Ciszę wypełniły poraz kolejny strzały pistoletów z nagrania...
 
Rhamona jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:12.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170