Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 22-09-2007, 22:34   #1
 
Szarlej's Avatar
 
Reputacja: 1451 Szarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumny
[sesja] Problemy

"Kiedy kopną w Twoje drzwi, jak uciekniesz stąd
Podniesiesz w górę ręce czy wyciągniesz swoją broń
Kiedy prawo już Cię znajdzie jak z nim sobie radę dasz
Możesz umrzeć na ulicy albo poznać zimną krat

Będziemy krwawić będziemy konać
Nigdy nie damy się pojmać
Ooo! - Strzelby z Brixton!

Kiedy pełne masz kieszenie, a za tobą pusty bank
Wybierz niebo albo piekło bo nadchodzi już Twój czas
On czuje się jak książę, słońce świeci w jego twarz
Jego gra to przetrwanie ale znajdą go i tak

Znaleźli go ze strzelbą bez litości pojmać chcą
Nie pomożesz mi Madonno żegnaj słońce i Brixton!"
The anaologs

Mike Lyifer
Obudził Ciebie telefon, dokładnie strzałka. Otworzyłeś oczy i popatrzyłeś na komórkę leżącą na podłodze koło łóżka. Zaraz zabrzmiała druga strzałka. Popatrzyłeś kto to i zamarłeś, były to strzałki od "Polaczka" Twego sąsiad i Fixera. Dwie strzałki to sygnał, że coś się dzieje. Oprócz strzałek masz jeszcze sms'a szybko go otworzyłeś. Od Johna ochroniarza Bethanny.
"Złe wieści Bethanny na wczorajszym koncercie zatruła się jakimś świństwem. jej stan jest stabilny ale Fisher jest wkurwiony i obwinia Ciebie. Bądź za godzinę w kawiarni na przeciwko siedziby Petrochemu to ciebie wpuszczę. Unikaj Fishera."
Przez kilka sekund tempo patrzyłeś się w wyświetlacz komórki. Nagle przypomniałeś sobie o alarmie, ściskając komórkę w ręku, podszedłeś do okna i wyjrzałeś tak aby nikt Ciebie nie widział. Grupa punków przechodziła właśnie drugą stroną ulicy, jeden zatrzymał się i zaczął lać na przejeżdżający samochód. Pod Twoim oknem stały pojazdy mieszkańców, jeden radiowóz nawet nie AV zwykły radiowóz i granatowa furgonetka z przyciemnianymi szybami. Zobaczyłeś jak do klatki wchodzi koleś w czarnym kevlarowym wdzianku i hełmie, w ręku trzyma śrutówkę.
Zakląłęś, gorzej być nie mogło. Twój wzrok spoczął na torbie podróżnej w której leżał famas z zapasowym magazynkiem.

Alexander Mer Redrumov
Nie spałeś od dobrych trzydziestu minut. Popijałeś kawę i słuchałeś najnowszej płyty grupy Samuraj.
Zadzwonił telefon. Wyjąłeś komórkę i popatrzyłeś kto się dobija, to diabeł żąda spłaty długu. Odebrałeś.
-Halo.
-Powitać tu Sebastian raczysz przyjść do Karczmy za godzinę?
-Ta jasne zaraz będę.
-Cieszę się niezmiernie i oczekuje naszego spotkania.

Sebastian Twój szef, który wkurzał Ciebie lekko swoim "stylowym" zachowaniem. Jeśli chce Ciebie widzieć w "Ostatniej Karczmie" jego ulubionym "stylowym" barze to znaczy, że masz robotę. Stylowy tzn. w barze w którym jest masa średniowiecznego badziewia. Dopiłeś spokojnie kawę. Droga zajmie Ci jakieś półgodziny.

Medlier "Med" Framwork
Obudził Ciebie standardowy budzik noki. Wstałaś chciałaś iść się umyć ale łazienka była zajęta. Pewnie Kate wróciła z nocnej imprezy. Słychać było odgłos prysznica. Spakowałaś się do pracy, wrzuciłaś Colta do torebki a Kati dalej brała prysznic. Ubrałaś się i wypiłaś kawę a ta dalej brała prysznic. Zapukałaś zniecierpliwiona.
-Kati pośpiesz się.
Cisza, słychać tylko wodę uderzającą o ściany kabiny prysznicowej.
Nacisnęłaś klamkę, drzwi się otworzyły. Kati leżała bezwładnie na ścianie kabiny prysznicowej. Podeszłaś bliżej. Na ścianach kabiny gdzieniegdzie utrzymywały się jeszcze rzygowiny. Kati nie ruszała się. Jej ubranie leżało tak samo jak ręcznik nie opodal kabiny. Otworzył kabinę a Twoja siostra poleciała na ziemie. Złapałaś ją w ostatniej chwili. Oddychała nierówno.
 
__________________
[...]póki pokrętna nowomowa
zakalcem w ustach nie wyrośnie,
dopóki prawdę nazywamy, nieustępliwie ćwicząc wargi,
w mowie Miłosza, w mowie Skargi - przetrwamy [...]

Ostatnio edytowane przez Szarlej : 22-09-2007 o 22:38.
Szarlej jest offline  
Stary 23-09-2007, 00:49   #2
 
Durendal's Avatar
 
Reputacja: 119 Durendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znany
-No i się zesrało.

Wycedził Mike pod nosem zakładając kamizelkę i przeładowując karabin. W myślach spokojnie analizował sytuację. "To zawodowcy więc tylne wejście jest obstawione porządnie. Hmm schody pożarowe pewnie obstawia snajper. Fishera stać na dobrych ludzi. Kurwa co zrobić? Schodami? Wlezę na grupę uderzeniowa. Zaraz zaraz... Polaczek!" Telefony mogli podsłuchiwać więc Mike naciągnął płaszcz ukrywając pod nim taktyczne szelki i kaburę z coltem. Zarzucił na ramię torbę, chwycił karabin i wyskoczył z mieszkania kierując się do sąsiada. Fixer taki jak on musi mieć jakąś awaryjną drogę ucieczki albo chociaż jakąś skrytkę żeby przeczekać najazd. Lepiej żeby tak było. Bo w przeciwnym razie zrobi się cholernie gorąco. Nie uśmiechała mu się heroiczna walka z oddziałem zawodowych najemników. Jeden dwóch nie ma problemu ale ich jest najmarniej sześciu a to trochę za dużo nawet jak na możliwości Mike'a.
 
__________________
Oj Toto to już chyba nie jest Kansas...
"Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce"

Ostatnio edytowane przez Durendal : 23-09-2007 o 00:52.
Durendal jest offline  
Stary 24-09-2007, 20:05   #3
 
Relo's Avatar
 
Reputacja: 57 Relo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodze
Alexander Mer Redrumov
-Ech…- Westchnął wrzucając filiżankę do zlewu. Czego ten dupek znowu chce, pewnie znowu ma jakieś śmieci do sprzątnięcia, ale w końcu od tego jestem.

Wstał i zaczął się ubierać w swój typowy strój kevlarowy płaszcz oraz spodnie na co założył szelki z przymocowanymi kaburami. W kaburach jak zwykle znajdowały się jego dwa pistolety naładowane i gotowe do użycia. Przez chwilę zastanawiał się nad wzięciem karabinu, ale w końcu szedł tylko na spotkanie pistolety powinny w zupełności wystarczyć. Założył jeszcze czarny płaszcz upewniając się czy ukryty nóż jest ułożony jak należy. Przed wyjściem wrzucił jeszcze po dwa magazynki do wewnętrznych kieszeni płaszcza, po czym wyszedł zamykając za sobą drzwi i ruszył w stronę swojego samochodu. Wsiadł do samochodu i ruszył w stronę „karczmy”.

Kogoś chwile na tym świecie niedługo miały dobiec końca. Podczas jazdy przeszła go tylko jedna myśl „kogo tym razem?”. Jednak nie zastanawiał się nad tym długo w końcu to nie on wydaje wyrok, on go tylko wykonuje.
 
Relo jest offline  
Stary 25-09-2007, 20:27   #4
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 183 Odyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie coś
- Kate! - krzyknęła przerażona Niki. - Kate... Ocknij się... - dziewczyna kompletnie spanikowała. Jednak po chwili się opanowała. Sprawdziła siostrze puls. Był nierówny i słaby. - Kate! - krzyknęła przerażona Nicole. - Kate... Ocknij się... - dziewczyna kompletnie spanikowała. Jednak po chwili się opanowała. Sprawdziła siostrze puls. Był nierówny i słaby. Med zarzuciła jakieś luźne ubrania na Kater. Drżącymi rękami wyciągnęła telefon z torebki, Parę razy upadł jej na ziemię. Z przerażenia ciężko jej było wykręcić numer. W końcu, po pięciu minutach od wejścia do łazienki, udało jej się zadzwonić. Spanikowanym głosem udało jej się wytłumaczyć lekarzowi co się stało i poprosić o szybkie przybycie. Potem zarzuciła jakieś luźne ubrania na Kate i ostrożnie położyła ją na łóżku. Czekała na przyjazd lekarza, cały czas siedząc przy siostrze.
 
__________________
A ja niestety nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Co spróbuję coś napisać, nic mi nie wychodzi. Nie mogę się za nic zabrać, chociaż bardzo bym chciała. Nie wiem, co się ze mną dzieje. W najbliższym czasie raczej nic nie napiszę. Przepraszam.

Ostatnio edytowane przez Odyseja : 28-09-2007 o 21:47.
Odyseja jest offline  
Stary 25-10-2007, 21:58   #5
 
Szarlej's Avatar
 
Reputacja: 1451 Szarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumny
Mike Lyifer
Ubrałeś się i przeładowałeś karabin. Otworzyłeś drzwi z takim impetem, że gliniarz który miał zapukać odleciał kawałek dalej. Na schodach zarówno tych na dole jak i tych na górze stało kilku najemników ubranych w kewlarowe wdzianka i hełmy. Mieli broń długą. Inne wejścia czyli klatka, piwnica, schody przeciw pożarowe i połączenie klatek na ostatnim piętrze na pewno były obserwowane. Przez dwie sekundy wszyscy stali zaskoczeni. Pierdoły nie zawodowcy. Dla wyszkolonego solo to aż dwie sekundy.

Alexander Mer Redrumov
Miałeś szczęście udało Ci się ominąć korek. Po jakichś trzydziestu minutach dotarłeś do "karczmy". "Karczma" znajdowała się w kamienicy, a konkretnie w piwnicach. Zszedłeś po schodach i zostawiłeś dla jedynych dwóch normalnie ubranych członków obsługi tj. ochroniarzy płaszcz i broń. Ty ich znałeś, oni znali Ciebie ale procedura to procedura. W środku panował półmrok, na szczęście po ostatnim pożarze mają oświetlenie elektryczne. Z głośników zamiast rock'a leciała jakaś dziwna muzyka, pewnie średniowieczna. Obsługa roznosiła zamówienia w strojach, które pewnie były średniowieczne. Niestety nie będziesz mógł się pogapić na dekolt kelnerki lub na jej tyłek. Na ścianach wisiały jakieś miecze i inne włócznie. W rogu siedział Twój szef i popijał piwo.

Nicole "Niki" Framwork
Po tym jak lekarz rzucił znudzonym tonem:
-Acha. Zaraz przyjedziemy.
Coraz patrzyłaś na zegarek. Na drugi raz trzeba wykupić abonament w thrauma team. Pięć minut... Dziesięć... Piętnaście... Półgodziny... czterdzieści minut...
Gdzie Ci lekarze są? Pukanie do drzwi. Szybko otworzyłaś. Na korytarzu stał doktor pod czterdziestkę i dwóch młodych chłopaków. Od lekarza unosił się zapach nikotyny. Szybko zaprowadziłaś ich do Kate. lekarz rutynowo sprawdził puls i zbadał. Wypytał się Ciebie szczegółowo o wszystko.
-Będziemy musieli zabrać twoją siostrę do szpitala.
Posłał "młodych" po nosza. Jak "młodzi" przyszli zabrali ją na dół. Lekarz poszedł za nimi, za drzwiami odpalił papierosa i podszedł do windy. Rzucił jeszcze:
-Jak chcesz możesz jechać z nami.
 
__________________
[...]póki pokrętna nowomowa
zakalcem w ustach nie wyrośnie,
dopóki prawdę nazywamy, nieustępliwie ćwicząc wargi,
w mowie Miłosza, w mowie Skargi - przetrwamy [...]
Szarlej jest offline  
Stary 27-10-2007, 10:46   #6
 
Durendal's Avatar
 
Reputacja: 119 Durendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znany
Mike jednym rzutem oka ogarnął sytuację. Wbił oczy w najbliższego najemnika jednocześnie koncentrując swoje myśli na komendzie aktywującej sandevistana. Sprawne dłonie podrzuciły francuski karabinek szturmowym do ramienia. Jednym ruchem palca przestawił dźwignię selektora trybu ognia na serie po 3 naboje. Wywalił serię w stronę najbliższego najemnika, po czym odbił się i rzucił tygrysim skokiem w bok korytarza. Nie mógł dać się odciąć w mieszkaniu. Jeszcze w locie rąbnął drugą serię w kierunku schodów. Obrócił się w locie tak żeby wylądować na plecach. Cały czas starał się koncentrować na komendzie sandevistana, miał go od niedawna i nie miał zbyt dużego pojęcia jakie możliwości ma to cacko. Wolałby sprawdzić to w mniej napiętej sytuacji ale nie było wyjścia. Za chwile powinien odpalić. Już za chwile. Jeśli reklamy mówiły prawdę na chwilkę powinien dostać tęgiego kopa. Może to wystarczy żeby się przebić do wyjścia.
 
__________________
Oj Toto to już chyba nie jest Kansas...
"Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce"
Durendal jest offline  
Stary 28-10-2007, 18:47   #7
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 183 Odyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie coś
- Gdzie oni są... - wyszeptała do siebie przerażonym głosem Niki. W tym momencie usłyszała pukanie do drzwi. W ułamek sekundy dobiegła do nich i otworzyła lekarzowi. Odsunęła się od niego zaniepokojona zapachem nikotyny, ale nic na ten temat nie powiedziała. Nie miała czasu wykłócać się o taką głupotę. Zaprowadziła go do siostry i z niepokojem przyglądała się badaniom oraz odpowiadała na pytania.
-Będziemy musieli zabrać twoją siostrę do szpitala.
- Dobrze... - szepnęła cicho. Nie mogła z siebie wydobyć więcej słów. Odprowadziła lekarza do drzwi, cały czas patrząc na nieprzytomną siostrę. Nie miała już nawet sił płakać.
-Jak chcesz możesz jechać z nami. - skinęła głową, na znak że chce.
- Wie pan, co się z nią stało? - zapytała drżącym głosem, próbując ignorować ten śmierdzący dym, który wydobywał się z palonego przez lekarza papierosa.
 
__________________
A ja niestety nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Co spróbuję coś napisać, nic mi nie wychodzi. Nie mogę się za nic zabrać, chociaż bardzo bym chciała. Nie wiem, co się ze mną dzieje. W najbliższym czasie raczej nic nie napiszę. Przepraszam.
Odyseja jest offline  
Stary 30-10-2007, 17:25   #8
 
Relo's Avatar
 
Reputacja: 57 Relo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodzeRelo jest na bardzo dobrej drodze
Alexander Mer Redrumov
Wchodząc do Sali rozejrzał się po otoczeniu. Stare łachy, jakieś przyrdzewiałe kawałki metalu na ścianach i jeszcze ta denna muzyka po co trzymać się przeszłości gdy świat pędzi do przodu pomyślał lawirując miedzy stolikami i kelnerkami kierując się w stronę Sebastiana. Po chwili doszedł do stolika przy którym siedział Sebastian i usiadł przed nim.
-Witam szefie , jaki problem mam rozwiązać dzisiaj?- Powiedział z lekkim uśmiechem.
 
Relo jest offline  
Stary 02-11-2007, 22:07   #9
 
Szarlej's Avatar
 
Reputacja: 1451 Szarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumny
Mike Lyifer
Seria, obrót, lot, seria. Dwóch zgasło. I wtedy rozpętało się piekło. Odpaliłeś dopalacz refleksu, kop był niezły ale od kuli nikt nie jest szybszy. Pierwsza kula trafiła Ciebie jeszcze w locie. Dostałeś w ramię, upadłeś. Jakiś debil wypluł serie. Wszędzie latały rykoszety, następne dwie kule trafiły w tors. Odcinałeś się jak umiałeś jednak ból Ciebie dekoncentrował. Ktoś z dołu wypluł do najemników. Najemnicy strzelili w dół. Zostało trzech, drżącą ręką ściągnąłeś dwóch serią a trzeci paradoksalnie zginął od kuli, która rykoszetowała. Wstałeś opierając się na karabinku. Krwawiłeś z kilku ran, ból był nie do zniesienia. Żałowałeś tego, że nie kupiłeś edytora bólu. Na dole leżał martwy Polaczek, obok niego leżał jego wierny archaiczny WiS. Przeżytego. Element przeszłości tak jak jego właściciel. Po głowie sunęła jedna myśl po co trzymać się przeszłości gdy świat pędzi do przodu. A jednak obecni większość ludzi skorzystała by z okazji i zwiała. Dość tego rozmyślania. Masz cztery drogi ucieczki. Na górze na ostatnim piętrze masz korytarz łączący wszystkie klatki, jednak może by zamknięty. Schody przeciwpożarowe są oczywiste i już wcześniej doszedłeś do wniosku, że są obstawione. Oprócz korytarza na gorze, wszystkie klatki łączą jeszcze piwnice. No i zostaje najbardziej oczywista droga, główne drzwi. Co robić?

Alexander Mer Redrumov
Sebastian spojrzał na Ciebie. Zaraz pewnie w zawikłany sposób opowie Ci kogo masz zabić. Jak zwykle.
-Nie będę owijał w bawełnę.
Jakiś głupi zwrot. Pewnie ojciec go nauczył. Ojciec Sebastiana jest a właściwie był bo już nie żyje polakiem.
-Twoja matka trafiła do szpitala, na szczęście zajmują się nią nasi najlepsi lekarze. A problem jest i to istotny. Jeden z barów podawał narkotyk, narkotyk który wywołuje nieprzyjemne skutki. Ten bar to Wrota Piekieł. Musisz dowiedzieć się kto im dostarczył ten narkotyk.

Nicole "Niki" Framwork
Lekarz wcisnął drzwi windy i spokojnie zaciągnął się papierosem, dopiero potem odpowiedział.
-Zatrucie. Pewnie narkotyk. Brała coś ostatnio?
Winda wjechała, drzwi rozsunęły się a lekarz wszedł do środka a Ty za nim. Winda zaczęła zjeżdżać a dym niemiłosiernie podrażniał węch.
 
__________________
[...]póki pokrętna nowomowa
zakalcem w ustach nie wyrośnie,
dopóki prawdę nazywamy, nieustępliwie ćwicząc wargi,
w mowie Miłosza, w mowie Skargi - przetrwamy [...]
Szarlej jest offline  
Stary 03-11-2007, 12:31   #10
 
Durendal's Avatar
 
Reputacja: 119 Durendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znanyDurendal wkrótce będzie znany
Pierwszą rzeczą jaką zrobił Mike było wyrwanie z tylnej kieszeni szelek taktycznych pakietu pierwszej pomocy. Szybko przewiązał ranę na ramieniu, pod kamizelkę kuloodporną wepchnął gazę tak żeby zatykała rany. Cieszył się że ma tą kamizelkę. Gdyby nie ona to prawdopodobnie byłby przedziurawiony na wylot. Drżącymi rękami wyjął komórkę i wykręcił numer Szczerby. Słuchając sygnału w słuchawce przeszukiwał ciała najemników. W pewnej chwili doznał olśnienia... Zaczął gorączkowo ściągając z martwego najemnika kevlarowy kombinezon. Przebranie powinno mu dać chwilę na wydostanie się z najbardziej zagrożonego rejonu. A potem trzeba sie jakoś połatać. Kiedy w słuchawce usłyszał chrapliwy głos Szczerby wypalił szybko nie przerywając przebierania się:
-Cześć, powiem krótko podziurkowali mnie trochę. Dostałem raz w ramie i dwa razy w klatę ale na szczęście jestem w kamizelce. Dasz radę mnie połatać? Bo na razie jeszcze stoję ale do wieczora nie obiecuję. Słuchaj nie mam czasu gadać ale spodziewaj sie mnie za jakąś godzinę, może dłużej. Jak nie będzie mnie do wieczora... To już dłużej nie czekaj. Na razie.
Mike Rozłączył się i skończył naciągać kombinezon. Swoje szelki schował pod spód. Na wierzch naciągnął kamizelkę taktyczną trupa. Hełm na głowę, lekko opuszczony na oczy, nóż do rękawa, karabinek na plecy. Ruszył ciężko opierając się o ścianę w dół po schodach. Przy trupie Polaczka zatrzymał się na moment. Popatrzył chwilę po czym podniósł leżącego na podłodze WiSa. Na pamiątkę. Schował pistolet i ruszył w stronę głównego wejścia. Palce prawej dłoni zaciskał na lewym ramieniu. Ale to była tylko zagrywka taktyczna. W końcu w prawym rękawie miał nóż. A taka pozycja prawej ręki pozwalała na zadanie błyskawicznego ciosu w szyję. Lewą rękę przyciskał do brzucha zasłaniając rękojeść colta wsuniętego za pasek. Zaciskał zęby z bólu ale koncentrował się na tym by iść. Wyszedł na ulicę i zataczając się ruszył w stronę furgonetki. Jeśli otworzą mu drzwi samochodu to jest uratowany. W środku jest maksymalnie trzech, najprawdopodobniej dwóch. Będą zaskoczeni. Powinno się udać.
 
__________________
Oj Toto to już chyba nie jest Kansas...
"Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce"
Durendal jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 08:24.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166