Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-02-2010, 00:44   #1
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 781 Arsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwu
[STALKER] Groza z głębi Zony

[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=URlc5tutra8[/MEDIA]

Lekki wiatr poruszał gałęzie drzew przy drodze tego poranka. Gdyby nie fakt, iż przy drodze siedzi grupka stalkerów, nie można by poznać, że jest to Zona. Trzech ludzi siedząc rozmawiało, jeden z nich grał na gitarze, przyśpiewując jakąś wolną piosenkę. Rozprawiając o morderczych anomaliach, groźnych mutantach i pijawkach na granicy Kordonu wojskowego jedli śniadanie. Spokój ich przerwał dochodzący z oddali ryk. Nie był to jednak ryk bestii czy mutanta. Był to ryk charakterystyczny dla silnika wojskowej ciężarówki. Stalkerzy schowali się za drzewami i obserwowali jadący pojazd. Rzeczywiście była to wojskowa ciężarówka.

W ciężarówce jechało osiem osób. Pięciu z nich to byli żołnierze. Ubrani w kombinezony przystosowane to straszliwych warunków panujących w Zonie, uzbrojeni w karabinki AK74su, siedzieli milcząc ponuro i pilnując trzech stalkerów, których pojmali przy próbie przedostania się za linię wojska. Major kazał wywieść ich za tereny Kordonu, za Zonę i rozstrzelać. Ostatnio wielu takich kończyło w ten sposób.

Ciężarówką rzuciło. Wszyscy rozglądali się i krzyczeli „Co się dzieje”, „Co jest grane”. Ciężarówką szarpnęło po raz drugi. Na szybie między kabiną kierowcy a częściom gdzie siedzieli wojskowi i stalkerzy pojawiła się nagle plama krwi. Ponowne szarpnięcie ciężarówki, tym razem na tyle mocne, że pojazd przewrócił się na bok i stoczył z drogi. Czterech wojskowych wypadło z wozu, a jeden został pilnując jeńców. Po twarzy ściekała mu wąską strużką krew. Padły strzały. Długie serie z AK przerywane warczeniem, mlaskaniem i krzykiem. Trep pilnujący stalkerów wyjrzał z ciężarówki. Pobladł i nacisnął spust uwalniając zabójczą falę naboi przecinających powietrze. Jeszcze jeden krzyk, który mroził krew w żyłach i kolejna seria z karabinu. Żołnierz wybiegł z ciężarówki zostawiając stalkerów samych na chwilę.

- Wyłazić z tej ciężarówki, raz! – krzyknął trep przerażonym głosem.
Stalkerzy wyszli, a ich oczom ukazał się makabryczny widok. Ciała ludzi rozszarpane na strzępy, kawałki połamanych jak patyki karabinów i ciało wielkiego mutanta. Żaden z nich nawet w najśmielszych snach nie widział takiej bestii. Nie miała nóg, za to długie ręce na których się przemieszczała. Zdeformowana głowa z jednym wielkim i drugim małym okiem opadała bezwładnie na trawę, a krew i kawałki mózgu jeszcze z niej wypływały. Potężny korpus poharatany był kulami, lecz najwyraźniej bestii niewiele mogły uczynić. Rany na czymś, co powinno być brzuchem mutanta w cale nie krwawiły.


Potwór atakujący ciężarówkę


Przerażony żołnierz podniósł karabin i wycelował w stalkerów. Już miał nacisnąć spust i zakończyć ich żywot, gdy padł strzał, a żołnierz upadł na ziemię, obryzgując stalkerów krwią. Rana, jaka pojawiła się po strzale była zbyt duża jak na karabin czy pistolet. Trzech więźniów rozglądało się w poszukiwaniu strzelca. Po chwili ten sam im się pokazał. Był to samotny stalker w egzoszkielecie i z karabinem SWD. Niewątpliwie spędził w Zonie kilka lat i wiele tu widział.

- Mieliście cholernego farta, że wracałem właśnie od handlarza. Ten trep zabił by was bez wahania i wrócił na posterunek – spojrzał z pogardą na ciało wojskowego – Idzie drogą przez jakieś piętnaście minut i skręćcie ścieżką w prawo, to dojdziecie do obozu Wilka. Gwarantuję wam, że nie pożałujecie. Koty takie jak wy mogą tam zarobić i przespać się w miarę spokojnie.

Nim któryś ze stalkerów zdążył coś powiedzieć, nieznajomy odszedł szybko, zabierając karabin żołnierza w głąb Zony. Za plecami trzech samotników zawyło jakieś dziwne stworzenie, przy drodze huknęła anomalia, w którą wpadł ślepy pies wzlatując kilka metrów w powietrze. Upadek był dlań śmiertelny. W tedy odezwał się Siergiej
- Ruszmy się, długo nie pożyjemy w tym miejscu bez broni i jedzenia.


Dwaj pozostali przy wtórowali mu i ruszyli za nim drogą. Tak jak powiedział im nieznajomy – po około piętnastu minutach szybkiego marszu zobaczyli ścieżkę prowadzącą do jakiejś malutkiej wioski. Kilka murowanych domków, ognisk i kilku stalkerów siedzących przy nich. Odpoczywali, jedli, rozmawiali i śmiali się. Jeden z nich przygrywał coś na gitarze. Gdy trzech stalkerów stanęło na środku obozu podszedł do nich Wilk


Obóz dla kotów

- Witajcie stalkerzy. W tym obozie możecie trochę odpocząć przed wyprawą w głąb Zony. Jestem Wilk, pilnuję tu porządku. W razie pytań możecie się do mnie zgłosić.
Gdy skończył mówić odszedł nie czekając na odpowiedź i usiadł przy ognisku. Oprócz niego siedział tam także stary mężczyzna ubrany w ciuchy podobne do wojskowych. Wyróżniał się on od reszty nie tylko wiekiem, ale i właśnie ubraniem. Trzej świeżo upieczeni stalkerzy bez broni i jedzenia usiedli przy tym samym ognisku co Grzegorz, bo tak bowiem nazywał się ten ów starszy mężczyzna. Siergiej, Cyrus i Rusłan usiedli przy ognisku rozmyślając nad tym co teraz zrobią. Dziś byli w obozie, gdzie panował względny spokój, nie było słuchać ujadania zmutowanych psów i ryczenia dzikich bestii. Wojskowi najwyraźniej też się tu nie zapuszczali, jednak brak jedzenia, wody czy choćby PDA dawał się we znaki.
 
__________________
Także tego

Ostatnio edytowane przez Arsene : 06-02-2010 o 11:54.
Arsene jest offline  
Stary 06-02-2010, 03:44   #2
 
SWAT's Avatar
 
Reputacja: 11248 SWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputację
- Ku*wa, kto nas wpakował w ten bajzel? - powiedział Cyrus - Panowie, potrzebujemy gnatów. I żarcia. Jakieś sugestie?
Cyrus wyprężył ręce nad ogniem. Dawał miłe ciepło. Strasznie wymarzł w ciężarówce. Był Amerykaninem z historią i nie był tak przyzwyczajony do mrozu, jak jego Europejscy towarzysze.
Rozejrzał się za jakąś bronią, ale nic nie znalazł. Nawet głupiego noża czy bagnetu. Był trochę czasu na Ukrainie i nie lubił pozostawać bezbronny. Teraz właśnie taki był.
- Myślicie że ten cały Wilk da nam jakieś zajęcie, w zamian za broń?
 
__________________
Po prostu być, iść tam gdzie masz iść.
Po prostu być, urzeczywistniać sny.
Po prostu być, żyć tak jak chcesz żyć.
Po prostu być, po prostu być.
SWAT jest offline  
Stary 06-02-2010, 12:16   #3
 
Araks3's Avatar
 
Reputacja: 231 Araks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie coś
Siergiej miał niemałe problemy z pozbieraniem się do kupy, wszak niezbyt często jedzie się ciężarówką, która miała ich "zawieźć" do bram nieba. W sumie Siergiej pogodził się z tym wszystkim. Żal mu było tylko umierać. Nie dotarł do Zony, nie został bogaczem, ani nie zobaczył nawet jednego artefaktu, o których tak wszyscy trąbili. Jak je stworzono i po co? Wróbel pogodził się z tym, że już nie uzyska na te pytania odpowiedzi, toteż przez całą drogę siedział ze spuszczonym łbem. W końcu jechali na śmierć, prawda?

Nagły wstrząs ciężarówki błyskawicznie poderwał Wróbla do gorączkowego myślenia. Co? Jak? Gdzie? Mogli uciekać! Tyle, że wyskoczenie z ciężarówki na puste pole przestrzeni i dostanie serią z kałacha w plecy nie było żadną alternatywą. Wtedy też samochód poderwał się znacznie mocniej, a Wróbel z niemałym przerażeniem zaobserwował, że ich środek transportu już nie pojedzie. Jakoś wyczołgał się z przewróconej ciężarówki i wzrokiem szukał drogi ucieczki, lecz wycelowana lufa karabinu szybko ostudziła jego zapał do ucieczki. Potem pamiętał tylko ujadanie broni oraz wściekłe ryki jakiegoś pokręconego stworzenia. Siergiej widział w zonie tylko zmutowanego psa, tak więc widok pokracznego stworzenia wywarł na nim spore wrażenie. Gdy żołnierz wycelował w nich karabinem, Siergiej podniósł tylko ręce do góry i przymknął oczy. Spodziewał się, że za chwilę ujrzy św. Piotra z pękiem kluczy u pasa, ale widok martwego żołnierza i drugiego stalkera ze snajperką również wywołał u niego miłe uczucie.

Wróbel ruszył za resztą grupki, prowadzonej przez doświadczonego stalkera. Droga do obozowiska była dla niego jedną z najszczęśliwszych chwil. Znów mógł wziąć głęboki wdech... powietrze tutaj było znacznie inne, niż w miastach Ukrainy. Było takie... czyste. Siergiej był lekko poobijany, na prawym ramieniu miał pełno zadrapań, które zdołały przedostać się przez rękaw bluzy, ale zawsze mogło być znacznie gorzej. Wolał zadrapaną rękę, niż dziurę w głowie. Siergiej mimowolnie spoglądał na zniszczone domy obozu. To miejsce było martwe taj jak reszta Zony. Jedynym elementem żywym byli ludzie, którzy potrafili dotrzeć i przeżyć prawie wszędzie. Krótka rozmowa z Wilkiem niczego mu nie wyjaśniła, toteż wraz z resztą Stalkerów usiadł przy ognisku. Stalkerów phi, dobre sobie. Jak na razie wokół było pełno kotów, a na miano Stalkera zasługiwał jedynie Wilk oraz ten który ich uratował. Tyle, że brak sprzętu i jemu dawał się we znaki.

Jak dotąd Siergiej nie mówił wiele. Nie było ku temu odpowiedniej okazji, ale teraz mieli chwilę spokoju. - Dać to nam może jakaś Swietłana w okolicznym barze, a Wilk nam coś zleci. Taka oto różnica. - Rzekł spokojnie Wróbel. Były to śmiałe słowa, zważywszy na to, że ksywka "Wróbel" nie wzięła się znikąd. Cyrus był od niego o raz szerszy i zapewne silniejszy. Siergiej wyglądała na młodego chłopaka. Takiego, który co dopiero raz się golił. Miał dziewiętnaście lat, nie imponował sylwetką, ale przynajmniej był wyszczekany. Jak się nie miało tych dwóch pierwszych, to trzeba było przynajmniej jakoś to nadrabiać czymś innym. Z narodowości Ukrainiec, bo kto inny mówiłby tak dobrym akcentem? Siergiej dostrzegł też, że jego rozmówca nie wykazywał się już tak dobrym akcentem. Pewnie jakiś obcy, co usłyszał o sławie Zony. - Ale zgadzam się z tym, że potrzebujemy jakiegoś sprzętu, no chyba że chcemy rzucać w mutanty kamieniami. Poza tym przydałoby się żarcie i trochę kasy. - Rzekł, przyznając rację Cyrusowi. Musieli gdzieś to skombinować, ale gdzie? Cóż... najprościej było zapytać. - Wilk, a macie tu jakiś program ochrony kotów? Dacie nam choćby starą II wojenną TT i trochę żarcia, czy i na to musimy jakoś zarobić? - Zapytał, chociaż nie spodziewał się dobrych efektów. Zbyt dobrze wiedział, że dostać za darmo to można najwyżej wpierdol, a i tak trzeba się jeszcze nastarać żeby kogoś sprowokować.
 
Araks3 jest offline  
Stary 06-02-2010, 21:21   #4
 
BlaineCraner's Avatar
 
Reputacja: 0 BlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znany
Ten dzień był dla Mnicha nieprzyjemny. Nie dość, że cały jego drogi ekwipunek skonfiskowało wojsko to jeszcze o mało co nie został rozstrzelany przez stalkerów, rozszarpany w anomalii i pożarty przez ślepego kundla o radioaktywnych kłach. Musiał godzinami kombinować jak przejść pole całe zalane anomaliami, uciekać przed mutantami i biegać godzinami przez gąszcz i do tego w nocy! I to wszystko mając ze sobą tylko marakova i trochę kul.

-Kurwa. – Burknął sam do siebie w ojczystym języku.

Ooo jak chciał pomarudzić, pozrzędzić, wyżalić się komuś z tych wszystkich przykrości które go spotkały. Jednakże miał wrażenie, że jak zacznie narzekać jak stary dziad to zaraz jakiś zirytowany stalker pośle mu kulkę. W domu to mógł od razu wejść na „wykop” czy „żal.pl” by wylać wszelką swoją frustrację na temat rządu, społeczeństwa polskiego czy po prostu sąsiada. Teraz siedzi tutaj i odmraża sobie stare cztery litery na jakimś zadupiu niedaleko Czarnobyla. Przynajmniej udało mu się zdobyć tą zakichaną przepustkę. Możliwe, że teraz wojskowi nie będą go zaczepiać.

Nie tak sobie wyobrażał to miejsce. Mało co zgadzało się z tym co usłyszał w radiu, telewizji i internecie. Przynajmniej nauczył się jak wykrywać obecność anomalii. Będzie musiał nazbierać trochę złomu. Wcześniej fakt, że taszczył ze sobą złom z fabryki ocalił mu życie. Bez niego nigdy nie znalazłby bezpiecznej drogi przez anomalie. „Ciekawe, czy ktoś sprzedaje tu metalowe kulki czy coś w tym stylu?” Pomyślał sobie.

Humor mu się poprawił jednak, jak zobaczył tych trzech nieudaczników, którzy dopiero co przyczłapali do obozu. Polska część jego osobowości cieszyła się, że komuś się powodzi gorzej niż jemu, natomiast religijna część współczuje im, bo dobrze wie jak to jest znaleźć się w zonie prawie dosłownie nago -bez broni ani jedzenia.
O mało nie prychnął śmiechem, gdy jeden z nich wspomniał o pracowaniu dla Wilka. Będą żałować momentu przyjęcia zlecenia. Nadal go bolą żebra po tym jak jedna z anomalii rzuciła nim wysoko w powietrze. Ciekawiło go jak oni sobie poradzą. Miał nadzieję, że nie będzie musiał iść także po ich plecaki i PDA. Podczas ostatniej misji musiał zdobyć plecak rozszarpanego na strzępy w anomalii stalkera.

Mnichu miał zamiar odpocząć kilka dni nim przyjmie jakiekolwiek inne zadanie od Wilka. Nie opuści w najbliższym czasie kordonu - to jest pewne. Musi zebrać wystarczająco dużo funduszy. Nie miał zamiar iść dalej w głąb zony nieprzygotowany. Usiadł wygodnie nieopodal ogniska i wsłuchiwał się w rozmowy, gitarę i szum wiatru.
 
__________________
It is pitch black. You are likely to be eaten by a grue.
BlaineCraner jest offline  
Stary 07-02-2010, 00:42   #5
 
Gildean's Avatar
 
Reputacja: 15 Gildean wkrótce będzie znanyGildean wkrótce będzie znanyGildean wkrótce będzie znanyGildean wkrótce będzie znany
Rusłan siedział przy ognisku razem z resztą jego nowo poznanej kompani z przypadku, z którą to prawie połączyła go wspólna śmierć. - Nienawidzę tego miejsca. Mówił do siebie w myślach. - Coś jest dziwnego w tym zimnym Ukraińskim powietrzu. Czuję to, zawsze kiedy odzywa się moja stara pieprzona rana. A im bliżej tej całej osławionej "Zony" tym ból większy. - Zły omen, zły omen. - Ciągnął dalej w myślach. - Do diabła Rusłan co się z Tobą dzieje. To żaden omen, po prostu noga rwie tępym bólem na zmianę pogody i klimatu. No i nieżle przywaliłeś przy wyskakiwaniu z ciężarówki. Swoją drogą ciekawe kim byli ci cali sołdaci. Z akcentu wyrażnie Rosjanie, kto wie może prawie zostałem zabity przez byłych kolegów z oddziału. Po zamaskowanych twarzach gówno dało się rozpoznać. Głupio, by było być rozwalonym przez kumpli. Eh durna ta wojenka, durna - Zanucił tekst piosenki w myślach. Popatrzył dłuższą chwilę na Amerykanina, poczym kontynuował rozważania. - Niech pieprzą durne zachodnie media, że tu nie ma żadnej wojny ale to samo mówiono o Czeczeni. Na Ukrainie dziś panuje spokój i porządek, to wersja mediów. Ale dla mnie to tu jest wojna. Jak inaczej nazwać sytuację, gdzie niemal każdy biega z bronią. Bóg jeden wie ilu na dzień dzisiejszy jest Rosyjskich żołnierzy w tej byłej republice. Zresztą sama Ukraina przez całą tą Zonę nie wiadomo już do kogo należy. Jednym słowem zapanował tu ogromny burdel. Rusłan znał już tego typu "burdele". Widział już coś takiego w Iczkeri. I wiedział doskonale kto najlepiej dorobi się na tego typu chaosie. Przywódcy elit politycznych i skurwiele pokroju Wilka.
- Ludzie pokroju Wilka. Mówił dalej sam do siebie w myślach, jednocześnie rzucając pełne zażenowane spojrzenie Siergiejowi. - Infantylny dzieciak. Ukrainiec. Jak wy teraz przetrwacie bez waszego silniejszego brata narodzie - Pytał sam siebie w myślach.
Rusłan rozgryzł, bowiem Wilka od razu. To oczywiste, że ma dla nas robotę. Po co ten kretyn wyskoczył z takim pytaniem ? Program ochrony kotów. Brak mi słów, no ale przecież sam byłem kiedyś takim młodym, wyszczekanym gówniarzem. A co do Wilka, to ten oczywiście zaoferuje nam wikt, broń no i jeszcze zasraną pracę. Prawdziwy pieprzony święty mikołaj co ? Znam ten styl. Wynajmujesz bandę żółtodziobów, posyłasz ich do najgorszej roboty i wiesz, że pięciu na sześciu już nie wróci. Ci którym się uda znaczy, że się nadają. Jednym słowem Wilk przeprowadzi z nami swego rodzaju " rozmowę kwalifikacyjną ". Na posadę najemnego kundla. Rusłan miał się wtrącić i sam zagadać do Wilka ale skoro chłopaki wolą rozegrać to po swojemu, to ich wola. Rozejrzał się po obozie. Widział te spojrzenia, słyszał te szepty pod nosem stalkerów, którzy wymieniali komentarze o przybyciu nowych "kotów". Sukinsyny oceniają mnie i chłopaków. Ale prawda jest taka, że żaden z nas nie poszczał się w gacie, gdy mierzono do nas z awtomatu z odległości pół metra. Nawet Amerykaniec okazał się twardy. Ciekawe ilu z tych "stalkerów" zachowałoby równie zimne nerwy w podobnej sytuacji. Zbierać złom to jedno, a zachować spokój, gdy ktoś trzyma Cie na celowniku to drugie. Trzeba zarobić trochę szacunku. Rusłan popatrzył się szczegółowo i trafił wreszcie na to czego szukał. Ironiczne spojrzenie, pieprzony uśmieszek pod nosem. Gość myśli, że jest twardzielem, bo nazbierał parę błyszczących kulek w zonie. Rusłan powoli, nie zdradzając narastającego bólu w nodze nogi wstał od ogniska i ruszył w stronę "Mnicha". Idąc, cały czas patrzył mu w oczy. Usłyszał jego pojedyńcze słowo. - Polaczek - Skwitował w myślach.
Podszedł i stanął z nim twarzą w twarz.
- Masz ze mną jakiś problem Lachu ?
 

Ostatnio edytowane przez Gildean : 07-02-2010 o 07:21.
Gildean jest offline  
Stary 07-02-2010, 14:34   #6
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 781 Arsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwu
Wilk popatrzył z ukosa na Siergieja. Nie był pewien, czy wybuchnąć śmiechem czy olać pytanie o "program ochrony kotów". Ale przypomniał sobie coś. Handlarz powiedział mu, że potrzebuje kilku kotów do jakiegoś zadania, a on jeszcze nikogo nie przysłał. Zmierzył jeszcze raz wzrokiem ludzi w obozie. "Tak, to może być dobry pomysł" pomyślał.
- Dobra, mam coś dla was, a raczej nie ja tylko handlarz. Wywęszył coś przez swój nadajnik i chce by dla "naszego wspólnego dobra" - Wilk spojrzał na bunkier za obozem w wymowny sposób - Odwiedziło go kilku totalnych kotów - Tym razem zwrócił się do Mnicha - Ciebie też chce widzieć.

***

Posterunek wojskowy przy wjeździe do Kordonu

Przy bramie posterunku stało dwóch strażników. Jeden z nich palił papierosa, drugi najwyraźniej przysypiał. Przez eter przemykał się nadawany w kółko komunikat ostrzegający stalkerów, że są na terenie Zony nielegalnie i że patrole będą strzelać bez ostrzeżenia. W niewielkim baraku za bramą, koło parkingu gdzie stały wozy opancerzone dwóch oficerów rozmawiało gorączkowo przyciszonymi głosami. Nagle podbiegł do nich żołnierz z lornetką w ręce
- Już jedzie - powiedział szybko i odszedł, gdy oficer kiwnął głową.
Na parking wjechały dwa bojowe wozy piechoty oddzielone od siebie czarną rządową limuzyną. Zatrzymały się przed oficerami, a drzwi limuzyny otworzyły się. Wysiadł z niej wysoki, siwy mężczyzna. Po mundurze stwierdzić można było, że jest to generał. Oficerowie zasalutowali mu i wprowadzili go do niewielkiego baraku. W środku były łóżka i szafki nocne żołnierzy. Przeszli przez niego i doszli do gabinetu jednego z oficerów. Nikt nie usiadł, w sali panowało napięcie. Jeden z oficerów bez słowa podał generałowi teczkę i czekał, aż tamten ją otworzy.
- To wszystko ? - zapytał generał spoglądając to na oficera, to na dokumenty.
- Tak, sir. To raport z prac nad nową bronią masowego rażenia. Wszelkie szczegóły odnośnie sposobu złamania zabezpieczeń i odkryć w X16 i X18 znajdują się w teczce - na twarzy oficera malowała się niepewność.
- Dobrze, jednostka z Agropromu ma natychmiast wesprzeć pozostałe oddziały badawcze. Nie możemy dopuścić by coś wyszło na jaw, by naukowcy zginęli lub ktoś wykradł plany - generał mówił ze stanowczością.
Nie wiadomo skąd na stole pojawiła się butelka wódki. Generał spojrzał na nią z ledwie widoczną tęsknotą w oczach i powiedział
- Nie ma na to czasu. W raporcie są też informacje o transporcie skazańców, który zaginął ?
 
__________________
Także tego

Ostatnio edytowane przez Arsene : 07-02-2010 o 14:48.
Arsene jest offline  
Stary 08-02-2010, 11:09   #7
 
BlaineCraner's Avatar
 
Reputacja: 0 BlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znanyBlaineCraner wkrótce będzie znany
Mnichu podniósł wzrok na zbliżającego się kota. „O. Zaczyna się.” Pomyślał. Gdy kot skończył gadać Grzegoż uśmiechnął się szeroko. Przez chwilę przypominał świętego mikołaja.
Świętego mikołaja ubranego w moro i z pistoletem w łapie.
-Nie synku.- Odpowiedział Rusłanowi. – Po pierwsze, nie wydajesz się jakimś zagrożeniem. Po drugie nie śmierdzisz… – Mnich zrobił pauzę i głośno wciągnął nosem powietrze. - … jeszcze. Po trzecie, Lachu? Kurcze, dawno nie słyszałem tego słowa. Po czwarte, widzę w Tobie swoją przeszłość, więc nie życzę Ci niczego złego. Uważaj na radioaktywne psy i zlecenia, których możesz potem żałować. Z Bogiem, synku.-

Gdy usłyszał Wilka przypomniał sobie jak wyglądało ostatnie zlecenie, które od niego dostał. Przez chwilę chichotał pod nosem na myśl, że tymi niedojdami też będzie żonglowała jakaś anomalia. Chichotał cicho tak przez chwilę do czasu aż usłyszał „Ciebie też chce widzieć.”.
-Kurwa. – Burknął cicho. Od razu mu mina zrzedła. – A do czego mnie potrzebujesz? Nie starczy tych trzech? -
„Pewno będą myśleć, że taki staruch w grupie będzie ich spowalniał. Nie chcę niańczyć grupkę beczących bobo, które nie potrafią dostrzec różnicy między anomalią a gorącym powietrzem nad ogniskiem.” Pomyślał.
 
__________________
It is pitch black. You are likely to be eaten by a grue.

Ostatnio edytowane przez BlaineCraner : 08-02-2010 o 15:12.
BlaineCraner jest offline  
Stary 08-02-2010, 12:29   #8
 
Gildean's Avatar
 
Reputacja: 15 Gildean wkrótce będzie znanyGildean wkrótce będzie znanyGildean wkrótce będzie znanyGildean wkrótce będzie znany
Stary jednak zachował klasę. Nie dał się sprowokować. To gość z przeszłością od razu to widać. Nie lubił takich ludzi. Ludzi, którym ciężkie życie i doświadczenia zaburzyły normalną rzeczywistość i kazały stworzyć nową.
No ale wygląda na to, że facet ma być ich przewodnikiem. Czeczenia nauczyła Rusłana, że przewodników należy słuchać bezwzględnie jeśli chce się przeżyć. Od takich gości można zawsze wiele się nauczyć. Trzeba go słuchać i nie popełniać błędów. Błąd bowiem oznacza tutaj śmierć. A facet widział już zbyt wiele i jestem pewien, że nie będzie nadstawiał karku za żadnego z nas.
Rusłan wrócił do swoich towarzyszy z ciężarówki, wyciągnął paczkę papierosów i poczęstował chłopaków.
- No panowie wygląda na to, że jesteśmy na siebie skazani. Jestem Rusłan i tak też mi mówcie. Skoro mamy razem pracować, warto by było się poznać bo głupio żeby tak skrewić na pierwszej robocie. Jeżeli o mnie chodzi to byłem trzy lata saperem w armii Rosyjskiej. Na froncie. Myślę, że szukanie błyskotek w tej całej zonie wcale nie jest trudniejsze niż zbieranie min w górzystym terenie. Proponuje udać się jak najszybciej do handlarza i wynegocjować w miarę atrakcyjne warunki umowy. Mówię tu głównie o tym, żeby zdobyć broń. Bo podobnie jak w Czeczeni tak i tutaj jak już zdążyłem zauważyć facet bez spluwy nie jest godnym partnerem do rozmowy. To jak ruszamy ?
 

Ostatnio edytowane przez Gildean : 08-02-2010 o 12:32.
Gildean jest offline  
Stary 14-02-2010, 10:10   #9
 
SWAT's Avatar
 
Reputacja: 11248 SWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputację
Cyrus słuchał rozmawiających wokół innych Stalkerów, kiedy on sam siedział grzejąc się przy ognisku. Zastanawiał się po co mu było tłuc się taki kawał. Wspominał z błogim uśmiechem swój ekwipunek, który został mu zabrany przez wojsko. Nawet ten ukryty głęboko pod połami kamizelki bagnet. Rozejrzał się...
Dało się zauważyć że część Stalkerów nie patrzy z miłością na nowych, a zwłaszcza obcokrajowca, który nawet z tego samego kontynentu nie jest. Po chwili słysząc głos Wilka, mówiący o tym że chętnie zobaczył by nas handlarz, wstał znad ogniska, otrzepał z ziemi swoje oliwkowe bojówki, poprawił chustę na twarzy i ruszył bez słowa w kierunku bunkra na który przed chwilą patrzył Wilk. Po drodze nucił sobie jakąś wesołą, wojenną piosenkę.
 
__________________
Po prostu być, iść tam gdzie masz iść.
Po prostu być, urzeczywistniać sny.
Po prostu być, żyć tak jak chcesz żyć.
Po prostu być, po prostu być.
SWAT jest offline  
Stary 17-02-2010, 11:37   #10
 
Araks3's Avatar
 
Reputacja: 231 Araks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie coś
- Siergiej. Potocznie wróbel. - Rzucił krótko podnosząc się z ziemi i odchodząc kawałek od ogniska. Uwaga Rusłana była bardzo trafna. Musieli się jakoś poznać, bo w pojedynkę byłoby im bardzo ciężko. Pojedynczego dzikiego psa można kopnąć i przepędzić, ale ze sforą jest już znacznie trudniej. Poza tym wróbel nie miał zamiaru wdawać się w kłótnie, bo jedna skończyła się już dla niego bardzo nieprzyjemnie, toteż odruchowo starał trzymać się jak najdalej od Polaka i Rosjanina, którzy jak widać musieli sobie coś wyjaśnić. Gdy skończyli już swoją potyczkę, Siergiej z chęcią wziął papierosa od Rusłana. Czuł, że teraz jest mu on potrzebny bardziej niż kiedykolwiek. - Dzięki Specnazowc`u - Rzucił spokojnie, zaciągając się papierosem. Wspaniała nikotyna... w trakcie jazdy ciężarówką sądził, że nie będzie mu dane poczuć ów posmak jeszcze raz. Poza tym Siergiej nie miał ochoty dzielić się swoją przeszłością. Nie posiadał przeszłości, a raczej nie było o czym wspominać. Zona na pewno słyszała znacznie lepsze historie, niż jego. - Te Amerykaniec! Gdzie? - Zawołał za Cyrusem. Jakiś dziwny był... nawet słowa nie zamienił, tylko od razu ruszył do handlarza. Cóż... w sumie lepiej iść teraz, niż później, tak więc Siergiej dopalił papierosa, po czym ruszył za całą "wesołą gromadką kotów".
 
Araks3 jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:15.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170