Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 27-09-2010, 00:21   #1
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 781 Arsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwu
[STALKER] Pewnego razu w Zonie ...

Kordon
Wjazd do Zony
Data: 03.07.2011 Godzina: 15:26


Przy bramie posterunku stało dwóch strażników. Jeden z nich palił papierosa, drugi najwyraźniej przysypiał. Przez eter przemykał się nadawany w kółko komunikat ostrzegający stalkerów, że są na terenie Zony nielegalnie i że patrole będą strzelać bez ostrzeżenia. W niewielkim baraku za bramą, koło parkingu gdzie stały wozy opancerzone dwóch oficerów rozmawiało gorączkowo przyciszonymi głosami. Nagle podbiegł do nich żołnierz z lornetką w ręce
- Już jedzie - powiedział szybko i odszedł, gdy oficer kiwnął głową.
Na parking wjechały dwa bojowe wozy piechoty oddzielone od siebie czarną rządową limuzyną. Zatrzymały się przed oficerami, a drzwi limuzyny otworzyły się. Wysiadł z niej wysoki, siwy mężczyzna. Po mundurze stwierdzić można było, że jest to generał. Oficerowie zasalutowali mu i wprowadzili go do niewielkiego baraku. W środku były łóżka i szafki nocne żołnierzy. Przeszli przez niego i doszli do gabinetu jednego z oficerów. Nikt nie usiadł, w sali panowało napięcie. Jeden z oficerów bez słowa podał generałowi teczkę i czekał, aż tamten ją otworzy.
- To wszystko ? - zapytał generał spoglądając to na oficera, to na dokumenty.
- Tak, sir. To raport z prac nad nową bronią masowego rażenia. Wszelkie szczegóły odnośnie sposobu złamania zabezpieczeń i odkryć w X16 i X18 znajdują się w teczce - na twarzy oficera malowała się niepewność.
- Dobrze, jednostka z Agropromu ma natychmiast wesprzeć pozostałe oddziały badawcze. Nie możemy dopuścić by coś wyszło na jaw, by naukowcy zginęli lub ktoś wykradł plany - generał mówił ze stanowczością.
Nie wiadomo skąd na stole pojawiła się butelka wódki. Generał spojrzał na nią z ledwie widoczną tęsknotą w oczach i powiedział
- Nie ma na to czasu. W raporcie są też informacje o transporcie skazańców, który zaginął ?

Kordon
Obóz kotów
Data: 03.07.2011 Godzina: 18:53


Maksymilian siedział sobie przy ognisku podziwiając piękno zabójczej przyrody tego miejsca. Tutaj każde drzewo mogło rozerwać Cię na strzępy, wejście na byle listek mogło się kończyć gorzej niż wejście na minę przeciwpiechotną, a spotkanie z mieszkańcami lasu dla wielu równało się ze śmiercią. Początek lipca był ciepły, zielone liście na drzewach powiewały wesoło, zdawać się mogło że tańczyły z chłodnym acz przyjemnym wiatrem jakiś dziki taniec. Obóz składał się z szeregu zniszczonych domów, kilku namiotów, szałasów i bunkru kilkanaście metrów za zabudowaniami. Tu i ówdzie znajdowały się ogniska, przy których siedziały koty i stalkerzy, którzy nie mogli przedostać się przez nasyp. Wszyscy czyhali tylko aż Sidorowicz puści cynk, że jest zlecenie. Coś takiego jest niewątpliwym wydarzeniem w tym martwym turystycznie miasteczku. Czasem przyjdzie ktoś nowy, lecz ginie po góra tygodniu, albo zostaje tutaj w którymś z domków i zostaje wiecznym kotem. Tylko nieliczni, którzy postanowili przekroczyć kordon akurat tutaj przedostaną się koło nasypu majora Kuzniecowa. By tego dokonać trzeba mieć kupę forsy, dobry karabin albo jeszcze większą kupę wódki.

W obozie nigdy nie było cicho. Kiedy nie rozbrzmiewała gitara, to ktoś coś żywo opowiadał, najczęściej bajki o tym czego to nie ma za nasypem. Koty łykał to jak chory lekarstwa, lecz doświadczeni stalkerzy i ci, którzy chociaż kilka razy wyszli z obozu wiedzieli, jak bardzo mija się to z prawdą. Jednym z tych szczęśliwców był Maksymilian. Dziś w nocy miał udać się pod nasyp po jakiś rzadki artefakt dla Sidorowicza. Wprawdzie ten stary dziad, który ważył tyle co trzy normalne osoby płacił grosze, ale nie było tu u kogo upłynnić fantów. Amunicja u niego była tak cholernie droga, że lepiej było ograbiać trupy na granicy niż brać tu małe jej ilości. Przy większych zamówieniach handlarz wprawdzie spuszczał z ceny, lecz nadal były one kosmiczne.

Słońce chyliło się ku zachodowi, gdy Maksymilian zaczął powoli zbierać się do drogi. Zebrał ekwipunek, przekąsił jeszcze coś i czekał na odpowiedni moment. W tym czasie wyjął swoje PDA i otworzył mapę. Od obozu prowadziła dróżka do głównej drogi. "Głównych dróg unikaj" - jedno z przykazań stalkera. Cel tego łowcy artefaktów i poszukiwacza własnej śmierci znajdował się nieopodal nasypu. Były to prawie dwie godziny drogi przez las na północny zachód. Po drodze to co zwykle, czyli anomalie, zmutowane psy i przerażenie mrożące krew w żyłach. Ale poza głównymi drogami przynajmniej nie było bandytów - też jakieś pocieszenie.
 
__________________
Także tego
Arsene jest offline  
Stary 27-09-2010, 13:39   #2
 
Fearqin's Avatar
 
Reputacja: 1709 Fearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłość
Krok po kroczku, każda chwila wypełniona skupieniem. Nigdy nic nie wiadomo, nie w Zonie. Może i Maks nie był ekspertem, ale idiotą też nie był. Pamiętał swój początek jako stalker, pierwszy dzień i już otarł się o śmierć, zarówno przez anomalię jak i bandytów. Ślady zresztą są do dziś.
Las nie był piękny, a znaleźli by się ludzie spoza Zony, którzy byli gotów zapłacić tyle ile żaden stalker nie zarobił przez całe życie i zapewne nie zarobi, byle tylko poczuć ten dreszczyk emocji spowodowany anomaliami i chorymi psami. Sporo takich turystów padało ofiarą bandytów, podawali się za stalkera i obiecali bezpieczne przeprowadzenie przez kawałek zony. Ostatecznie strzelali turyście w łeb i brali nawet jego bieliznę. Bandyci byli jeszcze gorsi niż mutanty i anomalie. Kiedy stalker pracuje dni, tygodnie, a jeśli ma dość szczęścia by tyle przeżyć to i miesiące. Bandyci zaś podstępem i oszustwem zgarniają cały jego dobytek w ułamek sekundy.

Licznik Geigera zaczął świrować. Gdzieś była niezłą anomalia. Gdzieś w przodzie. Jeden rzut śrubką, zaczęła się kręcić i wyleciała wysoko w niebo. Mocny wir.
Trochę czasu zeszło zanim Maks ominął anomalię, była naprawdę wielka, a jego kombinezon nie miał szans go w jakikolwiek ochronić przed tym.
Czergowki sprawdził amunicję, pełny bezgłośny PB1 i MP5. Całkiem sporo amunicji wolnej. Starczy na jakiś czas. Jeśli dopisze mu szczęście to nie będzie musiał podczas tej misji używać broni. Nie zawsze w poszukiwaniach artefaktu trafiało się na żywego wroga. Najgorsze było promieniowanie i anomalie w trakcie szukania kamyków.

Strach zawsze towarzyszył Maksowi, ale to dobrze. Po co na siłę pchać się na cały obóz bandytów? Strach był w walce tym czym licznik Geigera był w trakcie zwykłej "przechadzki" po Zonie.
Minęła godzina, dwie i w końcu oczom Maksymiliana ukazał się nasyp. Nie był to piękny widok, który zapierał dech w piersiach, o nie. Wszystko zniszczone przez wybuch w elektrowni było straszne, ohydne... i stwarzało niesamowite możliwości zarobku. Wielkolud przygotował MP5 i ruszył w stronę nasypu.
 
__________________
Pół człowiek, a pół świnia, a pół pies

^(`(oo)`)^

Ostatnio edytowane przez Fearqin : 27-09-2010 o 15:57.
Fearqin jest offline  
Stary 27-09-2010, 15:14   #3
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 781 Arsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwu
Kordon
Okolice nasypu
Data: 03.07.2011 Godzina: 21:38


Nasyp był wysoki na kilka metrów, porośnięty czarną trawą, taką która była tylko tutaj. Przynajmniej w takiej ilości. Same tory były odgrodzone siatką, która na początkach istnienia Zony była pod prądem. Teraz już nie było na to pieniędzy. Świat zapomniał o tym miejscu. Bóg najwyraźniej też. Przez nasyp było kilka przejść, w głównej mierze opanowanych przez bandytów lub zawalonych. Dwa były niedostępne ze względu na to, że kto raz tam wchodził znikał bez wieści, a głównego przejazdu strzegli wojskowi. Major Kuzniecow sprowadził podobno nową zabawkę i teraz trzeba płacić za przejście jeszcze więcej. W każdym razie nie to było teraz zmartwieniem Maksa. Na dwadzieścia metrów od nasypu nie było drzew, tylko naturalnie dziwnie zielona trawa. Przy zboczu, gdzie trawa stykała się z tą czarną, dziwną, stworzoną przez Zonę trawą coś się błyskało. Maks nie mógł dojrzeć co to było. Błyski bowiem widoczne były jakieś dwieście metrów od niego. Dwieście metrów z czego na każdym czyhać mogła śmierć. Według wielu doświadczonych stalkerów najbardziej zwodnicze są właśnie wolne przestrzenie. Jakieś kilkanaście metrów od miejsca w którym coś się błyszczało stała ciężarówka.

Maks słyszał legendy, które powtarzały sobie koty o tym, że działała kiedyś grupa bardzo doświadczonych stalkerów, którzy jako jedyni przerzucali towar poza Zonę. Pewnego dnia wyjechali po towar i ślad po nich zaginął. Jedni mówią, że wyruszyli w głąb strefy, inni twierdzili że w końcu dopadli ich wojskowi, jeszcze inni snuli przeróżne teorie spiskowe. Prawdopodobnie niewiele z tego było prawdą, lecz jedno było pewne - posiadali wojskową ciężarówkę. Dokładnie taką, jaka stała właśnie nieopodal niego. Ponoć przewozili w niej tak potężną ilość broni, amunicji i artefaktów, że spokojnie można by się ustawić do końca życia. Tymczasem jednak nie było tam nikogo, a słońce już niemalże całkowicie zaszło za horyzont. Niebo przykryły chmury, zasłaniając i księżyc i gwiazdy przez co było dość ciemno.

Według danych z PDA znajdować miał się nieopodal zasypany przejazd przez nasyp, po którego drugiej stronie znajdowały się liczne anomalie nie widziane w inne części Zony znanej tutejszym stalkerom. PDA mówiło także, że dziwna anomalia z której Maksymilian miał wydobyć artefakt znajdowała się w pobliżu. Chcąc przypomnieć sobie jak ma to wyglądać, stalker otworzył wiadomość od Sidorowicza.

"Witaj stalkerze. Mam dla ciebie robotę. Potrzebny mi ktoś, kto zbadałby dla mnie pewną sprawę. Dwa dni temu wysłałem człowieka, który odkrył koło nasypu nową anomalię i nowy rodzaj artefaktów. Wiadomość urwała się w połowie. Nie chcę byś odszukał "Szczura", bo bankowo jest martwy, ale przydało by mi się jego PDA. I rzecz jasna artefakt. Jeżeli jesteś zainteresowany to wysyłam współrzędne."
 
__________________
Także tego
Arsene jest offline  
Stary 28-09-2010, 00:10   #4
 
Fearqin's Avatar
 
Reputacja: 1709 Fearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłość
Ostrożnie stawiając każdy krok Maksymilianowi nie dopisało szczęście.
Pod butem coś nagle zaczęło trzeszczeć. Licznik Geigera wciąż był spokojny, ale pod obuwiem trawa się łamała, jakby była zamrożona. Anomalia, ale jakaś wcześniej nie spotykana. Trawa wyglądała normalnie, ale trzeszczało jak cholera, jakby stąpać po kruchym lodzie. Krok do przodu i nogi zaczeły poważnie marznąć. Maks odszedł w bok i ból okropnie się nasilił, jakby łamano mu kości, nie, jakby miażdżono mu kości. Z trudem wybiegł z anomalii i zauważył, że parę metrów przed nim trawa jest niebieska od mrozu.
Anomalia miała jakieś piętnaście metrów średnicy, raz się zmniejszała, a raz zwiększała. Najdziwniejsze było to, że na jej obszarze zaczął padać śnieg. Całkiem ładne.

Czergowski ominął anomalię o dobre parę metrów, zwiększył ten dystans, gdy poczuł chłodny wiatr. Brnął dalej. W miarę zbliżania się do cieżarówki zaparkowanej obok przejścia przez nasyp licznik i PDA zaczęły wariować. Instynktownie Maks odskoczył. Pojazd zaparkowany jak do garażu nie dawał miejsca na przejście obok niego przez przejścia nie narażając się na promieniowanie. Aczkolwiek próbę trzeba było podjąć. Parę minut zastanowienia, Maks rzucił śrubę żeby sprawdzić anomalię- nic. PDA też nie wiadomo po co i jak piszczało. Mimo wszystko Wielkolud rzucił się do biegu i... Geiger i PDA ucichły.

W połowie przejścia Maksymilian ledwie się nie porzygał. Okropnie zmasakrowane ciało, wypryte flaki, brak nóg nad kolanami, zmiażdżone ręce. Rzygi podeszły naprawdę blisko.
"Pan Szczur jak mniemam? Miło mi". Pewności Maks nie miał, ale było to dość prawdopodobne bo ciało nie śmierdziało za bardzo. Świeży. Jakby zabiła go jakaś bestia, ale został też ograbiony, bez PDA, bez niczego.
Wielkolud wyostrzył zmysły i celował z MP5 na przód raz zerkając na ciało raz na drogę przed nim. Ruszył dalej, ale już wolniej, z bronią przy ramieniu.

No może nie był koniecznie ograbiony. PDA leżało troszkę dalej, Maks chwycił ostrożnie ciągle jedna ręką przynajmniej trzymając MP5. Gdy się schylał dostrzegł też pendraive. Podszedł do niego i nagle MP5 zostało całkowicie zmiażdżone od lufy aż do miejsca w którym Maks trzymał swoja broń główną, powietrze zaczęło falować a Maksymilian zaczął uciekać. Wyskoczył z tunelu po stronie z której do niego wszedł akurat gdy z przejścia buchnął ogień.

Tyle dobrego z ognia, że spalił kłódkę od przyczepy, a ta stanęła otworem. W środku było ciało, łuska i karabin SWD. Mierząc w cielsko Maks podniósł karabin i wycofał się. W tunelu bezpiecznie nie było toteż Wielkolud postanowił skierować się do błysków w pobliżu ciężarówki, tam miał być artefakt i chyba był. Przedmiot wyglądał na baterię z brązowego metalu wielkości puszki. Błyskał się pasek przecinający ją jakby na pół. Śrubka w pobliże artefaktu... bezpiecznie.
Puszka niby nie pozorna, ale ciężka i to bardzo. Maks chwycił artefakt w obie ręce bo ważyło to jakieś czterdzieści kilogramów i ruszył.

Cztery godziny powrotu z czterdziesto kilogramową puszką były naprawdę męczące. Omijanie anomli z tym cholerstwem było trudne, ale możliwe.
Pierwsza w nocy i podczas postoju Maks przeszukał znalezione PDA.
Niejaki Siergiej nie miał wiele zanotowanego. Parę miejsc, najciekawsze było chyba nieznane przejście przez nasyp.
Dalsza podróż do Handlarza była na całe szczęście spokojna, niepozorna puszka również była spokojna. Całe szczęście.
 
__________________
Pół człowiek, a pół świnia, a pół pies

^(`(oo)`)^
Fearqin jest offline  
Stary 28-09-2010, 17:31   #5
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 781 Arsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwu
Kordon
Okolice obozu kotów
Data: 04.07.2011 Godzina: 01:21


Noc była gęsta, jak to w Zonie. Gdzieś z oddali słychać było ujadanie zmutowanych psów i wycie istot, których ludzki umysł nie był w stanie pojąć. Oczywiście umysł ludzki, nie oznacza umysł stalkera. Pobyt w Zonie można określić mianem "zmieniający człowieka". Na początku każdy nie śpi w nocy, boi się wyjść poza obóz. Po jakimś czasie jednak każdy staje się - prędzej czy później - zobojętniały na ludzkie cierpienie. Teraz jednak jeden z tych, który zostali zmuszeni do przebywania w tym miejscu zbliżał się do obozu, jedynego bezpiecznego miejsca w tej części Kordonu okalającego Strefę. W sumie to tego miejsca nie można jeszcze było nazwać Strefą. Strefa właściwa jak mawiali weterani, zaczynała się na wysypisku. Każdy kto przeszedł przez nie żywy przestawał być kotem. Mógł zostać prawdziwym stalkerem, lub (co zdarzało się częściej) ... trupem.

Gdy Maks wszedł na niewielki pagórek, zobaczył w dole obóz. Paliły się tam jak zawsze ogniska, doszły go ciche śpiewy. Ktoś grał na gitarze, ktoś inny śpiewał stalkerską pieśń. Przy jednym z ognisk siedział jednak ktoś, kto zupełnie nie pasował do tego całego środowiska. Osoba w kombinezonie w czerwonych barwach, obok miała pod ręką "Vintara", legendarny karabin snajperski. Sam kombinezon również wyglądał na bardzo zaawansowany technologicznie, nikt z kotów a nawet doświadczonych w tym miejscu nawet nie widział czegoś takiego. Idąc w dół wzgórza Maks usłyszał dźwięk swojego PDA. Po chwili usłyszał wiadomość od Sidorowicza.

"Dobrze, że jesteś stalkerze. Mam nadzieję, że masz dla mnie to, po co cię wysłałem. Jak nie, nie wchodź nawet do obozu. Jeżeli ci się powiodło, to rusz swoje dupsko do mojego bunkra, uzgodnimy co i za ile."
 
__________________
Także tego

Ostatnio edytowane przez Arsene : 28-09-2010 o 17:33.
Arsene jest offline  
Stary 29-09-2010, 12:50   #6
 
Fearqin's Avatar
 
Reputacja: 1709 Fearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłość
Po drodze do handlarza nowy karabin budził podziw u kotków. Niech się nacieszą, najwyżej jeden na dziesięć przeżyje tyle by móc być nazywany "doświadczonym". Wszyscy o tym dobrze wiedzieli.
Maks zszedł po schodach do bunkra Handlarza i położył mu dosyć delikatnie (ale z hukiem) małą puszkę.
- O! Witaj stalkerze, masz coś dla mnie ?
- Jak sam widzisz, małe, ciężkie... coś. Tak jak prosiłeś.
Handlarz zaczął oglądać, dotykać, obracać, ogólnie badać artefakt.

- Pięć tysięcy rubli ?
- Pięć, hmmm. Wiesz to dosyć unikalna rzecz. Ładnie się świeci, ciężkie takie. Sześć tysięcy rubli?- Maks zawsze bał się targować, ale jednak musiał. Sześć tysięcy rubli to spokój na dłuższy (jak dla stalkera) czas.
- Dobra, niech będzie- Taka szybka decyzja oznaczała pewnie, ze artefakt był warty znacznie więcej, ale nie chciał się sprzeczać z tak ważną osobą.

Handlarz schylił się i zajrzał do kasetki.
- Ekhm ... stalkerze!- Krzyknął jakby Maks stał dosyć daleko i nie zdawał sobie sprawy z obecności Handlarza- Mam cztery i pół tysiąca ... nie chcesz może tysiąc w fantach ?
- Wyręczasz mnie i tak chciałm kupić amunicję.- W samym SVD były tylko trzy naboje, zdecydowanie za mało.
- Cieszy mnie to. Do czego ?
- Do tego oto pieknego karabinu snajperskiego.- Maks pokazał przewieszony przez ramie nowy karabin snajperski- Ilę dostanę za tysiąc?

- Luzem mogę Ci dać czterdzieści za ten tysiąc, stoi ?
- I dziesięć w magazynku?
- Tak, ale masz to luzem
Chwila namysłu.
- Stoi.- Wyśmienita umowa. Czterdzieści naboi do snajperski, to naprawdę sporo.

Grubas położył amunicję i kasę na ladę, a artefakt schował. Uśmiechnął się i splótł palce. Wyglądał nawet śmiesznie.
- Jak będziesz coś dla mnie miał, to jestem w pobliżu.- Rzekł stalker, bo robota zawsze się przyda.
- Spokojnie, nie omieszkam poiformować. A! I jeszcze jedno. Szczura znalazłeś ?
- Znalazłem część niejakiego Siergieja - Maks wyjął znaleźione PDA- Było też jakieś cielsko w ciężarówce, nie wiem czyje.
- No dobra, daj PDA to dostaniesz magazynek na te naboje, co ty na to ?
- Prosze cie ja bardzo. Ma tam kilka miejsca, ale te, jedno, które mnie interesowało już pamiętam.- Maksymilian przekazał Handlarzowi urządzenie i wziął magazynek. Udany dzień.

Czergowski wyszedł z bunkra (co dla Handlarza było zapewne niemożliwe) i przysiadł się do ogniska przy, którym siedział wyróżniający się stalker. Jeszcze idąc Maks sprawdził na PDA kim jest ów osobnik. Wyświetliła się następująca informacja:
Imię: ŁukaszNazwisko: unkown (?)Pseudonim: unkown (?)Frakcja: Powinność
Wielkolud przysiadł się i słuchał rozmów, warto słuchać doświadczonych.
 
__________________
Pół człowiek, a pół świnia, a pół pies

^(`(oo)`)^
Fearqin jest offline  
Stary 30-09-2010, 19:01   #7
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 781 Arsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwu
Kordon
Obóz kotów
Data: 04.07.2011 Godzina: 01:32


Było już bardzo późno, gdy tylko Maks podszedł do ogniska i usiadł, doświadczony stalker pożegnał się udał się na spoczynek do jednego z domów. Sam Maks zasnął tam gdzie stał. Przez noc męczyły go straszne sny. Raz uciekał jakimś przejściem, biegnąc w stronę oddalającego się wiecznie wyjścia. Leżały tam zmasakrowane ciała, karabinki MP5 i SWD. Innym razem stał mały przy wielkich na sto metrów mutantach, nie wiedząc co z nim będzie. Wiele innych snów nawiedziło jego głowę, lecz niewiele z nich pamiętał.

Kordon
Obóz kotów
Data: 04.07.2011 Godzina: 08:11


Maks poczuł, że ktoś szarpie go za ubranie. Obudził się zdezorientowany, po omacku szukając broni. Budził go Wilk, komendant obozu, o ile można go oczywiście tak nazwać.
- Wstawaj koleś, kolejny dzień w tej parszywej Strefie właśnie się zaczął - Wilk mówił z sarkastycznym uśmiechem na twarzy. Gdy początkujący stalker przetarł oczy, zobaczył że obóz tętni już życiem. Najwięcej jednak kotów zgromadziło się wokół Łukasza z Powinności, który opowiadał teraz o skarbach z głębi Zony.
- ... i w tedy jak coś nie huknie, mówię wam, naprawdę przerażający odgłos. Zaraz po tym patrze, "Krzywy" (ten co szedł przed nami) leży na glebie. No to podbiegam do niego. Zmasakrowało go zupełnie. "Trup" - myślę sobie,ale nie. Mija kilka sekund a on jęczeć zaczyna. Już wiedziałem co się dzieje. Od razu wziąłem Glocka i mu dwie kule w łeb wpakowałem. Coś mu zrobiło wodę z mózgu. Pełno takich jest w głębi Zony, a nad Jantarem to nawet nie będę mówił. Łażą tylko w kółko i jęczą. Jak coś widzą, to prują na oślep z broni, ale to na ogół nieszkodliwe strzelanie ... o, znam tę stalkerską piosenkę!

[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=URlc5tutra8[/MEDIA]

Kolejne godziny mijały Maksowi na bezsensownym tłuczeniu się po obozie. Chodził od jednego domu do drugiego, kręcił się wokół obozu, przyglądał się z daleka Łukaszowi. Nagle PDA zapiszczało.

"Witaj, stalkerze! Widziałem Twój karabin, chodź no tutaj bo mam robotę dla kogoś kto nie jest kotem" Łukasz.


Maks nie czekał, skierował się ku ognisku gdzie Łukasz właśnie jadł śniadanie. Przeżuwał właśnie jakąś starą bułkę, gdy zobaczył gościa. Przyglądał mu się przez chwilę, mierzył go wzrokiem ,aż w końcu spojrzał na SWD. Uśmiechnął się do siebie i położył rękę na Vintarze.
- Miło Cię widzieć. Chcesz zarobić kilka stówek ? Tak ? To słuchaj. Pójdziesz wzdłuż tej drogi - teraz wskazał ręką ku drodze prowadzącej do wjazdu do Zony - tam jest posterunek. Jest tam taka szmat.. znaczy się, taki oficer. Sprzątnął byś go. Z tym SWD nie widzę przeszkód. Tylko musisz to zrobić w biały dzień, teraz, zaraz, już. Musi to wyglądać na płatne morderstwo, groźbę. Ogarniasz ?
 
__________________
Także tego
Arsene jest offline  
Stary 01-10-2010, 20:39   #8
 
Fearqin's Avatar
 
Reputacja: 1709 Fearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłość
Wszystko było jasne dla stalkera. Cieszyło go, że mógł zdobyć trochę renomy pomagając doswiadczonemu stalkerowi, nie ważne, że z Powinności.
- Chyba ogarniam. Po prostu jeden czysty strzał?
- Tak, dokładnie o to mi chodzi. Widzę, że łapiesz. To bardzo dobrze.
- Jest tam pare budynkówm nie wiesz w, którym dokładnie może być? Z, której strony najlepiej zajść
- Zajdziesz tylko od fronu, bo posterunek jest w jakby wąwozie. Może to dolina ? Cholera wie jak to się nazywa. W każdym razie to major. Major będzie miał na swoim pustym czerepie czerwony beret.
- Dobra tyle mi powinno starczyć. Nie będę marnował więcej czasu.
- I dobrze. Jakby co, ten posterunek jest niedaleko, może będę w zasięgu PDA
-Rozumiem
- No to zajebicie towarzyszu, zajebiście ...

Maks ruszył z początku truchtem. Miał trzy naboje w SVD, powinno starczyć.
Gdy tylko znalazł się dość blisko posterunku wyjął lornetkę, przykucnął i sprawdził z czym ma do czynienia.
Trochę patrolujących, w domku oficerowie grali w karty.
Najpierw była siatka, potem dom, brama, dom z wieżą i dalej siatka. Oby major był w pierwszym domu.
Maksymilian podszedł bliżej i sprawdził czy w innym oknie widać majora.
Grał w karty z resztą. Może czterysta metrów od stalkera. Czergowski sprawdził celność z SVD. Małe szanse, brak mu było wprawy na takie strzały bez porządnego celownika.
Stalker wypatrzył sobie nową pozycję, jeszcze bliższą. Gęsty krzak na górce. Udało mu się tam przekraść. Właściwie były dwie osoby, które mogły go dostrzec. Strażnik w wieży i gość przechadzający się po dachu, ale ten był wyraźnie zamyślony.
Teraz odległość wynosiła niewiele ponad dwieście metrów. Dobrze było widać majora.
Maksymilian wymierzył, czysty strzał. Nacisnął i... nic. Żadnego dźwięku, nic. Maks odczepił przyczepkę z góry, iglica mająca uderzyć w nabój i posłać go hen, hen daleko była mocno zniszczona, niemożliwa do wykorzystania.
~Debil ze mnie. Mogłem wcześniej sprawdzić. Ja pierdole, co teraz?~

Został mu tylko PB-6P9 z tłumikiem.
Musiał podejść bliżej, przerzucił snajperkę przez ramię i pobiegł przykurczony do krzaków znajdujących się tuż przed ogrodzeniem. Przez chwilę wydawało mu się, że żołnierz na dachu na niego patrzy, ale mylił się. Teraz oficer był naprawdę blisko, dzieliło ich jakieś siedemdziesiąt metrów i szyba w oknie.
Maks obrał cel i strzelił. Na szybie zrobił się pająk a major i inni oficerowie raptownie na niego spojrzeli.
~KURWA, KURWAAAAAAA~
W rozpaczy Maks władował jeszcze trzy kulki. Major padł, szyba się rozbiła, a Wielkolud zaczął uciekać. Rozpoczęły się strzały. Szło dobrze, Maks biegł szybko i się oddalał nietknięty. Do czasu. Koło pierwszych krzaków Maksymilian padł jak długi lecąc dobre parę metrów na przód. Noga.
Szybko się podniósł i zaczął skakać do kolejnych, gęstszych i dalszych krzaków. Udało się.
Stamtąd szybka decyzja, zostać i umrzeć czy podjąć próbę czołgania się?
Trochę ponad minutę później Maks czołgał się, a strzały w końcu ustały.
Do obozu był dobry kilometr, wtedy to Maksymilian przypomniał sobie, że Łukasz mógł być w pobliżu. Wyjął PDA i szybko napisał wiadomość
" Major nie żyje, ale gdybyś przyszedł i mi tu podał rękę, byłbym zaszczycony"

Ledwie kilka chwil później, a paru stalkerów biegło w jego stronę, na czele z Wilkiem i Łukaszem. Pomogli mu wstać i iść, oczywiście, któryś spytał co się stało, Łukasz spojrzał zakazująco na Maksa.
- Wiecie jak jest z wojskowymi, najpierw cię zabiją, a potem wypytają. Łukasz poprosił mnie o zabicie paru dzików, a te chuje się znalazły w poblizu.

Później w obozie, gdy opatrzył sobie ranę, odciągnął Łukasza na bok i opowiedział jak musiał przebić się przez kuloodporną szybę PM-ką ukrywając się przed dziesiątkami wojskowych.
Jeśli nikt z obozu nie wymieni iglicy w SVD na nową, Maks będzie musiał kupić nową broń.
 
__________________
Pół człowiek, a pół świnia, a pół pies

^(`(oo)`)^

Ostatnio edytowane przez Fearqin : 01-10-2010 o 20:42.
Fearqin jest offline  
Stary 03-10-2010, 15:14   #9
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 781 Arsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwuArsene jest godny podziwu
Kordon
Obóz kotów
Data: 04.07.2011 Godzina: 08:45


Łukasz obejrzał najpierw SWD Maksa. Zdjął pokrywę, rozłożył go na części pierwsze i po krótkich oględzinach stwierdził tonem znawcy
- Takich części tu nie dostaniesz. Sprzeda Ci je pewno barman w "100 Radach", a jak nie on to musisz iść nad Jantar to naukowców. Ale tam teraz jest niebezpiecznie jak cholera. Jak nie zombiaki to mutanty, jak nie mutanty to bandyci. Ogólnie od cholery niebezpieczeństw. Mojego kumpla ostatnio tam zmieniło w zombiaka. W każdym razie trzymaj, tysiąc rubli dla Ciebie. Teraz weź idź lepiej odpocznij w którymś domu, bo mam kolejną robotę dla Ciebie.

Po tych słowach i krótkim pożegnaniu Maks udał się do jednego z walących się domów. Tam opatrzył dokładnie nogę. Rana nie była głęboka, lekkie draśnięcie. Po odkażeniu i owinięciu bandażem wszystko było już w porządku. W brzuchu Maksa zaburczało, najpewniej z głodu. PDA zapiszczało, lecz Maks dokańczał owijanie bandaża. Po chwili zapiszczało ponownie. Były dwie wiadomości. Jedna od Łukasza, druga od Sidorowicza.

"Najszybciej jak możesz chodź do mojego bunkra, nie ma czasu na wyjaśnienia. Jest do zrobienia biznes. Sidorowicz"


"Czekam na Ciebie na starym przystanku przy drodze prowadzącej na nasyp. Kilkaset metrów przed posterunkiem Kuzniecowa. Nie zatrzymuj się nigdzie i chodź do mnie. Pamiętaj - nigdzie się nie zatrzymuj, idź od razu do mnie! Łukasz"
 
__________________
Także tego
Arsene jest offline  
Stary 10-10-2010, 13:19   #10
 
Fearqin's Avatar
 
Reputacja: 1709 Fearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłośćFearqin ma wspaniałą przyszłość
Maks długo się zastanawiał nad decyzją, w końcu poszedł do Sidorowicza.
- Witam, czego sobie życzysz?- Zapytał Maks, wiadomość wskazywał na to, że jest to coś większego.
- Dobrze, że jesteś! Mam sprawę- Coś w głosie Handlarza budziło niepokój Maksa- - Ten koleś, Łukasz ... co on od ciebie chciał ?
- - Miałem zabić majora.
- Kurwa, coś ty zrobił ... - zakrył twarz dłoniami
~Kurwa, co ja właściwie zrobiłem?~ W zasadzie nic nie było dla Maksa jasne w tej chwili. Zrobił coś niewłaściwego i już widział, że łatwo tego nie odkręci.
- Coś złego zapewne.
- Tak kurwa, złego! Łukasz nie jest z Powinności ...
To było dziwne, gość musiał wcześniej to przewidzieć, dane na PDA, innym też trzeba było wmówić. Przy wódce nie było to takie trudne.
- To wszystko było ustawione. To koleś z Wolności. Podpuścił cię byś zabił majora, teraz tylko wyglądać odwetu!
- Uhm. Co teraz?
- Nie wiem kurwa, nie wiem ...
Wielkolud zamyślił się na chwilę

- Wiem! Pójdę do niego, chciał coś ode mnie. Zobaczę o co chodzi. Może uda mi sie to jakoś naprawić.
- Pewnie chciał kolejnego łowu, kolejnej wojskowej krwi. Wiesz co kurwa znaczy przelewać wojskową krew w Kordonie ? Teraz to on Ci może łeb rozmazać co najwyżej ....
- W takim razie co proponujesz?
- Czekać ...
- Czekać? Czekać na co?
Rozmowa z Sidorowiczem bywała pogmatwana, o tak.
- Na przebieg wydażeń ... albo ...
- Alboooo?- To było coraz bardziej denerwujące, jeśli to takie ważne to czemu tyle zwleka?!
- Albo zanieść pewną wiadomość pewnym osobą- Konkretnym człowiekiem nie był zawsze.
- Rozumiem. Co to za wiadomość i co to za osoby?
- Ludzie Wilka z fabryki, można też napuścić ludzi Kuzniecowa lub najemników zza nasypu.
- Cóż, mogę im dostarczyć wieści.
~Pośpiesz się człowieku, najwyraźniej nie mamy dużo czasu~
- Tak, możesz. Ale nie wiem czy zdążysz do wszystkich ...
- Wyruszę w tej chwili. Zrobię co się da- To akurat była prawda.
- Dobrze. Pytania ?
- Tak, ile za vipera? Ostatni źle skonczył.
- Eeee ... co ? A! Karabin! ... 2 000 rubli powinno starczyć
- To dawaj.
Przynajmniej wymiana handlowa przebiegła szybko i sprawnie.



Czergowski już w drodze załadował broń. Kuśtykał trochę, do biegu jeszcze nie będzie zdolny przez jakiś czas. No, chyba, że by zdobył apteczkę wojskowych, albo naukowców, ale nie łatwo o to w Kordonie.
Rozglądał się co jakiś czas. Wszędzie w około psy i dziki wpadały w anomalie, zagryzały się, lub żerowały na zwłokach. Czy to innych zwierząt, czy dawno temu zmarłego stalkera, albo bandyty. Lepiej było się do nich nie zbliżać.

W końcu ujrzał fabrykę. Jakieś pięćdziesiąt metrów przed nią zapiszczało mu PDA. Schował broń i wyjął urządzenie.
Ktoś dzwonił, jak miło.
- Ktoś ty i czego tu szukasz ?
- Maksymilian, przysyła mnie Sidorowicz. Wynikł pewien problem z wojskiem i Wolnością.
Chwila ciszy.
- Dobra, to wbijaj szybko do fabryki bo coś cię nam jeszcze pogryzie - Maks zauważył kolesia machającego do niego z przewróconego skrzydał bramy. Jedno było całe, drugie leżało.

- Witajcie, o co chodzi ?- Spytał stalker, gdy Czergowski już podszedł.
- Tak, witam. Jak już powiedziałem to Wolność wrobiła nas trochę w pewien sprytny sposób. Teraz sporo wojskowych cweli zwali się na obóz Wilka. Dlatego też tu jestem, by prosić was o pomoc w obronie obozu.- Starał się być miły, w zasadzie zawszy był miły, ale jak znów spotka Łukasza, to skończy się to sielankowe nastawienie.
- Kurczę, poważna sprawa. Takich rzeczy nie omawia się w bramie. Cho.- Stalker zaprowadził go do pomieszczenia z ogniskiem na środku ,było tam pare osób, nie było za to ściany(rogu). Wyjął flaszkę, polał, podał Maksowi kielona - Dobra, to możemy iść ale poślemy tak z ... -Wypił co mu się należało- osiem osób
- To i tak dużo. Wojsko się przejedzie.- Maks wlał w siebie ogrzewającą ciecz (ogrzewającą fizycznie i psychicznie). Fala ciepła rozlała się po jego ciele.
- Jak was wkopali ? Coś ukradli i że niby wy, zaminowali drogę i trupiarka wjechała ? Nawijaj no i mi tu zaraz ...
- Jeden z tych z Wolności, podszył się pod reprezenanta Powinności i zlecił zabójstwo jakeigoś żołnierzyka. Nie miało być to nic wielkiego, ale trochę się wkopałe... trochę nas wyrolował i ten gość to był major, oficer, ktoś taki. Wojskowi się wkurwili.
Zaśmiał się - To będzie małe piekło. To pewno był ten bratanek pułkownika ...
- Pewnie tak. Aczkolwiek można na was liczyć?
- No jasne, ale nie wiem czy to wystarczy. W Obozie masa kotów, co lepsi to idą tu albo za nasyp. W sumie z amunicją też u nas średnio, głównie mapy "Vipery" i klamki .... No czarno to widzę - znów się zaśmiał
- Spróbuję też wybłagać ludzi Kuzniecowa, albo najemników właśnie zza nasypu. Wtedy będzie już niezła armia.
- Ludzie Kuzniecowa ? Dobry patent. Dranie trzepią na kotach niezły szmal, mogą nei chcieć dopuścić do likwidacji obozu. Najemnicy ... to już wyższa szkoła jazdy. Jak nie masz chociaż z 20 tysięcy rubli to przez nasyp cie nie puszczą, a oni tani nie są. Chociaż sprzęt mają niezły, nie ma co. I bić się umieją sukinsyny.
- Tak wiem, dlatego najpierw pośpieszę do Kuzniecowa, jeśłi starczy mi czasu, chociaż spróbuję z najemnikami. Póki co, skoro można na was liczyć to ruszę dalej, mam problem z transportem osobistym i liczy się każda chwila.
- Dobra, my zaraz się zabierzemy. Z Bogiem ... o ile jeszcze nie zapomniał o tym miejscu ...

Maksymilian od razu ruszył w stronę ludzi Kuzniecowa. Na ich pomóc zapewne mógł liczyć przy pomocy perswazji i dyplomacji.
 
__________________
Pół człowiek, a pół świnia, a pół pies

^(`(oo)`)^
Fearqin jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:35.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170