Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 24-01-2011, 17:39   #1
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 261 Arsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie coś
[Autorski] Gwiezdna Flota

Pokład niszczyciela Alfa
Sala narad

Wielka sala z długim, drewnianym stołem, zwykle zapełniona ludźmi była teraz niemalże pusta. Przez wielkie okna wpadało dużo światła, dywan i szkarłatne gobeliny zasłaniające stal potężnego okrętu nadawały temu pomieszczeniu domowego klimatu. Niszczyciel od dwóch miesięcy dokował w porcie i był poddawany drobnym naprawom i modyfikacją. W tym czasie Admirał Johansen, człowiek niezwykle rządny działania nie mogąc znieść oczekiwania przystrajał pokład. Dowódca floty był człowiekiem, który mimo wieku nadal aktywnie (według niektórych aż za bardzo) uczestniczył w wielu akcjach bojowych. Przez jego poznaczoną małymi bliznami twarz przemawiało doświadczenie. Małe, często rozbiegane oczy krążyły od jednego rozmówcy do drugiego, był niezwykle spostrzegawczy. Pomimo wysokiej temperatury był w pełnym umundurowaniu i płaszczu. Jego silna postura świadczyła o tym, że zapewne zaczynał jako zwykły żołnierz, a obecną pozycję zdobył tylko i wyłącznie dzięki ponadludzkiej pracy. Niektórzy oficerowie mieli już podejrzenia, że zwariował. Raz chodził po okręcie zasępiony, raz zamykał się godzinami w swoim gabinecie. Gdy tylko przyszła wieść o inwazji Inaków na świat Mellawen V, admirał nie mógł usiedzieć w miejscu. Teraz krążył po miękkim dywanie, oczekując na pozostałych. Pot spływał po jego czole, przez co co kilka chwil musiał ocierać je niedawno jeszcze białą chustką.

Temperatura sięgała 35 stopni ziemskich, jak nazywano dawną miarę. Klimatyzacja głównych pomieszczeń nie była jeszcze do końca sprawna. W ostatniej potyczce niszczyciel ruszył na pierwszą linię ratując resztę floty, samemu jednak otrzymując ciężkie obrażenia. Doszczętnie zniszczone zostały osłony, padł system sterowania modułami takimi jak właśnie klimatyzacja czy oświetlenie, a pancerz był powgniatany prawie wszędzie. Po dokonaniu generalnych napraw przyszedł czas na uruchomienie mniej ważnych rzeczy, lecz Admirał mimo to niecierpliwił się i chciał lecieć już, zaraz, od razu.

Gdy wreszcie do Sali narad weszło osiem osób, admirał zasiadł z nimi do stołu. Każdy miał przed sobą PDA z danymi odprawy. Co chwila przeskakiwały opisane zdjęcia jakiś miejsc, statków i danych, z których piloci i kapitanowie większych jednostek niewiele rozumieli. Zapewne naukowcy dawno już je przeanalizowali, ale na całe szczęście wezwani na naradę nie będą musieli tego robić. Wystarczy wprowadzić je do komputerów na statkach i po sprawie. Nikt z nich nie wiedział po co ich tu ściągnięto. Kazano zabrać całą załogę, sprawne statki i przybyć na ten fabryczny świat. Miasto-stocznia nie było widokiem pięknym dla oka cywila. Na szczęście to nie byli cywile.




Niszczyciel Alfa

- Witam zgromadzonych - zaczął dowódca floty i z ledwie utrzymywaną powagą na twarzy przedstawił w czym rzecz - Odebraliśmy dziwny sygnał z sektora I18. Przez długi czas nie było tam oznak życia, słaliśmy tam na patrole weteranów, by odetchnęli. Niedawno jedna jeden z naszych statków został zestrzelony ... przez zwiad floty Inackiej. Przed śmiercią kapitan bohatersko postanowił poświęcić cała energię na skan okolicy i wysłanie do nas danych. Mógł oczywiście salwować się ucieczką, lecz z nieznanych nam przyczyn nie zrobił tego.
Admirał przez chwilę milczał z pełną powagą, oddając hołd dowódcy straconej jednostki. Następnie mówił dalej
- Zostaniecie wysłani jako eskorta statku badawczego kapitana Hansa Gertera. Ma on potwierdzić prawdziwość skanu. Nie możecie wykonać bezpośredniego skoku, ponieważ Inacy mogą wykryć waszą obecność. Wymiarem zerowym pokonacie pół drogi. Następna jej część to miesiąc podróży w eskorcie, tydzień badań i powrót. Pytania ?
 
__________________
Także tego

Ostatnio edytowane przez Arsene : 24-01-2011 o 18:14.
Arsene jest offline  
Stary 24-01-2011, 18:44   #2
 
JanPolak's Avatar
 
Reputacja: 593 JanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemu
Agent specjalny 2-go stopnia Jon Jones wszedł do pomieszczenia. Podobało mu się tutaj: drewno i dywany dawały poczucie czegoś ludzkiego w stalowym ciele kosmicznego wieloryba. Choć upał był nie do zniesienia, Jones nie pozwolił sobie na poluzowanie kołnierzyka ani inny gest niezadowolenia. Był 28-letnim mężczyzną o zdrowej budowie kogoś, kto poświęca sporo czasu ćwiczeniom. Ubrany był w czarne spodnie i pozbawioną oznaczeń czarną bluzę z kołnierzem-stójką, po których kroju ciężko było stwierdzić, czy są mundurem, czy formą nowoczesnego stroju biznesowego. Policzki miał idealnie ogolone, niczym model z holoreklamy, a włosy równo obcięte w konserwatywny sposób. Przywitał się z zebranymi - nikomu jednak nie salutując - "Dzień dobry", ukłon, uścisk dłoni - były dla niego akceptowalnymi formami powitania. Zajął swoje miejsce i wysłuchał admirała, dyskretnie sprawdzając dane na PDA.

- Zostaniecie wysłani jako eskorta statku badawczego kapitana Hansa Gertera. Ma on potwierdzić prawdziwość skanu. Nie możecie wykonać bezpośredniego skoku, ponieważ Inacy mogą wykryć waszą obecność. Wymiarem zerowym pokonacie pół drogi. Następna jej część to miesiąc podróży w eskorcie, tydzień badań i powrót. Pytania ? - przemawiał oficer

Jones zgłosił się:
- Jako przedstawiciel Departamentu Wywiadu, chciałbym poznać stopień utajnienia naszej misji. A także skład grupy zadaniowej z uwzględnieniem funkcji okrętów - wyliczał - Strukturę dowodzenia. Czy w przypadku napotkania wrogich jednostek mamy prawo otwierania ognia bez ostrzeżenia? Oraz - prześwidrował admirała spojrzeniem - czy takie samo prawo obowiązuje w przypadku wykrycia wroga wewnętrznego? Dziękuję.
 
__________________
Jestem Polakiem, mam na to papier i cały system zachowań.
JanPolak jest offline  
Stary 24-01-2011, 22:02   #3
 
Mike's Avatar
 
Reputacja: 39627 Mike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputację
- Czy przed odlotem będziemy mieli czas na zgranie grupy? Czy też pozostanie nam ćwiczenie w symulacji podczas lotu? - zapytał Mark Sarnow. Wyglądał pod trzydziestkę, brunet o wysportowanej sylwetce. Wyglądał przepisowo. Mundur wyglądał na szyty na miarę.
Na ramieniu miał obrazek jaszczurki stylizowany z kilku kresek. Ci co odrobili zadanie domowe od razu mogli skojarzyć go z Kameleonem, krążownikiem liniowym. Fachowe oko mogło dostrzec, ze okręt odbiegła od standardowych rozwiązań, wyglądał niczym ośmiornica ze sterczącymi na wszystkie strony mackami.
http://scfi.pl/wp-content/uploads/20...battlecrab.jpg
 
Mike jest offline  
Stary 24-01-2011, 22:13   #4
 
Nicollas's Avatar
 
Reputacja: 10 Nicollas nie jest za bardzo znany
I o to jest on, ubrany w wojskowy mundur starając się ukryć rosnące niezadowolenie. Nicollas Wolfwood, dowódca "bezimiennej" eskadry szedł korytarzami wielkiej stalowej puszki zastanawiając się po jaką cholerę ciągną zwykłego szaraka na spotkanie kapitanów okrętów. Pomijając ogólny stan Niszczyciela na pokładzie którego obecnie się znajdował COŚ było nie tak. Naturalnie nie mógł przyszpilić co - gdyż wiedział tyle co nic. Jednak doświadczenie - mimo, że niezwykle małe - jasno podpowiadało mu kurs działań jakich powinien zastosować. Po pierwsze cierpliwie czekać, aż wszystko się wyjaśni. Po drugie nie palnąć jakieś głupoty. W końcu wszedł do pomieszczenia w którym przebywał Admirał, licząc w duchu na choć trochę mniejszą temperaturę. Lecz niestety, na samych jego cichych nadziejach się skończyło - wyglądało na to, że klimatyzacja na całym statku nie działała, a sam dowódca nie zamierzał zainwestować nawet w zwykły wiatrak. Bez większego entuzjazmu zasalutował do starszych stopniem, po czym usiadł przy stole. Niemal natychmiast przełączył się na inny tryb działania - w końcu dowie się po co ściągnięto go na ten świat.

- Witam zgromadzonych. Odebraliśmy dziwny sygnał z sektora I18. Przez długi czas nie było tam oznak życia, słaliśmy tam na patrole weteranów, by odetchnęli. Niedawno jedna jeden z naszych statków został zestrzelony ... przez zwiad floty Inackiej. Przed śmiercią kapitan bohatersko postanowił poświęcić cała energię na skan okolicy i wysłanie do nas danych. Mógł oczywiście salwować się ucieczką, lecz z nieznanych nam przyczyn nie zrobił tego.

Albo nie mógł tego zrobić.... - pojawiła się pesymistyczna myśl w głowie Wolfa. Nie miał pojęcia jak wyglądała sytuacja w sektorze 118, lecz poświęcenie załogi, statku dla danych wymagających potwierdzenia wydawało mu się co najmniej głupie. Choć zawsze znajdzie się jakiś nadpobudliwy gość, który w "bohaterski" sposób zakończy żywot ekipy okrętu. Istniała także możliwość, że przeciwnik w parę chwil doprowadził okręt do stanu w którym nie mógł się wycofać. Jakby nie patrzeć było źle. Z pesymistycznych przemyśleń wyrwał go gość z Departamentu Wywiadu.

-... w przypadku napotkania wrogich jednostek mamy prawo otwierania ognia bez ostrzeżenia? Oraz czy takie samo prawo obowiązuje w przypadku wykrycia wroga wewnętrznego? Dziękuję.

To go zaskoczyło. Sama obecność dość poważnej szychy była zaskakująca, a słowa jej o "wrogu wewnętrznym" na nowo pobudziły swoistą niepewność w umyśle Nicollasa. Ktoś tu chyba za bardzo wybiegał w przyszłość... Albo wiedział więcej od niego. Co by nie było dziwne, gdyż jest jednym z "szeregowców" floty - postanowił więc zachować się jak przedstawiciel owego "rodzaju" żołnierza i grzecznie odczekać aż gościu z wywiadu uzyska odpowiedzi na swoje pytania. Swoją drogą, częściowo pokrywały się one z tymi, które sam chciał zadać więc... Nie było sensu powtarzać ich dwukrotnie.
 

Ostatnio edytowane przez Nicollas : 25-01-2011 o 13:47.
Nicollas jest offline  
Stary 25-01-2011, 22:31   #5
 
MatrixTheGreat's Avatar
 
Reputacja: 4618 MatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputacjęMatrixTheGreat ma wspaniałą reputację
W pełnym umundurowaniu, nie wykluczając nawet czapki oficerskiej, wszedł do kolejnego upalnego pomieszczenia, w którym już czekał admirał. Korzystając z chwilowego zamieszania wynikającego z przywitania się wszystkich ze wszystkimi, ukradkiem odpiął jeden z guzików marynarki. Szybko przywitał się z każdym, zasalutował admirałowi i usiadł do stołu.
Matthew był człowiekiem dobrze zbudowanym w wieku 43 lat. Będąc prawidłowo umundurowany, od typowego żołnierza odróżniało go tylko jedno: długie włosy, za które nie raz był karcony przez przełożonych. Jednak to był jedyny jego „odchył” od stereotypowego wojaka.
Nie było to jego pierwsze spotkanie z admirałem Johanesen’em. Podczas służenia we flotach Ligi Ludzkości parę razy miał okazję brać udział w akcjach pod jego dowództwem. Podziwiał go, wiedział, że taki człowiek może wiele. Wygrali z nim przecież nie jedną bitwę.
Gdy wszyscy siedzieli, Matt rzucił okiem na PDA. Nie zagłębiał się w te informacje dokładnie, postanowił zrobić to po odprawie.

- Zostaniecie wysłani jako eskorta statku badawczego kapitana Hansa Gertera. Ma on potwierdzić prawdziwość skanu. Nie możecie wykonać bezpośredniego skoku, ponieważ Inacy mogą wykryć waszą obecność. Wymiarem zerowym pokonacie pół drogi. Następna jej część to miesiąc podróży w eskorcie, tydzień badań i powrót. Pytania ?

Pierwszy odezwał się przedstawiciel Departamentu Wywiadu, później ktoś jeszcze. On sam poczekał, aż admirał odpowie na te pytania i nikomu nie przerywając zapytał:
- Zakładam, że ciągła obecność nieprzyjaciela w sektorze I18 jest niemal pewna. A jeżeli chodzi o drogę którą obierzemy eskortując statek badawczy, jakie jest prawdopodobieństwo spotkania na niej wroga?
 
MatrixTheGreat jest offline  
Stary 26-01-2011, 10:46   #6
 
Buzon's Avatar
 
Reputacja: 167 Buzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie cośBuzon ma w sobie coś
-„Tak kolejny rekord! Cholera! Ale jestem w to dobry!”- Powiedział Nicola kiedy zakończył swoją ulubioną grę „ Stars Racers”. Odłożył swoją konsolę na bok i położył się na swojej pryczy. Nad sobą miał plakat, a raczej zdjęcie swojego myśliwca. Średniej wielkości myśliwiec był podobny do standardowych myśliwców floty ludzi. Wyróżniały go liczne cechy. Dziób statku był bardziej wyprofilowany aerodynamicznie, skrzydła miały dodatkową ochronę przed ostrzałem i działko pod kabiną. Mały krążownik można by pomyśleć. Ale to błędne myślenie. Łatwo można dostrzec dodatkowe silniki. Tak te dwa małe skarby były drogie ale warte swojej ceny. Właściciel myśliwca miału możliwość sprawdzenia swojej maszynki na co ją stać podczas lotów zwiadowczych ale jeszcze nigdy nie próbował jej w walce. Kapitan uśmiechnął się i zasnął.

Pikanie budzika obudziło Nicole. Spojrzał na godzinę. Za chwilę będzie zebranie, na które jak się okazało musi się wstawić. Wiedział, że potrzebują i jego i jego statku. Miał pewność, że to będzie misja zwiadowcza. Ubrał się w wizytowy mundur. Upewnił się czy nadal na nim dobrze leży- nie pamiętał kiedy ostatni miał go na sobie. Opuścił kabinę. Kiedy usłyszał zatrzaśnięcie się za nim drzwi udał się na naradę.
Nie był pierwszy ani ostatni. Część zgromadzonych pewnie siedziała tu od dłuższego czasu. Nicola znalazł wolne miejsce i zasiadł przy nim. Nie musiał długo czekać na admirała. Wszedł on z eskortą. Kiedy wszyscy już zasiedli rozpoczęło się spotkanie.

-„Witam zgromadzonych”– Powiedział Admirał – „Odebraliśmy dziwny sygnał z sektora I18. Przez długi czas nie było tam oznak życia, słaliśmy tam na patrole weteranów, by odetchnęli. Niedawno jedna jeden z naszych statków został zestrzelony ... przez zwiad floty Inackiej. Przed śmiercią kapitan bohatersko postanowił poświęcić cała energię na skan okolicy i wysłanie do nas danych. Mógł oczywiście salwować się ucieczką, lecz z nieznanych nam przyczyn nie zrobił tego”.- Nicola był zaskoczony tą informacją. Inacy co oni mogą tam robić, że wysyłają zwiadowców. Z dalszych rozważań pilota wyrwał go Admirał dalszą przemową

-„Zostaniecie wysłani jako eskorta statku badawczego kapitana Hansa Gertera. Ma on potwierdzić prawdziwość skanu. Nie możecie wykonać bezpośredniego skoku, ponieważ Inacy mogą wykryć waszą obecność. Wymiarem zerowym pokonacie pół drogi. Następna jej część to miesiąc podróży w eskorcie, tydzień badań i powrót. Pytania ?”

Nicola wiedział ,ze bez pytań się nie obejdzie. Już jakiś typek musiał się wyrwać. Był on z departamentu wywiadu. –„Departament na tej misji? Coś tu nie gra. Zdaje mi się, że gra jest o większą stawkę niż mógł przewidzieć.”- powiedziało do siebie Nicola. Przedstawiciel wywiadu nie dawał za wygraną. Zaskoczyły go dalsze słowa- „w przypadku wykrycia wroga wewnętrznego?”, które zmusiły pilota do namysłu- „Czyżby już spodziewali się szpiega? Tak szybko? Nawet misja się nie rozpoczęła a oni już mają kogoś na oku. Trzeba się im bliżej przyjrzeć. Nie podobają mi się ci z wywiadu” Po tych pytaniach padły kolejne pytania zadawane przez innych. Żadne jednak nie dorównywało pytania tego pierwszego.

Na żadne jeszcze nie padła odpowiedź i Nicola wahał się czy warto mu zadać kolejne pytanie, ale coś w nim się wzmogło i jednak pozwolił je sobie zadać.
-„ Czy nasz nowy dowódca pan Gerter jak się nie mylę ma doświadczenie w dowodzeniu bitwą? Z założeń wynika, że jeśli jego statek jest tylko statkiem badawczym to jest on kiepskim dowódcą militarnym. Za przeproszeniem oczywiście nie ma zamiaru nikogo tu obrażać. Inacy nie są głupi. Już dawno posłali po posiłki o ile nie były one już z nimi tam na miejscu. Jestem pewien ze zareagowali oni tak samo jak my. Wyślą wsparcie bo mają pewność, że i my to zrobimy. Walka jest nieunikniona. To nie jest zwykłą misja zwiadowcza prawda? Tu chodzi o coś grubszego. Nie mylę się panie admirale?”- Nicola spojrzał na admirała i rozsiadł się bardziej na swoim fotelu czekając na jego odpowiedź.
 
__________________
" Przyjaciel, który wie za dużo staje się bardziej niebezpieczny niż wróg, który nie wie nic."
GG 3797824

Ostatnio edytowane przez Buzon : 26-01-2011 o 11:33.
Buzon jest offline  
Stary 26-01-2011, 12:06   #7
 
Ziutek's Avatar
 
Reputacja: 202 Ziutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie cośZiutek ma w sobie coś
Stał przed metalowymi, podwójnymi drzwiami, które pod wpływem ruchu automatycznie się otwierały. Ujrzał luksusowo wykończone pomieszczenie, ~Zapewne miejsce posiaduch generałów~ pomyślał Ray. Stanął na baczność i zasalutował wszystkim zgromadzonym potem ruszył do najbliższego miejsca na końcu, wyciągnął swoje PDA, podpiął kablem do bazy odpraw i czekał na przelanie odpowiednich danych misji w międzyczasie połączył się ze swoim komputerem pokładowym aby troszkę umilić sobie czas muzyką. Wyciągnął więc słuchawki z kieszeni, podłączył do PDA, a jeden głośnik włożył sobie do lewego ucha, a prawym śledził postęp przygotowań do spotkania. Chwilę później odpłynął już, wsłuchując się w spokojne i odprężające rytmy, które jego pradziad nazywał reggae. Gdy usłyszał "Witam zgromadzonych" szybko wyłączył dźwięk i wyciągnął słuchawkę z ucha. Przewodniczący zapewne nie tolerował takiego czegoś lecz zdawał sobie sprawę z pochodzenia Raya więc mógł tylko mścić się w myślach. Już sam wygląd tego bękarta doprowadzał admirała do gorączki - Nieogolony, włosy ''na stójkę'', czerwona chusta na czole, która efektywnie zbierała pot, czapka oficerska z godłem LL wsadzona w szlufkę na ramieniu munduru, który był niezapięty, z podwiniętymi rękawami, nie wpuszczony w spodnie tylko brzydko wyciągnięty na wierzch i obowiązkowa część stroju - Biały t-shirt z logo statku - Czaszka na tle wybuchu z przecinającymi ją dwoma rakietami. Jakżeby nie znak niszczyciela Bx -64 Terracka. Koszulka miała widoczne efekty wysokiej temperatury pomieszczenia. Ten niechlujny strój dodawał Rayowi uroku osobistego. Ludzie widzieli go jako trzymającego się swoich zasad żołnierza. I tak też chciał aby ludzie go postrzegali. 29-letni Ray był typem zabawowicza i nieokrzesańca. Lecz w razie czego gotowy był za wszelką cenę pomóc kolegom w razie kłopotów nawet jak miałoby to skutkować uszkodzeniem statku.
Ray słuchał jak zwykle niemiłosiernie nudnej odprawy.
- Zostaniecie wysłani jako eskorta statku badawczego kapitana Hansa Gertera. Ma on potwierdzić prawdziwość skanu. Nie możecie wykonać bezpośredniego skoku, ponieważ Inacy mogą wykryć waszą obecność. Wymiarem zerowym pokonacie pół drogi. Następna jej część to miesiąc podróży w eskorcie, tydzień badań i powrót. Pytania ?
Był pewny, że pozostali go uprzedzą. I oczywiście miał rację.
- Jako przedstawiciel Departamentu Wywiadu, chciałbym poznać stopień utajnienia naszej misji. A także skład grupy zadaniowej z uwzględnieniem funkcji okrętów - wyliczał - Strukturę dowodzenia. Czy w przypadku napotkania wrogich jednostek mamy prawo otwierania ognia bez ostrzeżenia? Oraz - prześwidrował admirała spojrzeniem - czy takie samo prawo obowiązuje w przypadku wykrycia wroga wewnętrznego? Dziękuję.
~Nawet tajniaków wepchnęli ~ pomyślał.
-„ Czy nasz nowy dowódca pan Gerter jak się nie mylę ma doświadczenie w dowodzeniu bitwą? Z założeń wynika, że jeśli jego statek jest tylko statkiem badawczym to jest on kiepskim dowódcą militarnym. Za przeproszeniem oczywiście nie ma zamiaru nikogo tu obrażać. Inacy nie są głupi. Już dawno posłali po posiłki o ile nie były one już z nimi tam na miejscu. Jestem pewien ze zareagowali oni tak samo jak my. Wyślą wsparcie bo mają pewność, że i my to zrobimy. Walka jest nieunikniona. To nie jest zwykłą misja zwiadowcza prawda? Tu chodzi o coś grubszego. Nie mylę się panie admirale?”
To było pytanie zdaniem Raya najlepsze. Czekał co odpowie admirał.
 

Ostatnio edytowane przez Ziutek : 26-01-2011 o 12:23.
Ziutek jest offline  
Stary 27-01-2011, 15:05   #8
 
one_worm's Avatar
 
Reputacja: 894 one_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwu
Nagle drzwi rozsunęły się. Wszedł przez nie dość wysoki mężczyzna w pełnym umundurowaniu, zasalutował po czym podszedł jak gdyby nigdy nic do biurka admirała i rozsiadł się na wolnym krześle. Wyglądał na starego wiekiem człowieka, lecz mało kto wiedział, że to nie wiek, a doświadczenie odcisnęło na nim piętno. Wyglądał jak typowy żołnierz piechoty, a był kapitanem. Statku. Blizna spojrzał się na zebranych bez jakiś emocji czy zdziwienia. Ot jakby przyszedł na kolejną nudną naradę albo odprawę. Jedynie na co pozwolił sobie to mały uśmiech, choć szczerze mówiąc wyglądał raczej jakby chciał kogoś ugryźć. Nie ważne kogo, byleby pokąsać. Może zdawał sobie z tego sprawę, może nie ale po chwili uśmiech zniknął.
-Witam panów, przepraszam za spóźnienie... Admirale- Skinął głową nieznacznie z szacunkiem. Siedział tak, a reszta przeszła do porządku obrad i albo będą zadawać pytania albo Admirał będzie mówił. Ten kto patrzył się w stronę Blizny mógł zobaczyć, iż wyciągnął jakiś datapad i zaczął przeglądać jakieś dane...
 
__________________
Do szczęścia potrzebuję tylko dwóch rzeczy. Władzy nad światem i jakiejś przekąski.
one_worm jest offline  
Stary 01-02-2011, 15:00   #9
 
Arsene's Avatar
 
Reputacja: 261 Arsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie cośArsene ma w sobie coś
- Tak, możecie otwierać ogień do zidentyfikowanych wrogich jednostek, a także do wszelkich niezidentyfikowanych okrętów. Struktura dowodzenia jest w protokołach bazy danych, którą zaktualizujemy w waszych komputerach pokładowych. Nie możemy jej teraz ujawniać. Wroga wewnętrznego należy postawić przed sądem i zabić tylko w ostateczności.

Admirał po odpowiedzi na pytanie agenta wywiadu myślał, że więcej pytań nie będzie, lecz zaraz zalała go istna fala zapytań mniej lub bardziej istotnych.

- Panie Sarnow, wylatujecie zaraz po naradzie. Wylecicie poza orbitę planetarną, skok i długi lot w nieznane!

Następny głos zabrał Matthew, a Admirał niemalże natychmiast udzielił mu odpowiedzi, która miał nadzieję będzie go satysfakcjonować.

- Panie Rockkiller, gdyby nie było takiego prawdopodobieństwa, nie było by eskorty. Te szlaki są bardzo niebezpieczne, głównie ze względu na piratów i przemytników. Mogą tam też krążyć floty buntowników. Zajęcia wam nie zabraknie, zapewniam.

Kiedy jeden z zebranych podważył zdolności kapitana Gertera, Admirał szybko stanął w jego obronie, wyjaśniając wszystko dokładnie.

- Kapitan Gerter ma niemałe doświadczenie bojowe, co zresztą pewnie będzie wam dane widzieć. Dowodzi jednostką badawczą, został do tej misji wyznaczony gdyż jego niszczyciel odniósł poważne uszczerbki na zdrowiu i będzie w naprawach przez długie miesiące, ma może nawet i jeszcze dłużej. Czy się pan nie myli, dowiemy się po wykonaniu misji. WY macie być eskortą jednostki pana Gertera.

Po chwili ciszy, gdy nikt już o nic nie pytał, Admirał pozwolił zebranym odejść. Ich statki, z wyjątkiem dość dużej jednostki Hansa Gertera były zacumowane do niszczyciela. Nikt nie chciał opuszczać iście przytulnego statku Admirała i zmierzać do stalowych, mogło by się wydawać, że nawet ponurych, wnętrz własnych statków. Wszyscy zebrali się w pomieszczeniu technicznym, z którego wyjście prowadziło do sali z przejściami na statki kapitanów. Głos zabrał Hans.

- Panowie, jak wam wiadomo jest z nami pan Jones z Departamentu Wywiadu. Ma on uprawnienia do kontroli waszych jednostek takie same jak moje. Musicie udostępniać mu dane i miejsca jeżeli o to poprosi. Zwierzchnictwo podczas starć nad panem Jonesem przejmuję ja, w czasie spokoju ma uprawnienia takie jak dowódca floty. Dobrego lotu!

Hans zasalutował i czekał aż wszyscy rozejdą się do kapsuł. Przypominały trochę wagoniki kolejki górskiej i prowadziły do zacumowanych jednostek. Były w nich niewielkie ławeczki wokół ścian, a przez pomarańczowe szyby wpadało wątłe światło. Całe to małe pomieszczenie miało góra trzy metry kwadratowe. Dowódcy jednostek, na których znajdować się miały myśliwce nie byli w windach sami. Wreszcie technik włączył system i w ciągu kilku sekund wszyscy byli na swoich jednostkach. Sposób podróży kapsułą różnił się znacznie od kolejek górskich. Mini silniki unosiły je po wyznaczonej komputerowo trasie i cumowały na statkach właścicieli.

Kiedy kapitanowie wraz z pilotami myśliwców zasiedli na swoich obrotowych fotelach przed panelami z ogromną ilością przycisków, wielkimi ekranami i tym podobnymi przydatnymi urządzeniami, na głównym ekranie wyświetliła się wiadomość od Admirała.

Najpierw pokazało się kilka statków Inaków, lecących w stronę planety, następnie znikły one i pojawiły się już nad niszczycielem "Alfa". Głos Admirała rozbrzmiał w głośnikach.

- Nie dany wam spokojny wylot. Kilka Inackich statków zaatakowało nasze stocznie ponad planetą. Nie możecie dopuścić do zniszczenia głównej hali produkcyjnej, gdyż to będzie koniec tego rejonu. Dowództwo nad tą akcją obejmuje pan Gerter. Bez odbioru.

Następnie na ekranie pojawiła się główna hala produkcyjna. Była ona kilkaset metrów nad ziemią, wokół było kilka mniejszych platform produkcyjnych. Ta unikalna technologia pozwalała konstruować i naprawiać statki w tempie o wiele szybszym niż gdzie indziej. Dookoła głównej hali było kilka platform ogniowych. Na ekranie pojawiła się ich charakterystyka. Miły kobiecy głos przeczytał tekst, podczas kiedy na ekranie pojawił się komputerowy model obiektu.

Platforma typu L
Platforma ogniowa o napędzie magnetycznym, posiada czterolufowe działko laserowe. Może prowadzić ostrzał ciągłym promieniem na zasięg do 400 metrów. Laser tego działa jest skuteczny przeciw pojazdom oraz ciężkiej piechocie. Żołnierze używają ich także do strącania lekkich myśliwców oraz uszkadzania cięższych statków. Może być zrzucana z orbity w kapsułach, a następnie montowana przez żołnierzy na polu walki.


Po zakończeniu wiadomości i odbiorze taktycznych danych na temat obrony miejsca, którą stanowiło 12 platform typu L oraz 10 lekkich myśliwców pod dowództwem kierownika obrony planetarnej, na ekranie pojawił się kapitan Gerter.

- Przed atakiem mamy mniej więcej piętnaście minut na dotarcie do celu oraz drugie tyle na organizację obrony. Kiedy będziemy na miejscu, będę miał gotowy skan pola walki, który niezwłocznie zobrazuje wam sytuację. Siły obrony planetarnej będą gotowe dopiero za godzinę, także przez trzydzieści minut musimy utrzymać tę wiszącą kupę złomu, którą bezsprzecznie jest główna hala produkcyjna, w stanie nieuszkodzonym. Drugim celem jest platforma z generatorami, która dostarcza energię do osłon nam miastami i fabryką naziemną. Musimy szybko ustalić kto czego będzie bronił. Czekam na deklaracje.
 
__________________
Także tego
Arsene jest offline  
Stary 01-02-2011, 15:51   #10
 
JanPolak's Avatar
 
Reputacja: 593 JanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemuJanPolak to imię znane każdemu
- Panowie, jak wam wiadomo jest z nami pan Jones z Departamentu Wywiadu - mówił dowódca - Ma on uprawnienia do kontroli waszych jednostek takie same jak moje. Musicie udostępniać mu dane i miejsca jeżeli o to poprosi. Zwierzchnictwo podczas starć nad panem Jonesem przejmuję ja, w czasie spokoju ma uprawnienia takie jak dowódca floty. Dobrego lotu!

Agent wywiadu ukłonił się:

- Mam nadzieję, Panowie, że współpraca pomiędzy wojskiem, a wywiadem cywilnym przebiegnie sprawnie i pomyślnie. Rozumiecie, że moje działania wynikają wyłącznie z pobudek patriotycznych, a sam staram się ograniczać uciążliwość kontroli. Jednocześnie muszę zastrzec, że w przypadku odwiedzin, pojazd, którym się poruszam jest jednostką ściśle tajną. Jako taki wymaga osobnego hangaru i dostępu tylko dla zatwierdzonego personelu, a wszelkie próby jego badania, nagrywania, bądź ingerencji będą traktowane jako naruszenie zasad bezpieczeństwa międzygalaktycznego. Ufam, że to zrozumiałe.

Z niezmiennym wyrazem twarzy kontynuował:

- Jednocześnie chciałem powiedzieć, że w przypadku walk kosmicznych obejmuję rolę pilota myśliwca i posiadam wszelkie kwalifikacje do prowadzenia lotów bojowych. W razie pytań i uwag odnośnie bezpieczeństwa, ID mojego PDA jest powszechnie dostępne w dossier załogi. Dobrego lotu!

***


Procedura startu przebiegała bez zakłóceń. Przytulne wnętrze matowoczarnego X-1 Nighthawk przywitało go jak dobrze dopasowana rękawica. Tablice przyrządów lśniły zielenią sprawnych podzespołów, ekrany prezentowały gotowość systemów, w głośnikach hełmu brzmiały zwyczajne komunikaty startowe. I wtedy się zaczęło…

- Przed atakiem mamy mniej więcej piętnaście minut na dotarcie do celu oraz drugie tyle na organizację obrony. Kiedy będziemy na miejscu, będę miał gotowy skan pola walki, który niezwłocznie zobrazuje wam sytuację. Siły obrony planetarnej będą gotowe dopiero za godzinę, także przez trzydzieści minut musimy utrzymać tę wiszącą kupę złomu, którą bezsprzecznie jest główna hala produkcyjna, w stanie nieuszkodzonym. Drugim celem jest platforma z generatorami, która dostarcza energię do osłon nam miastami i fabryką naziemną. Musimy szybko ustalić kto czego będzie bronił. Czekam na deklaracje. – nadawał dowódca

- Shadow do Alfy, Shadow do Alfy – odpowiadał Jones – Panie kapitanie, oddzielę się od zespołu, zniknę z pola widzenia i będę wyczekiwał na okazję do „sneak attack” na newralgiczne cele. Odbiór, proszę o potwierdzenie.
 
__________________
Jestem Polakiem, mam na to papier i cały system zachowań.

Ostatnio edytowane przez JanPolak : 01-02-2011 o 15:53.
JanPolak jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:42.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169