Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 07-02-2011, 00:52   #1
 
Witch Elf's Avatar
 
Reputacja: 106 Witch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znany
[WH 40k/Storytelling] Corodia'

Czarny Statek Inkwizycji ‘Vittoria’. Sala odpraw.
Dwadzieścia minut przed planowanym spotkaniem.




Octavia wydychała powoli gęsty dym , przez który przebijały się zielone wiązki hologramów.
Kolejne akta, zdjęcia i informacje odbijały się w szklanym blacie okrągłego stołu konferencyjnego. Była niemal pewna, że dokonała właściwego wyboru. Przywołała gestem palca zdjęcie profilu mężczyzny. Powiększone do rozmiarów rzeczywistych, przedstawiało przystojnego blondyna . Mężczyzny? Byłaby raczej skłonna nazwać go chłopcem. Niespełna dwudziestolatek o przyciągających rysach mógłby z powodzeniem być jej wnukiem…
Błogosławione zdobycze czterdziestego millenium pozwoliły jej oszukać czas i zatrzymać młodość…
Revan z pewnością należał do dobrze zapowiadających się sług Świętego Oficjum. Martwiło ją jednak przywiązanie do Hyksos4 i Systemu. Uporczywie dowiadywał się o jego losy. Niestety flota, która miała wspomóc walczących została oddelegowana do pobliskiego sektora, gdzie znajdowały się bardziej strategiczne obiekty. Nie mogła podzielić się tą wiedzą. Obawiała się o jego zaangażowanie w przydzieloną misję. Nie powie mu przecież, że prawdopodobnie wszystkich, których znał skazano na śmierć… Zataiła więc plany Admiralicji, sugerując Skywagerowi, że dotrą tam z opóźnieniem.

Oddaliła jego akta przywołując kolejne. Przez chwilę zamigotał przed nią Kaus Debonair.
Na Vittorii przebywał od dwóch dni. O dwa za dużo. Jego niesubordynacja i brak poszanowania dla JEJ osoby skłaniał ją do wniosku, że przydomek ‘Golem’ nie brał się od przyciężkiej sylwetki, lecz od wyjątkowo powolnego jak na Adeptus Mechanicus mózgu.
Niereformowalny Mistyk Maszyn zwrócił się do niej per ‘Lasencjo’, zaskarbiając sobie tym samym jej dozgonny, niepohamowany afekt. Gdyby nie jego przydatność i względna niezależność zgłosiłaby go do utylizacji…

Strzepnęła popiół do srebrnej popielnicy i odchyliła się na oparcie staroświeckiego fotela.
Marcus Scipionis należał do typu mężczyzny, który lubiła najbardziej. Tym razem nie chodziło o profesjonalizm i doskonałe referencje. Postawny, czarnowłosy Astartes o bladej cerze poruszał jej kobiecość. Przejechała bezwiednie palcami po odkrytym dekolcie niskiego gorsetu i uśmiechnęła lekko.

Syknęły drzwi. Serwitor obwieścił przybycie przydzielonej do misji grupy. Octavia wstała prostując się i wygładzając fałdy ciężkiej sukni. Hologramy akt zniknęły ustępując miejsca z wolna obracającemu się Rosario, które rzucało słabe refleksy na osiem jeszcze pustych foteli.
Przed każdym z nich na blacie leżały przygotowane materiały o członkach załogi, zaopatrzeniu, samej planecie.











Gdy tylko znaleźliście się pomieszczeniu, Lady wskazała wam miejsca.
- Zapoznajcie się z nimi, a później odpowiem na wszystkie pytania.- rzekła sucho krzyżując ramiona pod wydatnym biustem.
 

Ostatnio edytowane przez Witch Elf : 10-02-2011 o 21:06.
Witch Elf jest offline  
Stary 07-02-2011, 11:58   #2
 
Revan Jorgem's Avatar
 
Reputacja: 80 Revan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znany
Od sześciu lat nie rozstawał się z bronią. Jadł, spał, nawet odlewał się mając ją pod ręką, teraz kazali mu ją zostawić. Nie czuł się zbyt pewnie, tym bardziej że po raz pierwszy w życiu był na tego typu statku. Idąc korytarzami za opancerzonymi osiłkami, którzy byli na pewno Marines, zastanawiał się ile surowców trzeba było zużyć na konstrukcję takiego czegoś. Żadna fabryka na jego rodzinnej planecie, nawet za czasów swojej świetności, nie zbudowałaby takiego olbrzyma! Wracając do towarzyszy, patrzył na marinsów z mieszanką podziwu i pogardy. Znał ich zdolności bojowe, musiał przyznać że normalny człowiek raczej nie dotrzymałby im kroku ale ich taktyka... No cóż taktyka opuszczenia swoich linii obronnych i powolne, acz nieustanne zbliżanie się w stronę pozycji wroga nie należało do najlepszych pomysłów. Wystarczyło tylko na nich spojrzeć, góry mięśni pod ciężkimi pancerzami, w których za nic w świecie mogli się ukryć i zaskoczyć wroga. Revan, inaczej niż oni, ubrany był w zielono-szary lekki pancerz, doskonały do ukrywania się czy to w lesi, czy pomiędzy ruinami budynków. Widać na nim było nie jedną rysę i szczerbę po pociskach, które szęśliwie dla niego nie raniły go. Ochrony na głowę nie miał.
Zatrzymali się przed wejściem, którego pilnowało dwóch ciężko opancerzonych strażników wyposażonych we wspomagane, oburęczne młoty. Popatrzyli bez słowa na gości. Revan wysunął się na czoło i powiedział:
-My do pani Inkwizytor, czeka na nas.
Jeden z blaszaków wcisnął kilka przycisków na drzwiach, które się otworzyły i zaprosił ich gestem do środka. Serwitor w środku obwieścił ich przybycie. Revan zauważył że w środku gotowe już były siedzenia dla nich. Chłopak stanął przed Octavią na baczność i zasalutował:
-Revan Skywager, starszy sierżant snajper imerialnej milicji planety Hyksos4 gotowy do służby pod twoimi rozkazami, lady!
Ta na jego popatrzyła, kiwnęła głową i usiadł oglądając materiały. Nie bardzo był przyzwyczajony do takiej technologii, na jego planecie o jakąkolwiek technologię trudno było. Po wykonaniu tej czynności popatrzył na swoją nową przełożoną. Wyglądała na młodą, piękną kobietę, chociaż jej spojrzenie, jej oczy mówiły że jest doświadczona przez życie i na pewno jest od niego starsza o co najmniej ładnych dziesięć lat. Przez dłuższą chwilę nie mógł się odezwać, patrząc najpierw na oczy, potem nieco niżej, nie wiedział czy można bezpośrednio się zwrócić do pani inkwizytor, być może to nie wypadało. W końcu nie wiedział jeszcze kto z nich jest dowódcą i domyślał się że on raczej im nie zostanie.
 
__________________
Gdy cię mają wieszać w ostatnim życzeniu poproś o szklankę wody, nigdy nie wiadomo co się stanie zanim ją przyniosą.
Revan Jorgem jest offline  
Stary 07-02-2011, 12:05   #3
 
Potwór's Avatar
 
Reputacja: 84 Potwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znany
- Rykehussie, w coś ty mnie wpakował?- Zuriel wpatrywał się uważnie w data-point przedstawiający obraz przestrzeni rozpościerającej się w około statku –Imperatorze, miej nas w swojej opiece. – mimo wieloletniej służby dla Ordo Hereticus nie przywykł jeszcze do końca do widoku pustki i tęsknił za znajomą ciasnotą Hive’ów. Z wiszącej u pasa papierośnicy wyciągnął Lho-Sticka, przełamał końcówkę aby zapalić zwitek i zaciągnął się głęboko, nie zważając na karcące spojrzenie przechodzącego obok załoganta. I tak już raz poszedł załodze na rękę rezygnując z noszenia przy boku swego wysłużonego bolt pistola, broni zbyt niebezpiecznej w takim otoczeniu. Dopiero teraz spojrzał na chrono i zauważył jak późno było, za kilka minut powinien spotkać się z Lady Octavią i resztą oddziału. Rzucił resztki Lho-Sticka w otwór utylizatora i pospiesznie ruszył w kierunku sali odpraw.

Do pozostałych czekających przed salą odpraw zbliżył się szczupły, niewysoki mężczyzna, na oko w swych późnych latach czterdziestych – o ile relacja wygląd-wiek człowieka miał jeszcze jakiekolwiek znaczenie w Imperium. Niezdrowa, szara cera zdradzała że najprawdopodobniej pochodził on z Hive’a. Czarny mundur z wyszytym srebrną nicią w rogu kołnierza symbolem pięści trzymającej wagę nie krył całkowicie poznaczonego bliznami ciała. Skinął głową zgromadzonym i wszedł razem z nimi do sali.

Zuriel rozsiadł się wygodnie w fotelu i przysunął bliżej czekające na niego dokumenty. Poświęcił chwilę aby dopasować nazwiska do twarzy zgromadzonych i zapamiętać je. Dopiero później zabrał się za studiowanie założeń misji. Z kieszeni munduru wyciągnął data-slate i zaczął robić notatki. Trzeba będzie dowiedzieć się ja duże są wahania temperatur i przygotować odpowiednie ubrania. Jod w dużych dawkach może być trujący… pamiętał to, ale nie miał pojęcia czy do zatrucia może dojść drogą oddechową Na wszelki wypadek trzeba będzie zabrać dodatkowy respirator i zapas filtrów oraz tabletki do oczyszczania wody. Dżungla? Photo-visory i gogle Infra-Red. Co jeszcze? Broń, coś do walki na średnich dystansach. Ciekawe czy w zbrojowni posiadają Vanaheima lub Spectre?. Kontynuował tworzenie w myślach listy z którą później zgłosi się do kwatermistrza okrętu jednoczenie przyglądał się z ciekawością innym zebranym.

-Lady Octavio, co dokładnie jest celem naszej misji?- spytał w końcu wpatrując się w Inkwizytorkę -Nie ma co ukrywać, podane informacje są dość szczątkowe.
 
__________________
Blood angels are red,
Ultramarines are Blue,
In the Grim Darkness of the 41st millenium,
The Emperor protects you.

Ostatnio edytowane przez Potwór : 07-02-2011 o 12:08.
Potwór jest offline  
Stary 07-02-2011, 14:53   #4
 
Witch Elf's Avatar
 
Reputacja: 106 Witch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znany
Lady spojrzała na pierwszych pojawiających się mężczyzn. Powitanie Skywagera zgodne z protokołem przyjęła z aprobatą, czego nie zdradzała nadmiernie wyniosła postawa.
Obróciła wzrok w stronę Zuriela.

- Inkwizytorze Haxtes, w otrzymanych materiałach znajdują się dane dotyczące rozpoznanych przez Aureliusa gatunków. W dalszych dokumentach widnieją uwagi o istotach, na których udało się dokonać sekcji. Nie ukrywam, że nie posiadamy zbyt wielu informacji. Z niewiadomych przyczyn w bazach Oficjum nie odnaleziono większej liczby raportów, choć prace badawcze na terenie planety były prowadzone prawie 3 lata.

Rozplotła ramiona pochylając się nad blatem. Wsparła dłoń, której odcisk uruchomił procedurę odtwarzania sektora w segmencie Pacificus. Zmrużyła nieznacznie oczy wybierając Corodię.

- W dokumencie „Flora” odnajdziecie uwagi dotyczące specyficznej roślinności. Wiemy, że niektóre krzewy rozsiewają toksyczne pyły uszkadzające filtry powietrza.

W oczach i biżuterii Octavii odbijała się zielona, powoli obracająca się planeta.
Revan zajmował miejsce nieopodal rozmówczyni, skąd rozpościerał się nie tylko ładny widok na planetarne dżungle, ale też i na dwa rumiane pagórki kobiecych piersi.
Lady przechyliła głowę przyglądając się przybyłym.

- Waszym celem będzie odkrycie dwóch rzeczy. Co wydarzyło się w pokoju kontrolnym bazy kolonii i dlaczego Inkwizytor Odro Xenos Aureliusz Vern nie dostarczał pożądanej ilości raportów.
Zastygła nad blatem oczekując dalszych pytań.
 

Ostatnio edytowane przez Witch Elf : 07-02-2011 o 14:57.
Witch Elf jest offline  
Stary 07-02-2011, 15:19   #5
 
one_worm's Avatar
 
Reputacja: 894 one_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwu
Ciężkie kroki rozchodziły się echem, gdy szedł przez korytarz. Światło wpadało przez kolejno mijane okiennice. Ragnar nie miał pojęcia czy został wyznaczony do tej misji bo był najlepszy czy po to by podenerwować inkwizycje oraz Lady Octavię. "Pewnie znowu będą narzekać" - jedyna myśl. Zawsze tak było. Ludzie modlą się do Imperatora o cud, a gdy przyjdą kosmiczni marines jest płacz i zgrzytanie zębów, a później ktoś im dziękuje? Za to, że oddali życie kupując cenny czas? No, ludzie czasem dziękowali ale nigdy inkwizycja. Podszedł do drzwi
- Ragnar, jestem umówiony z Lady Octavią- wszedł do środka, gdy kolejno przedstawiał się nieoceniony zwiad, przyszła kolej na niego:
- Ragnar Gumund, trzecia kompania Kosmicznych Wilków. - Pokłonił się lekko, a spomiędzy brodatej twarzy dało się zobaczyć coś co miało być uśmiechem. Bardziej przypominało to jednak najeżonego wilka, który chce zaatakować.

Usiadł rozmyślając o zbrojowni, o broni i o statku. Nie rozumiał po co tutaj siedzi, zawsze rozkazy dostawał od przełożonego i zawsze wypełniał je co do joty. Czasem po prostu rozkazy były przekazywanie w sposób niezrozumiały. Gdy ci poprzedni skończyli zadawać swe pytania Ragnar ruszył się lekko i spojrzał w kierunku Lady Octavi:
-Spodziewany opór? Mamy działać jako ochrona zwiadu? Czy są tam jakieś osoby, które trzeba wyciągnąć z tej planety? Czy można liczyć na wsparcie w razie problemów? - Po tej serii pytań wypowiedzianej jednym tchem spojrzał się inkwizytorce w oczy. Nie krył tego, że jej nie lubi, jego spojrzenie nie było ciepłe czy sympatyczne. Dawało raczej do zrozumienia "Jesteś inkwizytorem? No i fajnie ale jesteś też suką, która jest w stanie skazać całą planetę na zagładę bo ktoś kichnął innym kolorem gluta, niż normalnie". Nie, żeby popierał herezję, albo w nią nie wierzył. Po prostu nie lubił inkwizycji.
 
__________________
Do szczęścia potrzebuję tylko dwóch rzeczy. Władzy nad światem i jakiejś przekąski.
one_worm jest offline  
Stary 07-02-2011, 16:21   #6
 
Revan Jorgem's Avatar
 
Reputacja: 80 Revan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znanyRevan Jorgem wkrótce będzie znany
Jego rozmyślania i zabawę z nieznaną technologią przerwały pytania drugiego z wezwanych, którego pani inkwizytor nazwała Haxstes. Też był inkwizytorów, pewnie niższym rangą od Octavii. Coś co niepokoiło Revana to była jego cera. Dotąd podobnych mu widział tylko pośród znienawidzonych najeźdźców.
Jego pytanie nie pozostało bez odpowiedzi, chociaż ta była dosyć niejasna. Wyjaśnień Octavii Revan słuchał tylko do momentu gdy mówiła o jakiejś florze, ponieważ swoją uwagę skupił na czymś innym, dokładnie na jej wydatnym biuście, który w tym momencie w pełni swojej okazałości znalazł się na przeciw niego. Poczuł że w tym momencie za żadne skarby żadnego ze światów nie może wstać, żeby nie było wstydu. Jak ona się różniła od tych kobiet, które do tąd poznał. Największą różnicą było to, że inkwizytor mogła się umyć kiedy tylko chciała i mogła sobie zapewnić wszelkie wygody.
Prawie się ucieszył, gdy swoje pytania zadał marines, który przedstawił się wcześniej jako Ragnar Gumund.
 
__________________
Gdy cię mają wieszać w ostatnim życzeniu poproś o szklankę wody, nigdy nie wiadomo co się stanie zanim ją przyniosą.
Revan Jorgem jest offline  
Stary 07-02-2011, 16:58   #7
-2-
 
-2-'s Avatar
 
Reputacja: 517 -2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie
Za Astartes i między żołnierzami przemieszczała się wyróżniająca się postać, ze względu na strój i rozmiary. Wszedł za jednym z Marines, nie wymieniając spojrzeń ze znającymi go strażnikami i układnie zajął swoje miejsce do siedzenia, cały czas powoli sunąc starczym chodem, uważnie jakby każdy zły krok mógł być dla niego niebezpieczny.

Mógłby być. Mężczyzna mierzył dobre kilka cali ponad dwa metry, zdradzając urodzenie w przestrzeni kosmicznej lub innych warunkach niskiej grawitacji i pochodzenie od takich ludzi. Graniczyć to mogło dla niektórych z mutacją, ale w dokumentach i to zostało potwierdzone, choć sam widok Lindeo Mordolpha w jego powłóczystej białej szacie ze złotymi haftami z narzuconym kapturem i naszyjnikiem Inkwizycji był niecodzienny dla każdego nieprzyzwyczajonego do Inkwizycji. Twarz przesłaniała mu maska z metalu przypominającego ołów, uformowana na podobiznę twarzy z bardzo małymi, przesłaniającymi widok większej części oczu otworami i z dokładnością do milimetra pokryta inskrypcjami mającymi chronić duszę za nią zamkniętą przed wpływem Osnowy. Oddech zdawał się mieć wiecznie płytki i nierówny, jakby wskutek starej rany lub czegoś równie nieprzyjemnego.

W pomieszczeniu już skłonił się delikatnie Inkwizytor i każdemu z Astartes z osobna skrzyżowawszy ręce na piersi na znak Aquili. Siadając przytrzymał szaty, ujawniając obandażowane przedramiona w rękawach szaty przypominającej habit, gdyby nie kunszt jej wykonania, oraz ręce pokryte białymi rękawicami, nałożonymi widocznie na bandaże.

Nie spojrzał na zebranych. Napatrzył się na nich w drodze tutaj. Cały czas obserwując Inkwizytor wysłuchał każdego jej słowa, posłusznie przelatując wzrokiem po informacjach. Podniósł wzrok na innych, gdy mówili, choć zdawał się nie zajmować kwestiami teraźniejszości. Wpatrzony w papiery dorzucił własne pytanie do ciągu Wilka, wynikające z jego doświadczeń. Wstrzymał się jednak. Decyzje nie będą najpewniej jego, a reszta wypyta Inkwizytor. Reszty dowie się na miejscu. Skierował spojrzenie na kobietę, oczekując odpowiedzi na pytania Marine'a.
 
-2- jest offline  
Stary 07-02-2011, 18:22   #8
 
Sirion's Avatar
 
Reputacja: 4574 Sirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputacjęSirion ma wspaniałą reputację
Simon idąc korytarzem rozmyślał nad zaistniałą sytuacją. Jakiś czas temu dowództwo poinformowało go, że w dowód uznania jego umiejętności i osiągnięć dostąpił 'zaszczytu' reprezentowania Szturmowców Inkwizycji i zostanie oddelegowany do jakieś misji o najwyższym priorytecie. Nic więcej nie mu powiedzieli. Standardowo. Wszystkiego miał się dowiedzieć w swoim czasie. Oprócz oczywistych przymusowych przenosin wiązało się to z kilkoma dniami wolnego na zebranie sił i odpoczynek po ostatniej misji.

Dosłownie dwie godziny temu, do jego kajuty przyszedł jakiś żołnierz i powiadomił go, że sama Lady Octavia chce go widzieć na zebraniu, które ma się niedługo odbyć. Wiedział, że skoro Inkwizytorka sama ich zaprasza to nie będzie tolerowała odmowy. A już na pewno spóźnień. Poświęcił, więc pozostały czas na przygotowania do spotkania. Nie chciał zrazić już na tym etapie Milady a poza tym, musiał otrzymać parę odpowiedzi po co sprowadzono go tutaj i na czym dokładnie ma polegać jego zadanie. Liczył też, że uzyska parę informacji o swoich przyszłych towarzyszach. W końcu to na nich będzie musiał polegać przez parę najbliższych dni.

W końcu dotarł w umówione miejsce i dostrzegł czekającą grupę mężczyzn. Powitał ich lekkim skinieniem głowy, ale na chwilę obecną postanowił zachować milczenie. Niedługo potem wszyscy ruszyli na umówione spotkanie.

Simon mimo, że w swoim oddziale, wcale nie mógł być nazwany niskim, tutaj w porównaniu do Astartes i tajemniczego mężczyzny w masce wcale nie wyróżniał się pod względem wzrostu. Jednak nie ma się co dziwić, modyfikacje jakim poddawani zostali marines gwarantowały znakomite warunki fizyczne, a Imperium zajmowało tak ogromne terytorium, że jej mieszkańcy bardzo różnili się pod względem wyglądu. Albriecht przechodząc przez drzwi ruchem dłoni delikatnie zaczesał na bok blond włosy i swoimi niebieskimi oczami zbadał pomieszczenie w jakim się znalazł.

Gdy nadeszła jego kolej wysunął się przed oblicze Lady Octavii i na chwilę jego pogodna mina spoważniała.
- Milady... - Skłonił się z szacunkiem i znowu się uśmiechnął - Porucznik Simon Albriecht, melduje się.

Powoli wycofał się i zajął wolne miejsce.

Bardzo ucieszyła go możliwość obejrzenia i sprawdzenia informacji na temat misji. Dokładnie przestudiował wiadomości, które zostały podane na temat jego nowych towarzyszy starając się przypasować je do osób, które zasiadały w tym pomieszczeniu. W gruncie rzeczy to nie było takie trudne, gdyż znajdował się w bardzo zróżnicowanym towarzystwie o zupełnie innych cechach, więc po chwili zadowolony uznał, że udało mu się odpowiednio dopasować wszystkie elementy tych mini puzzli. Ze sceptycyzmem przyjął do świadomości informację, że kolejny raz towarzyszy mu psionik.

Teraz przyszedł czas na ocenę informacji o planecie, na której miała odbyć się zbliżająca misja. Areną ich działań miała być tym razem dżungla. Zwodnicza i nieprzewidywalna, gwarantująca szeroką paletę możliwości. Tego właśnie nienawidził w swoich misjach najbardziej - sytuacji, których nie da się przewidzieć i takich, w których zawsze trzeba zachować czujność. Jednak uważał się za dość elastycznego i wierzył w to, że z pomocą Imperatora uda im się dostrzec i uniknąć każdego zagrożenia.

- Ja mam jedno pytanie, w tej misji jesteśmy zdani tylko na siebie jak sądzę? Nie możemy liczyć na żadne wsparcie? - Zapytał Lady Octavii usiłując ukryć w swoim głosie sceptycyzm.
 
__________________
"Przybywamy tu na rzeź,
Tu grabieży wiedzie droga.
I nim Dzień dopełni się,
W oczach będziem mieli Boga."
Sirion jest offline  
Stary 08-02-2011, 00:01   #9
 
Araks3's Avatar
 
Reputacja: 231 Araks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie cośAraks3 ma w sobie coś
Marcus niezbyt lubił spóźniać się na wszelkie rodzaju odprawy, toteż już po krótkiej chwili salę pokoju wypełniły spokojne, miarowe kroki jednego z przydzielonych do misji Astartes. Wszedł wraz z innymi, a konkretniej niemal zaraz po lekko podstarzałym mieszkańcu jakiegoś hive`a. Jednak czy tak było w rzeczywistości? Marcus nie wiedział, zwyczajnie gdyby zapytano go o definicję mieszkańca wielkich "gniazd", jego opis zapewne pokrywałby się z wyglądem Zuriela, zważywszy na to, iż ludzie z Kiavahr wyglądali niemal tak samo. Nie przewidział jakiś wielkich powitań, bądź też niskich ukłonów do samej ziemi, które miałby oddać ich wielkie zaangażowanie w sprawę i ukazać, jak bardzo im zależy na zbadaniu sprawy Cordi, wszak w przeciwnym wypadku nie byłoby ich w tym miejscu. Ograniczył się jedynie do krótkiego skinięcia głową, wystarczającego w jego mniemaniu aż zanadto. Chwilę później zjawili się kolejni, wliczając w to Kosmicznego Wilka, któremu Marcus posłał nawet dość przyjazny uśmiech oraz tajemniczy Inkwizytor. Cóż, jak to się działo, iż za pierwszym razem nigdy nie wzbudzali w nim jakiegoś poczucia zaufania, czy choćby zrozumienia, chociaż... za drugim razem również nie. Odpowiedział jednak lekkim ukłonem, ruszając w końcu do przygotowanych dla nich informacji. Trzeba było przyznać, że stanowili dość... oryginalną kompanię, zważywszy nawet na indywidualne cechy każdego z nich. Zrządzeniem losu był jednak fakt, iż sam pasował do tego gabinetu indywiduum jak ulał. Postawna, wyćwiczona i poddana genetycznym modyfikacjom ponad dwu metrowa sylwetka pozwalająca mu górować pośród innych. Ciemne, krótko przystrzyżone włosy, blada cera oraz kontrastujące z nimi oczy, które były po prostu... czarne. Czarne jak przestrzeń kosmiczna, mrok nocy bądź też pióra kruka. Przez jego lewy polik ciągnęła się wojenna blizna, stanowiąca bardzo dobry obiekt do wspominek na temat eldarskich rajdów na Lidium. Przemalowany pancerz Mk6, z emblematami Szwadronu i krukiem Gwardii wskazywał, iż nie znalazł się tutaj bez powodu, podobnie jak mówił to solidny pistolet bolterowy przytwierdzony do jego lewego uda. Niezbyt uśmiechała mu się wizja oddania broni, a skoro inni czynili podobnie...

Uśmiechnął się tylko lekko pod nosem, słysząc o aparatach tlenowych i tego typu sprawach, które mężczyzna wymieniał niemal jednym tchem. To dobrze. Świadczyło przynajmniej o tym, iż jakiekolwiek zainteresowanie misją jest. Przez krótką chwilę zawiesił swój wzrok na imperialnym sierżancie, wracając jednak szybko do studiowania notatek. Zwiadowca. Ten też się przyda. Pośród których Astartes miałby zyskać uznanie, gdyby nie wśród Kruczej Gwardi? Nie wszyscy Kosmiczni Marines stawiali jedynie na brutalną siłę i parcie do przodu za wszelką cenę, czego idealnym przykładem były kruki. Nie zaprzeczał jednak, że czasami najlepszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem było skrócenie przeciwnika o głowę, przy pomocy poczciwego miecza piłowego.
Kolejny do oddziału, tym razem blondyn. Zapewne ktoś z wyższego szczebla dowództwa. Octavia nie dobierała byle kogo, co rodziło w nim dodatkowe niejasne odczucia względem ich przyszłego zadania. Wyglądało, że to na chwile obecną już wszyscy? Czy może ktoś jeszcze się pojawi? Samo oczekiwanie na kolejnych z oddziału mogło być nie lada rozrywką, bo wychodziło na to, iż co jeden to lepszy. Może Lady Octavii udało się jeszcze wmontować jakiegoś xeno do ich grupy? To byłoby prawdziwe zaskoczenie i sensacja, a i nawet lufa boltera zdołałaby się rozgrzać przed właściwą misją.
Z zainteresowaniem poświęcił znacznie dłuższą chwilę, na przyjrzenie się życiorysom i walkach z xenos, zwracając szczególną uwagę na punkt dotyczący Eldarów i ich mrocznych pobratymców.
Szykowało się coś poważnego. W przeciwieństwie do innych nie zadawał pytań. Wolał chwilowo słuchać, by dopiero później wyciągnąć odpowiednie wnioski, zresztą... zapytali już o niemal wszystko, co mogło dotyczyć ich przyszłych działań. Nie pozostało nic innego jak tylko czekać, obserwować i wysłuchiwać kolejnych odpowiedzi. Spokój i intelektualne podejście kruków do niemal każdej sytuacji w czystej postaci.
 

Ostatnio edytowane przez Araks3 : 08-02-2011 o 00:15.
Araks3 jest offline  
Stary 08-02-2011, 00:13   #10
 
Witch Elf's Avatar
 
Reputacja: 106 Witch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znanyWitch Elf wkrótce będzie znany
Była przygotowana na pojawienie się Ragnara. Ogromny Astartes widocznie nie krył swej niechęci. Cholerny dzikus – pomyślała natrafiając na wymowne spojrzenie mężczyzny.
Tak jestem suką i uwierz mi , że nie cofnę się przed niczym jeśli cokolwiek spieprzysz w tym zadaniu. – Te słowa padłyby z lekko teraz zaciśniętych warg. Usłyszałby surowy ton nienawidzący sprzeciwu. Gdyby padły…

Lindeo odczuł te myśli i niechęć kobiety. Z pewnością poczuł więcej niżby sobie tego życzyła. Więcej niż zwykle okazywała, choć współpracowali od niemalże pięciu lat. Jego obecność wzbudziła w niej spokój. Po raz pierwszy ta na pozór lodowata opanowana, dama pozwoliła dostrzec płomień emocji, który nosiła w sobie będąc Piromantką. Poczuł na sobie jej skupiony wzrok. W miarę okazjonalnej współpracy wiedział, że sumiennie weryfikuje jego przepowiednie. Szuka możliwości w liczbach, alternatywnych prawidłowościach, które mogły wyznaczać matematyczne funkcje. Czy to oznaczało brak zaufania czy raczej chorobliwą skrupulatność? Niezależnie od opcji poznał ją na tyle by wiedzieć, że teraz daje mu świadectwo akceptacji. Liczyła się z nim jak dotąd, a teraz liczyła na niego …

Wszystko to trwało sekundy, gdy w pomieszczeniu przebrzmiały kolejno warkotliwe pytania Gumunda i sceptyczne zapytanie Simona.

Nie zwróciła się do Wilka, choć trudno by szukać w tym geście cienia lęku spowodowanego jego jawną antypatią. Prędzej dowodziło to drobnej uszczypliwości i lekceważeniu.
Simon przyciągnął jej wzrok. Jedyna wyraźnie pogodna twarz, którą odnotowała. Mówiła do Porucznika i po raz pierwszy na jej zdystansowanym obliczu zagościł lekki uśmiech.

- Co do oporu podejrzewam, że stawiać go będzie każde drzewo gęstej dżungli, każde dzikie zwierzę. Jesteś z ramienia Szwadronu, ochrona członków wyprawy to twój priorytet. – zaglądała w błękit oczu Albriechta.
- Wsparcie? – westchnęła. – Otrzymacie komunikatory by móc się porozumiewać swobodnie na planecie. Jednocześnie chce otrzymywać dzienne raporty z sytuacji na dole. Vittoria będzie w pobliżu, nie zależy nam jednak na rozgłosie tej misji. W razie problemów skupimy się na ewakuacji z powierzchni. – zmrużyła lekko oczy. – Gdyby sytuacja stała się poważna, przerwiemy operację, zabierzemy was i zgłosimy sprawę do najbliższych jednostek imperialnych.
Wypowiedzenie ostatniego zdania sprawiło jej trudność. Widocznie misja była ważna, szczególnie dla niej…

Pojawienie się Kruka zaowocowało mocnym poruszeniem tętna. Skupiony na odcinku szyjno-dekoltowym Revan stał się tego naocznym świadkiem. Rozluźniła sie powoli prostując znad blatu stołu i sięgnęła po kolejnego papierosa.
 

Ostatnio edytowane przez Witch Elf : 08-02-2011 o 00:20. Powód: Pojawienie się Marcusa (!) w chwili wysłania posta.
Witch Elf jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:13.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169