Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Świat Mroku > Archiwum sesji z działu Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Świat Mroku Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie WoD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 10-02-2014, 09:36   #1
 
Wojan's Avatar
 
Reputacja: 34 Wojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodze
WoD - W cieniu Kremla

Preludium
Dzień był szary i pochmurny. Lato kończyło się wyjątkowo szybko w tym roku. Liście na drzewach zaczynały powoli żółknąć, a zimny wiatr z północy zwiastował ponoć srogą zimę.
Poranne słońce nie dawało już ciepła, a jedynie rozpraszało mroki nocy. Zaspani ludzie wychodzi ze swych domów, aby niczym automaty przemieścić się do miejsc swojego zatrudnienia i rozpocząć ośmiogodzinną harówkę. Żadna z osób stłoczona w autobusach, czy też metrze, nie zdawała sobie sprawy, jak burzliwa i dramatyczna to była noc.

Kilkanaście grup specjalnej jednostki FSB zakończyło właśnie kolejny etap operacji “Katharsis” Teraz o świcie kolejne wozy zjeżdżały do bazy na placu Łubiański.. Liczne aresztowania i egzekucje przeprowadzone w trybie nagłym. Dla wielu nadnaturali Moskwy była to kolejna straszna noc. Wszyscy jednak wiedzieli, czy ja to była wina. To kolejna akcja Świętego Przymierza tak mocno rozsierdziła władze. Rusłan Agatov, przywódca bojówek tej organizacji w ciągu 24 godzin stworzył kilkunastu potomków, a niektórzy mówili nawet o kilkudziesięciu. Wszyscy oni wypuszczeni na głodzie w miasto zaczęli w niekontrolowany sposób mordować śmiertelników. Na odpowiedź Ochrany nie trzeba było długo czekać. Kolejne najazdy na kryjówki i miejsca pobytu nadnaturalnych, kolejne łapanki i egzekucje. Wszystko przeprowadzone cicho i sprawnie przez wyspecjalizowanych agentów Ochrany.
Czy właśnie taki cel chcieli osiągnąć członkowie Świętego Przymierza? Czy może zwyczajnie nie przewidzieli konsekwencji swoich działań? A być może akcja Agatova wcale nie była dokładnie przemyślaną akcją, a jedynie idiotyczna zabawą młodego krwiopijcy.
Jednak czyn Rusłana miał jeszcze inne, zapewne także nieprzewidziane przez Święte Przymierze, konsekwencje.
Wyniku wzmożonych działań Ochrany, nadnaturale zaczęli instynktownie szukać kogoś, kto wspomoże ich w tym trudnym czasie.
Tym kimś był ojciec chrzestny moskiewskiego podziemia, Fiodor Rabatov, zwany także Papą. Na wszystkich uciekinierów czekał on z otwartymi rękami i bez żadnych obiekcji, czy też warunków zapewniał on kolejnym nadnaturalnym ochronę i bezpieczne kryjówki. W przeciągu czterech nocy polowania, jakie urządzili sobie panowie z Ochrany, grupa Rabatova powiększyła się znacznie. Wielu młodych nadnaturalnych nie wiedziało, że zwracając się z prośbą do papy Rabatova, podpisuje cyrograf, a nie jednokrotnie wyrok na siebie.
Rabatov był bowiem bezwzględnym kainitą, który wcześniej, czy później zwracał się z prośbą o spłatę zaciągniętego kredytu.

Akcja Ochrany trwała prawie cały tydzień. Po sześciu dniach ilość patroli, aresztować i egzekucji zmalał. z jednej strony agentom specjalnym FSB znudziły się ryzykowne, nocne zmiany w czasie których musieli mierzyć się z potężnymi magicznymi istotami, a z drugiej nadnaturalni zeszli jeszcze głębiej do podziemia i znaleźli lepsze kryjówki.
W następnym tygodniu wszystko wróciło prawie do normy. Prawie, gdyż strach jaki został zasiany po pokazie siły Ochrany pozostał w sercach i umysłach wielu nadnaturalnych.


Podmoskiewska dacza Fiodora Rabatova
Zelengrad

W rozległym salonie, którego podłogi wyłożone były marmurowymi kafelkami, a ściany pokrywały olejne obrazy światowej sławy artystów zebrała się grupa nadnaturalnych istot. Większość z nich nie znała się. Wszyscy jednak odpowiedzieli na wezwanie Papy, które otrzymali wczorajszego dnia.
Stali po środku salonu, niczym stado wystraszonych kwok i czekali na przybycie gospodarza. Ten jakby specjalnie chcąc podsycić ich obawy i niepewność opóźniał swoje przyjście. W końcu wielkie, pokryte złotem i fantazyjnymi reliefami drzwi otworzyły się. Do salonu wszedł wysoki mężczyzna w idealnie skrojonym czarnym fraku i krawatce. Jego strój wyglądał jakby ktoś żywcem wyciął go z powieści Dostojewskiego. Podobnie prezentowały się jego aparycja, jak i maniery.
- Witajcie szanowni państwo. Nazywam się Teodor Konstantynowicz Bakunin. Możecie do mnie mówić Teo. Jest tutaj w zastępstwie gospodarz z którym mieliście się spotkać. Pan Rabtov niestety nie mógł przybyć, aby spotkać się z państwem osobiści. Zatrzymały go ważne interesy i serdecznie państwa przeprasza za tą niedogodność. Na szczęście dał mi on wszelkie pełnomocnictwa, aby przedstawić państwu sprawę, a właściwie prośbę z jaką pan Rabotav chciał się do was zwrócić. Prośba ta dotyczy was wszystkich i mam nadzieję, że nikt z państwa nie odmówi naszemu gospodarzowi i dobrodziejowi tej małej przysługi.
Nie widząc, ani nie słysząc głosów sprzeciwu Teodor Konstantynowicz, kontynuował:
- Pan Rabatov chciałbym prosić państwa, abyście odebrali w jego imieniu jedną, małą przesyłkę. Sprawa jest prosta, ale wymaga delikatności i sprytu. Dlatego też to właśnie was pan Rabatov obdarzył zaufaniem. Należy udać się do podziemnego Arbatu i tam odnaleźć satyra imieniem Komos. Powiecie, że przysyła was pan Rabatov. Komos ma dla papy pewną małą rzecz. Niewielki gliniany flecik. O taki, jak ten - w tym momencie Teodor Konstantynowicz wyciągnął z kieszenie zdjęcie i podał najbliższej osobie.
- W zamian za flet, przekażecie satyrowi to - w palcach Bakunina zabłysnęła dużą, złota moneta. Pokryta była ona jakimiś dziwnymi wzorami, a na rewersie miała wygrawerowane coś co przypominało splątanego węża.
- Wsiądziecie zatem do metra w linię Filowskaja i pojedziecie w stronę Arbatu. Jakieś dwieście metrów przed stacją Smolenskaja musicie wysiąść z pociągu. Następnie musicie wejść w tunel techniczny, a tam znaleźć drzwi do pomieszczenia komory transformatorów. To wejście do podziemnego Arbatu. Czy są jakieś pytania? - zakończył niespodziewanie i dość oschle.
 
__________________
"Amnestia to jest dla złodziei, a my to jesteśmy Wojsko Polskie" mjr. Dekutowski ps. "Zapora"
"Świnie noszą koronę, orzeł w gównie tonie,
a czerwono białe płótno, porwał wiatr" Hans
Wojan jest offline  
Stary 10-02-2014, 14:02   #2
 
Nimitz's Avatar
 
Reputacja: 220 Nimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie coś
Nadia była dziewczyną, urody raczej przeciętnej. Ani to piękna, ani też brzydka czy pokraczna. W każdym razie jeżeli o samą urodę by chodziło, to nie odstawała od społeczeństwa ani na krok, w żadną ze stron. Ot, drobna blondyneczka, o zielonych oczach z nosem i policzkami przyozdobionymi piegami. Choć w jej osobie było też coś fascynująco dzikiego i pociągającego..
Jednak, jak to w wielu sytuacjach bywa, zawsze jest jakieś „ale”, które już na samym początku dało o sobie znać.
Odebrała zdjęcie, brudząc je przy okazji resztką lukru, który został na palcach po pączku jakiego udało jej się zjeść przed samym wejściem. Przełożyła zdjęcie do drugiej dłoni i z rozkoszą wpakowała palec do ust.

Pączki, to naprawdę niesamowity wynalazek! Przeszło jej przez myśl zanim zwróciła swoje oczy na problem przedmiotu, który mieli dostarczyć.

- No, ja widziałam czasami, jak ludzie rzucają psom patyki w parku. Ale dlaczego ten jest taki ważny, że wysyła się po niego całe stado ? zapytała sepleniąc lekko, gdyż akurat próbowała ściągnąć językiem jakąś wyjątkowo upartą grudkę lukru.
Czy to pod wpływem karcącego spojrzenia, czy też tylko i wyłącznie, dlatego, iż słodycz ustąpiła słonawemu posmakowi skóry- z rozbrajającym uśmiechem wyciągnęła palec z ust i wycierając go wewnętrzną stronę kieszeni swojej bluzy sięgnęła po monetę, zdjęcie podając dalej do pierwszej osoby po swojej prawicy.
 

Ostatnio edytowane przez Nimitz : 10-02-2014 o 14:49. Powód: zapomniałam o jednej kwestii kotołaków,
Nimitz jest offline  
Stary 10-02-2014, 14:46   #3
 
Autumm's Avatar
 
Reputacja: 7319 Autumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputację
Druga dziewczyna, która odebrała z palców Nadi zdjęcie, zdecydowanie różniła się od sąsiadki właśnie swoją wyrazistością. Właściwie pasowała do tego wnętrza jak pięść do nosa; wśród przepychu, dobrego smaku, zabytków i wysublimowania aż raziła swoistym dysonansem estetycznym.

Była niewysoka i szczupła, o długich rękach i nogach, choć wiele warstw ubrania poszerzało jej drobną sylwetkę. W ciepłym wnętrzu zdjęła z siebie wielką, wojskową kurtkę z milionem kieszeni. Tak jak reszta jej ciuchów - ciężkich butów, bojówek, kilku koszulek i szalików, kurtka też nosiła ślady wielokrotnego łatania, przerabiania, szycia i była pokryta bliżej niesprecyzowaną liczbą naszywek, pinów, badży i innych ozdobników.

Sama właścicielka tego patchworkowego stroju miała ostre, szczupłe rysy, przywodzące na myśl jakiegoś gryzonia, skłębioną masę ciemnych dredów na głowie i twarz ozdobioną stalowym piercingiem, którym poprzebijała sobie chyba wszystkie części ciała, jakie tylko można. Ramię, które wyciągnęła po fotkę, było pokryte licznymi bliznami, skaryfikacją i tatuażami dziaranymi prawdopodobnie przez pijanego marynarza za pomocą igły do szycia i tuszu do pióra, sądząc po ich wyglądzie. Pod śniadą skórą wyróżniały się napięte węzły żylastych mięśni; mimo drobnej postury, dziewczyna musiała być nieźle wysportowana. Roztaczała wokół siebie dość specyficzny zapach - słodkawą woń zgnilizny z ostrą nutą kanału, ale przegryzioną z czymś przyjemniej pachnącym.

To była Nadia Krysa, goniec i informator grupy Rabatova. Młoda, ale zdeterminowana i obrotna jak na swój wiek, uchodziła za kogoś, kto bierze udział w każdej, nawet najbardziej śmierdzącej robocie i nie ma oporów przed żadną rzeczą, jeśli tylko jest ona odpowiednio zyskowna. A także osobę, która jest zwykle nieźle poinformowana o tym, co dzieje się na i pod ulicami Moskwy i zna się na tej mniej widocznej części miasta. Dla grupy pracowała już od dłuższego czasu i cieszyła się pewnym zaufaniem góry.

Krysa była szczurołakiem, i nawet niespecjalnie się z tym ukrywała, a nawet z pewną dumą obnosiła się ze swoją przynależnością do jednego z mniejszych i bardziej bojowych szczurzych klanów - rodziny Krysych, choć sama częściej widywana była w towarzystwie mieszanej, ludzko-nadnaturalnej grupy skłotersów. Teraz jej mina wyrażała po części oszołomienie otoczeniem, a po części dyskomfort z nadmiaru otaczającego ją przepychu. Nie była przyzwyczajona do takiej ilości zbytku w jednym miejscu, a sam budynek, bez wielu miejsc na ucieczkę czy schronienie się, napawał ją lekkim uczuciem klaustrofobii. Czuła się jak w klatce i naprawdę miała ochotę stąd wyjść na otwarty teren.

- Nie interesuj się. Mniej wiesz, krócej cię przesłuchują - powiedziała z humorem do sąsiadki; ta widać nie nauczyła się jeszcze, że zadawanie zbyt wielu pytań szefostwu nie jest rozsądną strategią przetrwania w tym światku - Szefuniu i załogo, ta dupeczka ma trochę racji. Więcej osób, to więcej oczu, które nas oblukają. Może się po prostu rozdzielimy, większa grupa pójdzie jako przynęta, a ja w trymiga dostarczę towar do frajera. Rowersem bezpieczniej niż podziemną ciuchcią - zaproponowała reszcie grupy.

Położyła fotkę między palcami i strzeliła nią jak kartą w kierunku następnej osoby.
 
__________________
"Polecam inteligentną i terminową graczkę. I tylko graczkę. Jak z każdą kobietą - dyskusja jest bezcelowa - wie lepiej i ma rację nawet jak się myli." ~ by Aschaar [banned] 02.06.2014
Nieobecna 28.04 - 01.05!

Ostatnio edytowane przez Autumm : 10-02-2014 o 15:44.
Autumm jest offline  
Stary 10-02-2014, 15:42   #4
 
Mike's Avatar
 
Reputacja: 23659 Mike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputację
Dymitr Wołkow stał koło swojego brata Cyryla, obaj byli wysocy i czarnowłosi. Niemalże identyczni. Dymitr nosił krótko obcięte włosy, niestety spotkanie z maszynką do golenia odkładał już któryś dzień. Nosił się na sportowo, adidasy do poprzecieranych czarnych jeansów, do tego bluza z kapturem, a na to wszystko czarny płaszcz z ekologicznej skóry.
Podobno był wampirem, podobno. Bo jak na długozębego jego uśmiech wyglądał bardzo normalnie. Nikt go też nie widział wgryzającego się w szyje dziewic, choć dziwnie on fascynował dziewice i nie tylko.

Popatrzył na lecące zdjęcie, złapał je za czysty róg, spojrzał i przekazał bratu.
- A może to my jesteśmy tą przynętą? Albo ktoś obserwuje odbiorcę i kasuje każdego posłańca? - odpowiedział Nadii. - Wtedy przejmie flet.
- Teodorze Konstantynowiczu, mamy się spodziewać prób przejęcia? I na kiedy to ma być dostarczone?
 
Mike jest offline  
Stary 10-02-2014, 15:46   #5
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 13362 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
Saszka wyglądał młodo, góra dziewiętnaście lat, ale kiedy przybywał wśród swoich nie czuł potrzeby marnowania krwi na utrzymywanie pozorów i był blady jak trup, którym w rzeczywistości był.

Jechało od niego wódką, bo przed spotkaniem obalił pół litra zakropionego własną krwią na spółkę z bezdomnym a potem jeszcze napił się z bezdomnego. Dla niepoznaki wmówił mu, że to bycza krew, wątpił żeby żulek z rana pamiętał, co się stało, co najwyżej będzie nieco zdrowszy.

Chłopak ubrany był dość dziwacznie, dresowe spodnie , Adidasy był jeszcze spoko ale gorsze było to co narzucił na czarną bluzkę bez nadruków. Do jeansowej kurtki miał krzywo ponaszywane różnokolorowymi nićmi oczy wycięte z jakieś innych bluzek. Jeżeli ktoś o to spyta stwierdzi ze śmiechem, że dzięki temu widzi wszystko, choć tak naprawdę w to nie wierzył to lubił wkręcać "Świeżaków". Dużo się napatrzył na wariatów w domu Papy Maxima i umiał ich dobrze odgrywać.

W grupie Rabatova był odkąd za nastania Putnia Ochrana wypędziła ze stolicy jego rodziciela Maksymiliana i przetrzebiła ostro sieć wpływów, jakie stary wampir wyrobił sobie przez lata wśród rosyjskiej oligarchii. Sasza znany był z zamiłowania do szybkich samochodów, umiał nimi doskonale jeździć znał wszystkie boczne drogi i przynosił grupie sporo zysków sprzedając je na części do mafii.

- Dla Papy Rabatova wszystko, a Nadjeżdża ma racje nie ma, co się interesować, wiemy tyle ile mamy wiedzieć. Rowerem? A nie lepiej samochodem? Szybko bym nas dowiózł na miejsce tylko musiałbym znaleźć coś lepszego od tej Łady, którą tu zajechałem - Westchnął, nie lubił kanałów i żebraków, którzy tam się kręcą, ale był bardzo dumny z zaproszenia, zależało mu żeby Rabatov był z niego zadowolony i go docenił.

Słysząc propozycje kurierki podrapał się w czuprynę - Przynęta? W sumie mókłbym pojeździć po okolicy i narobić hałasu, nie zrozum mnie źle szczurko lubię dobrą bijatykę i imprezę, ale cośik mi się zdaje, że lepiej nie prowokować na razie rządzących. Lepiej żebyśmy trzymali się w grupie, bo nie wiadomo, co można spotkać w metrze - Zaoponował.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 10-02-2014 o 15:48.
Brilchan jest offline  
Stary 10-02-2014, 15:53   #6
Majster Cziter
 
Pipboy79's Avatar
 
Reputacja: 44622 Pipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputacjęPipboy79 ma wspaniałą reputację
Oleg Sergiejew - pobliźnioniony kapturnik


Kolejnym z zaproszonych z grupki był raczej rzucający się w oczy osobnik. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak kloszard, na drugi zresztą też jeśli ktoś by miał na niego baczenie a trzeciego raczej rzadko mu ktoś poświęcał. Kompletnie nie pasował do tak bogatej i czystej willi. W końcu meneli nie zaprasza się na spotkania dla VIPów. Ten jednak z jakiś powodów został zaproszony.


Stał o ile mógł raczej na uboczu. W tym swoim połatanym płaszczu, kapturem narzuconym głęboko na głowę i dłoniach opatulonych ni to bandażami ni to rękawicami niewiele widać było powierzchni skóry. Co więcej sam zdawał się wiedzieć, że nie pasuje do tego miejsca bo co chwilę tęsknie zerkał w stronę wyjścia.


Z ludźmi na spotkaniu przywitał się krótko wymruczając ciężkim chropawym głosem jedynie - Oleg jestem. - po czym właściwie się nie odzywał. Tylko z braćmi Wołkow przywitał się dłużej i widać było, że się znają.


Oleg naprawdę nie czuł się tu za dobrze. Robił już kilka "robótek" dla pana Rabatova ale zawsze samodzielnie. Nawet jak musiał coś z kimś zrobić czy się spotkać to wzywany był sam. Pierwszy raz był w tak licznym gronie. No i te światło i słońce... Tu było tak cholernie jasno! No i tylu ludzi tu było i gapili się i w ogóle... Stanął w miejscu gdzie było jak najmniej światła, przygarbił się jak zwykle gdy musiał opuścić swoją kryjówkę i w miarę możliwości trzymał się blisko braci. Tak na wszelki wypadek.


Poczekał aż moneta i zdjęcie powędruje do nich. I od nich na chwilę sięgnął po oba przedmioty. Flet jakoś specjalnie nie wyglądał. Ale moneta była ładna. Tak gładka i błyszcząca i w ogóle... Ale oddał je z powrotem Dimitriemu.


Gdy padł adres akcji, że podziemia Oleg już wiedział czemu został wezwany. Nie wiedział jednak co mają robić inni. Chyba nie zapowiadał się zwykły kurs bo do tego byli zbędni.


- Ekhm... Jaa... No ja mogę poprowadzić jak trzeba... Pod ziemią... Znam trasę. Na górze wszyscy będą patrzeć a u mnie na dole dużo mniej... Alee... Mam poprowadzić wszysctkich? - spytał niepewnie wskazując cała piątkę. Okazało się, że chyba ma jakąś wadę wymowy lub przynajmniej przechodzi jakąś chorobę gardła właśnie bo wciąż mówił z trudem tym samym ciężkim i charczącym głosem zdecydowanie nie nadającym się na śpiewanie kołysanek.


- Iii... Musimy iść wszyscy? Po jednego satyra? Spodziewamy się... kłopotów... przy... wymianie? - przy słowie "kłopoty" jego wzrok powędrował ku Dimitriemu. Wierzył, że w razie "kłopotów" to da on sobie radę. Był w końcu z niego niezły Kozak, na pewno większy gieroj od niego samego.
 
Pipboy79 jest offline  
Stary 10-02-2014, 16:14   #7
 
Nimitz's Avatar
 
Reputacja: 220 Nimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie coś
Zmierzyła mówiącą wzrokiem, a jej twarz zastygła na chwilę w skupieniu gdy tamta rzuciła w jej stronę złośliwą uwagę i kiedy tylko ta skończyła prychnęła lekko.
- No racja....na przynętę, to Ty się nie nadajesz, chyba, że nęcić mamy pchły. – stwierdziła, po czym jakby tracąc zainteresowanie tematem przeciągnęła się, ni to przypadkiem ni celowo. Jej białe adidasy delikatnie zaskrzypiały gdy oparła się całym ciężarem na jednej stopie i wyciągnęła w górę. Niczym, nie przewiązane, czarne bojówki opadły kończąc swą podróż w oparciu o wyraźnie zarysowaną kość biodrową, a bluza tego samego koloru powędrowała w stronę przeciwną, odsłaniając odrobinę płaski brzuszek, choć ta odrobina wystarczyła aby podsycić wyobraźnię i nie oprzeć się sugestii, że to co dziewczyna ma na siebie narzuconego można by...

– Ale jak już się zgłaszasz, to możesz iść sama, sprawa będzie załatwiona. Pazurki całe. A jak coś pójdzie nie tak to i strata niewielka. Na przynęty się nie piszę, nie przywykłam do tego. -Powiedziała uśmiechając się i jak gdyby nigdy nic wracając do rozmowy .

– Ah, panowie.- Dodała radośnie słysząc, że reszta towarzystwa dołączyła się do dyskusji. -Może po prostu poczekamy, aż wy coś zdecydujecie. - wymruczała z dziwnym błyskiem w oczach.
–Nadia jestem, Morozov. Dodała kokietując mężczyzn spojrzeniem i przygryzając odrobinę dolną wargę.
 
Nimitz jest offline  
Stary 10-02-2014, 16:20   #8
 
Wojan's Avatar
 
Reputacja: 34 Wojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodzeWojan jest na bardzo dobrej drodze
Bakunin nie skomentował pytania i ciekawości młodej kobiety, która jako pierwsza odebrała od niego zdjęcie. Obrzucił ją tylko pogardliwym spojrzeniem.
Wysłuchał pytań i propozycji pozostałych członków grupy.
- Podziemny Arbat, to nie jest bezpieczne miejsce i kto, jak kto, ale ty Nadzieżno Grigorijewno powinnaś o tym wiedzieć. Papa wie, co robi. W grupie zawsze bezpieczniej. Poza tym mówiąc między nami - Teodor Konstantynowicz ściszył głos - wydaje mi się, że to rodzaj testu. Zdradzę wam w tajemnicy, że nie jesteście jedyną grupą, którą papa wysyła z tym zadaniem. Mówię to tylko i wyłącznie przez wzgląd na ciebie Nadzieżno - mężczyzna spojrzał wymownie na szczurzycę - Musicie działać szybko. Macie to szczęście, że jesteście jedyni z pierwszych z którymi się spotykam. Poza tym pan Komos, to bardzo przebiegły typ i trzeba postępować z nim bardzo ostrożnie. Niby wszystko jest już od dawna omówione i ustalone, ale nigdy nie wiadomo, co strzeli do głowy temu pijakowi.
 
__________________
"Amnestia to jest dla złodziei, a my to jesteśmy Wojsko Polskie" mjr. Dekutowski ps. "Zapora"
"Świnie noszą koronę, orzeł w gównie tonie,
a czerwono białe płótno, porwał wiatr" Hans
Wojan jest offline  
Stary 10-02-2014, 16:26   #9
 
Autumm's Avatar
 
Reputacja: 7319 Autumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputację
- Czujka, przynęta, kurier i zabezpieczenie. Standardzik, bądzcie spokojni, nie takie rzeczy my ze świagrem... - Nadia numer dwa ziewnęła i uniosła szczupłe palce w górę, zaginając je po kolei - Akurat jest nas wystarczająco. Mi to tam wsio rawno, gdzie mam się kręcić, byle robota była zrobiona, a papa zadowolony - wzruszyła ramionami, uprzedzając pytania i zupełnie niespodziewanie klepnęła Nadię numer jeden otwartą dłonią w odsłonięty brzuszek; dłoń miała chłodną i szorstką - Chowaj cycki, mała. Jeszcze będziesz miała okazję je sobie przewietrzyć. Od gadania to tylko język drętwieje - wyszczerzyła zęby; gdzieś w jej ustach błysnęło srebro metalowych uzupełnień - Słyszeliście pana Teodora - kłopotów na bank możemy się spodziewać, więc nie ma co się martwić na zapas. Ruszajmy więc tyłki, skoro sprawa paląca, a nie stoimy tu jak kołki i paskudzimy szefowi dywan i psujemy powietrze. Dopinać szczegóły możemy już trasie.
 
__________________
"Polecam inteligentną i terminową graczkę. I tylko graczkę. Jak z każdą kobietą - dyskusja jest bezcelowa - wie lepiej i ma rację nawet jak się myli." ~ by Aschaar [banned] 02.06.2014
Nieobecna 28.04 - 01.05!

Ostatnio edytowane przez Autumm : 10-02-2014 o 16:48.
Autumm jest offline  
Stary 10-02-2014, 16:52   #10
 
Nimitz's Avatar
 
Reputacja: 220 Nimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie cośNimitz ma w sobie coś
Panna Morozov prychnęła ze zdziwieniem, gdy poczuła zimną dłoń na swoim brzuszku.
Odskoczyła spłoszona do tyłu, wielkimi oczami przyglądając się dłoni Krysej przez chwilę, oczami wyobraźni można było prawie zobaczyć podrygujący nerwowo ogon .
Z przestrachem uniosła bluzę i płaczliwym tonem jęknęła
– Na pewno zostanie jakiś ślad. – powiedziała gładząc delikatnie otwartą dłonią o zadbanych pazurkach zaczerwienione miejsce i szukając jego granic.
– Zdecydowanie, nie musiałaś tego robić! - odparła .
Gładziła bolące miejsce z naburmuszoną minką.

„ Dziwne to całe >>miasto<< samicom wolno pokazywać się nago na każdej ścianie, każdym rogu ulicy, w każdym kolorowym papierku, który można bez problemu dostać w sklepie. Ale jak się przeciągasz to wielka tragedia” pomyślała z wyrzutem.
 

Ostatnio edytowane przez Nimitz : 10-02-2014 o 17:14.
Nimitz jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:55.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166