Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Świat Mroku > Archiwum sesji z działu Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Świat Mroku Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie WoD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 22-12-2014, 18:52   #21
 
Elas's Avatar
 
Reputacja: 118 Elas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znanyElas wkrótce będzie znany
And the verdict is guilty!
Świat zwolnił w oczach Nicollo, kiedy dojrzał gangsterów. Znał ich, aż za dobrze.
Francesco. Alessio. Leonardo. Kołatka. Carbonara. Benito. Paolo. Wszyscy oni łączyli się z jedną osobą, donem Gasparem. Teraz jednak nie było czasu o tym myśleć. Mołotow przeleciał w bezpiecznej odległości, w przeciwieństwie do serii karabinów. Nie miał czasu przejmować się trafiającymi go kulami. Spowił ich ciemnością i rzucił się w bok za najbliższą osłonę. Tam błyskawicznie dobył Colta 1911, z którego zaczął strzelać. Nie musiał nawet tego robić, inni spokojnie by się tym zajęli, ale sama chęć zemsty i wściekłość pociągała za spust. Gdy pociski się skończyły, sytuacja była rozstrzygnięta.
Wtedy wyprostował się i zwolnił blokadę magazynka, który upadł na ziemię.
- Oni są moi! - wykrzyknął, szybkim krokiem idąc w kierunku gdzie byli gangstery. W trakcie zaczął leczyć rany, jakie otrzymał.
- Powtarzam, ci mincha są moi! Zostawcie mi ich! - dodał, w tym samym momencie przeładowując magazynek. Ciemność rozproszył jedynie, gdy znalazł się wręcz w niej.
- To prywatne porachunki. A ja zadbam o to, żeby maskarada została utrzymana. Bardzo skutecznie. - dodał, doskakując do nieprzytomnego Francesco. Wszystko wskazywało na to, że poza „wojną” między wampirami, czeka go także kolejna krwawa waśń pomiędzy rodzinami.
- Chce żywego Francesco. - stwierdził, wskazując na niego pistoletem. Potem, jeśli jakiś z gangsterów był jeszcze żywy, wycelował w niego i oddał śmiertelny strzał.
- Reszta tych testa di cazzo mnie nie interesuje.
 
Elas jest offline  
Stary 23-12-2014, 10:47   #22
 
TomBurgle's Avatar
 
Reputacja: 16802 TomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputacjęTomBurgle ma wspaniałą reputację
Czerowski był takim cudownym nastolatkiem. Bunt i gniew.
Pod rządami poprzedniego księcia byłoby niewskazane wychylać się dla uciszenia takiego drobnego krzykacza, ale teraz...? Uzurpowanie przywództwa, plwanie na księcia i te urocze "nie pierdolcie". Adam będzie miał tyle radości biorąc szczeniaczka na smycz. O ile zdąży, bo Marching może "w prezencie dla nowego Księcia" zrobić to wcześniej.

Podniecone szepty za drzwiami oderwały uwagę Morgana od zebranych; w sekundzie kiedy uzbrojona banda przekroczyła drzwi ciągnął już Alistera za zasłonę krzycząc do wszystkich "Razem!".
Zatrzymując się na kilka sekund za osłoną zobaczył że Eryk również zdążył się schować jeszcze przed pierwszą kulą. Ot, zalety stażu w najbardziej krwiożerczym klanie Camarilli.
Dzikie serie z thompsonów rozniosły w drzazgi biurko za którym skryli się z Alisterem; gdy ghul dostał kulę w ramię, zrobił to co zrobione być musiało. Przesunął ghula za siebie, zasłaniając go. I niemalże natychmiast zapłacił stosowną cenę. Ale nie kula w plecach była najstraszniejsza; to co czuł z tyłu było...nienaturalne. Magia krwi była pełna wigoru starszych pokoleń, sprawiała że każda kropla vitae drżała od potencjału. A emanacja Pustki którą posługiwali się Lasombra była zimna. Zimna jak przestrzeń kosmiczna w którą ludzkość wkroczyła razem z Pionierem, nieludzka i wszechogarniająca. I, co najgorsze, żywa. Pulsująca własną siłą. Lasombra ją kontrolowali...a przynajmniej tak twierdzili.

Kilkanaście sekund później było po walce; cichy, pełny furii głos Marchinga ogłosił ich kolej; czas zadawania pytań i uzyskiwania odpowiedzi. Rozejrzał się po zebranych: martwe ciało Matta kilka metrów od nich, zakrwawieni Nicollo, Jefferson i Zebedeusz...on nie jest wampirem!
-Antony, Zebedeusz!- zawołał odciągając uwagę starszego Lasombra od jego ofiary i jednocześnie klękając nad Alisterem. Ghul miał mu udzielić tylko jednej, kluczowej informacji: czy potrzebował vitae żeby utrzymać się przy życiu.
-Gdzie się podział nasz nowy Nosferatu?- rzucił podnosząc głowę- I mam wrażenie że nie mieliśmy przyjemności zostać sobie przedstawieni-zagadnął głośno w stronę obcej twarzy na galerii kiedy wstał z klęczek. Miejmy to z głowy.


Chwilę później Morgan przepraszając przeciskał się między zebranymi w kierunku nieprzytomnego gangstera. A ciała dookoła...pułapka czy nieplanowany prezent?
 
__________________
- ... this was textbook: The promise of love, the pain of loss, the joy of redemption, then give him a puzzle and watch him dance. -

Ostatnio edytowane przez TomBurgle : 26-12-2014 o 10:12.
TomBurgle jest offline  
Stary 23-12-2014, 12:45   #23
 
ObywatelGranit's Avatar
 
Reputacja: 328 ObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skał
Kilka kul dostało się Scully'emu. Nosferatu nie mógł wyjść z podziwu jak ta prymitywna, napędzana siłą spalanego prochu broń, dewastuje jego d o s k o n a ł e ciało. Pamiętał podobne sceny jeszcze z czasów Wojny; z resztą nie po raz pierwszy został postrzelony. Padł ciężko na ziemię i zagryzł szczęki. Krew wolno wyciekała z kilku dymiących jeszcze otworów. Siłą woli zatrzymał jej upływ i pozwolił by po prostu zrobiła swoje. Kilka zdeformowanych kawałków metalu upadło z brzdękiem na podłogę.
- Pierdolone trupy - syknął, wciąż przytępiony pulsującym bólem.

Schował swój nóż szturmowy i nerwowo zerknął w stronę szalejących płomieni. Jakiś ćwierć inteligent rozbryzgał płonące paliwo za pomocą gaśnicy. Niewidzialne, lodowate szpony zacisnęły się na jego gardle. Zmagał się z rosnącą paniką, jednak jak na razie udawało mu się zachowywać względny spokój.
- Spadajmy stąd póki jeszcze możemy chodzić! Ogień zadba o Maskaradę.

Po czym zaczął rozglądać się za Dougiem. Pieprzony pchlarz, zawsze utrudnia sytuację.
 
ObywatelGranit jest offline  
Stary 23-12-2014, 13:25   #24
Cai
 
Cai's Avatar
 
Reputacja: 2082 Cai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputacjęCai ma wspaniałą reputację
Wydarzenia potoczyły się dość szybko. Na tyle, że Kainitka nie miała czasu na planowanie. Musiała zdać się na improwizację. Siódmy wspaniały zorientował się, że mgła, którą ma przed sobą nie jest do końca tym na co wygląda. Nie mogła dopuścić, by swoje wątpliwości spróbował rozwiać mołotowem.

Obłok gęstniał. Kotłował się przy jednym z krzeseł stołu obrad. Pulsował, zbijał i nabierał konturów. Zza bezbarwnych oparów zaczęły przebijać kolory. Oczom gangstera ukazała się wampirzyca. Siedziała z nogami zarzuconymi na blat. Pierwsze, co odnotowały jego zmysły - była nieludzko blada. Wyglądała jak ofiara napaści, ćpunka, rockers lub uciekinier z kostnicy. W zależności pod jakim kątem patrzeć. Z jego perspektywy - jak to pierwsze, mimo, że jeszcze niczego nie zrobił. Kolejne co zapadało w pamięć - rude, wchodzące w kasztan włosy, zniszczone ubranie, które kiedyś było chyba sukienką i duży, kunsztownie wykonany tatuaż na wysoko odsłoniętym udzie. Spoglądała spod pokrytych cieniem powiek. Oczy drapieżnika, który wie, że musi cię zabić. Nie dlatego, że jest głodny. Dlatego, że nieopatrznie nadepnąłeś mu na ogon. Za blisko by rzucać, za mało czasu by podpalić. Chcąc wyszarpnąć życie przeklętemu fatum, chłopak ruszył do ataku. Ściskał w garści butelkę. Wprawiona w ruch zmierzała w kierunku głowy Spokrewnionej.

Odepchnęła się od krawędzi blatu. Lądując wraz z oparciem na podłodze, zwinęła, kończąc unik przewrotem. Wychwyciła kolejny cios. Zmysły podpowiedziały jej, że zdąży. Podrywając się z przysiadu, wchodziła gangsterowi pod ramie. Za późno, na tyle za późno, że ustawiła twarz dokładnie na drodze rozpędzonego szkła. Poczuła uderzenie, rozbryzg śmierdzącej cieczy wsiąkającej we włosy, zalewającej ubranie. Niestety dla nowicjusza, ani bólu, ani zamroczenia, żadnego wytrącenia z równowagi. Znalazła się za jego plecami, oplotła szyję. Był jej, aż po grób.

- Ciiiii... мальчик - wyszeptała chłopakowi do ucha, czując jak gaśnie. Poczekała, aż jego puls całkiem zaniknie. Poluzowała chwyt, opuszczając ciało. Oparła je plecami o regał. Przestała się spieszyć, gdy balkon ławników okryła ciemność, a strzały ucichły. - Tu się kończy twoja droga. Marzenia i plany... - jej głos brzmiał niczym kołysanka. - Nie pierwszy i nie ostatni rzucony do nierównej walki. Dla swych panów znaczyłeś tyle co pył - pochyliła się i złożyła na jego czole pocałunek. Zamknęła zwłokom powieki.

Po wszystkim uświadomiła sobie, że dobrze się stało. To, że nie zdążyła wysunąć szponów. Gdyby rozszarpała dzieciaka, naraziłaby Maskaradę. To trudniejsze do wyjaśnienia niż rany postrzałowe, czy niewinne uduszenie. Nie, żeby osoby, które mogłyby ją ukarać jeszcze chodziły po Ziemi, ale po co komplikować sprawy.

Rozglądała się po piętrze sprawdzając, czy napastnicy mają przy sobie, bądź może gdzieś zostawili więcej amunicji, czy warto brać ze sobą tommy-guna. "Mam wrażenie że nie mieliśmy przyjemności zostać sobie przedstawieni". Och, chyba ktoś ją zauważył.

- Doprawdy? - Odpowiedziała pytaniem z manierą niewiniątka. Podsunęła pod nos wilgotny materiał rękawa. Cuchnął benzyną. W połączeniu z szumem ognia dobiegającym z sąsiedniego pomieszczenia przyprawiał o lęk pierwotny. - В ближайшее время ty nazwiesz mnie popiołem - rozebrała się, ukazując ciało równie zgrabne co bogate w blizny.

- To еще nie koniec, zapytaj o Alfredo - rzuciła od niechcenia, wycofując w głąb pokoju obrad. Ściągnęła wokół siebie cienie, zlewając z otoczeniem. Miała ochotę na kąpiel, długą kąpiel i coś do jedzenia. Coś bezpieczniejszego od nasłanych gangsterów o niepewnych domieszkach.
 
Cai jest offline  
Stary 23-12-2014, 17:19   #25
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 19086 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
Adam dzięki zastosowaniu wampirzej dyscypliny przyspieszenia miał mnóstwo czasu żeby na spokojnie przemyśleć przebieg walki, która zakończyła się przed chwilą. Doszedł do jednej wielce ważnej konkluzji:

~Zrobiłem z siebie kompletnego idiotę~- Pomyślał gorzko. Szybko doszedł do wniosku, że powinien dać przedstawicielem bardziej wojowniczych klanów się wykazać, sam postanowił zająć się pożarem, który mógł się okazać bardziej zabójczy niż podróby Al'a Capone i ich spluwy.

- Alister gdzie są gaśnice! - Huknął na guhola, lecz ten nie odpowiedział mu zdominowany przez Morgana, co prawdopodobnie uratowało tchórzliwemu posługaczowi życie.

Torreador niewiele myśląc wzmocnił swój zmysł wzroku za pomocą krwi i szybko zlokalizował gaśnice. Wtedy popełnił jeden niewybaczalny błąd...

Winę można było zrzucić na wiele czynników, ostatnimi czasy był wielce zestresowany kryzysem Kubańskim i tym, że nie zdążył doprowadzić swoich planów do końca. Schron oczywiście przetrwa zagładę, ale nie będzie tak idealny gdyby mógł w spokoju popracować a nie zajmować się jakimś kretyńskim atakiem Sabatu! Do tego śmierć większości starszych, durne obowiązki Regenta, których zupełnie nie miał ochoty wypełniać a jeszcze teraz atak z zaskoczenia!

Estreicher wiedział, czym jest wojna, ale ostatnich kilka dekad spędził na pracy naukowej we względnym spokoju, więc nic dziwnego, że niektóre odruchy nieco mu zardzewiały do tego przeklęty ogień postrach wampirze rasy, który źle mu się kojarzył już za życia...

Prawdopodobnie podszept głupiej Bestii karmionej jego zupełnie nieuzasadnioną paniką sprawił, że zamiast użyć zaprojektowanej do tego piany gaśniczej skoczył po wiadro z wodą, które znajdowało się nieco bliżej.
Przecież sam swojego czasu posługiwał się butelkami z benzyną(nie zamierzał przypisywać tej broni kacapskiej szuj od dyplomacji!) A nawet gdyby nie miał z tą bronią wcześniej do czynienia i tak powinien znać reakcje, w jaką wchodzi woda, gdy poleje się nią ogień rozpalony z benzyny! Był inteligentem i dał się złapać w pułapkę stosowaną od czasów imperium Rzymskiego.

Jednym słowem skrewił podlany wodą ogień zapłoną jeszcze mocniej

- BLOODY Rotschreck!!! Przeklęci pseudo gangsterzy i ich przeklęta hałaśliwa broń dla tchórzy i nincompoops bez honoru i ambicji! - Zaklął z wściekłością, po czym zbierając całą dostępną mu siłę woli ponownie przyspieszył swe ruchy podskoczył do gaśnic tym razem skutecznie dławiąc żarłoczne płomienie.

Chwilę wspomaganej wampirzymi mocami przejrzystości umysłu, które pozwoliły mu na zimno przeanalizować gorące zdarzenia dzisiejszej nocy za chwilę miały minąć zażądać zapłaty w postaci zmęczenia i głodu Panicz Marco jego Stwórca przestrzegał, aby nie zatracił się w wyrazistości, jaką daje ten dar gdyż jest to obosieczne ostrze jednak tym razem stanie się ona ostrzem, które da mu przewagę w tej partii szachów.

- Panie Nicoli wydaje mi się, że ten przeklęty diabeł jakoś skontaktował się z Pana przeciwnikami. Straciliśmy co prawda jednego z członków naszego zgromadzenia - Spojrzał przelotnie na kupkę popiołów która była pozostałością po Matthew o którym praktycznie nic nie wiedział, nie było jednak czasu na łzy

- Lecz dał nam jednocześnie doskonałą wymówkę aby zabezpieczyć ludzi nie łamiąc przy tym Maskarady. I uzasadnienie zniknięcia tylu ważnych podpór lokalnej społeczności Proszę niezwłocznie zająć się zabezpieczeniem służb porządkowych i ogłosić że w mieście mają miejsce mafijne porachunki. Dominacja była by preferowaną metodą kontroli armia guholi mogłaby okazać się trudna do opanowania w dłużej perspektywie czasu, - ~Podobnie jak dwójka Lasombrów władających policją, jeżeli jesteście zdrajcami poradzimy sobie z wami a jeżeli jesteście wierni Camarili niech już archonta McArthura się z tym użera~ - dodał w myślach.

- Panie Grzegorzu nie obchodzi mnie Pański stosunek do śmiertelnych, jeżeli potrzebuje Pan w pełni logicznego i zimnego podejścia do tej kwestii oto ono: Ci śmiertelnicy są naszą własnością! Cennym zasobem i będziemy ich bronić na podobnej zasadzie jak kowboj bronił swoich krów czy koni przed złodziejami! Nie wspominając już o tym, że przeklęte zdolności Diabłów pozwalają im przemieniać ich w groźną broń. Pomysł z podziałem na grupy dobry. Zrealizować - Smuciło go, że miał tak mało wspólnego z tym, kto powinien być według wszelkiej logiki jego przyjacielem a przyjaźnił się najbardziej z tymi, którzy powinni być jego wrogami.

Los był doprawdy przewrotny, zerknął na dwóch przedstawicieli klanu Tremere podszedł do Morgana i poprosił - Czy moglibyście sprawdzić w jakim stanie jest krew tych oprychów ? Z pewnością wielu z nas z chęcią uzupełniło zapasy hemoglobiny zanim ruszymy na łowy, lecz obawiam się, że Gerold mógł nam podstawić konia trojańskiego a któż lepszy żeby to sprawdzić niż magowie krwi? Chciałbym również poprosić abyście roztoczyli opiekę nad biednym Mattem - Poprosił z uśmiechem.

- Może byłoby lepiej gdybym to ja roztoczył opiekę nad Alisterem ? Jestem pewien, że znajdziemy dla was znacznie lepszego kandydata na sługę niż ten tchórz. Ja za to pilnie potrzebuje osobników rozpłodowych, którzy urozmaiciliby pulę genetyczną mojej małej społeczności. Sam Pan Alister też z pewnością wolałby się ukryć w bezpiecznym schronie prawda Panie woźny? Zresztą poprzedni reżim z pewnością wpoił mu jakieś przestarzałe poglądy więc nie będzie raczej przydatny - Zakończył tłumaczenie swojej oferty.

Na koniec zwrócił się do ogółu - Czy ktoś jeszcze chciałby coś dodać czy możemy ruszać do boju? - Spytał grzecznie, po czym odetchnął pozwalając, aby opadło na niego zmęczenie.

~Teraz pewnie uważają mnie za bezwolną kukłę, każdy dostał to, czego chciał, więc nie powinni sprawiać kłopotów. Poznałem część ich zdolności a sam mam kilka asów w rękawie na wypadek gdyby próbowali zdrady ~ - Pomyślał zadowolony.


Zużyte zasoby
przebudzenie 1 punkt krwi
Auspex dopalenie wzroku 1 punkt krwi
dwa razy Clerity pierwsza kropka 2 punkty krwi(?)
Opanowanie się i zgaszenie pożaru punkt siły woli
zaleczenie ran ??? dwa punkty bo dwie rany???

 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 25-12-2014 o 21:44. Powód: poprawione z powrotem
Brilchan jest teraz online  
Stary 23-12-2014, 18:09   #26
 
Gaeron's Avatar
 
Reputacja: 0 Gaeron nie jest za bardzo znanyGaeron nie jest za bardzo znanyGaeron nie jest za bardzo znany
Jefferson zaczął leczyć swe rany i podniósł jednego z dopiero co dorwanych zbirów pożywił się i odwrócił by rozejrzeć po pomieszczeniu i ocenić zagrożenie i straty*Wszyscy cali?*zapytał ocierając krew z ust oderwanym kawałkiem ubrań ciągle trzymanego człowieczka*
 
Gaeron jest offline  
Stary 23-12-2014, 18:54   #27
 
archiwumX's Avatar
 
Reputacja: 6024 archiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputację
Na sugestię Eschteiera dotyczącą podziału na grupy Eric odpowiedział następująca:
- Na razie proponuję się rozejrzeć czy ten atak rodaków Pana Leone, który jest jak na nich bardzo zuchwały, to tylko incydent.
Tu skierował swój wzrok na Nicollo stojącego nad Francesco i zwrócił się do niego z prośbą:
- Panie Leone! O ile dobrze widzę, Pańskie porachunki zostały wykorzystane przez zdrajcę Gerolda przeciwko nam wszystkim. Z tego powodu mam do Pana prośbę, aby Pan pozwolił na przesłuchanie na okoliczność tego: Kto i dlaczego kazał nas tu pozabijać? Skąd wiedzieli, że będziemy w Gmachu Sądu i dlaczego sądzili, że ujdzie im to na sucho?
Po tej przemowie rozejrzał się po wszystkich zebranych w sali i przemówił:
- A co do reszty proponuję, żeby w tym czasie powinna zrobić ostrożne rozpoznanie w budynku i okolicy. Przed podjęciem zdecydowanych kroków musimy też mieć wiedzę czy nie wyskoczy nam coś niespodziewanego. Każdy powinien też zwrócić uwagę na to czy jego przeciwnicy jak ich spotka nie wykazują nadzwyczajnej aktywności.
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.
archiwumX jest offline  
Stary 24-12-2014, 00:52   #28
 
Iakovich's Avatar
 
Reputacja: 53 Iakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodzeIakovich jest na bardzo dobrej drodze
” Wszystko idzie jak po mojej myśli wszycy mają mnie za krzykacza i młokosa dającego się prowadzić lub łatwo uciszyć o to chodziło”
Z zamyślenie wyrwała go nagły brzęk tuczącej się butelki Mołotowa - Co za cwel to zrobił I już odskakiwał od płomieni gdy zauważył napastników szybkie odbicie w drugą stronę za zasłonę jednak zbyt wolno jak na Tommego seria trafiła w nogę. Otrzeźwienie przyszło razem z bólem”Cholera nie tak “ Wyszukał pierwszą osobę i skupił się jakie to sekrety może chować jego umysł i dusza. chwilę później już krzyczał - Drugi od lewej każcie mu iść popływać.
Chwilę później jakiś koleś wylądował z resztą barierki przy jego osłonie, już miał go załatwić gdy do jego uszu doszedł głos Nicollo Chce żywego Franceecsko. ten pierwszy miał szczęście że RD oriętował o kogo chodzi bo już miał zamiar się nim pożywić.

-Panie Estreicher dajcie mi Francesco i kogoś kto dobrze przekonuje to szybko się dowiemy wszystkiego. W czasie rozmowy zaczął się leczyć bo dopiero teraz zauważył małe rany podnosząc się za zasłony.- A tak z innej beczki jak chętnie przygarnę Tommy dla mojej organizacji
 
__________________
" Blood blood for the BLOOD GOD"

" Jack ty znowu w mieście?? Księżna już wie??... rok minął i chyba wszyscy zapomnieli już o wieżowcu "
Iakovich jest offline  
Stary 24-12-2014, 01:15   #29
 
archiwumX's Avatar
 
Reputacja: 6024 archiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputację
- Do ew. pomocy Road Devilovi proponuję kogoś z klanu Tremere.
Odezwał się na propozycję Eric.
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.
archiwumX jest offline  
Stary 24-12-2014, 10:13   #30
 
ObywatelGranit's Avatar
 
Reputacja: 328 ObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skałObywatelGranit jest jak klejnot wśród skał
Nosferatu mrugnął parokrotnie. Po płomieniach pozostały tylko smrodliwe opary i ciemne plamy spalenizny. Gaśnica odrobiła pracę domową.

W czasie gdy rozpoczęła się debata o możliwych, następnych krokach, Scully skupił swoją uwagę na tym, na czym się znał najlepiej. Chwycił jeden z pistoletów maszynowych i obejrzał go dokładnie. Gdy tylko poczuł pod palcami drewnianą okładzinę, wspomnienia uderzyły ze zdwojoną siłą. Zmełł bluzg - obrazy, które przewijały mu się przed oczami, należały do dawno pogrzebanego życia.

Klasyczna "eM jedynka", którą cięło się Ubermenschów w Europie. Ciekawy zbieg okoliczności - teraz broń posłużyła do cięcia Ubermenschow w stanach. Nosferatu podał pistolet maszynowy brodatemu Hobbo, do którego zwracano się per "Road Devil":
- Dobre spluwy. Na pewno się przydadzą - rzekł. - Z resztą tak samo niewidoczny Szczur. - dodał. - Jeżeli chodzi o zbieranie informacji, nie zajmuje się niczym od wieeeeków. - wyszczerzył kły, w groteskowej parodii uśmiechu. Teraz podniósł głos i zwrócił się do ogółu:

- Zgłaszam się na ochotnika do grupy wypadowej. Ewentualnie mogę też pomóc zbadać sprawę razem z Road Devilem.
 
ObywatelGranit jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:42.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169