Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Świat Mroku > Archiwum sesji z działu Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Świat Mroku Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie WoD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 15-12-2016, 22:46   #1
Krucza
 
corax's Avatar
 
Reputacja: 28780 corax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputację
[oWoD: Wilkołak: Apokalipsa] - warsztaty - edycja I

Mgła zamroczenia nie chciała się rozpłynąć. Otaczała jak kokon umysły, zaś zmęczenie i jakieś dziwnie rozleniwienie rozlewało się po ciałach. Wrażenie unoszenia się w pustce potęgowała panująca wokół ciemność.
Powoli przez watę otumanienia zaczęły dochodzić kaszlnięcia, stęknięcia. Umysły zaczęły rejestrować zapach... wymiocin?
Miejsce, które do tej pory było tak rozkosznie przytulnie zaczęło nabierać nowych akcentów. Trzęsienie, lekki skrzyp metalu i ...cichy pomruk, jaki w końcu daje się rozpoznać jako praca silnika.
Gdzieś w ciemnościach rozlega się cichy jęk:
- Kurwa maaaa... – na wpół wściekłe, na wpół żałosne przekleństwo przerwane odgłosami torsji.










Claudia

Ostatnią rzeczą jaką zdołała sobie przypomnieć była również ciemność. W przebłyskach powracającej i odchodzącej świadomości pamiętała zimne światło latarni, gdy schodziła ze swojej zmiany. Szła ku przystankowi autobusowemu stukając niebotycznymi szpilkami. Dziw, że po ośmiogodzinnej zmianie non-stop na nogach, wciąż była w stanie założyć „popisówki”.
Zdała sobie sprawę, że jest naga lecz oblepiona czymś lepkim i zaschłym. Zatrzęsła się na samą myśl o tym co to może być.
Kolejne ciarki przeszły ją, gdy pamięć podsuwała kolejne scenki...
Dwóch, wielkich obwiesi, zachodzących jej drogę z obleśnymi uśmiechami. Błysk noża?
Szarpnięcie za włosy w ciemniejszy zaułek.
Dyszący lubieżnie facet z wytatuowanym, łysym czerepem.
Ich dłonie na niej...
Dźwięk rozdzieranych ubrań, brutalny dotyk...
A potem wrzaski...i ciemność.



Emma


Gdzie jest?
Co tu robi?
Paniczne pytania wprawiały jej serce w szybszy rytm.
Jeszcze przed chwilą była z Catherine w objazdowym wesołym miasteczku. Cath strasznie najarała się na „retro przeżycie wróżenia z dłoni przez ORYGINALNĄ cygańską wróżkę” i wyciągnęła tam Emmę po zmroku. Tunel strachu, diabelskie koło... i ... gabinet luster. Na wspomnienie tego ostatniego dziewczynę przebiegły dreszcze strachu. Nie wiedzieć czemu przypomniały jej się słowa Hitchcocka:
Właśnie to mnie fascynuje w lustrach. Odbijały tyle ludzkich twarzy… Niełatwo się oprzeć wrażeniu, iż jakaś cząstka każdej z tych osób w nich pozostała.
To tam zobaczyła pojawiające się poczwary o wydłużonych pyskach, spiczastych uszyskach, długich kłach, po których spływała gęsta, ciemna posoka... Ich odbicia odbijające się wciąż i wciąż w rzędzie luster...
Przerażenie i panika były tak silne, że nawet teraz ich echo wstrząsnęło dziewczyną do głębi. Najgorsze jednak było...
Nie! To nie mogła być prawda!
....odbicie jej samej, gdy sama rosła, wyjąc z bólu... Wydłużające się z jej dziąseł kły i pazury u nieludzkich rąk...
Zaciśnięte powieki nie pomogły Emmie odciąć się od wspomnień.



CKM


"Alice!!!" - pierwsza świadoma myśl w ciemnościach.
Alice zaproponowała zaskoczonej CKM spotkanie. Ulga i tęsknota za kuzynką sprawiły, że Claire w szale radości pognała na spotkanie jak na skrzydłach. Miała jej tyle do opowiedzenia!
Po drodze CKM została otoczona przez grupę klaunów, tak teraz obecnie modnych. Skąd się wzięli tak szybko i tak blisko niej, nie wiedziała. Tak, jak na licznych filmach na Youtube, nic nie mówili, jedynie krążyli wokół zaskoczonej dziewczyny.
Pamiętała jasno pełgające pod skórą dziwne uczucie obrzydzenia, jakby oblazły ją robale. Nie chciała ich dotykać, ani nawet być w ich pobliżu. Gdy rzucili się chmarą, padła pod ich naporem. Poruszali się nierealnie szybko. Obleźli Claire jak mrówki mimo, że broniła się jak mogła...
Leżąc przygnieciona na chodniku, nagle zobaczyła wyłom, gdy ciało jednego z napastników dosłownie odfrunęło. Na jego miejsce pojawiła się twarz Alice. Twarz wykrzywiona w nieludzką maskę, z długimi ostrymi kłami.
W ułamku sekundy oderwała kolejnego klauna lecz wtedy CKM poczuła ugryzienie... chwilowa przyjemność była nieziemska.
Silniejszym okazało się zaskoczenie, strach i wściekłość przysłaniającą wszystko, nawet paskudne pyski klaunów. Zalała ją czerwona fala nienawiści do tych plugastw i gniewu, jakiego nie znała nigdy wcześniej.
A teraz obudziła się tu.
Alice...
Poczuła odpryski czyichś rzygowin spadające jej na twarz...



Angel


To miało być jedynie spotkanie LARPowe...
Od dwóch tygodni Angel z niecierpliwością szykowała nowy kostium do sesji. Zmieniała jego projekt i koncept co najmniej kilka razy. Ciągle coś jej nie pasowało w przygotowanym zestawie druidki.
Spóźniła się na rozpoczęcie i może dlatego od razu go zauważyła? Odgrywał głównego kultystę śmierci... W przebłysku trzeźwego myślenia uznała to za zabawne, bo Neil był ucieleśnieniem życia.
W zasadzie cała sesja minęła Angel zupełnie niezauważalnie.
Pamięta głównie jego. Smukły, ciemnowłosy, o palącym, niebezpiecznym spojrzeniu sprawiał, że miękły jej kolana. Gdy wylądowali na tylnim siedzeniu, zdzierając z siebie naprędce ciuchy, zastanawiała się co w nią wstąpiło. Trwało to mniej więcej tyle samo co milknące echo nauk ojca, rozbrzmiewających w jej głowie. Może sekundę czy dwie.
Angel odnalazła w sobie diabła...
....a dzika rozkosz zamieniła się w jatkę...
Na samo wspomnienie pobudki na tylnym siedzeniu upaćkanego resztkami wnętrzności auta, smaku krwi w ustach, poczuła rosnące w gardle wymiociny.
Słabo zaklęła i puściła pawia...
Uczucie strachu, który wybuchł w jej wnętrzu, wywołało kolejną falę torsji.
Ktoś ją z tego auta wyciągnął, a potem na nowo zapadła ciemność... Gdzie jest teraz?



Ian

Nie tego spodziewał się po randce z Maggie.
Mrocznie wspomniał uczucie euforii, gdy w końcu odważył się ją zaprosić do kina i na burgera, a ona się zgodziła. Film... erm.... filmu nie pamiętał. Pamiętał za to jak słodko pachniała, jak delikatny był jej uśmiech i jak zabawnie marszczyła nos, gdy się śmiała.
Z każdą minutą w jej towarzystwie czuł, że wsiąka coraz bardziej. Może nie była najpiękniejszą dziewczyną w szkole, ale była najpiękniejszą dla niego. Zaskoczyła go znajomością samochodów. Na szybko, na siłę próbował przypomnieć sobie co sam wie na temat hybryd. Tak bardzo chciał jej zaimponować.
Wszystko zepsuli oni...
Ian na nowo poczuł gorący gniew...
Musieli się przychrzanić?
Zgrzytnął zębami.
Nawet narzucona sobie samodyscyplina w niczym nie pomogła.
O ile czepiali się jego, było jeszcze ok. Gdy zaczęli szarpać Maggie, coś w nim pękło.
Pamiętał to wyraźnie.
Idioci!
Myśleli, że mogą napastować JEGO Maggie? Przełknął głośno, gdy przerażony przypominał sobie wydarzenia. Uczucie mocy, pewności siebie. Miał wrażenie, że spoglądał na napastników z góry. Śmiał się z ich przerażenia. Żądza dania im nauczki przesłoniła mu wzrok... co stało się dalej?



Dominika


Nie mogła przestać się trząść.
"CO TO BYŁO?!?!?!"
Zgubiła się w parku NYC Farm Colony ...
Od chwili gdy przeczytała o tym miejscu, coś ją tam ciągnęło. Gdy ciotka zniknęła w „swoich sprawach”, Dominika nie mogła znieść dłużej zgiełku miasta i ruszyła na wycieczkę. Dopiero po drodze doczytała, że to jedno z nawiedzanych miejsc w Nowym Jorku.
Z początku bagatelizowała sprawę, ciesząc się ciszą i spokojem natury. Potem zaczęła mieć wrażenie, że chodzi w kółko. Kolejny budynek, kolejna ruina, kolejne grafitti. Wszystko wyglądało tak samo! Energia tego miejsca zaczynała być przytłaczająca i dołująca.
Kątem oka spostrzegła jakieś postaci kryjące się w budynkach. Zrzuciła to z początku na wybujałą wyobraźnię w zapadającej szarówce. Ciotka wciąż nie odbierała telefonu, gdy Dominika poczuła, że nie jest sama.
Odwróciła się z włoskami stającymi na karku by ujrzeć bezdomnych kobietę i mężczyznę.
Patrzyli na Dominikę jak na słodki kąsek, jakby chcieli ją pożreć.
Poczuła pierwotny strach.
Zaczęła się cofać, chcąc uciekać... Potknęła się i upadła. Wygłodniała dwójka rzuciła się w pościg za nią... bawili się w kotka i myszkę, jakimś cudem pojawiając się to z przodu to z tyłu...
Umysł złośliwie podrzucił jej wspomnienie smrodu ich ciał, gdy w końcu odcięli jej drogę ucieczki i rzucili się na nią. Szamotała się walcząc zaciekle... to poczucie przepełniającej furii!
Nie widziała drżących dłoni, lecz wyraźnie czuła na nich ten sam zapach.
"CO TO BYŁO?! I GDZIE JEST TERAZ?!"
 
__________________
A God Damn Rat Pack
Niech żyje wolność! Wolność i swoboda! Niech żyje zabawa i dziewczyna młoda...

Ostatnio edytowane przez corax : 16-12-2016 o 11:40.
corax jest offline  
Stary 16-12-2016, 11:58   #2
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 33801 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Wreszcie mu się udało i zaprosił Mage. Zapowiadała się super randka. Spotkali się pod wieczór i poszli coś zjeść przed seansem jakiegoś filmu, który wydawał się mu idealnym na taką okazję. . Nie interesowało go jaki. Ważne, że z nią.



W kinie zachwycał się jej zapachem i ciepło mu się robiło na sercu gdy zerkała na niego i uśmiechała się cudownie. Nie chciał by się to kończyło. Lecz wszystko co dobre kiedyś musi się skończyć.
Seans się skończył i wyszli z kina. Było już dość późno a jutro na zajęcia trzeba było iść.

Szli spacerkiem i dziwnym trafem rozmowa zeszła na temat aut. Iana zaskoczyła wiedzą o nich. W szkole nikt poza chłopakami o samochodach nie rozmawiał. Ian jako nieliczny z klasy miał swój samochód. Dostał na szesnaste urodziny. Stary piękny Trans am. Takim jeździł niejaki Bandit z filmy Mistrz kierownicy ucieka.
Mage w pewnym momencie spytała o hybrydy. Harisson nie wiedział co powiedzieć. Przecież byli w stanach gdzie liczy się moc pod maską i ryk V8. A nie jakieś ekonomiczne azjatyckie wynalazki. Nie chciał wyjść na ignoranta i zaimponować chciał lecz nie zdążył.
- Hej!- Usłyszał za sobą gdy już chciał odpowiedzieć dziewczynie. Odwrócił się i zobaczył czterech ubranych skóry typów. Jeden z nich w okularach właśnie odrywał się od ściany o którą był oparty i ruszył ku nim.


- Ty młokos. Kopsnij szluga.- Odezwał się idący a zaraz i reszta już zmierzała w ich kierunku. Ian poczuł jak Mage zaczęła ściskać jego ramię i lekko chowała się za nim.
- Nie palę.- Powiedział i uścisnął dłoń dziewczyny.
- To masz problem koleś. A twoja lalunia też będzie miała.- Odezwał się drugi, łysy palący właśnie i mierzący figurę wystraszonej dziewczyny.
- Czego chcecie?- Ian starał być pewny siebie, chociaż czuł, że czwórce rosłych kolesi nie da rady.
- Czego? Waszej kasy i dupci aniołka za tobą.- Ze świńskim uśmieszkiem dodał trzeci ciemniejszy od reszty typ z łańcuchem na szyi.
Zaczęli okrążać ich a Harissona zaczynała wściekłość brać. Jak to jego Mage chcą?
Zaczynało mu się czerwono robić przed oczyma. Zamknął je na chwilę i w głowie toczyła się istna bitwa. Setki pomysłów przelatywało mu przez nią co i jak zrobi.
Kiedy otworzył oczy widział jak przez czerwoną mgłę i jakby z wysoka na tych czterech. Kolesie mieli przerażenie w oczach. Ten co palił nawet nie zauważył jak mu papieros spadł pod kurtkę. Nie minęła chwila a chłopak rzucił się na tego obleśnego z łańcuchem na szyi.

Nie zobaczył nic więcej, a teraz gdzieś był. Ciemno wszędzie i dziwny zapach jak w kiblu po imprezie.
- Gdzie ja jestem? Mage?- Mówił spokojnie z początku ręką macając otoczenie. Nagle poczuł wstrząs i podskoczył opadając ciężko na blaszaną podłogę. Teraz dotarł do niego także dźwięk chyba silnika. Jakiś przytłumiony? No chyba nie był w jakiejś naczepie czy ciężarówce?
- Kto tu jest?! Mage!- Zaczął głośniej mówić aż przeszło w krzyk. Chłopak próbował wstać i skupić się na jakimkolwiek źródle światła. Co tu się dzieje?
- Mageeee!!!- Wrzasnął już przerażony jak i wściekły zarazem.
 
Hakon jest offline  
Stary 16-12-2016, 14:26   #3
 
Amon's Avatar
 
Reputacja: 11758 Amon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputację

Niemożliwe… nie mogli, ona nie mogła… Jakieś obwiesie, amatorzy z youtuba nie mogli jej tak po prostu nakopać. To się zwyczajnie nie działo! - CKM była wściekła na siebie samą. Była u szczytu swojej formy, gdyby nie wiek mogłaby już teraz startować w krajowych zawodach MMA (no… może gdyby nie była naszpikowana nielegalnym koksem który można było wykryć w jej moczu pewnie na milę…), miała szósty dan aikido do cholery! Samą siłą mięśni mogłaby komuś zmiażdżyć kości. Ile taki klaun może ważyć? 70-80 kilogramów? Do tego razem z Alice, powinny rozsmarować nimi chodnik! - to by dopiero był materiał na youtuba, na miarę kultowych filmików Basa Ruttena!
Alice Anvil, jej ciotka, była już niemal legendą undergroundowych walk.
To musiało być przez ten nowe anaboliki! Lewy towar! Jakieś halucynacje? “Boże!... guz!” - CKM nagle się przeraziła. Odruchowo zasłoniła się rękoma przed źródłem kwaśnego wodospadu rzygowin.
- Co to ku… - przerwała wypluwając nie-własne wymiociny, które właśnie ulały jej się do buzi - ..wa jest! - CKM zaczęła machać wściekle rękoma, starając się złapać coś, kogoś, złamać urwać, zbić.
- Alice! Alice! Jesteś tu!? - przeczesała obryzgane syfem włosy. Ściek ciekną jej od skroni, przez szyję, pierś, ośmiopak, quadriceps… “Kurwa jestem goła!”
- Moje ciuchy! -
zaszarżowała wściekle przed siebie.
Dopiero po chwili usłyszała głos chłopaka - “pierdolony zboczeniec” - pomyślała biorąc go za powód swojej obecności tutaj.
- Myślisz, że po ciemku ci nie wpierdolę? Tylko podejdź no!
 
__________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.
Amon jest offline  
Stary 16-12-2016, 14:52   #4
 
Aiko's Avatar
 
Reputacja: 35420 Aiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputację
Dominika wyrwała się z domu ciotki gdy tylko ta z niego wyszła. Potrzebowała odetchnąć od tego wszystkiego: miasta, kurzu, hałasu. Nowy York miał kilka parków, ale z tego co udało się jej zauważyć wszystkie w dziwny, nienaturalny sposób były wypełnione głośnymi, pędzącymi ludźmi. Na samą myśl po prostu się jej odechciewało.

NYC Farm Colony było inne. Odrobinę przypominało jej grób hrabiny. Na telefonie, który ciotka niemal jej wcisnęła sprawdziła trasę. Wchodząc między wysokie drzewa odetchnęła z ulgą. Ruiny nawet ją uspokajały.


Szła jak zwykle szybkim tempem mając wrażenie, że doskonale wie dokąd zmierza. Czula czyjąś obecność ale w sumie była w parku, więc czemu miałoby tu być pusto? Zaraz powinna i tak opuścić ten teren. Przynajmniej tak się jej zdawało do momentu, w którym znów zobaczyła napis... ten sam, który mijała chyba kwadrans temu. Tak jak ten słupek... ten krzak.

Zatrzymała się. Obecność którą wyczula na początku wydawała się teraz nie do zniesienia. Przytłaczała ją. Czuła jak włoski na jej karku powoli się unoszą. Spięła się gotowa by ruszyć biegiem, tyle że nie wiedziała gdzie.Rozejrzała się powoli okręcając w koło i wtedy zobaczyła ich... parę bezdomnych.




Ich zapach zaatakował jej nozdrza. Smród... potworny smród. Jak mogła nie wyczuć go wcześniej? Zrobiła krok w tył. To byli "tylko" bezdomni... nie zrobią jej nic. Nie dogonią jej. Ruszyli na nią. Za szybko. Odruchowo skoczyła między krzaki.. jednak lepiej się czułą biegnąc po bliższym jej terenie. Jej serce przyspieszyło rytm. Jego dudnienie zagłuszało całe otoczenie. Tut.. bezdomna wyskoczyła tuż przed nią. Domka odskoczyła w krzaki. Tut... chyba krwawi. Tut. mężczyzna niemal chwycił ją za ramie. Tut. Tut. Bawili się z nią. Odskoczyła od kobiety, która nagle pojawiła się przed nią. Tut. Potknęła się. Tut. Tut. Czemu wszystko jest czerwone. Ten smród. Te brudne łapska. Uderzyła i film się urwał.

Obudziły ją krzyki. Szybko poderwała się i odskoczyła w bok. Noga nadal krwawiła. Była... chyba była w ciężarówce. Rozejrzała się wokół. Byli w ciężarówce. Skupiła wzrok na podnoszącym się chłopaku.
- Ciszej.. jestem Dominika. - Wzięła dwa głębsze oddechy. - Kurwa. - Polskie przekleństwo poniosło się echem po pomieszczeniu. Przygryzła wargę, ale po chwili dodała już po angielsku. - Gdzie my jesteśmy?
 
Aiko jest offline  
Stary 16-12-2016, 19:48   #5
tajniacki blep
 
sunellica's Avatar
 
Reputacja: 18885 sunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputację
- Bluueeeeerrrrggggg…. - potężna torsja szarpnęła drobnym ciałem Angel, a kolejna fala kwasów chlusnęła dziewczynie przez usta i nos. Było ciemno… i morko… i… w tym właśnie momencie, pośliznęła się na własnym pawiu. Pomieszczenie w którym była zdawało się skręcać?
Że co?
Cooo?
Siła odśrodkowa pchnęła umęczoną dziewczynę wprost w dzwoniące objęcia metalowej ściany…
ŁUP!
Ogłuszona Angi zjechała po blasze, a ochłodzone wymiociny z podłogi, przelały się z jednego kąta w drugi wprost na jej plecy.

-Mageee!!! - Jakiś koleś darł ryja, jakby go obdzierali ze skóry.
-Alice??!! … … Myślisz, że po ciemku ci nie wpierdole? - Jakaś dziewczyna o mocnym, tubalnym głosie, przetoczyła obok.
- Kurwa - odezwała się inna.
„Kurwa?” pomyślała Angel podpierając się na rękach. Skądś znała to obce słowo… Pomieszczenie ponownie się przechyliło, przesuwając nagą barmankę vegańskiego baru wraz z rzygowinami.
Gdzie ona była? Jak się tu znalazła?

Nagły błysk rozświetlił, skołowany umysł.
Była na LARPie.
Grała gnomią druidkę Sol.
Sol?
Sol…
Był tam Neil…
Neil?
Ja pierdole co ona miała z tą pamięcią??!!
Mieli się kochać w samochodzie. A może się kochali. Nie powinna, była „dziewicą” po wielu razach z lesbijkami.
„Tata by dostał zawału…” pomyślała w kolejnym przebłysku, leżąc niczym rozjechany jeż na środku tego w czym ją, ich… zamknięto.
No to się kochali, czy nie kochali?
Nie no… musieli, miała dziwne uczucie między nogami, jakby… podrażnienie. Więc musiał wejść…
- Bleeeuuuuurrrrggggg - Na kolejne wspomnienie Lawrence ponownie wylała z siebie fontannę. Boże… czy ona go, zeżarła?


Paskudnie brzydki, a zarazem szalenie seksowny Mads Mikkelsen wcielający się w nowoczesnego Hanniballa uśmiechnął się do różowowłosej, oblizując sugestywnie wargi.
Dziewczyna poczuła ciepły język na spękanych i podrażnionych ustach.
To nie Mads się oblizywał to ona… a przerażenie pomieszane z fascynacją, po raz kolejny wywinęło jej żołądek do góry nogami.
 
__________________
"Sacre bleu, what is this?
How on earth, could I miss
Such a sweet, little succulent crab"
sunellica jest offline  
Stary 17-12-2016, 00:42   #6
Inkwizytor
 
Mi Raaz's Avatar
 
Reputacja: 24142 Mi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputację

To miał być taki przyjemny wieczór. Ten facet w garniturze… był taki miły. Zostawił jej trzydzieści dolców napiwku. Niesamowite. Widać było, że nietutejszy. Ot, awaria wypożyczonego Audi zmusiła go do zjedzenia kolacji w tej obskurnej restauracji. Restauracji, która wyróżniała się tylko dzięki wysokiej i seksownej kelnerce. Szybko znaleźli wspólny język. Gdy przyszła zapytać go o deser i wsunęła gumkę ołówka między lekko rozchylone usta mężczyzna bezwiednie sięgnął do kołnierza i poluzował krawat. Gdy wręczała mu rachunek, to zatrzepotała w ten wyjątkowy sposób swoimi przedłużonymi rzęsami. Widziała jak bardzo było mu głupio, że zostawia jej tylko trzy dychy. Jej z kolei było głupio, że terminal w ich restauracji nie miał możliwości przyjęcia napiwku z karty. Czy właśnie przez te głupie trzy dychy nie zostawił jej wizytówki? Numeru telefonu? Czegokolwiek?
Pff…
Nie ten, to następny. W końcu kiedyś wyrwie się z tej knajpy i ustawi sobie życie. Tymczasem z napiwków z tego wieczora miała już kasę na nowe hybrydy. Aktualne miała już od dwóch tygodni. Jeżeli miałaby przez kolejne kilka dni zmiany po dwanaście godzin, to paznokcie się rozpadną. Nie mogła do tego dopuścić. To wygląd ją wyróżniał na tle koleżanek.


Szła tak rozmyślając, gdy dwaj mężczyźni zaszli jej drogę. Do przystanku miała kilkadziesiąt metrów….


Dotykała się. Była naga. Słyszała głosy wkoło, jednak nie dostrzegała w nich sensu. Musnęła swoje jędrne piersi i z obrzydzeniem wspomniała dotyk brudnej dłoni, jaki na nich czuła jeszcze przed chwilą. Sięgnęła dalej ku szyi. Jej oczy rozszerzyły się. Nagle wszystko przestało mieć znaczenie. Nie miała go! Jedynej pamiątki po domu. Na jej szyi nie było śladu po naszyjniku jej wuja. W tej jednej sekundzie kompletnie przestała się przejmować niedoszłymi gwałcicielami. W dłoni miała coś lepkiego, co znalazło się tam po przetarciu okolic brzucha. Powąchała rękę. Nie do końca była pewna, cóż to, chociaż nic nie wskazywało, żeby miała próbować smaku dla pewności.

Nie odezwała się. Usiadła i przyciągnęła do siebie stopy. Na nodze poczuła pasek wokół kostki. Tyle zostało z jej szpilek. Resztki legginsów opinały łydki. Stringi i stanik zdawały się tylko wspomnieniem.


Oparła brodę na kolanach i objęła swoje nogi. Chociaż było ciemno to czuła, że ten stan nie utrzyma się długo. A nie chciała paradować nago przy wszystkich. Bo głosów wkoło słychać było coraz więcej. A musiała przyznać, że bez tego małego kawałka miedzi czuła się tak nago tak bardzo, jak dawno się nie czuła.
 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.
Mi Raaz jest offline  
Stary 17-12-2016, 13:20   #7
nudessender
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 45280 Nami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputację
Oburzenie. Pierwsze uczucie, jakie dotarło do Emmy, gdy przypomniały jej się słowa na temat "oryginalnej wróżki". Jak to, do czorta, ORYGINALNEJ? A ona to niby jaka była, sztuczna, nieprawdziwa, udawana?! Blondynka obudziła się z naburmuszonymi policzkami, jakby z gwałtownego snu. Jej usta rozwarły się chcąc odpyskować na tę zniewagę, jednak zamarły w milczeniu. Dziewczyna zamrugała oczami, bo nie była już pewna, czy je otworzyła czy wciąż są zamknięte. Było ciemno. Cały czas.
- O żesz w mordę, ja oślepłam! - wyrwało jej się, kiedy nagle zdała sobie sprawę, że otaczają ją inny ludzie. Ktoś melodyjnie oddawał się wymiotom i po dźwiękach trzeba było przyznać, że wkłada w to całego siebie, wręcz robi to z pasją.
Ble. Aż samej Emmie zawirowało w brzuchu na te odgłosy i drażniącą nozdrza woń.
Skup się, laska!, zganiła się w myślach.
Skoncentrować się jednak nie było łatwo, gdyż co chwila ktoś się darł, ktoś inny groził wpierdolem... Co jest, czy ja dalej jestem na tym jarmarku? Cyrk podobny...
Skup się!
Wróżka, rollercoaster, głupoty które Catharine wymyślała co rusz. No i ta obraza, że niby nie jest wróżką! Bezczelność. Odruchowo blondynka pomacała się po kieszeniach... Zaraz, gdzie kieszenie?! Smukłe dłonie wyczuły nagą skórę, przesunęły się wyżej po zgrabnym, szczupłym ciele, piersiach, ramionach... Pedofile!! Matkobosko, porwano ją! Nagą!
- Te, duża! - krzyknęła odważnie próbując wstać z miejsca. Nie miała pojęcia, jak wyglądała CKM, ale po głosie stwierdziła, że mniej więcej jak yeti lub grizzly. Nagle wóz podskoczył i rzucił blondynką w bok. Uderzyła w blachę jednej ze ścian, aż odechciało się mówić.
- Zadzwonimy na policję, porwałaś nieletnich. - dokończyła stłumionym głosem wypuszczając nerwowo powietrze. Osunęła się w dół po ścianie postanawiając, że jednak lepiej będzie siedzieć, byle jak najdalej od rzygów i ich właścicielki... Właściciela. No, ktokolwiek tam bełtał. Nie miała pojęcia w sumie, czy aby na pewno jest tutaj garstka małolatów, no ale to nadpobudliwe babsko to z trzydziechę na karku mieć musiało. Pewnie wyglądała jak ciotka Frank, która wprasza się na Wigilię, a potem wszystko i wszystkich krytykuje, smrodząc przy tym tanimi papierosami bez filtra i popijając brandy.
Lustra!
Tak, przypomniała sobie. Ostatnim miejscem nie była wróżka, była sala luster. Emma zazwyczaj lubiła zwierciadła, mogła oglądać siebie z każdej strony, a to nie był taki zły widok. Tym razem jednak było inaczej. Nie to, że ów lustra pokazywały obraz w koślawych kształtach, różnych przybliżeniach i oddaleniach, ale pokazywały coś, czego nie mogły odbijać. Trochę tak, jak puszczony film lub wyświetlane slajdy, wielkie, potężne wilki stojące na tylnych łapach, wyjące, szczerzące kły, niebezpieczne... A wśród nich i ona, upodabniająca się.
Czy to była wizja? Zły sen mówiący, że jeśli będzie obcować w złym towarzystwie, to sama się stanie taka jak oni? Nie, niemożliwe... Ktoś musiał ją otruć. Od samej wizji i wróżb nie ląduje się w ciężarówce. Tutaj było coś nie tak.
Strach dopiero teraz zaczął się potęgować, w chwili większego zrozumienia.
 
__________________
"Zbyt ona piękna, zbyt mądra zarazem,
zbyt mądrze piękna, stąd istnym jest głazem."
~ William Shakespeare
Nami jest offline  
Stary 17-12-2016, 15:11   #8
 
Amon's Avatar
 
Reputacja: 11758 Amon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputacjęAmon ma wspaniałą reputację

Gdzieś tam na granicy świadomości CKM czuła, że powinna się bać, a może nawet się bała. Ale definitywnie brała za dużo sterydów…
- Kto porwał?! Jak porwał?! - obruszyła się, burknęła, ktoś ich porwał? Młyńskie koła w głowie CKM które grzęzły w anabolikach i szejkach witaminowych powoli się poruszały. To musiały być te pieprzone klauny. W dodatku musieli coś zrobić Alice!
"Gdzie ja w ogóle jestem?" - w końcu zadała sobie pytanie. CKM zaczęła rękami szukać i wodzić po ścianie, jeśli gdzieś były jakieś drzwi znajdzie je i cóż… wyciskała ponad trzysta kilogramów na klatę. Ale nogami? Więcej…
- Chcę światło i wyjść stąd!! - wydarła się na całe gardło dając przedsmak swojej wściekłości.
 
__________________
Our obstacles are severe, but they are known to us.

Ostatnio edytowane przez Amon : 17-12-2016 o 15:13.
Amon jest offline  
Stary 17-12-2016, 18:59   #9
 
Aiko's Avatar
 
Reputacja: 35420 Aiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputacjęAiko ma wspaniałą reputację
- Chcę światło i wyjść stąd!! - wrzask niemal rozwalił jej bębenki w uszach, a chwilę później jakieś wielkie ciało wpakowało się w nią gdy stala opierajac się o ścianę ciężarówki.

Domka wzdrygnęła się. Ta ilość ludzi w tak małej przesrzeni irytowała ją. Zapach rzygowin jeszcze potęgował wspomnienie po smrodzie żuli. Teraz zdała sobie sprawę, ze z jej ubran pozostała tylko mocno podarta, dużo za duża koszula, którą miała na sobie. Czuła jak nerwowa atmosfera zaczyna się jej udzielać. Chciała się ukryć... ale w sumie nikt jej nie widział.
- Mogłabyś się uspokoić? - Domka słyszala, że jej głos drży. Obrzydzenie i strach zaczynały narastać. Napięła się gotowa by odskoczyć w bok.
 
Aiko jest offline  
Stary 17-12-2016, 23:01   #10
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 33801 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Iana powoli opanowywało przerażenie. Co się tu dzieje. Krzyczał a po chwili usłyszał inne osoby. Jakieś wymiotujące, szalejące, wściekłe.
-Co się tu dzieje?! Zamknijcie się!- Wrzasnął po krzyku jakiejś narwanej baby.

Ta wszechobecna panika była przytłaczająca i zaczynała się udzielać i jemu. Nie miał ochoty bardziej w nią się pogrążać.
- Zamknąć się! Jesteśmy w jakiejś ciężarówce. Siadać na tyłkach!- Rozkazująco rzucił. Czół, że dzięki temu będzie bardziej opanowany i przytomniej na to wszystko spojrzy co się dzieje.

- Kim jesteście? Ktoś coś pamięta?- Harisson Zapytał gdy już się w miarę towarzystwo uspokoiło. Miał nadzieję, że wspólnie do czegoś dojdą.
 
Hakon jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 17:49.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166