Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Świat Mroku > Archiwum sesji z działu Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Świat Mroku Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie WoD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 12-03-2007, 22:53   #1
 
Solfelin's Avatar
 
Reputacja: 105 Solfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znany
[Spotkanie] Dzieci Inkwizycji

Okazuje się jednak, że istnieje trzecie dno. Może coś straszniejszego i mroczniejszego, niż to, co można było odkryć przypadkowo.
Często jednak, ujawnia się niezwykła, czasami optymistyczna prawda.

To tylko nieznane wydaje się straszne i mroczne.
Poznanie tego zawsze odkrywa tajemnicę i zdziera cały mrok i strach.


Gdy wszystko przechodzi do normalnego trybu życia, łatwo się jest uśpić. Mija kilka dni, przygoda się ulatnia, a doświadczenia gdzieś znikają. Mają swoje życie, gdzieś w pamięci.

Rozwija się plan, plan życia, siejący wokół własne ziarna owocujące opowiastkami ucieleśniającymi się szybciej niż można pomyśleć.

Wszystkie marzenia gdzieś przebywają.
I czekają na spełnienie.
Które na pewno nadejdzie.

24 kwietnia, 2007
9:00



Co by się stało, gdyby inaczej wszystko się potoczyło...
... tak naprawdę, to by się było w tym samym miejscu, w którym się jest.


Wernachien

Obudziła się, na dźwięk telefonu. Więcej niż tydzień temu ten telefon zmienił bieg jej życia oraz poglądowego postrzegania rzeczywistości. Coś głęboko w niej kazało jej zostawić ten telefon tak jak jest.

„To może być nieprzyjemne”, pomyślała.


To, że nic się nie dzieje przez długi czas, może albo okazać się początkiem wiecznego pokoju, albo zwiastunem wielkiej burzy.

Tammo

Czasami nic nie jest tak jak dawniej. Człowieka dopada stan apatii, jakiego wcześniej jeszcze nie czuł. Nazywa się to trudnym okresem w życiu. To właśnie dopadło Janusza.

Najbardziej dobijało go to, że jakiś wysoki człowiek wypytywał o niego oraz kontaktował się z księdzem i siostrą. To go najbardziej przeraziło. Zaraz to konfrontował i wiązał z tę dziwną postacią, jaką spotkał tydzień temu. Tydzień minął.

A ta mroczna postać znowu pojawiła się w jego życiu. Dokładnie przedwczoraj. Wczoraj dowiedział się od księdza i siostry, że był ktoś u nich wieczorem, 22 kwietnia, wypytując o niego. Przy okazji podali opis postaci bardzo podobny do tego, co sam miał okazję zobaczyć, bodajże 14 kwietnia.

„Czemu?”, zapytał. Myślał, że już się go pozbył.

„Trzeba wstać”, wyrwała go myśl z chmur rozmyślań.


Przegrana czasami oznacza coś innego niż przegraną.
Skąd wiemy, co wygrywamy przegrywając, albo co przegrywamy wygrywając?


Szusaku

Nic go bardziej nie wybiło z dotychczasowego spoglądania na wszystko, jak słowa „Skalski nic nie wie”. To go napędziło do szukania odpowiedzi, z podejmowaniem ryzyka.

Pewnego, kwietniowego dnia, obudził się w swoim łóżku, ale zauważył coś niezwykłego. Obok, na półce, leżał medalion.

Co za medalion!

Biały orzeł na czerwonej metalu, czerwony łańcuszek.

Zdziwiło go to kompletnie, dopóki dzisiejszego poranka, obok siebie, zobaczył...
20:00, 25 kwietnia, Skrzyżowanie W. Reymonta i H. Reymana
Załóż medalion.
 
Solfelin jest offline  
Stary 13-03-2007, 00:14   #2
 
Wernachien's Avatar
 
Reputacja: 31 Wernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodze
Joanna


Zegarek wskazywał 9:00. Joanna otuliła się lepiej kołdrą i zamknęła oczy mając nadzieję na spokojny sen.

"Rozleniwiłam się straszliwie" - pomyślała przypominając sobie jak kiedyś o świcie była już na nogach. Ten mały wyjazd do rodziców dobrze jej zrobił - oderwała się od krakowskich spraw, od strzelnicy i tego cholernego nocnego życia. Dom rodzinny może nie był szczególnie relaksującym miejscem, ale pozwalał jej wrócić do czasów szkolnych, gdy jeszcze nie miała o świecie pojęcia.

Chwilę później ze zdziwieniem stwierdziła, że sen do 9:00 nie jest kwestią rozleniwienia a zwalczenia bezsenności. Uśmiechnęła się do tej myśli i ponownie zasnęła.
 
Wernachien jest offline  
Stary 13-03-2007, 00:36   #3
 
Szusaku's Avatar
 
Reputacja: 22 Szusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodze
Adam

Dom, zwykle miejsce kojarzone z cieplem i bezpieczenstwem. Jednak Adam, ktory od czasu gdy wyprowadzil sie od rodzicow zapomnial o cieple, w ostatnim czasie zdal sobie rowniez sprawe, jaka iluzja jest bezpieczenstwo jego mieszkania. Najpierw kartka dotyczaca dziwnego, "szachowego" spotkania, pozniej rownie niespodziewany medalion, teraz kolejna wiadomosc. A co gdyby ktoras z istot pojawila sie tutaj noca zamiast "doreczyciela"? Wolal o tym nie myslec. Pomimo ze sleczal nad papierami bardzo dlugo w nocy, "poslaniec" przybyl jeszcze pozniej i nawet go nie zbudzil. Czul ze kartka nie jest zaporoszeniem, to rozkaz, kosekwencja jego przegranej.

Siadajac na lozku, przeczytal wiadomosc jeszcze kilkakrotnie, niejako z nadzieja, ze znajdzie wiecej informacji. Zreszta podobnie spedzil dni od czasu feralnego spotkania z "orlica". Spedzil je na probach odkrycia prawdy, trzeciego dna. Jednak jego doskonale zrodla, niezawodne do tej pory notatki, nic nie zawieraly. Zwykle mial w takich chwilach zwyczaj zwracania sie do swojego mentora, do Skalskiego. Jednak wiedzial, ze ONA sledzi pewnie jego ruchy. Nie chcial go narazac. A poza tym ...

- Skalski, nic nie wie. ... - Slowa kobiety niemal huczaly w jego glowie. Czlowiek, ktorego szanowal za jego niemal wszechwiedze, jezeli chodzi o historie i wampiry, nic nie wie... Adam nie chcial sie do tego przyznac, nawet przed soba, ale jego mysli podpowiadaly ze skoro Skalski nic nie wie, to co wiesz TY sam? Jeszcze mniej. Rownoczesnie bardzo cichy glos proznej dumy podszeptywal, ale za to wkrotce bedziesz wiedzial wiecej.

Bardzo dyskretnie staral sie czegos dowiedziec od roznych histrykow i pojedynczych lowcow. Czegokolwiek na temat orla. Jednak wszystko na prozno. Zaczelo go to draznic. Jego intensywne badania nie przynosily rezultatow, a przez to i jego ksiazka cierpiala. Na to nie mogl sobie pozwolic. Dlatego po nocach kontynulowal prace nad ksiazka. Jednak sam fakt odkrycia istnienia jeszcze jednego swiata mroku, pod plaszczykiem tego ktory choc troche poznal, nie dawal mu spokoju i postepy byly mierne.

Czytajac wiadomosc, czul ze przerwie ona to bledne kolo. Bedzie mial szanse, dowiedziec sie wiecej. Obawial sie tej wiedzy. Samo polecenie zalozenia medalionu napawalo go pewnym lekiem. Czyzby mial go chronic przed czyms nadprzyrodzonym? Mial nadzieje, ze to prosty znak rozpoznawczy, jednak ... Obawial sie tej wiedzy, ale jeszcze bardziej jej pragnal. Bo przeciez nie fakt, ze przegral w szachy z kobieta najbardziej go przesladowal. Ale jej pelny pewnosci siebie smiech, smiech osoby ktora wie duzo wiecej niz Ty i bawi sie z Toba.

- Dosc tych mysli, nic nie pomoga - powiedzial na glos wstajac z lozka. Wskoczyl pod prysznic, nastepnie ubral sie lekko, ale do plecaka wrzucil tez cieplejszy sweter, na wszelki wypadek gdyby spotkanie sie przedluzylo. Wlozyl tez swoj nieodzowny notatnik. Otworzyl lodowke z nadzieja ze znajdzie cos jadalnego, ale oczywiscie nie. Spedzal tak duzo czasu na uczelni i w bibliotece, ze nie mial czasu zrobic porzadnych zakupow. Trudno, zje cos na miescie.

Wychodzac z domu wsunal medalion i kartke do kieszeni spodni. Spojrzal na zegrek i przeklal swoje poranne "filozofowanie".

Byla juz 11.15.
 
Szusaku jest offline  
Stary 13-03-2007, 20:01   #4
 
Tammo's Avatar
 
Reputacja: 112 Tammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znany
24 kwietnia, 9:45 - 13:00

Codzienna poranna rutyna. Miejsce i czas, gdzie (i kiedy) można doprowadzić się do porządku. Jakoś przekonać umysł, że rozpoczęcie kolejnego dnia jest dobrym pomysłem; ciało, że koniec snu to właśnie to, o co chodzi.

Zbudować swoje codzienne zamki na piasku i wszechobecne domki z kart. Plany na dziś.

Dla większości ludzi to właśnie jest poranną rutyną.

Dzieci, nawet te nastoletnie, co swoje już widziały, nigdy nie podpadały pod tą kategorię.

- Chrzanię to. Dziś nie idę do szkoły.

Obróciwszy się na drugi bok Janusz począł zasypiać. Trwało to może 15 sekund.

- Chryste! Dziś wtorek, dwudziesty czwarty! Ojciec Jarosław wraca, na pewno będzie pytał! Jaka ze mnie gapa!

Rozpoczęło się pobijanie rekordu dotarcia do szkoły z domu, w możliwie najbardziej szaleńczy sposób, przy możliwie największych oszczędnościach czasowych... a przynajmniej tak to wyglądało, kiedy chłopak miotał się po mieszkaniu robiąc możliwie dużo rzeczy naraz, pragnąc zdążyć na zaczynającą się za kwadrans lekcję.

Rekord ustąpił, uznając wyższość (lub głupotę, bo ponoć szaleństwo niczym innym nie jest) Janusza, który maksymalnie zdyszany i zmęczony stanął przed pustą klasą z notatką... że ojciec Jarosław dziś będzie nieobecny.

- Gapa to mało powiedziane. Wczoraj wszyscy o tym trąbili i ja jeden nie zapamiętałem, że mamy wolne dwie matmy i fizę. Psiakrew. Mogłem się kurna wyspać, wstać na szkolny obiad a pierwszą lekcję to mamy o pierwszej, jaka maniana... Janusz... ty głupcze... aaaaa!

Autentyczna samokrytyka chłopaka znakomicie wyładowała frustrację.

Czarny koleś czy nie, niech się cholera jedna odczepi. Mam czym się zająć, a nie kombinować co i jak, a potem zapominać o takich kurczę okazjach. Argh. Jak ktoś mnie tu teraz zobaczy, to będą się dopiero śmiać... Spływam. Ale gdzie?

Pytanie było zaiste na miejscu. Klasa była zamknięta, poza tym siedzieć w pustej klasie średnio pociągało chłopaka. Nie miał żadnych specjalnych spraw do załatwienia, mógł wrócić do domu ale... jakoś mu się nie chciało.

Biblioteka!

To było coś. Gimnazjum ojców Pijarów miało rewelacyjną bibliotekę, z którą mógł równać się (w gronie przybytków gimnazjalnych i licealnych) jedynie księgozbiór Nowodworka, najstarszej takiej szkoły w Krakowie. W przeciwieństwie jednak do Nowodworka, gimnazjum Pijarów miało w bibliotece trzy komputery, z podłączeniem do Internetu, dostępne dla uczniów.

- Może nawet znajdę coś o biało-czerwonych? - wymruczał cicho chłopak ruszając do biblioteki.
 
Tammo jest offline  
Stary 13-03-2007, 21:31   #5
 
Wernachien's Avatar
 
Reputacja: 31 Wernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodze
Joanna

Gdy Joanna otworzyła oczy zegar wskazywał godzinę 11:16. Przeciągnęła się mocno i leniwie usiadła na brzegu łózka. Firanka lekko kołysała się pchana podmuchami powietrza wpadającego przez uchylone okno do pokoju. Było chłodno. Opuszczenie wygrzanej przez godziny pościeli groziło zawsze potwornym nastroszeniem włosków na ciele.

"Brrr.... gęsia skórka" - pomyślała pocierając ramiona.

***

Dwadzieścia minut później wracała już ze sklepu ze świeżymi bułeczkami w papierowej torbie i twarożkiem na śniadanie, szczypiorek i kawa czekały w domu. Była w dobrym nastroju - dzień był jasny, w sklepie nie było kolejki, a samochód stał tam gdzie go wczoraj w nocy zostawiła - "100tys. powodów by na wstępie nie nazwać dnia spieprzonym" - uśmiechnęła się do tej myśli i obiecała sobie, że od dzisiaj będzie te powody uwieczniać na zdjęciach i wieszać na lodówce. Myśl o kupnie aparatu ucieszyła ją jeszcze bardziej, kupowanie sprzętu zawsze wprawiało ją w dobry nastrój.

***

Usiadła na kanapie dopijając kawę. Za oknem dało się słuszeć dzwony oznajmiające południe. Krytycznym okiem zlustrowała mieszkanie mając nadzieję, że znajdzie się dla niej jakieś zajęcie. Było czysto. Może tylko walizka w przedpokoju czekała na rozpakowanie, po wyjeździe.

-Najwyższa pora wrócić do pracy Jo. Mózg poćwiczyć trochę. No i cholera zaczęłam rozmawiać ze sobą. Do ludzi!

Sięgnęła po telefon wybierając numer. Oczekiwanie na połączenie... Już!
- Dzień dobry, panie Karolu, Brzeziecka Joanna z tej strony. Chciałabym zobaczyć rozliczenie za luty. Będę kawiarni około godziny 14. - odczekała standardowe tłumaczenia, że takich rzeczy nie da się przygotować w godzinę, po czym najbardziej entuzjastycznym tonem, nie zważając na słowa pana Karola dodała - Do zobaczenia o 14.

Odłożyła słuchawkę i usiadła z paskudnym uczuciem satysfakcji z powrotem na kanapie. Pan Karol był mężczyzną po pięćdziesiątce, od dwunastu lat prowadził księgowość i zajmował się kawiarnią po wuju. Poczciwy mężczyzna, spokojny i obowiązkowy. Spisywał się doskonale. "Jeśli dziś się nic nie zmieni, to zasłużył na podwyżkę."

Joanna odstawiła pusty kubek i poszła wziąć poranny prysznic.
 
Wernachien jest offline  
Stary 13-03-2007, 21:55   #6
 
Solfelin's Avatar
 
Reputacja: 105 Solfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znanySolfelin wkrótce będzie znany
Czas pospiesza, przypomina, nawraca, gryzie, goni, wymyśla, łączy z przestrzenią, pomaga, przeszkadza, daje się zabijać, pokonuje, wyprzedza.
Robi o wiele więcej rzeczy.
Kto powie, że czas jest jak jeszcze mało znany zmysłom wymiar.


Wernachien

Z dala usłyszała kolejny raz dzwonienie, lecz po chwili zostało urwane. Dokładnie po jednym dźwięku. Zdziwiła się tym, bo kto mógł ją tak sprawdzać? Przypomniała sobie, że jutro ma ważne spotkanie.

To dzwonienie było właśnie jak przypominanie.
Z drugiej strony, miała dziwne przeczucia. Z jednej strony ją to przerażało, z drugiej ciekawiło. Z innej jeszcze strony była bez pojęcia, dlaczego te dwie rzeczy ze sobą kojarzy.


Jeśli coś się dzieje, to znaczy, że ktoś staje się obserwatorem.
A gdy ktoś zaczyna obserwować, to staje się uczestnikiem.


Szusaku

W jego głowie odzywał się jakiś głos. Wcześniej jakby milczący, szumiący, teraz znów nasilający się, ale wciąż słyszał tylko bełkot.

Głos był niewyraźny, jakby to on sam go przekształcał.
Po chwili stał się przejrzyście wyraźny, niemal wyrazisty.

„Niczego się dowiesz”. „Od nas, przynajmniej teraz i w najbliższej przyszłości”.

Inna myśl, tym razem, jakby jego, odpowiedziała, „Co, dlaczego...”, ale przerwano jej brutalnie słowami „Nie teraz, bez pytań”.

Pomyślał, że jest coś z nim nie tak. Ten głos w głowie był podejrzany. Po chwili wyczuł słodycz i miękkość w jego głowie. Jak gdyby to ona mówiła.


Brak informacji oznacza tyle, co konieczność bycia pionierem i wynalazcą. Tą pierwszą ofiarą, która musi odkryć nieznane ogółowi lądy.

Tammo

Po kilkudziesięciu minutach poszukiwań znalazł nic o „biało-czerwonych”. Sprawdzał też informacje o czarnych postaciach oraz o samym symbolu.

W większości były to wiadomości o tym, że orzeł to godło Polski, itd. Czyli same bezużyteczne informacje, truizmy dla Polaka we własnej osobie.

Jednak po pewnych poszukiwaniach dotarł do legendy o Czechu, Lechu i Rusie. Stanęła mu ta scena w głowie, wyobrażał sobie białego orła, w gnieździe, na tle zachodzącego słońca.
Coś go na chwilę olśniło, bo pochłonięty został w tej wizji.
 
Solfelin jest offline  
Stary 13-03-2007, 23:00   #7
 
Wernachien's Avatar
 
Reputacja: 31 Wernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodze
Joanna



Miała ochotę rzucić telefonem o ścianę, gdy już do niego dobiegała a on przestawał dzwonić.

-Cholerne żarty!

W głowie odpędzała od siebie myśl o jutrzejszym dniu, o jutrzejszym skrzyżowaniu i spotkaniu przed północą. Nie chciała ze sobą wiązać faktów, zbyt wiele czasu jeszcze pozostało.

Przyszło jej do głowy, że bezwiednie może stać się przynęta o której mówił Federalny. Zostawił jej kartkę wiedząc, że ją odczyta, wiedząc, że będzie ją zżerać pieprzona babska ciekawość, której tak w sobie nienawidziła.

"Wyjechać z miasta. Uciec jak najdalej. Zapomnieć." Pokręciła głową. To nie było takie proste. Nie da się uciec od wiedzy. Odgoniła także i tą myśl skupiając się na wyciąganiu z szafy odpowiednich ubrań.

-Zielone spodnie i bluzka w kolorze kwiatu słonecznika. Idealnie wiosenny zestaw. - zmusiła się do uśmiechu. Po czym wcisnęła na nos okulary przeciwsłoneczne, zebrała torbę i kluczyki i była już gotowa do wyjścia.

"Nie myśleć o Federalnym. Nie myśleć o Wampirach. One śpią a Ty masz własne życie. Zajmij się nim w końcu Jo." Zbiegając po schodach zauważyła nowy napis na klatce:
"Ten kto nie wierzy w zwycięstwo nie podejmują walki." Joanna zatrzymała się na moment zastanawiając się czy to kolejne przypomnienie lub prowokacja, ale podpis rozwiał jej wątpliwości - "Wisła Kraków 4EVR" - Uśmiechnęła się i poszła do samochodu.
 
Wernachien jest offline  
Stary 13-03-2007, 23:07   #8
 
Tammo's Avatar
 
Reputacja: 112 Tammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znanyTammo wkrótce będzie znany
12:00 - 13:00

Cały czas rozmyślając nad tym poszedł na obiad. Jadł krupnik, nawet nie zauważając jego smaku, mielone również nie przykuło jego uwagi.

Szybko ruszył z powrotem do biblioteki.

Zaczął więc szukać o legendzie. Siadł przy kompie, wpisał w Google Lech Czech Rus. Przeglądał z początku każdą stronę, lecz gdy doszedł do Slavick Magic, aż nim zatrzęsło.

- Co za brednie... Zrobię to inaczej.

Odetchnął, przeżegnał się i zaczął:

- Qui tollis peccata mundi, miserere nobis. Qui tollis peccata mundi, suscipe deprecationem nostram.

Skupił się. Wpisał w Google biały orzeł legenda Lech. Zakończył, jak zawsze, Signum Sanctae Crucis:

- In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen.

Wcisnął Szczęśliwy traf. Interesował go jeden wynik. Ten, który miał mu być dany.
 
Tammo jest offline  
Stary 14-03-2007, 12:52   #9
 
Szusaku's Avatar
 
Reputacja: 22 Szusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodzeSzusaku jest na bardzo dobrej drodze
Adam

Od rana byl rozkojarzony. Udajac sie do pobliskiego baru mlecznego, mial nadzieje skupic sie na czyms obojetnym aby pozniej, ze spokojna glowa zabrac sie do pracy. Jednak dzisiaj wyraznie cos mu przeszkadzalo. Rozmyte kawalki mysli zdawaly sie przerywac i przeplatac jego tok myslenia. Zamawiajac nalesniki, zapominal o herbacie, pozniej zle uslyszal pania przy kasie i dal jej za malo pieniedzy. Siedzac przy stoliku z kolei zlapal sie na tym ze jego danie wystyglo, a on wpatruje sie w siedzacego na przeciwko starszego mezczyzne. Czul sie dziwnie, jednak jakby ktos szeptal wprost do jego mysli.

- Za duzo o tym wszystkim mysle - Powiedzial na glos aby przekrzyczec harmider panujacy w jego glowie. Mezczyzna z przecwika nawet na niego nie spojrzal - roznych ludzi mozna spotkac w barach melcznych, lepiej nawet nie gadac - zdawalo sie mowic jego skupienie na zupie. Jednak nawet posilek nie rozjasnil jego umyslu. Jakas zbuntowana czesc jego mozgu, akurat teraz miala ochote rozwazac to co uslyszal i zobaczyl kilka dni temu.

Wsiadajac do tramwaju, poczul jej zapach. Zbieg okolicznosci, z pewnoscia, jednak niemal rownoczesnie uslyszal jej glos drwiacy z niego. Odmawiajacy mu jakiejkolwiek wiedzy, szansy poznania. Slyszal ja! W swojej glowie. Z jednej strony bylo to jak rozmowa ze soba, z drugiej jednak strony czul jej obecnosc. Tak wyraznie, ze jego dlonie zaczely drzec na drazku, jakiego trzymal sie w tramwaju.

- Ona tu jest - krzczala czesc jego mysli - Nie mozliwe - Odkrzykiwaly inne. I wtedy sie zachwial. Dotarlo do niego. W jednej z ksiazek czytal, ze niektore wampiry maja mozliwosc komunikowania swoich mysli na odleglosc. Przez jego kregoslup przeszedl zimny dreszcz. A jezeli ONA ... Spokojnie jest DZIEN. Uspokoil sie troche. Jednak tak bardzo zalowal, ze nie zreazlizowal swojego planu. Specjalnie wzial aparat na spotkanie, mial zrobic zdjecie rozmowcy, z zaskoczenia, aby przekonac sie czy nie jest przypadkiem "istota". Czy obraz nie bedzie rozmyty. Jednak widzac ja zapominal o tym. Zaskoczyla go ta cala sytuacja. Ona...

Wysiadl, musial. Poszedl na uczelnie piechota. Jego wlasne mysli byly tak wzburzone, ze z trudem byl w stanie kontrolowac gdzie idzie. Nie mogl zdecydowac czy to jego wlasne mysli plataly mu figle czy ona faktycznie byla w stanie sie tak komunikowac. I jezeli ta druga opcja byla prawdziwa to co to oznacza. Postanowil jedno. Dzisiaj zajmie sie poprawianiem ostatniego kolokwium, jakie zrobil Skalski. Zaofiarowal sie ocenic czesc prac. I tak dzisiaj nic sensownego nie zrobi.

Jednak mysl o tym ze ONA moglaby miec taka zdolnosc i o mozliwych implikacjach nie opuszczla go ani na chwile. Tylko mocny uscisk samokotroli sprawial, ze jego swiadoma czesc umyslu postanowiala przynajmniej do wieczora odlozyc te mysli.

Wchodzac do kolegium Majus uslyszal dzwony koscielne, wlasnie wybilo poludnie.
 
Szusaku jest offline  
Stary 14-03-2007, 16:31   #10
 
Wernachien's Avatar
 
Reputacja: 31 Wernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodze
Joanna


Jechała spokojnie w stronę centrum. Słońce w oddali odbijało się od Wisły, która niezmiennym rytmem dążyła na spotkanie z morzem. Była odprężona.

Na 15 minut przed czasem dotarła do kawiarni. Nie pojawiała się tu często. Na ogół raz, czy dwa razy na miesiąc sprawdzała stan lokalu i podpisywała przelewy. Dopóki kawiarnia przynosiła sensowne zyski ona nie musiała brać spraw w swoje ręce.

Rozmowa z panem Karolem minęła swoim zrównoważonym rytmem. Najpierw rzeczowe informacje odnoście stanu kawiarni, potem zestawienia, bilansy, opinie o pracownikach i ostatnich inwestycjach. Potem standardowe pytania z cyklu na-pół-ojcowskich: A panienka wciąż taka zabiegana? A ten ostatni kurs panienka ukończyła? A podobało się panience? Joanna lubiła pana Karola. Był niepoprawnym dżentelmenem który nie pasował do tej epoki, jego towarzystwo więc było idealnym zrównoważeniem biegania za Wampirami i zbyt szybkiej jazdy samochodem. Szczególnie tego pierwszego.

***

Znowu wróciła do pustego domu. Zegar powolnym rytmem wybił 17:00
 
Wernachien jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:13.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166