Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Świat Mroku > Archiwum sesji z działu Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Świat Mroku Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie WoD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-09-2007, 00:58   #1
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 1041 Milly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumny
[Wilkołak:Apokalipsa] Piąty Żywioł


Pierwsze jesienne dni przyszły w tym roku bardzo wcześnie. Już na samym początku września Kraków zniknął pod ciężką zasłoną deszczu, niebo zasnuło się szczelną, szarą masą chmur, a uliczki zamieniły się w małe potoki. Biały Strumień, Filodoks Srebrnych Kłów, przywódca szczepu Masek Bestii, chodził w kółko po swoim gabinecie, wydawał się czymś poruszony, zdenerwowany. Już dwie godziny temu wysłał swoje wici. Ci, których oczekiwał, powinni już być na miejscu. Wszak nie było czasu do stracenia!

Wici faktycznie dotarły do celu tak szybko, jak było to możliwe. Cyntia bez problemu odnalazła w lesie swoją przyszywaną bratanicę, Tibę. Choć młoda Lupuska niechętnie odwiedzała miasto, wyglądało na to, że tym razem nie będzie miała wyboru - poważna mina krewniaczki mówiła jej, że to równie poważna sprawa. Kiedy na dodatek okazało się, że sam Biały Strumień chce widzieć u siebie jej watahę, zrozumiała, że nie uniknie przemiany w ludzką postać. Nie tak lekką, nie tak zwinną, nie tak wygodną, jak wilcza. I przede wszystkim - spętaną tyloma niezrozumiałymi konwenansami...

Szczeniaki miały się dobrze, rosły jak na drożdżach, dokazywały i psociły ucząc się przy tym podstawowych praw i obowiązków, jakie rządziły światem wilków. Wciąż tęskniły za Cichą Mgłą, były jeszcze zbyt młode, aby zabierać je od matki, mimo to N'sakla świetnie sobie z nimi radził. A jednak jego obowiązki względem szczepu musiały być zawsze na pierwszym miejscu. Szczególnie wtedy, kiedy jego pomocy potrzebował Biały Strumień. Wilczyca przekazała Skaczącemu w Mrok pilne wezwanie od ducha wysłanego przez przywódcę szczepu. Stało się coś złego, inaczej Biały Strumień nie zadawałby sobie tyle trudu, aby dotrzeć do niego i natychmiast wzywać całą watahę. Wyruszył niezwłocznie, mając niezbyt miłą świadomość tego, że wkrótce znowu będzie musiał przybrać ludzką postać...

Wczesnym popołudniem Tomasz przypomniał sobie, że powinien wreszcie włączyć komórkę. Większość dnia spędził w czytelni Biblioteki Głównej przygotowując się na kolejne zajęcia w szkole wieczorowej. Choć zaczął się dopiero wrzesień materiału do przerobienia było już bardzo dużo, w końcu zajęcia odbywają się tylko trzy razy w tygodniu, a matura tuż-tuż.
Kilka SMSów przyszło niemal natychmiast po wpisaniu kodu PIN. Ktoś kilkakrotnie w ciągu godziny próbował się dodzwonić. Nim Tomasz zdążył zareagować komórka rozdzwoniła się na nowo - telefon z siedziby szczepu. Jędrzej, Ragabash Dzieci Gai, a na co dzień barman w "Pierwszym Lokalu..." na Stolarskiej, nie krył swojego zirytowania z powodu komórki. Przekazał Tomkowi pilną wiadomość od od Białego Strumienia - wataha miała niezwłocznie stawić się w szczepie. Nie chciał wchodzić w żadne szczegóły, a być może zwyczajnie ich nie znał. Prosił tylko, aby Tomasz przekazał tą samą wiadomość Markowi i aby razem jak najszybciej przyszli na Stolarską.

Marek mieszkał niedaleko centrum miasta, dojazd do niego zabrał Tomkowi niecałe 15 minut. W tym czasie Marek wykorzystywał ostatnie dni wakacji przed powrotem w uczelniany kierat. To deszczowe popołudnie, przypominające bardziej ponury wieczór, miał spędzić w samotności, przeszukując Sieć, rozmawiając z przyjaciółmi przez gg, nadrabiając zaległości na listach dyskusyjnych. Niestety los chciał inaczej - niezapowiedziana wizyta Tomka okazała się wizytą "służbową", a nie towarzyską. Wszystko wskazywało na to, że Marek będzie miał okazję wykazać się w pierwszym poważnym zadaniu od kiedy przyłączył się do Szponów Gai. O co jednak dokładnie chodziło? Z tym pytaniem dwóch najmłodszych członków watahy zmierzało w stronę szczepu.



"Pierwszy Lokal po Lewej, Idąc od Małego Rynku" był tego dnia dziwnie pusty i spokojny. Nieliczni goście, którzy nie byli członkami szczepu, zajmowali kilka stolików w ostatnim pomieszczeniu. Na czerwonych kanapach środkowego pokoju siedziało kilkoro młodych garou zajętych własnymi sprawami. Marek i Tomek dotarli na Stolarską jako pierwsi, usiedli przy barze i czekając na resztę watahy próbowali dowiedzieć się czegokolwiek od Jędrzeja. Wyglądało jednak na to, że Ragabash naprawdę nic nie wie o sprawie, w jakiej Szpony zostały tu wezwane.
Nie minęło wiele czasu i w drzwiach Lokalu pojawiła się Tiba - przemoknięta lecz jak zawsze urocza. Przywitała się z przyjaciółmi, lecz o sprawie wiedziała tyle samo, co i oni.
Wreszcie, kiedy zjawił się także Skaczący w Mrok, Jędrzej wpuścił czwórkę garou na zaplecze, informując, że z Trzecim nie udało im się skontaktować, a ponieważ Biały Strumień nie może dłużej czekać, zaczną bez niego.
Na tyłach Lokalu znajdowały się schody prowadzące na wyższe kondygnacje budynku. Cała kamienica należała do szczepu, mieściły się tutaj pomieszczenia "służbowe", służące całemu szczepowi, jak również mieszkania niektórych jego członków. Na ostatnim piętrze przywódca szczepu miał swój mały gabinet, a także prywatne pokoje.
Wataha Szponów Gai została wprowadzona do gabinetu, w którym oczekiwał ich już od dawna Biały Strumień. Srebrny Kieł przywitał swoich gości, nie krył poddenerwowania, choć zwykle był bardzo opanowanym, statecznym i starszym już mężczyzną. Poczekał aż wszyscy zajmą miejsca na kanapie i fotelach, sam oparł się o blat dębowego biurka i przyglądał się krótką chwilę twarzom garou.
- Dziękuję Wam za przybycie - zaczął wreszcie - Nie mamy zbyt wiele czasu, dlatego nie będę owijał w bawełnę. Szpony Gai już nie raz wykazały się wielką lojalnością dla szczepu i skutecznością w działaniu. Teraz szczep potrzebuje Waszej pomocy i to najszybciej jak się da. Mam nadzieję, że kojarzycie Joannę Wilczyńską, Tańczącą Na Wietrze, Teurga Srebrnych Kłów? Córkę mojego przyjaciela, członka starszyzny, Tego, Który Widzi. Wczoraj zdarzył się dziwny wypadek... Joanna od kilku miesięcy badała Umbrę. Natrafiła na ślad potężnej mocy, która zbierała się tylko w niektórych miejscach tworzących sieć linii. Wiele czasu poświęciła temu zjawisku i z tego co wiemy ostatnio odkryła coś... związanego ze skrzyżowaniem tych linii. Nikomu nie mówiła zbyt wiele o swojej pracy i o tym co dokładnie wie na temat tej mocy. Wczoraj miała zbadać jakieś miejsce szczególnie ważne dla jej badań. Zabrała ze sobą jedynie swojego brata. Niestety zanim dotarli na miejsce zdarzył się wypadek - wpadli w poślizg i ich samochód rozbił się w rowie. Z tego, co mówił Tomek Wilczyński, Joanna wyszła z niego cało. Pobiegła za kimś w las i już się więcej nie pokazała. Chłopak nie miał tyle szczęścia co ona, trafił do szpitala. Mówił, że jego siostra jest w niebezpieczeństwie i że jak najszybciej należy jej pomóc. Nie wiemy jak jest naprawdę. Tańcząca Na Wietrze wiele razy znikała w Umbrze na kilkanaście dni podczas tych swoich badań, zresztą podobnie jak każdy Teurg. Być może po prostu znalazła coś na tyle interesującego, że nawet zapomniała o wypadku i o bracie. Jednak Ten, Który Widzi jest bardzo związany ze swoją córką, wie, że jej zniknięcie nie jest do końca naturalne, wierzy również synowi, który mówił o wielkim niebezpieczeństwie. Wobec tego nie pozostaje mi nic innego, jak poprosić Was, abyście pojechali na miejsce i sami się o tym przekonali.

Biały Strumień wreszcie zrobił pauzę. Podniósł ze swojego biurka duży kawałek papieru i położył go na stoliku przed Szponami Gai. Był to fragment mapy z zaznaczonym czerwoną kropką obszarem oraz czarnym znaczkiem X. Najwyraźniej Srebrny Kieł czekał na reakcję watahy.


 

Ostatnio edytowane przez Milly : 09-09-2007 o 13:09.
Milly jest offline  
Stary 09-09-2007, 14:41   #2
 
Lorn's Avatar
 
Reputacja: 532 Lorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnie
Skaczący w Mrok musiał niestety odłożyć na później dokończenie kolejnej lekcji tropienia. Zostawił szczenięta ze stadem i czym prędzej przeszedł w Cień Ziemi. W Penumbrze mógł szybko wraz z Wilkiem przebiec całą drogę na miejsce w postaci Lupus, by później opuścić ją już, jako Homid.
Cień Ziemi wyglądał, jak wymarłe miasto tyle, że dużo mniejszych rozmiarów, gdyż wiele domów nie miało jeszcze swych duchowych odpowiedników. Wszystkie nowe osiedla na obrzeżach były pustynią, gdzie sługi Tkaczki snuły swoją przędzę tworząc duchowe szkielety. W miarę zbliżania się do centrum budynki pojawiały się coraz częściej, ponure, szare, częściowo oplecione pajęczyną, przypominające rupiecie nigdy nie odkurzanego strychu starego domostwa. W Penumbrze dziś także niepodzielnie panował Duch Deszczu, sługa Dzikuna, który na swój sposób, powoli wypłukiwał nieczystości Żmija i rozluźniał sieci Tkaczki.

Przed wejściem do Królestwa Skaczący w Mrok poprosił ducha szczepu o wpuszczenie go do budynku, gdzie mieścił się Caern. Tam przybrał ludzką postać i ponownie przeniknął przez Barierę. Podszedł do watahy od strony kuchni, po czym razem udali się do Białego Strumienia. Miał na sobie prostą kurtkę z jasnej skóry, grubą, szarą koszulę z lnu, skórzane, brązowe spodnie i miękkie, wygodne mokasyny. Na jego prawym udzie spoczywał jak zwykle kościany nóż, a na szyi kilka wisiorków na rzemieniach. Przez pierś miał przewieszoną jasną, skórzaną torbę, ozdobioną frędzlami na klapie.

Kiedy Biały Strumień przedstawiał im sprawę, N'sakla wykazywał duże zainteresowanie, rozumiał bowiem, o jakich liniach jest mowa i co oznaczać może ich przecięcie. Mógłby to być na przykład naturalnie powstały Caern opanowany przez: zaborczych magów, nieobliczalne duchy, żmijowe plemię lub innych Garou. Kto by to jednak nie był, na pewno można założyć, że nie będą to istoty, które można zignorować.
- Mamy tylko parę pytań. - Zaczął bez ogródek. Skoro sprawa jest pilna nie było miejsca na głupią kurtuazję.
- Jak daleko to jest? - spytał konkretnie
- Co wiemy o tym terenie?
Czy miejsce wypadku zostało w jakiś sposób oznaczone?
I, co oznacza ten krzyżyk i kropka? -
wskazał palcami dwa punkty na mapie i skierował wzrok na Srebrnego Kła.
 

Ostatnio edytowane przez Lorn : 10-09-2007 o 13:03.
Lorn jest offline  
Stary 09-09-2007, 23:14   #3
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 18619 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Drzwi „Pierwszego Lokalu po Lewej, Idąc od Małego Rynku” otworzyły się ze skrzypnięciem. Stanęła w nich odziana na czarno niska postać kobieca. Kobieta, czy też jeszcze dziewczyna wyglądała przeciętnie, ubrana w przydługi, luźny sweter i sztruksy. Szczupła, ale ni to chuda, ni przesadnie kobieca zwracała uwagę chyba tylko samym faktem kompletnego przemoczenia. Mimo, że jej ciemne włosy były krótko ścięte, teraz lepiły się do twarzy, uwydatniając dodatkowo i tak ostre rysy twarzy.

Tiba rozejrzała się po sali niepewnie. Raz odruchowo pociągnęła nosem, chłonąc zapachy, ale od razu zganiła się w myślach. Była teraz w ludzkim gnieździe!

Ktoś zamachał w jej kierunku ręką. To był Tomek, więc ruszyła w jego kierunku. Siedzący obok Marek również podniósł rękę w geście powitania, co automatycznie powtórzyła. W końcu jako homidzi lepiej wiedzieli, co wypada robić, a czego nie.

Usiadłszy przy nich, Tiba szybko zanurzyła się w swoich myślach, zaś Tomek i Marek wrócili do rozmowy. Wilczyca sennym spojrzeniem omiotła wystrój lokalu i twarze kilku klientów, zatrzymując wzrok na szybie.

„Znów będzie padać. Mury pachną deszczem.”

Senność rozproszyło jednak wejście Skaczącego w Mroku. Wraz z jego pojawieniem jak zwykle wydarzenia potoczyły się szybkim biegiem. Zostali wprowadzeni do Białego Strumienia. Sędziwy już mężczyzna, zapewne posiadający wciąż piękną sierść w postaci wilka, przedstawił sprawę Szponom Gai, która była powodem wezwania ich.

„Świat duchów… Nie należy z nimi igrać, nawet jeśli są przyjazne. Nie mają zapachu, więc jakże je poznać w pełni? Niektóre ścieżki wyznaczone przez Matkę nie powinny być badane, lecz cóż… oto ludzką część naszej natury – chorobliwa wręcz chęć analizowania wszystkiego.”- pomyślała Tiba, lecz jak zwykle spostrzeżenia zachowała dla siebie.

Pochyliła się nad mapą. Sprawiało jej trudność zrozumienie symboliki, ale w końcu udało jej się ustalić położenie omawianych terenów.

„Nigdy się tam nie zapuszczałam…”

Nagle podniosła głowę, jakby coś ją zaniepokoiło i spojrzała w okno.

„No tak. Znów pada...”
 
__________________
Co dzieje się z naszymi marzeniami, gdy uświadomimy sobie, że nigdy się nie spełnią?
Stają się naszymi najgorszymi koszmarami.
Mira jest offline  
Stary 10-09-2007, 12:54   #4
 
Junior's Avatar
 
Reputacja: 160 Junior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znany
W przyciemnionym pomieszczeniu dominowała muzyka. Głośna, rytmiczna. Uderzająca w jaźń niczym młot. Z chirurgiczną dokładnością i regularnością. Kolejne uderzenia basów nie pozwalały zostać obojętnym. I spowolnić tępa, które gnało jak szalone emanując energią i siłą.


„Are you ready?
Are you feeling?
In the party?
Are you feeling?
Are you ready?
Are you ready?
I am the god of hellfire, and I bring you...
FIRE!”



Chłopak w wyciągniętej bluzce nieistniejącego zespołu NBA wyraźnie odczuwał z tego powodu dyskomfort. Zerwał się z sofy i ruszył do sąsiedniego pomieszczenia narzekając na głośną muzykę zagłuszającą jego rozmowę przez telefon.
- Nie no Krzysiu nie przesadzaj… - uśmiech i rozbawienie emanowało tak z głosu jak i całej sylwetki.
- Nie przesadzam. Jedynie postanowiłem wspomnieć koledze. A nuż ciebie zainteresuje – glos który odezwał się w słuchawce również zdradzał dobry nastrój.
- Zobaczę. Może przejadę się do tej knajpy i spytam o nią. Masz ochotę wyskoczyć na piwo?
- Nie dziś…
- No tak. Magda?
- Tak, Magda.

Od pewnego czasu poza przyciszoną przez drzwi muzyką coś jeszcze przeszkadzało Markowi. Jakaś obca nuta. Dopiero teraz zdał sobie sprawę że dzwonek domofonu hałasuje.
– Krzysiu, muszę kończyć. Chyba mam gości. Zdzwonimy się i może w tygodniu skoczymy na piwko. Okej? To fajnie. Cześć”

Przechodząc przez pokój ściszył muzykę pilotem. Ależ to proste. Podniósł słuchawkę domofonu pytając:
– Tak?
- To ja. Tomek
– z miejsca rozpoznal glos. Tak charakterystyczny, tak charakterystycznego kolegi. Kuzyna?
- Wejdź – poczym odłożył słuchawkę naciskając przycisk.

Chwile póżniej powital Tomka w mieszkaniu. Przyjaźnie i otwarcie.
– Napijesz się czegoś? Mam dobre piwko…
- Co Ciebie sprowadza?
- Mamy stawić się w szczepie. To pilna sprawa. Wzywa nas Biały strumień.
- No no… to musi więc być poważna sprawa. To i piwko zaczeka i inne cholera rzeczy
– Marek wyraźnie się nie ucieszył. Tak jakby w Polowie zdania obojętny entuzjazm przerodził się w zlość pod wpływem skojarzenia. Tak jakby jego plany zostały nagle zakłócone. Nie było to niczym nowym w postawie młodego garou.

***

Gdy już dotarli do knajpy, Marek starym zwyczajem usadowił się przy kontuarze. Znamienne było z jaką swobodą poruszał się po zadymionych wnętrzach gdzie alkohol i słowa lały się strumieniami.
- Witaj Jędruś. – barman denerwował się na to zdrobnienie, ale słyszał je już tyle razy że nauczył się ignorować ze strony Marka
– Czego się napijecie?
– Może szybkie Bacardi, ale lepiej powiedz co się dzieje. Jakieś problemy? Skąd to poruszenie?
- Nie powiem, bo i nie wiem. Ale sprawa może być poważna. Szef rzadko działa w takim pośpiechu.
- To może z mojego Bacardi zostaw tylko colę. Ale machnij nad szklanką butelką rumu, co by dziewczyny się nie śmiały.
– zaśmiał się lekko z własnego żartu, poczym odwrócił się na krześle w stronę sali, łowiąc wśród klienteli.
Pierwszą osobą którą dostrzegł była wchodząca właśnie przemoknięta kobieta. Tak bardzo obmoczona deszczem jak i znajoma. Zresztą skierowała się w ich stronę. Marek pozdrowił ją gestem i wypalił:
– Czołem koleżanko. Kiedy masz urodziny? Chyba kupie Tobie parasolkę.

***

Podczas samego spotkania Marek zdawał się lekko błądzić w myślach. Wysłuchał z uwagą przywódcy, lecz sam nie zabierał głosu. Przyglądał się mapie i z uwagą wysłuchiwał innych. Lecz sam nie zabierał głosu.
 

Ostatnio edytowane przez Junior : 10-09-2007 o 12:57.
Junior jest offline  
Stary 11-09-2007, 20:57   #5
 
Harv's Avatar
 
Reputacja: 208 Harv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie coś
- No no… to musi więc być poważna sprawa. To i piwko zaczeka i inne cholera rzeczy - Powiedział Marek ze złością do Tomka opierającego się o framugę.

- Cóż, taka cena - masz wilkołaczych kumpli, przyjmujesz ciosy nożem na klatę to czasem trzeba się stawić w określonym miejscu o określonej porze. Podwieziesz mnie motorem, nie? - zapytał Tomek naciągając kurtkę na głowę w ochronie przed deszczem podczas gdy Marek wychodził zamykał drzwi mieszkania.

***

Gdy dotarli do knajpy Stojący przez chwilę strząsał z siebie wodę, co dało czas Markowi na nawiązanie rozmowy z Jedrkiem i wywiedzenie się czego się dało. Wobec tego usiadł na stołku koło Marka i oparł się o ladę wyluzowany. Gdy Marek szukając kogoś znajomego odwrócił się na stołku, pociągnął łyka z jego szklanki.

***

Podczas spotkania Tomek nie zabierał głosu, bo sprawy Umbry były mu dość obce, a tu na pewno nie obejdzie się bez podróży po niej. Nadal do końca nie wiedział jak to działa. Zastanawiał się też jak ta wyprawa odbije się na jego nauce, ale perspektywa zacieśnienia więzów z watahą i przygody sprawiała, że wizja nauki się oddalała. Wagary to nie pierwszyzna. Nie zdecydował sie zabrać głosu bo nie orientował się ani w sprawach umbry, ani nie był do końca świadom jakie zagrożenia mogą napotkać. Walczyli kilka razy z Fomorami i Tancerzami Czarnej Spirali, ale bał się, że może tam być coś jeszcze..
 
__________________
Nie chcę ukojenia, które mogłoby mi odebrać skruchę, nie pragnę uniesień, które wbiłyby mnie w pychę. Nie wszystko, co wzniosłe, jest święte, nie wszystko co słodkie - dobre, nie wszystko co upragnione - czyste, nie wszystko co drogie - miłe Bogu.
Harv jest offline  
Stary 13-09-2007, 18:58   #6
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 1041 Milly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumny
Biały Strumień skinął głową, podszedł do stolika i nachylił się nad mapą. Nakreślił palcem niewidzialną linię od Krakowa, aż do miejsca zaznaczonego kropką - tak jak biegnie droga.

- To jest około trzydzieści kilometrów od Krakowa, bardzo blisko Ojcowskiego Parku Narodowego. To ten obszar, w którym zaginęła Joanna - wskazał na czerwoną kropkę - Oczywiście orientacyjny obszar, Tomek powiedział nam, że tam właśnie Joasia miała prowadzić poszukiwania. Krzyżyk to z kolei miejsce, w którym rozbił się ich samochód. Co wiemy o tym terenie? - zastanowił się - To co już powiedziałem, lasy, niedaleko Park Narodowy, wsie dookoła, a w Umbrze wielka niewiadoma. Mam nadzieję, że reszty dowiem się od Was. Jeśli potrzeba Wam więcej informacji być może Tomek mógłby Wam pomóc. Jest teraz w szpitalu Dietla, na Skarbowej.
 
Milly jest offline  
Stary 13-09-2007, 22:25   #7
 
Junior's Avatar
 
Reputacja: 160 Junior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znanyJunior wkrótce będzie znany
- Nie chce mi się z nim gadać - zwierzył się Marek, dziś bardzo szczery - Kto inny pójdzie do szpitala? Jak robimy szefie?
Marek dość obojętnie wysłuchał całej historii. Spoglądał na skaczącego, tak jakby spodziewał się wyraźnej mowy kończącej zebranie.
 
Junior jest offline  
Stary 13-09-2007, 22:54   #8
 
Lorn's Avatar
 
Reputacja: 532 Lorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnie
N’sakla

- 30 km w kierunku na Ojców... - powtórzył Skaczący w Mrok - Bardzo dobrze. Znam ten kierunek.
Przebiegniemy to wilkiem w ciągu niecałej godziny. Najlepiej przez Umbrę, ominiemy te dymiące puszki na ulicach, strasznie ich dziś dużo, ledwie można oddychać, a Umbra jest pusta i czysta. -
na tą myśl wziął głęboki oddech, jednak ten zapach nie był tym, którego pragnął poczuć.
- Weźmiemy też tą mapę, na pewno nam się przyda. - powiedział i podniósł na chwilę wzrok, by ocenić, czy Biały Strumień nie ma nic przeciwko. Następnie przyglądając się zagięciom, zaczął uważnie składać ją w kostkę.
- A czy w tym parku lub w pobliżu nie działa przypadkiem jakiś szczep? Bo jeśli tak, to dobrze byłoby tam zasięgnąć języka o tym terenie.
Tomku, Ty chyba coś wiesz więcej o tych chronionych miejscach...


Na słowa Marka rzekł.
- Ja Marku w ogóle wolałbym tam nie wchodzić. - Po czym zwrócił się ponownie do Białego Strumienia.
- Czy nie ma innego sposobu na porozumienie się z Tomkiem Wilczyńskim? Dzwoniące pudełka, albo... cokolwiek?
Szpital... chemia... serce Tkaczki... -
skrzywił się z obrzydzeniem na tą myśl – Poza tym, zaoszczędzilibyśmy w ten sposób trochę czasu.

Otrzymawszy odpowiedź na koniec dodał.
- Wychodząc przekażemy Jędrzejowi, że jeżeli pojawi się Trzeci, to w Caernie po tamtej stronie będzie czekał na niego Duch Wilka. Zaprowadzi go do nas po śladach.
 
Lorn jest offline  
Stary 14-09-2007, 18:49   #9
 
Harv's Avatar
 
Reputacja: 208 Harv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie cośHarv ma w sobie coś
Tomek spojrzał w okno próbując sobie przypomnieć. Miejsce na fabrykę fomorów znajduje się na wschodniej granicy parku. Stamtąd może iść jakieś plugastwo- powiedział kojarząc ze sobą fakty.
- Ciekawe tylko, czy mój pechowy imiennik jest w stanie utrzymać słuchawkę po wypadku. Poza tym ktoś może podsłuchiwać w szpitalu. Ja mogę tam skoczyć, to naprawdę niedaleko.- Przypomniał sobie zbiórkę pieniędzy dla szpitala. Pewnie oni też ją jeszcze pamiętają.
 
__________________
Nie chcę ukojenia, które mogłoby mi odebrać skruchę, nie pragnę uniesień, które wbiłyby mnie w pychę. Nie wszystko, co wzniosłe, jest święte, nie wszystko co słodkie - dobre, nie wszystko co upragnione - czyste, nie wszystko co drogie - miłe Bogu.
Harv jest offline  
Stary 15-09-2007, 11:47   #10
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 1041 Milly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumny
Tiba

Wciąż milczała. Nie mogła w niczym pomóc watasze, nigdy nie była w tamtych stronach, cóż mogłaby więc od siebie dodać? Chyba tylko tyle, że powinni wyruszyć i sami się przekonać, nic więcej. Spostrzeżenie to jednak zachowała dla siebie. Jeśli coś jest oczywiste, nie warto strzępić na to języka.


Biały Strumień

Skinął głową i znowu wycofał się do swojego biurka, opierając plecami o blat.
- Mapa jest dla Was, w końcu przyda Wam się bardziej niż mnie - powiedział przysłuchując się rozmowie - Może to dziwne, ale w Parku nie ma żadnego caernu. Przebywa tam kilkoro lupusów z naszego szczepu, w zarządzie są także nasi ludzie, ale nigdy nie raportowali, że dzieje się tam coś szczególnego. Dopiero Tańcząca na Wietrze powiedziała o tym odkryciu, myślę więc, że coś musiało się tam wydarzyć bardzo niedawno.

Potem zmierzył zimnym wzrokiem Marka, nieco zaskoczony jego szczerymi, choć wydawałoby się - bezczelnymi - słowami. Nie skomentował tego jednak, były w tej chwili ważniejsze priorytety niż pouczanie innych o stosownym zachowaniu wobec starszych.

- Przy Tomku czuwa nasza krewniaczka, pracuje w tym szpitalu jako lekarka. Poproście Jędrzeja żeby dał Wam numer telefonu do niej jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć. Nazywa się Barbara Wodecka.

- Jeśli to wszystko i nie macie więcej pytań, życzę Wam powodzenia - odprowadził watahę do drzwi - Mam nadzieję, że uda Wam się jak najszybciej coś ustalić, a najlepiej odnaleźć Joannę. Wróćcie z dobrymi wieściami.
 
Milly jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:41.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166