Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 17-05-2013, 13:52   #711
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 16498 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
Przeszukiwanie kajut nic nie dało. Część z pozostałych przy życiu najemników pozostała na pokładzie uzbrojeni w oręż poległych kompanów, wypatrując okolicę brzegu rzeki, by nie zostać zaatakowanym przez ewentualne posiłki mrocznych elfów.
Gottwin, Gabriel, oraz troje młodszych mężczyzn będących wcześniej częścią ochrony barki starali się przeszukać rzeczy poległych, oraz ich pracodawcy jak najdokładniej. Niestety wielkie wysiłki w to włożone na nic się zdały, gdyż kompani nie znaleźli zupełnie nic, co mogłoby im podpowiedzieć, dlaczego stali się celem ataku druchii.
-Kiedyś... zaczął Niedźwiedź -Wuj opowiadał o tych korsarzach...- donośny głos brodacza rozniósł się po barce. Większość najemników zbliżyła się do krasnoluda słuchając uważnie jego słów.
-Zmierzali z karawaną do Fortu Solace. Zaledwie trzy mile od warowni zaatakowała ich horda tych skurwysynów...- rzekł unosząc brew, jakby chciał sprawdzić czy wszyscy go słuchają.

-Kusznicy strzelali tak celnie, że zazwyczaj wystarczał jeden oddany strzał by zabić przeciwnika... Wojownicy uzbrojeni w długie, zakrzywione miecze i solidne tarcze walczyli twardo i agresywnie, a kilku z nich dosiadało potwornych, krwiożerczych jaszczurów o dwóch umięśnionych łapach, którymi po usmażeniu najadłby się cały garnizon. Zaatakowali tuż po świcie, kiedy poranna mgła jeszcze nie opadła. Byli świetnie zorganizowani. Zaś ich dowódca, który dzierżył sztandar potrafił w momencie zmieniać taktykę. Mój wuj i kilku jego kamratów bronili się wytrwale do samego końca. Tamci też walczyli do samego końca. Nie sposób było ich złamać czy wystraszyć. Atakowali do ostatniego. Na szczęście krasnoludzki woj jest największym skurwielem w całym Imperium i poza jego granicami, to też nawet ta ciemna odmiana długouchów nie była w stanie zwyciężyć. Co nie zmienia faktu, że prawie dwa tuziny dobrych żołnierzy poległo tamtego poranka...- wyjaśnił.

-Czemu nam o tym mówisz?- spytał Gabriel.
-Byście byli świadomi, że nasze zwycięstwo było bardzo cenne.- odrzekł z wielką powagą na twarzy, co sprawiło, że na ustach kilku słuchaczy pojawił się drobny uśmieszek i wyraz dumy.
-Jest nas dość. - rzekł Gabriel zmieniając temat -Podzielimy się na warty, co dwie godziny. Oni widzą w ciemnościach, my nie. Trza rozświetlić lampami barkę, ale nie za bardzo, byśmy nie byli łatwym celem.- wyjaśnił -Ja Ty – młody i Ty.- wskazał palcami dwójkę mężczyzn -Zmienimy wartowników za godzinę. Co do następnej warty to już ustalcie między sobą kto pójdzie.- rzekł.
-Za dwa dni powinniśmy dotrzeć do zamku Ryazan. Tam się zatrzymamy i pomyślimy co dalej.- wtrącił khazad -Gościłem tam kiedyś przez kilka dni. Jego władca jest z Imperium, myślę, że nas przenocuje jeśli zrobimy dla niego jakąś drobną przysługę. Stamtąd do Bechafaen blisko.- wyjaśnił.

~***~

-Gottwinie! Wstawaj!- stłumiony krzyk Gabriela obudził najemnika z błogiego snu, którego tak bardzo potrzebował. Mężczyzna automatycznie sięgnął ręką w stronę elfiego ostrza, które trzymał przy boku w pryczy.
-Ktoś tu cały czas jest na barce.- syknął półszeptem -Ten młody, z którym wartowałem nie pojawiał się kilka chwil. Poszedłem go poszukać i znalazłem... Miał uśmiech od ucha do ucha.- rzekł chłodno.
-Wciąż jesteśmy zagrożeni... Obudzę Niedźwiedzia a Ty dojdź do siebie. Trzeba znaleźć tego kto zabija załogę...-
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline  
Stary 17-05-2013, 14:53   #712
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 91768 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Gottwin zaklął pod nosem.
Usiadł na koi i pospiesznie włożył buty, a potem kolczugę. Przez moment zastanawiał się, czy zabrać kuszę, ale wnet doszedł do wniosku, że w ciasnych pomieszczeniach musi wystarczyć miecz. I, ewentualnie, pistolet, który zatknął za pasem tak, by go móc w każdej chwili sięgnąć.

Jeśli Gabriel miał rację, to ich sytuacja z każdą chwilą stawała się coraz gorsza. Mieli na pokładzie, a raczej pod pokładem, mordercę, i to dość sprawnego. Na tyle sprawnego, że po cichu wysłał do krainy Morra paru członków załogi.

Najprościej by było wypłoszyć szczura, podpalając barkę, ale to jednak byłoby posunięcie dość... głupie. Nie po to bronili barkę, by teraz posłać ją na dno. Ale może...

- Może by tak podpalić jakieś szmaty? - zaproponował po cichu, gdy ponownie się spotkali w trójkę. - Dużo dymu, dużo hałasu? Może wypłoszymy nieproszonego gościa?

Jeśli nie, to pozostawało tylko zwiedzać ładownię po ładowni i próbować znaleźć zabójcę.
Tarcza w dłoń, miecz do ręki... i do roboty.
 
Kerm jest offline  
Stary 17-05-2013, 18:14   #713
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 16498 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
W czasie, gdy Gottwin zakładał zbroję i sposobił się do wyruszenia, na poszukiwania skrytobójcy Gabriel zajął się budzeniem Niedźwiedziego Pyska. Khazad spał twardym snem niczym smok i wydawał przy tym dźwięki jak ogromny tłok w jakiejś dziwacznej maszynie skonstruowanej przez swych, rasowych kuzynów. W końcu jednak Gabrielowi udało się dobudzić brodacza. Zabójca Trolli nie miał większych problemów z zaśnięciem, nawet po dniu pełnym wrażeń jak ten, który już mieli prawie za sobą. Inni najemnicy również przygotowywali się do poszukiwań zabójcy, choć tak naprawdę można było gołym okiem dostrzec, że obserwują się sami nawzajem podejrzewając każdego z kompanów o krwawe mordy na barce.
-Pamiętacie jak żem opowiadał o wuju?- syknął ściszonym tonem co w jego wykonaniu brzmiało komicznie i dziwnie zarazem -Wuj opowiadał, że kiedyś, jego kompan, służący w najemniczej jednostce napotkał rozgromioną karawanę. Jej członkowie byli powyrżynani co do jednego. Spotykali ich trupy co dziennie jednego na drodze aż nie natrafili na opuszczone wozy... Ponoć ziomek wuja dowiadywał się i stał się posiadaczem wiedzy na temat skrytobójców druchii. Ich kroki są ciche jak myszy, a ostrza śmiertelnie niebezpieczne jak użądlenie szerszenia...- uniósł brew.

-Świetnie. Dodałeś nam otuchy khazadzie...- odrzekł lekko podłamany Gabriel. Brodacz zarechotał głupkowato po czym klepnął kompana w plecy z taką siłą, że ten aż zatoczył się do przodu, blednąc z bólu.
-Nie płacz jak pizda. Wytropimy tego skurwiela i wetkniemy jego łeb na ster barki!- odrzekł zabójca już zdecydowanie głośniejszym tonem, zwracając na siebie uwagę pozostałych w kajucie najemników. Kompani mieli dopięte wszystko na ostatni guzik. Uzbrojeni i psychicznie przygotowani do tropienia zabójcy załogi wysypali się na górny pokład.
-Dobra, wasza czwórka ze mną pod pokład, sprawdzimy magazyn jeszcze raz.- syknął Gabriel, po czym wraz z wskazanymi ludźmi udał się schodami w dół.
-Trza obejść barkę dookoła. Ty Gottwinie stań na przedzie łodzi co byś widział cały górny pokład.- burknął khazad. Oczywiście było to niemożliwe, gdyż kajuta kupca, ważniejszych załogantów i sterownia były postawione ponad pokład, co sprawiało, że Gottwin nie był w stanie dostrzec tyłów barki ale i tak mógł zobaczyć wiele.

Jak ustalili tak też zrobili. Gottwin długo nie musiał wypatrywać. Tajemniczego skrytobójcy. Najemnik stał spięty, gotowy na każdą ewentualność, nagle usłyszał ruch cumy za plecami, kątem oka wejrzał przez ramię i tylko cudem uskoczył przed ostrzem, powieszonego na niej osobnika w czarnych szatach. Gottwin dostrzegł twarz mordercy. To był mroczny elf. Skrytobójczy atak druchii został zdemaskowany. Elf wiedział, że nic już nie wskóra, a Gottwin już go widział. Morderca puścił się cumy, którą trzymał lewą ręką i wpadł z pluskiem do wody, znikając w odmętach rzeki...
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline  
Stary 17-05-2013, 19:14   #714
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 91768 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Sukinsyn cholerny, pomyślał Gottwin, gdy mroczny elf ponownie wylądował w wodzie.
Jakie mieli szanse, by stawić czoło komuś, kto pływał jak żaba i w każdej chwili mógł wynurzyć się z wody i wskoczyć na pokład. Jak zabezpieczyć burty... A może by...
Burta była za wysoko, żeby ot tak sobie wejść z poziomu wody. Z tego zapewne powodu druchii właził po cumie. Ale z cumy trzeba zejść na pokład. Porcja odpowiednio ustawionych gwoździ mogłaby powstrzymać zakusy kolejnych nieproszonych gości. Jeśli tacy się znajdą.
A chyba najlepszym wyjściem było nie spać... Lepsza jedna nieprzespana noc, niż sen wieczny.


Atak zza burty wcale nie oznaczał, że pod pokładem nie kryje się następny elf. Lepiej było się upewnić, niż dopuścić do tego, by spotkała ich kolejna niezapowiedziana i zarazem nieprzyjemna sytuacja. Dlatego też Gottwin nie wołał nikogo - cierpliwie czekał, aż pozostali wrócą z inspekcji.
Wtopił się w cień, rzucany przez nadbudówkę i nasłuchiwał wszelkich odgłosów dobiegających z wody.
I rozmyślał.

Stale pozostawała do rozwiązania jedna zagadka, podwójna - co tu robią mroczne elfy i czemu zawzięły się akurat na ich barkę. Wszak nie z nudów to robią.
Z zemsty za tamtych, co spłynęli z prądem? Mało prawdopodobne.
A może nie chodziło o barkę jako taką, tylko o pasażerów tejże barki?
Chyba warto podyskutować o tym aspekcie sprawy i Gabrielem i Niedźwiedziem.
 
Kerm jest offline  
Stary 26-05-2013, 13:35   #715
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 16498 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
Długo nie musiał czekać. Już po kilku chwilach na pokładzie pojawiła się cała grupa najemników w towarzystwie Niedźwiedzia i Gabriela.
-Gottwin!- zawołał go młodszy inkwizytor. Dopiero khazad dostrzegł człeka.
-Myślelimy, żeś wpadł do wody...- burknął unosząc brew -Jeśliś tu jest, to co zrobiło tyle hałasu?- spytał. Gottwin od razu przeszedł do rzeczy i opowiedział towarzyszom niedoli o tym co zaszło przy burcie. Khazad prychnął niespodziewanie jakby chciał wyśmiać mrocznego elfa.
-Pies tchórzliwy tylko w objęciach cienia atakuje. Ciekaw jestem czy byłby takim odważniakiem gdyby spróbował się z Niedźwiedzim Pyskiem na udeptanej ziemi.- zamachnął się pięścią tak szybko, że aż zrobił tym na kompanach niemałe wrażenie. Był silny i do tego bardzo szybki.

-Nie ważne, nie ma go tu nasz przyjacielu.- Gabriel uspokoił zapędy khazada kładąc mu dłoń na ramieniu -[i]Ale może wrócić. Noc jednak jest jego domeną. Ma przewagę, powinniśmy przeczekać do świtu zamknięci pod pokładem i rankiem zająć się odbijaniem barki, by dotrzeć do celu. Chyba, że wcześniej zatrzymamy się w Ryazan? To jakieś dwa dni drogi przed Bechafen.
-Najpierw musimy tego świtu w ogóle doczekać...- burknął jeden z najemników.
-Chcecie, żeby Niedźwiedzi Pysk krył się w kajucie jak jakiś szczur?- khazad zbulwersował się unosząc brew.
-Szukasz honorowej śmierci. Śmierć od zatrutego sztyletu, który wystrzelił z cienia w twoją gardziel honorową nie jest.- syknął Gabriel irytując się na problemy stwarzane przez krasnoluda.
-Masz racje.- przytaknął zabójca. Niedługo potem kompani udali się pod pokład, zabarykadowali drzwi do wspólnej kajuty i podzielili się na warty.

~***~

-Chyba już świta...- zbudził ich jeden z najemników, przecierając twarz. Towarzysze powoli pozbierali się z niewygodnych łóżek i ospale wyszli na pokład. Było już jakiś czas po świcie. Słońce przyjemnie grzało w twarze, lecz porywisty, chłodny wicher zwiastujący zbliżającą się wielkimi krokami zimę nie zachęcał do wychodzenia z kajuty.
-Mamy kupę roboty. Trzeba wypchać barkę. Mata jakie pomysły?- spytał krasnolud plując siarczyście przez ramię.
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline  
Stary 26-05-2013, 14:33   #716
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 91768 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Dotrwali szczęśliwie do świtu.
Żaden nieproszony gość nie zakłócił reszty nocy - nikt nikogo nie zabił, nikt nie spróbował podpalić stojącej na mieliźnie barki.

- Zjedzmy coś - powiedział Gottwin, gdy rankiem urządzono wreszcie pobudkę. - Będziemy mieć więcej sił - dodał lekko kpiącym tonem.

Teoretycznie przynajmniej marynarze powinni mieć doświadczenie w tych sprawach. Zapewne nieraz udawało im się wchodzić na mielizny, a potem z nich schodzić. Problem polegał jednak na tym, że cierpieli na niedostatek marynarzy. A co takie szczury lądowe jak oni mogli na ten temat wiedzieć?

- Któren umie pływać? - spojrzał na tych, co zostali przy życiu po przygodach z mrocznymi elfami. - Warto by sprawdzić, czy prościej barkę przepchnąć do przodu, czy lepiej się cofnąć. Zarzucimy daleko linę i zaczniemy ciągnąć. Lepsze to, niż wchodzić do wody.
- A jak się nam nie uda, to poczekamy, aż ktoś przypłynie i nam pomoże.
 
Kerm jest offline  
Stary 26-05-2013, 20:40   #717
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 16498 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
Najemnicy spojrzeli po sobie dziwiąc się na słowa Gottwina.
-Chcesz żebyśmy włazili do tej lodowatej wody? Człowieku lada dzień spadnie śnieg, zamocz się cały a za trzy dni zabije Cię gorączka...- burknął jeden z mężczyzn.
-Właśnie. Sam wejdź i pokaż na co Cię stać.- dodał inny.
-Morda kundle bo po czerepach potraktuje!- warknął zabójca trolli ściskając dłonie w pięści. -Sam wlezę do rzeki, jak będzie potrzeba.- dodał na koniec by nieco uspokoić atmosferę -Złaźcie na dół. Trza narąbać kilka belek, co by wypychać barkę od brzegu.- rzekł po czym jak gdyby nigdy nic cisnął swoim toporzyskiem na brzeg, po czym zeskoczył w dół lądując po kolana w widzie.
-Do roboty. Gabriel przypilnuj ich. A Ty chodź ze mną. Obejrzymy okolicę.- zwrócił się do Gottwina.

Być może krasnolud nie chciał skazać kompana na ciężką, fizyczną pracę. A może uznał, że umiejętności Gottwina przydadzą się bardziej w czasie zwiadu w pobliżu brzegu. Dwójka kamratów ruszyła przed siebie, na północ. Khazad szedł trzy kroki z przodu przed Gottwinem rozglądając się uważnie w milczeniu.
-Wczoraj walczyliśmy z przywódcą oddziału. Te skurwiele ponoć zawsze podróżują na swych jucznych jaszczurach. Gadziny są urodzonymi zabójcami. Są szybkie i skoczne, a ich pazury są ostre niczym topory wykute w prastarych kuźniach mych przodków. Przyszedł pieszo ze swymi ludźmi. Znajdziemy tego gadziego skurwiela i utoczymy mu krwi, żeby mieć spokój na tyłach.- dodał na koniec nawet nie pytając kompana o zdanie.



Niedługo potem usłyszeli charakterystyczne prychanie, które dało się usłyszeć wieczorem, poprzedniego dnia, tuż przed atakiem mrocznych elfów. Khazad pokazał Gottwinowi by był jak najciszej, po czym pochylił się lekko i wejrzał za gęste krzaki, gdzie widać było poszukiwanego przez nich stwora...
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline  
Stary 27-05-2013, 00:01   #718
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 91768 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Jak na kogoś, kto podróżował barką, to najemnicy okazywali dziwny opór przed wejściem do wody. Naprawdę obawiali się zimna?
Skoro jednak Niedźwiedź się zaoferował, to przynajmniej Gottwin nie musiał skakać do wody, gdyby to się okazało niezbędne dla ściągnięcia barki i ruszenia w dalszą drogę.
Chwilowo jednak tę sprawę zostawić trzeba było na później, jako że Krasnolud wymyślił zwiad. Czy było to potrzebne? Trudno było to tak od razu stwierdzić, jednak można było założyć, że odrobina chociaż sensu tkwi w tej propozycji. Gottwin wziął więc kuszę i zapasowe magazynki, a potem skoczył na brzeg w ślad za Niedźwiedziem.
Trap by się przydał, pomyślał, gdy wylądował tuż przy brzegu, rozchlapując na wszystkie strony wodę.

Miał nieco wątpliwości, gdy Niedźwiedź przekazał mu informację o stworach, na których ponoć jeździli przywódcy mrocznych elfów. Nawet gdyby na takim stworzeniu przyjechał zabity druchii, to wcale nie znaczyło, że zwierzak stoi sobie spokojnie w krzakach i czeka. Wszak co najmniej jeden mroczny elf przeżył. Równie dobrze mógł skorzystać z dostępnego środka transportu i odjechać.

A jednak okazało się, że Niedźwiedź miał rację. Zwierzak stał i czekał nie wiadomo na co.
- Sądząc po ząbkach to on nie jada trawy - powiedział cicho Gottwin. - Szkoda, że nie da się go zaprząc, zeby ściągnął naszą barkę z mielizny.
Przygotował się do strzału, gotów potraktować bestię serią bełtów, gdy tylko Niedźwiedź da sygnał do ataku.
 
Kerm jest offline  
Stary 30-05-2013, 18:23   #719
 
piotrek.ghost's Avatar
 
Reputacja: 242 piotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie coś
-Niech nikt sie nie zbliża do burt!-Zawołał Gabriel -Niech każdy sie odsunie, ale obserwuje, jeśli coś zauważycie od razu dajcie mi znać-Dodał ładując kusze i opierając ją w zasięgu ręki gotową do strzału w przypadku nieproszonych gości.
Spojrzał na Gottwina wskakującego do wody i aż wzdrygnął się na myśl o tym jaka ta musi być zimna. Spojrzał w niebo i na las w którym drzewa powoli nabierały jesiennych kolorów.
"Zima sie zbliża"Pomyślał"Jak szybko nie odnajdziemy Heleny to gdy spadnie śnieg może być jeszcze trudniej"

-Ej ty-Zwrócił się do najemnika, który odpyskował Gottwinowi -Skoro jesteś taki bojaźliwy i ci zimno to co tu jeszcze robisz? Złaź pod pokład i przygotuj nam jakiejś strawy, może do tego sie przydasz.- Powiedział i spojrzał na drugiego - ty, jeśli też masz jakiś problem, to możesz pomóc koledze.
 
piotrek.ghost jest offline  
Stary 08-06-2013, 09:29   #720
 
Deliad's Avatar
 
Reputacja: 4766 Deliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputacjęDeliad ma wspaniałą reputację
Zirnig zamyślił się nad słowami von Waltera. Zadumał i rozmyślał.
Zajęło mu to wiele czasu, ale rozważana propozycja kusiła dwoma zachęcającymi rozwiązaniami.
Z jednej strony krasnolud mógł ruszyć na zwiad. Brał już udział w takich inicjatywach i to ze sporymi sukcesami! Niedaleko szukając podążanie tropem barbarzyńcy zawiodło ich do kanałów miasta, gdzie Frontham zdołał podsłuchać kluczową dla wojaczki von Waltera rozmowę. W ten sposób udało się zniweczyć próbę podtrucia wojsk. Ale, nie tylko. Przecież dodatkowo dowiedzieli się o planowanej zasadzce.

Z drugiej jednak strony, krasnolud w pełnej zbroi płytowej i garłaczem w łapsku, nie nadawał się zbytnio do podchodzenia wrogów. Wrogami przecie byli czujnie i obyci z dziczą barbarzyńcy z Norski. Taki to nawet jak nie zobaczy i nie usłyszy, to może przecie zwęszyć. Niuchnie kilka razy nosem i od razu wyczuje resztki niedopalonego prochu strzelniczego.

Trudna sprawa, bo khazad nie lubił pozostawiać w rękach innych rzeczy, które potrafił zrobić sam. Jednak niepowodzenie zwiadu doprowadzić może do jego śmierci i sprzeniewierzenia całym zamierzeniom von Waltera.
Zirnig zerknął na Dawita, ten jednak nie tknięty żadnymi wątpliwościami czyściło swoje pistolety. Dla niego to czy pójdzie na zwiad czy nie, było wszystko jedno. Krasnolud westchnął i powiedział.

- Nie lordzie, masz lepszych zwiadowców niźli my. Oni lepiej się sprawdzą. My się skupimy na odpieraniu ataków, gdy lawina nordów na nas spadnie.
 
Deliad jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:21.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169