Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-09-2012, 21:31   #1
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 14434 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
[WFRP 2ed.] Pocałunek Pana Rozkoszy



Ścieżka Czempiona – Pocałunek Pana Rozkoszy


Rozdział I: Cudowna prawda





Altdorf, wiosna roku 2520

-Tak więc droga Katherino i drogi Maximilianie...- powabny i intrygujący głos Luizy niósł się wielkimi korytarzami rezydencji Jakoba Von Visendorfa. Córka niezwykle bogatego szlachcica była typową córeczką tatusia. Ojciec miał ogromne wpływy na zamku samego Imperatora. Jakob był właścicielem sporej gildii kupieckiej "Sztandar Imperium" i miał bardzo wiele do powiedzenia wśród doradców samego Karla Franza, choć samego Imperatora ponoć nie znał osobiście. Pan dworku znał ojca dwójki młodych dworzaninów długie lata, lecz żadne z trójki młodych ludzi nie znało okoliczności znajomości swych rodziców. Luizę również spotkali pierwszy raz, gdy przybyli do stolicy. Białogłowa miała za zadanie ugościć ich i sprawić by poczuli się jak w domu. Max i Kat, jak to Luiza ich nazywała czuli się dość swobodnie w nieswoim domu. Nie zauważyli zbyt wielkiej różnicy między wystrojem swego domu a domu Jakoba Von Visendorfa.

-Rankiem zjemy wspólnie śniadanie.- Luiza miała uwodzicielski głos. Ni to zachyrpnięty, ni to piskliwy. Maximilian był pod wielkim wrażeniem niewiasty. Zdawała się być starsza od niego, oraz nawet od jego siostry, jednak nie dawała tego po sobie poznać żadnymi zachowaniami -Następnie wybierzemy się za miasto na spacer. Później, jeszcze przed obiadem pojeździmy konno. Mój ojciec kupuje wierzchowce z bardzo dalekiej Arabii. To małe, ale zarazem niezwykle skoczne i zwinne wierzchowce...- chwaliła dobytek, co w kręgach na ich poziomie było normalne i zwyczajne -Później zjemy obiad. Do podwieczorka będziecie mieć czas dla siebie, po kolacji zaś udamy się na przyjęcie na waszą cześć. Moi przyjaciele pragną was poznać.- wyjaśniła. Niewiasta doprowadziła rodzeństwo przed sąsiadujące ze sobą dwie pary drzwi.


-Ta izba, należy od dzisiaj do Ciebie moja kochana.- Luiza wskazała drewniane drzwi, dotykając wskazującym palcem odkryte ramię Kateriny -Ta zaś jest twoja Maximilianie.- wskazała drugie drzwi.
-Służba jest na wasze zawołanie...- kontynuowała -Możecie urządzić swoje komnaty według własnego gustu. Gości możecie zapraszać, lecz poinformujcie o nich kamerdyera Freda. Ojciec ustalił takie zasady i stosujemy się do nich.- wyjaśniła -To wszystko... Jeśli będziecie coś ode mnie chcieć... Będę w swojej komnacie.- Luiza pozostawiła ich samych sobie.
-No to braciszku, dozobaczenia.- Katherina również pożegnała brata i zniknęła za drzwiami swej izby.

Maximilian nie bardzo wiedział, co ze sobą zrobić. Na wzór Luizy i swej siostry wszedł do izby. Służba już tam czekała. Starsza kobieta odziana na czarno, młoda niewiasta o przeciętnej urodzie, oraz młdziutki chłopak młodszy od Maxa o dobre kilka lat. Każda z tych trzech person pokłoniła się nisko gościowi Jakoba Von Visendorfa.
-Niechaj Sigmar zawsze rozświetla drogę paniczowi. Nazywam się Jadwiga. Koordynuję panie pracę Aleksandry...- spojrzała na dziewczynę w uniformie typowej sprzątaczki -Oraz Alana.- skierowała wzrok na chłopaczka. Przedstawiani raz jeszcze dygnęli.
-Aleksandra zajmować się będzie porządkiem w twej komnacie panie, Alan zaś zadba o twój sprzęt i ubrania.- wyjaśniła. Alan był jasnowłosym chłopakiem o gładkiej cerze i wątłej posturze. Aleksandra choć skromnie odziana, o przeciętnych rysach twarzy miała wielkie, przykuwające wzrok biodra i nie brzydkie piersi.
-Czy chcesz nas o coś zapytać panie? Masz jakieś polecenia?- spytała na koniec.
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline  
Stary 03-09-2012, 09:43   #2
 
valtharys's Avatar
 
Reputacja: 2801 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Max spoglądał na mówiącą Luizę z miną wskazującą na wielkie zainteresowanie tą wysoko urodzoną kobietą. Córka niezwykle bogatego szlachcica, jednak w żadnym razie nie pociągała młodzieńca, czego nie zamierzał dawać po sobie poznać. Każde jej słowo wpuszczał jednym uchem i praktycznie wypuszczał drugim, gdyż dziewczyna nie była wcale w jego typie. Pulchna twarz, praktycznie brak biustu i te piegi wraz z głupim wyrazem twarzy. Oczywiście była bogata i znała wiele znakomitości, toteż Max nie zamierzał jej obrazić. Co najwyżej wykorzystać do swoich własnych celów. Co jakiś czas zerkał on na swoją siostrę, którą bardzo lubił. Traf chciał że ojciec wysłał ich oboje razem, by mogli dotknąć trochę życia w mieście. Młodzieńcowi to się podobało, a jeszcze towarzystwo siostry, co do której miał plany już od pewnego czasu. Pierw jednak musiał się rozporządzić, w czym miała pomóc mu służba. Stara jędza coś tam ględziła lecz wzrok Alana spoczął na Alexandrze a potem młodzieńcu. Ciekawe. Zadumał się na chwilę lecz potem rzekł:
- Pytania? Chciałbym by Alan rozpakował moje rzeczy, a potem Alexandra przyniosła mi coś do jedzenie i picia. Ta podróż zmęczyła mnie dość i chciałbym odpocząć nim zastanowię się jak rozplanować sobie dzisiejszy dzień - głos Maxa był spokojny, przyjazny i wyzbyty wyższości
- Droga Jadwigo chciałbym byś w między czasie zapoznała mnie z tutejszymi zwyczajami. Czy są jakieś z góry ustalone zwyczaje panujące w tym domu ? Nie chciałbym popełnić na samym początku mej wizyty tutaj jakiegoś nietaktu wobec gospodarza
 
__________________
Dzięki za 7 lat wspólnej zabawy:-)
valtharys jest offline  
Stary 03-09-2012, 22:01   #3
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 14434 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
-Oczywiście panie...- starka zaklaskała w dłonie dając dwójce młodych znak do działania. Najwyraźniej wydane polecenie musiała potwierdzać sama Jadwiga. Służba prędko straciła się z oczu Maxa, a pozostała w izbie kobieta lekko dygnęła, nie zważając na młodego Alana rozpakowującego rzeczy Maxa.
-Pan nasz nie lubi, kiedy jego goście sprowadzają gości bez zapowiedzi. O wszystkim trzeba informować kamerdynera.- wyjaśniła -Choć sam nie stroni od wina, nie przepada za widokiem spitych na umór mieszkańców swej posiadłości. Póki co jednak nie ma go w Altdorfie, więc nie musisz panie się tym przejmować. Wróci tu za kilka tygodni, więc nie ma obaw.- wyjaśniła -Posiłki podajemy dwie godziny po świcie, dwie godziny po południu i godzinę przed zachodem. Chyba, że z jakiś względów poprosicie państwo o zmianę pory gotowania.-

Nagle drzwi do izby otwarły się na oścież zaś oczom Maximiliana ukazała się Luiza. Zdążyła się przebrać. Teraz miała na sobie obcisły gorset w błękitnym kolorze z masą pstrokatych dodatków.
-Zostawcie nas samych.- rzuciła chłodno. Jadwiga dygnęła, zaś Alan nawet nie podniósł wzroku, wyszedł błyskawicznie tak jakby obawiał się, że niewiasta zaraz pogoni go biczem.
Luiza podeszła do dębowego stolika na którym znajdowało się kilka butelek z różnorodnym trunkiem. Bez wahania nalała sobie do jednego z kilku pucharów wina.
-Opowiedz mi coś o sobie.- rzuciła wesoło, upijając dwa łyki wina -Chciałeś tu w ogóle przyjechać? Masz jakieś plany? Co z twoją przyszłością?- rozsiadła się wygodnie na pościelonym łóżku Maxa, jakby była tu nie raz.
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline  
Stary 04-09-2012, 09:48   #4
 
valtharys's Avatar
 
Reputacja: 2801 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Wejście Luizy lekko zaskoczyło Maxa, a tym bardziej w takim stroju. Jej "rozgoszczenie" się na łożu nie umknęło uwadze chłopaka, lecz nie zamierzał dawać po sobie poznać tego. Sam podszedł do stolika i nalał sobie wina. Puchar z winem wziął delikatnie w dłonie, prawie że pieszczotliwie i odpowiedział z czarującym uśmiechem:

- Cóż mogę powiedzieć. O mnie to szkoda słów, chętniej dowiem się czegoś o Tobie, jak choćby jak spędzacie tutaj wolny czas? Może jakieś ciekawe bale, wystawne przyjęcia lub może spacery ? - "co za bzdety" pomyślał mówiąc to Maximilian - A co do reszty to ojciec wysłał mnie tu bym znalazł sobie żonę, jakbym nie miał nic lepszego do roboty - prychnął - niestety nie spieszno mi ... przynajmniej nie znalazła się taka co umiała by...mnie poskromić - uśmiechnął się niewinnie - lub sprawić że moje tętno przyspieszy a jej obecność, i to co mi zaoferuje...sprawi że poczuję że żyję

Gierki słowne. Ciekawe czy łyknie je ta dziewczynka tatusia czy też zaraz obrazi się. Miał zamiar ją delikatnie sprawdzić a przy okazji wybadać jej zamiary.
 
__________________
Dzięki za 7 lat wspólnej zabawy:-)
valtharys jest offline  
Stary 05-09-2012, 18:37   #5
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 14434 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
Luiza zaśmiała się głośno i szyderczo, po czym błyskawicznie przysłoniła usta dłonią, na której nie widniał milimetr śladu jakiejkolwiek pracy.
-Wybacz, twój żart był wyborny...- uznała, że Max zwyczajnie drwił sobie -Nie wiedziałam, że już jesteś... Mężczyzną...- podkreśliła to słowo niskim i basowym tonem. Szybko jednak zmieniła temat jakby nie chciała więcej żartować z gościa.
-Spacer... Tak, przejdźmy się. Pokażę Ci miasto.- skinęła głową na znak, że to był dobry pomysł. Nie dbała o to, czy jej gość czuje się na siłach czy też nie. Maximilian przeklął swoją głupotę w duchu, jednak niegrzecznie było odmawiać, kiedy dama prosiła. Prosiła?
-Proponowałam to twej siostrze, jednak nie czuła się na siłach. Niektóre kobiety, są takie słabe...- rzekła kręcąc głową z typową dla elit mimiką twarzy i ciała.

Para wartko opuściła sporą posiadłość Von Visendorfa. Kobieta nieustannie się uśmiechała, jakby wszystko wokoło ją cieszyło, dawało jej radość i przyjemność. Zerkający na nią ukradkiem Max miewał momentami dziwne wrażenie, jakby kobieta była nieco obłąkana.
-Altdorf jest ogromny. Nie sposób zwiedzić go w dzień, a nawet i trzy dni by ci nie starczyły.- wzruszyła ramionami. Szli powoli i spokojnie. Luiza nie chciała forsować młodzieńca.
-Zabawy powiadasz? Pytasz, jakbyś się tylko podszywał za szlachetnie urodzonego...- posmutniała na chwilę -Bale, organizowane przez ojca? Goście, z którymi najlepiej nie rozmawiać, by tylko nie palnąć jakiejś gafy, za którą rodzina miałaby się wstydzić? Obiady z gośćmi z odległych ziem, a nawet królestw?- spojrzała kątem oka na Maxa.

-Jaka przyjemność słuchać komplementów od starego capa, który ma brzuch jak wieprz od nieustannego picia wina? Jaka to przyjemność wysłuchiwać o etykiecie i tym co trzeba robić od ludzi, którym się tylko za to gadanie płaci?- Max doskonale rozumiał zdruzgotanie Luizy.
-Konie. Lubie jeździć konno, lecz za miastem bywa niebezpiecznie, a straże ojca odbierają swobodę i wolność... Czasami, gdy nikt nie widzi rzucam nożami...- zachichotała.
-Ojciec wściekłby się, gdyby wiedział... No i spotkania z moimi przyjaciółmi. Mam ich niewielu, ale zawsze jakoś sobie czas poukładamy tak, że wieczorem, przed snem uznajemy dzień za udany...-
Niedługo potem para szlachciców dotarła pod spory, posępny budynek. Liczne wieże z strzelistymi oknami sprawiały wrażenie, jakby było to wejście do jakiś lochów.

-To siedziba łowców czarownic...- rzekął z pełną powagę -To dranie, którym wydaje się, że wszystko im wolno. Nie raz porywają przypadkowych ludzi z ulic, torturując ich i zarzucając plugawe czyny... To okrutni ludzie, których przesłuchania potrafią zmienić człowieka do końca jego dni...- wejrzała na Maxa. Ich spacer dobiegł do półmetku, gdy dotarli pod pałac Imperatora. Luiza opowiedziała trochę o tym miejscu, później zaś oboje powoli ruszyli z powrotem do posiadłości Von Viesendorfa. Niewiasta choć nieco zadzierała nos, zdawała się być bystrą i charyzmatyczną osobą. Po drodze opowiadała o stolicy Imperium. Przestrzegała Maxa, by nie schodził bez obstawy do biednych dzielnic, oraz by nie wałęsał się po porcie rzecznym, gdyż mogą go tam spotkać kłopoty, a znajomość kogokolwiek nie wystarczy by uniknąć takowych.

Gdy wrócili do domu, robiło się już ciemno. Strażnicy krążyli między posiadłościami bogaczy takich jak Von Viesendorfowie. Było widać gołym okiem, komu poświęcają więcej uwagi za pilnowanie. Pewnie po za ich żołdem kupcy płacili im niemałe pieniądze za ową uwagę.
Luiza i Max weszli do domu i udali się na piętro, gdzie znajdowały się ich izby.
-Kogo widzą moje piękne oczy!- rzuciła gromko, gdy na korytarzu pod izbą Katheriny dostrzegła młodego mężczyznę, rozmawiającego z dziewczyną.
-Luizo! Szukałem cię!- odrzekł człek. Luiza powitała go silnym uściskiem.
-Ten przystojniak to Max.- wskazała ręką gościa -Max, to jest Alex. Mój dobry przyjaciel. Jak widzę Kat już poznałeś...-


Max czuł się bardzo dziwnie. Jak nigdy dotąd. Gdy Alex ściskał jego dłoń czuł dziwne mrowienie, które go podniecało. Choć był pewny swej orientacji seksualnej, wiedział, że w nowo poznanym osobniku jest coś co przyciąga wzrok. Nigdy dotąd tego nie czuł. To było coś jakby złapał za szatę samego boga, jakby zamknąć w jednym ludzkim ciele wszystkie żądze, pragnienia i tajemnice.
-Późno już. Nie będę was męczył. Zobaczymy się jutro.- rzekł Alex żegnając się z kobietami pocałunkiem w dłoń, oraz z Maxem uściskiem. Mężczyzna odszedł.
-Gdzie byliście? Kolacja dawno temu była.- Katherina była lekko rozgniewana, w związku z tym, że sama musiała jeść w nieznanym jej domu.
-Ja nie jestem głodna... Wybaczcie. Kąpiel...- Luiza odeszła do swej izby, zaś Katherina pożegnała brata chłodnym spojrzeniem i również zamknęła za sobą drzwi trzaskając lekko. Zostało mu czekać do następnego dnia, by poznać więcej przyjaciół Luizy...
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline  
Stary 07-09-2012, 08:54   #6
 
valtharys's Avatar
 
Reputacja: 2801 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Spacer był ciekawym doświadczeniem, bowiem choć Luiza pokazała mu wszystko nie to co chciał zobaczyć, to mógł powoli oceniać jej osobowość. Oczywiście gdy trzeba było uśmiechał się, dopytywał lecz przede wszystkim przyglądał się jej. Samo miasto też wywarło na nim spore wrażenie, tym bardziej że dawało wiele możliwości, na zwiedzenie wielu miejsc. Jednak że na razie, nie zamierzał zaprzątać sobie tym głowy. Miał czas.

Wrócili po zmroku i nastąpiło coś..czego się nie spodziewał. Alex. Mężczyzna, którego obecność powodowała, że wszystkie zmysły Maxa szalały a on sam czuł się dziwnie. Gdy zniknął nastąpił chłód, i młodzieniec mógł odetchnąć z ulgą. Na pewno ten człowiek był ciekawy i wart głębszego poznania, lecz pierw Luiza, która znikła za drzwiami swojej sypialni.

Gdy drzwi za Katriną się zamknęły Max stwierdził z lekkim uśmiechem, że dzień w towarzystwie Luizy był ciekawy. Dziewczyna była inteligentna a co ważniejsze miała w sobie ciekawość i czar. Był ciekaw na ile to gra i poza a na ile jest odważna. Ruszył więc do jej komnaty. Nacisnął na klamkę chcąc wejść. Oczywiście w miarę cicho by “oczy” ciekawskich nie spostrzegły go. Gdyby drzwi były zamknięte puka. Jeśli udało się wejśc wchodzi i po prostu oznajmia Luizie że się nudzi i liczył, ze go jeszcze zabawi. Ostatnie słowo dodał z dziwnym uśmieszkiem.
Młoda panna była zaskoczona wejściem gościa do swej izby. Nie spodziewała się takiej śmiałości z jego strony. Gdy Max oznajmił, o co konkretnie mu chodzi dziewczyna uśmiechnęła się lekko.
-Rozwiązuj...- rzuciła wskazując kciukiem sznurki gorsetu. Kiedy Max wziął się do roboty Luiza wzruszyła ramionami
-Na mnie czeka długa kąpiel. Jeśli Ci się nudzi, zawsze możesz udać się do służby pomóc im sprzątać po kolacji.- zażartowała spoglądając ukradkiem na stojącego za nią młodzieńca.
Max miał poczucie humoru lecz nie lubił gdy ktoś sobie z niego kpił. Dosłownie ułamek sekundy potrzebny był by podjął decyzję. Jednym szybkim ruchem złapał ją na wysokości bicepsu a drugą za włosy i przyciągnął do siebie i wysyczał:
- Jeśli tak bardzo lubisz się bratać ze służbą albo być na kolanach to Twoja sprawa. Mnie do nich nie porównuj - jednym ruchem odwrócił ją ku sobie
Puścił włosy i podniósł jej podbródek do góry tak by patrzyła mu w oczy i uśmiechnął się słodko:
- A teraz przeproś. To było nie ładne - gdyby chciała kopnąć go w krocze zasłania się kolanem, a jeśli krzyknąć zasłania jej usta
Niewiasta długą chwilę była zdziwiona zachowaniem swego gościa. Wyglądała tak, jakby kompletnie nie spodziewała się tego typu zagrania z jego strony. W końcu zmieniła zdziwiony wyraz twarzy i uśmiechnęła się szeroko.
-Przepraszam mój władco...- znów zażartowała -Więc... Chłopczyk jest już mężczyzną?- spytała. Max nagle poczuł chłodny i ostry szpic sztyletu na plecach, pod żebrami.
-No... Co teraz mój władco?- spytała dociskając sztylet na tyle mocno, że zrobiło się nieprzyjemnie. Max poczuł jak kropla krwi spłynęła pod koszulą.
Max też był zaskoczony, lecz szok zastąpił gniew. Czemu? Kobieta śmiała go zranić. Śmiał mu grozić. Zrozumiał że zaczął grę i musi ją skończyć. Musi okazać wyższość więc rzekł:
- Albo wbijesz głębiej i mnie zabijesz albo zacznij to zlizywać - ton jego głosy był cichy ale ostry.
Zaczął rozpinać koszulę.Na twarzy pojawił się szyderczy uśmiech. Cóż jest warte życie bez odrobiny ryzyka. W końcu albo ją poskromi albo zginie. A to będzie cieżkie do wytłumaczenia, czemu go zaciukala. Z tą myślą..rozpinał koszulę.
Luiza cisnęła swoim sztyletem gdzieś w kąt izby i pomogła Maxowi pozbyć się koszuli, jednym energicznym szarpnięciem. Od razu wpiła mu się w pierś. Sięgnęła ręką do spodni, kiedy dobiegł ich dźwięk pukania do drzwi.
-Panienko!- usłyszeli głos Jadwigi -Panienko, ojciec wrócił...- dodała starka szokując zarówno Luizę jak i Maximiliana...
Max złapał ją i przyciągnął do siebie, tak by jej plecy były przyległe do jego klatki i szepnął jej:
- Powiedz, że się kąpiesz. Że wyjdziesz jak skończysz.. - jedna ręka powędrowała do szyi jej a druga do biustu, Jego usta zaczęły ssać jej ucho
-Nie mogę... Ojciec... Zaz tu przyjdzie, by mnie powitać! Musisz się ukryć!- syknęła przez zaciśnięte zęby.
Odwrócił ją i pocałował, krótko i agresywnie. Gdy skończył zapytał:
- W szafie czy gdzie ? - prawie się zaśmiał.
-Wyjdź na balkon. Poczekasz aż ojciec poprosi mnie bym z nim zjadła kolację, wtedy wyjdziesz.- odrzekła uśmiechając się drapieżnie.
Tak też uczynił. Ta kobieta jednak miała w sobie coś. Doszedł do wniosku.
 
__________________
Dzięki za 7 lat wspólnej zabawy:-)
valtharys jest offline  
Stary 07-09-2012, 17:34   #7
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 14434 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
Max miał więcej szczęścia niż rozumu. Gdy Luiza nakazała mu wyjść na balkon, on prędko puścił ją, zgarnął swoją starganą koszulę i wyszedł na zewnątrz. Kilka uderzeń serca później, drzwi do izby otwarły się na oścież, ukazując obserwującemu wszystko z zewnątrz Maxowi pana domu. Był to starszy człek o siwych włosach. Odziany był bogato. U pasa spoczywała pochwa z mieczem, którego z pewnością nie dobywał od wielu lat. Mężczyzna nie pukał, nie czekał na pozwolenie wejścia do izby swej córki. Po prostu otwarł drzwi na oścież. Tuż za nim stała Jadwiga, obserwując ukradkiem czy Luiza aby nie ma jakiegoś niezapowiedzianego gościa.
-Klejnocie wśród mojego skarbu!- rzekł gromko rozkładając ręce na boki.
-Ojcze!- ucieszyła się, choć Max miał wątpliwości, czy szczerze. Dziewczyna rzuciła się ojcu w ramiona. Po chwili opuścili izbę i zniknęli chłopakowi z oczu.


Max wrócił do swej izby, gdzie musiał czekać do następnego dnia, by zobaczyć się z Luizą czy chociażby siostrą. Nie widząc dla siebie konstruktywnego zajęcia Max udał się spać. Miał twardy sen i dopiero rano po świcie zbudziło go pukanie do pokoju.
-Paniczu von Danckelman... Niebawem śniadanie...- Najchętniej wylegiwałby się do południa w wygodnym łożu, ale kilka chwil później doszedł do wniosku, że jest głodny i nawet dobrze się składa.
Gdy był gotowy zszedł do ogromnej jadalni, gdzie czekali już Luiza, jego siostra, oraz Von Viesendorf.
-Dzień dobry panu śpiochowi...- syknęła mu Luiza, posyłając wredny uśmieszek. Siostra zaś przywitała go skwaszoną miną. Pewnie ciągle chowała urazę po poprzednim dniu.

-Witaj młodzieńcze!- rzekł pan domu. Człek wstał i uścisnął rękę młodzieńcowi -Twój ojciec wiele mi o Tobie opowiadał, ale niestety wiele mi z głowy wyleciało...- machnął ręką po czym usiadł ponownie na miejscu. Po chwili w pomieszczeniu pojawił się grubawy człek niosący dwie wielkie tace pełne różnorakiego jedzenia.
Von Viesendorf nałożył sobie jako pierwszy kilka rzeczy na talerz.
-Po śniadaniu wybieramy się z moją kruszynką na polowanie... Lu uwielbia polować!- rzekł z uśmiechem. Niewiasta lekko przewróciła oczami, tak by ojciec tego nie dostrzegł.
-Jeśli chcecie, udajcie się z nami! Będzie wybornie. Strzelałeś kiedyś do ptaków?- gospodarz uniósł zachęcająco brwi.

-Potem będzie obiad. Przybędzie do domu wielu gości i chciałbym was przedstawić... Ale! Wieczór będziecie mieli wolny, dla siebie.- dodał na koniec zadowolony ze swej dobrotliwości.
Luiza wejrzała na Maxa prędko.
-Tak ojcze, zaprosiłam kilka dni temu moich przyjaciół. Pogramy w kości i zakosztujemy win, które przywiozłeś z podróży...- rzekła. Jej ojciec wybuchł śmiechem. Ona również po chwili się zaśmiała.
-Oczywiście żartowałam z tym winem...- skomentowała udając niewinną, białogłowę...
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline  
Stary 21-09-2012, 21:10   #8
 
valtharys's Avatar
 
Reputacja: 2801 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Max śnił całą noc o Luizie, a sny należały do tych przyjemnych. I choć w swoich fantazjach brał ją, poskramiał to jednak gdy się obudził, to czuł że choć ją zdobędzie to będzie to za mało. Pragnął czegoś.. sam jeszcze nie był do końca pewien.
Przywitanie z Panem domu odbyło się nad wyraz sympatycznie a gdy zostało mu zaproponowane uczestnictwo w polowaniu odrzekł:

- Z najwyższą chęcią miłościwy Panie. Nigdy nie miałem okazji brać w czymś takim lecz słyszałem że są one niezwykle ciekawe. Poza tym zawsze chciałem upolować jakąś ptaszynkę – spojrzał wymownie na Luzie a potem swój wzrok przeniósł na siostrę

Kwesti siostry na razie nie zamierzał poruszać, choć był ciekaw jak ona zareaguje na uczestnictwo w polowaniu. Gdy tylko skończyli śniadanie Max udał się do swojej komnaty by się przygotować odpowiednio.W końcu rodowód do czegoś zobowiązywał a i ubrany na taką „uroczystość” trzeba być odpowiednio.
Gdyby zostało trochę czasu Max postanowił zajrzeć do siostry. W końcu trzeba jakoś odzyskać jej względy.
 
__________________
Dzięki za 7 lat wspólnej zabawy:-)
valtharys jest offline  
Stary 22-09-2012, 10:42   #9
 
Nefarius's Avatar
 
Reputacja: 14434 Nefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputacjęNefarius ma wspaniałą reputację
-Ja również się skuszę.- Katherina uśmiechnęła się do pana domu. Starszy człek rozłożył ręce i zaklaskał z radości.
-Świetnie. Więc jest nas komplet. Konie i sprzęt już czeka, więc zaraz po śniadaniu przebieramy się i jedziemy w drogę.- wyjasnił.
Polowanie było miła odmianą dla mieszczańskiej młodzieży. Choć stary Von Viesendorf nieustannie opowiadał historyjki z przeszłości, to Max bawił się przednio. Udało mu się nawet ustrzelić bażanta z grzbietu konia, co wcale do łatwe nie jest. Przygaszona Katherina wlekła się za nimi jak cień, milcząc cały czas, jednak na szczęście Luiza dość częśto zabierała głos i umilała Maxowi czas żarcikami czy swoimi opowiastkami, które opowiadała kiedy ojciec się oddalał. Do Altdorfu wrócili w południe.

Przygotowania do wielkiego przyjęcia szły pełną parą. Służba gotowała, sprzątała i czyniła wszystkie niezbędne przygotowania. Niedługo potem do rezydencji zaczęli zjeżdżać się pierwsi goście. Nadęci, bogaci szlachciury, którzy traktowali każdego innego z góry, jakby byli pewni, że są najważniejsi na przyjęciu. Max i Katherina zasiedli przy boku von Viesendorfa i jego córki. Pan domu przedstawił młode rodzeństwo jako honorowych gości swej posesji. Rozmowy, które toczyły się przy obiedzie byłe nadwyraz nudne. Interesy, interesy i jeszcze raz interesy. Mało z tego, co paplała śmietanka Altdorfu było interesujące dla Maxa a tym bardziej dla Luizy czy Katheriny.
Kiedy słońce powoli chyliło się ku zachodowi a obiad zamienił się w tańce trójka młodych opuściła wielki salon udając się do swych komnat.

-Przyjdźcie do mej izby za kilka minut. Będę czekać.- oznajmiła po czym udała się do swego pokoju. Kiedy nadszedł czas Max w końcu udał się do izby Luizy nie mogąc doczekać się tego co tam zobaczy. Już pod drzwiami usłyszał głosy innych ludzi. Zdenerwował się nieco, bo miał nadzieję, zdobyć Luizę, jeszcze przed całym tym spotkaniem, ale po chwili się uspokoił. Był cierpliwy a gonitwa za króliczkiem była równie przyjemna, co łapanie go. Gdy wszedł do środka dostrzegł trzy kobiety i jednego mężczyznę. Był to Alex, jednak miał na oczach czarną przepaskę z dwoma otworami na oczy. Były też dwie nieznajome Maxowi niewiasty, które również miały na twarzach eleganckie maski, jakie nosi się na balu przebierańców. Była też ona. Luiza.


-No jesteś...- syknął Alex podchodząc by się przywitać i wręczyć Maxowi puchar z winem.
-Usiądź i rozgość się. Niebawem nadejdzie noc, a my zaczniemy zabawę.- odezwała się córka vonViesendorfa. Na środku izby znajdowało się kilka poduszek na których można było usiąść, zaś w środku między nimi stała taca ze dzbanem pełnym wina, gdyby ktoś miał mało.
-Zdradź mi... Czy próbowałeś kiedyś liścia pokrzywy tileańskiej?- spytała czarnowłosa niewiasta, która siedziała obok Luizy.
-Chyba nie próbował.- odezwała się druga nieznajoma dziewczyna.
-Może chciałbyś spróbować.- zasugerował Alex.
-Wystarczy chwilę pożuć by twoje zmysły zaczęły działać jeszcze lepiej niż do tej pory.- skomentowała Luiza podając Maxowi w dłoni pognieciony, suchy liść.
 
__________________
A na sektorach, śląski koran, spora sfora fanów śląskiej dumy, znów wszyscy na Ruch katować głosowe struny!
Nefarius jest offline  
Stary 22-09-2012, 12:58   #10
 
valtharys's Avatar
 
Reputacja: 2801 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Polowanie choć było ciekawe, nie dostarczyło Maxowi większych „przyjemności”. Liczył na coś więcej, i choć zawiódł się lekko, nie zamierzał dać po sobie poznać tego. Dopiero wieczór u Luizy miał dać mu więcej radości. Początkowo „speszył” się taką ilością gości a tym bardziej obecnością Alexa. Ten młodzieniec miał w sobie coś intrygującego i niepokojącego jednocześnie co sprawiało że Alex wydawał się inny. Dwie towarzyski Luizy, których twarze były zakryte za maską, zdawały się być ciekawe. Szybkim spojrzeniem zlustrował ich ciało, które ukrywało się pod ubraniem.

– Witajcie.. Max a to moja siostra Katherina, a Twoje przyjaciółki to .. – zapytał młodzieniec

Usiadł on wygodnie na miejscu wskazanym i wziął puchar z winem, pierw delikatnie rozkoszując się jego zapachem a potem smakiem. Co jakiś czas zerkał na siostrę , obserwując ją i badając jej reakcje.
Gdy Alex zasugerował mu spróbowanie liścia pokrzywy tileańskiej ten z chęcią go wziął do ust. Powoli zaczął go rzuć tak jak mu polecono. Był zaintrygowany.

- Luizo powinnaś uprzedzić nas że powinniśmy również maski sobie sprawić.. Niegrzeczna dziewczynka z Ciebie.. – uśmiechnął się szeroko
"Spotka Cię potem "przyjemna" kara.." ale tego nie powiedział na głos
 
__________________
Dzięki za 7 lat wspólnej zabawy:-)
valtharys jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:11.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166