Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 12-03-2013, 14:20   #1
 
Roman's Avatar
 
Reputacja: 8 Roman nie jest za bardzo znanyRoman nie jest za bardzo znany
[WFRP IIIed.] Mądrego los prowadzi, głupiego - popycha.



Dziób barki powoli przecinał ciemną tafle wody, wyczuwając opór nurtu płynącego w przeciwnym kierunku. Zanurzenie łajby nieco przekraczało dopuszczalną wartość za sprawą znacznego ładunku zajmującego większość dostępnej przestrzeni. Co jakiś czas drewniana konstrukcja pokładu skrzypiała ze złością jak gdyby zawiedziona nikłymi podmuchami wiatru. Delikatna, kojąca bryza igrała z masztem niczym przewrotna kochanka co rusz zmieniająca swego adoratora. Nie ułatwiało to choć trochę podróży w górę rzeki Talabek. Słońce jak gdyby zmęczone kończącym się latem powoli dogasało. Ostatnie nikłe promienie światła leniwie przebijały się przez gęsto porośnięty wszelaką roślinnością brzeg. Ostatni port w Steinhof pozostawiony daleko za Waszymi plecami stał się teraz zbyt odległy by można było zwrócić ku niemu swój wzrok.


***


Kapitanem i pracodawcą na tej zacnej łajbie jest osoba znana Wam jako Ludwich Anker. To dzięki niemu mieliście okazję poznać się nawzajem. Wypowiada się w czystym Reikspielu, w którym brak innych naleciałości. Zarośnięty mężczyzna w trzeciej dekadzie życia, średniego wzrostu o właściwej tężyznie fizycznej. No może nieco żylasty ale komuż by to przeszkadzało ... Anker posiada duże niebieskie bystre oczy. Ubrany jest w brunatną skórznię o, krótkich rękawach. Te natomiast odsłaniają jego przedramiona na, których znajdują się tatuaże wykonane za pomocą zielonkawego barwnika. Całość wpuszczona jest w wysokie czarne buty. Jego sylwetkę dopełnia długi nóż spoczywający w pochwie na wysokości uda. Ostatnie tygodnie pokazały, iż pomimo nieco surowej natury jest człekiem niezwykle życzliwym i kontaktowym. W chwili obecnej siedzi u sterów z rozdziawionymi ustami wpatrując się w punkt przed sobą, nadając tym samym Waszej podróży właściwy kierunek.


***


(Proszę serdecznie z tego miejsca o wybranie sobie miejsca na przedstawionej łajbie oraz skupienie się na opisie postaci oraz jej działaniach !)
 

Ostatnio edytowane przez Roman : 12-03-2013 o 20:00.
Roman jest offline  
Stary 12-03-2013, 21:47   #2
 
Gravell's Avatar
 
Reputacja: 13 Gravell nie jest za bardzo znany
Gustav siedział na jednej ze skrzyń pozostawionych na pokładzie. Jedno spojrzenie w jego stronę zdradzało, że nie często podróżował. Blada cera i nie budząca respektu postura zdradzały człowieka, który większość życia poświęcił książkom. Całość uzupełniało odzienie typowe dla mieszczanina, które schludnie leżało na przeciętnego wzrostu, młodym mężczyźnie.

Niedoświadczony podróżnik kreślił właśnie w swym notesie kolejne słowa. Z głębokiego zamyślenia wyrwała go ważka, która natrętnie próbowała zwrócić na siebie jego uwagę co rusz przelatując obok ucha. Gustav zamknął dziennik i rozejrzał się wokół, a po chwili wstał aby rozprostować kości. Przeciągnął się i zrobił kilka kroków. Dostrzegł Ankera po czym ruszył wolnym krokiem w jego kierunku.

-Ależ tu spokojnie... Bardzo spokojnie. I niezwykle pięknie - rzekł Gustav by jakoś zacząć rozmowę. W tym czasie podszedł bliżej kapitana tak by móc prowadzić swobodną konwersację. Jego uwadze nie umknęły tatuaże zdobiące ramiona właściciela statku. Młody poszukiwacz przygód starał przyglądać się im dyskretnie i zastanawiał się czy gdzieś już takich nie widział. Przynajmniej jeśli chodzi o wzory, bo takiego koloru tatuaży raczej jeszcze nie miał okazji oglądać. Wszystkie, które dotychczas było mu dane widzieć były koloru czarnego. Ciekawe skąd pochodzi barwnik użyty w tych zdobieniach - zamyślił się na chwilę Gustav szukając w pamięci czy nigdy nie czytał o tego typu pigmentach.

Coś mi się zdaje, że to ostatnie ciepłe dni. Tylko patrzeć jak przyjdzie ochłodzenie a po nim pierwsze mrozy. Szkoda, takie mieliśmy piękne lato... - dodał Gustav melancholijnie patrząc w stronę tarczy zachodzącego słońca.
 

Ostatnio edytowane przez Gravell : 12-03-2013 o 21:52.
Gravell jest offline  
Stary 12-03-2013, 23:14   #3
 
metheor33's Avatar
 
Reputacja: 0 metheor33 nie jest za bardzo znany
Młodzieniec na dziobie barki to Felix. Ma pogodną twarz, błękitne oczy, krótkie blond włosy.
- Jak tu pięknie- rzekł w zachwycie.
Ubranie wskazuje, że jest to dobrze sytuowany jegomość. Przy nim leży torba podróżna, dwa bukłaki, długi kij, tobołek i kapelusz. Właśnie zaczął śpiewać wesołą piosenkę.
 

Ostatnio edytowane przez metheor33 : 14-03-2013 o 05:45.
metheor33 jest offline  
Stary 13-03-2013, 18:18   #4
 
Bloodsoul's Avatar
 
Reputacja: 57 Bloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodzeBloodsoul jest na bardzo dobrej drodze
Spod pokładu wyłonił się miedzianowłosy mężczyzna, z bujną brodą, lekko zakręconym wąsem oraz niemałą łysinką zdobiącą blady i tłusty czerep. Był krępy, o ciężkim chodzie. Jego twarz wyglądała jak jesienne pole po przejściu wichury, sucha i zniszczona, o licznych bliznach i mniejszych szramach. Wydawać by się mogło, że chłop z siekierą na plecach ma już koło czterdziestki na karku, lecz nic bardziej mylnego. Pochwalił się, że ledwo trzydziestkę skończył, i że czuje się jeszcze młodziej niż to. Z reguły pogodny, czasem lubił nawet zażartować. Mimo otwartości, był to gość zagadkowy. Często wodził wzrokiem z pozoru proste rzeczy; potrafił zawiesić się w myślach. Widać było, że jest to człek po przejściach, i mimo to, iż próbował to usilnie zamaskować, wychodziło to z niego, jakoby z jakiegoś powodu. Ktoś mógłby nazwać go hipokrytą, ale on zwyczajnie się jeszcze uczył. Wydawać by się natomiast mogło, że człowiek w tym wieku zna już siebie samego na wylot, a może i jeszcze lepiej. Ale na pewno nie on.

Georg nieczęsto pływał łajbami. Kiedy już, trzymała się go zasada by nie stać blisko krawędzi. Jeśli coś wypełznie z dna lub ktoś zacznie ostrzeliwać jednostkę, jest się pierwszym celem. A jak wiadomo, od bandytów żerujących na transportach aż się roiło w niektórych rejonach rzek Imperium.

Cóż może być pięknego w zielonej, brudnej, mętnie płynącej wodzie? Blondyn buja w obłokach - pomyślał Georg i zmierzył wzrokiem Felixa podchodzącego do dziobu.
- Ty! Uważaj i bądź czujny. Nie jesteś na wczasach! - krzyknął zachrypniętym i szorstkim głosem miedzianobrody mężczyzna. - A poza tym, to coś tu za spokojnie, cholera.

Podczas jego warty zwykł siedzieć na beczce usytuowanej mniej więcej po środku kajuty, by czasem wstać, rozejrzeć się na boki, robiąc mały spacerek. Choć w takiej ciemnicy to i tak ciężko było cokolwiek zauważyć gołym okiem. Stawiał na czujność innych zmysłów.
 
Bloodsoul jest offline  
Stary 15-03-2013, 10:49   #5
 
metheor33's Avatar
 
Reputacja: 0 metheor33 nie jest za bardzo znany
Kapitanie, kapitanie długo tak płynąć będziemy?
 
metheor33 jest offline  
Stary 15-03-2013, 17:12   #6
 
Ryder's Avatar
 
Reputacja: 302 Ryder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skałRyder jest jak klejnot wśród skał
Kolejnym najemnikiem kapitana Ankera był niejaki Morton Silverstone, młody, szczupły brunet o ciemnych długich włosach, z tych, co lubią skrywać swoje twarze pod kapturami, nawet jeżeli nie mają wiele do ukrycia. Sam z reguły nie zaczynał gadki, ale jak już do niego podejść, był dobrym towarzyszem rozmowy. Odziany w proste podróżne ubranie, gdy go pierwszy raz widzieli, miał na plecach dwa ciężkie stalowe haki; ni to kilofy, ni nadziaki; było to jedyne, co go odróżniało od innych dziwaków w płaszczach podróżnych. Na łajbie już poruszał się swobodnie, zostawiwszy zbędny balast pod pokładem.

Młody Silverstone mówił o sobie, że jest górnikiem z zawodu, a teraz udaje się w Góry Krańca, toteż zabrał się z Bagiennym Wielorybem na wschód, przy okazji mogąc zarobić parę groszy. Tak się składało, że Morton pochodził z Cragmere, jedynej portowej twierdzy krasnoludzkiej w Starym Świecie, to i znał się na żegludze rzecznej prawdopodobnie najlepiej z całej bandy, nie licząc kapitana, oczywiście, o umiejętności pływania nie wspominając.

Teraz na rzece było bardzo spokojnie i roboty tyle, co nic. Morton przechadzał się zadowolony po pokładzie, rozkoszując się spokojem i z przyzwyczajenia wypatrując, czego by się jeszcze nie dało zrobić.

Podróżował już wiele dni. Jedyne, co znalazł w górach na południu, to plotki i poszlaki. Nużąca droga na północ znacząco uszczupliła jego oszczędności, ale tym razem coś miał. W Esku wydawało się, że nie tylko on nie dostał tego, czego chciał, a teraz miał szansę dostać się w odpowiednie miejsce na czas. "No, wielorybie, chyba nie dasz się wyprzedzić płotkom?"
 
Ryder jest offline  
Stary 16-03-2013, 12:56   #7
Elitarystyczny Nowotwór
 
Zombianna's Avatar
 
Reputacja: 76843 Zombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputację
Na rufie stała dość młoda kobieta. Blada, piegowata skóra i długie rude włosy kontrastowały z ciemnym, skórzanym kaftanem i czarnymi spodniami w które była ubrana. Niebieskimi oczami przepatrywała lewy brzeg rzeki, szukając oznak jakiegokolwiek zagrożenia. Przedstawiła się jako Irina i niewiele więcej udało się z niej wycisnąć. Wschodnim akcentem kaleczyła Reikspiel więc wolała słuchać, trzymając się na uboczu. Co jakiś czas poprawiała przewieszony przez ramię łuk, szukając dla niego wygodniejszej pozycji. Bezskutecznie.
Czas od początku podróży spędzała na pokładzie, nie zaszczycając ładowni nawet jednym spojrzeniem. Za dnia stała samotnie oparta o burtę, w nocy spała skulona z tyłu łajby.
Nie znosiła statków. Czuła się uwięziona, wystawiona na widok niczym kaczka gotowa do odstrzału, a ludzi gotowych na szybki zarobek i nie przejmujących się honorem oraz gdzieś mających cudze życie, jak wiadomo, nie brakowało. Zachowywała więc stałą czujność, pomimo braku jakichkolwiek znaków że coś miałoby się dziać. Nie odwracała głowy, ale cały czas uważnie słuchała współpasażerów i kapitana.
 
Zombianna jest offline  
Stary 19-03-2013, 15:42   #8
 
Roman's Avatar
 
Reputacja: 8 Roman nie jest za bardzo znanyRoman nie jest za bardzo znany
Bagienny Wieloryb powoli rozmywał się z powodu spowijającej go ciemności. Kształty stawały się coraz bardziej nieregularne a ludzkie oko gubiło swą należytą ostrość. Statek odbił w stronę lewego brzegu. W półmroku dostrzec można tam było z łatwością zawirowanie, otchłań w dziwny sposób przyciągająca zarówno tego drewnianego potwora jak i swego Pana. Wiatr zrywając się ze spotęgowana siłą uderzył w rufę. Monstrum poczęło z wolna obracać swą niekształtną, zdeformowaną głowę. Zaczęło odczuwalnie przyspieszać jak gdyby sprowadzony na odpowiedni tor. Niewielka płetwa zbliżając się w tym kierunku podrygiwała pełna ekscytacji mocując się z samym kapitanem, który toczył z nią godną walkę.


***


Felix i Georg

Felix odwrócił się w stronę rufy i zrobił krok w przód by zadać nurtujące go pytanie. - Kapitanie, kapitanie długo tak płynąć będziemy ? Łódz natomiast w tym czasie przechyliła się nieco w prawo gdy kapitan zmienił kurs. Pomimo faktu iż próbowałeś złapać się jakiegokolwiek punktu oparcia runąłeś plecami w tył wprost na Georga, który zamortyzował upadek. Drwal poczuł jak jego brzuch plastycznie zagłębił się w burcie a następnie od niej odbił. Ta wyjątkowo solidnie obiła jego miednice - Uff ... - powiedział instynktownie Fleicher będąc praktycznie w połowie poza łodzią. Opadając patrzył na drewnianą balustradę, ostatnią rzecz oddzielającą go od tej cholernej cieczy, która otaczała ich wokoło. Chwilę pózniej dało się słyszeć - W tym tempie o brzasku powinniśmy dotrzeć do pobliskiej wioski znajdującej się na skraju Lasu Shutzen.


***

Gustav

Kolejny ciąg tylko tobie znanych liter wypełnił grubą kartę. Tym samym sprawił, że wcześniejsze wpisy zawarte w dzienniku stały się jakby jeszcze bardziej odległe. Zamknięcie woluminu na dobre przypieczętowało Twoją dzisiejszą chęć pisania. Z niewielkimi potknięciami udało Ci się przemknąć ścieżką wyznaczoną pomiędzy licznymi towarami. Dotarłeś do Ludwicha siedzącego na kozle, który gestem ręki wskazał Ci miejsce obok siebie. Pierwsze Twoje zdanie pozostawił bez odpowiedzi natomiast z łatwością dało się dostrzec uśmiech malujący się na twarzy kapitana. Odetchnął głośniej po czym rzekł nieco zachrypniętym głosem tym razem wpatrując się w Ciebie - Nie zdziwiłbym się Gustavie gdyby dokładnie tak się stało. W ciągu najbliższych dni najprawdopodobniej na własnej skórze odczujemy nadchodzące zmiany. Jeśli znajdziesz dziś chwilę przed snem, będę wdzięczny za możliwość rozmowy na osobności. W ciągu tej krótkiej wymiany zdań udało Ci się przyjrzeć jednemu z tatuaży. Anker posiada go na zgięciu przedramienia. Jest to laurowa korona, której liście wręcz wypełzają z obnażonych żył. Te natomiast otaczają symbol młota należącego do Sigmara Młotodzierżcy. Laurową wstęgę wzbogaca napis, który z trudem udaje Ci się odczytać: "Honorowa Gwardia Reiklandu". Ot jedno z wielu dzieł zdobiących ciało mężczyzny ...


***

Morton


Podróżowanie łodzią sprawiało Ci niemałą przyjemność. Łajba pomimo faktu, iż nie było dziełem krasnoludzkich rzemieślników bardzo przypominała Ci te, które miałeś okazję widywać w porcie rodzimej twierdzy Cragmere. Poruszałeś się tutaj instynktownie jak gdyby przewidując jej przewrotną naturę. Prawdą jest, że nikt z pozostałych tutaj o żegludze nie wiedział tyle co ty. Z zamyślenia wyrwało Cię pytanie. - Czy, któryś z Was mógłby rozwinąć żagiel pomocniczy ? Wiadomym było Ci, że nikt nie wywiąże się z tego zadania lepiej od Ciebie !


***

Irina


U twych stóp siedzieli pochłonięci rozmową zarówno kapitan Anker jak i Gustav. Żadne z wypowiedzianych słów nie umknęło Twojej uwadze. Rude kosmyki włosów tańczyły wesoło wokół Twojej twarzy coraz śmielej zachęcane przez wiatr. Ten kładł śmiało tatarak rosnący przy brzegu, będący teraz na wyciągnięcie ręki. Ta pradawna siła natury poruszała nim niczym dziecko swą ulubioną szmacianą lalką. Duchy w tym miejscu musiały być wyjątkowo silne skoro w tak oczywisty sposób manifestowały swoją obecność. Uszu Twoich dobiegł przeciągły świst rozrywający powietrze niczym smagnięcie bata. Odwróciłaś głowę spoglądając w przeciwną stronę do kierunku ruchu. W świetle otaczającego Cię księżyca dostrzegłaś iskrę, z początku przygaszoną lecz teraz nabrała pełni swych barw. Prędkość z jakim kształt zbliżał się w Waszym kierunku sugerował, że bedzie Ci dane przyjrzeć się temu zjawisku z bliska. - Czyżbyśmy mieli towarzystwo ? - pomyślałaś spoglądając na ciągnący się za Wami ogon.
 

Ostatnio edytowane przez Roman : 21-03-2013 o 00:20.
Roman jest offline  
Stary 21-03-2013, 06:46   #9
 
metheor33's Avatar
 
Reputacja: 0 metheor33 nie jest za bardzo znany
-Masz Georg, łyknij sobie. Felix podał mu bukłak z gorzałką.
Felix nieco zmartwiony spojrzał na księżyc, który oblał swym blaskiem jego młodą twarz. Spokojnie wziął mały łyk wódki, zamknął i odłożył bukłak. W jednej chwili jakby się czegoś przestraszył. Czasem myśli bywają niebezpieczne. Zciszonym głosem sam do siebie wypowiedział - demony przeszłości powracają. Wzrokiem swym przebiegł od Georg’a przez Morton’a potem Gustav’a i Anakra, by w końcu objąć Irinę.
 

Ostatnio edytowane przez metheor33 : 22-03-2013 o 12:33.
metheor33 jest offline  
Stary 21-03-2013, 14:49   #10
 
Gravell's Avatar
 
Reputacja: 13 Gravell nie jest za bardzo znany
-Hmmm, weteran... - pomyślał Gustav, odczytując napis zdobiący ciało mężczyzny. Z zamyślenia, które towarzyszyło mu podczas obserwacji zachodzącego słońca, wyrwały go słowa kapitana.

-Jeśli znajdziesz dziś chwilę przed snem, będę wdzięczny za możliwość rozmowy na osobności - powiedział Anker
-Oczywiście. Zatem widzimy się wieczorem - uśmiechnął się Gustav, po czym zamilkł i wrócił do obserwacji słońca, które zdawało się pochłaniać całą jego uwagę.

Rozmyślania o tym dlaczego kapitan chce rozmowy akurat z nim przerwał głos Felixa.
-Masz Georg, łyknij sobie - powiedział blondyn. To skierowało myśli Gustava w zupełnie innym kierunku. Przypomniał sobie o "Złotej rybce", którą nader często odwiedzał w czasach, gdy mieszkał w mieście. Razem ze wspomnieniem karczmy wrócił obraz Franka oraz życia, które prowadził wcześniej.
-Tamto to już przeszłość - pomyślał - szkoda...
 
Gravell jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:00.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168