Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 13-05-2013, 14:27   #1
Opiekun Savage Worlds
 
JPCannon's Avatar
 
Reputacja: 301 JPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skał
Warhammer: Wybraniec [SW]

Księstwa graniczne. Jedno z niewielu miejsc gdzie nikt do końca nie wie na czyjej ziemi właśnie posadził swój zad. To miejsce ma jednak swoje uroki, nikt może stać się tu kimś, a ktoś może stać się nikim. Każdy ma szanse. Wy również szukaliście swojej. Jako grupa najemników nie zależało wam aż tak na sławie, jednak brzęk monet w wypchanym po brzegi mieszku nigdy wam się nie mógł znudzić. Księstwa były idealnym miejscem do zarobku, bo nie było drugiego tak dobrego miejsca by się gdzieś zaszyć po robocie tak by ręka sprawiedliwości mogła poklepać co najwyżej takiego cwaniaka po zadzie. W związku z tym żadna robota nie była zła, byle by dawała zarobić. Wam trafiła się właśnie taka. Szukając zysku trafiliście na pewnego elfa, szukającego grupy podobnej waszej. Zwał się Elidrin Moss. Długouchy paniczyk który jak na leśne stworzenie na brak monet nie mógł narzekać. Zdobiony strój, dodatki, nawet broń niczym dziewka pokazująca wdzięki, a nie rasowy oręż. Łatwo można było zrozumieć czemu taki paniczyk sam sobie z problemem nie mógł poradzić. Czemu więc nie pomóc chłopinie, a pewnie trzea będzie paru chłystkom dać po pyskach, bo co to obrazili wielmożnego elfiego Pana, a sam zniewagi pomścić nie może. Okazało się jednak, że chodzi o coś innego.

-Niech nie zmyli was mój strój. Pomimo przywiązania do błyskotek, nadal posiadam silną więź z naturą. Nie chcę was kłopotać nieistotnymi faktami więc przejdę od razu do rzeczy. Co jakiś czas odwiedzam druidów z mej rodziny, by zregenerować siły i odnowić ducha. Łatwo się zatracić spędzając tyle czasu w mieście. Jakiś czas temu stało się jednak coś strasznego. Na miejscu zastałem tylko jednego z mych krewniaków, w dodatku ze zmąconym umysłem. Twierdził, że resztę braci postanowiła zabrać do siebie natura, że taka była jej wola. Nie mam pojęcia co dokładnie miał na myśli, bo zwłoki odnalezionych później druidów nie wyglądały nawet na resztki po humanoidalnych stworzeniach. Ze zwyczajnej przyzwoitości i przywiązania do tej grupy, chciałem to sprawdzić. Jeśli jednak w tym lesie grasuje coś groźniejszego od dzika to sam nie mam szans. Dlatego właśnie poszukuję najemników którzy zgodzą mi się pomóc. Koron wam u mnie dostatek więc o zapłatę nie musicie się martwić. Dam wam po 50 złotych koron na głowę, za pomoc w wyjaśnieniu sprawy.

Zapłata była naprawdę sowita. Przeciętnie tacy jak wy zarabiali tyle rocznie, a tu jedna wyprawa do lasu? Pewnie jakiś dziki kot leśne elfy rozszarpał i tyle krzyku o nic. Jak widać zwierzęta nie kochają druidów tak mocno jak oni je.

-Więc? Mogę liczyć na waszą pomoc? Dam wam po 5 koron na początek wyprawy co byście nie myśleli, żem gołosłowny. Resztę dostaniecie po robocie. Jeśli się zgadzacie to powiedzcie mi bliżej z kim mam dokładniej do czynienia, bom w przeciwnym razie niezainteresowany taką informacją.
 
__________________
Opiekun działu "Savage Worlds"
"Nikt nie będzie za mnie decydował bo nikt potem za mnie nie umrze" podróżnik.

Ostatnio edytowane przez Sekal : 13-05-2013 o 18:29.
JPCannon jest offline  
Stary 14-05-2013, 09:17   #2
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 27485 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Wysoki brunet o krótko ostrzyżonych włosach wydawał się być bardziej zainteresowany zawartością swego kufla z piwem niż tym, co mówi potencjalny pracodawca.
A ten mówił całkiem ciekawe rzeczy, z których najbardziej interesująca była kwota, jaką mieli dostać za wykonanie zlecenia. Aż za bardzo interesująca, nie da się ukryć.
Coś tu nie pasowało. Albo robota była trudniejsza, niż się to zapowiadało z treści zlecenia, albo też kryło się za tym coś jeszcze innego.
Tylko co...
Las jak las. Chociaż w każdym lesie wiele ciekawych rzeczy mogło się kryć. I nie zawsze bezpiecznych dla osób po tym lesie wędrujących, o czym przekonały się w dość bolesny sposób druidzi.
Ciekawe, komu przeszkadzali. Albo co takiego zauważyli.

- Maximilian - przedstawił się, wyciągając dłoń do elfa. - W skrócie Max. Gdzie jest to miejsce? Daleko to stąd?

Jak się wnet okazało, Eldrin miał zamiar im towarzyszyć, co miało swoje dobre, jak i złe strony.
Nie musieli włóczyć się po wielkim lesie, szukając miejsca, które znali tylko i wyłącznie z opisu, ale z drugiej strony musieli dbać o klienta. Gdyby go stracili, to kto by im zapłacił?

- To kiedy ruszamy? - spytał, zgarniając do sakiewki złoto. - Musimy zrobić małe zapasy, skoro mamy spędzić w lesie dobry tydzień.
 
Kerm jest offline  
Stary 15-05-2013, 17:13   #3
AJT
 
AJT's Avatar
 
Reputacja: 5867 AJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputację
Chędożony elfiak miał jakieś problemy. A srał na niego kot, ważne żeby zapłacił słono ten korożerca! A już Gusin dopilnuje by ten drzewoluby słono zapłacił! Ale ta robota? Ganiać, jak jakiś dziwak po lasach? Sprawdzać, co się z innymi dziwakami stało? No pewnie się dobrze stało, że w końcu spotkał ich odpowiedni los! Na Grimnira, do czego pusta sakwa może doprowadzić! Oby bogowie mu wybaczyli to poniżenie się.

Bez zbędnego słowa Gusin chwycił sakwę, odwrócił się na pięcie. Po chwili jeszcze rzucił.
- Szykuj złoto, bo niedługo będę po resztę!
 

Ostatnio edytowane przez AJT : 20-05-2013 o 21:13.
AJT jest offline  
Stary 15-05-2013, 18:47   #4
 
Avarall's Avatar
 
Reputacja: 20 Avarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodze
Szczerze powiedziawszy to z pierwszego wrażenia elf jako pracodawca bardzo przypasował Lorenzo. Bogaty, zdobiony strój jak najbardziej był na miejscu i nie wskazywał, by jegomość, z którym przyszło im do czynienia został wyciągnięty z rynsztoku, co niestety tutaj bardzo często się zdarzało. Nie dziwne więc, że elf wyglądający naprawdę godnie i przyzwoicie przypasował młodemu Cabanerze, który jak już poznała pozostała dwójka najemników, był bardzo uczulony na wszelkie walory estetyczne.

Z uwagą wysłuchiwał tego, co potencjalny pracodawca miał do przesłuchiwania. W międzyczasie wyciągnął śnieżno białą chustę oraz mały flakonik perfum, po czym przelał na jedwabny materiał kilka kropel płynu o delikatnym zapachu. Następnie zaczął kręcić chustką zgrabnym ruchem nadgarstka tak, aby woń perfum rozniosła się dookoła. Od razu lepiej...

Zadanie elfa może nie było tym wymarzonym. Powiedzmy sobie szczerze - Lorenzo był szermierzem i świetnie władał ostrzem, ale walczył z ludźmi, a nie ze zwierzętami, czy bóg wie jeszcze czym. Poza tym łażenie po dziczy, przedzieranie się przez krzaki i chaszcze, babranie się błotem wyraźnie budziły niechęć młodzieńca. Po chwili jednak usłyszał oferowane nagrodzenie i doszedł do wniosku, że za taką zapłatę jest zdolny do poświęceń. Nie oszukujmy się, 50 złotych koron na głowę to nie w kij dmuchał.

Wypiął dumnie klatkę piersiową, po czym odpowiedział spokojnie i dumnie, z zachowaniem manier.
- Lorenzo Cabanera, szermierz, pochodzący z Estalii. - Skłonił się dostojnie, po czym rzekł do dwójki kompanów. - Nie ma co zwlekać, zbierzmy co trzeba i ruszajmy. Im wcześniej zaczniemy, tym wcześniej skończymy i odciążymy naszego zleceniodawcę. Po co go przemęczać dźwiganiem tylu monet? - Uśmiechnął się szelmowsko.
 
Avarall jest offline  
Stary 18-05-2013, 12:50   #5
 
Luphinera's Avatar
 
Reputacja: 24 Luphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodze
Cała trójka mogła widzieć siedzącą w cieniu karczmy postać. Jej twarz skryta była pod kapturem. Po prezentacji wszystkich osób podniosła się z gracją. Teraz mogli ujrzeć, że była to kobieta. Jej strój przylegał do jej ciała idealnie, przez ramię przerzuciła długi elficki łuk, a na ramieniu miała założony kołczan pełen strzał. Przy pasie zaś miała torbę. W cholewie buta ukryty miała nóż. Spojrzała na wszystkich obecnych, spojrzała na zleceniodawce. Po czym odrzuciła kaptur z głowy.
-Jestem Spokój Lasu. -czarnowłosa elfka spojrzała na zebranych srebrnymi oczami. -Jestem łuczniczką i będę chroniła wasze tyłki w razie niebezpieczeństwa.
Dodała i przyglądała się im, nie była przyzwyczajona do podawania swojego prawdziwego imienia. Tak było lepiej.
Poprawiła niesforny kosmyk włosów i wyciągnęła dłoń do elfa. Jej spojrzenie mówiło jasno.
"Układaliśmy się tak? Nikt nic nie wie do czasu, aż ta przygoda się nie zakończy. Tak będzie lepiej i dla Ciebie i póki co dla mnie."
-Moje honorarium poproszę. Trzeba się przygotować do drogi.
 
__________________
"Wszyscy mamy swoje anioły, naszych opiekunów. Nie wiemy jaki przybiorą kształt. Jednego dnia mogą być starcem, innego małą dziewczynką. Ale nie dajcie się zwieść pozorom- mogą być groźne jak smok. Jednak nie walczą za nas, przypominają nam tylko, że to nasze zadanie.Każdego kto tworzy własne światy."

Ostatnio edytowane przez Luphinera : 20-05-2013 o 22:58.
Luphinera jest offline  
Stary 20-05-2013, 21:13   #6
AJT
 
AJT's Avatar
 
Reputacja: 5867 AJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputację
- Elf za tyłkiem, to oznaka rychłej śmierci! Niech cię więc nie zobaczę za mymi plecami! - burknął khazad, słysząc kolejną długouchą. - I co to, do piździelca krowiego, za imię?! - odwrócił się na pięcie, po czym splunął siarczyście na karczemne dechy. - Opiździeje na tej wyprawie! Grimnirze, dodaj mi sił! Dodaj mi sił bym… - dało się jeszcze słyszeć jego biadolenie, jak odchodził.

Po chwili usiadł przy ławie, czekając na resztę najemnej kompanii. Do lasu musieli się dobrze przygotować. Przeklęte lasy!
- Karczmarz piwa! Ino prędko! Najlepiej dwa! - przygotowania się zaczęły.
 

Ostatnio edytowane przez AJT : 20-05-2013 o 21:16.
AJT jest offline  
Stary 20-05-2013, 21:22   #7
 
Aves's Avatar
 
Reputacja: 122 Aves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znanyAves wkrótce będzie znany
Mężczyzna przyglądał się grupce z odległości paru metrów. Słuch miał dobry, więc słyszał słowa bogatego elfa. Uśmiechnął się na myśl o istnej ironi losu. Brał pieniądz od długouchego, aby dalej podążać za zbiegłą złodziejką. Kiedy podszedł bliżej przyjrzał się najemnikom.
- No proszę co za spotkanie.- Uśmiechnął się paskudnie do efki, ścigał ją przez pięć lat, a teraz los wciska ją w jego ramiona. Popatrzył na resztę oddziału. Później na Elfa z ukrywaną pogardą.
- Mój Topór jest na twoje usługi, wiec panie Edlin dobrze słyszałem prawda ?. Wy elfy macie takie trudne imiona. Nagroda jest warta świeczki. Mówcie mi Wernhar.
 
Aves jest offline  
Stary 20-05-2013, 21:40   #8
 
Avarall's Avatar
 
Reputacja: 20 Avarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodzeAvarall jest na bardzo dobrej drodze
Zaraz po tym, gdy kobieta dołączyła do towarzystwa i przedstawiła się, młody mężczyzna wstał, bo tak nakazywała jego kultura. Następnie posłał w jej stronę uśmiech oraz ucałował w dłoń, oczywiście jeśli ta była skłonna do tego typu przywitania.
Następnie powiedział jej, z identyczną intonacją, tak jak miało to miejsce przed chwilą do pozostałych zebranych.
- Lorenzo Cabanera, szermierz, pochodzący z Estalii. Niezmiernie rad jestem, że towarzyszyć nam będzie przedstawicielka płci pięknej.
Uśmiechnął się do niej raz jeszcze. Trzeba przyznać, że imię elfki było nader ciekawe. Ponadto szermierza zastanawiał również sam fakt jej uczestnictwa w wyprawie. Nie wiedział bowiem, że będą mieli jeszcze jednego członka drużyny. Ale skoro była to kobieta, to Lorenzo nie miał żadnych sprzeciwów.


O dziwo, to jeszcze nie była cała gromada. Wkrótce bowiem dołączył nieznajomy mężczyzna. Szczerze powiedziawszy, to tym razem już był mniej optymistycznie nastawiony do nowego członka zespołu. No niestety, nie był kobietą. Na szczęście zapłata była od głowy, a nie do wspólnego podziału, toteż kolejny uczestnik wyprawy nie umniejszał nagrody za zadanie.
- Lorenzo Cabanera - odparł po chwili z wyraźnym podirytowaniem i znudzeniem w głosie, wynikającym z konieczności ciągłego przedstawiania się.
 

Ostatnio edytowane przez Avarall : 20-05-2013 o 21:45.
Avarall jest offline  
Stary 20-05-2013, 22:34   #9
 
Luphinera's Avatar
 
Reputacja: 24 Luphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodzeLuphinera jest na bardzo dobrej drodze
Elfka spojrzała na niego i posłała mu uśmiech. Pozwoliła ucałować się w dłoń. Odbierane lekcje przynosiły odpowiedni skutek i wiedziała jak powinna się w takiej sytuacji zachować. Krasnoludowi posłała jedynie niewinny uśmiech.
-Miło mi pana poznać panie Lorenzo. -wzrok przeniosła na Krasnoluda.
-Ależ mości krasnoludzie, kto powiedział, że będę strzelała do pana? Co bym potem z ciałem zrobiła? -odpowiedziała spokojnie, wciąż czekając na zapłatę.
-Elidrinie... Potrzebuję tych pięciu koron, trzeba kupić kilka drobiazgów na drogę, które w lesie na pewno się przydadzą.

Ostatniej osobie, która dołączyła nie przyjrzała się za bardzo. Co tu dużo mówić nawet go nie skojarzyła. Jak miała skojarzyć go z kimś, kogo przecież widziała z kapturem na głowie?
Spoglądała na elfa i czekała.
-Chyba, że wolisz abym to co mi potrzebne wzięła na twoje otwarte konto. -posłała mu złowieszczy uśmiech. Tylko raz się na to zgodził, a potem tego żałował... Uniosła lekko brew, miała nadzieję, że pamięć o tamtym wydarzeniu pomoże mu dać te 5 koron. Chociaż... Nie wydała wtedy aż tak wiele. Pierwsze kobiece szaleństwo zakupowe. I ten łuk... Odruchowo pogłaskała drewno broni uśmiechając się do elfa jak gdyby nigdy nic.
 
__________________
"Wszyscy mamy swoje anioły, naszych opiekunów. Nie wiemy jaki przybiorą kształt. Jednego dnia mogą być starcem, innego małą dziewczynką. Ale nie dajcie się zwieść pozorom- mogą być groźne jak smok. Jednak nie walczą za nas, przypominają nam tylko, że to nasze zadanie.Każdego kto tworzy własne światy."

Ostatnio edytowane przez Luphinera : 20-05-2013 o 22:58. Powód: /zmiana czcionki/
Luphinera jest offline  
Stary 22-05-2013, 10:44   #10
Opiekun Savage Worlds
 
JPCannon's Avatar
 
Reputacja: 301 JPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skał
Elidrin był lekko zaskoczony obrotem sytuacji. Znał fach swej siostry i niepokoił go rosły mąż dziwnie cieszący się na ich spotkanie. Wierzył jednak, że była już odmieniona i nie będzie musiał obawiać się wyprawy w jej towarzystwie.

-Oczywiście każde z was dostanie swoje monety-Mówiąc to elf wyjął ze swojej sakiewki po pięć monet dla każdego z grupy. Nie musiał być nadzwyczaj spostrzegawczy by zauważyć wzrok nowo poznanych, na widok jego sakwy ze złotem.-Niech was nie zwiedzie wielkość tego mieszka. Jest w nim o wiele mniej złota niż wam obiecałem. Wasze monety są bezpiecznie ukryte w miejscu które tylko ja znam. Będę więc wdzięczny za doprowadzenie mnie bezpiecznie z powrotem do miasta, bym mógł nim was obdarować. W każdym bądź razie miło mi was wszystkich poznać. Kupcie czego wam trzeba na podróż, zjedzcie, napijcie się i jutro ruszymy z samego rana.

Następnego dnia

Niedługo po wschodzie słońca wszyscy zebraliście się na lokalnym placyku. Poprzedniego dnia zdążyliście się spokojnie wyposażyć i przygotować do drogi.

Gdy przybył Moss, zaczął się badawczo rozglądać
-Widzę że żadne z was nie posiada konia. Cóż będziemy musieli w takim razie ruszyć pieszo. Podróż zajmie dłużej jednak nie martwicie się, gdyż nie jest to bardzo daleko stąd. Tym bardziej ruszajmy jak najszybciej.

W podróży

Nie musieliście długo iść by główny trakt zmienił się w węższą ścieżkę, prowadzącą wzdłuż okolicznego lasu Kharnosa. Dość szybko pogoda przestała sprzyjać miłemu marszowi gdy z nieba lunął rzęsisty deszcz. Najwyraźniej jednak przeszkadzał on samemu Elidrinowi. Jego wytworny strój z pewnością nie nadawał się do wyprawy przy takiej aurze. Jak na razie jednak nie narzekał. Wyglądał jak gdyby bardzo chciał, ale przez swoją dumę i wyniosłość siedział cicho. Tak oto marsz z przerwami trwał już blisko trzeci dzień. Pogoda cały czas była równie paskudna. Przemokłe ubrania i chłód dały się już we znaki każdemu z was. Nastroje w grupie były dość nieprzyjemne, biorąc tym bardziej pod uwagę towarzystwo elfów i krasnoluda. Cała sytuacja nie sprzyjała za bardzo skupieniu i pilnowaniu okolicy. Niestety w końcu okazało się być to zgubne.

-...Nie moja wina, że pada "przyziemny" kolego...-Rzekł Moss patrząc na Gusina.

-...Twoja wina żeś nas tu ciągnął długouchu. Ciągniesz nas już przez tą bagnistą ścieżkę trzeci dzień. Jak chciałeś pozwiedzać las to trzeba było poprosić swoją kościstą towarzyszkę, a nie płacić za to grupie najemników z krwi i kości...

Elidrin wyraźnie powstrzymany gniewem zatrzymał się na chwilę by odwrócić się i odszczekać krasnoludowi. Już otworzył usta, lecz nie wydobyło się z nich nic poza niemym krzykiem. Deszcze był tak mocny i głośny, że nikt nie usłyszał strzały przeszywającej niebo. W tym momencie drzewiec strzały wyraźnie sterczał z boku elfa. Jego szata w szybkim tempie zaczęła barwić się krwią. Ktoś musiał czekać tutaj na podróżnych już dłuższy czas. Dopiero teraz większość zdała sobie sprawę, że teren na którym się znaleźli, był wprost idealny na zasadzkę...

[media]http://www.youtube.com/watch?v=7OJ2k3lTfSM[/media]
 
__________________
Opiekun działu "Savage Worlds"
"Nikt nie będzie za mnie decydował bo nikt potem za mnie nie umrze" podróżnik.
JPCannon jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:38.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166