Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 20-06-2014, 11:59   #1
 
Inferian's Avatar
 
Reputacja: 7483 Inferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputację
[WFRP 2ed.] - Kim to jest?


Wszystko wskazywało na deszcz, ulewny deszcz. Pogoda im nie sprzyjała, nie tylko Ronald nie był hojny, ale i Taal nie dopieszczał. Mogli mieć tylko nadzieję aby nie spotkać Mora, bo z Khornem się rozprawili.
Zaledwie po kilku minutach spadł deszcz. Na samym początku był lekki, wręcz miły, ale zaledwie po kwadransie przeistoczył się w ulewę. Bohaterowie mieli swoje plany, ale pogoda zmusiła ich do ukrycia się w pobliskim, niewielkim lesie. Był on gesty, wręcz dziki. Bohaterowie podążali wąską ścieżką, gdzie nad ich głowami górowały korony drzew. Gałęzie splatały się niczym dłonie. Obrośnięte w gęste liście chroniły przed deszczem niczym szczelny dach.
Szli przed siebie, była noc, a z lasu co chwile dobiegały odgłosy dzikich zwierząt. Było ciemno i ciężko było wszystkiemu dojrzeć, ale szli czujnie będąc przygotowani na atak jakiejkolwiek zwierzyny. Czuli wilgoć i czyste powietrze lasu. Wiatr uderzał o liście tworząć szelest, była to na swój sposób piękna muzyka jaką im oferował. W lesie było coś co przepełniało niektórych obawą. Niektórzy czuli w nim czyjeś spojrzenie. Zdawało się jak gdyby ktoś ich obserwował, nie dając przy tym dowodów na to, że się gdzieś tam znajduje. Nawet postacie obdarzeni widzenie w ciemności niczego nie byli w stanie dostrzec. Być może to tylko takie uczucie. Carl przyglądał się dokładnie niemal, że każdemu z konarów drzew, gdy to jego uwagę przykuły różne strzały, były one stare i nie pochodziły z rąk ludzkich. Były one prymitywne i najprawdopodobniej zrobione przez orki. Las napawał obawa, mogła być ot obawa tego co tu się niegdyś wydarzyło, z pewnością posiadał on swoją nie banalną historię, której nie da się zgłębić samemu. Pochodnie przemokły tak samo jak większa część ekwipunku.
Olaf szedł przed siebie prowadzony przez ludzi o cudownej zdolności widzenia w ciemności czuł się znacznie pewniej. Szedł spokojnie starając się ochłonąć z ostatnich wrażeń, był spokojny. Jego zielone oczy błądziły gdzieś po konarach drzew, których i tak prawie nie widział. Nagle coś usłszał, było to niczym szept. Był to głos kobiecy, delikatny i wrażliwy.
-Idziesz do mnie, to dla ciebie.
Zdawało się jak gdyby nikt więcej tego nie słyszał, zdawało się że było to dane tylko jemu.


Bohaterowie doszli do małej osady, byli przemęczeni, ale właśnie zaczynał się dzień. Wstawało słońce i deszcz ustawał. Było mokro, ale było pięknie. Panowała lekka mgła, a las szumiał. Przekroczyli bramy miasta, zmoknięci minęli wielki napis na bramie, który brzmiał Fuchsdorf. Weszli na plac główny, gdzie znajdowała się prawdopodobnie większość osady. Co coś się działo, panowały krzyki i wielkie zamieszanie. Gdy byli już nam dostrzegli kata. Była to egzekucja.

Ścieżka dzwiękowa

Prolog

Skry sypały się z ostrzonego topora i syczały w
zetknięciu z ciężkimi kroplami deszczu. Człowiek,
który miał zostać stracony śmiał się przez łzy.
- Nie pozwólcie mu...! Powstrzymajcie tego idiotę! -
zawodził w stronę ponurego tłumu zgromadzonego
wokół podestu. Odpowiedziała mu cisza i deszcz,
głucho stukający o drewniane dachówki. Ktoś w
tłumie pokręcił głową.
- To szaleństwo, Rurik...
- Nie działajmy pochopnie - dodała jakaś starsza
kobieta. - Obietnica wciąż...
Kat z mocą uderzył kamieniem w ostrze topora po
raz ostatni, aż syk iskier zagłuszył słowa kobiety.
Mężczyzna schwycił stylisko i zatoczył toporem łuk,
wskazując na tłum.
- Dość! Mam dosyć waszych strachów i bajań!
Ciężkie buty zadudniły o podest, gdy mężczyzna
zwany Rurikiem podszedł do klęczącego, zakutego
w łańcuchy skazańca. Para osiłków po obu
stronach podestu odstraszała ludzi samą swoją
obecnością.
Zakuty w łańcuchy blondyn był obnażony do pasa,
deszcz spływał strugami po jego piersi. Jego twarz,
ramiona i tors pokrywały liczne, wąskie białe
blizny. W niesamowitych, zielonych oczach lśnił
strach. Trudno było ocenić wiek mężczyzny a
szaleńczy grymas na jego twarzy nie ułatwiał
- Dla własnego dobra, ludzie, powstrzymajcie go! -
Warczał.
- Okaleczyłeś i groziłeś śmiercią mieszkańcowi tej
osady... -
wymamrotał kat.
Na jego skinienie jeden z osiłków wgramolił się na
podest i przycisnął głowę blondyna o zielonych
oczach do poplamionego czernią, zużytego pniaka.
- Powstrzymaj to, Rurik...! To szaleństwo,
szaleństwo! -
Dały się słyszeć kolejne okrzyki z
tłumu. Skazaniec wił się w swych pętach aż na
czole i ramionach wyszły mu żyły.
- Zdechniesz za to, głupcze! Wszyscy będziecie
martwi...! Nic nie zostanie z tej zasranej wsi, nic!
Martwi, wszyscy! -
Wrzeszczał, wykręcając kark ku
oprawcy.
- Karą za twą przewinę jest śmierć - dokończył
cicho Rurik i opuścił topór.


Wszystko się skończyło. Mieszkańcy zaczęli się rozchodzić, każdy chylił grzecznie głowę witając miło nowo przybyłych. Ich spojrzenia były podejrzliwe i niepewne. Nie musieli długo czekać gdy to na spotkanie wyszedł rządca osady. Postawny, z niewielkim brzuszkiem i
szeroki w barkach. Nie jest szczególnie wysoki. Nosi krótką rudo-siwą brodę i nieco dłuższe,
zaczesane w tył włosy. Jego ciało i twarz znaczą bitewne blizny. Razem z nim przybyło dwóch rosłych mężczyzn - łatwo było powiedzieć, że była to cała straż Fuchsdorfu.




-Witajcie nazywam się Rurik, To ja tutaj dowodzę muszę wiedzieć wszystko co się dzieje w tej osadzie. Dlatego chciałbym wiedzieć co was tutaj sprowadza? - mówiąc to w zamyśleniu gładził rękojeść topora wiszącego u pasa, ca jakiś czas pocierając liczne blizny na swojej twarzy.
 

Ostatnio edytowane przez Inferian : 09-07-2014 o 10:07.
Inferian jest offline  
Stary 20-06-2014, 15:20   #2
 
archiwumX's Avatar
 
Reputacja: 1633 archiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłość
Carl nie mógł się nadziwić, że istnieją miejsca zepsute przez jak Fortenhaf, z którego właśnie ucieka z kamratami wygonieni przez tamtejszą gildię złodzieji, która jak wszystko na to wskazuje było przesiąknięte tajemniczym kultem jakiegoś węża. Ten kult wyręczył się Carlem i resztą kamratów zniszczeniem kultu Khorna, do którego należała miejska elita, a następnie odebrał broń i przegonił z miasta w ciemną noc!!! Ale Carl podejrzewał, że tam istnieje tam kult ognia i jakieś inne co stanowi wielkie zagrożenie co go motywowało do podążania do rodzinnego Elbet, gdzie mógłby złożyć szczegółowy raport. Ale teraz była noc i trzeba się zająć przetrwaniem i dlatego Carl uważnie się rozglądał po okolicy. Opłaciło się to tylko znalezieniem pewnej ilości goblińskich strzał, którą zebrał. Do strzał dołączyło też parę kamieni do procy, którymi jako tako Carl umiał się posłużyć.

Gdy Carl usłyszał, że Gundram ogłosił zawody o miecz podjął wyzwanie:
Proponuję ci wszelką legalną pomoc jaką kiedykolwiek będziesz potrzebował w rejonie Elbet i okolic oraz w miarę możliwości po za nim. Proponuję również moje rekomendacje dla mojego dowódcy, który może zainteresuje się twoimi usługami w ważnych misjach, bo widzę że potrafi się interesować co się dzieje w wielkim świecie. Jak podejrzewam takie zlecenia mogą być dla ciebie intratnym interesem i chciałbym być przy nich twoim partnerem. Przy okazji mam tu parę strzał, które w przyszłości się mogą przydać.

W tej nocy zdarzyła się tylko jedna pozytywna, nawet bardzo... ale w tej sytuacji, ehh...... Ale do rzeczy! W pewnym momencie Bjørg zaczął częstować resztę kamratów swoim alkoholem. Miał też podejść do Carla, ale zatrzymał się w połowie drogi, więc Carl nie pewnie podszedł do towarzysza i wyciągnął do niego rękę sygnalizując, że chętnie przyjęcia alkoholu i przyjaźnie powiedział do niego:
Widzę, że mnie nie lubisz, ale jestem wdzięczny za ten gest pojednania.
Gdy Bjørg wręczył mu butelkę zdecydowanie z niej pociągnął, co wystarczyło, żeby go zatkało i lekko nim zachwiać. Szybko odzyskał równowagę i poczuł na swoim ramieniu ręku potężnego barbarzyńcy w przyjaznym w chwycie. Był do niego wielce wdzięczny za to, że potrafi wykazać po swojemu pozytywne uczucia i przez ten krótką chwilę Carl poczuł szczęście, że ten heros jest po jego stronie. Ta krótka chwila tchnęła w Carla nowe siły i determinację, aby wykonać swoje zadanie.

Pod koniec nocy nocy Carl został zmuszony przerwać swoje ponure rozmyślania w skutek zmęczenia i tego, że kompania trafiła na groteskowe widowisko. Ludność wioski, do której trafili broniła złoczyńcę, przed katem. Wszystko wskazywało na to, że ludzie wierzą, że stanie się coś strasznego jak skazaniec zostanie stracony.

Kat okazał się przywódcą tej osady i zażądał wyjaśnień co Carl z resztą drużyny tam robi. Carl na takie dictum zaczął się zastanawiać począć z rzeczami, z którymi zdobył na sekcie Barona, które są potrzebne do raportu dla dowódców, które w tych okolicznościach mogą stanowić wielkie zagrożenie. Jak nie spalą ich w świętym oburzeniu to tutejsza władza lub inni jej mieszkańcy mogą być powiązani z sektami panującymi w Fortenhaf, a wtedy też to nie będzie lekka przeprawa....
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.

Ostatnio edytowane przez archiwumX : 25-06-2014 o 11:27.
archiwumX jest offline  
Stary 20-06-2014, 16:53   #3
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 23881 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Siła złego na jednego.
No i nic się nie dało poradzić, skoro w Fortenhaf złodziei było więcej niż psów. Zlot jakiś mieli, czy co? Spotkanie rodzinne? Zjechali się z całego Imperium?
Ale nie warto było się zastanawiać. Strata czasu i tyle. Nic by to nie zmieniło. I tak cud, że z życiem uszli.

Nawet jeśli złodzieje doszli do wniosku, że w nocy wilki, gobliny i inne paskudztwo wykończą ich małą drużynę, to się srogo rozczarowali. Nie zainteresował się nimi pies z kulawą nogą, a co dopiero mówić o jakimś nocnym, niebezpiecznym stworze.

Na pierwszy postoju Ernst uciął zdobytym na goblinach nożem (którego się nie pozbył, mimo żądań herszta złodziei) kawał porządnego kija.
Tęga pała cuda zdziała - powiadano. A gdy się nie ma w rękach nic innego, to taka dobra pałka stanowiła całkiem niezłą broń.
A to, że nie przydała się w podczas wędrówki po lesie, o niczym nie świadczyło. A nuż za zakrętem czekał jakiś bandzior, napraszający się o guza.

Miast bandziora napatoczył się niejaki Rurik, nazywający siebie dowódcą. Czego? Zapewne sił zbrojnych, składających się raptem (przynajmniej na pierwszy rzut oka) z dwóch osób. Zapewne równocześnie sędzia i kat w jednej osobie.
Ciekawski, jak każdy stróż prawa, nawet jeśli sam się na to stanowisko mianował.

- Ernst - przestawił się. - W sumie to chcemy się do Elbet dostać - powiedział. - Macie jakieś informacje o drodze, która nas czeka? - spytał.

Miał też ochotę zrobić jakieś zakupy, gdyby - jakimś cudem - ktoś w tej wiosce miał łuk albo miecz.
 
Kerm jest offline  
Stary 20-06-2014, 20:59   #4
 
Dekline's Avatar
 
Reputacja: 1557 Dekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłość
Bjørg szedł przez las, ponury jak zwykle, zły jak nigdy. Deszcz, brud i znój nie denerwował go tak bardzo jak fakt że kolejny raz został wykiwany, a co gorsza wykiwany przez jakiegoś oślizgłego kultystę, przedstawiciela grupy której nienawidził nawet bardziej aniżeli strażników. Pod drogą podejrzał co robi Ernst, w sumie to nawet mądry człek z niego, walczy też niezgorzej. Oczywiście barbarzyńca nie dawał po sobie poznać że podziwia kogoś innego
aniżeli siebie więc gdy tylko zabrał się za dzierganie tej tymczasowej broni natychmiast zaczął przechwalać się ileto razy on sam w głebi lasu, w środku zimy musiał przertwać mająć przy sobie jeno kawał szmaty do owinięcia się i
mały kawałek metalu służący mu za narzędzie oraz broń.

Był świadomy że reszta towarzyszy również ma gdzieś ukryte sztylety, tudzież inne narzędzia pozwalające na jako taką obrone, jednakże zamierzał narychtować tyle badyli aby każdy kto go potrzebował, mógł go otrzymać. W pakunku Bjørga znajdowało się również dośc sporo jedzenia jak i jego ulubiona gorzałka. podczas jednego z postoi barbarzyńca postanowił wykonać gest do reszty towarzyszy, wszakże przeżyli z nim już troche, pokazali jacy są dzielni. Podszedł do każdego po kolei i w milczeniu brał łyk czekając na odpowiedz "rozmówcy". Towarzysze mogli, mniej lub bardziej skrycie, okazywac swoją niechęć, lecz nikt z nich nie był głupi, więc wiedział co ten gest oznacza dla niego jak i dla nich. To nie był tylko alkochol, to swego rodzaju więź, słowo honoru dane kompanowi, że pozostanie nim aż do śmierci, nawet gdyby ich drogi się rozeszły. Dużo można było powiedzieć o barbarzyńskich ludach Norski, lecz napewno nie że brakowało im odwagi i honoru względem swoich.

Ostatnią osobą, którą Bjørg skrzętnie omijał, był Carl. Barbarzyńca przystanął kawałek przed nim, spojrzał się prosto w oczy i zawisł tak na jakiś czas. Jego ciało lekko drgało, to emocje wirujące w nim szukały ujścia. Z jednej strony człowiek ten walczył z nim ramie w ramie, a z drugiej był, jak sam się do tego przyznał, strażnikiem, tym znienawidzonym pomiotem którego Bjørg szczerze nienawidził. Impuls, to było to czego teraz potrzebował aby zrobić krok do przodu, bądz się cofnąć, to od Carla zależało czy wyjdzie mu na przeciw z otwartą dłonią by podjąć trzymaną przez barbarzyńce butelczyne czy będzie zmuszony do ucieczki przed rozedrganym czymś....Lecz jak widać Carl głupi nie był, do strachliwych również nie należał więc podjął wyzwanie. Bjørg powoli podał mu alkohol i dalej w napięciu czekał aż butelka dotknie ust. Po pierwszym łyku barbarzyńca wypuscił w końcu wstrzymywane od dłuższej chwili powietrze i rozluźnił się nieco. Po wszystkim butelkę zakręcił, rękę położył na ramieniu Carla, kiwnął głową na znak zgody i odszedł bez słowa.




***

Bjørg widział już egzekucje wiele razy. Ludzie giną, nic na to poradzić nie można, nie zdziwiły go nawet słowa skazańca, ci zawsze coś ^$^@ przed śmiercią. Zadziwił go jedynie lud, lecz nie na tyle żeby cokolwiek z tym zrobić.
Utytłany barbarzynca nie stał w pierwszej lini, nie wyrywał się więc do rozmowy z Rurikiem.
 

Ostatnio edytowane przez Dekline : 22-06-2014 o 22:33. Powód: "Pojednanie"
Dekline jest offline  
Stary 20-06-2014, 22:54   #5
 
nefarinus's Avatar
 
Reputacja: 8 nefarinus nie jest za bardzo znanynefarinus nie jest za bardzo znanynefarinus nie jest za bardzo znanynefarinus nie jest za bardzo znany
Ani brak złota, ani psia pogoda, ani nawet brak miecza u boku nie były dla najemnika pierwszyzną. Żadne z ich nie bolało też tak mocno jak poczucie przegranej. Co gorsza, była to przegrana w nie swojej rozgrywce. Jortan był prostym człowiekiem, z gatunku takich którym się płaci, a oni idą i biją kogo trzeba. Nie interesowały go jakieś przepychanki złodziei i kultystów. No chyba, że to no w tych przepychankach najmocniej obrywał, a tak było w tym wypadku.

Alivona należało złapać kimkolwiek był i gdziekolwiek jest. Jortan zdawał sobie jednak sprawę że jest to plan bardzo odległy, zaś teraz należało skupić się na ich obecnej sytuacji. Ta zaś nie prezentowała się zbyt optymistycznie. Niebo, równie pochmurne co twarz najemnika, lało na nich strugi zimnego deszczu, a panujący wokół mrok sprawiał, że mimo ostrzeżeń widzących w ciemnościach towarzyszy, co krok się o coś potykał. Gdy zziębnięty i zły zatrzymał się w końcu na postoju, z radością przyjął „prezent” barbarzyńcy. Alkohol przyjemnie rozgrzał jego wnętrzności, choć nauczony doświadczeniem najemnik pociągnął łyk dużo ostrożniej.

Gdy rankiem przybyli do obcego miasteczka oczom Jortana ukazał się widok dość niezwykły: skazaniec grożący zgubą nie tyle katowi, co zdarza się przecież nierzadko na egzekucjach, co całemu miastu – miasto zaś zdawało się go popierać. Najemnik wzruszył ramionami nie do końca wiedząc co to wszystko ma znaczyć. Mógł być jednak pewien, że jeśli zapowiedź skazanego się wypełni, mieszkańcy zadbają o to, by pierwszym który pożegna się z życiem był właśnie kat.
Kat zaś właśnie zbliżał się do nich pytając kim są i twierdząc, że jest tu władcą. Joran przedstawił się i na tym poprzestał. Czuł wielką ochotę żeby zapytać Rurika kim był mężczyzna stracony przed chwilą, jaknak miał wrażenie, że to jest ostatnia osoba w tym miasteczku której należałoby zadać to pytanie

„Władca, sędzia i kat w jednym. No pięknie” Od razu poczuł niechęć do tego człowieka. Poza tym opadły go złe przeczucia „miasto witające nas śmiercią... to nie jest dobre miasto” pomyślał.
 

Ostatnio edytowane przez nefarinus : 20-06-2014 o 23:01.
nefarinus jest offline  
Stary 21-06-2014, 13:52   #6
Konto usunięte
 
Ulli's Avatar
 
Reputacja: 592 Ulli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemu
Był wyraźnie nie w sosie. Wydarzenia ostatnich dni sprawiły, że do reszty stracił wiarę w ludzi. Z afery w tej nędznej mieścinie opanowanej przez różnorakie kulty wyszedł kompletnie spłukany i bez broni. Miał poważne obawy jak uda mu się teraz przetrwać. Głównie dlatego trzymał się jeszcze tej bandy obwiesiów z którymi wpakował się w te kłopoty. Liczył, że w razie czego go obronią, a może nawet poratują strawą. Szczególnie liczył na Ernsta, który z całej afery wyszedł bogatszy niż do niej wszedł. Olaf szanował taką zaradność i nie odstępował najemnika na krok. Gdy zobaczył, jak goblińskim nożem wycina sobie kij, od razu postanowił zrobić to samo. Pożyczył nóż i wyciął sobie solidną lagę. Od razu poczuł się pewniej. Miał czym się podpierać i jak się bronić. Nawet lejący jak z cebra deszcz nie dawał się już tak bardzo we znaki. Pocieszał się, że przecież zawsze może być gorzej.

Wracał jeszcze czasami myślami do Alivona i barona. Analizował czy aby nie popełnił gdzieś błędu, czy czegoś nie mógł zrobić lepiej. Nic jednak nie miał sobie do zarzucenia. Padli po prostu wszyscy ofiarą wielopoziomowego kłamstwa. Wiedział jedno. Nie wróci więcej do tej mieściny. Nie wyobrażał sobie co mogłoby się stać by zmienił zdanie.

Osada do której w końcu doszli nie wyglądała wiele lepiej niż ta z której wyszli. W dodatku trafili na egzekucję. Dość dziwną egzekucję, bo miejscowa ludność próbowała bronić skazańca. Kat zarzucił ludziom wiarę w jakieś zabobony i wykonał wyrok. W sumie nie było się czemu dziwić. Każda osada, szczególnie tak mała i tak izolowana jak ta miała swoje przesądy. Dobrze, że przestrzega się tu prawa. To dobrze wróżyło na przyszłość.

Po skończonej egzekucji podszedł do nich kat i przedstawił się jako Rurik- przywódca osady. Olaf był nieco zdziwiony takim połączeniem funkcji, ale nie dał niczego po sobie poznać.

- Wędruję z tymi ludźmi dla bezpieczeństwa. Chcę się zaciągnąć do wojska. Nie wiecie może gdzie tu w okolicy jest to możliwe.

Wątpił by w takiej dziurze obozowało wojsko, ale nie zaszkodziło zapytać. Nigdy nic nie wiadomo.
 
Ulli jest offline  
Stary 24-06-2014, 02:21   #7
 
dambibi's Avatar
 
Reputacja: 109 dambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znany
Życie jest przewrotne. Do takiej refleksji doszedł Gundram który zmoknięty przesiadywał pod rozłożystym konarem starego dębu w ciemną noc. Jeszcze kilka dni temu wygrzewał tyłek w karczmie, a teraz miał zakaz wstępu do miasta i świat przed sobą. Z całej tej sytuacji wyszedł całkiem pomyślnie, w sakiewce wciąż wesoło pobrzękiwały monety, ciała chroniła nowiuteńka zbroja, a w plecaku? Nie lada gratka.

Opryszek z błyskiem w oku wyciągnął z tobołu dwa nagie miecze, i to właśnie w tym momencie gdy reszta drużyny nieporadnie strugała drewniane dzidy krzywymi finkami.

- Mieczów ci u nas dostatek, tylko co ja zrobię z tym jednym co mi ciąży he? - przy czym znacząco postukiwał płazem o płaz - kto mi za to da, co mi za to da? Licytujcie się bo się rozmyślę. Pieniądze mnie nie interesują. - Nie mógł się doczekać co też wymyślą jego kompani, liczył że będzie wesoło.

Niezależnie od tego co się w lesie wydarzyło, o świcie hałas przyciągnął ich do małej leśnej osady w której na placu zebrała się gawiedź by obejrzeć ścięcie głowy. Gundram miał dość krwi na dłuższy czas, zamierzał trochę odpocząć i przed południem wyruszyć w dalszą drogę, do najbliższej wioski nad rzeką, z której mógłby spłynąć w głąb Imperium.

Gdy postawny mężczyzna zwrócił się do nich z pytaniem, dłuższy czas nic nie mówił, spoglądając na jego poplamiony krwią strój. Gdy już się zebrał rzekł: - Podróżujemy, nie zabawimy długo. Gdzie mogę kupić prowiant i piwa w bukłaku? Którędy do rzeki?
 
dambibi jest offline  
Stary 25-06-2014, 11:57   #8
 
Inferian's Avatar
 
Reputacja: 7483 Inferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputację

- Elbet dostać ? - powtórzył z zaskoczeniem - toż to szmat drogi stąd - dodał ze zdziwieniem.

Wyglądał on bardzo poważnie. Wsłuchiwał się w kolejne słowa i pytania.

-Wojsko powiadasz. - odezwał się do Olafa - możemy się trochę podszkolić jeśli chciałbyś stać się jednym ze stróży w naszej osadzie. Ostrzegam nie karmimy darmozjadów i mamy ścisłe zasady. Jak już pewnie zauważyliście tutaj nie popuszczamy wykroczeniom. - Mówiąc to, w jego głosie dało się wyczuć dumę, kolejny raz gładząc jedną ze swoich blizn przebiegającą nad lewym okiem słuchał słów Gundrama po czym odparł:

-Jeśli chodzi o napitek i jadło to polecam od razu udać się do Czarnej Wiśni, nie ma lepszego miejsca w całym Fuchsdorf.

-Do najbliższego miasteczka stąd są co najmniej trzy dni drogi. - przerwał na chwilę, będąc w zamyśle, po czym dodał - A tak z wyjątkiem Fortenhaf, ale tam są same ścierwa. Tutaj jesteśmy całkowicie samowystarczalni, dlatego możecie znaleźć bardzo wiele. - mówiąc to chwycił rękojeść swojego topora, po czym uwolnił z mocarnego uścisku swojej dłoni i lekko pogładził

- Jeśli chcecie coś porządnego kupić to musicie koniecznie odwiedzić Woldreda. Ma jedyny prawdziwy sklep w miasteczku, a wszystko to co sprzedaje, to same towary luksusowe.

Mówiąc bacznie przyglądał się nowo przybyłym, jego słowa były nawet życzliwe, prezentował sobą nietuzinkową postać. Odpowiedzi były konkretne. Była to jedna z bardziej kompetentnych osób jakie bohaterowie ostatnio widzieli.
 

Ostatnio edytowane przez Inferian : 09-07-2014 o 10:07.
Inferian jest offline  
Stary 25-06-2014, 12:13   #9
 
archiwumX's Avatar
 
Reputacja: 1633 archiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłośćarchiwumX ma wspaniałą przyszłość
Carl się ucieszył, że tu podchodzi się poważnie do przestrzegania prawa. Jednak po ostatnich przeżyciach w Fortenhaf i pod wpływem tego co widział przed chwilą przestał być zbyt łatwowierny i postanowił trochę wybadać Rurika.

Gdy usłyszał słowo Fortenhaf Carl udał, że struchlał. Gdy kat dokończył swoją przemowę Carl się odezwał:
Cieszę się, że poważacie prawo. Słyszę jednak, że macie o Fortenhaf opinię nie pochlebną, dlaczego? A przy okazji tego co powiedziałeś o darmozjadach to można coś tu jakoś zarobić na wikt na dalszą drogę?
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.
archiwumX jest offline  
Stary 25-06-2014, 19:33   #10
 
Dekline's Avatar
 
Reputacja: 1557 Dekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłość
Bjørgowi nie tyle przeszkadzał brud na ubraniach czy marne jedzenie w brzuchu co brak broni u boku więc udał się w stronę sklepu aby dowiedzieć się jakimi rodzajami broni dysponuje.

Aby nie urazić Rurika, który jako jeden z niewielu spotkanych na życiowej drodze wyglądał jak prawdziwy dumny wojownik a nie pozorant, pozwolił temu dokończyć swoją kwestię.

Jestem Bjørg, podróżuje z nimi ...bo ....tak. W sumie lepiej z kimś niż sam, co nie? Zbył go w kulturalny jak dla barbarzyńcy sposób, a następnie skinął mu delikatnie głową by okazać szacunek i ruszył do sklepu.



[z broni interesuje mnie koszt i dostępność: miecz jednoręczny, broń dwuręczna(miecz,topór,młot), tarcza, korbacz, morgensztern]
 
Dekline jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:31.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166