Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 19-09-2014, 21:05   #1
 
Mortarel's Avatar
 
Reputacja: 425 Mortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetny
[warhammer 2ed.] Karak Azgal II


1."Jabłecznik" -karczma
2. "Krwawa Jama" - arena gladiatorów
3. Skład Towarów Tobaro (prowiant, ekwipunek ogólny)
4. "Kryształowy Pałac" - karczma
5. "Lodowa Dziewica" - zajazd, kasyno
6. Kult Ranalda
7. Teatr "Klatka dla Ptaków"
8. Opancerzenie i uzbrojenie Siegfrieda (broń i pancerze)
9. Cmentarz na Kopcu
10. Pałac Umarłych - zejście do podziemi, poziom pierwszy
11. Ściana Bohaterów




Zawitaliście do Karak Azgal. Jednak gdy tylko próbowaliście dostać się do Fortecy Skalfa, to okazało się, że a to opłaty za przejazd za wysokie, a to jedzie z wami elf, a to nie macie domu za murami fortecy, czy też w końcu nie wpuszcza się przybłęd i ćwoków. Strażnicy odesłali was z kwitkiem, a co niektórych jeszcze zwyzywali i zmieszali z błotem. Chcąc nie chcąc zostaliście skazani na Martwe Wrota.

Udało wam się wspólnym wysiłkiem wynająć drewnianą chatkę, w której gnieździliście się na kupie w jednej wspólnej izbie. Za łóżko służyły wam worki z sianem, a za stół kamienna płyta wkopana w ziemię- widocznie pozostałość po dawnych ruinach.

Któregoś dnia po hucznej popijawie leżeliście na kacu wśród smrodu waszych brudnych ciał. Pieniądze się kończyły, a perspektywa zejścia pod ziemię nie napawała was optymizmem. Wtedy to doszło do pijackiej kłótni między Derlinem a Yavandirem, który według krasnoluda za bardzo tęsknił za szyszkami i powinien opuścić chatę i udać się do lasu, a tym samym zrobi się w izbie nieco luźniej. Szybko doszło tedy do rękoczynów, w wyniku których ze strzaskanej butelki wylała się drogocenna - bo ostatnia - gorzałka. Krasnoludy rzuciły się, aby zlizać ją choćby językiem z ziemi, kiedy ze zdziwieniem odkryły, że cały trunek wsiąkł w bądź co bądź twarde klepisko. Nie trzeba było geniusza i mistrza kamieniarstwa, aby Khazady oceniły, że ciecz musiała znaleźć ujście pod płytą. Po chwili mocowania się z kamiennym blatem udało się go przesunąć. Jakie było wasze zdziwienie kiedy znaleźliście zejście prowadzące pod ziemię na środku waszej chaty!


Postanowiliście tedy, że jest to znak od bogów, który należy wykorzystać. Rzadko kiedy zdarza się odkryć nielegalne zejście i każdy z was zdawał sobie sprawę z tego, jakie zyski można czerpać dzięki niemu. nie płaci się podatków od wynoszonych skarbów, Prawodawcy nie rekwirują artefaktów i co więcej nie trzeba płacić za zejście! Uzgodniliście, że musicie zbadać tunele położone pod waszą chatką i w tym celu należy przygotować się porządnie do wyprawy.

Wypytawszy się uprzednio miejscowych o Martwe Wrota otrzymaliście informację o najważniejszych miejscach w „mieście”. Było tu kilka sklepów, a nawet teatr. Każdy z was może udać się w wybrane przez siebie miejsca, aby załatwić wszystkie sprawy na powierzchni, zanim udacie się pod ziemię.
Trzeba było wszystko starannie zaplanować, porobić odpowiednie sprawunki i poczynić stosowne plany.

W międzyczasie wasze myśli ogniskowały się na ciemnym tunelu w waszej chacie. Myśl o bogactwach zgromadzonych w podziemnym mieście działała na was niczym magnes, rozbudzając was ciekawość, ale też ekscytację...Sny o bogactwie czekającym w podziemiach mogły w końcu się ziścić!


GM INFO:

Pierwszy post jak zwykle poświęcony przygotowaniom do zejścia w podziemia. Możecie udać się do sklepów lub w inne miejsca miasta. Napiszcie na PW lub w poście czego szukacie i co chcecie kupić, ja podam cenę. Każdy może się targować, nawet jak nie ma wykupionej umiejętności - w takim wypadku testujemy jednak połowę wartości waszej cechy. Szansę są mniejsze, ale jednak są. Możecie też czynić pewne plany. Powodzenia!
 
Mortarel jest offline  
Stary 20-09-2014, 01:12   #2
 
Ogryzek Szatana's Avatar
 
Reputacja: 68 Ogryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znanyOgryzek Szatana wkrótce będzie znany
Wygląd postaci

Na pierwszy rzut oka było widać, że bardzo młody z niego krasnolud, zarost krótki jak na jego rasę, cera zbyt gładka, nieurobiona latami kopania, czy to tuneli, czy też tyłków zielonoskórych.
Wąskie jego oczy przyglądały się otoczeniu, wertowały po osobach, patrzył na innych z nieufnością, a przynajmniej takie można było odnieść wrażenie.

Odziany większość czasu w kolczugę, nie zdejmował jej nawet podczas niektórych obozowań, zapytany zbywał - tarczownik zawsze gotowy na posterunku - jednak rzucił ją na prowizoryczny wieszak już w chacie, dokładniej odsłaniając resztę ubrania. Na pozór dobrej jakości, szyte grubą nicią, oszczędnie zdobione w kilku miejscach, wprawne oko mogło wyłapać liczne niedoskonałości, których powstydziłby się szanujący swoje dobre imię krawiec. Nie, żeby tutaj wielu takich znawców tekstyliów występowało.
Szczególną uwagę musiał przykuwać pas z dużą, metalową klamrą. Na prawie całej długości rozciągał się na nim wyrobiony w skórze wzór, przedstawiał scenę batalistyczną, zasianą mniejszymi starciami krasnoludzkich wojowników z goblińską hołotą.

Resztę prezencji zwieńczał ekwipunek, oprócz wspomnianej wcześniej kolczugi, Rurk nosił krasnoludzką, okrągłą tarczę, młot bojowy zawieszony przy zdobionym pasie z jednej strony, zaś z drugiej kołczan. Na plecach dźwigał plecak podróżny z przymocowaną doń liną oraz kuszą. Wszystko jak typowy ekwipunek piechura, nieciężki i praktyczny.

***

Szokujące odkrycie

- Na dupę Gazula! Czy to wam się wydaje, że jest tym, czym mi się wydaje?
Rurk niepewnym wzorkiem powędrował po towarzyszach - a już myślałem, że będziemy tylko przepijać resztę oszczędności i się rozjedziemy w cztery wiatry - pokiwał najmądrzej głową, jak tylko potrafił - a tu takie zaskoczenie.

Nie czekał długo na odpowiedź, podszedł do kamiennego blatu.
- weźmy się i zepnijmy, chyba nie przegapimy takiej okazji!? Trzeba się zastanowić nad wyprawą, może zbierzmy się finansowo, to będziemy wiedzieli na co możemy sobie pozwolić? Tyle mogę dać - dwie złote monety dźwięcznie brzdęknęły o twardą powierzchnię, gdy Rurk dumnie przybił je dłonią do stołu - no i linę mam - mówiąc to, zmrużył oczy, żeby wyglądać na bardziej stanowczego.
 

Ostatnio edytowane przez Ogryzek Szatana : 20-09-2014 o 01:14. Powód: kusza, zapomniałem o kuszy.
Ogryzek Szatana jest offline  
Stary 20-09-2014, 11:46   #3
 
Huriel's Avatar
 
Reputacja: 12 Huriel nie jest za bardzo znanyHuriel nie jest za bardzo znany
Guślarki w Imperium zazwyczaj kojarzyły się z przygarbionymi starowinkami chodzącymi w porwanych łachmanach, pomagającymi sobie w chodzeniu drewnianą laską i nieustannie szepcząc pod nosem uroki na ludzi, którzy zaszli im za skórę. O niektórych chodziły nawet słuchy, że gdy przechodzą obok kanki z mlekiem, owe kiśnie w mgnieniu oka, a jedzenie się psuje. Oczy same stanowiły osobną legendę mówiącą o kocich źrenicach i umiejętności widzenia w ciemności.

Margaret Vogel była jednak nieco inna niż przedstawiony stereotyp. Już po kilku dniach spędzonych z nią w małej chatce zorientowaliście się, że część z tych legend jest zgoła przesadzonych. Jedzenie trzymało swoją świeżość jak zawsze, natomiast gdy jeden z krasnoludów badał prawdziwość legendy o mleku przysuwając mały baniaczek w stronę wiedźmy nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło i mleko wcale się nie zwarzyło. Margaret nie wyróżniała się wzrostem, za to posiadała niebywałą urodę. Choć połowę swojego życia spędziła na podróżowaniu od wioski do wioski i specjalnie nie dbałą o siebie miała piękne czarne włosy opadające falami po jej ramionach i brązowe oczy o głębokim spojrzeniu. Nie brakowało jej również kobiecych walorów. Ubrana była w czerwony płaszcz z kapturem przeszyty żółtą nicią. Strój choć wyglądał ładnie i schludnie wcale nie był bogaty.

***

- Malgarson – zwróciła się do krasnoluda po nazwisku, gdyż tak zwykła do niego mówić – Nie myśl, że wam powierzę moje korony w dyspozycję. Pewna jestem, że przechlejecie je, zresztą jak resztę z waszych oszczędności – spojrzała w tym momencie również na Derlina i delikatnie uśmiechnęła się pod nosem, kręcąc głową.

- Ustalmy jednak co nam będzie potrzebne w podziemiach. Jedzenie i oświetlenie to rzecz oczywista… Wyprzedzając wasze pytanie, nie, nie potrafię widzieć w ciemności, jak zresztą większość z wiedźm i nie chce żebyście to też sprawdzali – spojrzała ponownie w stronę krasnoludów w sposób w jaki dorośli patrzą na małe dzieci.

- Gdy już ustalimy wszystko rozejrzę się po okolicy, może rosną tutaj jakieś zioła, z których da się przygotować napary i mikstury, albo może znajdę tutaj jakieś inne ciekawe składniki.
 
Huriel jest offline  
Stary 20-09-2014, 14:45   #4
 
SyskaXIII's Avatar
 
Reputacja: 53 SyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodzeSyskaXIII jest na bardzo dobrej drodze
Valdred żałował powoli, że przywędrował do tego miejsca w nadziei na łatwy łup. Nawet nie zauważył jak już gryzł piach pchnięty przez strażników, którzy nie chcieli go wpuścić. Całe szczęście nie był jedynym postawionym w takiej sytuacji. Okazało się, że było jeszcze czworo innych niemogących wejść. Sam się nie spodziewał, że przyjdzie młodzikowi spędzić tyle czasu z tą grupą.

W jasnobrązowe oczy Ohrstena wpadła momentalnie jedyna kobieta znajdująca się w tej grupie. Mało tego, że była kobietą to dodatkowo znajdowała się w miejscu pełnym oprychów, rzezimieszków i innych wyjętych spod prawa obywateli tego jakże ironicznie powiedzianego świata, lecz najważniejsze było to, że była na prawdę urodziwa. Co prawda sam Valdred nie był święty, w końcu w nie jednym mieście czy wiosce ścigano go za złodziejstwo, ale zasady swoje miał i nie zamierzał pozwolić aby coś niegodziwego przytrafiło się pięknej pannie.

Całe szczęście nawet jeśli w tym "miasteczku" znajdował się ktokolwiek kto miał na pieńku z Valdredem to i tak by go nie poznał. Młodzik był na tyle roztropny, że zawsze jak planował zaleźć komuś za skórę to występował pod innym imieniem i wyglądał zupełnie inaczej. Jedynie poszarpane ucho mogło go zdemaskować oraz niewysoki wzrost. Ale dla złodzieja takiego jak on, niezbyt duży wzrost był wręcz zaletą.

***

- Zgodzę się z panną Margaret, pieniędzmi powinniśmy dysponować samodzielnie, ewentualnie zgodzić się na pożyczkę dla danego osobnika. A jeśli o handel chodzi to pozwólcie, że sam sprawdzę każdy oferowany nam towar, znam się na tym.

- I wracając do rzeczy niezbędnych dla nas. Wiadomo, woda, jedzenie, oświetlenie. Ale ja osobiście potrzebowałbym czegoś do ewentualnej obrony. Takim sztylecikiem to ja raczej mogę sobie w zębie podłubać niż komuś lub czemuś krzywdę zrobić. A w wąskich tunelach, na które prawdopodobnie trafimy ciężko będzie zakraść się niezauważonym i dźgnąć w plecy. Linę w razie czego będę mógł użyczyć. Powinno jej być blisko dziesięć metrów.
 
__________________
"Widzieliście go ? Rycerz chędożony! Herbowy! trzy lwy w tarczy! Dwa srają, a trzeci warczy!"
SyskaXIII jest offline  
Stary 21-09-2014, 19:42   #5
 
Barthirin's Avatar
 
Reputacja: 31 Barthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodze
Nawet wśród krasnoludów zdarzały się przypadki przystojnych mężczyzn, o gładkich licach i świecących oczach, którzy nie śmierdzieli wódą, a ich zachowanie w towarzystwie było nienaganne. Derlin, ku swej własnej uldze, do takich zboczeńców nie należał. Niski i krępy, z brzuchem większym od sporego antałka i długą, niedbale związaną w warkocz blond brodą był sztampowym przedstawicielem swojej rasy. Chwała przodkom! Odstawał od reszty, tylko dzięki błękitnym tatuażom, ciągnącym się wzdłuż i wszerz całego ciała, układającym się w nikomu niezrozumiały, runiczny wzór. Rzucał się w oczy, no ale był kowalem run. No dobra... prawie kowalem, bo jego mistrz i nauczyciel zniknął w czeluściach Karak Azgal nie dokończywszy szkolenia. Derlin porzucił już nadzieję o znalezieniu dziada, dlatego coraz częściej, niż zwykle sięgał po gorzałkę i gnił w tym zżeranym przez korniki domu.

Jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy w tej zapchlonej dziurze znaleźli wejście do podziemi - potencjalną szansę na skarby i odnalezienie Fidora.

- Ucałowałbym cię, elfie, aleś paskudniejszy od dupy goblina! - ryknął, przecierając oczy ze zdziwienia. - Panowie, pani i... inne zwierzęta - łypnął na Yavandira - kurwa, cały ten czas grzaliśmy dupy na tej żyle złota!

Wytarł palcem klepisko i zlizał resztki alkoholu. Zacmokał kilka razy. Zawsze wiedział, że gorzałka wskaże mu drogę. Podniósł się z ziemi i jego oczy znalazły się idealnie na wysokości biustu Margaret. Coś drgnęło w spodniach krasnoluda, a ten wyszczerzył krzywe zęby w uśmiechu.

- Proponuję zapierdalać do handlarza kupą - zwrócił się do wszystkich. - Jak to będzie on, to piękna pokaże cycki i zbije z ceny, a jak ona... to coś wymyślimy. Wyśle się młodego, niech zrobi użytek z tych brązowych oczu i zręcznych paluchów, mam rację, Rurk? Jak mu nie wyjdzie to wkroczymy z większym kalibrem he he!

Zrobił w myślach listę zakupów. Gorzałka, coś do żarcia... przydałaby się tarcza, jego jednoręczny młot nie nadawał się świetnie do rozłupywania czaszek, ale strzał nie odbijał. Jeszcze nie...

- Leziemy?
 
__________________
Ash nazg durbatuluk,
Ash nazg gimbatul,
Ash nazg thrakatuluk,
Agh burzum-ishi krimpatul!

Ostatnio edytowane przez Barthirin : 21-09-2014 o 19:47.
Barthirin jest offline  
Stary 21-09-2014, 21:44   #6
 
Mike's Avatar
 
Reputacja: 9680 Mike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputację
Łysy łeb i szpiczaste uszy nie były dobrym połączeniem. Do tego rysy twarzy, które można by nazwać aestetycznymi, gdyby asceci kojarzyli się z wilkiem po długiej i mroźnej zimie. Spojrzenie także nie należało do najłagodniejszych.

Yavandir spojrzał na krasnoluda. Ten go prowokował już któryś raz z kolei.
- Derlin, jebnąć ci już teraz czy dopiero jak zejdziemy na dół? - splunął w palenisko - Skąd wiesz jak wygląda dupa goblina nawet nie będę pytał. To twoja prywatna sprawa.

- Do kupca pójdziemy kupą. Najniepotrzebniejsze to światło i żarcie, zioła też się przydarzą - skinął głową kobiecie - Nie wiadomo co trafimy, ale jak nam się uda coś cennego znaleźć, to proponuje wracać i spieniężyć lup i dozbroić się wtedy.
 
Mike jest offline  
Stary 22-09-2014, 20:13   #7
 
Mortarel's Avatar
 
Reputacja: 425 Mortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetnyMortarel jest po prostu świetny

Szliście wesołymi Martwymi Wrotami, a życzliwi mieszkańcy uśmiechali się i pluli wam na buty. Czasem ktoś przetrącił was z bara. Grupa dzieciaków beztrosko obrzuciła Yavandira gnojem krzycząc coś o śmierdzących elfach. Margaret była zaś macana w każdej węższej uliczce.

Poszliście do kupca kupą. Kupiec jak to kupiec, był starym i zapewne niezwykle napalonym na wdzięki Margaret człowiekiem. Razem staraliście dokonać się wyceny przedmiotów. Jednak ta sztuka nie do końca wam się udała. Co innego jeśli chodzi o targowanie! Wyszło wyśmienicie. Cała piątka tak zakręciła sklepikarzem, że ten nie wiedział w końcu z kim ma się licytować. Do tego urodziwa dama rozpraszała jego uwagę skutecznie.

Udało się wam zakupić wszystkie wskazane przez was towary: moździerz i tłuczek, metalowa menażka, mały worek, sznurek, kilka pustych butelek z korkiem, 2/3 butelki jak najbardziej czystego alkoholu, igła do szycia, kilka kartek papieru, pochodnia oraz prowiant na siedem dni kosztowały jedynie 5 złotych koron.

Prowiant, butelka gorzałki, kilof, pochodnia, tarcza, worek, kreda za jedyne 10 złotych koron.

Z kolei dwie pochodnie, prowiant i bukłak z wodą, a do tego zamiana kaptanu na pełną skórznie okazały się kosztować w sumie 15 złotych koron.


Znając ceny mogliście podjąć decyzję o zakupie i skierować swoje kroki dalej.
 
Mortarel jest offline  
Stary 22-09-2014, 20:52   #8
 
Huriel's Avatar
 
Reputacja: 12 Huriel nie jest za bardzo znanyHuriel nie jest za bardzo znany
Po wyjściu z chatki humor Margaret bardzo szybko się popsuł. Przedzierając się przez tłum ludzi w mieście co rusz czuła obcy dotyk dłoni na swym ciele. Gdyby tylko szli minutę dłużej z pewnością nie wytrzymała by tego i rozprawiła by się z jednym i drugim, ale nie chciała wszczynać burd. Tylko to ją do tej pory hamowało przed zdzieleniem w twarz obleśnych ludzi i krasnoludów. Na szczęście sprawy u kupca miały się wręcz wspaniale, gdyż udało im się zbić ceny. Zadowolona już guślarka odrzekłą.

- Skoro już wszystko mamy, to ja idę pozbierać kilka ingredientów, które z pewnością przydadzą się do leczenia i gojenia ran. Przy okazji może wpadną mi w oczy także inne ciekawe przedmioty, równie użyteczne - przerwała na chwile, rozmyślając. - Pewnie będę musiała wyjść przed miasto, bo tutaj ziół nie znajdę. Jeżeli nie chcecie czekać chodźcie ze mną, na pewno będzie szybciej, Yavendir na pewno znasz się choć trochę na roślinach, hę? Elfie? To jak idziecie? Nie każcie na siebie czekać panowie.
 
Huriel jest offline  
Stary 22-09-2014, 21:26   #9
 
Barthirin's Avatar
 
Reputacja: 31 Barthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodzeBarthirin jest na bardzo dobrej drodze
Krocząc ulicami Martwych Wrót Derlin trzymał się z przodu, torując drogę łokciami i kopniakami w piszczele. Gdy został opluty odwdzięczył się pięknym za nadobne, a raz nawet ciosem w jajca, gdy zaschło mu totalnie w ustach. Kiedy Yavandir dostał gównem, krasnolud omal nie przewrócił się ze śmiechu. Rechotał pod nosem jeszcze dobrych kilka minut zanim dotarli do sklepikarza.

Zakupy zaliczył do udanych. Jego plan się sprawdził, czego dowodem był istny potok śliny cieknącej z pyska handlarza i mniej lub bardziej subtelne spojrzenia w stronę biustu Margaret. Koniec końców kupił co trzeba, a najbardziej zadowolony był z szerokiej tarczy. Dziadunio zawsze mu powtarzał, że runy runami, ale ściana, za którą można się schować jest niezastąpiona. Tym bardziej jeśli ściana ta jest mobilna i może chronić z dowolnej strony.

- Ale se pierdalnę tutaj złamane kowadło i będzie cacy, jak ta lala - pochwalił się towarzyszom.

Na propozycję guślarki przystał bez wahania. Nie lubił siedzieć w miejscu, a spacer poza miasto dobrze mu zrobi, a i Margaret trzeba było przypilnować, żeby kto obcy nie zgwałcił. Podczas, gdy kobieta zbierała zioła Derlin skorzystał z kawałka kredy i narysował na tarczy staranne kowadło, podzielone na pół zygzakowatym pęknięciem. Schował resztę kredy do kieszeni. Następnie sprawdził, czy tarcza leży mu dobrze na ramieniu i jak mocno go zakrywa w różnych ustawieniach. Mógł schodzić do podziemi. Nie był gotowy, bo kto by był, ale mógł tam zejść.
 
__________________
Ash nazg durbatuluk,
Ash nazg gimbatul,
Ash nazg thrakatuluk,
Agh burzum-ishi krimpatul!
Barthirin jest offline  
Stary 22-09-2014, 22:40   #10
 
Mike's Avatar
 
Reputacja: 9680 Mike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputację
Gównami przestał się przejmować już dawno, po prostu walił przez łeb gnoja jak był w zasięgu, albo ignorował gdy był dalej. Ot, czasem przypierdalał się jakiś cwaniak mówiący by spróbował uderzyć kogoś swojego rozmiaru. Yav rzecz jasna jako obyty w świecie elf, szedł na rękę takiemu i walił z bańki bez wahania. Często nie trzeba było nawet poprawiać, jako że do ułomków nie należał.

- Jak elf to od razu na ziołach muszę się znać? - niemal odwarknął.
Po kilku chwilach dodał:
- Znam się... ale nic wam z tego nie przyjdzie, chyba że chcecie żebym was wypchał. Daje gwarancje, że żadne robaki was nie wpierdzielą co najmniej przez rok.
 
Mike jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:06.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166