Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 19-10-2014, 20:26   #1
 
TomaszJ's Avatar
 
Reputacja: 3252 TomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputację
[WFRP] Porwanie córki karczmarza!

16 Czasu zbiorów, dziesiąty rok panowania cesarza Luitpolda, letnie południe.
Gospoda "Die Rote Dachziegel" na trakcie między Holthusen a Reinsfeld


Sceneria: Gospoda, bez okien. Ciemno, pojedyncze świece oświetlają wnętrze, przyjemny chłód. Stoły kwadratowe, przy nich taborety. Uchylone drzwi - jedne prowadzą do alkowy, gdzie jest stolik kryty obrusem w kratę oraz krzesła, drugie zaś prowadzą do kuchni, z której wydobywają się zapachy zupy cebulowej. Trzecie drzwi, wzmocnione i gotowe do zastawienia sztabami, z małym judaszem wiodą na zewnątrz. Za szynkwasem jest okno, zza którego widać kuchnię, chwilowo pustą.
Na zewnątrz lekko grzeje słońce, czasem pojawi się pojedyncza chmurka.

Osoby: "Kulawy" Bruno Jaeger, oberżysta; Hilda, kelnerka, pokojowa i poduszkowa; szary kot Szwenduch; Bohaterowie


- Nie ma jej od wczoraj - smutny głos oberżysty zdawał się być tak słaby, że musieliście się wysilać, by go usłyszeć. - Tu wokół lasy względnie bezpieczne, w końcu to nie jakaś dzicz. Ale moją Lenkę z łuku szyć nauczyłem, kazałem zabierać go jak do lasu chodziła, Bandytę brać też kazałem.
Bruno westchnął i otarł łzę.
- mówiąc to położył na stole medalion z podobizną młodej dziewczyny.
- Tak wyglądała rok temu. Był tu malarz golec, zapłacić nie chciał to kazałem mu Lenkę sportretować. Oprawiłem potem. Śliczna jest, posłuszna, chcę dobrze ją za mąż wydać... Grzybów i leśnych owoców nazbierać poszła, i tyle ją widzieli. Może leży gdzieś w wykrocie z nogą skręconą...
Dobrze wiedzieliście, że to raczej pobożne życzenia. Zwierzoludzie, zieloni, maruderzy, wilki... to było bardziej prawdopodobne. Ale ciężko porzucić nadzieję, gdy jest się ojcem.

Nagle oberżysta podniósł się, stanowczość pokazał i rzekł.
- Znajdźcie ją. Przyprowadźcie mi moje dziecko, a nie poskąpię. Mam zakopany garniec ze złotymi monetami, połowa jeszcze się ostała, na posag Leonory chowałem. Przyprowadźcie mi ją, a będzie wasz. A jakby dobry Morr - tu głos mu się załamał - zabrał ją so siebie, ciało odzyskajcie, a też sypnę pieniądzem. Nie będę skąpił na najmłodszą córkę.
 
__________________
Powoli wracam do życia. Ale nie oczekujcie dawnego Tomasza, trochę średnio mi idzie.

Ostatnio edytowane przez TomaszJ : 19-10-2014 o 20:34.
TomaszJ jest offline  
Stary 19-10-2014, 23:38   #2
 
kokolor's Avatar
 
Reputacja: 7 kokolor nie jest za bardzo znanykokolor nie jest za bardzo znanykokolor nie jest za bardzo znany
Werner słuchał historii karczmarza jednocześnie , próbując odpędzić namolnie trącego się o jego nogę kota.
Kiedy wysłuchał historii do końca spojrzał spod swego kapelusza na zgromadzonych, po pierwszym kontakcie wzrokowym wiedział , iż raczej wszyscy podejmą się tego wyzwania, takie same spojrzenia widział już wielokrotnie w swoim poprzednim życiu, czysta determinacja aby wykonać zadanie, niezależnie czy dla pieniędzy, z chęci pomocy czy innych pobudek.
Sam Werner doskonale rozumiał ból kiedy ktoś po prostu nie wróci. Zdjął kapelusz kładąc go przed sobą i w końcu zdecydował się zadać podstawowe pytania.

- Czy pańska córka mówiła gdzie idzie, bądź w która stronę się udaje? Kontaktowała się z kimś przed zaginięciem? Działo się coś podejrzanego? Posiada pan jakąkolwiek mapę lasu? Szukanie kogoś wiedząc tylko, że zaginął w lesie jest stosunkowo trudne.
 

Ostatnio edytowane przez kokolor : 19-10-2014 o 23:46.
kokolor jest offline  
Stary 20-10-2014, 15:37   #3
Dnc
 
Dnc's Avatar
 
Reputacja: 687 Dnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwu
Sven był pierwszy raz w tej okolicy ale ta mała karczemka przypadła mu do gustu. Nie dość, że posługująca była niczego sobie i było na czym zawiesić oko to jescze zupa cebulowa była przednia. A zrobić dobrą cebulową to nie taka prosta sprawa.
Z drugiej strony może ładny dzień i sielska atmosfera także jemu się udzieliły.
Rozsiadł się na ławie, czekając aż ostygnie mu kolejna porcja zupy. Jego tobołek leżał tu obok niego. Podobnie jak laska podróżna, którą musiał już parę razy postraszyć wrednego kota by nie dobierał się do jego zapasów jakie miał schowane. Dobrze, że nie musiał używac swojego buzdygana, który leżał na stole i zdawał się mówić, że dzisiaj bierze wolne od wszelkich fizycznych czynności. Podobnie miał Sven. Dzisiaj nie miał zamiaru się przemęczać. Co najwyżej intelektualnie. Taką zabawę lubiał. Mimo swojej słusznej postury i mięśni to umysł był jego najpotężniejszą bronią.

Sven nie przejmował się gadaniną karczmarza. Miał gdzieś to, że ktoś zaginął. Widział natomiast, że ludzie obecni w gospodzie wydawali się być zainteresowani. On sam podniósł głowę znad zupy cebulowej, którą się posilał dopiero gdy usłyszał wzmiankę o złocie.
Teraz to ma więcej sensu. pomyślał

Wysłuchał pytania i odpowiedzi jednego z obecnych ludzi. Sam nie chciał się wyrywać gdyż nie był pewien czy gra jest warta świeczki. Poza tym nie słuchał przecież karczmarza od samego początku....

- Karczmarzu a skąd mamy wiedzieć, że masz te pieniądze? Nie przywykłem do nastawiania własnego karku za gruszki na wierzbie... rzekł w końcu Bauer.
 

Ostatnio edytowane przez Dnc : 20-10-2014 o 15:47.
Dnc jest offline  
Stary 22-10-2014, 15:49   #4
 
Paszczakor's Avatar
 
Reputacja: 1150 Paszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumnyPaszczakor ma z czego być dumny
Witalis siedział przy stole i szybko przełykał zupę. Lubił gospody, ale nie mógł spędzać w nich zbyt wiele czasu. Pozostawiony na zewnątrz Jakub niby nie zrobi nikomu krzywdy a tym bardziej nikt Jakubowi, ale nie o to chodziło. Najzwyczajniej w świecie tracili w ten sposób pieniądze. Dzieciarnia molestowała niedźwiedzia tak długo, aż ten ogłupiały zaczynał wykonywać wszystkie sztuczki jakie znał. Oczywiście nikt wtedy nie rzucał pieniędzy, co najwyżej jakieś resztki jedzenia. Pomyślałby kto jeszcze, że Witalis jest zbędny a na tym punkcie był bardzo uczulony.
Zapasy uzupełnił wcześniej i nabył też odpowiednią ilość gorzałki. Dokończył więc zupę i już miał opuścić lokal, bo opowieść o córce karczmarza nie wzruszyła go ani trochę, ale magiczne słowa o garncu złota zatrzymały go wpół kroku. Trwał tak w zawieszeniu, a przed oczami przelatywały mu obrazy naczyń. Rozsądek mówił o garnuszku, a chciwość szeptała o kotle w jakim gotowano dla wojska. Pomyślał, że Jakub, dopóki nie dostanie gorzałki tańczyć nie zacznie, przez co nie zdradzi numeru będącego gwoździem programu. Stał więc tak i słuchał.
 
Paszczakor jest offline  
Stary 22-10-2014, 18:24   #5
 
Clutterbane's Avatar
 
Reputacja: 5250 Clutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputacjęClutterbane ma wspaniałą reputację
Żarłoczne zęby raz po raz zatapiały się w soczystym daniu, popijanym wielkimi łykami wina. Jadł z takim smakiem, jak gdyby nie jadł nic tego dnia, jakby gardło było zaschnięte od kurzu drogi, lecz nie w tym leżała przyczyna jego głodu. Arno po prostu należał do żarłoków o niezbyt wyrafinowanych gustach, także nigdy nie przejmował się jakością jedzenia, gdziekolwiek by nie trafił. Ważna była wyłącznie ilość. Nawet już nie pamiętał, że przed chwilą jadł zupę cebulową.

Francksen był świeżo upieczonym wojownikiem z rodzaju tych powszechnych w Starym Świecie - ludzi, którzy nie mieli bogactw ani pozycji rycerstwa, którzy przestali być żołnierzami, poświęcając swe życie wojaczce i przygodom. Był olbrzymem o masywnej głowie, byczym karku, szerokich barach, potężnej klatce piersiowej i brzuchu krągłym jak baryłka, stanowiącym centralny punkt jego sylwetki. Zwierzęca twarz przypominała wyrzeźbionego ze spiżu jastrzębia, wyhodowanego na wojnach równie chciwych i bezlitosnych, jak on sam. Skóra i oka jego kolczugi były zużyte i lśniące, jak gdyby widziały wiele kampanii, a płaszcz za jego zbrojnymi ramionami był poszarpany i poplamiony. Trudno było ocenić jego wiek, pochodzenie i profesję, tym bardziej, że nosił przepaskę na oku i laskę, choć oba rekwizyty wyraźnie go irytowały, przez co były mało wiarygodne. Zbroja i ubranie pozbawione herbów dowodziły, że nie jest na niczyich usługach. Był w pełni uzbrojony; gdyby jeszcze był odziany w mundur, wyglądałby jak wyjęty wprost z imperialnego regimentu kusznik lub topornik, w zależności od tego, która broń akurat wpadła mu w ręce. Dopiero gdy zdjął płaski hełm, mogły pojawić się wątpliwości co do jego miejsca urodzenia. Z łysą głową przypominał bardziej Ungoła niż mieszkańca Imperium.

Nie zareagował na słowa oberżysty, ale nagła sztywność jego ciała zdradzała zainteresowanie. Hilda miała właśnie napełnić kielich, kiedy niecierpliwie zabrał jej dzban i unosząc go w rękach, pociągnął zeń z przyjemnością długi łyk. Złościł się i klął w myślach. Z jednej strony miał ochotę cieszyć się dzisiejszym łupem, bluźniąc przeciw bogom i zwalając się pijany na podłogę sali biesiadnej, plamiąc trunkiem swe liche odzienie, a później sprowadzać do kwatery kobiety, za ich przyzwoleniem lub wbrew ich chęciom. Jednak nie chciał przepuścić roboty - tym bardziej, że wydawała się spacerkiem po lesie. A Hilda i tak wyglądała, jakby nie miała dziś ochoty na żadne szaleństwo. Wymamrotał coś obraźliwego pod adresem kobiet w ogóle, jednak nadal nie przestawał taksować wspaniałej figury kelnerki, zawieszając wzrok na jej kształtnych piersiach.

Żywe, złotawobrązowe oczy z wyraźną pogardą obserwowały ludzi wykazujących zainteresowanie słowami Brunona. Owszem, nie wymagał od każdego przeszkolenia żołnierskiego, ale gdyby chociaż byli zahartowanymi w walce rabusiami, mieliby większe szanse na przeżycie. A oni wyglądali co najwyżej jak wagabundy bez grosza przy duszy. Zdecydowanie najbardziej przypadł mu do gustu niedźwiedź. Z takim to można się za bary brać. Odpędził od siebie pochmurne myśli, zachowując złość dla swoich wrogów. Dla wrogów z krwi i kości, miał nadzieję.

Kilka miesięcy temu jego ambicją było wyrąbywanie arystokratom drogi na tron, a teraz miał ratować córkę jakiegoś przypadkowego oberżysty? Widocznie od czegoś trzeba było zacząć w tym fachu.

Szparki zdążyły już zapłonąć pełną podniecenia dzikością. Nie zajmując swego umysłu bezcelowym dochodzeniem, podniósł opasły kałdun i huknął wojowniczo:

- Zapłać pan, a będę węszył jak pół-człowiek, pół-pies. Żołnierz jestem, nie takie rzeczy się robiło. A tymczasem wychylę puchara za pańską córeńkę - powiedział z właściwą sobie gruboskórnością.
 

Ostatnio edytowane przez Clutterbane : 29-12-2014 o 13:43.
Clutterbane jest offline  
Stary 23-10-2014, 00:38   #6
 
omikron's Avatar
 
Reputacja: 14 omikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znany
-Nawet nie wiesz czy ona żyje!- Adam krzyknął do Siegfrieda, który nakładał solidnie wytartą skórzaną kurtę, która została mu po dziadku, służącym niegdyś jako reiklandzki kusznik podczas jednej z licznych wojen domowych targających Imperium. Kusza też gdzieś była, ale pewnie już dawno rozpadła się ze starości.

-Wiem że ja ci o tym powiedziałem, ale karczmarz tylko szuka duchów! W lesie jest dużo diabłów o łbach kóz i zębach wilka! Są inne sposoby żeby zarobić pieniądze.
-Ścinaniem drzew na przykład?
-Już mówiłem że ci pomogę w zbieraniu pieniędzy, ale nie pomożemy Hedwidze, jak co nas zabije.
-Zostań i opiekuj się nią do mojego powrotu- odpowiedział Siegfried wsadzając toporek za pas- ktoś musi się nią zająć. Babka jest dobrą zielarką i obiecała mi że będzie dalej próbowała jej pomóc, ale inni też potrzebują jej leków, nie może być tu cały czas.
-Dobrze, jak chcesz, tylko nie zemrzyj tam.

Siegfried położył dużą siekierę do ścinania drzew i gdy usłyszał rozpaczliwy, kobiecy krzyk w sąsiednim pokoju powiedział:

-Niech Taal, Rhyia i Sigmar mają cię w opiece- po czym wyszedł.


Młody człowiek o czarnych włosach i piwnych oczach wszedł do karczmy. Skórzana kurta, którą założył na znoszone ubranie, sprawiała że się nie miłosiernie pocił. Nie był przyzwyczajony, a do tego, na dworze było dość gorąco. Zamienił kilka słów z Hildą, bliską przyjaciółką jego siostry i przysiadł się do grupki ludzi, którzy rozmawiali z karczmarzem.
 

Ostatnio edytowane przez omikron : 23-10-2014 o 10:52.
omikron jest offline  
Stary 23-10-2014, 11:03   #7
 
TomaszJ's Avatar
 
Reputacja: 3252 TomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputacjęTomaszJ ma wspaniałą reputację
Oberżysta usiadł na karczemnym zydlu, każdego z obecnych wzrokiem zmierzył, po czym odrzekł poważnie Svenowi
- Mam ja złoto, ale nie zwykłem go pokazywać na byle żądanie, bo to prosta droga by je stracić.

Następnie zwrócił się do reszty.
- Map lasu nikt nie robi, ot raczej dukty leśne czasem ktoś ma gdzieś narysowane. Las jest w głowach tych, co go znają. Możecie spytać Pana Kassela - to wskazał na Siegfrieda - już jakiś czas w okolicznych lasach pracuje. Moja córka miała swoje miejsca, "Leśne ogrody" je nazywała, ale nie wiem gdzie były. Psa bym wam użyczył, ale Bandyta poszedł z nią i nie wrócił.
Tędy trzeba będzie szerzej szukać.


- Panie Jaeger, dyć mówiła ona kiedyć, co te jej łogrody koło Leśnych Ludzi się znajdują - odezwała się niespodziewanie posługaczka Hilda, przysłuchująca się rozmowie. Niezawodnie też zauważyła, że wpadła w oko Svenowi, bo nachyliła się ku niemu, krągłe wdzięki niby przypadkiem eksponując, i absolutnie nieprzypadkowo okiem mrugając i nieznacznie w kierunku alkowy kiwając głową.

Siegfied zaś kojarzył "Leśnych ludzi" - stare, porosłe mchem posągi w głębi lasu, ludzie mówili że to przeklęte miejsce i unikali go. Lepszego - lub gorszego miejsca na rozpoczęcie poszukiwań nie mógłby wymyślić.
 
__________________
Powoli wracam do życia. Ale nie oczekujcie dawnego Tomasza, trochę średnio mi idzie.
TomaszJ jest offline  
Stary 23-10-2014, 21:07   #8
 
omikron's Avatar
 
Reputacja: 14 omikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znanyomikron nie jest za bardzo znany
Leśni Ludzie. Drwal wiedział dokładnie gdzie to jest. Kiedy był mały, on i jego przyjaciel Adam chcieli zostać przyjęci do grupy starszych chłopców, więc ci ich tam zaprowadzili, opowiedzieli że tu mieszka diabeł czy jakiś inny chochlik i dali im zadanie, aby do zmroku przesiedzieli tam, jednak już po dwóch godzinach uciekli stamtąd z krzykiem, gdy usłyszeli że się coś czai w krzakach. Tamci się z nich strasznie śmieli, ale powiedzieli że wytrzymali tak długo jak mało kto i się im udało. To było dawno temu, jednak do dziś tkwiło mu to w pamięci, gdyż nigdy w żadnym miejscu nie czuł się tak nieswojo, jakby Leśni Ludzie go tam nie chcieli.

-Naprawdę wasza Leonora tam chodziła? To dość... dziwne miejsce i lepiej tam nie chodzić po nocy, ale jeśli zapłata będzie uczciwa, to poprowadzę tych ludzi i ją znajdziemy. Wie pan Jaeger że uczciwy ze mnie chłop i zawsze można na mnie liczyć, jak słowo dam.
 
omikron jest offline  
Stary 24-10-2014, 00:05   #9
 
kokolor's Avatar
 
Reputacja: 7 kokolor nie jest za bardzo znanykokolor nie jest za bardzo znanykokolor nie jest za bardzo znany
Złapał się na tym , że chwile po zdjęciu kapelusza natychmiast go założył. Nie czuł się dobrze bez niego na głowie, nie tylko zakrywał siwiznę wypierającą ciemny blond z jego włosów, ale też był w sumie symbolem jego dawnego życia. Spojrzenie na kapelusz wystarczyło aby wróciły wspomnienia o pracy jako poganiacz mułów, zaginionym ojcu i bracie, który teraz sam prowadzi interes. Oprócz tego gdy na szlaku robiło się naprawdę źle wielokrotnie używał kapelusza jako poidła dla mułów, a jego szeroki rondel chronił go zarówno przed słońcem jak i totalnym zmoknięciem. Mimo uczucia nostalgii wiedział, iż wyruszając w poszukiwanie przygód nie popełnił błędu.

Wysłuchawszy słów karczmarza, zdecydował się mu pomóc może tylko po to aby odnajdując córkę karczmarza, zadośćuczynić sobie to , że nigdy nie odnalazł zaginionego ojca.
Spojrzał na zebranych i powiedział:

-Panowie chyba nadszedł czas aby określić się kto zamierza, wziąć udział w poszukiwaniach a kto nie.
 
kokolor jest offline  
Stary 24-10-2014, 12:55   #10
Dnc
 
Dnc's Avatar
 
Reputacja: 687 Dnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwu
Sven wstając zza ławy uśmiechnął się do posługującej uśmiechnął się też do swoich myśli:
Może i jemu będzie posługiwać - pomyślał.
Bauer wykorzystując, że wszyscy słuchają karczmarza i nie zwracają uwagi na niego i Hilde zaraz za nią ruszył w kierunku alkowy.

Nie dziwił się, że wpadła mu w oko. Już od młodzieńczy lat jego kwadratowa szczęka a także muskularna sylwetka zwracała uwagę różnych kobiet. Był wysokim mężczyzną o przystępnej budowie. Co prawda po podróży w tak ciepły dzień, jego koszula kleiła się do pleców. a twarz i włosy pełne były kurzu, który wicher nie raz nie dwa zgarniając z traktu rzucił mu prosto w gębę.

Co wprawniejszy obserwator mógł zauważyć że jego ekwipunek wskazuje iż nie jest wytrawnym poszukiwaczem przygód. Raczej zaczął niedawno swoją wyprawę. Mimo to pewny w swoich ruchach zdawał się gotów zrobić wszystko aby w pomyślny sposób zakończyć swoją podróż.

Wszedł do alkowy i niestety zawiódł się trochę charakterem tej schadzki. Mimo to postanowił wykorzystać nadażającą sytuację gdyż rzeczywiście od kiedy zwrócił uwagę na wielkie kobiece atrybuty poslugiwaczki czuł od dołu znane ciśnienie. Trzeba było się jakoś pozbyć gdyż nie cięzko było mu myśleć o czymś innym. Tym bardziej o jakiś poszukiwania po lesie.
Zamierzał wykorzystać wszystko co miała do zaoferowania Hilda tak by opłaciło mu się to z nawiązką. Wpierw sprawdził dokładnie jakie dokładnie skarby posiada blondynka, a następnie zasmakował każdego z nich. Zrobił to tak jak lubi. Brutalnie.
- No, skarbciu, to kosztuje ekstra... rzuciła, Sven się tylko uśmiechnął ale dalej nie przerywał.
Lekka szamotania jaka z tego się wywiązała nie zrobiła na nim żadnego negatywnego wrażnie. Wręcz przeciwnie nakręciła go jeszcze bardziej. Gdy znudziła go ta zabawa i był już gotów, chwycił ją pewniej i z całych sił zakończył to. Znów bardzo brutalnie.
Wymęczona Hilda opadła na łoże, nie dziwił jej się mało, która dotrzymywała mu tempa. Szybko się ubrał i wszedł do wspólnej sali gdzie miał nadzieję, że jeszcze złapie śmiałków którzy mieli wyruszyć do lasu.
Miał tez nadzieję, że jego zabawa nie była tak głośna. Dokładniej mówiąc, miał nadzieję że Hilda nie była za głośna.
Uśmiechnięty i odstresowany razem ze swym ekwipunkiem wszedł do głownej izby.



Gdy doszedł do swojej ławy rzekł: - Panowie, dużo już macie chętnych. Jeśli o mnie chodzi to możemy ruszać, najlepiej jak najszybciej póki jeszcze jasno.
 

Ostatnio edytowane przez Dnc : 24-10-2014 o 15:52. Powód: Zamiana na spoiler + 18 lat ;)
Dnc jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:48.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166