Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03-05-2015, 00:24   #1
 
Inferian's Avatar
 
Reputacja: 7407 Inferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputację
[WFRP 2ed.] - Władca much

Drużyna nie miała co liczyć na jakiekolwiek ślady starca, więc najroztropniejszą opcją było dojechanie do wioski zwanej Puffendorf i tam czekanie na kultystę, który według sołtysa jak i pozostałych skierował się właśnie w tę stronę. Bohaterowie mieli umowę z sołtysem, że jeśli starzec nie pojawi się we wsi przed kolejne pięć dni mogą wrócić po nagrodę, pomimo iż nie zdołali złapać zbiega. Jechali traktem wiodącym do małej wioski. Po drodze nie działo się za wiele, była to ładna okolica pełna bujnej roślinności. Dało się słyszeć odgłosy zwierzyny, w większości lotnej. Po drodze minął ich tylko jeden mężczyzna na koniu, bardzo się śpieszył przez co zachowywał się jak gdyby wcale ich nie zauważył. Było wielkie prawdopodobieństwo, że zmierzał właśnie w stronę wsi, do której jadą także i bohaterowie. Jednakże on ledwo się pojawił, a zaraz zniknął z ich oczu.
 

Ostatnio edytowane przez Inferian : 03-05-2015 o 00:49.
Inferian jest offline  
Stary 04-05-2015, 11:13   #2
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 23236 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Niby taka mała dziura, a tak się opłaciła wizyta.
Dobra broń, pełna sakiewka, nie najgorsza zbroja. No a na dodatek pozbyli się Luisa, który okazał się rzadkiej jakości durniem. Kretynem, przez którego parę osób mogło stracić głowę. W tym i Randulf, którego wspomniany Luis o buntownictwo oskarżył.
Czegóż więcej trzeba było?
No, zapewne głowy kultysty, co symbolami przeklętego Nurgla się pieczętował.

Wyrzuciwszy z głowy myśli o Luisie Randulf zajął się zastanawianiem, po co sołtysowi potrzebny żywy kultysta, skoro tak długo miał go u siebie, w loszku, i nic z nim nie zrobił. No ale to aż tak ważne nie było. Co prawda dwie korony piechotą nie chodzą, ale lepiej mieć w kieszeni osiem złotych krążków, niż ani jednego i jeszcze jakąś zarazę na głowie. Dlatego też Randulf postanowił, że gdy tylko zobaczy tego starca, to najpierw będzie strzelać, a dopiero potem myśleć, czy dałoby się tamtego wziąć żywcem.

Od myśli o brzęku złota i cięższej sakiewce oderwał go dobiegający zza pleców tętent kopyt. Jednak doganiający ich jeździec nie do nich miał sprawę. Ba, nawet się nie zatrzymał na moment. Całkiem jakby goniło go stado demonów.

- Może i my przyspieszymy troszkę? - zaproponował Randulf.
 
Kerm jest offline  
Stary 04-05-2015, 18:29   #3
 
Cattus's Avatar
 
Reputacja: 11478 Cattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputację
Załatwienie reszty spraw we wsi poszło nadzwyczaj sprawnie i było miłą odmianą dla dotychczasowych komplikacji, wszystkiego co skomplikować się mogło. Lecz czy miało tak pozostać? Czas pokaże.

Kowal chętnie przyjął zapłatę w postaci broni. Z miejsca zabrał się do przypasowywania zbroi i ściągania pomiarów. Pomimo narzekania na ogrom pracy i mało czasu, aż oczy mu się świeciły na myśl o szybkim zarobku. Gdy pomierzył blachy i zaznaczył co jak uformować, zabrał jeszcze miecz Boscha, który wymagał ostrzenia po potyczce z najemnikami. Rychło z warsztatu kowala zaczęły dochodzić dźwięki pracy i pokrzykiwania na parobków.
Następnie Oswald udał się do miejscowego medyka, Egona. Opatrzył on ponownie ranę na boku i zabrał się za przygotowywanie lekarstw. Pomimo pozornie normalnego procesu gojenia, istniało poważne podejrzenie że pacjent jest ofiarą przekleństwa wilkołactwa. Egon niewiele mógł tu pomóc, jednak wiedział kto może. I tak cudem było że posiadał jakąkolwiek wiedzę na ten temat. Podobno ekspertem w temacie był niejaki Ekehard z Carroburg. Postać tyle tajemnicza, co kontrowersyjna. Mieszkał on parę dni drogi za Puffendorf, do którego i tak zmierzali. Jedyną pomocą poza używaniem ziołowej maści i piciem haniebnie pachnącej mikstury wyglądu rzadkiego błota, była rada aby unikać większych ilości alkoholu i nerwów. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, szczególnie gdy ruszało się tropem kultysty-mordercy.
Na wspomnienie o łowcach czarownic węszących po okolicy i rozglądających się za medykiem, poznać można było że Egon nie jest tym faktem zachwycony, co wydawało się zrozumiałe biorąc pod uwagę jego wiedzę i próby leczenia przekleństwa chaosu innymi sposobami niż ogień. Gdy medyk uwinął się już z robotą, Oswald wręczył mu garść srebrników, jako zapłatę i ruszył w stronę karczmy, aby przygotować się do drogi.
Zahaczył jeszcze o kram obwoźnego handlarza, kupując i sprzedając parę drobiazgów. Wyglądało na to że wszystko jest gotowe i jedyne co już zostało to odpoczynek, o który ciało zaczynało się coraz bardziej dopominać, lecz nim jeszcze nadszedł czas aby udać się na spoczynek, miejscowi przybili tłumnie do Kulawego Łosia aby świętować koniec bestii i wiedźmy. Widać było jak na dłoni że zniknięcie potwora i łowców czarownic ich odmieniło.


***



Ranek okazał się być równie pogodny co koniec dnia poprzedniego, a życie wyraźnie wróciło do wsi. Na zewnątrz widać było nie tylko chłopów, ale też ich żony i coraz śmielej biegające wokoło stadka dzieci. Podrastające panienki maślanymi oczami zerkały w stronę podróżników, co jakiś czas strofowane przez jakąś matronę, która niczym stara kwoka pilnowała kurcząt. W ogóle można było odnieść wrażenie że zebrała się cała wieś, co było zrozumiałe gdyż sołtys wręczał właśnie nagrodę zabójcom bestii. Pękaty mieszek przyjemnie ciążył w dłoni i Oswald zebrał już niemałą sumkę, która pozwoli mu spokojnie żyć przez dłuższy czas, a szykowała się jeszcze nagroda za głowę zbiega. Dodać do tego należało najnowszy nabytek w postaci zbroi płytowej, która sama w sobie była sporym majątkiem i zaufanych towarzyszy. Nic tylko żyć, nie umierać!

Nie zwlekając już więcej, ruszyli traktem w stronę Puffendorf. Promienie słońca przebijały się przez korony drzew rosnących wzdłuż traktu, a ptaki wyśpiewywały swe trele, które Oswald starał się powtarzać, grając cicho na flecie. Gdy oddalili się spory kawałek od wsi, dało się słyszeć za ich plecami tętent kopyt. Ktoś pędził na złamanie karku drogą i nawet nie zwolnił mijając podróżujących. Jasnym było że to nie zagrożenie, więc Bosch pozostawił hełm powieszony przy siodle. Widać gdzieś się bardzo spieszył, bo jego koń boki pokryte miał już pianą, a właściciel nie sprawiał wrażenia, aby planował zatrzymać się na popas nim osiągnie swój cel.


- A ten co, posłaniec jakiś? Zdziwił się Oswald. - Przyśpieszyć można, lecz nie wszyscy mamy konie. Zerknął na Otwina. - Nadążysz?

- Co myślicie o tym zabójcy? Ja to bym nie ryzykował pojmania dziada. Widzieliście co mogła zrobić ta wiedźma, a jej moc skupiała się na manipulacji i zwodzeniu. Cholernik zabił dwójkę strażników jak dzieci i czort wie co jeszcze umie. Znaleźć, dać w łeb i po ptokach. Lepiej pewny mniejszy zarobek, niż ryzyko śmierci dla paru monet więcej.
 
__________________
Our sugar is Yours, friend.
Cattus jest offline  
Stary 04-05-2015, 22:31   #4
 
Dekline's Avatar
 
Reputacja: 1480 Dekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumnyDekline ma z czego być dumny
Otwin długo chodził po wsi zanim na dobre udał się do karczmy na zasłużony spoczynek. Wraz z Oswaldem odwiedził kowala, gdzie naprawił, dopasował i uzupełnił zbroję oraz powymieniał kilka innych rzeczy. Poczynił również zakupy u wędrownego handlarza który akurat przyjechał do wsi. Kupił kilka rzeczy, które jego zdaniem mogą przydać się w podróży oraz zadaniu. Cześć towarów znajdowała się na wozie kupca, gdzie udali się we dwójkę. Otwin od razu zauważył długi na kilka łokci sznur, z jednej strony przywiązany do wozu a z drugiej natomiast do psa. Zwierze wyglądało na zdenerwowane, nie pozwalało nikomu zbliżyć się do zapasów, na każdy ruch reagowało wyszczerzaniem zębów i cichym warkotem . Nawet sam kupiec miał problem aby dostać się do swoich rzeczy.

- Masz ci los, kupiłem to bydle żeby mnie nie okradli gdy finalizuje transakcję, ale patrząc na to teraz to chyba lepiej byłoby gdyby go nie było. Wcześniej zdarzały się kradzieże, co z tego że teraz ich nie ma jak do towaru dostać się nie mogę. - denerwował się kupiec.

Otwin popatrzył najpierw z daleka, a później podchodząc coraz bliżej

- Młody, lepiej nie prób... - handlarz nie zdążył dokończyć zdania gdy klient zbliżył się do strażnika i kucając położył rękę na jego pysku szepcząc coś pod nosem.

- O, widzę że masz rękę do zwierząt, nikt nie potrafił go poskromić, a tu proszę. - kupiec mówił zbliżając się do wozu, lecz w pewnym momencie odskoczył z przerażenia - Jasna cholerą, do diabła z takim psem.

Otwin nawet się nie wzdrygnął, a gdy handlarz oddalił się na bezpieczną odległość, przywołał psa do siebie, po czym wstał i wyciągnął wskazany pakunek.

- Pies się Pana boi, coś Pan mu zrobił że tak reaguje?!? - Spytał podnosząc lekko głos

- Co co?!? Pies ma sie słuchać, musiałem zastosować pewne... środki. Zresztą jakżeś jest takim miłośnikiem zwierząt to kup go, 30 złotych koron i jest Twój.

Otwin nie miał takich pieniędzy więc pomarkotniał. Chciał jeszcze coś odpowiedzieć ale w sumie nie wiedział co. Wiedział że psu jest źle ale nie mógł go przecież ukraść. Przeciągające milczenie przerwał Sołtys który podbiegł do wozu wraz z dwoma strażnikami zaalarmowany krzykami, rychło w czas, jak zawsze, chociaż może tym razem to akurat dobrze. Włodarz trzymał dystans do psa co najmniej trzykrotnie większy aniżeli należało.

- Co tu się stało?

***

- Otwinie, rozumiem - zaczął sołtys - ale te zwierze należy do kupca i nic z tym nie możemy zrobić. Ale masz przecież swoje rzeczy nie? Swój kąt, może nie ma tego za wiele, trochę narzędzi, kilka mebli i innych gratów. Jeśli chcesz nas opuścić to nie będzie ci to już potrzebne nie? Pokój tez się zwolni. Słuchaj, ja zapłacę za te zakupy z kasy miejskiej a później te rzeczy zlicytuje dobrze?

Otwin aż podskoczył z wrażenia, a przynajmniej próbował gdyż jeszcze nie do końca ogarnął jak poruszać się w zbroi która miał zamiar nosić cały czas.

***

Pies bardzo szybko przyzwyczaił się do nowego właściciela. Co się później okazało, jest bardzo ułożonym zwierzęciem, słuchającym poleceń. Naznaczony był licznymi bliznami-śladami walki, lecz był całkowicie zdrowy i w pełni sił. Było jasne że nie jest to zwykły pies, był rasowy i do tego szkolony do walki. Nie przeszkadzało to Otwinowi w przytulaniu i głaskaniu swojego nowego towarzysza którego postanowił nazwać Ernesto.




Przed samym udaniem się do karczmy wybrał się na spacer ze swoim nowym towarzyszem oraz Eduardem, który zdawał się być trochę zazdrosny o nowego członka "rodziny". Podczas wycieczki, starym chłopskim zwyczajem postanowił "zabezpieczyć część posiadanych dóbr. Cześć monet podzielił na mniejsze grupki i zakopał w różnych miejscach z dala od wsi, cześć pochował i pozaszywał w ekwipunku swoim oraz Eduarda dla którego zakupił pełne wyposażenie jeździecko - juczne które zakupił u handlarza.

Na koniec dnia Otwin wraz z Eduardem oraz Ernestem udali się do karczmy, gdzie ku zdziwieniu wszystkich karczmarz zezwolił na prowadzenie brata do pokoju. A skoro koza mogła wejść to i psa się przemyci, jest ciemno, on czarny - nikt się nie spostrzeże.

***

Rano Otwin odebrał nagrodę, z przyzwyczajenia podziękował i udał sie wraz z towarzyszami w podróż do Puffendorf. Ku zaskoczeniu wszystkich na grzbiecie kozy znajdowało się profesjonalne skórzane siodło, uprząż oraz juki - wypełnione jakimiś gratami. Na siodle dumnie siedział Otwin, zakuty w zbroję od stóp do głów a obok grzecznie szedł nowy kompan - Ernesto.

Obrazek na pierwszy rzut oka komiczny, lecz po bliższym przyjrzeniu się tej kompanyi widać było że "rycerz" doskonale panuje nad zwierzętami. Lejce leżały swobodnie na grzbiecie, a idący obok, groźnie wyglądający pies trzymał odpowiedni dystans, szedł bardziej z tyłu, bez potrzeby wydawania komend. Sam jeździec ubrany był w nieponiszczoną zbroję, u pasa po obu stronach wisiałby pochwy mieczy a na plecach tarcza.

Otwin nie zwrócił uwagi na przejeżdżającego gońca, zboczył jedynie aby tamten bez problemu przejechał. Prędkość, nie była mocną stroną tego orszaku, lecz słowa Oswalda zdziwiły go nieco, chociaż bardziej rozbawiły.

- Dobrze wiesz Oswaldzie że Eduardo szybciej nie może. To w końcu koza, a nie koń. Jest silny i wytrzymały, lecz niestety nie za szybki. Wolałbym go nie męczyć, przed nami jeszcze kawał drogi.

- Co do zabójcy to powiem że tak jak Ty wolałbym go ubić żeby nie ryzykować. Zresztą nie robie tego dla pieniędzy, w sensie nie tylko dla pieniędzy - poprawił się - zależy mi na tym aby zniknął z tego świata.
 
Dekline jest offline  
Stary 07-05-2015, 00:39   #5
Dnc
 
Dnc's Avatar
 
Reputacja: 687 Dnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwu
Karl po podjęciu decyzji w sprawie swojej dalszej egzystencji szybko udał się do kowala i kupca gdzie zakupił wszystkie, w jego mniemaniu, potrzebne przedmioty bez których Łowca Wampirów się nie obejdzie. I oprócz typowych kołków i lepszej zbroi udało mu się za trochę złota i starą kuszę kupić samopowtarzalne cacko. Cieszył się z tego bardzo iż teraz co raz pewniej czuł się z kuszą w ręku więc zaiwestowane pieniądze w tym kierunku na pewno się zwrócą.

Poza tym zostało mu sporo pieniędzy na czarną godzinę, których połowę postanowił schować przed kolejną wyprawą. I tak z samego rana nim wszyscy wstali udał się do lasu i w charakterystycznej dziupli ukrył połowę łupu miał nadzieję, że bezpiecznie poczeka tutaj na niego.

Łowca wrócił do reszty towarzyszów i razem z nimi ruszył w drogę. Musiał przed sobą przyznać że przyzwyczaił się do nich. Co było nowym i nieznanym dla niego uczuciem.
Jednak mimo coraz cieplejszych uczuć do kompani nie zamierzał się z nimi dzielić swoją nową profesją i zajęciem jakim miał zamiar zajmować się przez resztę życia.
Póki nie dorwał żadnego wampira to nie śmiał się nazywać Łowcą Wampirów. Nie był też teraz Łowcą Nagród. Póki co został po prostu Łowcą i tego zamierzał się trzymać.
Podobnie rzecz się miała z jego imieniem i nazwiskiem do którego nie przykładał większej wagi i nie przywiązywał się do niego. Teraz jednak spodobało mu się na tyle iż postanowił że zostanie Karlem Millerem na dłuższy czas...



Karl również dorzucił swoje trzy miedziaki do rozmowy kompanów:
- Ja także nie mam zamiaru ginąc niepotrzebnie i pierwszy mu bełta wpakuję w czerep - rzekł poklepując swój nowy zakup, który jechał wraz z nim przytroczony do siodła po prawej stronie.
 
Dnc jest offline  
Stary 07-05-2015, 14:56   #6
 
Inferian's Avatar
 
Reputacja: 7407 Inferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputację
Otwin nie mógł za bardzo przyśpieszyć bowiem koza koniem nie była to i galopować tak samo szybko nie mogła. Droga jednakże była bardzo miłą odskocznią od codzienności, w prawdzie trochę nudną, ale widoki były relaksujące. Przestrzenie pełne lasów, a gdy te się kończyły zaczynały się porośnięte trawą i bujnymi kwiatami pastwiska. Pogoda byłą ładna, a i narzekać nie było na co.

Po kilku godzinach mozolonej jazdy bohaterowie dotarli na miejsce. Na pierwszy rzut oka wieś nie była zbyt wielką. Oprócz chałup dało się z daleka zauważyć młyn. Bohaterowie skierowawszy się ku centrum, gdzie zazwyczaj znajdowała się karczma, po drodze minęli kuźnie i oczywiście kilka chłopskich chałup po czym doszli do niewielkiej gospody "Pod Rozbitym Kuflem". Gdy tylko bohaterowie doszli na wcześniej wspomniane miejsce od razu zauważyli spore zamieszanie przed karczmą. Wszyscy widzieli jak gromadzą się tam mieszkańcy wioski i głośno o czymś dyskutują. Bohaterowie przybyli na wieś aby pojmać zmierzającego w tę stronę szaleńca, czego mieli się złego spodziewać. Szli przed siebie będąc dostatecznie blisko chłopstwa, a to zwróciło uwagę mieszkańców, przez co prawdopodobnie wrzawa ucichła. Bohaterowie znaleźli się w centrum zainteresowania.


Wieśniacy zaczęli się im bacznie przyglądać, zwracając szczególną uwagę zwłaszcza na widoczne uzbrojenie. Nie było czymś nadzwyczajnym, aby zauważyć, że coś jest nie tak. Nikt otwarcie nic nie mówił do bohaterów panowała cisza, jednakże ci będący na koniach zauważyć mogli, że wieśniaków jak gdyby z każdą chwilą zaczyna przybywać.
 
Inferian jest offline  
Stary 07-05-2015, 18:54   #7
 
Cattus's Avatar
 
Reputacja: 11478 Cattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputację
Oswald nie przejmował się zbytnio wolnym tempem. Cieszył go spokój i widoki, a przy okazji nie nadwyrężał zranionego boku. Starał się przy tym zająć jak najwygodniejszą pozycję w siodle i przyzwyczaić do nowej zbroi zarówno siebie jak i wierzchowca.

Poczuł pewną ulgę kiedy usłyszał że większość jego towarzyszy pragnęła śmierci zbiegłego szaleńca. Próby wzięcia żywcem kultysty i truciciela mogły się dla nich źle skończyć. Podejście Karla nie było zaskoczeniem, ale słowa Otwina trochę go zdziwiły. Mógł się tylko domyślać co było powodem takiego nastawienia młodzieńca, lecz nie chciał rozgrzebywać tematu na trakcie. Zwolnił nieco konia i zajął się oglądaniem najnowszego zwierzęcia w ich grupie. Widać było że pies szkolony i pewnie w niejednej walce brał udział, a dodatkowo słuchał się swego pana jakby ten miał go od szczeniaka. Pies z pewnością będzie nieoceniony kiedy trafią na jakiś ślad i przyjdzie im tropić zbiega.


Gdy dojechali do wsi schował flet i zaczął uważnie się rozglądać. Niby wieś jak wieś i wszystko było na swoim miejscu, ale coś mu tu nie pasowało. Gdy dojechali do zbiorowiska i zapadła niemal głucha cisza, którą zakłócało tylko parę wściekle bzyczących much, Oswald zatrzymał konia, stając bokiem do gawiedzi i wyprostował się w siodle. Wbił wzrok w tłumek i zaczął szukać kogoś kto wyglądałby na starszego tej wsi.

- Witajcież dobrzy ludzie, niech Sigmar ma was w opiece. A co to takie zbiegowisko, jakby święto jakie było. Tylko coś tu za cicho. Stało się co?
 
__________________
Our sugar is Yours, friend.
Cattus jest offline  
Stary 07-05-2015, 22:09   #8
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 23236 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Sprawa była dziwna. Takie zbiegowisko? W środku dnia? Coś takiego to się zdarzało podczas nadzwyczajnych wydarzeń. Przyjazd herolda, palenie czarownicy, czy inne tego typu rozrywki.
Tyle tylko, że czarownicy jakoś w okolicy nie było...

W zasadzie Randulf najchętniej trzymałby się z dala od tego tłumu, ale dowiedzieć się musieli, co się stało.
Na wszelki jednak wypadek gotowy był przebić się przez tłum i uciec, gdyby komuś przyszło do głowy coś głupiego.

No ale najpierw musieli się dowiedzieć, co się stało.
 
Kerm jest offline  
Stary 07-05-2015, 23:22   #9
Dnc
 
Dnc's Avatar
 
Reputacja: 687 Dnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwu
Karl spokojnie podjechal bliżej tłumu. Rozmowę zostawił innym samemu wypatrujac jakiś oznak agresji.

Gdy Oswald się odezwał Miller wiedząc że wszyscy są skupieni na rycerzu chwycił i wziął do rąk kusze a następnie jakby od niechcenia naladowal ją.

wołał być przygotowany na wszystko co mogło się zdarzyć w tej wiosce...
 
Dnc jest offline  
Stary 09-05-2015, 23:08   #10
 
Inferian's Avatar
 
Reputacja: 7407 Inferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputację
Słowa Oswalda zabrzmiały na łagodne i pokojowo nastawione, niektórzy ludzie lekko skinęli głowami, ale nie wszyscy. Większość zagorzale patrzyła na przyjezdnych jak gdyby na demony. Do tego wszystkiego gesty Karla umocniły ich w tym myśleniu. Chłopi nawet nie udawali, że tego mieli by nie zauważyć. Przyglądali się broni i wyposażeniu towarzyszy. Wyglądali na rozgniewanych i złych. Randulf był przygotowany na to aby w każdej chwili móc się wycofać co ciężko było powiedzieć o Otwinie będącym na kozie, co prawda koło niego dumnie sterczał pies, ale i on widząc jak ciągle przybywa chłopów zaczął się lekko cofać do tyłu.


Wszystko wyglądało bardzo podejrzanie, bowiem chłopów było ciągle więcej i więcej. Pojawiły się widły, kosy, a nawet motyki i inne podręczne narzędzia. Wszystko to mogło rodzić różne odczucia, czy oni wszyscy powariowali? A może jednak wszystko to jest tylko iluzją, bo przecież każdy z czworga tutaj obecnych doskonale pamiętał sytuację, która wydarzyła się jeszcze wczoraj na dworku szlacheckim.

Nagle jeden z kilkudziesięcioosobowej grup krzyknął:


- Bandyci, mordercy !!!

Na co zareagowała i reszta, hasło zostało prędko pochwycone i ludzie zaczęli je powtarzać jak jakąś mantrę. Ty samym powoli zbliżając się w kierunku bohaterów, Wyglądali jak gdyby chcieli wyprzeć ich ze wsi, bądź może obejść dookoła.
 

Ostatnio edytowane przez Inferian : 09-05-2015 o 23:15.
Inferian jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:00.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166