Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 07-10-2015, 11:07   #1
 
Lodowa Maska's Avatar
 
Reputacja: 80 Lodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znany
[Warhammer II ed] Imię Bestii

IMIĘ BESTII

Sylvania. Spowita mrokiem kraina występku i czystego zła. To jedynie jedna z opinii jaką można usłyszeć w drodze do tej przeklętej prowincji. Stare zamczyska i ruiny wznoszą się na wzgórzach spowitych mgłą, wyrastając ponad zubożałe tereny wiosek i nieurodzajów. Nie bez powodów większość podróżnych omija ten teren szerokim łukiem po mapie. Nawet urzędnicy cesarscy oraz poborcy podatkowi pojawiają się tutaj w ostateczności. Można śmiało rzec, że jeśli tu zbłądziłeś to alboś na tyle odważny… alboś głupiec.


Sylvania okiem podróżnika

Sylvańskie drogi nie są patrolowane od czasu kiedy ostatnia grupa strażników padła ofiarą ‘dzieci księcia’. Jakakolwiek zorganizowana sieć informacyjna lub militarna nie istnieje. Aktualnie na południe i zachód od Eisigfurt tereny patrolowane są przez oddziały Hrabiego von Stolpe, który przekazał do tego celu znaczny oddział własnych żołnierzy we współpracy ze stirlandzką Strażą Dróg i Mostów. W śledztwo zaangażował się również Zakon Rycerzy Kruka z Siegfriedhof.


Sylvania. 23 Kaldezeit 2522 Anno Sigmaris. Trakt do Tempelhof


Droga do Tempelhof mimo iż łatwa do pokonania, wydawała się ciągnąć w nieskończoność. Surowy krajobraz Lasu Głodu spowity gęstą mgłą, wyboista droga, usłana głazami w gęstym błocie i płynąca po lewej rzeka Eisig. Mgła ciężko opada na tafle wody ukazując jedynie wystające przy brzegach zarośla. Niewielki oddział śledczych spojrzał przed siebie, gdyż w końcu w oddali na tle majestatycznych Gór Krańca Świata ukazała się im mała osada położona w Dolinie Vanhalden. Ubogie chaty otoczone mizerną palisadą mocno kontrastują aktualnie z rozbitymi wokół namiotami w barwach zróżnicowanych oddziałów zbrojnych. Powiewające we mgle chorągwie poświadczyły obecność 9 Regimentu Pieszego i 2 Pułku Kawalerii Lekkiej ze Stirlandu. Dało się zauważyć również barwy Chorągwi Przybocznej Hrabiego von Stolpe. Bardziej na uboczu rozbili swój obóz rycerze z Zakonu Kruka. Przy samej bramie natomiast stacjonuje patrol Straży Dróg i Mostów, której na tych terenach już dawno nie widziano.



9 Regiment Pieszy Stirlandu
Sierżant Wilfried Hoss

- Dotarliśmy w końcu. Już mi kiszki marsza grają, a z pewnością i wy się posilicie zanim zaprowadzę was do dowódcy. W końcu trupy wam nie uciekną - rzekł z wyczuwalnym lokalnym żartem sierżant Wilfried Hoss.

Ruszyliście w asyście stirlandczyka traktem w głąb doliny. Tutaj rzeka Eisig odbija w głąb doliny, a same tereny przynależne pod Tempelhof bynajmniej nie świadczą o jakichkolwiek uprawach. Jałowe ziemie i wysoka trawa to jedyne co ciągnie się tutaj aż do samych Nawiedzonych Wzgórz. W oddali pośród okolicznych szczytów widać zarys budowli, która z pewnością niegdyś była majestatycznym zamkiem.


- Gdzieniegdzie wokół palisady przebiegnie jakaś kura czy kaczka, a tak nawet kulawego kota nie uświadczysz - rzekł sierżant, jakby odciągając wasz wzrok od ruin zamku. Spiął konia w galop i ruszył wprost na namioty wojsk Stirlandu, przy których rozpalone są ogniska. Z wieży strażniczej usłyszeliście dźwięk rogu, który z pewnością ma alarmować o waszym przybyciu.
 
Lodowa Maska jest offline  
Stary 07-10-2015, 14:41   #2
 
valtharys's Avatar
 
Reputacja: 2801 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Jednym z podróżujących był brunet o średniej budowie ciała. Nie wyglądał na siłacza, a wręcz wydawał się być chuderlakiem, a mimo to mocno i pewnie trzymał się w siodle. Co jakiś czas spoglądał się na lewo, na prawo obserwując świat z zaciekawieniem swoimi ciemno niebieskimi oczami. Obecnie z młodzieńca, delikatnego, ledwie wystającego ze swojej koszuli, który niepewnie trzymał miecz, a gdy tylko doszło do walki machał nim jak cepem, wyrósł mężczyzna. Znany, szanowany i nietani krawiec sprawił mu odpowiednie szaty, dobry szewc nowe buty, a golibroda - fryzurę. Wszystkie te zabiegi sprawiły, że zaniedbany, ubrany w łachmany chłopiec, zaczął wyglądać dostojnie, przystojnie, prawie jak szlachcic.
Ciężko było ocenić wiek Zacheusza, bowiem zapuszczona broda dodawała mu lat i powagi. Inny zarost nie pasował mu zbytnio, więc tylko przy niej pozostał. Na dłoniach miał złotawe sygnety, a na nadgarstkach dwie szerokie, posrebrzane bransolety - zapewne wszystko to wykonane na specjalne zamówienie. Szata mężczyzny była elegancka i dobrze skrojona. Na ubiór składały się; buty jeździeckie bez żadnych zdobień, skórzane rękawiczki przypięte do pasa, skórzane czarne spodnie oraz okrywający czarny płaszcz z pod którego wystawała czarna jedwabna koszula. To wszystko idealnie zakrywało doświadczone przez życie ciało, maskując jego niesprawność fizyczną.

Podczas postoju można było ocenić jego wzrost oscylujący w granicach sześciu stóp. Był praworęczny, i to co rzucało się w oczy to że wykonał nią większą część czynności. Lewa ręka po prostu praktycznie była i nic więcej. Spoczywała z reguły sobie wzdłuż tułowia, i rzadko była używana.

Choć Zacheusz Ginter Tucke był przedstawicielem Kupieckiej Gildii, nie zamierzał informować o tym wszystkim. Jechał więc spokojnie, co jakiś czas tylko uśmiechając się i notując coś w swojej podręcznej księdze. Co w niej pisał? Tego nie było wiadomo. Zajmował się nią pieczołowicie, tak samo jak i tubą, w której trzymał zwoje, i z którą się praktycznie nie rozstawał.

Droga do Tempelhof dłużyła mu się już nie miłosiernie, stąd od czasu do czasu nucił sobie pod nosem, a także w skupieniu palił skręcone liście tytoniu. To co widział przed swoimi oczami, tylko utwierdzało go w przekonaniu jak bardzo niegościnna może być ta ziemia. Zastępy żołnierzy, czy stacjonujące oddziały Morrytów miały sprawić że, wędrowcy poczują się lepiej i bezpieczniej. Niestety, tak nie było. Co jakiś czas Zacheusz odwracał się to w lewo, to w prawo jakby bał się że spod ziemi wyskoczy jakiś potwór.

Sierżant Wilfried Hoss wyglądał na starego, poczciwego żołnierza, który widział nie jedno i przeżył. Wspomnienie o jedzeniu, pobudziło uśpione jego potrzeby, więc głośno i wyraźnie dał znać, że zgadza się z propozycją sierżanta. Gdy ruszyli ku namiotom można było dostrzec delikatny, wręcz młodzieńczy uśmiech, na twarzy mężczyzny. Ten z taką samą radością podążył ku kotłom, ogniu i strawie.

Trup nie zając. Przecież nigdzie się nie wybiera, a skoro już przebyło się taki szmat drogi warto skosztować tutejszych specjałów. Zapewne będą smakować niczym podeszwa gnijącego buta, ale za to będzie to coś ciepłego. Chłód, i nie przyjemna pogoda, sprawiły że ból pleców stał się bardziej odczuwalny niż miało to z reguły miejsce. Gdy tylko zsiadł z konia, poprawił miecz przy pasie i ruszył za Hossem.
 
__________________
Dzięki za 7 lat wspólnej zabawy:-)
valtharys jest offline  
Stary 08-10-2015, 19:39   #3
 
Baird's Avatar
 
Reputacja: 5177 Baird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputację
Kolejnym z podróżujących był gładko ogolony, długowłosy szatyn o podobnej budowie ciała co jego towarzysz. Van Holsting różnił się jednak znacznie od drugiego podróżnika brakiem ręki zamiast, której posiadał protezę wykonaną przez krasnoludzkich kowali. Ręka łowcy została mu odebrana kilka lat temu w tej okolicy, gdy wtedy jeszcze jako młody i niedoświadczony łowca nagród przybył w te strony za Rzeźnikiem z Averheim. Wiele się od tamtej pory wydarzyło. Sekret rodziny Van Holstingów wyszedł na jaw, a Nathaniel musiał poradzić sobie z przeszłością swojego rodu. Teraz łowca wampirów powrócił do przeklętej krainy. Nathaniel jechał na swoim czarno-białym wierzchowcu, który otrzymał od Treville'a, gdy wyruszył do krasnoludzkiego Karaku z Urgrimem. Na piersi łowcy spoczywał dobrze wykonany płytowy pancerz, a na jego barkach wisiał futrzany płaszcz. Na plecach łowcy zwisała kusza powtarzalna, jeszcze jedna kusza wisiała po prawej stronie pasa, zaś na lewym udzie Van Holsting miał przypięty elfi miecz najlepszej jakości.

Gdy dotarli do osady. Na słowa sierżanta o tym że trupy nie uciekną, Nathaniel mruknął tylko pod nosem.- Zdziwiłbyś się.- Łowca ruszył za żołnierzem. Liczył, że usłyszy coś ciekawego od żołdaków.

Van Holsting nie spojrzał nawet na ruiny zamku. Nie miał takiej potrzeby. Łowca dobrze wiedział co zamieszkuje zimne mury twierdzy. Kilka lat wcześniej wraz z grupą innych awanturników miał nieprzyjemność spędzić w ruinach noc.
 
__________________
Man-o'-War Część I

Ostatnio edytowane przez Baird : 22-10-2015 o 14:51.
Baird jest offline  
Stary 09-10-2015, 15:57   #4
 
Felidae's Avatar
 
Reputacja: 4986 Felidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputacjęFelidae ma wspaniałą reputację
Historia każdego czarnoksiężnika, wiedźmy czy demona zawsze ma swój koniec oznaczony czarną kropką. Podróżująca na grzebiecie jabłkowitej kobyły kobieta była narzędziem, które zazwyczaj stawiało ową kropkę. Kapelusz o szerokim rondzie, opatrzony znakiem Sigmara, którym okrywała swoją głowę, nie pozostawiał wątpliwości co do jej profesji.

Łowczyni była wysoka, szczupła, ale o wyraźnie wysportowanej i umięśnionej sylwetce. Ciemnobrązowe półdługie włosy, zwykle splecione w cienkie warkocze, teraz schowane były pod kapeluszem. Gretel Heisterkamp nie można było nazwać skończoną pięknością, ale jej twarz na pewno zwracała uwagę. Pociągła, o trochę drapieżnym wyglądzie i ciemnej karnacji, z dużymi oczami o barwie bursztynu otoczonymi ciemną obwódką narysowaną kredką do oczu, była co najmniej intrygująca.



Kobieta ubrana była w ciemne, skórzane odzienie…wąskie spodnie, kaftan z kapturem wzmacniany kolczugą, wysokie okute buty i rękawice. Ramiona i plecy przykryte miała ciepłym, futrzanym płaszczem.
Jadąc konno pilnie obserwowała okolicę, czujna i oceniająca. Jak zwykle.

Droga do Tempelhof była nużąca, ale Gretel wolała siedzieć na koniu niż gnić w mieście, nawet w dużo wygodniejszych warunkach.
Gretel nienawidziła miast, a zwłaszcza tych dużych. Nienawidziła ich smrodu, ciasnoty. Ale w nich właśnie najlepiej zarabiało się na życie i służyło przy tym Sigmarowi. Dlatego w miejscach takich jak te Sylvańskie ostępy bywała ostatnio nieczęsto.
Tym bardziej cieszyła się na czekające ją zadanie.

Na lewo od kobiety jechała niska, barczysta postać. Krasnolud dosiadał czarnego, masywnego konika, miał bujną, rudą brodę i włosy spięte z tyłu w kucyk, w jego uszach świeciła złota biżuteria, zaś na palcu wskazującym połyskiwał złoty pierścień z trzema rubinami. Nosił na sobie lekką kolczugę z żelaznymi naramiennikami, a u boku przytroczony topór.



W przeciwieństwie do łowczyni krasnolud pykał w zamyśleniu fajeczkę, z rzadka rozglądając się dokoła.
Kiedy w końcu dotarli w pobliże osady krasnolud z ulgą poprawił się w siodle, oczyścił fajkę i zwrócił się do Gretel:

- Jużem myślał, że zaś nam przyjdzie wpieprzać te przeklęte suchary.
Zagadnięta spojrzała na towarzysza, skrzywiła się w lekkim uśmiechu i odpowiedziała:
- Tylko sobie zbyt wiele nie obiecuj po obozowym żarciu Bizonie.
-Eeeetam… coby ciepłe było i dużo mięcha, to już mój bandzioch rad będzie.
Zaraz też popędził konia.

Gretel równie ochoczo podążyła za sierżantem Hossem, przyglądając się jeszcze przez chwilę widocznym z daleka zarysom ruin zamczyska.
Jej zawodowy instynkt podpowiadał, że zdałoby się bliżej zbadać owe ruiny.

Na razie jednak inne potrzeby wzięły górę i jedyne o czym myślała galopując w stronę obozowiska to kubek gorącej kawy i ciepła strawa.
 
__________________
Podpis zwiał z miejsca zdarzenia - poszukiwania trwają!
Felidae jest offline  
Stary 12-10-2015, 18:49   #5
 
Lodowa Maska's Avatar
 
Reputacja: 80 Lodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znany
Żołnierze z armii Stirlandu rozbili duży obóz między rzeką a wioską, stawiając dwa wojskowe namioty frontem do siebie. Między nimi rozpalono większe ognisko z przeznaczeniem raczej do ogrzania się przed zimnem. Obok znajdują się ławy pozbijane prowizorycznie z desek i pniaków. Spora część wojska zasiada już i posila się tym, czym uraczył ich obozowy kucharz lub tutejszy karczmarz - choć ta druga opcja zważywszy na majętność mieściny może być nieco bardziej wątpliwa. Pod drzewem, z którego żołdacy zrobili sobie strzelnicę, leży leniwie duży czarny pies - najpewniej doberman reiklandzki. Sierżant wolnym krokiem ruszył w kierunku prowizorycznej zagrody, zbudowanej z pewnością na potrzeby wojskowych koni.

- Tu stacjonujemy - wskazał zamaszystym ruchem ręki obóz. - Pewnie o naszym wojsku to wy wiecie niewiele, więc wam wyjaśnię z kim macie do czynienia. Tamten zielony duży namiot z czachą i różą to namiot mojego Plutonu 'Heckenrose'. Oddział do zadań specjalnych. Chłopcy są zasłużeni prowincji i Cesarzowi. Co prawda wielu pamięta jak Karl Franz srał w pieluchy, ale to doświadczeni w boju żołnierze.

Faktycznie słowa sierżanta pokrywały się z rzeczywistością. Większość mężczyzn to raczej weterani, a nie młode chłystki z mlekiem pod nosem. Faktycznie są wyjątkowo dobrze wyposażeni - strzelby najpewniej z Nuln lub Hochlandu, krótkie miecze oraz drewniane tarcze z barwami tożsamymi z tymi z namiotu - to mocno odbiega od dotychczasowych standardów, o których podczas podróży opowiadał wam sierżant w historiach "jak to ciężko jest w armii".

- To natomiast namiot Rotmistrza Karla Totentanza, a w tym wielkim przebywa jego kawaleria. Karl to dość porywczy człowiek. Wiecie... Jest z tych co najpierw biją w mordę, a potem pytają. Jak wam zajdzie za skórę to nie miejcie krzywdy. To poczciwy żołnierz ze starganymi nerwami przez wojaczkę...i jałowcówkę.


Sierżant ruszył w głąb obozu - kierując się wprost na ławy z jedzeniem, a dokładniej w kierunku ławy przy której zasiada rosły mężczyzna w czarnym mundurze w zielone pasy. Liczne zdobienia przeplatane na bufiastych rękawach wamsu tworzą numer i inicjały jednostki, a na jego berecie w blasku pochodni lśnią czarne i zielone pióra, zatknięte w małą spinkę w kształcie czaszki. Twarz ma sfatygowaną od wojaczki i zapewne alkoholu, od którego jak zauważyliście nie stroni. Napitek wraz z drobinkami jedzenia spływa po jego gęstej długiej do piersi brodzie.

- Oto właśnie Rotmistrz w swej wielkiej osobie
- Hoss skinął dłonią na mężczyznę, na co ten przetarł dłonią gębę i brodę z jedzenia. Mężczyzna rósł w oczach zarówno w wzwyż jak i w szerz, gdy podnosił się z ławy. Ściągnął beret ukazując swą łysinę i resztki włosów po bokach.

- Witam o śledczych nad śledczymi. Wasza Wiel...hik!...kurwa..kość...tfu... - wypluł coś na ziemię i zachwiał się na nogach. - Czeka na was u siebie. Nie mógł się doczekać i zobaczyć kogo przysłało nam Cesarstwo do tej trudnej miski... żarcia mi dać więcej! A co! Zdrowie Barona psia jego mać! - Na ten toast usiadł z powrotem i zalał sobie kufel napitkiem z dzbana.
 
Lodowa Maska jest offline  
Stary 19-10-2015, 11:24   #6
 
Lodowa Maska's Avatar
 
Reputacja: 80 Lodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znany
Zacheusz nie należał do zawadiaków prowokujących spór lub mordobicie, choć zachowanie Rotmistrza mogło pozostawiać wiele do życzenia. Inkwizytorzy nie grzeszyli cierpliwością i poczuciem humoru, a dowódca kawalerii wyraźnie sprawdzał cierpliwość sługi Sigmara. Mimo to handlarz zasiadł przy stole, i wyjął ze swojej torby suche racje, które zaczął sobie żuć w gębie.


- Szanowny Rotmistrzu - rzekł Zacheusz - rad jestem, mówię to oczywiście w swoim imieniu jak i Imperialnej Gildii Handlowej, że poinformowaliście nas o zaistniałej sytuacji. Jednak fakty, które otrzymaliśmy, są dość skąpe. Toteż byłbym rad, gdybyście powiedzieli coś więcej o wydarzeniach. Smutnych i na tyle niepokojących, że Zakon Sigmara przysłał tu swojego sługę - nie dodał że w postaci uroczej niewiasty, a nie jakiegoś konusa co by tylko palił i szukał herezji wszędzie. Choć nie przypuszczał że ów dama będzie miała w sobie jakąkolwiek delikatność i czułość, jeśli ktoś jej podpadnie.


- Nie mnie pytajcie o takie sprawy - odparł Rotmistrz. - Ja jeno wypełniam wolę mego aktualnego zwierzchnika. Pies mu mordę lizał swoją drogą. Siedzi wieprz w swym leżu i pasie się z koryta. Ani mu myśl ruszyć z czymkolwiek. Myślicie, że tak byśmy siedzieli bezczynnie jak te przekupki na targu w Nuln? Tfu! - splunął na ziemię z wyraźną odrazą dla “zwierzchnika” kimkolwiek on jest.

Sierżant jedynie opuścił głowę i nie skomentował jego zachowania. Nathanielowi natomiast zarysował się mały uśmieszek na twarzy, gdy Rotmistrz wspomniał o pasącym się wieprzu. Van Holsting od razu przypomniał sobie stare porzekadło, że pies do pana podobny.


- Czy wy sobie z nas żarty robicie? - W końcu powiedział spokojnie podchodząc do Rotmistrza. - Myślisz capie, że po to się tutaj tłukłem, żeby teraz wysłuchiwać twoich wymówek? Wyglądasz mi na najważniejszego w obozie, a przynajmniej tak się obnosisz. Rusz więc ten tłusty zad i prowadź nas do tego swojego zwierzchnika nim cierpliwość stracę. - Nathaniel wypowiadał te słowa spokojnie, lecz w jego oczach widać było ogień. - Obżerasz się tu jak jakiś tucznik, nie wiecie Rotmistrzu, że obżarstwo to grzech? I jeszcze swego zwierzchnika przy agentach inkwizycji obrażacie. Czy to aby nie zazdrość przez Ciebie przemawia? A może wy jesteście sługą Chaosu? Któremu plugawemu bóstwu modły składasz? Mamy my się bliżej twojej osobie przyjrzeć? Inkwizycja znajdzie każde ziarno herezji. - Nathaniel położył jedną rękę na kuszy pistoletowej, a w drugą chwycił symbol Sigmara, który zwisał mu niespokojnie na piersi. - Ruszaj się więc nim zechcę przeszukać twoją kwaterę Rotmistrzu.

- No dobrze. Nie unoście się tak waszmość - dowódca roty zaczął się bronić z miną dziecka smaganego kijem. - Zaprowadzę Was do Barona. Tam czeka już na was Wielki Komtur Zakonu Kruka z Siegfriedhof.

Gretel przysłuchiwała się rozmowom mężczyzn ze zmrużonymi oczami, poznając przy tej okazji lepiej swoich towarzyszy. Zachowanie Rotmistrza mierziło ją, jednak zanim zdążyła się odezwać wtrącił się van Holsting. I to na tyle skutecznie, że Rotmistrz zaczął sensowniej rozmawiać.

Cóż Rotmistrzu - rzekła Gretel - oporządźcie się trochę żebyście większego wstydu regimentowi nie przynieśli i ruszajmy, bo czas to pieniądz. A ja ich trwonić nie zamierzam.

Bizon zniknął co prawda skuszony zapachem z obozowego kotła, ale mógł i tutaj na nią zaczekać. Pewnie i towarzystwo żołnierzy było mu w tej chwili milsze. Rotmistrz złapał za zielony płaszcz z charakterystycznym dla Stirlandu kościotrupem, zapiął pas z mieczem przy boku i włożył rękawice. Bez słowa ruszył w kierunku palisady, reagując jedynie pozdrawiającym skinieniem głowy na zaczepki wojska.



- Wybaczcie moje zachowanie - w drodze do wsi Rotmistrz zaczął się tłumaczyć z zachowania. - Baron von Wellmitz nie należy do osób, które dbają o dobro innych. To kanalia kryjąca się na szlacheckich dworach. Parę lat już minęło jak wyjechał do Waldenhof pozostawiając swoje ziemie bez zarządcy, a w tym czasie te tereny plądrują bandyci oraz inne plugastwa Sylvanii. Nie jest zadowolony z tego, że sytuacja zmusiła go do opuszczenia ciepłego leża w Waldenhof. Taki obrót sprawy przewidywała Święta Matka z klasztoru Shallyi i poprosiła o pomoc opactwo z Siegfriedhof. Baron Ulf von Bullenstark z ramienia Zakonu Kruka ma pilnować aby sytuacja nie wymknęła się z pod kontroli.

Podeszliście do bramy skąpanej w wieczornym mroku, którą oświetlają pochodnie niczym wejście do grobowca. Już na pierwszy rzut oka widzieliście ubóstwo Tempelhof, ale obraz z bliska przerósł wasze oczekiwania. Zabudowania przypominają bardziej rozpadające się lepianki niż solidne chaty ze strzelistymi dachami typowe dla Sylvanii.

Im dalej w głąb się przemieszczacie tym bardziej odczuwacie też smród. Fetor, którego pochodzenie ciężko opisać, gdyż na jego woń składa się z pewnością wszystko co was otacza. Gdzieniegdzie dostrzegacie wyłaniających się mieszkańców w obdartych, połatanych łachmanach. Ich twarze zmęczone i smutne ukazują prawdę o tej okolicy. Nie jedno oblicze skalane jest tutaj chorobą, a może nawet czymś więcej.
 
Lodowa Maska jest offline  
Stary 23-10-2015, 10:07   #7
 
valtharys's Avatar
 
Reputacja: 2801 valtharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputacjęvaltharys ma wspaniałą reputację
Wspólny dialog wszystkich graczy i MG

Zacheusz zarzucił kaptur na głowę, i zakrył usta ręką. Fetor był potworny, i nie do zniesienia dla jego czułego powonienia. Patrząc na twarz kupca można było odnieść wrażenie, że spogląda na biedotę ze współczuciem ale i odrazą. Młodzieniec jednak nie mówił nic. Po prostu zamierzał dotrzeć jak najszybciej przed oblicze Barona. Gildia nie tolerowała opóźnień. Gildia chciała efektów, a on zamierzał je mieć. Koszty nie były ważne. Zastanawiał się jednak co robiła z nim Pani Inkwizytor, oraz łowca. Ich obecność nie zwiastowała niczego dobrego. W pewnym momencie rzucił do Rotmistrza:
-Szanowny Rotmistrz od jak dawna tu stacjonuje?

Nathaniel popatrzał na twarze biedoty gdy przejeżdżali między chatami. Van Holsting wiedział, że po wizycie u barona będą musieli wrócić do ludu by zadać kilka pytań. Doświadczenie nauczyło łowcę, że to czego nie powie szlachta z pewnością dopowie gmin. Nathaniel zobaczył jak Zacheusz zakrywa sobie usta ręką, smród co prawda uciążliwy, ale nie było to nic czego mieszkaniec Marienburga nie był by w stanie wytrzymać. Van Holstingowi przypomniały się lata spędzone w Jałowej Krainie. Smród doków różnił się znacznie od fetoru osady, które jebały odorem niczym krocze starej kurwy, po wizycie Imperialnej marynarki, lokalny zapach natomiast kojarzył się bardziej ze smrodem świńskiego odbytu, gnijącego świńskiego odbytu.
- Mnie raczej zastanawia dlaczego Rotmistrzu.- Dopytał łowca.- Bandyci to nie powód by mieszać w to elitarne oddziały jak Heckenrose czy wasza kawaleria, wystarczyłby oddział zbrojnych.-*

Zacheusz spojrzał na Nathaniela, gdy ten wymówił słowa elitarne oddziały. Widać było na jego twarzy zdziwienie, szok i niedowierzanie. Jedyne z czym mu się kojarzyło słowo elitarne, to ze śmietanką towarzyską z Altdorfu. Tak, potrafił elitarnie wychędożyć damę z elit. To umiał, ale żeby ktoś go “porównywał” do elitarnych oddziałów, no to mu się w głowie nie mieściło. Nie powiedział słowa, tylko uśmiechnął się “mądrze’ i pokiwał głową. W końcu on jako przedstawiciel Gildii Handlowej nie mógł pokazać słabości, tym bardziej w tak elitarnym gronie.

Gretel nie podobał się smród towarzyszący im od kiedy wjechali wgłąb osady. Nie był to zwykły zapach biedy, ani smród do jakiego nawykła w większych skupiskach ludzi. Również wygląd mieszkańców wzbudzał jej niepokój.
W czasie więc kiedy jej towarzysze przepytywali wciąż jeszcze niezbyt trzeźwego Rotmistrza, łowczyni czarownic dokładnie obserwowała wychodzących ludzi. Jeśli toczyła ich jakaś choroba... lub jeszcze coś gorszego, musieli zareagować szybko i sprawnie.
Obecność elitarnych jednostek wojskowych świadczyła z pewnością o powadze sytuacji, z którą mieli do czynienia w Sylvanii.
Była więc w każdej chwili gotowa na jakąkolwiek nieprzewidzianą sytuację. Nawet na atak ożywieńców czy innych im podobnych stworzeń. Pozwoliła Perzynie na swobodną jazdę, a sama położyła dłonie na broni, tak aby móc ją szybko dobyć.


- Możecie mówić mi Karl. Karl Totentanz. Stacjonujemy na tych terenach od kilku dni. Sam wiem niewiele więcej od was. Ale to nietypowa sprawa. Jak zobaczycie ciało tej młodej kapłanki, sami zrozumiecie. Co do tej “elity” waszmość, to jesteśmy na terenach o złej sławie… Samemu sobie dopowiedz czemu jest tu oddział Heckenrose. Czekam na rozkazy od Barona, a do tego czasu moi ludzie modlą się aby nie podłapać jakiejś zarazy w tym zapomnianym przez Bogów miejscu - Karl zatrzymał się przy studni i wciągnął wiadro z wodą. - To istne błoto… Nie da się jej pić, chociaż okolicznym mieszkańcom nie wydaje się to przeszkadzać.

Zacheusz zdziwił się wielce, a przynajmniej tak mówiła jego twarz, jakby nigdy nie słyszał o żadnej kapłance. Zaiste nie było to celem jego wizyty tutaj, stąd od razu padło pytanie:
-A co możecie mi rzec Mistrzu Karl, o człowieku zwanym Teodorus Himmel ?- bowiem to był jego cel wizyty. Pogoda stawała się coraz mniej przyjazna, stąd młodzieniec, okrył się szczelniej swoim płaszczem.*

- Chyba o tym co z niego zostało… Zżarło go coś. Brakuje całej ręki razem z barkiem. Ma wydłubane i zaszyte oczodoły… Niezbyt przyjemny widok. Z resztą z jego ciała i tak już pożytku mieć nie będziecie. Zwłoki są już dawno w trumnie na cmentarzu - rzekł z wyraźną ulgą w głosie Totentanz.

-Hmm...aha - to były pierwsze słowa jakie wydobyły się z ust kupca. W tym momencie jego twarz przypominała skwaszone i lekko obite jabłko, które znalazło się w nieodpowiednim miejscu -Będę rad, jeśli wskażecie mi potem jego dom. Być może znajdę to po co przybyłem. - można było wyczuć w jego głosie, że próbuje zachować fason do końca -Dawno żeście go zakopali? I gdzie go znaleziono jeśli łaska wiedzieć? - padły jeszcze dwa pytania*

-Nie mam pojęcia gdzie nocował ów jegomość. Wiem, że był jakąś ważną dla Barona personą. Służki mówią, że dobijali targu jakiegoś, bo po śmierci Himmela ten klął się na demony Chaosu i Bogowie wiedzą jakie jeszcze potęgi wzywał, bo mu wszelkie interesy popsuł nieboszczyk. Pokazać wam pokażę w swoim czasie. Ciała znaleźliśmy w dwóch różnych miejscach, ale przypuszczamy, że te dwa przypadki mogą mieć ze sobą związek - pokiwał głową Rotmistrz, przytakując samemu sobie.

- A w jakim stanie było drugie ciało?- Zapytał wyrwany z zamyślenia Nathaniel.- Równie zmasakrowane?- Van Holsting miał przeczucie co do natury śmierci ów Himmela.

Uwaga Gretel mimowolnie skupiła się na rozmowie mężczyzn. Wtrąciła więc:
- Z pomocą Sigmara dojdziemy prawdy i znajdziemy winnych. Więcej ofiar nie było? Coś w okolicy może szczególnie was niepokoiło?

Rotmistrz całkowicie wydaje się zignorował pytanie Van Holstinga wyraźnie skupiając uwagę na Gretel. Jakby to było ważniejsze, albo jakby unikał odpowiedzi na wcześniejsze pytanie o kapłankę.
-Były inne ofiary… Wcześniej śledztwo prowadził znany z brutalności Heinrich Glödbach. Wychowanek Zakonu Kruka, który odnalazł w sobie powołanie i stał się postrachem Sylvanii i okolicznych ziem. Zasłynął również jako Czarna Śmierć podczas przewrotu w Nuln. Straszny skurwysyn. Cały jego oddział wybito… On sam natomiast trafił do klasztoru Shallyi. Podobno postradał rozum, a jego stan zdrowia nie wskazuje na to, że fizycznie będzie w stanie pełnić nadal posługę Bogom.

Zacheusz przysłuchiwał się słowom Rotmistrza w milczeniu, i być może trwodze. Jak inaczej tłumaczyć można było, to że przedstawiciel gildii spuścił wzrok w ziemię, i jeszcze szczelniej otulił się płaszczem.
-To faktycznie nie jest pocieszająca wiadomość. A ten Glödbach, coś zdołał ustalić nim postradał zmysły? - chciał się dopytać, bowiem liczył że poprzednik zdołał odnieść jakieś sukcesy.

- Dokładnie. - skinęła głową do towarzysza - Nikt nie zorientował się wcześniej, że coś się z nim dzieje? - dodała Gretel

- I co z ciałem kapłanki.- Drążył natchaniel.

-Glödbach z pewnością był na tropie czegoś większego niż sam się spodziewał. Sprawa go przerosła, jego ludzie zginęli, a on sam skończył marnie. Nikt się nie zorientował z dwóch powodów - o prowadzonych przez siebie sprawach wiedział on sam i jego ludzie, nikt inny nie miał prawa ze względów bezpieczeństwa. Poza tym Glödbach zawsze był nieco szalony… Jeśli chcecie iść tropem jego śledztwa, musicie udać się do klasztoru, w którym go trzymają i tam spróbować z nim porozmawiać lub zdobyć jego dzienniki z aktami sprawy. Myślę, że śmierć kapłanki ma ścisły związek z osobą Heinricha. Nie mam jednak pojęcia jaki i nie dane mi było oglądać jej ciała. Widział je jedynie Baron von Bullenstark.


W końcu wyszliście małym przejściem po zachodniej stronie palisady i waszym oczom ukazała się gęstwina leśna, którą od wsi oddziela zaniedbane i zarośnięte ogrodzenie - w jego północnej części jakieś kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się obóz Zakonu Kruka. Wy jednak skierowaliście swoje kroki wprost do wejścia na stary zaniedbany cmentarz.

-Wszyscy idą ścieżką gęsiego. Nie budźcie zmarłych…
 
__________________
Dzięki za 7 lat wspólnej zabawy:-)
valtharys jest offline  
Stary 23-10-2015, 22:16   #8
 
Lodowa Maska's Avatar
 
Reputacja: 80 Lodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znany
Ścieżka prowadziła was w głąb cmentarza, przez zarośla i ostrokrzewy, których już od lat nikt tu nie wycinał. Nawet mroźne sylvańskie zimy nie poradziły sobie z bujną roślinnością, która tutaj wyrosła. Nic w tym dziwnego. Od dawna sanktuarium Morra na tych terenach nie widziało kapłaństwa ani nawet grabarza. Co ciekawe opactwo do dziś nie było nawet zainteresowane jakąkolwiek interwencją w sprawie świątyni w Tempelhof - mimo bliskiego sąsiedztwa z podupadłą wsią. Cały zarośnięty teren usłany jest nagrobkami, które albo odczuły już upływ czasu, albo zaniedbane popadły w ruinę. Majestatyczny krajobraz cmentarza uwieńczyła niewielka budowla, do której dotarliście.



zaniedbana kaplica Morra w Tempelhof


- Jesteśmy na miejscu… - waszą zadumę przerwał głos Rotmistrza.


Gdy zrobiliście kilka kroków w stronę kaplicy, z gęstej mgły rozciągającej się pośród nagrobków wyłoniła się wysoka postać. Niczym kostucha w swym królestwie umarłych stanęła w blasku księżyca, dzierżąc w swych dłoniach latarnię na kształt klepsydry i pokaźną kosę. Kruk, który siedział na ramieniu wzbił się w niebo, głosząc prawdę wprost z Ogrodów Morra.



Wielki Komtur Baron Ulf von Bullenstark


- Oh… Zabłąkane duszyczki Sigmara. Spodziewałbym się tutaj mniej żwawego towarzystwa - zaśmiał się gardłowo. - Ale Morr jak widać łaskaw jest tej nocy - mężczyzna oparł kosę o nagrobek, a w lampie rozgorzał nieco mocniej płomień, rozświetlając w ten sposób okolicę.


- Baron Ulf von Bullenstark. Wielki Komtur Zakonu Kruka - rzekł z pokłonem Totentanz.
 

Ostatnio edytowane przez Lodowa Maska : 08-11-2015 o 23:43.
Lodowa Maska jest offline  
Stary 24-10-2015, 22:49   #9
 
Baird's Avatar
 
Reputacja: 5177 Baird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputacjęBaird ma wspaniałą reputację
- Witamy baronie.- Van Holsting przemówił jako pierwszy.- Właśnie pytałem Rotmistrza, co się stało z kapłanką.- Nathaniel podszedł do barona po czym obszedł go bacznie przyglądając się jego szacie, kosie oraz latarni.- Jakieś podejrzenia?-
 
__________________
Man-o'-War Część I
Baird jest offline  
Stary 25-10-2015, 15:17   #10
 
Lodowa Maska's Avatar
 
Reputacja: 80 Lodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znanyLodowa Maska wkrótce będzie znany
- Tak… Kapłanka… Miłosierna Siostra Hilda Schicker spoczywa już w Ogrodach Morra, aczkolwiek nad jej świętością i miłosierdziem mógłbym prowadzić długie i konstruktywne spory. Jednakże została ułaskawiona przez oczyszczający ogień i nie mieliśmy wyjścia, musiałem przeprowadzić ją na drugą stronę - von Bullenstark ruszył z wolna opierając się o kosę niczym kulejący o swoją laskę.

- Samo ciało jak się z pewnością domyślacie strawił ogień. Wszelkie raporty oraz dokumentacje posiada Baron von Wellmitz, który niebawem wyjeżdża. Z tego co wiem sprawa Siostry Schicker została zamknięta, a występki Himmela rozliczyli Bogowie. Niech jego potępiona dusza odnajdzie odkupienie.
 
__________________
Winter is Coming
Lodowa Maska jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 08:41.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166