Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 11-11-2015, 19:19   #1
 
Orthan's Avatar
 
Reputacja: 1580 Orthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłość
Sesja [FATE of Sigmar] - Miecze Księcia Elektora

Prowincja Stirland 2044 rok Kalendarza Imperium


Znienacka zaczęło padać, deszcze był tak silny że widok na drogę przysłoniła ściana wody. Zresztą nie było się czemu dziwić pogoda od jakiegoś czasu niebyła najlepsza, zrobiło się chłodniej, a na niebie częściej pojawiały się deszczowe i burzowe chmury. Nie było to dziwne w imperium było już późne lato, czas po zbiorach i wszyscy jego mieszkańcy szykowali się na nadejście zimy. Już dało się zobaczyć już widać pierwsze oznaki nadchodzącej jesieni. Na drzewach pojawił się pierwsze czerwono-brązowe liście, nie mówiąc o pojawiającym się wszędobylskim babim latem unoszącym się w powietrzu, przyklejającym się do twarzy czy ubrania. Droga którą poruszał się odział elektorskich gwardzistów, szybko pod wpływem ulewy zamieniła się w błoto, które znacząco utrudniało marsz jedynie koniom to nie przeszkadzało ich kopyta sprawnie pokonywały błotnistą drogę rozchlapując na wszystkie strony wodę i błoto. Jedyne co zadowalało żołnierzy to widok znajdującej się niedaleko wioski i unoszący się nad nią szary dym wydobywającego kominów, zwiastujący obecność ludzi . Jak widać było żołnierze liczyli na ciepła strawę wypełniającą im brzuchy i mocny kufel ciemnego ale, kilku pewnie tych którzy mieli ostatniej nocy warty marzyło też o suchym sienniku i długim pokrzepiającym śnie. Gdy w końcu odział dotarł skrzyżowania drug, nie dało się nie zobaczyć drewnianego słupa z przybitą deską na której wymalowano koślawymi literami nazwę wsi ,,Widdenbach''. Gdy żołnierze ponaglani rozkazami młodego kapitana ruszyli dalej docierając do pierwszych zabudowań wioski, która co by tu nie rzec nie różniła się zbytnio zabudową i architekturą od innych wiosek rozsianych po całym imperium. W całym imperium można było spotkać ten typ muru szachulcowego czy dachy kryte drewnianym gontem. Jednak co ważniejsze ku zadowoleniu wojaków w pobliżu dało się usłyszeć odgłosy kucia i dostrzec warsztat kowalski który znajdował się na przeciw karczmy od dawna wyczekiwanej karczmy, do której niezwłocznie ruszył odział przyspieszając nieco kroku, ku niezadowoleniu młodego sierżanta który kazał wyrównać szyk i w maszerować gwardzistą równym krokiem do karczmy. Tymczasem dwóch jeźdźców młody kapitan i tajemniczy mężczyzna w kapeluszu o szerokim rondzie skierowali swoje konie w stronę pobliskiej stajni należącej do tego przybytku, przy której stał spory wóz kupiecki, na ich widok młody chłopak o lekko wypłowiałych włosach szybko do nich podbiegły rozchlapując przy tym błoto i chwytając za uzdy przytrzymał oba konie, ułatwiając obydwóm mężczyznom zejście z nich. Następnie na polecenie młodego kapitana, który wcisnął mu w rękę złotą koronę odprowadził obydwa zwierzęta do boksów w stajni, gdzie zajął się nimi szczotkując i czyszcząc je i przy okazji dając im świeży obrok jak mogli zauważyć obydwaj mężczyźni. Gdy obydwaj mężczyźni ruszyli w stronę karczmy, dostrzegli wiszący na dłuższym haku drewnianą tarczę z wymalowanym wozem i nazwą przybytku ,,Pod Kupiecki Wozem''. Gdy młody dowódca pchnął mocne dębowe drzwi i wszedł do karczmy, obydwoje mogli dostrzec solidnie wykonany szynkwas za którym stał karczmarz, był to mężczyzna z dość pokaźna czarną brodą, który właśnie w tym momencie odszpuntowywał małą beczułkę z piwem i nalewał piwo do kufli, na które jak widać czekali żołnierze siedzący przy stołach, kilku z nich już zajadało sporą ilość gulaszu z kaszą, reszta popijał z kufli piwo a kilo zagrywał w karty, prawdopodobnie w ,,imperiała''. W tym momencie do obydwóch mężczyzn podszedł młody sierżant i salutując odezwał się.

-Kapitanie, łowco? Karczmarz serdecznie zaprasza, kazałem już uszykować pieczeń z dziczyzny i sos, Jest także pytanie co Panowie będą pili młode imperialne wino czy krasnoludzkiego ciemne piwo? A także jeśli mogę prosić to odebrał bym kurty Panów powieszę je przy kominku żeby wyschły. Młody kupiec pyta się czy Panowie się do niego nie przysiądą, bardzo serdecznie zaprasza.

Kierując swoje spojrzenia w stronę kominka, można było dostrzec stolik przy którym siedział niziołek o kruczoczarnych włosach który wraz z łysym jak kolano mężczyzną zajadał sporego upieczonego prosiaka. Prawdopodobnie to był wspomniany kupiec i to do niego należał wóz stojący przed karczmą.
 

Ostatnio edytowane przez Orthan : 12-11-2015 o 18:41.
Orthan jest offline  
Stary 11-11-2015, 19:45   #2
 
Dornier's Avatar
 
Reputacja: 11 Dornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znany
< Erich zdjął czarny skórzany płaszcz i podał go sierżantowi. Kiedy podoficer wspomniał o zaproszeniu przez kupca, spojrzał na młodego oficera.>

- Nie wiem jak Pan kapitanie ale ja się przysiądę.

<Reinchart oznajmił sierżantowi, że napije się wina po czym ruszył w kierunku niziołka i łysego mężczyzny. Reinchart siada na przeciw dwójki mężczyzn i przyglądał im się bardzo dokładnie.>

- Dziękuję za zaproszenie. Panie...?
 

Ostatnio edytowane przez Dornier : 11-11-2015 o 20:13.
Dornier jest offline  
Stary 11-11-2015, 22:39   #3
 
Selkie's Avatar
 
Reputacja: 0 Selkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodze
<Anna na widok popijających i zajadających gulasz żołnierzy, zastanawiał się czy czasami Książę Elektor Stirlandu nie był zbyt hojny dla swych gwardzistów, wszystkie wydatki dotyczące wiktu i opatrunku dla długich mieczy były opłacane z książęcej kasy i co należało zaznaczyć ku rozbawieniu Anny, Elektorski skarbnik nigdy nie był zadowolony z wydawania pieniędzy z elektorskiego skarbca na rzecz gwardii elektorskiej. Choć jak zauważyła Anna Konrad von Lunsdof elektorski skarbnik i poborca podatkowy rozpaczał by nad wydaniem kilku miedziaków gdyby to miało uszczuplić skarbiec prowincji.>

<Widząc wchodzącego do Karczmy Kapitana Glanwinga, Łowcę czarownic podeszła do nich i salutując spełnił prośbę karczmarza i wysłuchał prośby korpulentnego niziołka który przedstawiła się jako Otto Burgmaister, każąc zaprosić kapitana. Pewnie liczył na jakieś wieść czy opowieści którymi może zechce uraczyć ich kapitan, widocznie rozpoznał herby i barwy na mundurach żołnierzy i wiedział z kim ma do czynienia. Następnie Ana zawiesiła przemoczone peleryny kapitana i łowcy na kołku wbitym przy kominku, a następnie na słowa łowcy zamówiła mu wino. A słysząc polecenie kapitana.
- Jeśli możesz sierżancie poproś, o piwo krasnoludy znają się na swoim fachu, ludzki winno z reguły smakuję jak że tak powiem szczyny.
Poprosiła karczmarza o piwo i także by szybciej przygotował pieczeń. Następnie Anna ruszyła w stronę stołu gdzie siedział niziołek wraz z swym towarzyszem i łowca czarownic wraz kapitanem. Zawsze dziwiła ją fakt że ten wyglądający jak chłopiec elf może przywodzić takiej bandzie zabijaków, choć widział co ten elf potrafi wyczyniać z mieczem, nie na darmo nosił miano Rzeźnika z Wurtbadu. Ana podchodząc do stołu zdołała usłyszeć jak niziołek się przedstawi, a następnie zobaczył jak kapitan odsuwa krzesło by zrobić jej miejsce i mówi.>
Panowi pozwolą, przedstawię mojego sierżanta Aleksandra von Unruht z Krugenhaim
 
Selkie jest offline  
Stary 12-11-2015, 17:46   #4
 
Orthan's Avatar
 
Reputacja: 1580 Orthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłość
Erich Wolfgang von Reinchart

Gdy zadałeś swoje pytanie korpulentny niziołek uśmiechną się przyjaźnie, odłożył na talerz udko kurczaka i wycierając ręce w serwetę, odrzekł tobie.

- Jestem Albert Doterbach kupiec wszelaki, a zarazem mistrz gildii handlarzy obwoźnych z Averhaim.

Mówiąc to pokazał na swój złoty medalion z symbolem wozu który miał przewieszony przez szyję po czym kontynuował swą wypowiedz.

Mój towarzysz to Eryk Landsoft, służy mi pomocą wszelaką, jest moim woźnica i ochroniarzem. Bo jak zdążył Pan zauważyć nie jestem osobą zbyt skorą do by machać mieczem, bardziej wolę dźwięk monet w sakiewce.Ach bym zapomniał, można wiedzieć komu się przedstawiłem Panie?

W tym momencie podszedł do was Kapitan a widząc że łysy mężczyzna wysunął mu krzesło usiadł na nim i skiną głową niziołkowi jaki łysemu mężczyźnie, odzywając się tymi słowami.

-Witam Herr Doterbach i Herr Landsoft, jestem Kapitan Glanwin Luthien z gwardii elektorskiej, jak zdążyli pewnie Panowi poznać po mundurach moich żołnierzy

To mówiąc wskazał na zajadających i pijących żołnierzy a widząc że do stołu zbliża się sierżant odsunął mu krzesło by mógł usiąść i przedstawił go handlarzowi jego słudze. Na jego słowa handlarz uśmiechnął się i skinięciem głową przywitał młodego podoficera. Na widok zbliżającego się karczmarz niosącego na dużym talerzu pieczeń z dzika, za którym posuwał się młoda ubrana w niebieską suknię z fartuchem służka która niosła kufle z piwem. Niziołek wyszczerzył zęby i rzekł -Widzę że Panowi zamówili dziczyznę w sosie borowikowym, mogę powiedzieć że byłem świadkiem jak brodaty siwowłosy myśliwy na swych barkach przyniósł na prawdę piękną sztukę dzika za którą karczmarz dał aż złotą koronę, choć jak widzę ta inwestycja bardzo mu się opłaciła. Zresztą można wiedzieć co sprowadza tu odział gwardii elektora bo chyba nie targ który odbywa się tu zawsze na Sigmarstag, no chyba że sprowadza tu panów wieś o trollu który zagościł na bagnach w okolicy, choć ostatnio był tu taki rudowłosy krasnolud całkiem młody, który ruszył w stronę smętnych bagien w celu ubicia obleśnego potwóra.

Anna Lydia von Unruht

Na widok przysuwanego krzesła, podziękowałaś tylko kapitanowi nieznacznie schylając głowę i dosiadłaś się do stołu, rozbawienie u ciebie wzbudził niziołek, choć nie tyle jego osoba co sposób jak mówił i gestykulował. Co by nie mówić był dość śmieszny w swym zachowaniu. I widać był po nim że uwielbiał plotki, co innego jego towarzysz był dość pochmurny i nie odzywał się ani jednym słowem widać był że jest to zabijaka, szczególnie po szpetnej bliźnie która biegła po jego twarzy od zarośniętego podbródka do szczytu jego czoła. Na słowa niziołka o pieczeni i karczmarzu odwróciłaś się w stronę nadchodzącego karczmarza, widok młodej służki uświadomił ci że będziesz bardziej musiał przypilnować żołnierzy, lepiej by zbytnio nie smolili cholewek do młodej pany która zresztą na twoje oko wyglądał na córkę brodatego karczmarza. Twoje rozmyślania przerwało pytanie niziołka o cel przybycia waszego oddziału do wioski, spojrzałaś tylko pytająco na kapitana oczekując czy dostaniesz pozwolenie na mówienie.
 

Ostatnio edytowane przez Orthan : 12-11-2015 o 18:43.
Orthan jest offline  
Stary 12-11-2015, 18:29   #5
 
Dornier's Avatar
 
Reputacja: 11 Dornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znany
<Reinchard przyjrzał się niziołkowi, kiedy ten się przedstawiał. Niziołek wzbudzał lekkie podejrzenia w umyśle łowcy, za pewnie wywołane przez “chorobę zawodową”. Erich uśmiechnął się lekko do swojego rozmówcy.>

- Erich Wolfgang von Reinchart. Miło mi Panów poznać.

< Sługa inkwizycji odchylił się lekko do tyłu na krześle, spoglądając na karczmarza, który niósł dziczyzne. Jego uwadze nie umknęła również dziewczyna idąca za nim. >

- Muszę przyznać, że spora zdobycz. Myśliwy, który ją upolował musi być dobry w swej dziedzinie.
<Łowca zrobił krótką przerwę i pochylił się w stronę kupca. Patrząc mu prosto w oczy kontynuował swoją wypowiedź.>

- Przyznam, że również zajmuję się polowaniem. Wprawdzie nie na dziki, preferuję bardziej... Hmm jak by to ładnie powiedzieć? Trudną zwierzynę.

<Niziołołek gdy mu się przedstawiłeś, uśmiechnął się i rzekł.>

-Miło mi poznać mości Pana, zdaję mi się że gdzieś obiło mi się o uszy nazwisko Pana Familji, Pańska rodzina nie pochodzi czasem z Wolfenburga? A jeśli chodzi o dzika to należy przyznać, że nasz myśliwy doskonale się spisał, choć należy przyznać że i lato było łaskawe i zwierzyna obrosła tłuszczem. A jeśli wspomina Pan o bardziej trudnej zwierzynie ma Pan na myśli wilki czy niedziwdzie, choć na taką zwierzynę polecam broń w której jest Pan sierżant.

<Tu niziołek spojrzał w stronę sierżanta i rzekł.>

-Można zobaczyć,zdaję mi się że to przedniej roboty muszkiet hohlandzki - nieprawdaż? Choć czemu tu się dziwię, w końcu mam do czynienia z gwardią elektorską.


<Sigmarita uśmiechnął się zawadiacko, rozejżał po zgromadzonych przy stole i rzekł do niziołka spokojnym tonem.>

-Nie poluję ani na niedźwiedzie, ani na wilki drogi Herr Doterbach. Zajmuję się głównie polowaniem na ludzi i nie ludzi. Dbam o to aby ziarno herezji nie splamiło naszej wspaniałej ziemi. Wilki i niedźwiedzie, są niczym w porównaniu do zagrożenia jakie nieosią bogowie chaos i ich słudzy.

<Widzisz że niziołek popatrzył na ciebie z nabożnym strachem, i rzekł cicho.>

-Mości Pan Reinchart jest inkwizytorem? Wiernym sługą Sigmara?

- W rzeczy samej Panie Doterbach. Wiernie służę naszemu umiłowanemu bogu Sigmarowi, jak i Świętemu Oficjum, które reprezentuje jego wolę na tym doczesnym padole.

< Widzisz że niziołek lekko się zdenerwował, jedynie jego towarzysz zachował spokój nie zmieniając wyrazu twarzy. Na twoje słowa handlarz lekko podnieconym ale też zdenerwowanym głosem zapytał.>

-Czy przybyłeś panie do tej wioski by ją osądzić, nie mów tylko Panie że w tej wiosce ukrywają się jacyś heretycy, mutanci czy inne plugastwa chaosu? To by oznaczało że mój kwartalny zarobek przepadnie z kretesem, bo nie będzie już targu.
Dodał zrozpaczonym głosem niziołek na zakończenie swojej wypowiedzi.


- Niestety nie mogę Panu nic powiedzieć w tej kwestii. Mogę tylko zapewnić, że utarg szanownego Pana nie powinien ucierpieć z powodu mojej obecności na tym obszarze.
< “ A przenajmniej na razie…” Dodał w myślach Reinchart, zmieniając przy tym pozycję na krześle, na bardziej wygodną dla pleców zmęczonych długa i niewygodną podróżą.>
 

Ostatnio edytowane przez Dornier : 14-11-2015 o 01:49.
Dornier jest offline  
Stary 14-11-2015, 00:53   #6
 
Selkie's Avatar
 
Reputacja: 0 Selkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodze
<Spojrzał na Kapitana z niemym zapytaniem, ten jednak pokiwał głową w zaprzeczeniu i odezwał się do ciekawskiego heflinga.>

-Mistrzu musicie zrozumieć że nie wolno nam zdradzić takich rzeczy, takie rozkazy.

<I z uśmiechem na twarzy powiedział.>

-I nie sadzę by sprowadzał nas tu targ, choć wieść o trollu brzmi całkiem ciekawie.

<Na słowa dowódcy Anna uśmiechnęła się, znając Glenwina i jego nienawiść do zielonoskórych prawdopodobnie wyruszy by zapolować na bestie. Zresztą tam gdzie był troll na pewno był więcej zielonoskórych goblinów czy orków.
Na słowa niziołka na temat swojego muszkietu, podczas dyskusji z łowcą czarownic. Anna spojrzał na broń opartą o krawędź stołu, i odrzekła młodemu niziołkowi.>

-Masz rację mości heflingu, rzeczywiście jest to muszkiet hohlandzki lecz trochę starszego typu, broń po Ojcu.

<Widząc że karczmarz z młodą służką podali do stołu, Anna oderwał kawałek udźca i polewając go sosem zaczęła jeść przy czym przysłuchuję się rozmowie jaką prowadzą łowca i niziołek. Na niziołka o utracie zarobku, zaśmiała się w duch, widać to prawda że niziołki są naprawdę skąpe i lubią dźwięk monet w mieszku. Widząc że kapitan na chwilę przerywa posiłek Anna zwraca się do niego z zapytaniem.>

-Kapitanie żołnierze mają spać w głównej sali przy ogniu? Warty wystawiamy standardowo, losami? Kapitanie życzysz sobie osobną kwaterę?

<Kapitan spojrzał na ciebie i kiwając głową odparł.>
-Niech śpią w głównej sali, jest tu dość miejsca na sen. Co do wart tak jak zawsze, podzielcie losy sierżancie. Lepiej zachować czujność i przezorność niż obudzić się martwym. Nie sadzę bym potrzebował osobną kwaterę będę spał razem z gwardzistami, ale ciepła woda i mydło by się przydało, niech karczmarz przygotuję balię z nagrzaną wodą sierżancie.
 
Selkie jest offline  
Stary 14-11-2015, 16:42   #7
 
Orthan's Avatar
 
Reputacja: 1580 Orthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłość
Anna Lydia von Unruht
Na słowa kapitana pokiwałaś głową i dojadając posiłek szybko odeszłaś od stołu , szybkim krokiem skierowałaś się w stronę szynkwasu gdzie stał brodaty karczmarz, na twój widok przerwał wycieranie kufli i patrząc w twoją stronę odrzekł.

- Coś podać mości sierżancie, jeszcze jakieś winno, kufel piwa jeszcze mamy trochę świeżego chleba i resztka pieczeni.

Na twoją prośbę o ciepłą wodę i balię, a także znając przyzwyczajenia kapitana poprosiłaś o lustro jakieś nożyce i grzebień. Na twe słowa karczmarz pokiwał głową i zawołał po imieniu swoją córkę, którą okazała jak się wcześniej domyślałaś młoda służąca. Karczmarz rzekł do niej.
- Uszykuj balię i zagrzej wodę, jeśli możesz użyć swojego lusterka i grzebienia co dostałaś na urodziny droga panno.

Następnie odrzekł tobie.

-Niestety nie mamy nożyc, jedynie co się znajdzie to mocne nożyce do strzyżenia owiec, mości Panie.

Słysząc słowa karczmarz odrzekłaś żeby też je uszykował, i podałaś mu kilka złotych monet które miałaś w swojej dość pękatej sakiewce.
Następnie skierowałaś swe kroki w stronę biesiadujących żołnierzy by poinformować ich o rozkazach kapitana.

Erich Wolfgang von Reinchart

Dalsza twoja rozmowa z niziołkiem zeszła na tematy koligacji rodzinnych i cen zboża w imperium, jak widać niziołek nieźle znał się rynku i obrocie w całym imperium i wiedział gdzie można uzyskać czternastokrotne przebicie ceny wyjściowej. W czasie tej dyskusji zdążyłeś spożyć całkiem sporo pieczeni z dzika i wypić cała butelkę młodego imperialnego Rieslingu. Jednak zachowałeś w miarę trzeźwy stan umysłu, gdy kapitan zamówił kąpiel, a także kazał losować warty gwardzistą przed noclegiem. Stwierdziłeś że pora dokończyć posiłek i udać się spać. Jak by widząc twoje zamiary niziołek zwrócił się z uśmiechem w twoją stronę i rzekła.

-Widzę mości łowco żeście zmęczeni, rzeknę tylko że karczma oferuję całkiem wygodne łózką z puchowymi pierzynami, ponoć karczmarz w sumie jego córka hoduję gęsi.
 
Orthan jest offline  
Stary 16-11-2015, 00:35   #8
 
Dornier's Avatar
 
Reputacja: 11 Dornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znanyDornier nie jest za bardzo znany
< Wolfgang z każdą upływającą minutą konwersacji i kolejnym łykiem wina odczuwał zmęczenie, wywołane przez trudy podróży. Ciepła i przytulna atmosfera karczmy, połączona z wyśmienitym jedzeniem, jakie zaserował właściciel nie ułatwiała utrzymania otwartch powiek. Co nie umknęło uwadze rozmówcy Ericha, który wstał od stołu i rzekł do niziołka.>

-Dziękuję Panu za rozmowę i rekomendację noclegu tej karczmy. Rzyczę Panu, jak i Pańskiemu towarzyszowi spokojnej nocy.

<Po wypowiedzeniu tych słów łowca czarownic ruszył w kierunk sznku, w celu zamówienia noclegu, który został zachwalony przez kupca. Kiedy von Reinchart dotarł przd oblicze karczmarza, zwrócił się do niego spokojnym tonem.>

- Mości karczmarzu. Gratuluję świetnie przyżądzonej potrawy, muszę szczerze przyznać, że tak dobrej pieczeni nie uraczyłem nawet na ucztach arystokracji. Jednak wracając do pierwotnego celu. Proszę o pokuj i gorącą kompiel.
 
Dornier jest offline  
Stary 16-11-2015, 19:18   #9
 
Selkie's Avatar
 
Reputacja: 0 Selkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodzeSelkie jest na bardzo dobrej drodze
<Anna pokiwał tylko głową na słowa karczmarza, widząc jego córkę która pomagał mu w karczmie Anna stwierdziła że po zakończonej inspekcji oddziału i wyznaczeniu wart, postara się jej pomóc w jej obowiązkach i wynagrodzi ją.>
<Na razie swoje kroki skierował w stronę żołnierzy, a widząc że poswatają z miejsc skinęła im głową i rzekła mocniejszym głosem.>

-Trzeba wyznaczyć warty, rozkaz Pan Kapitana. Kapral rozlosuję miedzy was losy krótszy patyczek warta, dłuższy patyczek spokojny sen. Zrozumiano?

<Dało się słyszeć wyraźne pomruki aprobaty ze strony gwardzistów.>

<Wypowiadając te słowa Anna skierował swoje spojrzenie w stronę stającego niedaleko niej Kaprala Ottona Schimricka.>

<Ten widząc jej spojrzenie wyciągną z kieszeni pludrów kilka drewnianych patyczków i kazał zbliżać się po kolei każdemu z gwardzistów delikatnie ich popędzając.>

-Żwawo, ruszać się baby, nie mamy całej nocy. Kto ma krótszy patyczek na lewą stronę, kto dłuższy na prawo. Lewa strona ma warty praw ma spokojną noc.

<Anna mogła też zobaczyć jak kapral podchodzi do lewej grupy i sprawnie rozdziela kto kiedy wśród żołnierzy ma wartę. A reszta żołnierzy w tym czasie szykuję się by spocząć, rozkładając koce i pledy na podłodze karczmy.>
<Anna odwróciła się na ten widok i skierował swe kroki w kierunku pokojów, tam też pomogła dziewczynie wszystko uszykować na górze w łaźni i ofiarował jej jednego Karla Franza za pomoc. Wtedy też natknęła się na Kapitana który właśnie wchodził do łaźni. Na ten widok Anna zasalutował i powiedział.>
-Wszystko gotowe Panie Dowódco, jeśli trzeba będzie coś potrzeba proszę wołać sir, niestety nie był normalnych nożyc są tylko do strzyżenia owiec, ale udało mi się sir załatwić lustro i grzebień jak Pan Dowódca lubi.

<Na twoje słowa dowódca uśmiechnął się i odpowiedział ci.>

-To dobrze sierżancie, dziękuję. Możecie udać się teraz udać na spoczynek, mam też nadzieję że łowca czarownic jutro wstanie - nie wyglądał na zbyt trzeźwego.

<Na słowa Kapitan Anna skłoniła głowę i skierował się na dół by poszukać córki karczmarza i prosić ją o ciepłą wodę i jakiś nóż>
 
Selkie jest offline  
Stary 17-11-2015, 20:55   #10
 
Orthan's Avatar
 
Reputacja: 1580 Orthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłość
Erich Wolfgang von Reinchart
Erichowi udało się jakimś cudem wdrapać po schodach do swojego pokoju, niewyraźnie jeszcze widząc schodzącego do głównej sali Pana Kapitana który udawał się na spoczynek wraz z żołnierzami. W każdym Erich dość niewyraźnie zapamiętał słowa podziękowań karczmarza na jego komplementy pod względem jego karczmy, mimo szumu w uszach zdołał jeszcze pomyśleć że karczmarz na pewno zaciera ręce licząc na nowych bogatych klientów z stolicy prowincji dzięki jego rekomendacji. A po za tym łowca czarownic uświadomił sobie z oburzenie że elf dość niepochlebnie wypowiadał się o winie które spożywał a jego zdaniem było wyśmienite - nie za cierpkie ale i nie za słodkie inaczej mówiąc idealne. łowca czarownic miał już zamiar ruszać na dół po elf i kazać mu sprostować jego niesłuszne słowa, gdy uświadomił sobie że stygnie jego woda na kąpiel którą zamawiał, więc szybszym krokiem ruszył do pokoju potykając się co pewien czas o schody. W końcu docierając do celu i otwierając drzwi zobaczył stojącą zboku balię z parującą wodą a obok na tacy brzytwę l lustro. Łowca czarownic szybko umył się a także ogolił, a następnie skierował swe kroki do łóżka - zasypiając dość szybko nieniepokojony żadnym nie spokojnymi snami i wizjami.

Anna Lydia von Unruht
Anna przepłukała w misce z wodą którą otrzymała od córki karczmarz, swoją twarz i odświeżyła się, a także sprawnie nożem skróciła swoje włosy, żeby służyć niepoznana w armii imperium musiał sprawiać pozory i maskować się licznym kłamstwami. Jednym z nich był codzienny zabieg goleni się na oczach żołnierzy ostrym nożem. Zresztą żołnierze nie zadawali głupich pytań co do jej zarostu, ani na pewno nie woleli kpić z swojego sierżanta dobrze wiedzieli że łatwo mogą zarobić piękny cios w żeby i kilka z nich stracić. A po za tym dobrze widzieli co Anna potrafi w czasie walki pomyślała dziewczyna z drapieżnym uśmiechem na wspomnienie ostatniej bitwy.
Gdy Anna zakończyła obmywanie swojej osoby udała się do głównej sali gdzie spali z lekkim pochrapywaniem już żołnierze w rozłożeni po całej sali. kilku z nich jeszcze stało na warcie jak rozkazał Kapitan a sam Elf leżał opart o ścianę i ćmił fajkę w zamyśleniu, na twoje spojrzenie pokiwał głową wyją z kąta zwinięty koci ułożył się do sny. Za jago przykładem podążyłaś i ty.

Poranek
Gdy nastał świt wszyscy gwardziści byli już na nogach, dość sprawnie oporządzili miejsce noclegowe i obecni spożywali śniadanie które przyrządził zaspany karczmarz który dość ospale przygotowywał właśnie jajecznice na boczku dla kapitan. W tym czasie kapitan przywołał sierżanta i kaprala i przedstawił plan działań i kazał także obudzić łowcę czarownic by mógł wziąć udział w naradzi z końcu to z woli świątyni Sigmara odział gwardii Elektora został przydzielony by spełnić zadanie wobec świetego oficjum. W tym czasie śpiącego Ericha obudziło głośne łomotanie do drzwi, gdy zaspany ubrał się i otworzył zobaczył znanego mu Kapral Ottona Schimricka który zasalutował mu i stuknął podbitymi obcasami. -Herr, Kapitan kazał poinformować że niedługo wyruszamy, a także kazał jeśli można stawić się na naradzie. A także kapitan zaprasza na śniadanie.
 

Ostatnio edytowane przez Orthan : 18-11-2015 o 14:38.
Orthan jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:23.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166