Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 21-05-2016, 17:54   #1
 
Orthan's Avatar
 
Reputacja: 1580 Orthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłość
[Warhammer 2ed] - „Ruiny Wolfenburgu”

Sigismund Ebeling

Pchając swój wózek Sigsmund mógł zobaczyć rozmiar zniszczeń jakie poczyniły wojska chaosu, większość budynków zmieniła się w sterty cegieł i desek. W nielicznych miejscach można było dostrzec stające samotne ściany, z ziejącymi dziurami po oknach. Ta część Wolfenburga ucierpiał najbardziej, to co kiedyś było dzielnicą szewską i płatnerską zmieniło się w jedno wielkie gruzowisko. Sigsmund westchnął ciężko, od kilku dni z polecenia Ojca Odda towarzyszył młodemu Morrycie - Bratu Lambertowi. Sigsmund uzbrojony przez starego kapłana w łopatę i niewielki wózek pomagał Morrycie chować ciała zmarłych, tych którzy zginęli w ataku wojsk Archeona. Sigsmund wciąż miał nadziej że uda mu się odnaleźć ciało córki i żony, tak by wreszcie mogły zaznać spokój w królestwie Morra.

Wtedy przeodziany w czarny habit młodzieniec przerwał ponure rozmyślania Sigsmunda i wskazał mu leżące nieopodal ciało kobiety. Trzeba było zabrać się do roboty. Razem z kapłanem podeszli do ciał i chwytając je po obu strona staranie ułożyli je na wózku.
Morryta zmówił krótką modlitwę nad ciałem i gdy już mieli ruszyć dalej, rozległ się dźwięk toczonych kamieni. Ktoś musiał kryć się wśród ruin - tylko kto? Był to człowiek czy kolejna przeklęta bestia chaosu, na które ciągle grasowały wśród ruin. Morryta wyciągnął miecz i zakrzykną.

-Pokaż się, kim jesteś? Jeśliś człek nie spotka cię żadna krzywda.


Kastor von Grunberg

Od kiedy twoja posiadłość w wyniku ataku choasu zamieniła się w stertę kamieni, desek i cegieł. A twoi ojciec Marcus, matka i rodzeństwo przepadli. Nie wiedziałeś co robić, większość czasu spędzałeś kręcąc się wokół świątyni. Czasami przyłączałeś się do niewielkie grupki ocalałych, która przeszukiwał ruiny szukając żywność. Mimo tego że Ojciec Oddo wspominał już jakiś czas temu o tym że Książę Elektor Middenhaim obiecał przysłać zapasy żywności dla ocalałych mieszkańców miasta, to tobie ta informacja wydawał się tylko zwykłym kłamstwem mającym podnieść na duchu tych którzy ocaleli.
Bardziej interesując wiadomością okazało się to że ocalał Otto von Wolmar majordomus domu von Rukov. Który jak głosiły plotki stara się z niewielką grupą wiernych sług księcia elektora odbudować zniszczony Pałac Elektorski.


Megnar Kargun

Nie znalazłeś brat, a twoja hańba trwał dalej. Zawiodłeś swój klan, przodków i ojca. Nie pozostało ci nic prócz wstydu, teraz każdy kto nazwał by cię kłamcą i istotą bez honoru miał by rację.
Co gorsza nie mogłeś wrócić do domu, jeśli nie zrobisz tego co powinieneś. Mimo że od kilku dni przeszukiwałeś ruiny miasta nie znalazłeś tego czego szukałeś, oczywiście natrafiłeś na kilka plugawych pomiotów chaosu ale to i tak nie był to czego chciałeś.
Wtedy przerwałeś swoje rozmyślenia i spojrzałeś na palące się ognisko, wzdychając ciężko zdjąłeś upieczonego szczura którego upolowałeś nieco wcześniej i zacząłeś zajadać. Przy okazji jedząc mamrotałeś do siebie o tym jak to bardzo brakuję ci piwa i co byś zrobił za jeden kufel ciemnego ale.
Wtedy twoją kolację przerwał hałas suwających się kamieni i jakieś nie wyraźny okrzyk. Ktoś lub coś musiało znajdować się w pobliżu, twojego schronienie przerywając ci posiłek.

Jans „Skalp” Zingger

Gdy dotarłeś do Wolfenburga, pierwszy raz czułeś że masz prawdziwą szansę się wzbogacić. Widok ruin nie zrobił na tobie najmniejszego wrażenia, dla ciebie był to widok nowych szans i perspektyw. Tak, wystarczyło znaleźć tylko kogoś kto będzie potrzebował twych usług. Ale pierwsze co zrobiłeś to poszukałeś cmentarza i kaplicy Morra. Być może w pobliżu nadal kręciło się kilku twoich znajomków z dawnych lat. A z niewielką pomocą przyjaciół i przychylnym spojrzeniem Rolanda, w twojej sakiewce znów zabrzęczą złote karle.

Gdy dotarłeś na cmentarz mogłeś spostrzec że, kaplica Morra został tylko delikatnie na trawiona przez ogień, a sam cmentarz wydawał się opuszczony prócz stającego przy bramie staruszka w czarnym szacie i dwóch wojaków w barwach Ostalndu. Być może staruszek będzie wiedział coś nieco o robocie dla strażnika grobów?

Sinbrad Relt

Większość czasu spędziłeś przeszukując ruiny, wciąż rozpamiętywałeś to co się stało. Do końca swoich dni będziesz wspominał to co działo się w dzielnicy biedoty gdy plugawe bestie chaosu przedarły się przez mury miasta - mordowane kobiety i dzieci, a wszędzie ogień i krew. Nie za bardzo wiesz jak przetrwałeś w każdym razie przez kilka dni błąkałeś się po opuszczonych ruinach w końcu natrafiłeś na dobrą ludzi którzy wskazali ci drogę do świątyni Shallayi, powiedzieli ci że tam znajdziesz strawę i schronienie.
Udałeś się tam, był tam spory tłum który gromadził się wokół wielkiego kotła, a siostry miłosierdzi wydawały miskę zupy i kawałki chleba.
W pewnym momencie podeszła do ciebie jedna stających nieopodal sióstr i zwróciła się do ciebie.

-Jeśli jesteś głodny podejdź do kotła, my siostry miłosierdzi nigdy nie odmawiamy potrzebującym. Chyba że potrzebujesz czego innego synu? Nasi Braci Morryci potrzebują kogoś kto będzie pomagał pełnić im posługę przy zmarłych zmarłych - ni ważne to czy przy mieczu czy przy łopacie.
 

Ostatnio edytowane przez Orthan : 21-05-2016 o 21:55.
Orthan jest offline  
Stary 22-05-2016, 14:34   #2
 
Balgin's Avatar
 
Reputacja: 10 Balgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znany
Pierwszy raz od kilku dni, Sinbrad poczuł jak bardzo jest zmęczony. Pozwoliły mu na to jego odciążone od strachu i walki o przetrwanie zmysły, które już dawno nie czuły tego uczucia domowego ogniska, choć widok napierających na kocioł z zupą, zmęczonych i okropnie śmierdzących niedobitków Wolfenburga pozostawiał wiele do życzenia...

- Za pożywny posiłek w ciężkich czasach, każdy darowany okruch chleba jest dla mnie znakiem, że Bogowie mają nas w swojej opiece... Stokrotne dzięki Dobrodziejko!- Powiedział Sinbrad ustawiając się w kolejce do kotła.

-Niestety nie ma nic za darmo na tym świecie, dlatego siłą swych mięśni zapracuję na przychylność Bogów, choć fakt że przetrwaliśmy najazd bestii chaosu jest wystarczającym dowodem na jej obecność. To oblężenie... Proszę powiedz mi Matko, czy w mieście jest dość żywności, by nie musieć go opuszczać? Pewnie wiele zapasów pochłonął żywioł. Sam ledwo uniknąłem śmierci, uciekając wśród zawalonych kamienic i magazynów ogarniętych pożarem. - Ciągnął, dzieląc kawałek chleba i chowając połowę w bezpieczne miejsce pod brudnym płaszczem myśląc o tym jakie czasy go czekają.

Wiedział że już skończyły się dni niebezpiecznych, ale znanych lasów. Miejsc, w których miał plan ucieczki przed złem. Chciał okłamywać sam siebie ale czuł, że teraz nadejdzie pasmo nieprzewidywalnych zdarzeń.
 
__________________
"Po co siem machać z mieleniem i pieczeniem chleba? Starczy wzionć siem za zabijanie, żarcie i brać pienionchy. I jeszcze łyknąć psa na patyku... Chrupie i fajnie się szarpoli."
Balgin jest offline  
Stary 22-05-2016, 15:23   #3
Konto usunięte
 
Ulli's Avatar
 
Reputacja: 592 Ulli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemu
Gdyby mu miesiąc temu ktoś powiedział, że będzie popychadłem jakiegoś młodziutkiego akolity popukałby się po głowie. Teraz jednak miał wszystko gdzieś. Czemu nie pochować tych nieszczęśników? Niektóre ciała były tak zmasakrowane, że równie dobrze mogły należeć do jego córki i żony. Poza tym jedyną alternatywa jaka przychodziła mu do głowy było popełnienie samobójstwa.

Gdy w odpowiedzi na niepokojące hałasy Lambert zaczął wykrzykiwać groźby Sigismund machinalnie sięgnął po topór i zdjął tarczę z pleców. Robił to w końcu tyle razy, szczególnie w ostatnich dniach.

Znudzony kilkusekundowym czekaniem ruszył w kierunku źródła dźwięku.

-Może jakiś pies szarpie się przy budzie. Jeśli to mutant to wyjątkowo nieśmiały.
 
__________________
Zawsze zgadzać się z Clutterbane!
Ulli jest offline  
Stary 22-05-2016, 18:01   #4
 
kymil's Avatar
 
Reputacja: 4352 kymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputacjękymil ma wspaniałą reputację
Jans miał za sobą daleką drogę. Po zakończonej Burzy Chaosu wyruszył przepełnionymi gościńcami Cesarstwa do rodzinnego Wolfenburga z samiuśkiego grodu Taala. Nie miał tam już co prawda żadnych krewnych, bowiem wojenna zawierucha przetrzebiła co nieco familię Zinggerów, ale mogło ostać się przecie jeszcze paru znajomków.
W rodzinne strony skierowała go również chęć zysku. Wiadomo nie od dziś, że tam gdzie kostucha przejdzie, tam pracy dla grabarzy - legalnej i nielegalnej - w bród. W Wolfenburgu śmierć zebrała spore żniwo i tu upatrywał sobie Mości Zingger szans na złote karle.

Miasta, jakim go zapamiętał, nie poznał. Wszystko jawiło się inne. Zniszczone kwartały miasta, wszechobecny zapach dymu i pożogi. Wylęknieni ludzie w łachmanach. Aż żal dupę ściskał.

- Tfuu - Jans splunął na kupę gruzu nieopodal bramy Powroźniczej. - Aż żółć człowieka zalewa, jak się naogląda - mamrotał sam do siebie. - Rodzinne miasto inaczej winno wyglądać. Jak z bajki, a nie jak z koszmaru.

Szczęśliwie cmentarz nie ucierpiał. Skalp dostrzegł paru jegomości przy bramie wejściowej.

- Uhu - szepnął do siebie. - Widzisz Jans tego dziadunia z dwoma osiłkami? Może potrzebują człeka rzetelnego wynająć? Ot, takiego jak nie przymierzając... Ty. No to jazda.

Przygładził włosy, zrzucił z czoła kaptur i raźnym krokiem podszedł do bramy Ogrodu Morra.

- Powitać wielmożnych
- zaczął powoli zważając na przybytek boga Umarłych i uważnie taksując nieznajomych. - Śmierć kroczy pośród poczciwymi ludźmi ostatnimi czasy. Żywi czasu nie mają dla zmarłych. Pochówek zaś przecie trzeba sprawić. Nie ma tutaj jakiejś uczciwej pracy ku chwale Morra? Ale wybaczcie. Nie przedstawiłem się. Jam jest Jans Zingger, grabarz. Do usług. - wyszczerzył gębę w parodii uśmiechu.
 
kymil jest offline  
Stary 22-05-2016, 21:43   #5
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 23610 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Kastor siedział na kamieniu i rozważał co ma robić dalej. Dłubał końcem sztyletu w znalezionej desce w próbie rzeźbienia. Nie wiedział jeszcze co chce zrobić, ale to nie było istotne. Miał zajęcie dla rąk w tej chwili.
*Siedzenie w miejscu i chowanie trupów oraz polowanie na bestie było potrzebne, ale nic poza strawą nie przynosiło*. Myślał z wolna.
Ostatnio usłyszał, że Majordomus Elektora przeżył. *Może potrzebują ludzi do ochrony?* W ten sposób by pokazał, że nie jest dezerterem, a może nawet dostanie zaległy żołd z czasem.

Nie myśląc dłużej ruszył tam gdzie był Pałac Elektorski za jego świetności. Może też dowie się coś o swojej rodzinie? Raczej możni wiedzieli co się dzieje z innymi możnymi. Może udało im się uciec z wojskami elektorskimi? W każdym bądź razie uznał, że lepiej być wśród zorganizowanej grupy niż samotnie szwendać się po ruinach.

Myśląc o możliwości ucieczki rodziny, trochę cieplej się zrobiło mu na sercu.
Idąc przygotował kuszę i sprawdził czy miecz przy pasie należycie wisi. Jeszcze do końca nie oczyszczone ruiny miasta kryły pomioty chaosu. Lepiej być przygotowanym.
 

Ostatnio edytowane przez Hakon : 22-05-2016 o 23:38.
Hakon jest offline  
Stary 22-05-2016, 22:03   #6
 
Spaiker's Avatar
 
Reputacja: 231 Spaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie cośSpaiker ma w sobie coś
Każdy wie że nie ma co zadzierać z wkurwionym krasnoludem, a kilkudniowe bezowocne poszukiwania i widok pogorzeliska sprawiły że Megnar był strasznie sflusf... slustro... Kurwa, wkurwiony był!
Na takie samopoczucie działały tylko trzy rzeczy: kobiety, piwo i porządna bitka. Na pierwsze dwie nie było najmniejszych szans, za to na walkę nie trzeba w tych czasach długo czekać.
-Nawet szczur by dobrze smakował gdyby go przepić czymś porządnym, ehhh. Psia dupa, jeszcze wiele nocek o suchym pysku mnie czeka - gadał jakby do siebie, mimo to patrząc w małe czarne oczka szczurzego łba leżącego koło ogniska.

Jednak gdy usłyszał on że coś się zbliża, wcale się nie ucieszył. Był już zmęczony, i przede wszystkim głodny. Takie czasy że i na szczurach tylko skóra wisi.

Wstał mozolnie i stanął między swoim niewielkim ogniskiem a źródłem dźwięku, w nadziei że zasłoni on blask ognia i cokolwiek się zbliżało go nie zauważy.
W jednej ręce trzymał pół szczura na patyku, a drugą opierał się na toporze.
-Choć, popraw mi humor - wyszeptał pod nosem, wściekły i znużony.
 
__________________
It's only after we've lost everything that we're free to do anything.
On a long enough time line, the survival rate for everyone drops to zero.
Spaiker jest offline  
Stary 23-05-2016, 13:59   #7
 
Orthan's Avatar
 
Reputacja: 1580 Orthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłośćOrthan ma wspaniałą przyszłość
Sigismund Ebeling

Ruszyłeś w kierunku skąd dochodziły niewyraźne odgłosy, w pewnym momencie odgłosy ucichły. Jednak w pewnym momencie posłyszałaś bardzo wyraźne szczurze piski i poczułeś okropny smród zgniłego mięsa. Nie miałeś czasu by mrugnąć gdy nagle za ściany jednego z zrujnowanych budynków wychynął ogromny szczur. Nigdy takiego nie widziałeś, był co najmniej wielkości dużego psa a może nawet krowy. Nie miałeś czasu jednak nadziwić się rozmiarowi szczura, gdyż ten z agresywnym piskiem rzucił się na ciebie.



Megnar Kargun

Twoja prośba został spełniona szybciej niż o to prosiłeś, twoim oczom ukazał się ogromny szczur który z piskiem rzucił się na jakiegoś człeka który nagle pojawił się wśród ruin.
Dobrze wiedziałeś komu służą takie bestyje - Skaveny. Tylko one hodowały takie monstra. A tam gdzie jest jeden skaveński pomiot, to jest tam ich całe mnóstwo.

Jans „Skalp” Zingger

Wojacy spojrzeli nie ufnie na ciebie słysząc twoje słowa, przy okazji mocniej chwytając w dłonie gizarmy które trzymali. Z kolei staruszek jak mogłeś rozpoznać po symbolu czarnej róży wyhaftowanym na szacie należał do Morryckiego zakonu wieszczów. Jednak bardziej zdziwiło cię jego szarobiała oczy bez źrenic, najwyraźniej ów zakonnik był ślepcem.



Pokiwał tylko głową i odrzekł do ciebie.

-Zbliż się synu niech no cię tylko dotknę, co by mógł cię zobaczyć. Jeśli jak mówisz Morrowi chcesz służyć to dobrze trafiłeś mój synu.

Kastor von Grunberg

Ruszyłeś w kierunku Elektorskiego Pałacu. Dobrze wiedziałeś gdzie iść, za młody wraz z swym ojcem Marcusem często gościliście na dworze Księcia von Rukov. Zresztą Graf von Wolmar powinien cię pamiętać. W każdym razie na pewno pamiętał to jak złoił ci skórę za kradzież ciastek z pałacowej kuchni, na twoje szczęście nigdy nie przyłapał cię jak podkradałeś jabłek z pałacowego ogrodu.
Po pewnym czasie dotarłeś do bramy północnej elektorskiego zamku, dostrzegłaś tylko że ta była zamknięta. Sam zamek nie wyglądał by był bardzo zniszczony, jedyne co się rzucało w oczy to zniszczone fragmenty muru i dachu. Koło bramy stało strażnik w barwach elektorskich, na twój widok zakrzyknął.

-Stać, kto idzie?

Sinbrad Relt

Siostra miłosierdzia uśmiechnęła się smutno i odrzekła ci.

-Niestety nasze klasztorne zapasy są na wyczerpaniu, a żywności wciąż brakuję. Siły chaosu zniszczył wszystkie pola i wymordował chłopów z pobliskich wiosek. Dziś nie ma plonów, a jak są to nie ma kto ich zbierać.
Jeśli zima przyjdzie wcześniej, to ocaleni mieszkańcy Wolfenburga pomrą z głodu i zimna.
Jeśli chcesz synu pomóc to udaj się do Ojca Odda, na pewno znajdzie ci jakieś zajęcie. W tych czasach przyda się każda para rak do pomocy.
 

Ostatnio edytowane przez Orthan : 27-05-2016 o 21:23.
Orthan jest offline  
Stary 23-05-2016, 14:43   #8
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 23610 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Kiedy Kastor usłyszał zakrzyknięcie strażnika opuścił kuszę. Nie chciał by Elektorski czuł się zagrożony i pod presją.
- Nazywam się Kastor von Grungerg.- Powiedział ale strażnik i tak bacznie go obserwował.
- Chciałbym spotkać się z Grafem von Wolmar.- Na te słowa strażnik się lekko rozluźnił i zaczął się śmiać.
- I co? Myślisz, że od tak wejdziesz i będziesz przeszkadzał?- Odpowiedział kiedy się opanował.
- Jeśli przekażesz prośbę mą z pewnością będę miał pozwolenie. Graf powinien mnie pamiętać a jak nie to moje nazwisko.- Kastor rozejrzał się za jakimś miejscem gdzie mógłby spocząć.
- Jeśli łaska ja tu poczekam i proszę o przekazanie mych słów.-
Strażnik stał i patrzył na siadającego na jakimś większym kamieniu, który zapewne był wcześniej częścią któregoś z budynków.
Kastor nie naciskał na strażnika bo wiedział, że pewnie mnóstwo ludzi chce się tu dostać licząc na leprze warunki. Miał nadzieję, że strażnik zechce wysłuchać prośby i poinformuje kogo trzeba.
 
Hakon jest offline  
Stary 23-05-2016, 15:48   #9
Konto usunięte
 
Ulli's Avatar
 
Reputacja: 592 Ulli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemu
Sigismund liczył na coś chodzącego na dwóch nogach, ale życie rzadko dawało mu to czego by sobie życzył, przyjął więc to z pokorą. Ugiął nogi i skulił się nadstawiając jednocześnie tarczę, tak by zasłaniała jak najwięcej, jednocześnie wziął zamach toporem by zadać pierwszy cios, gdy tylko ta się zbliży.
 
__________________
Zawsze zgadzać się z Clutterbane!
Ulli jest offline  
Stary 23-05-2016, 17:27   #10
 
Balgin's Avatar
 
Reputacja: 10 Balgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znanyBalgin nie jest za bardzo znany
"Coś takiego! A myślałem, że Elektorskie spichlerze pękają w szwach..." - Sarkastycznie zaśmiał się w duchu najedzony Sinbrad. Po rozmowie z kapłanką Shallyi, utarł pysk, oczyścił z resztek jedzenia płową brodę i udał się na spotkanie z wielebnym Oddo.
Chociaż wizja najbliższej przyszłości wydawała mu się mizerna, Sinbrad miał słabość do ludzi i organizacji, które opiekują się słabszymi, więc wychodząc zostawił 1 szylinga na ofiarę, myśląc "Oby to jeszcze do mnie 'wróciło' ".

Po opuszczeniu świątyni, wędrowiec stanął na środku drogi kilka kroków dalej i powiedział sam do siebie z grymasem obrzydzenia, spowodowanym smrodem spalonych i gnijących ciał oraz miejskich odchodów, do których nie był przyzwyczajony: "Jak ja nie cierpię dużych miast, nawet tych zrujnowanych..." Po czym ruszył w kierunku, w którym miał zastać ojca Oddo.
 
__________________
"Po co siem machać z mieleniem i pieczeniem chleba? Starczy wzionć siem za zabijanie, żarcie i brać pienionchy. I jeszcze łyknąć psa na patyku... Chrupie i fajnie się szarpoli."

Ostatnio edytowane przez Balgin : 23-05-2016 o 19:04.
Balgin jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:14.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166