Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-09-2016, 16:15   #31
 
Layla's Avatar
 
Reputacja: 8354 Layla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputację

Osłonięty tarczą i z mieczem w dłoni, Gaspard ostrożnie, ale i pewnie, ruszył na piętro. Kilka kroków za nim Friga z czekanem, obserwująca uważnie otoczenie, skupiona na ewentualnym ataku z zaskoczenia. Najciszej, jak się dało pokonaliście schody i znaleźliście się na korytarzu prowadzącym w stronę sypialni, schowka i łazienki. Nasłuchiwaliście przez dłuższą chwilę, a gdy waszych uszu doszły dziwne szmery zza drzwi po lewej, zbliżyliście się do nich i niemal w jedno tempo wpadliście do środka.

Jak mogliście się spodziewać, w pokoju ktoś był. Wysoki, chudy jak kij od szczotki mężczyzna. Stał bokiem, między łóżkiem, a otwartym na oścież oknem i jedną nogą był już na parapecie. Gdy tylko odwrócił się w waszą stronę, przeszły was ciarki - mutant był paskudny, miał zupełnie białą skórę, odstające uszy, a jego oczy były smoliście czarne. Gdy otworzył usta, waszym oczom ukazały się dwa rzędy ostrych, nierównych kłów.


Nieznajomy dobył sztyletu zza pasa i wymachując nim przed sobą, rzucił skrzekliwym głosem:
- Nie podchodźcie! Nie chcę kłopotów!
Moment później, nie zważając na was, począł dalej wdrapywać się na parapet, by dać nogę oknem. Mieliście zaledwie chwilę, by zareagować, choć od drzwi do okna dzieliło was co najmniej dziesięć kroków, a łóżko stało tak blisko okna, że nie było szans, byście mogli dopaść mężczyznę idąc ramię w ramię. No chyba, że któreś z was wybrałoby drogę na skróty, przez łóżko, gdyż taka opcja również istniała.



Kazak nie patyczkował się z drzwiami zza których dochodziły błagalne wołania. Odrzucił Louisowi swoją latarnię, a łowca pochwycił ją w ostatniej chwili i dobył swój topór, przyświecając towarzyszom mocnym światłem. Khazad natomiast już rąbał drzwi, skutecznie zagłuszając słowa Pierre'a - kilof bez problemu wchodził w zmurszałe drewno, które odpadało płatami i po kilku solidnych uderzeniach zostały z nich tylko niezgrabne kawałki wiszące na zawiasach. Jak się szybko okazało, gdy Louis obrzucił żółtym światłem wnętrze pomieszczenia, nie czaił się tam żaden pomiot Chaosu, a pięcioro zziębniętych i przerażonych chłopów zamkniętych w prowizorycznej, skleconej na szybko metalowej celi.

Wszyscy byli zupełnie przemoczeni i brudni, a jedyne ich odzienie stanowiły ubłocone spodnie. Dygocząc z zimna tulili się do siebie, próbując choć trochę ogrzać. Jak okiem sięgnąć, po podłodze walały się jakieś śmieci, resztki mebli, tłuczone szkło. Powietrze było tu bardzo zimne, a wilgoć zdawała się przenikać wszystko. Jeden z więźniów, długowłosy, brodaty mężczyzna o inteligentnym, choć wyraźnie wymęczonym spojrzeniu, podszedł powoli do kraty i popatrzył po was, jakby nie do końca wierzył w to, co widzi.


- Niech Pani będą dzięki - powiedział w końcu, z wyczuwalną ulgą i ożywieniem w głosie. - Już myślałem, że to ci pierdoleni kultyści się po nas wrócili, ale i tak zaryzykowałem wezwanie pomocy. Wcześniej nie dało rady, grozili, że nas pozabijają, jeśli chociaż piśniemy słówko. - Pokręcił głową. - Prędko, uwolnijcie nas. Te skurwysyny połapali nas kilka tygodni temu i chcieli złożyć w ofierze jakiemuś ich gównianemu bogu. Jestem Odo, dziękuję... Pospieszcie się, oni długo nie wytrzymają. - Wskazał głową na mężczyzn za plecami.

Istotnie, pozostali więźniowie prezentowali sobą obraz nędzy i rozpaczy. Dygocząc z zimna, nie byli nawet w stanie cieszyć się z nadejścia pomocy, obrzucając was podejrzliwymi spojrzeniami. Mogliście sobie jedynie wyobrazić, przez jakie piekło musieli przejść ci ludzie. Obok nich leżała długa, metalowa rurka, a mała dziura w suficie dała wam odpowiedź, jak przeżyli w zalanej piwnicy. Krata oddzielająca chłopów od was zamknięta była na solidnie wyglądającą kłódkę.

 

Ostatnio edytowane przez Layla : 06-09-2016 o 18:47.
Layla jest offline  
Stary 06-09-2016, 16:59   #32
Dnc
 
Dnc's Avatar
 
Reputacja: 1054 Dnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumny

Kazak nie miał zamiaru zwlekać
- Nie ma co pierdolic! Odsun się od kłódki! - krzyknął i jednym sprawnym ciosem rozwalił kłódkę
-Wylazic, spadamy stąd bo jak patrzę na te ołtarz to mi nie dobrze...

 
Dnc jest offline  
Stary 06-09-2016, 17:24   #33
 
kinkubus's Avatar
 
Reputacja: 2406 kinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputację
Co to miało być? Brzydkie jak dupa demona, aż prosiło się, żeby odstrzelić. Friga nie zastanawiała się długo nad ripostą po tym, jak maszkara się odezwała.

- My też nie, dlatego padnij szybko! - Cisnęła w mutanta z całej siły czekanem, mając nadzieję, że chociaż będzie musiał się uchylić, co dałoby Gaspardowi czas na działanie. Jak wywali się przez okno i skręci łeb, też nie będzie źle.
 
kinkubus jest offline  
Stary 06-09-2016, 17:36   #34
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 61089 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Gaspard przez ułamek sekundy nie wierzył własnym oczom.
Widywał już bandytów, niektórzy byli szpetni nie do opisania, jednak żaden nie dorównywał brakiem urody mutantowi, który właśnie usiłował uciec przez okno.
Szlag by trafił dobre pomysły... Gdyby cierpliwie poczekał na dole, mutant sam by mu wpadł w ręce niczym ulęgałka. A tu proszę - taka niemiła niespodzianka - mutant nie chciał kłopotów, chciał za to się ulotnić.
Sumienie jednak nie pozwoliłby Gaspardowi pozwolić na to, by taki stwór chodził po świecie i swym istnieniem obrażał Panią? Nigdy w życiu!

Ruszył na mutanta najkrótszą drogą, mając nadzieję, że łaska Pani pozwoli mu dopaść maszkarę i skrócić jej żywot.
 
Kerm jest offline  
Stary 07-09-2016, 09:16   #35
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 33947 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
W końcu drzwi padły i Louis zaświecił do wnętrza latarnią zabezpieczając ją przed ewentualną próbą zbicia.
Weszli do środka i zobaczyli klatkę z tymi ludźmi. Czy na pewno ludźmi?
Niby wyglądali normalnie, chociaż nędznie. Przyglądał się uważnie tym ludziom i w końcu odezwał się.
- Lepiej stań na widoku. podnieś ręce i obróć się byśmy mogli zobaczyć czy nie splugawiony jesteś.- Z rozwagi rozkazał człowiekowi.
Nic jednak nie było widać. Śladów mrocznych potęg nie było. Przynajmniej nie widocznych.
- Kaz. Dasz radę...- Nie skończył bo już krasnolud swoim oskardem rozwalił kłódkę.
- Na górze widzieliśmy jakieś prześcieradła. Może się przydadzą.- Dodał na wzmiankę o ich stanie.

Kiedy opuścili komnatę i znaleźli się w świątyni plugawego bożka Louis zwrócił się do jednego z ocalałych.
- Zostały jeszcze jedne drzwi. Wiesz co jest za nimi?- Pytanie zadał do najbardziej rozmownego z ocalałych. Miał cały czas baczenie na nich. Zło mogło być ukryte i chwila nieuwagi może zakończyć się dla kogoś z towarzyszy źle.
 

Ostatnio edytowane przez Hakon : 07-09-2016 o 09:21.
Hakon jest offline  
Stary 07-09-2016, 14:16   #36
 
Asmodian's Avatar
 
Reputacja: 31560 Asmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputację
Pierre z aprobatą pokiwał głową, widząc rozwalany przez krasnoludzki kilof zamek klatki. Tężyzna "wynalazcy" była nadzwyczaj przydatna, szczególnie w tej ciemności i w tych mało komfortowych warunkach. Wolał konną walkę pod gołym niebem, ale jeśli szukanie godnego przeciwnika wymagało łażenia po śmierdzących zarazą piwnicach plebejuszy, trzeba było zacisnąć zęby robić swoje.

Tłumaczenie prostaczków trzymało się kupy, a widok dziury w podłodze i prowizorycznego sprzętu do oddychania mówiła o roztropności prostaczka. Fakt, że byli uwięzieni i zdani na łaskę żywiołu oznaczał, że nie byli przyjaciółmi mutantów a skoro twierdzili, że są ich ofiarami łatwo było w to uwierzyć. Nie mieli też żadnej widocznej broni, a obecność drugiego rycerza na górze dawała gwarancję, że nie powinni uciekać. Pierre machnął więc ręką w kierunku drzwi prowadzących z piwnicy.

-Wyprowadźcie ich na górę. A ty Louis, poświeć mi na te drugie drzwi.-

Rycerz schował miecz do pochwy, i podniósł z podłogi upuszczony przez Louisa topór. Podszedł do zablokowanych drzwi i zaczął okładać je toporem, aż szczapy drewna zaczęły latać dokoła. Co jakiś czas poprawiał swoją robotę solidnym kopniakiem, starając się poluzować deski i wzmocnienia drzwi. Im szybciej uda się to zrobić, tym szybciej opuszczą te przeklęte miejsce.
 
Asmodian jest offline  
Stary 07-09-2016, 15:58   #37
 
Leoncoeur's Avatar
 
Reputacja: 13944 Leoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputację


Asleif był bardziej sceptyczny względem więźniów. Tym bardziej, że spryt w oczach Oda wybiegał ponad przeciętną.
- Kilka tygodni przetrzymywani w pobliżu świątynki chaosu... - Spojrzał spod zmarszczonych brwi na mężczyznę. - Nie każden taki jak oni się staje bo tego chce. Więcej nawet wręcz przeciwnie. Skąd nam wiedzieć czy pod portkami plugawe stygmaty Wam już nie rosną. Na ten przód kuśka druga albo ogon zależnie od której strony.
Rzezimieszek nie wyglądał jakby ot tak chciał ich puścić nieprzekonany.
- Bardziej jeno ważne, czy wszystkie kurwie syny tu szczezły, by upewnić się, że więcej ich tu nie ma - spojrzał na wypaczone drzwi - lub nie wrócą. Mów tedy ilu i jakich widziałeś Odo, rychło.
Odsunął niesforny kosmyk włosów z policzka przeskakując wzrokiem na metalową rurkę.
- I skąd do licha żeście to wzięli by z góry przez nią hausty na pięciu łapać gdy podlało.

Coś przeszło mu przez myśl co uśmiech mu na lico wyniosło.
- Ołtarz plugawy zniszczyć trzeba, nim stad wyjdziemy zniszczyć to trzeba. Niechaj oni to uczynią - rzucił do Pierre'a, Kaza i Louise'a. - Skoro tak długo tu siedzą, to cóże im bardziej zbliżenie się do plugastwa może zrobić, hę.


 
Leoncoeur jest offline  
Stary 08-09-2016, 08:46   #38
 
Layla's Avatar
 
Reputacja: 8354 Layla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputację

Na tak krótkim dystansie, Friga miała prawo spudłować jedynie chyba w momencie, gdyby była odwrócona plecami do okna i stała na jednej nodze. Nie była jednak w tak niekorzystnych warunkach, zatem cisnęła czekanem przez całą długość pokoju i trafiła mutanta w prawą nogę, akurat, gdy tamten znikał już na parapecie za oknem. Ostrze rozerwało skórę powyżej kolana, a z gardła mutanta wyrwał się okrzyk bólu. Czekan nie wbił się w ciało i zniknął za oknem, uderzając głucho o kocie łby na ulicy, natomiast mutant zachwiał się na parapecie i po prostu spadł, wytrącony z równowagi.

Gaspard analizował na bieżąco sytuację i dostosował się do niej - miecz szybko powędrował do pochwy, tarcza na łóżko, a w dłoniach rycerza pojawił się łuk i strzała. Podszedł do okna, naciągając cięciwę i zerkając w dół. Mutant spadł tak niefortunnie, że jego lewa ręka wygięta była pod dziwnym kątem, a biała, złamana kość ubabrana krwią przebiła skórę ramienia. Leżał w wąskiej alejce na tyłach domu i jęcząc, próbował odczołgać się w stronę budynku po przeciwnej stronie. Widząc Gasparda w oknie, resztką sił wykrzyczał:
- Na Pana Rozkładu, przekli...
Ostatnie słowo zabulgotało mu w gardle, gdy wypuszczona przez de Prony'ego strzała trafiła czysto w szyję, kończąc marne życie mutanta. Mężczyzną targnęły jeszcze dwukrotnie przedśmiertne konwulsje, po czym zastygł w bezruchu.

Spojrzeliście po sobie. Mutant przywołał imię Pana Rozkładu, a wam do głowy przychodziła tylko jedna odpowiedź. Nurgle. Na samą myśl o tym imieniu przeszły was ciarki. Friga musiała odzyskać czekan, który leżał niedaleko zabitego mutanta, a Gaspard zapewne strzałę, dlatego nie czekając, ruszyliście na dół. Po drodze słyszeliście odgłosy rąbania dochodzące z dołu, zatem towarzysze też musieli się przednio bawić. Po wyjściu na zewnątrz okrążyliście budynek, gdzie leżał zabity mutant - Friga bez problemu odnalazła swoją broń, a Gaspard z mlaśnięciem wydobył strzałę z szyi mężczyzny.

Nie ociągając się, wróciliście do środka.



Jedno silne uderzenie kilofa wystarczyło, by kłódka rozpadła się w drobny mak. Gdy tylko klatka stanęła otworem, Odo ożywił się, próbując wyciągać swoich towarzyszy siłą na zewnątrz. Ci jednak byli wyczerpani i zziębnięci, więc i poruszali się dużo wolniej od swego kompana. Przy okazji obejrzeliście ich sobie dokładnie, gdy przemykali ze spuszczonymi głowami obok was, kierując się do wyjścia z niewielkiego pomieszczenia - żaden z nich nie nosił śladów splugawienia Chaosem, zatem opowieść Oda o porwaniu nie mijała się z prawdą. Na pytanie Louisa o sąsiednie drzwi, wieśniak jedynie wzruszył ramionami i pokręcił głową, co dało łowcy jednoznaczną odpowiedź.

Pierre natomiast, jak to człowiek czynu, nie cackał się, tylko pożyczył od Louisa topór i zaczął okładać ostrzem wypaczone pod wpływem wilgoci drzwi, pomagając sobie od czasu do czasu nogami. Moment później dołączył do niego Kazak ze swym kilofem i porąbane drzwi odkryły przed wami pogrążony w półmroku pokój. Przeczesując go, Asleif przepytywał Oda.
- My to mieli być złożeni w ofierze, a nie przerobieni na tych plugawców. - Splunął przez ramię. - Z wioski dwa dni na zachód od L'Anguille pochodzimy. Serrac się nazywa. Te skurwiele porywały nas stamtąd i zwoziły tutej. Z tego, co zdążyłem podsłuchać, to oni jakiegoś boga chaośników od chorób czcili, a jak żem tu najdłużej z nich wszyskich, to trzech chłopa tamci zabili. Dobre to chłopy były, wielka strata dla wioski.

Odo przejechał dłonią po twarzy i westchnął ciężko.
- Tych plugawców to nie wiem, ilu było dokładnie, ale paru na pewno. I był jeszcze taki jeden, co nam przynosił trochę wody i jedzenia. Inny był, niż te wszystkie topielce. Zawsze w ładnym płaszczu i głębokim kapturze łaził. Nie było mowy, żeby zobaczyć jego gębę, ale to był chyba jakiś ich dowódca, czy coś, bo te plugawce z szacunkiem do niego gadały. On nie przesiadywał tu z nimi, tylko od czasu do czasu przyłaził, chyba żeby sprawdzać, co i jak z nami odnośnie tych rytuałów, czy co oni tam wyprawiali. - Machnął ręką. - A jak się rozchodzi o rurkę, to Thibaut ją wygrzebał ze śmieci za klatką. Najchudsze i najdłuższe łapy ma, to i mu się udało ją zebrać przez kraty. A potem my oddychali w pięciu, co chwila się zamieniając przy rurce. Już my myśleli, że po nas. Na szczęście Pani zesłała nam dobrych ludzi.
Uśmiechnął się, odsłaniając żółte zęby.


Słuchając opowieści wieśniaka, sprawdzaliście pokój. Miejsce, oprócz zmurszałych beczek, wypełniały przeróżne koce, ubrania, misy, sztućce oraz szeroko pojęty ekwipunek podróżny, a przedmioty te zostały wykonane z dbałością i z dobrych materiałów. Wyraźnie nie pasowało to do opuszczonego domu i mutantów - odnosiliście wrażenie, że przedmioty dobrej jakości należały do przywódcy bandy, o którym wspomniał Odo, a reszta stanowiła misz masz rzeczy w różnym stanie. W niewielkim kufrze pod ścianą odkryliście ponadto cynowe kufle, każdy ozdobiony znakiem, który wyglądał na szyld gospody, prowizoryczną, narysowaną niedbale mapkę okolicy z zaznaczoną krzyżykiem wioską Serrac oraz cztery ecu. Nie było tu nic więcej, co zwróciłoby waszą uwagę, więc wyszliście z pomieszczenia, wprost na prowizoryczną świątynkę.

W mig zajęliście się przewróconym ołtarzem. Pierre i Kaz tłukli go toporem i kilofem, aż została z niego miazga, którą ciężko byłoby nawet pozbierać do jakiegoś worka. Słysząc wyraźne kroki na górze, wyszliście z mrocznej, pachnącej śmiercią piwnicy, wprost na spotkanie Frigi i Gasparda.



Khazadka i rycerz byli nieco zdziwieni pojawieniem się wymarzniętych i wycieńczonych wieśniaków, jednak szybko wyjaśniliście im, co działo się w piwnicy. Oni natomiast podzielili się z wami informacją na temat mutanta na piętrze, wykrzykującego przed śmiercią imię Nurgla. To było coraz bardziej podejrzane i wszystko wskazywało na to, że rozwiązanie sprawy skrywa w sobie wioska Serrac leżąca dwa dni na zachód od L'Anguille. Louis przyniósł z piętra pożółkłe poszewki i prześcieradła, jednak to pomogło zziębniętym wieśniakom tylko doraźnie. Zastanawiając się, co dalej, swoje trzy grosze dorzucił jeszcze Odo.

- Wiem, żeście wiele już dla nas zrobili, bo bez was pewnie skończylibyśmy jak tamci na hakach, bo po tych topielcach nowe plugawce by przyszły, ale czy mogę was prosić o jeszcze jedną przysługę? Te biedaki są głodne i przemoczone, a droga do Serrac długa i pewnie niebezpieczna. Chcielibymy coś zjeść i gdzie się przespać. A jak to nie będzie nadużywanie dobrej woli, to i eskorta do Serrac by nam się przydała, bo tak to poginiemy po drodze. Ja prosty wieśniak jestem i nie mam prawa wymagać od szlachty, dlatego proszę, a właściwie błagam was, mężni synowie Bretonii o pomoc... - Po tych słowach Odo uklęknął przed Pierre'm i Gaspardem, spuszczając głowę.
 
Layla jest offline  
Stary 08-09-2016, 10:59   #39
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 61089 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Koniec wieńczy dzieło...
Tym razem celny strzał przerwał w połowie przekleństwo rzucane przez mutanta mutanta, świadcząc o tym, że i łuk, który niektórzy uważali za niezbyt rycerską broń, niekiedy się przydaje, nie tylko do polowania na zwierzynę.

- Ładny rzut. - Gaspard skinął głową, po czym wraz z Fridą zbiegł na dół by sprawdzić, czy nie trzeba dokończyć roboty.

Mutant nie żył, co Gaspard sprawdził osobiście. Podobnie jak i sprawdził, czy mutant ma w kieszeni coś ciekawego, coś, co mogłoby naprowadzić rycerza na inne plugastwo. Gaspard nie sądził, by trafili na jedyne w okolicy gniazdo plugastwa.

* * *

- Odprowadzimy was - zapewnił Gaspard.
Miał nadzieję, że i Pierre tak myśli. Dbanie o tych, co nie mogli sami się obronić, wpisane było w rycerski kodeks, o czym niektórzy nie pamiętali, niestety.
- W Serrac zapewne trafimy na jakiś trop, związany z przywódcą tej bandy - dodał. - Może to ktoś związany z właścicielami tego domu. Gdybyśmy zostali tu na noc, to może akurat udałoby się na trafić na powrót tego, co w płaszczu i kapturze chodził... Rozpoznalibyście go z mowy?
 
Kerm jest offline  
Stary 08-09-2016, 11:25   #40
 
Asmodian's Avatar
 
Reputacja: 31560 Asmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputację
Pierre zgarnął cynowe kufle ze skrzynki. W jakiś dziwny sposób nie pasowały do zatęchłej piwnicy w której się znajdowały a symbole mogły mieć znaczenie. Po za tym wydawało się rycerzowi, że to jedna z nielicznych rzeczy wartych zabrania z piwnicy którą można było w miarę bezpiecznie spieniężyć. Nie, aby zbywało im obecnie na gotówce. Jednak warto było mieć nieco więcej wartościowych rzeczy, w razie gdyby przyszło do poważniejszych zakupów, lub długotrwałego przebywania na szlaku w gospodach. Zabrał też koce dla przemarzniętych od wody wieśniaków.

Rycerz wyszedł w końcu wraz z pozostałymi - Udzielimy wam ochrony na czas podróży do Serrac, zgodnie z rycerską powinnością - Pierre przytaknął Gaspardowi i zagadnął Oda - mówiliście, że was połapali. Tak prosto z majątku was połapali? Kim jest wasz pan? - Pierre mógł na spokojnie przepytać wieśniaków.
 
Asmodian jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:27.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168