Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 25-09-2016, 22:13   #81
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 33947 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Louis znieruchomiał jak tylko zobaczył wchodzących zakapturzonych. Słyszał nie raz o tych banitach wyjętych spod prawa. Jedni twierdzili, że z pomocą ruszali wyzyskiwanym a inni, że to diabły wcielone.
Jak się okazało Ci ludzie byli po stronie Serrac i ich. Gdy zaproponowano wymarsz uprzedził go Kaz.
- Dobrodzieje nasi. Muszę się zgodzić z przyjacielem. Tych ludzi czekać będzie straszny koniec jeśli i ich nie weźmiecie.- Dodał po czym zaczął zbierać swoje rzezy do drogi. I tyle było z cieszenia się bohaterstwem. Człowiek myśli, że pomógł a tu taki skurwiel się pojawia i życie Wszystkich na włosku wisi.

Szli przez las. Ciemność ogarniała wszystkich a dźwięki wokół nie przypominały zwierzęcych. No bo jakże by inaczej? Nocą inny zwierz gania a oni mieli obstawę z każdej strony. Coriolis z początku starał się zapamiętać drogę i zostawiać niepostrzeżenie znaki na przyszłość, ale podejrzewał, że na nic się zdadzą. Ci ludzie za dobrzy byli w te klocki.

Gdy wyszli na polanę i zobaczył namioty odetchnął z ulgą. Nie witano ich jak wrogów, ale także nie jak wielkich przyjaciół. Zasiadł na kamieniu przed wodzem tej bandy i wsłuchał się w to co chciał im przekazać.
Człowiek okazał się treściwy a jego śpiewny głos nie pasował do krwiożerczego bandyty.
- Myślę, że pomoc obustronna jest dobrym rozwiązaniem i jak Kaz prawi liczymy na Was też jak i pewnie mieszkańcy Serrac.- Dodał po krasnoludzie.
Kurhan w lesie. Niezbyt miło brzmiał. Do tego ze zwierzoludźmi w otoczeniu. To już małe wyzwanie, które wiedział, że podejmą. Pierre i Gaspard mieli czyste serca i z pewnością nie odpuszczą a i Louis wolał by spokój zapanował nad tymi ziemiami.
- Czemu twierdzisz Panie, że to powiązane sprawy? Coś wskazuje na to?- Zwrócił się do zakapturzonego siedzącego naprzeciw.
 
Hakon jest offline  
Stary 27-09-2016, 18:55   #82
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 53326 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Zakapturzeni...
Gaspard wiele o nich słyszał. W zależności od tego, co kto mówił, były to albo pochwały, lub albo złorzeczenia.
On sam o banitach najlepszego zdania nie miał, ale rozumiał, tak mniej więcej, że niektórzy mieli swoje powody, by na własną rękę walczyć o swoiście rozumianą sprawiedliwość.

W normalnej sytuacji Gaspard nie byłby zadowolony z tego spotkania, ale ta sytuacja nie należała do normalnych. Podobnie jak i pan na Serrac, chociaż Gaspard nigdy by nie wyraził tej opinii na głos.
I chociaż nie sądził, by Enguerrand zrealizował plan powieszenia rycerza, ale... strzeżonego Pani strzeże.
Lepszym rozwiązaniem było skorzystanie z propozycji Zakapturzonych.
Gaspard wziął ze stajni swego wierzchowca i ruszył wraz z innymi ścieżką przez las.

* * *

Zaproszenie było podwójne - do skorzystania z poczęstunku, tudzież do zbadania tajemnicy kurhanu, przyciągającego (jak mówił Bezimienny) stwory Chaosu.
Sam kurhan niebyt Gasparda interesował. Wszak nie był hieną cmentarną, by buszować po starych cmentarzyskach. Ale mutanci i zwierzoludzie? To była całkiem inna sprawa.
- Z przyjemnością pomogę w zniszczeniu wszystkich sług Chaosu - powiedział.
 
Kerm jest offline  
Stary 28-09-2016, 09:50   #83
 
Asmodian's Avatar
 
Reputacja: 28566 Asmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputację
Pierre widział już takie zachowanie wysoko urodzonych. Sam doświadczył tego samego w czasie służby u rycerza, którą był porzucił wybierając drogę honoru. Biedną, ale uczciwą. Enguerrand był wcieleniem tego, czym Pierre nie chciał się stać. Czy tak wyglądali wszyscy rycerze w Bretonii, czy też może Enguerrand był jedynie niechlubnym wyjątkiem?
Myśli kotłowały się w młodym rycerzu, a broń omal nie wyskoczyła mu z pochwy kiedy pyszny i dumny pan na Serrac nie ugiął się pod słowami rycerzy, głuchy na argumenty. Pogróżki rzezimieszka nie mogły robić na nim wrażenia, w sumie na niewielu rycerzach mogłyby zrobić, ale Pierre miał nadzieję na rozsądne rozwiązanie sporu jak na szlachtę przystało.

Enguerrand okazał się jednak mało rycerski. Z jego pogróżek i obietnic walki wyszło niewiele. Pan na Serrac uciekł, co rycerstwu przynosiło hańbę i sromotę. Resztki szacunku, jaki Pierre miał do rycerza ulotniły się jak zły sen o poranku, a młody rycerz obiecywał sobie przy pierwszej sposobności ukarać Enguerranda jak pospolitego chmyza. Zgodnie z obowiązującym obyczajem, w oczach Pierra Pan na Serrac nie był godny, aby mu nawet konno stawać.

Do nieoczekiwanej pomocy kmiotków podszedł wpierw badzo nieufnie. Ludzie kryjący się za maskami i kapturami mogli nie być przyjaciółmi - wyglądali nawet na bandytów. Mieli jednak odważne serca i dobre intencje, co Pierre akurat cenił znacznie wyżej niż ich pochodzenie, a z czynów jakich się dopuścili, lub niebawem mieliby się dopuścić mógł rozliczyć ich jedynie pan tych włości, a ten jakości był żadnej. Pierre w swoim sumieniu zdążył więc rozgrzeszyć wieśniaków.

-Jeśli to z Chaosem będziemy mieli sprawę, wesprzemy wasze wysiłki. Chciałbym jednak poznać imię tego, u boku którego rozlewam krew. moich towarzyszy znam. Ciebie nie, a miano nieznajomy niespecjalnie mi leży. Jeśli ukrywasz swoje miano przed prawem, nie będę tym, który Cię będzie sądził ani karał. Nie obchodzi mnie, co zrobiłeś i dlaczego się ukrywasz.Ważne jest dla mnie to, że pomagasz potrzebującym jak na prawego rycerza przystało, i dlatego chce wam pomóc. Przedstaw się, a pójdziemy razem walczyć z chaosem -
 
Asmodian jest offline  
Stary 29-09-2016, 06:51   #84
 
kinkubus's Avatar
 
Reputacja: 2406 kinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputację
Nie wkurza was, że ktoś się ciągle powołuje na wasz rycerski honor? — zapytała rycerzy, mając jeszcze w pamięci błagania Odo.

Sama niewiele wiedziała o tym ugrupowaniu. Zakapturzeni? Wychodziło z rozmowy, że to jacyś tutejsi banici, tylko bardziej romantyczni. Tak po Bretońsku.

Bezimienny?
Podzielała zdanie Pierra
Popieram towarzyszy i też chętnie zobaczę koniec tej sprawy, ale nie rób sobie jaj młokosie. Przedstaw się po ludzku, skoro mamy współpracować. Ja jestem Friga Kargasdottir z klanu Helhein — mówiąc to, wyciągnęła dłoń do bezimiennego.

Niektóre krasnoludy dumnie przedstawiały się pełnym prywatnym i klanowym imieniem, ale Friga do takich nie należała. Prawdopodobnie pierwszy raz z jej ust padło stwierdzenie z jakiego klanu pochodzi, a był to klan nietęgi, chociaż rozległy i już nie tak znamienity, jak lata temu.
 
kinkubus jest offline  
Stary 30-09-2016, 15:56   #85
 
Leoncoeur's Avatar
 
Reputacja: 12537 Leoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputację


- A ja Asleif Bretończyk - Odezwał się w końcu jasnowłosy rzezimieszek, gdy przebrzmiały słowa Frigi. – Choć w kraju Pani pewnie winienem przedstawiać się jako Asleif z Hvertsvik - mruknął.
Zdawał się być w świetnym nastroju, milczał gdy przemawiali jego towarzysze i rozglądał się wokół w uśmiechu. Serce mu rosło. Nieliczne kapturniki w miastach, tacy jak Foucard, musieli się konspirować, kryć ile tylko Shalyia pobłogosławiła łaską, nie mieli dużego pola manewru. A tu?
Asleif zęby szczerzył
Serac miało swoich obrońców. Normalnie to cni rycerze winni chronić swych chłopów przed banitami. Ale świat bywał przewrotny.
- I mój miecz masz jeżeli idzie o wyplenienie chaosu - Splunął. - Ten E-piesgopytątrącał-rand winien szczeznąć, ale dla ludzi stokroć groźniejszy czający się chaos niźli taka menda otwarcie ich chcąca wieszać.
Zmrużył oczy jakby patrząc na Bezimiennego zastanawiał się nad czymś głęboko.
- Jednego tylko chcę, wiedzy – powiedział powoli. - Widząc wasze możliwości, liczebność, siłę... Macie ku temu moc by zabić bydlaka. I tak żeście spod prawa wyjęci tedy ustrzelenie z łuku i jeża zrobienie ze szlachcica to furda. Czemu ochoty po temu u was brak? Czemu on jeszcze żyje?

 
Leoncoeur jest offline  
Stary 30-09-2016, 18:52   #86
 
Layla's Avatar
 
Reputacja: 8354 Layla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputacjęLayla ma wspaniałą reputację
Bezimienny wysłuchał was, po czym najpierw skierował swe słowa do Kazaka.
- Niech i tak będzie. Pomożemy pozbyć się Enguerranda, być może lepsze czasy nadejdą dla tej ziemi, wolnej od jego reżimu. Chłopami się nie przejmujące na ten czas - zostali zabrani przez moich ludzi do jednej z naszych kryjówek i tam przeczekają, aż zrobi się spokojniej. - Po chwili spojrzał na Louisa, odpowiadając na jego pytanie. - Wzmożone ruchy zwierzoludzi przy kurhanie, w L'Anguille mutanci, którzy porwali chłopów z Serrac. Jedno i drugie miejsce nie tak daleko od siebie... jak dla mnie na obie sprawy trzeba spojrzeć chłodnym okiem i nie lekceważyć tego, że mogą być powiązane.

Natomiast gdy odezwali się Pierre i Friga, herszt banitów zaśmiał się krótko. Nie był to jednak ironiczny śmiech. Raczej wesoły.
- Już się przedstawiłem, dzielni wojowie, jednak jeśli chodzi wam o moje prawdziwe imię... cóż, być może będzie jeszcze czas, byście je poznali. Zobaczymy, jak nam się współpraca ułoży. Póki co jedzcie i pijcie, a potem moi ludzie zaprowadzą was na miejsce spoczynku. Jutro rano wyruszymy na wschód. A co się Enguerranda tyczy... - Spojrzał na Asleifa. - Kiedyś nie był taki. Kiedyś był uczynnym, dobrym panem dla swoich poddanych. Ludzie z okolicznych wiosek złego słowa na niego by nie powiedzieli. Wszystko zmieniło się latem i tak naprawdę nie wiadomo dlaczego. Stał się zaborczy, pobierał coraz większą daninę, przestał dbać o ludzi, którzy na niego harują dzień w dzień. Ale jego czas nadejdzie już wkrótce, czuję to w kościach...

Bezimienny uciął, a wy, czując, że właściwie wszystko zostało powiedziane, skupiliście się na wybornie wypieczonym mięsie i zimnym winie. Byliście gośćmi Zakapturzonych, jednak mimo wszystko czuliście się między nimi dość nieswojo, zwłaszcza, że niektórzy nie spuszczali was z oczu, jakby czekając tylko na jeden, fałszywy ruch. Po wieczerzy dwóch banitów zaprowadziło was do namiotów i choć warunki nie były najbardziej komfortowe, to sen nadszedł dość szybko.


Następny dzień przywitał was wgryzającym się pod ubrania chłodem. Pozbieraliście się szybko w sobie i zasiedliście do śniadania przy przyjemnie rozgrzewającym palenisku wraz z Bezimiennym i kilkoma jego ludźmi. W rześkim powietrzu czuć było zbliżający się deszcz, co zresztą zwiastowały ciemne, posępne chmury wiszące nad okolicą. Jedliście w ciszy, co jakiś czas zerkając po zebranych, tak samo, jak i oni zerkali po was. Ledwo skończyliście śniadanie i zbieraliście się do drogi, gdy z krzaków wypadł na polanę jeden z ludzi Bezimiennego. Podbiegł do niego, a że byliście w najbliższym otoczeniu herszta banitów, doskonale słyszeliście słowa zwiadowcy.
- Ludzie Enguerranda wyjechali z zamku. Trzydziestu uzbrojonych chłopa. Mają zamiar przeczesać lasy i zniszczyć bandę złoczyńców i kłusowników, czyli nas. Mają również za zadanie odnaleźć tych, których zabraliśmy wczoraj z wioski...

Bezimienny spojrzał po was, zastanawiając się nad czymś. Po chwili rzekł.
- Zmiana planów. Wy zajmiecie się sprawą kurhanu, natomiast ja i moi ludzie postaramy się wywieść w pole oddziały Enguerranda. I nie, nie zrobimy na odwrót, gdyż ja znam te lasy jak własną kieszeń. - Ostatnie słowa i nie znoszący sprzeciwu ton oraz sposób wypowiadania się, dały wam do myślenia. Jeśli Bezimienny naprawdę był banitą, to z pewnością nie pierwszym lepszym, jakiego można było zwykle spotkać na szlaku. - Pojedzie z wami dwóch moich zaufanych ludzi, wskażą wam drogę, a potem poczekają na was przy kurhanie, żebyście wiedzieli, jak wrócić. Do dzieła!

Zakapturzeni dozbroili się, po czym szybko zniknęli w lesie, podążając za swoim przywódcą. Dwóch z nich, tak, jak zarządził Bezimienny, pozostało z wami i niedługo później byliście już w drodze do kurhanu znajdującego się na wschód od Serrac. Banici prowadzili was przez chaszcze pewnie, co jakiś czas nieco zwalniając tempo, gdy dostrzegli, że nie nadążacie. Mniej więcej po godzinie marszu przez knieje zaczęło najpierw mżyć, a potem rozpadało się na dobre. Ponura pogoda przyniosła ponure nastroje. Na domiar złego, niedługo później podniosła się mgła. Gdy w końcu znaleźliście się na miejscu, polana na której znajdował się kurhan wyglądała dość posępnie.


Pomimo tego, iż było jeszcze przed południem, ciężkie, deszczowe chmury przydawały okolicy atmosfery wczesnego wieczoru. Mgła kłębiła się nisko przy ziemi i smagana wiatrem poruszała się, niczym żywa istota. Było w tym krajobrazie coś złowieszczego, coś wywołującego wewnętrzny niepokój. Wejście do kurhanu obwarowane było trzema popękanymi, kamiennymi klocami, przy których przechadzały się dwa gory, rozglądając po okolicy. Skryci za drzewami, obserwowaliście ich. Od wejścia dzieliło was jakieś piętnaście-dwadzieścia metrów, a obaj zwierzoludzie o byczych łbach poznaczeni byli ropieniami i różnymi rozlewającymi się po ciałach wrzodami. Ich jedyne uzbrojenie stanowiły topory, a oprócz tego jeden z nich miał przy pasie róg, najpewniej by ostrzec kogoś przed ewentualnym zagrożeniem. Szybko oceniliście sytuację - od frontu nie było szans podejść niezauważonym, a przecież jakoś do środka dostać się musieliście.
 
Layla jest offline  
Stary 02-10-2016, 21:08   #87
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 53326 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Kolacja pozwoliła zaspokoić głód, a nocleg, chociaż nie w porządnym zajeździe, a w namiocie, lepszy był niż noc spędzona pod gołym niebem.
W sumie, chociaż nie wszyscy Zakapturzeni byli zadowoleni z gości, Gaspard nie narzekał.
Podobnie jak i z zadania, jakie mieli do wykonania.

* * *

Nagła zmiana planów nie wpłynęła zbyt pozytywnie na humor Gasparda. Co innego iść do przeklętego kurhanu w dwa tuziny zdolnych do walki osób, co innego raptem w sześć.
Czy Bezimienny nagle postanowił oszczędzać swoich ludzi i wysłał do walki kogoś, na kim mu nie zależało?
Zapewne nie... bo sprawa wnet by się wydała, a herszt banitów straciłby twarz wśród swoich. Zapewne mówił prawdę, ale bez względu na wszystko mógł przydzielić większą pomoc, a nie tylko dwóch ludzi, którzy i tak mieli być tylko obserwatorami.

* * *

O tym, że pomoc by się zdała, okazało się zanim wkroczyli do wnętrza kurchanu. Dwaj zwierzoludzie nie wyglądali na takich, którzy daliby się pokonać w parę sekund. Poczęstowanie ich paroma strzałami z pewnością nie przyniosłoby oczekiwanego efektu.

- Może by ich wywabić? - zasugerował Gaspard. - Oni nie wyglądają na zbyt lotnych. Gdyby tak ktoś się pojawił na skraju lasu, sam, może by za nim pogonili?
 
Kerm jest offline  
Stary 03-10-2016, 14:05   #88
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 33947 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Louis przyjął argumenty herszta bandy. Coś musiało być tu połączone nićmi zależności. Zjadł to co oferowali popijając. Jadło mieli wyśmienite a jedzone na świeżym powietrzu tylko pobudzało apetyt i chęć działania.
Propozycję skwitował pokiwaniem głowy i popatrzeniem po towarzyszach. Wyglądało na to, że zaakceptowali wszyscy.

Śniadanie minęło w ciszy. Atmosfera była z lekka napięta. Zakapturzeni byli nie ufni co dało się wyczuć na kilometr. Nie było się czemu dziwić. Kompania była obca i wśród nich szlachta, która raczej wspierała władców czy to dobrych czy złych niż stawała w obronie wygnańcom.
Zamierzali już ruszać gdy nastąpiła zmiana planów i z dwójką przewodników ruszyli ku kurhanowi. Louis miał nadzieję, że ci co z nimi idą znają się na robocie w lesie i umieją walczyć jeśli będzie trzeba.
Nie liczył zbytnio na ich pomoc. Mieli bowiem obserwować tylko.

Dotarli w końcu do kurhanu. Przed wejściem do niego krążyło dwóch gorów. Jeden miał róg, którym mógł ostrzegać pobratymców. Tego należało pozbyć się w pierwszej kolejności.
Na słowa Gasparda, który nie wierzył w siłę chłopskiej broni Coriolis przygryzł wargi.
- Ja bym się na górę kurhanu dostał i tam podszedł. Ostrzelał ich i zeskoczył im na łby zanim zareagują jeśli w ogóle będą w stanie.- Zaproponował łowca patrząc na okolicę.
- Widzicie? Nad wejściem można się schować za menhirami i podejść na bliską odległość.- Pokazał palcem na skały wznoszące się nad wejściem i patrolujących go chaosytów.
 
Hakon jest offline  
Stary 03-10-2016, 15:18   #89
 
Asmodian's Avatar
 
Reputacja: 28566 Asmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputację
Pierrowi nie podobał się ton Bezimiennego. Fakt, że wstydził się swego miana nie poprawiał sytuacji, szczególnie, że dało się wyczuć rozkazujący ton wysoko urodzonego szlachcica. Fakt, że człowiek w kapturze wysłał ich do kurhanu, samemu zostawiając sobie najwyraźniej łatwiejsze zadanie było do przyjęcia. Nie ufał im, a oni nie ufali jemu - choć pachniało to zasadzką Pierre był jednak optymistą.

- A może po prostu na nich uderzyć? Jeśli nie są tak inteligentne, mogą dosłownie wykonać rozkaz swoich panów i dmuchnąć w ten instrument - Pierre wzruszył ramionami.
-Z drugiej strony jak wrogowie wyjdą z kurhanu na otwartą przestrzeń, łatwiej ich wystrzelacie, a my stratujemy pod kopytami. Przecież do kurhanu nie wjedziemy.... chyba wolałbym się im pokazać. Może uciekną jak zobaczą rycerzy, a jak nie uciekną, tym większa chwała. Zabijanie tchórzy niewarte jest sławy - dodał Pierre poprawiając opartą na ramieniu kopię. Uspokoił konia klepiąc go po szyi. Cokolwiek ustalą, rycerz i tak będzie musiał natrzeć na prymitywnego piechura chaosu. Jeśli jednak khazadka i prostaczkowie im towarzyszący chcą się podkradać....Pierre nie zamierzał odmawiać im zabawy. Może nawet ułoży o tym poemat?
-To jak będzie Panie Gaspard, pojedziemy?-
 
Asmodian jest offline  
Stary 04-10-2016, 02:30   #90
 
kinkubus's Avatar
 
Reputacja: 2406 kinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputację
Pokręciła nosem słysząc odpowiedź tego, który skrywał swoje imię.

Dobra, niech ci będzie, ale jak się okaże, że jesteś jakimś księciem który uwikłany jest w bratobójczej walce, to jak już odzyskasz włości, masz nam sowicie wynagrodzić nadstawianie karku w twojej sprawie.

Trochę popuściła ją fantazja, ale w zasadzie była to prawda. Przecież za sam honor i uczynność gęby się nie napełni; chociaż w tej chwili nie byłoby to najtrafniejsze stwierdzenie, gdyż zapychała ją żarciem, które w podzięce przygotowali im Zakapturzeni.



W drodze do kurhanu, Friga nie mogła się zamknąć, ciągle gadając o Bezimiennym i tak samo natarczywie go zagadując. Chciała wziąć go na spytki, żeby wreszcie powiedział im, kim jest. Wymieniła przy tym chyba wszystkie osoby, które spotkali w trakcie ostatnich kilku dni.
Sporo osób musiało poczuć ulgę, gdy grupa rozdwoiła się.

Mówię wam, to jest ten brodaty, który pomagał przy przestawianiu wozu w L'Anguille.



Pod kurhanem sprawy zaczęły wreszcie układać się dla Frigi w całość.

Patrzcie, ci naznaczeni są chorobą. Pamiętacie piwnicę? Jak waliło z niej chorobą i zgnilizną? To pewnie z tego samego kultu.
Nie była mistrzynią strategii, ale postanowiła i tutaj dodać swoje trzy pensy.
Trzeba sprzątnąć tego z rogiem. Atakowanie ich otwarcie nie będzie dobrym pomysłem, nie wiemy co mają przyszykowane na wypadek napadu. Możemy ich spróbować wywabić, a nawet mam pomysł, jak. Odejdę dalej i zadmę w mój róg, to będzie brzmiało tak, jakby przejeżdżał tędy woźnica. Może się skuszą sprawdzić co się dzieje, a wtedy wy ich wystrzelacie jak podejdą. Ukryjecie się gdzieś po bokach.

Tłumaczyła swoją wersję planu, ładując na wszelki wypadek garłacz. Nie miała zamiaru z niego strzelać, robił za dużo hałasu, ale zawsze raźniej było móc go szybko odpalić.
 
kinkubus jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:41.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167