Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 24-09-2016, 17:24   #1
 
Mortarel's Avatar
 
Reputacja: 783 Mortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwu
[WFRP 2ed.] Legenda o Czarnym Nurcie


Po kilkugodzinnym rejsie promem rzecznym dotarliście w okolice Kemperbad. Ujrzeliście wysokie klify, na których szczycie znajdowało się miasto. W miejscu, w którym rzeka Stir łączyła się z rzeką Reik wybudowano śluzy wodne, za pomocą których odbywał się transport statków w obie strony z położonej wyżej rzeki Stir, do położonej niżej rzeki Reik. W dawnych czasach w miejscu tym znajdowały się niebezpieczne bystrza, lecz dziś, dzięki śluzom, odbywa się tu normalna żegluga.

Prom przybił do przystani położonej na rzece Reik. Znaleźliście się u stóp wysokiego klifu. Przystań była zatłoczonym i ruchliwym miejscem. Pracownicy transportowali towary na zacumowane łodzie, albo też rozładowywali ładownie niedawno przybyłych statków. W poprzek rzeki kursował także prom, przewożący pasażerów na drugi brzeg.

Część pasażerów opuściła pokład waszego promu, reszta zaś popłynęła dalej w górę rzeki Reik, do Nuln. Zeszliście na brzeg rozglądając się dookoła. Ujrzeliście kolejkę ludzi tłoczących się przed windą, za pomocą której transportowano towary i ludzi na szczyt klifu. Zajęliście swoje miejsce w kolejce i po niespełna kwadransie znaleźliście się na szczycie klifu, w Kemperbad.


Miasto zrobiło na was spore wrażenie swoim bogactwem i przepychem. Po ulicach przechadzali się wystrojeni mieszkańcy, a kolorowe ściany wysokich kamienic były bogato zdobione płaskorzeźbami. Na każdej ulicy mieściły się rzędy sklepów, zakładów produkcyjnych oraz magazynów. Liczne patrole straży miejskiej czuwały nad bezpieczeństwem.

Z informacji, które udało wam się do tej pory zgromadzić, wiedzieliście, że legenda o czarnym nurcie odnosi się do tragicznych śmierci i zaginięć mających miejsce od kilkudziesięciu lat w okolicach Kemperbad. Jednak dokładny rejon, o którym wspominała legenda nie był wam znany, a przeszukiwanie każdego zakątka w sąsiedztwie zajęłoby miesiące. Przemierzając wąskie uliczki trafiliście w końcu na karczmę, w której postanowiliście odpocząć po podróży i zaplanować dalsze działania.

 
Mortarel jest offline  
Stary 24-09-2016, 20:54   #2
 
Komtur's Avatar
 
Reputacja: 13132 Komtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputację
Hildur była niską blondynką o oczach koloru Morza Szponów. Była norsmenką i choć miała zbyt wiele krzepy, a jej zdolności bojowe pozostawały wiele do życzenia w stosunku do tego co było kiedyś, wielu jednak przekonało się że nie należy jej zaczepiać, gdyż wszelkie braki nadrabiała wrodzoną agresją i niezwykłą wręcz żywotnością.
Mało kto wiedział czemu trzymała się tej bandy zawszonych krasnoludów i mało kto wiedział że miało to związek z potężną klątwą skrzywdzonej wolwy. Tak czy siak jej los był związany mocnymi nićmi przeznaczenia z tymi trzema pokurczami, a także z tą dziewczyną o dziwnym imieniu Basima, a na której widok przechodził ją dreszcz i to bynajmniej nie strachu.
 
Komtur jest offline  
Stary 25-09-2016, 00:20   #3
Konto usunięte
 
Ulli's Avatar
 
Reputacja: 593 Ulli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemu
Zorgrim kroczył ulicami Kemperbad uśmiechając się na prawo i lewo do przechodniów niczym przygłup. Już sama żegluga wprawiła go w dobry nastrój. Przypomniały mu się stare dobre czasy. Oczywiście nie rozpowiadał na prawo i lewo o przeszłości, ale zdarzało mu się kiedy był wstawiony zaśpiewać jakąś marynarską pieśń lub rzucić jakieś przekleństwo właściwe ludziom morza. Zaraz potem popadał w melancholię i często wściekłość ale nie trwało to długo. Nawet w swojej niezbyt jak na krasnoluda komfortowej sytuacji zachowywał wrodzoną pogodę ducha i optymizm. Co do wyglądu to był w tym trudnym do określenia wieku między dojrzałością a zgrzybiałą starością. Żylasty i barczysty. Inaczej być nie mogło. Dwuręczny topór, który niósł w lewej ręce był zbyt ciężki dla jakiegokolwiek człowieka i większości krasnoludów. Długi irokez i podobnej długości broda była znakiem, że na ścieżkę ku zagładzie wstąpił dość dawno. Mimo to jego tors i twarz poznaczona była niezbyt wieloma bliznami. To oznaczało albo, że mało walczył, albo że walczył dobrze. Pierwszego nikt mu nie zarzucił. W każdym razie nikt z żyjących.

-Słyszelista Balgrim, Halgrim? Kilkadziesiąt lat! To brzmi naprawdę dobrze. Tyle czasu cosik morduje. Ha! Niech mnie, pachnie zagładą! Co prawda nienawidzę Reiklandu i wolałbym zginąć gdzie indziej, ale nie można wybrzydzać! Ciekawe czy można tu się dobrze napić?!

Mówiąc to wyciągnął zza pasa butelczynę i podniósł ją do ust a ponieważ była pusta klnąc po khazadzku cisnął ją o ścianę jednej z kamienic tuż nad głowami przechodzącego patrolu straży miejskiej. Strażnicy dziwnym trafem odwrócili głowy w drugą stronę i przyśpieszyli kroku.

Widząc szyld karczmy ruszył do krasnoludzkiej szarży. Pierwszy dopadł drzwi i otwierając je z kopa wparował do środka. Stanął przy barze zza którego ponad powierzchnią blatu wystawała tylko połowa głowy i oczywiście irokez i wydyszał do nieco wystraszonego karczmarza.

-Coś do picia, coś co wypala wnętrzności! I jeszcze jedno! Widzisz te dwie?- gruby paluch ozdobionej licznymi bransoletami ręki wskazał wchodzące do karczmy Hildur i Basimę- coś bardzo tłustego do zjedzenia dla nich. Ja zapłacę! Na Grungniego, nie mogę patrzeć na te szkielety! Przez całą drogę bałem się, że z głodu kopyta wyciągną a mi nie wypada się bać! No pora posadzić dupę.

Kierując się ku jednej z ław obrzucił spojrzeniem karczmę czy nie znajdzie się tu jakiś kandydat do bójki lub siłowania na rękę.
 
__________________
Zawsze zgadzać się z Clutterbane!
Ulli jest offline  
Stary 25-09-2016, 00:27   #4
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 27928 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Szli od barki i wind. Halgrim powoli uspokajał się po niedawnych torsjach spowodowanych podróżą na wodzie. Nie zwracał zbytnio uwagi na otoczenie idąc za resztą.
-Tyle lat morduje i nikt nic nie wie. Wolałbym by dziewczęta przeżyły i mogły dać wiarę, że godnie padliśmy i przodkowie nas przyjęli.- Odpowiedział Zorgrimowi. Hakerson od niedawna znał khazada, ale jego poczucie humoru i dobry nastrój udzielał się i mu. Halgrim był najmłodszym z zabójców i wiekiem i stażem. Łatwo było poznać po dość krótkiej brodzie i rzadkim chociaż dość wysokim irokezie. Był dobrze zbudowany nawet jak na krasnoludzkie standardy.

W końcu dotarli do gospody. Zorgrim poleciał jak poparzony ku drzwiom a reszta ruszyła za nim. Wchodząc Hakerson rozejrzał się po sali szukając jak pozostali zabójcy chętnych na rozróbę. Skierował swoje kroki do jednej z ław przy ścianie i siadł.
Halgrim siedział pijąc z wolna swoje ale. Korbacz oparł po przyjściu o ścianę w zasięgu ręki i z początku rozglądał się po gościach. Kiedy uznał, że jest nudno i spokojnie zajął się przyniesionym jadłem i towarzyszami.
- Wpienia mnie Balgrim, że te człeczyny nawet nie wiedzą gdzie znikają ich krewniacy. Marnujemy czas na dowiadywanie się zamiast szukać tego co nami pisane.- Zwrócił się do starszego z zabójców siedzących przy stole. Halgrim był nieco wkurzony na starszego khazada za przycinki na barce. Hakerson miał podczas tej parogodzinnej wyprawy iście denerwującą chorobę morską co w swoich docinkach i naśmiewaniach wykorzystywał Zaragarson. Młody nie był wstanie mu odgryźć a teraz ciągle siedziała w nim irytacja. Nie dość, że dał się namówić na tą cholerną podróż to był tematem żartów towarzyszy. Gdyby nie przyjaźń którą darzył jednookiego przywaliłby takiemu, ale z drugiej strony już przywykł do docinek.
- Macie jakieś pomysły jak ucapić trop?- Rzucił do pozostałych.
 

Ostatnio edytowane przez Hakon : 25-09-2016 o 00:39.
Hakon jest offline  
Stary 25-09-2016, 02:23   #5
Dnc
 
Dnc's Avatar
 
Reputacja: 687 Dnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwuDnc jest godny podziwu

Jednooki krasnolud zszedł na ląd i od razu gęba mu się nie zamykała. Jak przystało na starego wilka morskiego, co więcej niż połowę swego życia przepłynął na wodach Morza Szponów - bliżej mu było do setki niż pięćdziesiątki więc trochę tam popływał - musiał negatywnie skomentować flisaków co po jakieś gównianej rzeczce pływają.
- Kurwa widzieliście to? - gadał niby do wszystkich ale najbardziej to chyba do siebie - Cioty porobili sobie śluzy, jak by bez tego pływanie po tej rzece było wymagające.Do stu beczek zjeczałego rumy i pewnie dumni z siebie są! - Balgrim splunął pod nogi - Wypłynęli by na pełne morze i by się skończyło rumakowanie!
Były już syn Zaragara, bo ojciec się już do niego nie przyznawał pił do awantury jaką wywołał na promie. Grzecznie, w jego mniemaniu zwrócił uwagę flisakom, że gówno się znają na żegludze. Po dosyć gorącej dyskusji, pod czas której większość drużyny trzymała go by nie zrobił krzywdę przewoźnikom krasnolud był nie zadowolony, że nie udało mu się przemówić do tych rzecznych szczurów.
- Trzeba było mnie wtedy puścić. To bym mu najebał... -gderał pod nosem gdy wchodził w kolejne kałuże pełne błota. Woda z błotem chlupała w jego butach, z ktorych każdy obecnie były związane dwoma rzemieniami by się nie rozpadły i Balgrim nie musiał chodzić boso. To dokładnie pokazywało jego przywiązanie do materialnych spraw, miał już dawno kupić sobie jakieś nowe buty ale wolał wszystkie swe zmartwienia utopić w kuflach piwa. Złoto jakoś się go nie trzymało...

Gdy Zorgrim zamowił alkohol były żeglarz od razu ze swego miejsca przez całą karczmę krzyczał:
- Nie ma się co pierdolić! Ty co nalewasz te siki co nazywasz piwem! Dwa razy dawaj tą gorzałę dla nas! Co by chodzić nie trzeba było.
Gdy usiedli spojrzał na na Halgrima, z którym podróżował już tak długo i do którego tak bardzo się przyzwyczaił. Oczywiście sam się do tego, nawet przed samym sobą, nigdy by nie przyznał.
- Młody uważaj co tutaj będziesz jadł i pił a jak znowu będziesz rzygał to kurwa nie na mnie. Niech mnie wszystkie bałwany morskie poturlają takiego szczura lądowego to dawno nie widziałem. Hehe - zaśmiał się po czym widząc zdenerwowany wzrok kompana i nie chcąc przeginać odpowiedział mu:
- A co się dziwisz, że nie wiedzą? Jakieś śluzy sobie robią, wszystko na łatwiznę. Pewnie sami tutaj trefnisie i konowały mieszkają znaczy się strasznie niedojdy to i walczyć nie potrafią. To kurwa giną im krewniacy.
Zabójca przerwał na chwilę bo przyszło ich zamówienie.
- Na pohybel skurwysynom! - wzniósł toast i szybko wypił swoją porcję. Otarł brzegiem dłoni swoje usta, splunął żółtą śliną i dalej mówił:
- No myślę, że tutaj jakaś straż czy coś takiego działa. Tam pewnie udają, że coś robią to może będą coś więcej wiedzieli. Wyślemy tak którąś z sikorek - wskazał na panie z drużyny - Co się lepiej dogadają z nimi niż my...
Po chwili poprawił opaskę na oku i rozglądnął się za kolejnym piciem. Zauważył, że cały swój tobół - czyli dwie sztuki broni i plecak leżą na stole- zrzucił je na ziemi co by nie przeszkadzały.
Jeszcze zlustrował karczmę czy aby przypadkiem ktoś zbyt natrętnie się im przypatruje po czym odwrócił się ponownie do drużyny by brać dalej udział w rozmowie.
 

Ostatnio edytowane przez Dnc : 25-09-2016 o 02:31.
Dnc jest offline  
Stary 25-09-2016, 04:05   #6
 
kinkubus's Avatar
 
Reputacja: 2405 kinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputację
Przez cały rejs Basima opierała się o barierki promu w milczeniu wpatrując na przemijający krajobraz. Woda źle jej się kojarzyła, ale w Imperium był to jeden z najszybszych środków transportu. Sporadycznie doglądała konia, czy aby nie wierzga, ale ten był wyjątkowo spokojny, podobnie do rzeki Riek.
Koń na barce? Oczywiście, że nie chcieli jej wpuścić z koniem, ale pod groźbą wpierniczu nie na takie ustępstwa człowiek przyzwalał. Flisacy odetchnęli z ulgą, kiedy wreszcie dopłynęli na miejsce.

Kolorowe miasto kojarzyło się z domem, co dało się zauważyć po ubraniu ciemnoskórej kobiety. Może barwy już wyblakły, ale wciąż dało poczuć się egzotykę; czerwone i błękitne niegdyś ubranie wytarło się od lat noszenia, a drobne wisiorki i inne ozdóbki już dawno poodpadały.
Coś na wzór kaptura owijało jej głowę, skrywając krótko i niedbale ścięte włosy, a tatuaże skutecznie zakrywały zabliźnioną skórą na twarzy i rękach, jakby po przejściu jakiejś nieprzyjemnej choroby. Blizny roznosiły się na całe ciało, tatuaże zaś pokrywały, oprócz twarzy i rąk, również górną część torsu. Kto widział, ten widział, nie wnosząc dlaczego.

Efektu egzotyki dopełniało uzbrojenie kobiety, które było jak nie z tego świata. Mocno wygięta szabla, okrągła, ozdobiona tarcza, równie wygięty nóż, dziwny pancerz zbudowany z płytek. Tylko łuk należał do tego, do czego przyzwyczaiło się Imperialne oko.



Szła przez ulice Kemperbad, jakby wtapiała się w tłum. Nie zwracając uwagę na nikogo, podążając za głośnymi towarzyszami, co jakiś czas wtrącając, żeby nie przeklinali. W gospodzie stanęła za Swensonem, popatrzyła na karczmarza swoimi przenikliwie brązowymi oczami i pokiwała palcem oraz głową.

Nie jem jak te trzy prosięta — powiedziała dawkując słowa i z bardzo silnym akcentem, nieznanym w tych stronach chyba nikomu — dla mnie pieczywo z mięsem, byle nie świńskim. I woda.

Oszczędziła mu wszystkich przykazań odnośnie przygotowania mięsa. Czego oko nie widzi, tego sercu nie żal. Przysiadła się do „prosiąt” i słuchała, co też mają do powiedzenia. Tym razem tęż będą gadać o skarbie?

Położyła swoją dłoń na dłoni Balgrima, gdy ten zaczął wykrzykiwać toast.

Uspokój się przyjacielu. Zjemy i będziemy myśleć o poszukiwaniach. Pewnie nie jesteśmy jedynymi, których to interesuje. Jeżeli nie będziecie ich obrażać, jestem przekonana, że dogadacie się ze strażą sami. My — mając na myśli bardziej Hildur niż je obie — w tym czasie będziemy mogły popytać na targu. Warto byłoby również sprawdzić, czy nie mają tutaj jakiejś mordowni, bo ten lokal mi na taki nie wygląda. Tam może uda się dowiedzieć więcej, niż wiedzie pogłoska na ulicy.
 

Ostatnio edytowane przez kinkubus : 25-09-2016 o 09:40.
kinkubus jest offline  
Stary 25-09-2016, 10:36   #7
 
Mortarel's Avatar
 
Reputacja: 783 Mortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwuMortarel jest godny podziwu
Zamówiliście jadło i napitek. Karczmarz uwijał się za ladą kompletując zamówienie. Pieczeń z dzika, duszona potrawka z kurczaka, ciemne piwo, gorzałka, miska kaszy. Młoda służka nosiła jedzenie z kuchni i ustawiała na stole przed wami.

Byliście w połowie posiłku, gdy drzwi w karczmie gwałtownie się otworzyły, a przez próg przeszło kilka osób. Na wasz widok jedna z nich powiedziała coś szeptem do pozostałych i gestem ręki kazała im iść na zewnątrz. Następnie ruszyła ku waszemu stolikowi.


-Witam szanowni państwo. - Zwrócił się do was mężczyzna. -Przepraszam, że przeszkadzam, w posiłku, ale w obliczu okoliczności, które Państwa spotkały, nie mogłem przejść obojętnie.
-Otóż doszły mnie słuchy, że przybyliście Państwo dziś do miasta, a także że ominęliście na przystani punkt opłat. Nie wiem czy jest wam państwu wiadome, ale każdy nowo przybyły podróżny, zgodnie z miejscowym zwyczajem, obowiązany jest do uiszczenia opłaty za "ochronę". - Tłumaczył.

-Jedna srebrna moneta od podróżnego. - Dodał. -Niestety, jako, że ominęliście Państwo punkt opłat, to do powyższej opłaty zostały doliczone koszty windykacji, zgodnie z miejscową Tabelą Opłat i Prowizji, to będzie 1 srebrniak za ustne upomnienie, 8 srebrniaków za egzekucję wierzytelności poza portem, a także 5 złotych koron kosztów windykacji tytułem wynagrodzenia windykatorów. - Wyliczał.

-To daje razem 6 złotych koron. Bardzo proszę o natychmiastowe uiszczenie płatności. - Oznajmił. Zwróciliście uwagę, że mężczyzna bardzo uważnie przygląda się Basimie i Hildur.
 
Mortarel jest offline  
Stary 25-09-2016, 19:05   #8
 
kinkubus's Avatar
 
Reputacja: 2405 kinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputacjękinkubus ma wspaniałą reputację
Basima odsunęła się trochę od ławy. Chciała mieć nieskrępowany dostęp do dżambii, która jak dla niej, znajdowała się już w jej dłoni.
Nie miała ochoty się patyczkować, szczególnie, że dzień należał do tych przykrych z jedynie jej znanych powodów. Popatrzyła na mężczyznę i zaczęła do niego mówić tak, jakby nic wielkiego się nie stało.

Psujesz nam atmosferę, nieznajomy. W stronach z których pochodzę, prawo nie działa wstecz i tobie również radziłabym przyjąć takie założenie. Następnym razem niech twoi ludzie sumienniej wykonują swoją pracę. Jeżeli są tak samo bezczelni, jak ty, będziemy mogli ich zawczasu sprać.

On mógł tego nie wiedzieć, ale zespół na pewno wiedział. Oko Basimy zaszło blaskiem, była gotowa bez skrupułów zasztyletować natrętnego gościa na samym środku karczmy, do tego w centrum miasta. Potrafiła poruszać ręką w zastraszającym tempie. Wystarczył jej mały, drobny pretekst: nie zobaczy w jego oczach strachu lub nie odejdzie natychmiast od nich.
 
kinkubus jest offline  
Stary 25-09-2016, 20:01   #9
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 27928 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Halgrim odwrócił się słysząc wchodzących. Zaczął ich obserwować spode łba. Kiedy człowiek podszedł do ich stolika podniósł kufel z piwem i zaczął opróżniać naczynie.
Kiedy jegomość wspomniał o "ochronie" Hakerson prychnął w kufel aż piana pofrunęła wokół. Zaczął się śmiać i zarazem krztusić.
Człowiek widać nie zareagował i dalej prawił o powinnościach i wyliczał należności.
- Chyba sobie człeczyno żartujesz.- Rozpoczął mówienie gdy uspokoił kaszel i Basima już skończyła swoje.
- Spieprzaj kmiocie i przyjdź z tymi windykatorami to pokażemy wam coś na temat ochrony.- Powiedział nachylając się lekko ku dziwnemu samobójcy.
- Weźcie tylko złota trochę na pokrycie kosztów nauki i opłaty za lokal.- Wyprostował się i popatrzył po pozostałych zabójcach oczekując pochwały za jego żart. Halgrim nie był mistrzem humoru lecz niestety sam twierdził co innego. Zaczął się lekko śmiać, ale widząc brak reakcji zezłoszczony zwrócił się do człeczyny.
- Jeszcze tu jesteś? Spierdalaj!- Ryknął przy ostatnim słowie. Lubił bójki, ale nie z jednym człeczyną. Jakby tamci dołączyli to co innego. Dałby upust emocjom, które się zebrały po przeklętym rejsie.
 

Ostatnio edytowane przez Hakon : 26-09-2016 o 09:54.
Hakon jest offline  
Stary 25-09-2016, 21:46   #10
 
Komtur's Avatar
 
Reputacja: 13132 Komtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputację
Hildur nawet nie wysilała się na jakąś reakcję w stosunku do człeczyny żądającego złota. Kretyn nie rozumiał z kim ma do czynienia i jak wyjdzie z tej karczmy z wybitymi zębami, to będzie mógł mówić o szczęściu.
 
Komtur jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:06.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166