Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 31-03-2017, 17:35   #1
 
Ardel's Avatar
 
Reputacja: 14797 Ardel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputację
[18+] W błocie, krwi i piwie!: całus Khorne'a

16 Sigmarzeit 2523, Marktag
Salkalten (hex 0802)
Trzy tygodnie to bardzo dużo czasu. Wystarczająco dużo, by zarobić, poznać nowych ludzi, nowe miejsca, nowe plotki. Wystarczająco dużo czasu, by zaciągnąć okrutne długi u okrutnych ludzi i zdobyć sporo nowych zobowiązań. To także czas, który można wykorzystać na podróże, odpoczynek i pijaństwo. Jakby na to nie spojrzeć – to prawie miesiąc, a miesiąc czasu w Ostlandzie, który wciąż drży, po tym, jak został stratowany przez Archaona, to naprawdę długi okres. Pytanie jest jedno – czy nasi bohaterowie, którzy oczyścili wrak statku z nieumarłych, pokonali grupę orków dręczących Auerschmied i, cóż, po prostu przeżyli wykorzystali dobrze końcówkę miesiąca Orki i połowę Sigmarzeit? To wiedzą tylko oni, ich sakiewki oraz, tutaj lekkie nagięcie zasad prywatności w przypadku Franza nie powinno spotkać się z urazą, kilka uroczych kurew.

Obecnie jest szesnasty dzień Czasu Sigmara, dzień targowy, trzeci dzień tygodnia. Mannslieb, który właśnie pojawia się na zmierzchającym niebie, jawi się w postaci cieniutkiego rogalika. Jest nieco cieńszy od rogala, którego Martin jadł tego dnia na molo. Jaki to był spokojny czas… Siedział na dupie, letnie słońce grzało w plecki, od morza wiała przyjemna bryza, która wysuszała pot na czole i policzkach. Niedaleko jakaś baba pochylała się nad sieciami, wypinając tłusty zadek ku górze, przypominając monumentalną górę na piaszczystej równinie. Taką z dwoma szczytami, przedzielonymi głębokim parowem. Mewy, obrzydliwe ptaszyska, zajadały się obrzydliwymi szczątkami ryb. Ale było cudownie, tak cudownie spokojnie. Nie to, co teraz…


Zanim jednak dowiemy się, co nie było tak spokojne w otoczeniu Martina, opowieść skupi się na moment na Ullim Rechthagerze, wyklętym middenlandzkim szlachcicu, o którym Martin Sever słyszał jedynie opowieści. Ulli, dwa dni po sławetnych wydarzeniach na statku, kiedy udało się w błyskawiczny sposób spieniężyć łupy za pośrednictwem Stowarzyszenia Wioseł (z których to zarobków nikt nie był zadowolony – nieco ponad sto koron na głowę za śmierć Mungaeira, sporo ran i nieco szaleństwa) szlachcic oświadczył, że pora na niego. Musiał odzyskać honor, który utracił za dawnych dni. Niedawne wydarzenia, w tym niewola i niewygody podróży, przekonały go, że nie ma co odwlekać całej sprawy. Kiedyś i tak będzie musiał wrócić do Middenheim i spotkać się w sądzie ze swoimi wrogami. Może odkupi swoje wątpliwe winy służąc w armii? W każdym razie pożegnał się z kompanami, co jak okazało się, nie było zbyt rzewnym wydarzeniem, i wyruszył do stolicy Middenlandu na świeżo zakupionym koniu.

Ścieżki reszty członków dziwacznej grupy, to jest krasnoluda, Kislevczyka (Ungoła! Jestem Ungołem, nie przeklętym Kislevczykiem), pozbawionego sumienia najemnika oraz giermka, który najwyraźniej lubi nieletnie, nieco się rozeszły. Brenton podróżował z karawanami kupieckimi i nawiązał bliski kontakt z Rycerzami Pantery, Ragnar skupił się na doskonaleniu rzemiosła i poznawaniu rynku w Salkalten, Atanaj podejrzanie dużo czasu spędzał w Verborgenbucht u zielarki, a Franz znikał na całe dnie i co jakiś czas wracał mocno poobijany. Ragnar widział raz jak nieco przerażony kupiec na targowisku oddaje mu dość ciężką sakiewkę. Jednak, może poza Brentonem, którego nie było ciągle na miejscu, mężczyźni utrzymywali dobre kontakty (co sprowadzało się do przepijania dziennego zarobku w Rudej Owcy, gdzie Greta zaczęła traktować ich jak dobrych przyjaciół i zawsze mieli do dyspozycji swój obdrapany stolik w kącie Sali).

Wracając na moment do wątku Martina Severa – on także dołączył w pewnym momencie do przyjemnych wieczorów w Rudej Owcy. Dokładniej trzy dni wcześniej (licząc od konsumpcji rogalika na molo). Kiedy dotarł do Salkalten w poszukiwaniu złodziejskiego nasienia, które porwało jego chabetę, udał się do burdelu, by zasięgnąć języka i rozluźnić się nieco po ciężkiej wędrówce i napięciach wynikłych z jego pościgu. Tam spotkał Franza, gdzie zaprzyjaźnili się w prosty sposób – okazało się, że tego dnia burdelmama postanowiła wprowadzić pewnego rodzaju ofertę – dwie dziewczyny w cenie jednej. W założeniu miały to być dwie dziewczyny dla jednego faceta, jednak dla Franza burdelmama zrobiła wyjątek i pozwoliła mężczyznom wziąć dwa pokoje z dwoma pannami, płacąc tylko za jedną. Nie było siły, która mogła rozerwać tak rozpoczętą męską przyjaźń.

W historii zdaje się brakować wciąż jednego elementu… A tak! Elfka! Quyl-Isha. Jednak zanim pojawi się w opowieści, opisać wypadałoby co działo się w Ostlandzie, o czym wiedzą nasi awanturnicy.

Otóż jakiś tydzień PR (przed rogalikiem) do Salkalten doszły plotki o epidemii w Auerschmied. Podobno nikt nie przeżył, chociaż kto tam wie ile jest prawdy w plotkach. Nieco wcześniej grupa awanturników, którzy kazali mówić na siebie Pokojowy Pakt, przyniosła ze sobą głowy czterech harpii, które zawisły nad południową bramą miasta. Cholera wie po co je tam ktoś wieszał, jednak Pokojowy Pakt zebrał całkiem przyjemną zapłatę od Księcia-Elektora. Jednym z najdziwniejszych zjawisk było pojawienie się w mieście Floriana. Zapewne wrył się w pamięć Ragnara, Franza i Brentona (a może o nim zapomnieli?) pewien szaleniec, który podróżował z Rycerzami Pantery, który gadał do lalek, nazywał wszystkich Florian i dużo, dużo jadł. Ten właśnie Florian zaczął pojawiać się w mieście obok Jurija Radujeva, grubej szychy, jak to niektórzy mawiają, Salkalten. I co najdziwniejsze – wyglądał na poważnego, inteligentnego człowieka, nie na szaleńca. Na drogach zrobiło się niebezpiecznie, podobno krążą tam grupy mutantów, zwierzoludzi i jakichś fanatyków religijnych. Książę-Elektor postanowił coś z tym zrobić i wypłaca po 15 koron za głowę mutanta (z dowodem, na to że był mutantem, od czasu paru nadużyć…) i 20 za głowę zwierzoczłeka. Co dziwne nie płaci za głowy fanatyków religijnych…

Pewnego dnia Franz przyniósł także informację o lokalizacji Stulejkowej Jamy, gdzie rezyduje tajemniczy Czopek, który ustanowił nagrodę za głowę Ragnara i Franza.


Wróćmy jednak do opowieści, która najbardziej zaciekawi czytających. Martin Sever, Franz Schierke, Atanaj Chudy, Brenton Grisk i Ragnar Młotołam stali przed bramami miasta, zastanawiając się, jakby tu wprowadzić ich nową, dziwną towarzyszkę do miasta. Prawdopodobnie kobieta, rasy elfickiej (o czym świadczyły uszy i przeczył zapach), przedstawiająca się jako Quyl-Isha Cynath, co wszyscy zapamiętali po prostu jako Kisza, nie chciała bowiem zdjąć maski, która upodabniała ją do istot, na które polowała. A polowała na zwierzoludzi. W ten sposób to poznała Ragnara, którego złapała w sieć, gdy wyprawiał się do lasu po drewno, bo był włochaty i przypominał jej nieco bestię. Szczęśliwie bronią z wyboru był tutaj bolas a nie strzała. Świadkiem sceny był Franz i Atanaj, którzy szybko pomogli zażegnać zagrożenie i jakoś tak wyszło, że się z elfką polubili (szczególnie Atanaj, któremu zapach Kiszy przypominał dawne, dobre czasy – obecnie kąpał się zdecydowanie zbyt często, ale cóż… Ada kazała, to dokonywał regularnych ablucji).

Strażnicy przy bramach Salkalten za nic w świecie nie chcieli wpuścić elfki, dopóki ta nie pokaże twarzy. Widzieli jej uszy, owszem, ale twierdzili, że komendant ich zabije, jak wpuszczą do miasta jakiegoś mutanta czy zwierzoczłeka. Problem trzeba było jakoś rozwiązać, szczególnie, że za moment zrobi się całkiem ciemno, a za murami miasta czeka piwo, wygodne łóżko i jeszcze troszkę piwa.
 
__________________
Prowadzę: Ślepy los
Jestem prowadzon: Tajemnice Borochłodów, Utracony Świat


Ostatnio edytowane przez Ardel : 09-04-2017 o 15:28.
Ardel jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:08.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166