Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 12-01-2018, 23:48   #1
AJT
 
AJT's Avatar
 
Reputacja: 14597 AJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputację
[WFRP 2ed.] Cz.7 - Grafitowi - Źle się dzieje w Nuln





ŹLE SIĘ DZIEJE W NULN


************************************************** ********



Droga z farmy Enormschwein do Nuln nie była najprzyjemniejszą, ale nie była też szczególnie niebezpieczna. Na palcach jednej ręki można było zliczyć ilość nieskoordynowanych ataków, które i tak z łatwością były powstrzymywane przez wprawionych w bojach wojaków. Nie zobaczyli też już więcej białofutrych kozłoludzi, którzy najwidoczniej nie szukali zemsty, tylko możliwości wrócenia do swojej domowej zagrody. Musiała ich zostać rzeczywiście tylko dwójka, bo przy większej liczebności niewątpliwie by zaatakowali, prawdopodobnie już przy farmie.

Malec również do najcichszych nie należał, co wprawiało w niemałe nerwy grupkę facetów. Ku zdziwieniu Franca osesek nie przepadał za kiełbasą, boczkiem, ani nawet kiszone ogóry nie były mu we smak. Całe szczęście dla małego zupełnie inne podejście i wiedzę miał Bogdanov. Wiedział, że dziecko było do tej pory karmione mlekiem. I tego też się obawiał, bo nie było to mleko matki, tylko zmutowanej maciory. Niemniej jednak, jak już się podjęli opieki nad nim, to obserwował go uważnie, ale też i zajmował się nim porządnie. Gdy tylko mijali jakąś osadę zaopatrywał się w świeże mleko. Wdrażał też dzieciakowi powoli nową dietę, dokładnie rozdrabniając mu każdy z posiłków.

Źle się działo z Raen’drelem. Jedna z ran, których nabawił się na farmie, mimo iż zdawała się być tylko draśnięciem, zaczęła czerwienieć. Kilkukrotnie ją odkażał, a także próbował z Borysem ją leczyć, jednak nic nie szło po ich myśli. Po kilku dniach elfa trawiła już duża gorączka, dreszcze, a także ostra biegunka. Rana na prawej nodze czerwieniała, a ta czerwień się rozrastała, by ostatecznie pokryć się cała pęcherzami. Pewnego dnia i Bogdanov obudził się z zaczerwienieniem na palcu, które lekko piekło. Wtedy też zalecił, że trzeba elfowi nogę ciąć. Na własną odpowiedzialność długouchy jednak zdecydował się wstrzymać. I był to dobry wybór, kolejnego dnia zaczęło wszystko się cofać. Niemniej jednak Borys polecił wszystkim nie dotykać, ani Raen’drela, ani rzeczy, których elf dotykał. Sam Borys też bacznie oglądał swój palec. Szkoda było profilaktycznie się go pozbawiać, ale z drugiej strony, bazująć na swym doświadczeniu, wiedział iż wiele można zaradzić, jak nie pozwoli się jakiejś zarazie roznieść.

Wszystko to znacznie opóźniło ich dotarcie do celu.

***

Zbliżając się do Nuln Detlef, z wstawkami Franca, opowiedał nieco o tym jednym z największych imperialnych miast. Słynęło ono z Imperialnej Akademii Artylerii, posiadało Uniwersytet Nulneński jak i na przykład Akademię Magów oraz szereg innych uczelni kształcących elitę społeczeństwa Imperium. Utworzone przy dwóch dużych rzekach Reik i Aver miasto było również ważnym centrum handlowym, gdzie spotykali się kupcy powracający z Estalii i Tilei oraz innych zakątków świata.

Miasto miało być piękne. Ulice równo wybrukowane białą kostką. Drzewa z kwitnącymi kolorowymi kwiatami. Wiecznie przelewająca się w marmurowych fontannach woda. Było ono niegdyś stolicą, gdzie przeniósł ją urodzony tam Magnus Pobożny.

Był tam szereg dzielnic. Portowa, uniwersytecka z strzelistymi wieżami okazałych budynków, świątynna, targowa gdzie można było kupić wszystko jeśli tylko miało się odpowiednią illość gotóki, czy przemysłowa z budynkiem Gildii Inżynierów. Najbogatsze było Stare Miasto, gdzie wszystkie budowle to olbrzymie wille z ogrodami. Tam też znajdował się pałac hrabiny von Liebovitz oraz największą w Imperium Świątynia Vereny. Za to najbiedniejszą i o najgorszej reputacji, była dzielnica zwana Labirynt. Tam gwałty, morderstwa i trupy na ulicy to była rzecz powszednia.

***

Do Nuln trafili najwyraźniej jednak w bardzo niefortunnym momencie, gdyż miasto zdawało się być ogarnięte chaosem i histerią. Nie wyglądało tak, jak w pamięci mieli ci, którym udało się już tu w przeszłości zawitać. Trudno było ujrzeć ten przepych. Wszędzie byli za to wściekli, pijani mieszkańcy, którzy wylegli wieczorem na ulice. Grupka szła przed siebie próbując znaleźć miejsce do spoczynku na noc. Zmęczeni podróżą, nie angażowali się w niebezpieczne sytuacje przymykając na nie oko. Mimo to widzieli jednak, jak mniej strzeżona kamienice, sklepiki i kramy są plądrowane. Widzieli też parę bijatyk w tym i bijące się całe grupy. Straż miejska próbowała rozpędzić rozwścieczonych ludzi, jednak całkowicie jej się to nie udawało.

Detlef doszedł do wniosku, że o tej porze na próżno już udawać się do Grafitowych i trzeba to odwlec do kolejnego dna. Udali się więc w poszukiwania noclegowni. O miejsce, gdzie mogli spokojne przenocować, nie było jednak łatwo. To ktoś był niepewny do zamiejscowych , nie chcąc w ogóle otworzyć po zmroku drzwi. To rzeczywiście nie było miejsca. To karczma była centrum zamieszek.

Ostatecznie jednak udało się znaleźć pokoje w „Wesołym Karpiu”. Gospodę prowadziła pyskata i bardzo gadatliwa karczmarka Kethe. Niziołka była niską, tęga brunetka i prowadziła to miejsce z trzema córkami. Prędko dało się zauważyć, że była ona kobietą twardą i potrafiącą sobie poradzić z bywalcami tawerny bez męskiego wsparcia. Gdy wzrastało napięcie stawała za ladą baru i stamtąd wykrzykiwała w krytycznych momentach wyciągając broń przypominającą rusznicę. A głos miała tak donośny, że dało się ją doskonale usłyszeć w niemal każdym zakątku „Karpia”. Dało się to wszystko zauważyć już po chwili obecności w tętniącej życiem karczmie.
 

Ostatnio edytowane przez AJT : 13-01-2018 o 00:07.
AJT jest offline  
Stary 13-01-2018, 17:54   #2
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 90904 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Detlef, prawdę mówiąc, nie poznawał miasta. Gdzie się podziały cisza, spokój, zadowolenie, uśmiechy panien i młodych mężatek?
Wszystko się zmieniło i to w sposób, który upodobnił miasto do Labiryntu, osławionej dzielnicy Nuln. Włóczenie się po ulicach nie należało do rzeczy rozsądnych, a chociaż z dotychczasowych przygód wynikało, że z rozsądkiem nieco się mijali, to nie na tyle, by mieszać się w uliczne burdy, starcia ze strażnikami czy ratować czyjąś cnotę lub domy albo kramy.
To, że mało kto chciał wpuścić nieznajomych (na dodatek podejrzanie wyglądających) pod swój dach, wcale Detlefa nie dziwiło. On sam na miejscu tamtych podobnie by postąpił.
Na szczęście nie trzeba było szturmem brać żadnego z domostw, gdyż dzięki uśmiechowi losu Kethe, niziołka, zgodziła się przyjąć całą kompanię na noc. A że „Wesoły Karp” karczmą był, to i kolację zjeść można było.

- Co się stało, że miasto taki chaos opanował? - spytał, gdy tylko Kethe znalazła odrobinę wolnego czasu na rozmowę.

Zorientowanie się w panującej w mieście sytuacji było konieczne, by móc zaplanować działania na dzień następny. Bo prócz odwiedzin u Grafitowych trzeba było załatwić kilka spraw. Na przykład podleczyć się do końca (i tu by się przydała świątynia Shallyi). Co prawda dwie mikstury poprawiły nieco stan jego zdrowia, ale do pełni szczęścia stale jeszcze brakowało. Musieli też pozbyć się dzieciaka (w świątyni być może?), a sam Detlef chciał sprzedać kilka ksiąg...
 
Kerm jest offline  
Stary 13-01-2018, 23:15   #3
AJT
 
AJT's Avatar
 
Reputacja: 14597 AJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputację


- A dziwota się porobiły, dziwota. -
Odparła zagadana Kethe nalewając specjalność karczmy, owocowe wino domowej roboty. - I przebrała się szala goryczy, oj przebrała. Ci tam w pałacach, ja wam mówię, poszaleli!! Mądry, szanowany, i ponoć religijny, zarządca i zastępca elektorski Dietrich Hause popadł w niemałe szaleństwo. Taką nieposzlakowaną opinię i powszechny szacunkiem posiadał ten człek, aż tu nagle bach, podniósł podatki. Ot tak, z niczego, tak z dnia na dzień. I od razu te wysokie daniny, także z dania na dzień, ściągać zaczął. Chyba się nie dziwita jak takie czyny wywołały poruszenie? Prawda? Nie wiadomo też czemu, zamknął też dostęp do miasta pewnej dużej, znanej, karawanie kupieckiej. Nie wiadomo...

Hethe, nalawszy kubki, siadła na moment przy ich ławie.
- Do tego też zginął niejaki Tilusch Remermann, kapitan straży. - Detlef spojrzał z jeszcze większą uwagą na karczmarkę rozpoznając imię członka Grafitowych, którego spotkał pod Taugegebeg.
- I ja wam mówię, jako mówią, że zginął jakoś dziwno. I mówią też, że na polecenie tegoż Hausa powariowanego. I ukryć to próbują, bo oficjalnie wszyscy milczą. Nici. A z nim i też kilku ludzi ze straży życie potraciło. Nie on sam. Nikt nic nie wie, nikt nie widział. Zaczęły się wtedy i protesty u strażników i jeszcze większej ilości zwykłych ludzi, i tak dalej, co prędko przeszło na uliczne burdy. A co gorsza, elektorka i miejska rada sama, jakby nie zwracają na to wszystko uwagi. Nic lepiej. Ino gorzej z dnia na dzień. Tak to się porobiło teraz. Hmm. Niedobrze - zamyśliła się na moment niziołka.

***

Borys rozejrzał się po karczmie. Była ona już pełna. Wszystkie stoły były zajęte, a oni przysiedli przy ostatnim z wolnych. W środku była znaczna przewaga ludzi. Pośród nich był tylko jeden khazad i jeden niziołek. Największą różnorodnością cechował się więc stół nowoprzybyłych.

Przy jednym stole w karty grała dwójka ludzi, jeden z nich raz po raz ziorał na stół nowoprzybyłych. Przy kolejnym trójka cicho rozmawiających ludzi o wyglądzie "typów spod ciemnej latarni”. Przy trzecim siedział właśnie khazad i niziołek, a z nimi piękna kobieta. Oni jednak wyglądali, jakby powoli mieli się stąd zbierać. Przy czwartym trójka mężczyzn i kobieta w ciemnych ubraniach i na nich Bogdanov zatrzymał swój wzrok, postanawiając podejść. Chciał zagadać i tu o panującą w mieście sytuację, dowiedzięć się czegoś więcej, jak i załatwić pewien mały interesik...

- (...) a wiesz, czemu elektorka nie zwraca na to wszystko uwagi? - Borys zdążył już wypić z nowymi kompanami kilka trunków, co znacznie poprawiło kontakt i rozwiązało im język. - Bo pewnie coś z jej córeczką się to wiąże. - Mówiący wyraźnie ściszył głos. - Ona pewniakiem też co winna. W towarzystwa różne się wkręciła. Gździ się tu i tam. Mówią, że na spotkania chadza, gdzie całą gromadą ją ruchają. - Końcówkę mówił prawie Borysowi do ucha.

- A ja ci mówię. Utworzyli też nie dawno Komizję Zdrowia. Oni zbierają i wywożą chorych, by poprawić jakość życia, jak mówą, tu, w Nuln. Jednego, po drugim. Chorego, pijaka z rynsztoka i biedaka też. - Bogdanov usłyszał kolejną teorię spiskową.

***

Od karczmarki dowiedzieli się jeszcze jak dość do światyni Shallyi. Nie dopytywała o to kiedy chcą się tam udać, tylko od tazu z troską im rzekła, że jeśli potrzeba jest, to z pewnością nie odmówią pomocy nawet o tej porze. Jednak bezpieczniej byłaby iść tam rankiem.

Kethe znała oczywiście sporo ludzi, dzięki czemu Detlef zdobył adres osobnika, który mógłby się zainteresować książkami, jakie ze sobą nosił. Na targowisko, gdzie mogli sprzedać inne rzeczy, trafiłby też bez problemu.
 
AJT jest offline  
Stary 14-01-2018, 21:44   #4
 
Icarius's Avatar
 
Reputacja: 24563 Icarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputację
Borys powtórzył towarzyszom co usłyszał od obecnych w karczmie. Udało mu się dogadać z Francem wyjście do sióstr miłosierdzia. O obstawę rano poprosił również pozostałych towarzyszy. Sam zamierzał szczerze opowiedzieć o dziecku i poprosić o jakieś jego magiczne zbadanie czy oczyszczenie. Siostry były znane zarówno z dobroci jak i zdolności leczniczych. Borys liczył, że przejmą się losem malucha i niekoniecznie oddadzą go w łapy inkwizycji gdyby coś wyszło nie tak...
Prędzej podejmą się leczenia. Na tym zamierzał skorzystać również Borys i pokazać im swój palec. Który nie wyglądał może tragicznie jednak wzbudzał obawy Bogdanova. Siostry powinny być też zorientowane kogo w obecnej zawiłej sytuacji w mieście najlepiej poinformować o zdarzeniach na farmie. Magiczny kamień z nieba mutujący zwierzęta mógł przynieść wiele złego. Co napawało młodzieńca obawami. Jednak nie jego rolą jest robić porządek w tak znaczącej sprawie. Od tego są służby elektorki bądź inkwizycja. Zamierzał zaspokoić swoją zawodową ciekawość i podpytać o plotkę dotyczącą tajemniczego wywożenia chorych za miasto. To mogła być jakaś groźna epidemia.
 

Ostatnio edytowane przez Icarius : 14-01-2018 o 21:50.
Icarius jest offline  
Stary 17-01-2018, 00:04   #5
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 17560 Noraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputację
Podróż do "Klejnotu Imperium", jak zapewniali Franz i Detlaf, dłużyła się. Poruszali się w iście ślimaczym tempie. Wędrując po lasach zwykł pokonywać połowę odległość lotu jaskółki i to cały czas biegiem. Teraz zaś wędrowali nie tylko wolno co w znacznie gorszym towarzystwie. Nie chodziło nawet o wiecznie wrzeszczącego dzieciaka, one w końcu takie były. Raczej grubiaństwo i opilstwo Franza było największą udręką. Dlatego z uporem krasnoluda omijał zarówno jego jak i brodatego kurdupla rozmawiając niemalże wyłącznie z Raen'drelem, często w eltherin.
Napaści nie były niczym godnym zainteresowania pieśniarzy. Nie można jednak stwierdzić, że ich ostrza marnowały się w jaszczurach. Bardziej od napaści martwił go jednak stan swojego towarzysza. Wyraźnie trafiła go gorączka. Chociaż sam nie był zielarzem to przy postojach wyruszał w las samojeden w poszukiwaniu znanych sobie ziół uśmierzających. Nie bawił się jednak w zbawcę. Wiedział jedynie, które zioła mogą pomóc ale postanowił zawierzyć Borysowi. Ten określał się mianem medyka więc niech się wykaże. Ellidar postanowił po prostu podzielić się antyczną wiedza jego ludu. I chwała duchom zdrowie Raen'drela zaczęło się poprawiać. Nie wiedział czy przebolał by kolejną stratę w jego życiu.

***

"Klejnot Imperium. W takim razie wolałbym nie wiedzieć jak wyglądają te gorsze miasta" skonstatował elf z obrzydzeniem patrząc na oberwańca wybałuszającego oczy i wypróżniającego się w zaułku. Przyłożył ponownie chustkę do nosa.
"Tym powietrzem nie da się oddychać! Ten zaduch, stęchlizna i smród. Tylko najgorsze pola bitew pachną gorzej!"
Narzekał dalej w myślach obserwując pijanych mieszkańców, głośnych i zrozpaczonych. Obijanych w ciemnych alejkach ludzi, rozboje i plądrowanie. Nie miał bladego pojęcia jak tej hałastrze udaje się dotrwać do lat dojrzałych. Kilkukrotnie chciał płazem miecza pokazać tym pół-zwierzętom gdzie ich miejsce ale Raen powstrzymał go delikatnie. Grupa wyraźnie nie chciała zwracać na siebie zbyt dużej uwagi. Ciężko było jednak o to gdy stanowili tak różnobarwną grupę. Widać to było zwłaszcza w karczmie, gdzie wiele nieprzyjemnych spojrzeń taksowało elfy i krasnoluda. Po otrzymaniu stołu i zamówieniu namiastki jadła oraz wody ( za pytanie o wino Ellidar został chóralnie wyśmiany przez towarzystwo przy kontuarze) mieli chwilę spokoju dla siebie.
- Dotarliśmy zgodnie z Twoimi słowami do tego "Klejnotu" - powiedział z przekąsem po elficki. - Może więc podzielisz się wreszcie czego szukasz w tym miejscu, przyjacielu?
Przeczucie podpowiadało mu, że tej nocy nie zazna spokoju.
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 17-01-2018, 01:49   #6
 
Gob1in's Avatar
 
Reputacja: 24612 Gob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputację
Podróż się dłużyła, ale na szczęście obeszło się bez większych niebezpieczeństw. Przynajmniej tak mu opowiadał Ellidar, bowiem Raen'drel niewiele z tego pamiętał przez większość czasu trawiony gorączką. Borys również nie wiedział, czy to pechowe zakażenie rany, czy jakaś choroba, której źródłem byli mutanci.

Tuż przed dotarciem do Nuln Raen'drel zaczął czuć się lepiej. Daleko mu było do pełni zdrowia, ale tocząca go choroba zatrzymała się i zaczęła odpuszczać. Elf wciąż nie czuł się na tyle dobrze, by w pełni angażować się w obowiązki związane z prowadzeniem i ochroną ich grupy. Ellidar wziął na siebie to, czemu nie podołał Raen.

W samym Nuln elf poczuł się dziwnie. Nigdy nie był w tak wielkim mieście i choć widział duże zgromadzenia elfów z okazji różnych uroczystości, narad wojennych i świat, to był pewien, że nigdy nie było aż tyle istot ściśniętych na tak stosunkowo niewielkim obszarze. Jak ludzie mogą wytrzymać w tym zgiełku, smrodzie i ścisku? Po co budować budynki zasłaniające niebo, a do tego nie współgrające z drzewami i inną roślinnością? Od tego zamieszania kręciło mu się w głowie i tym razem był pewien, że to nie z powodu osłabienia.

- To musi być straszne żyć w takim miejscu... - powiedział cicho. - Czy oni wszyscy uczynili coś złego i muszą tutaj przebywać za karę? - zastanawiał się.

Nie trzeba dodawać, że zamieszki, jak się okazało wywołane podniesieniem podatków, były jeszcze jednym dowodem na zadziwiającą ludzką umiejętność komplikowania sobie życia. Mimo niewielkiego doświaczenia i obycia w świecie Raen'drel zdawał sobie sprawę, że tłuszcza rozgniewana decyzjami możnych skora jest do obwiniania za taki stan rzeczy mniej licznych od siebie grupy, a do takich zaliczały się społeczności innych ras zamieszkujące miasto. Najlepiej byłoby nie zwracać na siebie zbytniej uwagi.

Zajmujący się szczeniakiem Franz i Borys stwierdzili, że mogą go oddać do przytułku, dlatego Raen'drel wyraził chęć towarzyszenia im w czasie podróży przez miasto.
- Idźmy wszyscy, w grupie powinno być bezpieczniej. Do tego chciałbym odwiedzić łuczarza, a w każdym razie kogoś, kto mógłby naprawić mój łuk. - Wyjaśnił.
 
__________________
I used to be an adventurer like you, but then I took an arrow to the knee...
Gob1in jest offline  
Stary 17-01-2018, 18:34   #7
 
Komtur's Avatar
 
Reputacja: 15972 Komtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputację
Madock łaził z kumplami po mieście, pomagając im załatwić sprawę dzieciaka. Miał obawy czy ludziska dobrze zrobili zabierając małego, ale z drugiej strony czy zrobiłby inaczej z krasnoludzkim szkrabem? Szczęściem nie musiał odpowiadać sobie na takie pytanie. Gdy wszyscy zajmowali się srającym do majtek grzdylem, Madock rozpytywał tu i ówdzie o rudego maga. Zachowywał się ostrożnie i na razie pytał tylko o magów renegatów, poszukiwanych przez prawo, nadstawiał jednak ucho na wszystkie ploteczki związane ze środowiskiem czarodziejów. Zwracał dużą uwagę na to, czy aby który mag ostatnio nie wzbogacił się nadto. Za radą Detlefa udał się najpierw do siedziby "grafitowych", a później miał zamiar powęszyć także na Uniwersytecie Magii, gdyby i tu nic nie znalazł to może wpadnie na jakiś trop wypytując miejscowych jubilerów.
 

Ostatnio edytowane przez Komtur : 17-01-2018 o 18:38.
Komtur jest offline  
Stary 17-01-2018, 21:31   #8
AJT
 
AJT's Avatar
 
Reputacja: 14597 AJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputację
Noc przebiegła spokojnie… Jeśli można było tak nazwać wszechobecny hałas, przez które nieprzywykłe do niego elfy nie mogły wypocząć. Pierwszy raz znaleźli się w miejscu w którym życie, aż tak tętniło nocą. Nie było tej ciszy i spokoju do jakich przywykli przez całe swe życie. Dla nich, noc była momentem wyciszenia, spokoju, ukojenia nerwów. A tu wrzaski, śpiewy, stukot kopyt koni i wszechobecny harmider. Było to ciężkie do zniesienia.

***
Opuścili karczmę i ruszyli w kierunku Placu Targowego. Z rana było spokojniej, niż poprzedniego wieczora. Dało się jednak też więcej dostrzec rzeczy, które wprost elfy przerażały. Nad dzielnicą na przykład unosiły się brązowe opary, które zdawały się nigdy nie rozwiewać.
Deltef rzucił anegdotkę, że dzielnica w której się znajdowali, powstała gdy nakazano każdą działalność, która przyczyniła się do powstania fetoru, umieścić w tej strefie, jak najdalej od Pałacu.
Zaraz za Wesołym Karpiem była garbarnia. Następnie minęli rzeźnię w której do transportu rzecznego było przygotowywane bydło. Gdy mijali kolejną, podrzędną, karczmę ich oczom ukazał się Stadion Nulneński. - Tu grają w Snotballa- przekazał im szlachcic. Naprzeciwko boiska stała karczma, w której gościli kibice tej dyscypliny. Obok niej budynek bednarza i siedziba straży dzielnicy Smrodliwej.
Niedaleko był też budynek łuczarza, więc za prośbą elfa, nadrobili parę kamienic drogi i poszli wszyscy tam razem. Raen’drel dostał informację, by zostawić łuk i spróbować podejść po niego kolejnego dnia.
Następnie dotarli do Wielkiego Mostu Nulneńskiego. Von Halbach określił go, jako jeden z cudów Świata. Pokazał im z dala mechanizmy, która pozwalały podnieść jego środkową część, by statki masztowe mogły przepłynąć. - Pozwala też oddzielić bogatszą strefę miasta od tej i ma znaczenie strategiczne - dodał Franc.
Minąwszy go znaleźli się w Nowym Mieście, w dzielnicy Targowej. Tętniące tu życiem ulice były ośrodkiem handlu w Nuln. Roiło się od wozów, furmanek i pieszych. Przy panujących w mieście problemach, poza pośpiechem, dało się zaobserwować spory niepokój.
Między mostem a Placem Targowym - Reiks Platz - minęli kilka kolejnych karczm o lepszym, niż ta w której zarezerwowali pokoje, standardzie. Zaraz przy wejściu na plac, spostrzegawczy Borys, zauważył burdel.
Reiks Platz był głównym placem miasta. Na jego środku rósł stary, wykrzywiony wiąz o pniu szerokim jak wiejska chata. Stanowił on swego rodzaju słup ogłoszeniowy, gdzie pracodawcy wywieszali swoje oferty przez co praktycznie cały pień był nimi pokryty. Na tym placu stał również pomnik Magnusa Pobożnego. A na jego północnym skraju budynek straży uniwersyteckiej.

***

Na placu mieli zamiar podejść do pierwszego handlarza zajmującego się mięsiwami i rozpytać o rodzinę dzieciaka. Ale… Jak się o nią zapytać? Pokazać dzieciaka i spytać, czy znany? Spytać o farmę, która jest kilkanaście dni stąd? Znajdującą się na skraju lasu? Przecież zostaną wyśmiani...
Detlef ruszył jednak pewnym krokiem. Jako jedyny pamiętał nazwę z drogowskazu, którą przeczytał, gdy zbaczali z głównego szlaku. Nazwa Enormschwein - wyśmienita wieprzowina, utkwiła mu mocno w pamięci.
I o dziwo okazało się, że tę nazwę kojarzy też sprzedawca do którego zagadał. Detlef dowiedział się jakie było nazwisko właściciela, a zwał się on Otilge Rech. Ale to wszystko. Niestety handlarz nie wiedział nic więcej o jego rodzinie. Gdzie można by były jej szukać, ani też, czy takową w ogóle posiadał.
Gorszy był efekt prywatnego śledztwa Madocka. Przesiewając szczątki informacji jakie dostał uznał, że nie ma żadnej, która przybliżała go do celu. Miał jednak nadzieję, że wizyta w siedzibie Grafitowych zmieni ten stan rzeczy i z pewnością były na to szanse.

***

Rozmowę Delefa przerwał nagle krzyk kobiety. Gdy obejrzeli się w stronę z której dobiegał, zobaczyli jak jakieś dwieście kroków od nich, na ziemi leżała kobieta. Została ona jeszcze raz kopnięta przez uzbrojonego zbira, który stał nad nią w obstawie jeszcze trzech oprychów, w brzuch. Po kolejnym kopnięciu splunął na nią i jak gdyby nic się nie wydarzyło po prostu zaczęli odchodzić. Poza obserwowaniem sceny, nikt z gapiów w żaden sposób nie zareagował. Elfka, jak się okazało gdy podniosła głowę, ubrana była w strój, który mógł świadczyć, że była nierządnicą. Jej twarz zalana była w łzach, które zaczęły się mieszać z płynącą z nosa krwią. Próbowała pozbierać się z ziemi, ale widać było, że była mocno obolała.
 
AJT jest offline  
Stary 17-01-2018, 22:06   #9
 
Icarius's Avatar
 
Reputacja: 24563 Icarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputację
Borys wszedł do burdelu po drodze rzucając do towarzyszy.
- Ja tam w interesach wrócę za modlitwę do Sigmara. - faktycznie dość szybko wrócił ale ze skwaszoną miną. Interes najwyraźniej nie wyszedł.

Gdy elfa upadła a bandyci odeszli, Borys nie wahał się dłuższej chwili. Podszedł do niej by zająć się ranami. Oczyścić i może podleczyć gdyby były poważniejsze. Bacznie patrzył na sakiewkę żeby nikt mu jej nie ukradł. Przez cały czas pobytu w mieście. Rozłożył szeroko ręce gdy podchodził do pobitej kobiety.
-Nie mam złych zamiarów. Jestem medykiem pozwól, że cię opatrzę. - po chwili namysłu dodał - Oczywiście za darmo. - bo ludzie którym w życiu ciężko wiedzą, że jak ktoś nie przedstawi ceny od razu może żądać za chwilę.

Gdyby kobieta pozwoliła się opatrzeć i zdała na pomoc Bogdanova. Ten rzeknie do niej niezobowiązująco.
-Rzekniesz za co zarobiłaś taki łomot? Może i w tym jakoś pomogę.
 

Ostatnio edytowane przez Icarius : 17-01-2018 o 22:16.
Icarius jest offline  
Stary 17-01-2018, 22:16   #10
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 90904 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Detlef z przyjemnością dzielił się wiedzą zdobytą podczas poprzedniego pobytu w Nuln. I miał zamiar robić to tak długo, jak długo nie widział znudzenia na twarzach towarzyszy. Ale by do tego nie dopuścić, dzielił się tylko najciekawszą wiedzą, na dodatek zabierał głos tylko od czasu do czasu.

Prócz przyjemności mieli jednak i obowiązki.
Ku zdziwieniu Detlefa pierwszy napotkany sprzedawca znał właściciela (zapewne już byłego właściciela) tej fermy. A skoro znali nazwisko, to zrobili pierwszy krok ku odnalezieniu rodziny smarkacza. Lepsze to, niż zostawienie dzieciaka w przytułku.
Może gdzie indziej, w Archiwach na przykład, ktoś coś będzie wiedzieć.

Nie dane im jednak było dojść zbyt daleko.
Normalnie Detlef minąłby pobitą dziewczynę, lecz jedna myśl przyszła mu do głowy. I bynajmniej nie była to nocka spędzona na przyjemnościach. Żebracy i panienki lekkich obyczajów miały czasami przeogromny zasób wiedzy, którą można wykorzystać na równe sposoby.
A skoro Borys zaczął tamtej pomagać, można było wykorzystać okazję.
- Pomóc ci wstać? - spytał, wyciągając rękę. - Jeśli, oczywiście, zdołasz ustać na nogach.
 
Kerm jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169