Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 08-09-2019, 21:42   #431
 
druidh's Avatar
 
Reputacja: 26988 druidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputacjędruidh ma wspaniałą reputację
Kucharka wzruszyła ramionami.
- Przecież zrobiliśmy to o co prosił. Nie chce mieć goblinów w swojej jaskini niech zamknie ten otwór. Stamtąd przychodzą, jak zamknie ten korytarz to przestaną. Tych goblinów może być masa. W czwórkę, czeka nas tam pewna śmierć. Nie zamierzam umierać na własne życzenie.

Borys wyciągnął pięć par goblinich uszu i ruszył. Postarał się by wyglądały jak najkorzystniej a obok stali Drago i Georg wyglądający jak po ciężkiej bitwie. Kislevczyk wierzył w swój spryt zresztą nie miał obecnie wyboru.
- Panie Hermanie gobliny zabite. Moi koledzy odnieśli przy tym rany ale jest jak pan chciał. Ciężko było bez dwóch zdań, konkretne z nich paskudy. - zrealizował swój pomysł. - Tamtą dziurę to panie Hermanie trzeba zatkać na przyszłość żeby nie właziły.
- A gdzie ich trupy. Herman gupi nie jest! Jednego mi sciagli, co nie chciał, stamtąd, a tamtych nie mogą?
- Tu mam ich uszy na dowód! Pewnie, że mamy dowód nie jesteśmy głupi.


Georg stał w tyle i nie odzywał się. Wyglądał jakby z zaciekawieniem czekał na obrót wydarzeń. Dziewczyna natomiast ukłoniła się grzecznie i powiedziała.
- Pan olbrzym jest normalnych rozmiarów i chodzi normalnymi korytarzami. My jesteśmy malutcy i przejdziemy mniejszymi korytarzami, a gobliny są zupełnie małe i przecisną się przez szpary, w których mieści się tylko kot. Wszystko co tam było zabiliśmy, ale z nimi jak ze szczurami. Nigdy nie wiadomo, czy który za jakiś czas nie wylezie.
- Tą dziurę trzeba zamknąć głazami i będzie spokój
- dodała z takim przekonaniem, jakby inżynieria budowlana była jej drugą pasją.
- Ta, dobrze mówią - odparł Hermann spoglądając na korytarze. - Mówią dobrze. Hermann dziękuję - dodał, spoglądając na uszy.
- Borys i jego przyjaciele cieszą się że mogli pomóc. My przyjaciele Hermana. - powiedział Borys i zaczął opatrywać rany George i Drago. - Herman mówił coś o prezencie za pomoc. - przypomniał Olbrzymowi.

Georg początkowo był nieufny nie znając zamiarów Borysa, ale gdy dotarło do niego, że chodzi o opatrzenie rany jego napięcie osłabło. Zdjął kaftan i uniósł ręce do góry. Po założeniu ciasnego opatrunku ból nieco ustąpił. Chłop bąknął coś niezrozumiale, co można było odebrać jako nieumiejętne podziękowanie.

- Ta, Hermann obiecać, Hermann dać, Hermann uczciwy i słowa dotrzymywać - uśmiechnął się olbrzym nie będąc świadom tego, że sam został oszukany. Odszedł od nich i sięgnął ręką głęboko do jednego z korytarzy. Po chwili wrócił z garścią skór, kosztowności i zdobioną szpadą. - Wy mogą bardziej potrzebować.
Borys wziął szpadę, bo nikt inny i tak nie rościł sobie do niej praw. W końcu to jego plan wyratował towarzyszy. Podał przyjaciołom jeszcze po miksturze. Georg dostał eliksir leczenia, a Drago jako że był w poważniejszym stanie i taka mieszanka by na niego nie zadziałała otrzymał eliksir stabilizacji.
-Georg z tobą jest już nieźle wypij to cię jeszcze uzdrowi mocniej. Drago zrób to samo podleczy was do drogi jak tylko umiem. Skóry i kosztowności zaladujcie do tobołku. Będziemy go nieść na zmiany. Fay mam nadzieję że pomożesz. Panie Hermanie dziękujemy raz jeszcze i niech Pan koniecznie pamięta zamknąć te dziurę. Takich paskud w górach jest wiele. Doprowadziłoby nas pan kawałek do szlaku chociaż. Odwiedzimy Pana jeszcze kiedyś jeśli lubi Pan gości. Tylko takich zapowiedzianych.

Georg już nic nie mówił. Trochę nieufnie obejrzał miksturę, ale wypił ją duszkiem. Podejrzliwie czekał na jakieś negatywne efekty, ale one nie nastąpiły. Ciepło rozlało się po jego ciele, a rana zaczęła swędzieć. Mimo wszystko czuł się nadwyraz dobrze. Na pewno dużo lepiej niż w walce z goblinami. Gdy Borys pożegnał olbrzyma, ten szybkim krokiem ruszył w kierunku wyjścia z jaskini, aby nie nadużywać szczęścia jakie go dzisiaj spotkało.

Fay uznała, że układ był uczciwy. Problem olbrzyma zostanie rozwiązany o ile zaślepi czymś dziurę. Zdobycie tej wiedzy kosztowało ich zaryzykowanie własnego życia. W zamian za to dostali coś co olbrzymowi nie przydawało się do niczego. Ukłoniła się grzecznie Panu Dużemu i poszła nieść toboły.
 
__________________
by dru'
druidh jest offline  
Stary 16-09-2019, 21:18   #432
 
Icarius's Avatar
 
Reputacja: 23238 Icarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputacjęIcarius ma wspaniałą reputację
Obłożeni całym ekwipunkiem, tym razem już bez Hansa, ruszyli dalej w drogę powrotną do domu. Im bliżej byli Kreutzhofen, tym spokojniej powinno być i ta myśl wciąż im przyświecała. Nie mylili się, kolejne dni minęły spokojnie, była już noc, gdy minęli ostatnie skaliste tereny i weszli w leśne. Było późno, ale postanowili nie spocząć, póki nie dojdą już do miasta.

***

Robin z Reingardem szli nieprzerwalnie do przodu. W pewnym momencie kobieta, gestem ręki, zatrzymała ich i nakazała być cicho. Zauważyła ruch na trakcie. Skryli się między drzewami, tak by łowczyni mogła dokładniej zaobserwować nadchodzących. Po chwili zauważyła, że niosą olbrzymie toboły, więc raczej nie będą stanowili zagrożenia. Pozostała jednak czujna. Dopiero gdy zbliżyli się bardziej zauważyła znajome twarze...

Georg był myślami gdzieś daleko. Nie chodziło tutaj o miejsce, a raczej wybiegał w przyszłość. Im bliżej Kreutzhofen byli tym więcej o nim myślał. Przez te dwa dni wypytywał o samą miejscowość i jej mieszkańców, a towarzysze chyba z nudów odpowiadali. Nawet przytoczyli kilka zabawniejszych sytuacji z życia codziennego. Chłop w zamian streścił konflikt pomiędzy lordami z księstw granicznych, co w jego efekcie spotkało jego rodzimą wioskę i opowiadał o samych Księstwach. Był nieco skryty jeśli chodzi o wydarzenia związane bezpośrednio z nim, ale jego ostatnie losy tłumaczyły brak radosnych wspomnień.

Teraz zamyślony chyba nie zareagowałby nawet na niedźwiedzia, jaki pojawiłby się za jego plecami, a co dopiero na wędrowców będących kilkadziesiąt metrów za nimi. Plany dotyczące Kreutzhofen całkowicie go pochłonęły.

Borys z początku nie dowierzał. Potrząsnął nawet głową i przetarł czas żeby odgonić zmęczenie. Niesienie tobołka było udręka i wymęczyło go ponad miarę.
- Robin to naprawdę ty. Żyjesz i… właśnie nie idziesz czasem ze złej strony? - zaśmiał się radośnie na widok przyjaciółki. Upuścił tobołek i wybiegł jej na spotkanie.

Georg dopiero wtedy się ocknął. Zatrzymał się i wykorzystał okazję do odpoczynku od niesionego ciężaru. Jego entuzjazm nie był taki jak Borysa, ale mimo wszystko wyglądał jakby poczuł się raźniej.

- Reingard, reszta drużyny, drużyno, Reingard - przedstawiła ich sobie Robin - Tak długo Was nie było, że postanowiłam… postanowiliśmy ruszyć Wam na pomoc. To prosta trasa, gdzieście się zgubili po drodze? Polowanie przegapiłam przez Was - wypominała, ale ton jej głosu i radosny uśmiech stał w jaskrawej sprzeczności z wypowiadanymi słowami. Spoglądała, czy nikogo nie brakuje.

- Spotkaliśmy olbrzyma. Takiego prawdziwego bo był no… olbrzymi był. Chciał żebyśmy zabili jakieś gobliny. Trochę go oszukałem i daliśmy radę się wykręcić a nawet zdobyć skarb. Reingard padamy na przysłowiowy ryj. Postawię ci coś dobrego w gospodzie ale pomożesz nam taszczyć ten tobół? To jest pieruńsko ciężkie. No i Robin jak poszła zemsta. Dorwałaś jakiegoś z nich jeszcze albo chociaż te muły? - Borys był podekscytowany. Wyraźnie nie wierzył, że zobaczy jeszcze Robin żywą… a tu proszę.

- Olbrzyma?! - Robin była jednocześnie zachwycona i rozczarowana. Zachwycona przygodą i rozczarowana, że ona olbrzyma nie spotkała - Dobra robota, opowiecie mi przy kolacji. Jasne, że Wam pomogę to taszczyć, wyglądacie na ledwo żywych… A co do zemsty… - Robin nagle zdała sobie sprawę, że zemsta zupełnie wyleciała jej z głowy - Zanim ich dopędziłam natknęłam się na Reingarda i jego karawanę i z pewnych powodów nie mogłam iść dalej. Myślał, że jestem rozbójniczką - powiedziała z udawanym wyrzutem - Związał mnie ze sobą tak skutecznie… - uśmiechnęła się ciepło i przytuliła do ręki nieznajomego tak jak jej znajomi by nie przypuszczali że potrafi.

- Stary znajomy? - zagaił Georg do Robin próbując zrelaksować mięśnie bardziej niż było to konieczne. Sprawiał wrażenie jakby chwilę danego mu odpoczynku chciał przedłużać ile tylko się da. Chłop chyba nie przyjmował do wiadomości, że dziewczyna, jaką niedawno poznał, mogła żywić tak ciepłe uczucia do kogoś dopiero spotkanego.
 
Icarius jest offline  
Stary 18-09-2019, 20:40   #433
AJT
 
AJT's Avatar
 
Reputacja: 13723 AJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputacjęAJT ma wspaniałą reputację
KONIEC ROZDZIAŁU I
 
AJT jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167