Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 08-01-2007, 15:48   #31
 
Lorn's Avatar
 
Reputacja: 533 Lorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnie
Eik
- Niestety nie znam żadnego Onyksa, a co to... jakaś knajpa? – odpowiedział po chwili namysłu sącząc piwo.
- Nie wiem jak się umówiłeś ze swoją przyjaciółką, ale zakładam że wiesz dokąd mogłaby się udać skoro zdecydowała się wyjść… a w ogóle to jak jej na imię?

- I ja żywię taką nadzieję, że wyjdzie to nam wszystkim na dobre –
powiedział do Ingrid i wychylił ostatni łyk piwa. – w każdym razie lepsze niż to piwo.

- O nie Sirhillu, nie szafuj zbytnio swoją przyjaźnią, niczego jeszczem nie uczynił, by na nią zasłużyć. Może wśród elfów wszyscy są sobie przyjaciółmi, tutaj jednak możesz się na tym przejechać, osobiście doradzałbym nieufność. Z pewnością zostanie lepiej zrozumiana. –
powiedział zakładając hełm, pelerynę z kapturem i wyprowadzając towarzystwo z knajpy. Następnie powoli zabrał się do zakładania rękawic zabranych ze stołu.

Deszcz padał tak jak poprzednio, może trochę słabiej, ulice obskurnych Doków tonęły w błocie i fekaliach spływających rynsztokiem z błogosławieństwem Taala. Eik ruszył przodem jak przystało na przewodnika, mówiąc głośniej, by deszcz nie zagłuszył jego słów.

- To niedaleko stąd, nieco ponad 5 minut. Acha! i od razu wyjaśnię, że nie mieszkam sam. Jest to dom po moim dziadku, który wraz z warsztatem przejęła moja matka, a w przyszłości mam nadzieję przypadnie w spadku moim braciom i mnie. - Od czasu do czasu oglądał się na nich przez ramię, patrząc przy okazji czy nikt za nimi nie idzie.
- Mieszkamy tam całą rodziną, jest: dziadek, rodzice, którym bardzo chciałbym Was przedstawić, ja i mój młodszy brat Noel. To już wszyscy nie licząc starszego brata Jane, który niedawno założył rodzinę i wyprowadził się do domu swojej żony. Jego pokój jest teraz wolny… Mogłabyś tam spać Ingrid, - dodał po namyśle - a jak zrobisz dobre wrażenie na mojej matce, to może nawet zaproponuje Ci żebyś pomogła jej w warsztacie lub w sklepie. Wyrabiamy w warsztacie łuki i strzały, a potem je sprzedajemy. Jeżeli umiesz się trochę targować, to mogę szepnąć jej słówko na ten temat. Nie wiem tylko czy chcesz… - spojrzał na Ingrid, absolutnie nie wyglądała mu na osobę parającą się handlem, ale przecież on sam też nie wyglądał, a znał się na tym dość dobrze.

- Niestety nie jestem właścicielem tego domu, mogę zaproponować Wam gościnę na dzień lub parę dni, ale o dłuższym pobycie decyduje moja matka, ale ma kobiecina dobre serce, jak będzie mogła to na pewno pomoże. Zawsze mi mówi, że mam to po niej, ale to nie prawda. Nie miałem dobrych intencji wchodząc do tej speluny. – zaśmiał się sam z siebie.

- Drugi materac położy się u mnie w pokoju. - Powiedział do elfa z uśmiechem nie mogąc uwierzyć w swój wyjątkowo, podejrzanie dobry humor. – Niestety nie mamy więcej wolnych pokoi, więc mam nadzieję, że nie cierpisz na bezsenność.

- Chyba za długo dusiłem to w sobie, trudno... było mineło - pomyślał - może jednak los nie jest taki zły, albo tylko ktoś zaprawił to piwo grzybami.
 
Lorn jest offline  
Stary 10-01-2007, 14:19   #32
 
Geisha's Avatar
 
Reputacja: 321 Geisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skał
- Dziękuję za propozycję. Noclegu i pracy. -odpowiedziała Ingrid z uśmiechem. A na myśl o pracy znów uśmiechnęła się sama do siebie. O wyrabianiu broni miała pojęcie czysto teoretyczne i bardzo ogólne, a o handlu - żadne. Co prawda praca w sklepie nie byłaby ponad jej siły, ale Ingrid znała siebie - nie wysiedziałaby tam nawet dnia.
- Za prace jednak podziękuję. Nie nadawałabym się. Z resztą, przybyłam tutaj w zupełnie innym celu. Aby zdobywać wiedzę. I tą wiedzą podzielić się z moimi ludźmi. Czekają na mnie. Co prawda moje życie bardzo się skomplikowało ostatnimi czasy, ale mój cel pozostał ten sam. Czekają na mnie i efekty mojej pracy...

Zamilkła na chwilę, z ukosa spoglądając na elfa. Mimo wszystko wciąż pamiętała, jak bardzo jego pobratymiec skomplikował jej życie. Starała się nie przerzucać winy jednego elfa na cały elfi lud, ale...
- Swoją drogą, Eiku, jak na kogoś kto wyszedł z domu z mocnym postanowieniem rozróby, to bardzo dobry z ciebie gość. A jednak musisz być bardzo pewny swoich umiejętności i swojej siły, żeby stać cię było na zaufanie przypadkowo spotkanym ludziom i na zaproszenie ich na nocleg do własnego domu. Tacy ludzie dzisiaj są rzadkością...
Ingrid przez chwilę znów zawahała się. Czy można mu zaufać? Może jednak...?
W jej rodzinnych stronach ludzie byli twardzi, ale honorowi. W Imperium szybko przekonała się, że dla niektórych honor to tylko przeszkoda. Ale czy dla wszystkich? Oby nie...
 
__________________
Oto tańczę na Twoim grobie;
Ty, który wyzwałeś mnie od Aniołów...
Geisha jest offline  
Stary 10-01-2007, 15:16   #33
 
grik's Avatar
 
Reputacja: 271 grik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skał
- Knajpa ... hmmm ... chyba nie ... zresztą nieważne - odpowiedział zamyślony Sirhill - a odnośnie mojej "przyjaciółki" to nie znam jej i nie mam pojęcia gdzie mogła się udać. I nawet z nią nie rozmawiałem. - dodał po chwili. - Masz rację, wśród elfów każdy dla każdego jest przyjacielem - postaram się zapamiętać Twoją radę. "Przyjaciel" - uśmiechnął się w myślach - "Gdybym Ci ufał nazwałbym Cię nawet bratem - przyjaciel aż tyle dla mnie nie znaczy".

Mimo tego, że deszcz zaczynał słabnąć poprawił kaptur zaciągnięty na głowę. Uśmiechnął się lekko do Ingrid, gdy ta spojrzała w jego stronę.

- Wprawdzie miałem zacząć już na miejscu, ale czemu bym nie miał powiedzieć Wam o moich wątpliwościach teraz. Oczywiście wątpliwościach dotyczących tamtej półelfki - uzupełnił po chwili z uśmiechem - Przede wszystkim zdziwiło mnie to, że tak nagle wyszła. Przecież zbliża się noc. A ona zdecydowanie nie była tutejsza, co oznacza, że musiała gdzieś się zatrzymać. Jeśli wybrała inną knajpę to po co przychodziła tutaj? Przybyła tu zaraz po mnie, posiedziała trochę, zjadła coś i wyszła. Z nikim się nie spotkała. Fakt, mogła chcieć tylko coś zjeść. Poza tym zauważyłem, że często zerkała w moją stronę (postanowił nie dodawać, że sam robił to samo).Myślę, że skoro zainteresował ją elf w karczmie to porozmawiałaby z nim... lub on z nią, gdyby zdążył - wydawał się być zadowolony ze swojego dowcipu - Spotkałem już w życiu kilku półelfów i zauważyłem, że raczej nie zachowują się obojętnie wobec kogoś o podobnej krwi. Czasem wyrażają wrogość wobec elfów, a czasem bardzo się cieszą mogąc poznać kogoś tak podobnego do nich, ale jeszcze nie spotkałem się z obojętnością. - zamilkł na chwilę - już Wam mówiłem co uważam na temat jej zapachu.

Zastanowił się przez chwilę. "Co ja robię? Czemu tak mnie to interesuje? Kiedyś przeszedłbym obojętnie obok takiego czegoś. Może powiniennem dać sobie z tym wszystkim spokój i poszukać roboty? Przecież po to tu przyjechałem."

- Wiem, że to wszystko może się nie trzymać kupy i mogę nie mieć racji. Sam nie wiem.

"Aha oczy"

- Eik pytałem Cię o oczy. Ingrid nie mogła ich widzieć, ale Ty siedziałeś tuż obok mnie. Widziałeś coś w czasie gdy nasza półelfka wychodziła z karczmy?

- Co o tym wszystkim sądzicie? - zwrócił się już do obojga.
 
__________________
"Angels Banished from heaven have no choice but to become demons"
grik jest offline  
Stary 11-01-2007, 15:34   #34
 
Kedrick's Avatar
 
Reputacja: 707 Kedrick ma wyłączoną reputację
Wyszliście już z wilgotnych, ponurych i wręcz obrzydliwie cuchnących doków. Przechodząc opustoszałymi, ociekającymi wodą uliczkami, stwierdziliście, iż zbliżacie się do lepszej części miasta. Powoli zbliżając się do Dzielnicy Handlowej, dotarliście na Plac Królewski, zwany także przez tutejszych Konigsplatze. Jak na wąskich uliczkach nie dało się zbytnio zauważyć mgły, tak tutaj zapanowała niepodzielnie. Olbrzymi plac, na którym zazwyczaj rojno od ludzi i innych istot, obecnie zamienił się w jedno wielkie jezioro. Wszystko było zalane wodą, jedynie gdzieniegdzie wystawały kocie łby. Na szczęście, było ich na tyle dużo, iż można było przejść bez większych problemów. Obecnie deszcz już ustał i zawisła nad miastem gęsta mgła niby białe mleko. Nie mieliście pewności, czy jest naturalna czy też magiczna, gdyż nigdy wcześniej nie widywaliście takiej (chyba, że byliście w górach jesienią, ewentualnie wtedy). Od strony rzeki ciągnął ziąb, a w mgle i mroku od czasu do czasu mieliście wrażenie, iż przemyka się jakaś postac. Nie widząc więcej niż czubek własnego nosa, musieliście cały czas patrzeć pod nogi, aby się nie zamoczyć.
Nagle usłyszeliście skowyt jakiegoś stworzenia... zdaje się, iż człowieka. Tak, jakby przeżył właśnie niewyobrażalny ból, który trwał, i trwał, i trwał... Wtem ów krzyk ucichnął, jakby ktoś jego uciął niebywale ostrym nożem...
 
__________________
Popierajmy Arcyksiężną Milly!
Kedrick jest offline  
Stary 11-01-2007, 16:44   #35
 
Lorn's Avatar
 
Reputacja: 533 Lorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnieLorn jest jak niezastąpione światło przewodnie
Eik
Zatrzymał się natychmiast podnosząc prawą dłoń ku górze w geście stopu dla swoich towarzyszy.
Starał się ocenić kierunek skąd dobiegł go krzyk, odległość, płeć krzyczącej osoby i natychmiast zwrócił głowę w to miejsce wytężając wzrok i próbując cokolwiek dostrzec.
Oczekiwał, że może dosłyszy delikatny brzęk klingi lub odgłos upadającego ciała w kałuże wody lub cokolwiek. Nabrał powietrze przez nos próbując wyłowić jakiś podejrzany zapach.

- No Panie elfie – pomyślał – może teraz popiszesz się swoim węchem…
 
Lorn jest offline  
Stary 11-01-2007, 23:37   #36
 
Geisha's Avatar
 
Reputacja: 321 Geisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skałGeisha jest jak klejnot wśród skał
Ingrid zatrzymała się gwałtownie, a jej dłoń odruchowo sięgnęła do sakiewki przy pasku. Nasłuchiwała uważnie, próbując określić kierunek, z którego ten krzyk dochodził. Ktoś potrzebował pomocy, i to potrzebował jej bardzo. Słyszała już kiedyś takie krzyki, a to wspomnienie zcisnęło jej serce. Nie namyślając się i nie czekając na reakcję towarzyszy rzuciła się biegiem w stronę, z której wydawało się, że krzyk dochodzi, wyszarpując zza paska swój niewielki mieczyk...
 
__________________
Oto tańczę na Twoim grobie;
Ty, który wyzwałeś mnie od Aniołów...
Geisha jest offline  
Stary 20-01-2007, 22:58   #37
 
grik's Avatar
 
Reputacja: 271 grik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skałgrik jest jak klejnot wśród skał
Jakby coś go uderzyło. Jego głowa odskoczyła lekko do tyły. Gdyby ktoś w tej chwili na niego spojrzał zobaczyłby tylko białka jego oczu. Trwało to tylko chwilę...

... szczęknęła stal ...

W dłoniach elfa błysnęły dwa zakrzywione noże. Torba leżała na ziemi.

- Biegiem - krzyknął do Eika - Trzeba ją zatrzymać. - dodał i rzucił się lekko w bok od kierunku w którym pobiegła Ingrid. Starał się biec jak najciszej. "Przybądź" - rzucił w myślach do przyjaciela.
 
__________________
"Angels Banished from heaven have no choice but to become demons"
grik jest offline  
Stary 21-01-2007, 10:16   #38
 
Kedrick's Avatar
 
Reputacja: 707 Kedrick ma wyłączoną reputację
Ingrid

Pędząc w kierunku krzyku, zobaczyłaś przerażający widok - masakrę dokonaną przez zaledwie jednego skavena. Zobaczyłaś przygarbionego skavena stojącego nad ciałami, zdaje się, strażników miejskich. Była ich piątka, on ich zabił w przeciągu chwili. Jedyny pozostały przy życiu, z trudem starał się jego pokonać. Niestety - z trudem parował jego ciosy. Ubrany był w kolczugę, na głowie miał kolczy czepiec, skórzane rękawice i zwykłe, skórzane buty. Zapewne nie spodziewał się, iż ten wieczór może skończyć się dla niego śmiercią... W dłoni dzierżył długi miecz, jakże typowy w Imperium. Nie szczycił się specjalnymi zdobieniami - ot, zwykły, żołnierski miecz. Co do skavena - miał na sobie czarny płaszcz odsłaniający głowę, pełen zestaw czarnej zbroi skórzanej (oprócz butów i hełmu - w końcu to skaven) i dzierżył w dłoni zakrzywiony, długi miecz w osadzonym w rękojeści dużym, zielonym kamieniem. Nie zauważył Cię - jest zajęty strażnikiem. Obrażenia na ciałach wyglądały na zadane za pomocą miecza, jednakże wyprowadzone zostały za pomocą różnych sztychów i cięć, tak, jakby różne osoby z nimi walczyły.

Reszta

Rzuciliście się w kierunku Ingrid. Ujrzeliście, jak pewien nieduży sokół przysiada jemu na ramieniu, po chwili ujrzeliście Ingrid i widok, który potrafił zmrozić krew w żyłach. Skaven stojący pośród ciał, strażnik z trudem parujący szybkie ciosy skavena.

Dla Eika - zdaje się, że utrzymujący się przy życiu to sierżant Franz Sigmarsson, stary znajomek. Ma spore doświadczenie w walce ze skavenami, gdyż przez długie lata, zanim wstąpił do straży, był szczurołapem. I, jak to w kanałach, łatwo znaleźć szczury jak i ich większych krewniaków.

Dla Sirhilla - zdaje Ci się, iż całkiem niedaleko ukryty jest mały oddziałek uderzeniowy; sam jeden by sobie nie dał z oddziałem straży miejskiej; za pomocą swych zdolności i nadzwyczaj czułego słuchu, usłyszałeś jakąś dziwną rozmowę prowadzoną za pomocą pewnego języka, który składał się z połączenia słów, warczenia i popiskiwania.
 
__________________
Popierajmy Arcyksiężną Milly!
Kedrick jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168