Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 28-12-2006, 00:55   #1
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 498 Yarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnie
[Sesja] Warsztaty - Gildia Tropicieli

Gildia Tropicieli w Altdorfie wydaje się być czymś nie na miejscu, ale jest to jakże mylący pogląd. Budynek może nie jest imponujący jak na warunki stolicy, ale za to zrobiony ze smakiem. Drewniane bale podtrzymywały spadzisty dach a nad wejściem widać było powieszone jelenie rogi o imponującej wielkości. Bez wątpienia o tym miejscu mówiło ogłoszenie, które wasze kroki skierowało do gildii tropicieli. Weszliście do środka. Pachniało ziołami, piwem oraz dymem z ogniska. Nie było za dużo ludzi w środku, by nie powiedzieć, że poza grubszym jegomościem za ladą, nie było nikogo. Brzuchaty karczmarz przecierał akurat puste kufle szarą szmatą, gdy zostaliście przez niego zauważeni. Musiał od razu rozpoznać, że nie jesteście bywalcami tego budynku, bo zaraz odstawił kufel i wyszedł zza kontuaru.
- Witam, witam. Może jesteście z ogłoszenia? - Zapytał grubas i nie czekając na waszą odpowiedź dodał - Pewnie, że tak. To musicie w takim razie porozmawiać z Ilmarinem, bo pewnie z nim chcecie rozmawiać. Zatem chodźcie za mną.
- Nie ma potrzeby - padło od strony schodów prowadzących na górę na których chwilę potem pojawiła się postać. Najwyraźniej nieznajomy czekał na kogoś, bo był ubrany w zieloną kurtkę oraz długie, skórzane buty. Ubiór typowo podróżny, choć przeznaczony do chodzenia po lesie niż po trakcie.

- Oczywiście panie - rzekł człowiek, który przywitał was na początku i wrócił do siebie za ladę.
Teraz możecie bliżej przyjrzeć się temu, który najwyraźniej był tym, kogo tu szukacie. Miał delikatne rysy twarzy, jasne oczy oraz ... spiczaste uszy. To elf! Słyszeliście o takich, ale nigdy nie udało się wam spotkać takiego. A teraz stoi przed wami i najwyraźniej to on jest Ilmarinem.
- Witacie nowi - powiedział elf. Jego głos też był inny - bardziej głębszy niż wskazywałaby na to postura. - Jestem Ilmarin i będę was szkolił na tropicieli. I uprzedzając dalsze pytania mogę powiedzieć - tak, jestem elfem. Usiądźcie proszę. - ręką wskazał wam stołki przy najbliższym stole. Sam spojrzał się w stronę człowieka przy kuflach i potem sam zasiadł na jednym z wolnych stołków.
- Szukamy nowych ochotników, by wzmocnić nasze szeregi. Ostatnio straciliśmy kilku z naszych w lesie, a nie możemy sobie pozwolić na braki w naszych szeregach. Mam nadzieję, że wkrótce sytuacja się wyjaśni i będzie można znów bezpiecznie zapuszczać się głębiej w las. Stąd nasze ogłoszenie i pewnie dlatego tu przede mną siedzicie. Jak myślicie, dacie radę sprostać wyzwaniu? - Pytanie zawisło między wami jak nić pajęcza. Równie lekkie i równie łatwe do przerwania.
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline  
Stary 28-12-2006, 12:16   #2
 
rudaad's Avatar
 
Reputacja: 193 rudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie coś
Wysoka, dość dobrze ubrana, młoda kobieta o bystrym wzroku i cudnych kasztanowo rudych włosach przestąpiła niepewnie próg dziwnego budynku.. Choć rodzina nie cierpiała na niedostatek nigdy nie obracała się w innym towarzystwie niż szóstki swojego rodzeństwa, a już towarzystwo obcego człowieka przy samym progu wprawiło ją w lekkie zakłopotanie... A tym bardziej przyjęcie ich przez brzuchatego człowieka za ladą.. Co tu dużo mówić, nie była tu do końca z własnej woli... Rodzice zawsze twierdzili, że ma dwie lewe ręce do wszystkiego i jakiekolwiek zajęcie, czy też szkolenie, które pozwoliło by się im pozbyć siedemnastoletniej córki z domu.. Znaczy oczywiście godne zajęcie... Było by dla nich ziszczeniem marzeń..
Gdy cała sytuacja zaczęła się drastycznie rozwijać.. I pojawiło się prawie, że bajkowe stworzenie... I to całkiem przystojne.. O ciekawym, urzekającym głosie.. Zaczęła się czuć jeszcze bardziej niepewnie.. Choć takie zachowanie nie było bynajmniej jej zwyczajnym.. Zawsze była butnym dzieckiem i niezwykle żywiołowym.. Ale wiadomo: pan na zagrodzie..

Gdy poproszono ją by usiadła na stołku poczuła się trochę jak na przesłuchaniu.. Taak.. Doskonałe wychowawcze sposoby jej rodziców.. Próbowała się uśmiechnąć do otaczających ją ludzi, ale jakoś nie chciał jej ten uśmiech wyjść wystarczająco przekonywująco..
"Heh... No i udało się im wpakować mnie w sytuacje bez odwrotu.. I o jakim wyzwaniu on mówi.. "
Kobieta delikatnie poprawiła swoje długie, kręcone i opadające z gracją na plecy włosy, po czym znów niepewnie rozejrzała się wokół siebie.. Nie miała najmniejszego widać pojęcia co ma powiedzieć.. Do domu nie wróci przecież... A i tu jakoś nie bardzo miała ochotę zostawać.. Choć to postanowienie zostało delikatnie zachwiane przez obecność uroczego jegomościa zwanego Ilmarinem..
"No weź się dziewczyno w garść nareszcie... " - Przeleciała jej dosadna myśl przez głowę. Zmotywowana, bądź tylko zmuszona przez ową myśl do jakiegokolwiek działania, odkaszlnęła niezdarnie i wydała z siebie coś na pozór żeńskiego choć dość mocno zmodyfikowanego przez niezwykłą siłę woli głosu..
"No co, zawsze się mówiło, że kobiety o niższych głosach mają większe powodzenie i są uważane za ... hmn.. starsze.. "

-Myślę.. Uważam.. Że po odpowiednim szkoleniu będziemy w stanie jemu sprostać..

Prawdopodobnie wypowiedź ta zabrzmiała przekomicznie, chodź dziewczyna była święcie przekonana, że jednak nie poszło jej tak źle i może nawet udało się jej powiedzieć coś inteligentnego.. A przynajmniej modliła się do wszystkich sobie znanych bogów o to by obecni się nie roześmiali..
 
__________________
"Najbardziej przecież ze wszystkich odznaczyła się ta, co zapragnęła zajrzeć do wnętrza mózgu, do siedliska wolnej myśli i zupełnie je zeżreć. Ta wstąpiła majestatycznie na nogę Winrycha, przemaszerowała po nim, dotarła szczęśliwie aż do głowy i poczęła dobijać się zapamiętale do wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania."
rudaad jest offline  
Stary 28-12-2006, 14:56   #3
 
bratek's Avatar
 
Reputacja: 12 bratek nie jest za bardzo znany
Przechodząc przez próg Gildii zrozumiał, że w tej chwili urzeczywistnia się decyzja którą podją po niedawnej śmierci ojca. Musiał wreszcie sam o siebie zadbać. Do tej pory wszystko robił ojciec. Dzięki Niemu było co jeść, gdzie spać itd. Bardzo go irytowało to, że nie pozwalał mu nawet spróbować wykonać kilku jego czynności. Przypatrywał mu się tylko i stąd brał doświadczenie. Niestety do tej chwili tylko teoretyczne.

Młody mężczyzna, dla niektórych może jeszcze dziecko. Średniego wzrostu, o ciemnych rozczochranych włosach i jasno niebieskich oczach. Ubrany w średniej jakości skórzane ubranie. Z niewielką torbą zawieszoną przez ramię.

W jego głowie w kółko kołatało się jedno zdanie - "Nie zrób, z siebie głupka!".
Kiedy wszedł do Gildii, serce zaczęło szybciej bić, dłonie troszkę drżały. Czuł, że robi mu się gorąco. Miał tylko nadzieję, że nie ma rumieńców. Pal licho co sobie pomyśli karczmarz, gorzej co by pomyślała kobieta z którą wszedł. A może ważniejsze co pomyśli karczmarz.... "Skup się!" -przerwał szybko głupie rozmyślanie

Przywitanie było po części takie jakiego się spodziewał. Oczywiście do momentu kiedy nie pojawił się Elf. Chwilę przyglądał mu się, starając się nie pokazać po sobie że to dla niego coś zupełnie nowego.

Po wypowiedzi kobiety, zanim się zorientował z jego ust się wyrwało:
- Damy radę, bo przecież jak nie my to kto?

Nic tylko pacnąć się w czoło. A może jednak to była dobra odpowiedź, w końcu nikt inny się w Gildii razem z ich dwojgiem, nie stawił.
 
__________________
Nobody is perfect
bratek jest offline  
Stary 28-12-2006, 20:36   #4
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 498 Yarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnie
- Ilerten alluinas Karnos hete - powiedział lekko elf i widząc na waszych twarzach powagę oraz zastanowienie dodał - to po waszemu "niech Karnos nas prowadzi". Cieszę się, że jesteście tutaj i chcecie podjąć się szkolenia. Zapewniamy Wam spanie tutaj jeśli nie macie się gdzie zatrzymać. Jedzenie też tutaj dostaniecie. Szkolenie zaczniemy jeszcze dziś wieczorem. Poznacie niektórych z naszych łowczych, posłuchacie trochę o tym, co można spotkać w lesie. A od jutra, bladym świtem idziemy w las. Przyjdę po was, dlatego bądźcie gotowi.
Ilmarin najwyraźniej się rozluźnił, choć jego twarz, choć ładna, nie wyrażała optymizmu. Nigdy nie obcowaliście z elfem i nie wiecie jak to jest być nim. Najwyraźniej jednak podczas tego szkolenia będziecie mogli dowiedzieć się więcej.
- Peterze - powiedział elf do grubasa. - Przygotuj i pokaż naszym gościom pokoje. Jak będą chcieli coś jeść czy pić, to proszę daj im. Będę wieczorem, więc zacznij szykować ucztę. I powiadom innych.
Po czym znów zwrócił się do Was.
- Peter pokaże wam gdzie będziecie mogli się zatrzymać. Jeśli coś chcecie jeść czy pić to spytajcie właśnie jego. Na mnie chwilowo czas, ale to ostatni raz podczas tego szkolenia. Potem jestem już tylko dla Was.
Wstał z krzesła. Zwinnym ruchem przesunął zydelek pod stół i rzekł:
- Hille nieznajomi! Bywajcie do wieczora.
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline  
Stary 28-12-2006, 23:57   #5
 
bratek's Avatar
 
Reputacja: 12 bratek nie jest za bardzo znany
Jens wsłuchiwał się w każde słowo Ilmarina. Ucieszył się na wiadomość, że będzie miał zapewnione wyżywienie i nocleg. Jego twarz rozluźniła się i nabrała bardziej przyjemnego wyrazu. Rozsiadł się wygodniej na krześle. Wszystko zaczęło się klarować do momentu kiedy Ilmarin wypowiedział słowa:
Będę wieczorem, więc zacznij szykować ucztę. I powiadom innych.
'Co? Jaka znowu uczta? Nie może być. Ładnie się zapowiada. Że niby mam być na uczcie. Ale jak ja mam sie tam zachować, wśród obcych... Nigdy nie byłem na uczcie'
Po raz kolejny udał, że sytuacja nie zrobiła na nim wrażenia.

Kiedy Elf żegnał się z nimi, wstał i podszedł do niego:
-Wybaczcie, że wcześniej tego nie zrobiłem, ale byłem trochę, jak to się mówi...zaaferowany twoimi informacjami Ilmarinie. Chciałem się przedstawić.
Spojrzał na Elfa i potem na kobietę.
Nazywam się Jens Falkenheim. Jest mi miło Was poznać

Po tych słowach, uśmiechnął się i wyciągnął do Niego ręke.
'Znowu błąd, bo chyba powinienem najpierw do Niej...'
 
__________________
Nobody is perfect
bratek jest offline  
Stary 29-12-2006, 00:22   #6
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 498 Yarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnie
Ilmarin spojrzał na młodzieńca i na wyciągniętą rękę. Jego oczy wpatrywały się w jeden punkt na czole, co było bardzo dziwnym doznaniem. Chwila wahania minęła. Elf wyciągnął rękę:
- Jens. Hille Jensie. - powiedział i wymienił krótki uścisk. Jakby nie był nawykły do tej czynności. Uciekł oczami przed spojrzeniem człowieka. Rzucił jeszcze:
- Do wieczora - i czym prędzej wyszedł z siedziby gildii.
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline  
Stary 29-12-2006, 23:14   #7
 
bratek's Avatar
 
Reputacja: 12 bratek nie jest za bardzo znany
Po dziwnym przywitaniu Jens odprowadził wzrokiem Elfa i odwrócił się w stronę kobiety.
Popatrzył na Nią i wyciągnął do Niej dłoń...
'Może Ona przywita sie...hm...normalniej?' - pomyślał

Odruchowo uśmiechną się...
 
__________________
Nobody is perfect
bratek jest offline  
Stary 04-01-2007, 16:20   #8
 
rudaad's Avatar
 
Reputacja: 193 rudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie cośrudaad ma w sobie coś
Dziewczyna obserwowała całą sytuację trochę z boku... Chyba nawet ucieszyła się, że zignorowano jej odpowiedź.. Choć z drugiej strony zignorowanie pierwszeństwa kobiety przy powitaniu... Znaczy przy przedstawianiu się.. Nie było chyba normalne.. Albo po prostu napatrzyła się za dużo na swoją matkę.. A może to ani jedno, ani drugie.. A taka kultura, obyczajowość.. "Nie wiem, nigdy nie byłam elfem.. "

-Ilurten alloinas Karnos hete...

Szepnęła dość niezgrabnie pod nosem, powtarzając słowa ich nowego nauczyciela..

Gdy kątem oka dostrzegła wyciągniętą do siebie dłoń chłopca.. Odwróciła się szybko w jego stronę, omal niespadając ze stołka i rumieniąc się przy tym na całej twarzy z powodu kompletnego braku koordynacji.. gdy chłopak się do niej uśmiechnął, twarz jej odrobinę zbladła.. W sumie to jeszcze nawet nie mężczyzna.. "Tak jak mój brat, spokojnie dziewczyno.. ".
I odpowiedziała na jego dość wystraszony wyraz twarzy szerokim, szczerym uśmiechem, odsłaniającym równe białe zęby.. Po czym podała mu dłoń i przywitała się potrząsając jego dłonią jak maiła w zwyczaju.. Może i trochę dziecinnym, ale w końcu miała dopiero siedemnaście lat..

- Jestem Ariane Waskazay.. Krócej Ari.. Miło mi Ciebie poznać..

Po tych kilku słowach wypowiedzianych już swoim normalnym, trochę piskliwym głosikiem, odwróciła się do barmana, na szczęście tym razem trochę już zgrabniej i poprosiła go o herbatę, nim zostaną odprowadzeni do pokoi..
 
__________________
"Najbardziej przecież ze wszystkich odznaczyła się ta, co zapragnęła zajrzeć do wnętrza mózgu, do siedliska wolnej myśli i zupełnie je zeżreć. Ta wstąpiła majestatycznie na nogę Winrycha, przemaszerowała po nim, dotarła szczęśliwie aż do głowy i poczęła dobijać się zapamiętale do wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania."
rudaad jest offline  
Stary 04-01-2007, 20:32   #9
 
Yarot's Avatar
 
Reputacja: 498 Yarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnieYarot jest jak niezastąpione światło przewodnie
Herbata zaraz była gotowa i zapach ziół rozszedł się w powietrzu. Barman nie zamierza nigdzie iść i po podaniu herbaty mówi:
- Jak będziecie gotowi, to pokażę Wam wasze pokoje.
I rzeczywiście, do spotkania pozostało jeszcze parę godzin, więc jest czas na oglądnięcie pokoju i nawet na krótki spacer.
 
__________________
...and the Dead shall walk the Earth once more
_. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : .__. : ! : ._
Yarot jest offline  
Stary 07-01-2007, 23:15   #10
 
bratek's Avatar
 
Reputacja: 12 bratek nie jest za bardzo znany
Jens usiadł spowrotem, niczego nie zamawiając.
Siadł bokiem do stołu, skrzyżował ręce na piersi, wyciągnął nogi wzdłuż stołu i założył jedną na drugą. Zapatrzył się w jeden punkt na chwilę, nie myśląc o czymś konkretnym.

Po chwili odwrócił się w stronę Ari i powiedział:
-Chciałem spytać czy może mogłabyś mi pokazać trochę Altdorf? Byłem tutaj kilka lat temu i nie za wiele pamiętam. Potem już nie miałem okazji przybyć tutaj. Jeśli odmówisz nie obrażę się. - powiedział uśmiechając się lekko.
- Oczywiście najpierw załatwmy sprawę z pokojami.

Czekał na odpowiedź...
 
__________________
Nobody is perfect
bratek jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:21.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166