Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 15-09-2007, 15:35   #1
 
Mroku's Avatar
 
Reputacja: 7792 Mroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputacjęMroku ma wspaniałą reputację
[Warhammer 2ed.] Powrót Liczmistrza

Rozdział I: W poszukiwaniu sławnego nieboszczyka

15 Ulriczeit (październik) 2522 Anno Sigmari

Drwa wesoło trzaskały w kominku, otaczając przyjemnym ciepłem wspólną izbę. Nawet biorąc pod uwagę ponurą, typowo jesienną pogodę na zewnątrz, w środku było przyjemnie. Mimo, że dopiero weszliście, szybko poczuliście się znacznie lepiej.

Karczma... mimo, iż zwykła, drewniana chałupa, z małą jedynie podmurówką, gdzieś przy błotnistym trakcie z miasta Dunkelberg nieopodal Gór Szarych, to jednak każdemu z was przyniosła w tym dniu wytchnienie. Znaleźliście się tu z różnych powodów, mieliście różne cele, jednakże los sprawił, że to akurat wy byliście w tym miejscu, gdy do środka wszedł człowiek ubrany w czarną, nieco obłoconą liberię. Donośnym głosem ogłosił, że jego pan poszukuje łowców przygód.

Zgłosiliście się oczywiście, każdy z was szukał zajęcia, a jeśli była robota to zawsze dobrze było przynajmniej posłuchać. Człowiek zaprosił was do jednego ze stołów. Gdy wszyscy wreszcie usiedli, wyjął jakiś pergamin i zaczął:

- „Potrzeba silnych i rozumnych poszukiwaczy przygód do przeszukania pobliskiego obszaru Szarych Gór, a to w celu odnalezienia krypt, kurhanów i tym podobnych reliktów przeszłości. Poszukiwania prowadzone będą przez małe grupy, każda z nich przydzielony będzie mieć określony obszar, który musi zbadać, przeszukać i naszkicować plany. Płaca bardzo dobra, z dodatkową premią za każde odkrycie. O szczegóły pytać u Jeana-Louisa Dintransa w klasztorze La Maisontaal.”

Gdy skończył, popatrzył po was, jakby sprawdzając czy się istotnie nadajecie do tej roboty, po czym powiedział:

- Stąd do La Maisontaal jest dwa dni drogi konno. Jeśli wyruszycie od razu powinniście jutro być na miejscu...

Wstał, poprawił ubranie, po czym podszedł do baru i wdał się w rozmowę z gospodarzem. Wy natomiast szybko zdecydowaliście co robić. Pismo było jedno, więc wzięliście tylko coś na przepłukania gardła, zapłaciliście za trochę jadła i wyszliście z karczmy. Chwilę później ukłuliście boki swych wierzchowców i ruszyliście w kierunku Gór Szarych.

***

Jechaliście niemal cały dzień z małą przerwą na dwa posiłki. Noc powoli nadciągała nad góry na wielkich kruczych skrzydłach. Cień kładł się nisko pod rosnącymi po bokach szlaku stalowymi sosnami i oszronionymi dębami. Ciemność powoli pożerała rozciągające się przed wami wyżyny, a także rozlewiska, z których parowały obłoki mgły, odkrywając stoki oraz wapienne wzgórza.

Z racji tego, że ostatnio nie wiodło wam się najlepiej w sferze finansowej postanowiliście sprawdzić co ma do zaoferowania ten Dintrans. Wasze konie i kuce, zmęczone całodniową podrożą powoli i sennie pokonywały kolejne metry jednej z kamienistych ścieżek Gór Szarych. Im wyżej się zapuszczaliście, tym pogoda zmieniała się na gorszą - zaczął wiać porywisty, zimny wiatr, a na swoich twarzach poczuliście pierwsze, grube i zimne krople deszczu. Ciężkie chmury koloru ołowiu które zebrały się nad okolicą nie zwiastowały niczego dobrego.


W pierwszym poście opiszcie swoich bohaterów i ew. nawiążcie jakąś rozmowę.
 
__________________
All we have is now...

Ostatnio edytowane przez Mroku : 15-09-2007 o 15:49.
Mroku jest offline  
Stary 15-09-2007, 20:38   #2
 
Oktawius's Avatar
 
Reputacja: 0 Oktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicach
Ogromny ruzdielec z długą brodą zszedł z konia. Na oko miał jakies 190, chodź można śmiało dodać jeszczę parę centymetrów. Poklepał swoja dłonią, która miał jak bochen chleba, konia
-No malutki, Tobie już starczy. W górach to i tak nie będziemy szybciej jechać a już zmęczony jesteś. Wam to samo radze, bo tylko zwierzaka zakatujecie. Na jego twarrzy można zauważyć wiele blizn, a najbardziej rzuca sie w oczy ta na szyji która wygląda jak drugi uśmiech. Musiała to być dość poważna rana i ledwo zagojąca się. Na szyji miał niezliczona ilość korali, a jego ogólny ubior był bardzo luźny i najwyrażniej wygodny. Koszula która przykrywała jego pancerz, jakiś szerokie spodnie i długie buty. Najwyraźniej posługiwał sie bronią dwureczną bo tylko taki oręż widać było na jego koniu.
Uśmiechnięta twarz, chodź tak pocharatan wydawała się sympatyczna.
No panocki, dajcie odpocząć swoim tyłkom i zwierzakom. Troche rozruszać nogi, bo moje to już zdrętwiały jak cholera. Sięgnał za pazuche, pózniej się zapiał i wyjął jakaś manierke. Chce któryś? Ostrzegam że pieruńsko mocne Chlusnał sobie w gardło i wyciagając rękę z gestem zapraszającym.
 
__________________
Wolę chodzić do studia niż na nie po prostu,
palić piątkę do południa niż mieć ją na kolokwium.

511409
Oktawius jest offline  
Stary 16-09-2007, 09:45   #3
 
Corran's Avatar
 
Reputacja: 116 Corran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znany
Deszcz zacinał coraz mocniej..
Ciemne chmury leniwie przesuwały się po niebie zwiastując nadejście nie tylko nowych przygód ale także niebezpieczeństw, kilka kruków krążyło nad nimi jakby czekając na posiłek co Agarwaena wcale nie wprawiało w dobry nastrój...


Młody elf jechał szczelnie opatulony swoim płaszczem u boku konia zawieszony elfi łuk wspaniałej roboty, który tak rzadko występował w ludzkim świecie, przez plecy przewieszony kołczan ze strzałami, białe lotki z orlich piór błyszczały się w deszczu.
Agar odgarnął mokre kosmyki z czoła i spojrzał na jegomościa który właśnie zsiadł z konia w celu by go nie przemęczać. Jego wierzchowiec rzeczywiście był zmęczony ale bardziej masą i ciężarem właściciela niż drogą która stawała się coraz bardziej uciążliwa. Elf poklepał swojego „Lineta” po głowie i wyszeptał do ucha
-Trzymaj się mały, już nie daleko jeszcze kilka stai i będziemy grzać się przy ciepłym kominku a ty w stajni skubać siano.

Elf spojrzał na wszystkie blizny człowieka który tak chętnie dzielił się z innymi alkoholem.


-Dobry Panie.. Lepiej jedźmy a nie cali ociekający woda brnijmy na piechotę po przez góry, konie zapewne do tego przystosowane są innych byśmy nie wzięli. Zwą mnie Khamir. Pochodzę z Altdorfu i to chyba wszystko co powinniście wiedzieć.

Spojrzał po wszystkich uśmiechnął się do każdego uśmiechem mówiącym „Nie warto tracić czasu”.
I spiął konia, bacznie się rozglądając jako zapewne pełnił w tej drużynie rolę zwiadowcy...
 
__________________
Dyplomata to ktoś, kto mówi ci abyś poszedł do diabła, a ty cieszysz się na podróż...
Corran jest offline  
Stary 16-09-2007, 13:20   #4
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5009 Cedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputację
Muł szedł już powłócząc nogami z nisko opuszczoną głową. Podróż była uciążliwa dla niego, ponieważ dźwigał pokaźny ciężar. Nagle biedne zwierzę potknęło się na wyboistej drodze, jego pasażer blisko osiemdziesięcio kilogramowy krasnolud przecinał się, gdy zwierz zmienił krok.

- Co jest – zaklął cicho pod nosem. Niecierpliwym gestem odrzucił kaptur, który do tej pory przesłaniał jego twarz. Włosy miał czarne krótko przycięte po bokach wygolone do gołej skóry, od lewej strony skroni ciągnął się falisty tatuaż. Gdy szybko lustrował drogę i swoich towarzyszy uważny obserwator mógł dostrzec piwne oczy wnikliwie przeszukujące pobocza drogi w poszukiwaniu potencjalnej zasadzki. Twarz jego szpeciła stara blizna biegnąca od środka nosa poprzez prawy policzek kończąca się przy prawym uchu. Zadbana broda zapleciona była w dwa warkoczyki tuż przy ustach.

Wtedy to jego wzrok spoczął na jadącym z przodu elfie. Z obrzydzeniem splunął przez ramię. „ Na co to przyszło Garothowi Berdsonowi gdyby się krewniacy dowiedzieli, z kim się zadaje porządny krasnolud to by mnie wyklęli taj jak i ja się ich wyrzekłem”. Góry z znienacka rozbrzmiały śmiechem jego.

Wtedy to odrzucił też płaszcz na boki pod nim błysnęła kolczuga. Widząc, iż człowiek się zatrzymał również zgramolił się z muła. Podciągnął pas, który w czasie jazdy nieco mu opadł. Przy pasie miał przymocowany miecz z drugiej strony jako przeciwwaga zwisał mu korbacz jego łańcuchy i kule miały czarny kolor jedynie kolce błyszczały stalowo. Zaiste straszna to broń. Na sakwach przytroczony był jeszcze dwuręczny topór.

- Pokaż, co tam masz człeczyno – powiedział sięgając po manierkę. Szybko pociągnął głęboki łyk. – No jak człeczy trunek nie jest zły, ale słaby. Ale tu prócz wina, co nie jest godne mojego podniebienia nie da się dostać zdatnego znośnego do picia, co bym dał za krzepkie krasnoludzie piwo, albo za Grdłogrzmot. Wtedy byś spróbował, co to jest mocny trunek. - uśmiechnął się, lecz uśmiech ten dziwacznie rozciągnął mu starą bliznę nadając jego twarzy krwiożerczości.

- Mnie zaś zowią Garoth Berdsonowi radzę to dobrze zapamiętać długouchy. - to mówiąc splunął przez zęby.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975
Cedryk jest offline  
Stary 16-09-2007, 14:04   #5
 
Corran's Avatar
 
Reputacja: 116 Corran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znanyCorran wkrótce będzie znany
-Dobrze Mości Krasnoludzie zapamiętam toż to nie należy chować ciała do grobu nie podpisawszy go na mogile jego...
Słowa były szczery i pełne jadu. Nienawidził Istot które były rasistami a jak widać ów Kransnal takim był ponieważ dyskryminował Elfa.... Khamir Jechał dalej delikatnie kołysząc się w siodle, Raz tylko spoglądnął na krasnala z pogardą w oczach i głębiej nasunął podróżny kaptur na czoło by woda nie mętniła mu wzroku zapadał wieczór a jako elf doskonale widział w nocy. Agarwaen zaczął nucić pewną dawno zasłyszaną przyśpiewkę morską:

Hej ho Wina lejcie
Hej ho Kielichy wznieśmy
By nam się lepiej wiodło
Przy morskich opowieściach

Jedna ręka spoczęła na łuku który bez problemu był by w stanie przebić zbroje płytową. A uśmiech małego dziecka zagościł na jego ustach
 
__________________
Dyplomata to ktoś, kto mówi ci abyś poszedł do diabła, a ty cieszysz się na podróż...
Corran jest offline  
Stary 16-09-2007, 15:02   #6
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 28768 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Wysoki, szczupły mężczyna zatrzymał wierzchowca i z wprawą świadczącą o dużym doświadczeniu zeskoczył z siodła.
Ruchem ręki podziękował za poczęstunek. Spojrzał w niebo, w miejsce, gdzie powinno znajdować się słońce.
- Nie pijam o tej porze dnia - stwierdził. - Zazwyczaj... - dodał z uśmiechem.
Spojrzał na coraz liczniejsze ślady pozostawiane przez krople deszczu na jego płaszczu. Pokręcił głową.
- Fakt. Nie ma sensu za bardzo zmęczyć naszych wierzchowców - skomentował słowa rudzielca. - A i tak nie będziemy za długo sterczeć na tym pustkowiu.
Spojrzał w stronę, w którą mieli jechać.
- Powstrzymaj swego śmigłego rumaka, Khamirze - zawołał do elfa. - Chyba nie chcesz nas tu zostawić... - dorzucił z kpiną w głosie.
Jego niebieskie oczy zmrużyły się nieco, ale na opalonej twrazy nie pojawiła się żadna inna reakcja na niezbyt sympatyczną wymianę zdań między krasnoludem a elfem. Przegładził dość krótkie, ciemno blond włosy i ponownie pokręcił głową.
"Daleko razem nie zajedziemy, jeśli ich wzajemne stosunki pozostaną bez zmian" - pomyślał ze smutkiem.
Przespacerował się kilka kroków rozprostowując nogi. Spod rozchylonego płaszcza błysnął kolczy kaftan.
- Jestem Gent Dragan - przedstawił się.
Poprawił wiszący u szerokiego pasa długi miecz, a potem sprawdził, czy przyczepiony do sidła łuk jest należycie chroniony przed deszczem.
- Parę minut i możemy ruszać - powiedział.
Oparł się o drzewo i spokojnie czekał, aż rudzielec powie, że jest gotowy.
 
Kerm jest teraz online  
Stary 16-09-2007, 15:08   #7
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 5009 Cedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputację
Garoth tylko wymownie wzruszył ramionami i pociągnął jeszcze jeden łyk z manierki olbrzyma zanim mu ją zwrócił. „Niech jedzie napyta sobie biedy długouchy, co on myśli, że mnie zastraszy. Ja takich jak on zostawiam zwierzętom albo palę wszakże wiadomo, iż z nich najgorsze umarlaki się legną”.
- Gdzieś to zdobył, życie mi ratujesz, moje lekarstwo dawno zostało spożytkowane to chyba przez tą paskudną pogodę. A dostać coś porządnego tutaj zaraza na tych Bretończyków.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975
Cedryk jest offline  
Stary 16-09-2007, 15:47   #8
 
Oktawius's Avatar
 
Reputacja: 0 Oktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicachOktawius nie jest zbyt sławny w tych okolicach
-Panocki, my sie zatrzymywać nie będziemy. W łapę uzdę i szli na piechtę. Nóżki wam nie odpadną , a dla i naszych szlachetnych wierzochowców przyda sie odpoczynek. Wziął od Krasnoluda manierke
-Jeszcze mam jedną taką, stary człowiek pędził w wiosce, w którejś kiedyś swoja dupe trzymałem. Powiedział ze to najlepiej przełamuje pierwsze lody, a że okazja jest to i odkorkować można było. A Ty młodziaku nie kręć nosem i bierej w łapę manierkę i łyknij sobie na polepszenia ducha.
Słyszałem wiele o waszych trunkach Garothie, a próbować tego miałem tylko jeden raz, bo jak mi znano to pilnujecie swoich tajemnic bardziej niż dziewica cnoty... hahaha.
- Rubasznym śmiechem zakończył wypowiedź wciskając vodke dla młodego i ruszył z koniem do przodu
 
__________________
Wolę chodzić do studia niż na nie po prostu,
palić piątkę do południa niż mieć ją na kolokwium.

511409
Oktawius jest offline  
Stary 16-09-2007, 16:17   #9
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 28768 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Gent z lekkim skinięciem głowy przyjął manierkę. Potrząsnął naczyniem i skrzywił się nieco, z rodzaju dźwięków wnioskując, że w środku nie zostało zbyt wiele.
Pociągnął długi łyk i pokręcił głową z uznaniem.
- Przednia marka - powiedział, czując przyjemne ciepło rozchodzące się po całym ciele. - Rzadko spotyka się trunek tej jakości.
Pociągnął drugi, mniejszy łyk, a potem zakorkował manierkę. Pociągnął konia za uzdę i ruszył za właścicielem naczynia.
- Dzięki - rzekł oddając manierkę rudzielcowi. - Ten twój znajomek zna się na rzeczy.
- Chociaż - spojrzał na krasnoluda - wasze trunki faktycznie ciut są mocniejsze.
Szedł chwilę w milczeniu, a potem skomentował wcześniejszą wypowiedź rudego olbrzyma:
- Mój rumak jeszcze kawałek by przeszedł... W końcu nie dźwiga takiego ciężaru - z uśmiechem na twarzy zmierzył spojrzeniem sylwetkę rozmówcy. - Ale faktycznie trzeba sprawdzić, czy się jeszcze umie chodzić pieszo - dorzucił.
Narzucił kaptur na głowę i niezbyt pochlebnie myśląc o wzmagającym się deszczu kontynuował wędrówkę. Rozglądał się na boki wypatrując ewentualnego niebezpieczeństwa, jako że te okolice nie słynęły z bezpiecznych traktów.
 
Kerm jest teraz online  
Stary 16-09-2007, 17:24   #10
 
kaufi's Avatar
 
Reputacja: 26 kaufi jest na bardzo dobrej drodzekaufi jest na bardzo dobrej drodzekaufi jest na bardzo dobrej drodzekaufi jest na bardzo dobrej drodzekaufi jest na bardzo dobrej drodzekaufi jest na bardzo dobrej drodzekaufi jest na bardzo dobrej drodzekaufi jest na bardzo dobrej drodzekaufi jest na bardzo dobrej drodzekaufi jest na bardzo dobrej drodze
Ostatni jeździec który dotychczas skrywał się pod peleryną, zsiadł z konia i podszedł do grupki która zebrała się wokół trunku.

-Miło mi panowie że poczekaliście z trunkiem na mnie, ale cóż skoro ma zacny wój drugą butelkę to może będę miał okazję spróbować tak chwalonego przez państwa trunku.

Powiedział to bardzo miłym tonem który prawie nie zgadzał się z wypowiedzianymi słowami, widocznie miał być to żart.

-Cóż za brak manier z mej strony, me imię brzmi Magnus jestem kapłanem w służbie Sigmara.

wypowiadając te słowa leciutko się ukłonił.

-Chciałbym także powiedzieć że niezbyt dobrym pomysłem jest zsiadać z konia, ponieważ konno będziemy tam o wiele szybciej, i tak jak powiedział Khamir odpoczniemy i my i konie.

gestykulując w stronę Elfa podczas wypowiadania ostatnich słów ukazał swoją posturę i ekwipunek, mężczyzna miał około 1,75 cm wzrostu jedynym owłosieniem na jego twarzy były krzaczaste ciemno brązowe brwi i rzęsy. Przybrany był w szatę kapłańską koloru krwistej czerwieni przyozdobioną gdzieniegdzie kometami, na szatę nałożona była zbroja skórzana z rękawami i nogawicami. Natomiast walczył zapewne dwoma młotami przypiętymi za pasem jeden po każdym boku. Rzeczą która zwracała największą uwagę był srebrny młot dumnie wiszący na środku piersi.
 
__________________
"because, if you confess with your mouth that Jesus is Lord and believe in your heart that God raised him from the dead, you will be saved."

Rom 10:9

Ostatnio edytowane przez kaufi : 16-09-2007 o 17:51.
kaufi jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:03.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166