Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-10-2007, 10:40   #1
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 4896 Cedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputację
Sesja (Warhammer II edycja) Przynieście mi głowę Guido le Beau.

Zbudowany na skałach zamek Lyonesse znajduje się na wyspie niedaleko brzegu. U stóp tych skał wiele już łodzi rozbiło się a morze pochłonęło śmiałków, którzy próbowali zdobyć zamek od strony morza. Solidne mury wieńczą wspaniałe sztandary ozdobione herbem księcia Adalharda, czerwona głową lwa na białym tle. Daleko jednak było szykiem mu do zamku Gilesa obecnego władcy Bretonii. W pewnej odległości od zewnętrznych murów znajduje się ogromny i wiecznie pokryty słonymi kropelkami wody posąg Thierulfa, odwiecznego obrońcy zamku. Wyrzeźbiona w bloku zwyczajnego kamienia statua przedstawia legendarnego rycerza z uniesionym mieczem w jednej ręce i złamaną kopią w drugiej. Jedynym dojściem do wyspy jest częściowo akweny częściowo drewniany most, który łatwo zniszczyć w newralgicznych miejscach czyniąc z zamku twierdze nie do zdobycia.

Służba przeprowadziła śmiałków, którzy zgłosili się z różnych powodów do wykonania zadania ujęcia znanego banity i agitatora, długą drogą pokazując potęgę pana na włościach. Wnikliwy obserwator mógł jednak dostrzec, iż to siedziba prawdziwego rycerza, żadne z sprzętów nie przytłaczały przepychem, lecz zaskakiwały prostotą i użytecznością. W zamku wyróżniała się pojedyncza wysoka wieża pozostałość dawnego donżonu obecnie główna część dworu księcia.

Służba wprowadziła śmiałków do sali rycerskiej tam przy wysokim stole za wyróżniającym się wielkością drewnianym nieomal tronie dostrzegli księcia. Mimo iż już średni wiek jego już przeminął był ona nadal postawnym mężczyzną nawykłym do walki. Czerwona nalana twarz zdradzała też inne zamiłowanie księcia.
W sali jak zwykle kręciło się kilku zbrojnych na antresoli widać było dwóch kuszników wnikliwie obserwujących całą salę. Przy boku księcia miejsce zajął zarządca jego włości łączący również funkcje zastępcy dowódcy wojsk księstwa. Za plecami księcia najwidoczniej podczaszy wydawał dyspozycje służbie. Książę z zniecierpliwieniem wskazał ogryzaną kością, aby się zbliżyli poczym cisną niedojedzoną w sforę psów kłębiąca się przed stołem.

- Wiecie więc, iż macie mi dostarczyć Guida le Beau lub ewentualnie jego głowę. Każdy wie, dla czego tu przybył. Oto moja hojna propozycja za dostarczenie jego głowy ofiaruję hrabstwo Bauoi i puszczenie w niepamięć wszelkich waszych przestępstw, jakich dokonaliście na terenie Bretonii. – potem niecierpliwym ruchem sięgnął po kielich z winem opróżnił połowę jednym haustem.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 01-10-2007 o 19:17.
Cedryk jest offline  
Stary 01-10-2007, 20:08   #2
 
Pan Jan's Avatar
 
Reputacja: 0 Pan Jan nie jest za bardzo znanyPan Jan nie jest za bardzo znanyPan Jan nie jest za bardzo znanyPan Jan nie jest za bardzo znany
Henri potoczył wzrokiem po towarzyszach. Spróbował przypomnieć sobie ostatnie wydarzenia: jak to się stało, że znalazł się na książęcych komnatach w towarzystwie tak pstrokatej kompanii?

Kolejno skierował wzrok na salę, zbrojną straż i samego pracodawcę. "Jeśli zwykł wieczerzać w towarzystwie kuszników, to ciekawe czy do wychodka chodzi z falkonetem" - pomyślał.

Kość w dłoni księcia wskazała przybyszom, by podeszli. "No, z księciem tośmy jeszcze nie gadali" - powstrzymał przełknięcie śliny i postanowił odpowiedzieć pierwszy.

Wpierw ujął w dłoń rondo szerokoskrzydłego kapelusza i gestem podpatrzonym kiedyś u oficerów ukłonił się zamiatając nim podłogę. Powitanie to w wykonaniu niedźwiedziowatego wojownika w sfatygowanym rynsztunku wyglądało nieporadnie - trudno określić czy z powodu nieobycia czy świadomej nonszalancji.

- Mości książe. - Baseur miał głos pewien siebie, a jednocześnie chciał nadać mu ton szacunku dla wysoko postawionego rozmówcy - Jam wojak, człek prosty. Niejedną już głowę ścinałem i ta na karku le Beau bezpieczna być nie może. Nazwisko jego powtarzane było w karczmach i na jarmarkach, lecz co ludzie gadają, a co prawdą jest to dwie różne pary onuców. My nie ułomki i siłą bądź sprytem głowę hultaja donieść potrafimy. W komplecie z resztą jego osoby lub bez. Ino, jeśli zadania tego mamy się podjąć potrzeba nam wiedzieć o nim jak najwięcej prawdziwych wieści. - wojownik mówił płynnie po bretońsku, ale jego twardy akcent przypominał mowę Imperium - Kim on jest (bo to ludzie różne bujdy o nim opowiadają), czym się naraził, co o nim wiemy i gdzie szukać śladów, które nas do niego doprowadzą.

Skończył.

"Hrabstwo nam da. Też mi."
 
__________________
Czymże jest postać, jeśli nie czynnikiem determinującym zdarzenie? I czymże jest zdarzenie, jeśli nie ilustracją postaci?
- Henry James

Ostatnio edytowane przez Pan Jan : 01-10-2007 o 20:10.
Pan Jan jest offline  
Stary 01-10-2007, 22:08   #3
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 28768 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Wysoki, dość szczupły mężczyzna, ubrany w brązową skórzaną kurtkę, szare spodnie i wysokie buty stał swobodnie. Jego szaro-stalowe oczy zlustrowały otoczenie ale, podobnie zresztą jak opalona twarz, nie zdradziły żadnych myśli. Jedynie gryf z opaski na ciemnych włosach sprawiał wrażenie, że uśmiecha się do wszystkich.
"Aż żal,że nie mam nic na sumieniu" - przemknęło mu przez głowę.
"Nie sadzę, by książę miał ochotę nas wysłuchiwać" - pomyślał, gdy jego towarzysz zaczął mówić. - "Zaraz się nami znudzi i wyrzuci nas za drzwi".
Jego zdanie o książętach nie było najlepsze.
Poczekał, aż jego poprzednik skończy mówić, a potem ukłonił się uprzejmie, w sposób świadczący o pewnej wprawie. Wyprostował się i odruchowo poprawił wiszący u pasa miecz. W świetle świec błysnął pierścień na prawej ręce.
- Mości książę - w przez jego płynny bretoński przebijały się czasami obce akcenty. - Jak rzekł mój towarzysz, przyda nam się pewna wiedza. Zechciej proszę wskazać nam ludzi z twego, panie, otoczenia, w posiadaniu których znajdują się informacje o owym le Beau i nakaż im, by wyjawili nam wszystko. A my - ponownie dotknął miecza - zajmiemy się dostarczeniem głowy...
"I nie będziemy tracić czasu na eleganckie rozmówki o niczym" - dodał w myślach.
Nie bardzo wierzył w owo hrabstwo... A nawet jeśli, to musiało być małe i zaniedbane...
"Brak jeszcze ręki hrabianki na dodatek" - uśmiechnął się w myślach spoglądając na swe towarzyszki.
"A w ogóle to dziw, że nie zaoferował hrabstwa Guidowi le Beau. Miałby z głowy dwa problemy."
 
Kerm jest offline  
Stary 01-10-2007, 23:25   #4
 
bushido's Avatar
 
Reputacja: 45 bushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodzebushido jest na bardzo dobrej drodze
Hellena stała spokojnie w oddali obserwując przebieg audiencji. W całym swoim życiu nigdy nie była na zamku, więc to wydarzenie powinno być dla niej w jakiś sposób szczególne...

...Nie było! Zawsze myślała, że zamki to przepych i wiele bogactw, ten pokazywał, że się myliła. W niektórych domostwach mogła dostrzec więcej wartościowych rzeczy niż tutaj. Jedyne, co robiło wrażenie to powierzchnia. Kolejna rzecz, na którą warto było zwrócić uwagę to osoba księcia. Z taką personą spotykała się pierwszy raz. Tak jak i w sprawie zamku jej przekonanie także odbiegało daleko od normy. Nie wiedziała, czego się spodziewać, jednak po krótkim wstępie okazało się, że nie różni on się niczym od innych mężczyzn posiadających jakąkolwiek władzę: nie ważne czy jesteś kapitanem statku czy dowódcą straży miejskiej- zawsze będziesz gardził ludźmi, którzy są niżej od ciebie. Typowa samcza cecha, przyczyna agresji i powód ich samo-destrukcji.
Jednak to nie miało jakiegokolwiek znaczenia. Ważna była cena za głowę Guida le Beau. Jednakże nim ta padła z ust księcia dane było jej usłyszeć troszkę więcej niżby chciała.

***

Ciemne, małe i chłodne pomieszczenie… niczym nie zmieniło się od ostatniej wizyty. Zimne kamienie otaczały siedzącą niczym grób. Tak, tylko ona i te przeklęte kamienie dookoła. Małe krzesło dalekie było cechami od wygodnego. Twarde- niemal jak otaczające je kamienie sprawiało, że człowiek zamiast słuchać, co do niego się mówi starał się znaleźć najwygodniejszą pozycję.

-Pamiętaj najważniejszy jest cel i cena za jego osiągnięcie, reszta to zbędne, subiektywne informacje. Zleceniodawca gotowy odebrać życie jest w stanie opowiedzieć o celu różne rzeczy, często nieprawdziwe, podaje informacje, które mogą wprowadzić cię w błąd.

Ten głos, szorstki, nieprzyjemny, stanowczy. Jeden z niewielu, jaki słyszała od wielu tygodni.

***

Hellena poprawiła włosy, zdając sobie sprawę, że jest obserwowana. Obróciła głowę instynktownie podążając za przeczuciem. Przyglądała jej się kobieta chyba jedyna w tym gronie. Przez moment ich spojrzenia się spotkały. Pojednawczo przymknęła powieki i uśmiechała się. Każdy gest i każde słowo stanowi o kontaktach między ludźmi. Mężczyźni są zbyt mało subtelni by to wyczuć.
 
bushido jest offline  
Stary 02-10-2007, 11:36   #5
 
Eliasz's Avatar
 
Reputacja: 1585 Eliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłość
Młody Niziołek zerkał bystrym wzrokiem na wszystkich zgromadzonych, nikomu szczególnej uwagi nie poświęcając, gdyż dla Tupika wszyscy byli wyjątkowi. Niesforne jasne loki opadały na czoło, ekwipunek raczej nie wskazywał na to by halling miał być jakimkolwiek poszukiwaczem przygód. Rozmiar brzucha w przyrównaniu do innych członków jego rasy budził wręcz skojarzenia z anoreksją. Tupik nie był chudy, ale o dziwo gruby także nie był.
Ubrany jak kupiec, wygląd ma nienaganny, podążający za ostatnim krzykiem mody oraz wygodą. Fikuśne i kolorowe dodatki, falbanki, chusteczki, nawet kilka kolorowych wstążek przywiązanych na wzór mody w Kislevie. W Bretonii do ostatnich krzyków mody należał wełniany berecik który i na hallingu znalazł swoje miejsce.

Tupik musiał przyznać, że twierdza do której zostali zaproszeni była niemal nie do zdobycia. Tym bardziej więc w całej podróży po zamku starał się odnaleźć jakiekolwiek słabe punkty obrony, ze zdziwieniem dostrzegł ich kilka ale był to raczej wynik nadmiernego zaufania do twierdzy jaką mieli jej obrońcy. Nie zauważył też zbyt wielu cennych rzeczy, a te kilka dzieł sztuki jakie minęli były w większości nie do wyniesienia.

Gdy tylko zostali wpuszczeni i przedstawieni przed obliczę księcia, Tupik głęboko się skłonił i trwał w tej pozycji aż Książe raczył się odezwać. Wstając zamiótł jeszcze swoim berecikiem posadzkę tuż przed sobą w charakterystycznym – prawo-lewo-prawo – po czym nonszalanckim ruchem nałożył berecik znów na głowę.

"Jak tak można?" – pomyślał widząc przelatującą kość w stronę sfory psów. Tupik natychmiast dostrzegł na niej resztki jedzenia, ba żeby tylko resztki…
Wkrótce zapomniał jednak o tej kulinarnej gafie księcia, gdy tylko usłyszał o nagrodzie jaka ich czeka. Niemal się zachłysnął, a na pewno lekko stęknął i spojrzał na towarzyszy z niedowierzaniem szukając potwierdzenia tego co przed chwilą obiecał im Książe. Niczego takiego nie znalazł. On sam chyba najbardziej był zainteresowany w przejęciu włości. Bez znaczenia tu było czy będzie to najgorszy czy najlepszy kawałek Bretoinii ważne jest by mieć swój teren. Książe oferował nie tylko teren ale i prawa do niego a to wróżyło hallingowi wspaniałe kupieckie interesy.

Przysłuchiwał się rozmówcą zdziwiony wielce, że samego księcia takimi pytaniami męczyć raczą. No cóż skoro już pytają to nie zaszkodzi przysłuchać się odpowiedzi, mimo to halling wyraźnie marszczył czoło w myślach powtarzając niczym mantrę „ja bym to zrobił inaczej”.

- Dziękujemy szanowny Książe za wspaniałomyślną ofertę jaką nas obdarzasz. My uniżeni słudzy postaramy się wypełnić wolę książęcej mości, a szubrawca w miarę naszych możliwości postaramy się dowlec przed oblicze Twoje żywego. Tu skłonił się raz jeszcze głęboko, znów zamiatając berecikiem według schematu podłogę.

Halling chciał być zapamiętany, jak do tej pory większość najczęściej ignorowała go z uwagi na małą posturę, tym razem nagroda jaką oferował Książe była dla Tupika zbyt cenna by ryzykować. Tak więc po małym beretowym przedstawieniu, był już niemal pewny, że zostanie rozpoznany gdy wróci do twierdzy. W głowie zaczęło mu się już kotłować od różnych pomysłów na przyciągnięcie uwagi, każdy z nich jednak był ryzykowny, gdyż nie wiedział na ile agresywni byli kusznicy księcia. Tym razem Tupik wolał nie przeginać.
 
Eliasz jest offline  
Stary 02-10-2007, 18:25   #6
 
Yoda's Avatar
 
Reputacja: 18 Yoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znany
Gabriela stała obok reszty śmiałków. Wszyscy byli gotowi przynieść księciu głowę tego le Beau na srebrnej tacy. Gabi również.
„Mam nadzieje że dzięki temu hrabina nie będzie mogła mnie już zaaresztować. Miło byłoby zostać tu jakiś czas. Okolica jest przepięknie niebezpieczna. Taka jaką lubię…”- na krótką chwilę wspomnienia szczęśliwych lat powróciły.

Jej czarne kręcone włosy kontrastowały z zieloną koszulą i skórzanym kaftanem. Nie dopięte guziki odsłaniała wydatne piersi i łabędzią szyję. Natomiast szare bryczesy ładnie opinały jej zgrabne nogi. Jej strój wyróżniał się prostotą i praktycznością. Jedyną ozdobą była kolorowa szarfa i zdobny pas. U boku miała zawieszony miecz. Ci którzy mieli styczność ze strażą w Imperium mogli poznać po głowicy i jelcu że takie miecze mają strażnicy dróg.

Gabriela z lekkim niepokojem przyglądała się krążącej straży i kusznikom. Stary nawyk. Jakoś wbrew powiedzeniu nie przepadała za mundurem. Wysłuchała księcia w pełnym skupieniu. Jej fiołkowe oczy przyjrzała się tym razem dokładniej swoim kompanom. Była wyższa jedynie od niziołka i krasnoluda ale to ją akurat nie zdziwiło. Na ogół tak było. Rzuciła okiem na jedyna prócz niej przedstawicielkę płci pięknej w tej grupie. Ich spojrzenia spotkały się. Gabi odwzajemniła lekki uśmiech. „Chyba się polubimy. Dobrze mieć towarzyszkę bo na mężczyznach nie można polegać…” – pomyślała i spojrzała na niziołka który na początku wydał jej się dzieckiem. Jednak jak na zwykłą pociechę nosił zbyt kosztowne i modne ubrania. Dwaj mężczyźni jakoś jej nie zachwycili. „Nie są zbyt przystojni ale chyba nieźle machają mieczem. Może jakiś pożytek z nich będzie” – uśmiechnęła się pod nosem

Na razie nie wtrącała się do rozmowy lecz uważnie słuchała. Każda informacja przyda się podczas łowów. Niełatwo wytropić rozbójnika. Coś o tym wiedziała…
 
__________________
Logic will get you from A to B. Imagination will take you everywhere - Albert Einstein

Problemy z komputerem i Internetem – przepraszam wszystkich. Wkrótce się odezwę.
Yoda jest offline  
Stary 02-10-2007, 22:11   #7
Banned
 
Reputacja: 0 Revan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znany
Glorim stał spokojnie, opierając się jedną ręką na swoim obosiecznym toporze, a drugi oparł rękojeścią o swój lewy bark. Wyglądał dość strasznie, jego tors, ręce i głowa były naznaczone licznymi bliznami oraz tajemniczymi tatuażami. Jego czerep zdobił czerwony, tłusty irokez, a równie czerwona broda, razem ze wplecionymi weń małymi czaszkami rozdzielające warkocze od reszty, swobodnie opadała mu na klatkę piersiową. Był ubrany jedynie do połowy, na nogach miał bawełniane spodnie, czarne w czerwony pionowe paski. U pasa dyndał mu swobodnie skórzany mieszek, a za nim miał pordzewiałą manierkę, w której zapewne trzymał alkohol. Wypisz, wymaluj, krasnoludki zabójca potworów, a przy tym ochlapus oraz karczemny zabawiaka. Jednak na jego starej twarzy można było zobaczyć coś rzadkiego, wręcz nieuchwytnego. Była to jego krasnoludzka duma, objawiające się w każdym jego spojrzeniu, geście. Od zawsze pamiętał o swoim honorze, który splamił różnymi występkami, ale tylko on nadaje mu w życiu drogę i wytrwale nią kroczy. Zresztą widzieliście kiedyś niehonorowego krasnoluda?

Zamek, jak zamek, miał bronić przed najeźdźcami, czyli musiał być praktyczny. Trochę zbił Glorima z tropu ten fakt, ale raczej mógł to zaliczyć na korzyść hrabiego. „Prawie krasnoludzka robota, a prawie robi wielką różnicę. Pewnie pochował ważniejsze skarby, aby mu niczego nie rozkradli…” i pewnie słusznie. Nie wiadomo mu jeszcze, z kim przyjdzie mu pracować. Sami ludzie, i jeden niziołek. „Czego oni u Morra szukają, pieniędzy, przygody? Po co im ta ziemia? I tak pewnie im nic nie da, jestem tu jedynie po to, aby zgarnąć łeb tego człowieka, a potem… potem się pomyśli.” – uśmiechnął się. Za dużo alkoholu jak na jeden raz, niestety będzie trzeba pieniądze zostawić w gildii. Gdzie wtedy pójdzie? Z powrotem do Nuln? Nie bardzo mu się chciało, wolał zostać tutaj… martwiła go powoli perspektywa spokojnej śmierci, to by oznaczało, że poniósł porażkę, a jego dusza będzie potępiona na wieki. Miał w końcu ponad sto lat, kilka razy więcej niż ci ludzie, zgromadzeni w tej sali…

Stał sobie i słuchał, co każdy z nich ma do powiedzenia. Nie wiele go to interesowało zresztą, pragnął jak najszybciej ruszyć na szlak i spotkać na nim swoje przeznaczenie...
 
Revan jest offline  
Stary 03-10-2007, 20:22   #8
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 4896 Cedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputację
Książę popatrzył przez chwile uważnie na wasza zgraję, podumał chwile i obrócił się do zastępcy.

- Kiedy to mości Edgarze usłyszeliśmy o tym bandycie było to chyba ze trzy lata temu poprawcie mnie jeśli się mylę. - spojrzał na swojego lennika. – zechciejcie łaskawie kontynuować.

- Wielmożny książe się nie myli – stary wojaka pociągnął ze swojego kielich z rozbawieniem obserwując was. – najpierw słychać było o coraz większej zuchwałości złodziei raporty wskazywały iż głownie jeden tych łotrzyków się rozzuchwalił. Wysyłani śledczy poprzez swoich szpiegów i donosicieli odkryli miano tego zbója zwie się on Guido le Beau. Wcześniej nie było słychać o tak zuchwałym złodzieju. Natrętny stał się, gdy zaczął bałamucić chłopów twierdząc, iż walczy dla ich dobra i niektórzy głupi łatwowierni w to uwierzyli. Wprawdzie napadał na podróżnych i rabował poborców podatkowych, ale nikomu pieniędzy nie oddawał żadnym zakapturzonym z pewnością nie jest.

– Właśnie, bezczelny zbój – książę walną swym kielichem w stół wychlapując resztkę wina natychmiast podszedł podczaszy napełniając swemu panu kielich do pełna. – Szczytem bezczelności było, gdy podburzył biednych drwali do walki i razem z nimi zaczął palić i rabować księstwo. Zabił poborcę podatkowego i ciężko ranił sir Mordimera Rycerza Próby. Na zęby Malgrimace! Nie pojmuję jak to mogło się zdarzyć. W związku tym musiałem wysłać mych rycerzy, aby przywrócili spokój w księstwie i przykładnie ukarali wichrzycieli. Rozumiecie wszakże występuje ten łotr przeciwko przykazaniom Pani Jeziora heretyk jeden.
-Zmuszony był uciekać i do diaska nie wiem, jak ale włamał się tu do zamku i skradł diadem należący do lady Augustyny naszej wychowanicy i dworki mojej żony. Bezczelny typ nie sądzicie. – spojrzał na was pałając oburzeniem i złością.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975
Cedryk jest offline  
Stary 03-10-2007, 23:04   #9
 
Eliasz's Avatar
 
Reputacja: 1585 Eliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłość
Halfling jedynie ochoczo potakiwał głową na słowa księcia. Zdumiało go, że taka ważna persona nie potrafi sobie od trzech lat poradzić ze zbójem, co więcej ten cały Guido był na tyle sprytny by dostać się do twierdzy wroga i ukraść cenną zdobycz. Tupik pojął w mig, że mają do czynienia z profesjonalistą i to z najwyższej półki. Interesowało go jak dostał się do twierdzy i jak z niej wyszedł. Podejrzewał, że zwyczajnie podszył się pod strażnika lub w inny pół otwarty sposób dostał się do wnętrza. Forsowanie murów było raczej niewykonalne, choć kto wie?
"Trzeba przyznać, że obiekt poszukiwań był wyjątkową personą. Rabować poborców podatkowych? Trzeba mieć nie lada polot i odwagę, by atakować urzędników, nic dziwnego, że zaszedł za skórę możnowładcy. Gdyby ograniczył się do podróżnych i kupców pewnie do tej pory byłby przez księcia ignorowany. Najwyraźniej jednak ten numer z diademem przelał czarę no i jesteśmy…"

"Przydało by się pogadać z tym Rycerzem Próby – chyba mu się nie powiodła", skwitował przydomek rycerza z uśmiechem." Rycerz powinien stanowić dobre źródło opisu wyglądu zbója." Tupika nurtowała jeszcze jedna kwestia – "jakie znowu przykazania Pani Jeziora ?? I kim jest owa pani?"
Na razie postanowił jednak milczeć. Zaczął się właśnie zastanawiać czy stanął po właściwej stronie, ten numer z drwalami wyraźnie przypadł hallingowi do gustu, pewnie sam by tak zrobił gdyby miał powód ku temu. Jedno jest pewne, bandzior miał niebywałą fantazję i złapanie go będzie należało do najtrudniejszych zadań jakie do tej pory Tupik miał przed sobą.
 
Eliasz jest offline  
Stary 05-10-2007, 15:18   #10
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 28768 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Stał spokojnie, nie okazując żadnego wrażenia, czy oszołomienia przekazanymi informacjami. Jedynie na wieść o podburzeniu drwali i napadzie na poborcę podatkowego pozwolił, by wyraz słusznego oburzenia pojawił się na jego twarzy.
- To straszne, co powiadasz, wasza książęca mość. To wprost niesłychane...
Zachował kamienną powagę, chociaż przez moment wyobraził sobie, jak musiała wyglądać twarz księcia w chwili, gdy usłyszał ową wieść. A był to widok zabawny...
- Czy to możliwe, wasza książęca mość, byśmy zapoznali się z owymi raportami, o których wspomniał sir Edgar? - spytał uprzejmie. - I czy możemy porozmawiać ze szlachetnym rycerzem sir Mordimerem?
- Otrzymane w ten sposób informacje z pewnością byłyby bezcenne... - dodał, sam niezbyt wierząc we własne słowa.
"Tłum szpicli i donosicieli i mają tylko nazwisko" - westchnął w duchu. - "Pewnie raporty warte mniej, niż pergamin, na którym zostały spisane. Strata czasu.Lepiej byłoby pogadać z sir Edgarem przy piwie, bez towarzystwa księcia."
- I jeszcze jedno, sir Edgarze - spojrzał w stronę zastępcy księcia. - Kim są owi zakapturzeni, o których wspomnieliście...
"Pewnie imć Guido ma w zamku swoich ludzi. Przekupił kogoś trzeba i wszedł i wyszedł bez większych problemów" - pomyślał. - "A o nas pewnie jutro będzie wszystko wiedział..."
 
Kerm jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166