Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 24-02-2008, 18:01   #1
 
Jendker's Avatar
 
Reputacja: 2574 Jendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputację
Nieustraszeni pogromcy wampirów

Prolog

Sylvania
Zamek Calmhof, rok 2178
Potworna burza rozpętała się godzinę temu. Czarne chmury całkowicie zasłaniały Księżyc.
Kobieta patrzyła przez okno. Wypatrywała jakiegoś ruchu. Jakiegoś dźwięku świadczącego, iż ktoś nadjeżdża. Ach, jakże długo czekała na ten moment. Tyle lat poszukiwań. Tyle lat czekania. Ale teraz oczekiwanie się kończy. Nagle usłyszała tętent koni. Wytężyła wzrok.
Czarna kareta właśnie wjeżdżała na dziedziniec. Odwróciła się do postaci siedzącej przy stole.
-Panie. To on. -Rzekła uradowana.
-Doskonale.-Odrzekł gładki męski głos.-Trzeba go odpowiednio powitać. W końcu to on dowarzył się podjęcia tej wyprawy. I w sumie niewielu osobom mógłbym powierzyć to zadanie. A on jest taka osobą. Taaak, trzeba go odpowiednio powitać.
Mężczyzna pstrykną palcami. Nagle w całej sali zapłonęły świece. Na środku sali stał stół zastawiony wieloma potrawami. Na jego końcu siedział przystojny mężczyzna. Opierał się w swoim fotelu i delikatnie uśmiechał. W tym momencie do sali weszły trzy osoby. Młody chłopak i dwaj służący niosący skrzynię. Chłopak dał znak sługą by postawili skrzynie a potem wyszli. Oddał im swój przemoknięty płaszcz. Jego mokre, czarne włosy przyczepiały się do bladych policzków. Ukląkł.
-Witaj Mój Panie.-Powiedział z lekkim drżeniem w głosie. –Udało mi się wypełnić misję, którą mi powierzyłeś. Odnalazłem tą księgę tam gdzie mówiłeś. Jest dokładnie taka jak ją opisywałeś. Dręczy mnie wciąż jedno pytanie. Po co Ci kolejna księga nekromancka? Masz już imponujący zbiór, w którym znajdują się dziewięć ksiąg Nagasha.
-Hahahaha.- Mężczyzna zaśmiał się. -Mój drogi chłopcze. Dziewięć ksiąg Nagasha przy tej jednej księdze, są jak zbiór bajek z ilustracjami dla dzieci.
Podszedł do skrzyni i otworzył ją. W środku leżała ogromna księga. Jej oprawiona czarną skórą okładka świeciła się złowieszczo.
-To jest moje dzieci......Księga Umarłych.

Nieustraszeni pogromcy wampirów

Jest rok 2864. Imperium zdołało odbudować siły po najeździe Archaona. Liczba mutantów i zwierzoludzi zmniejszyła się a Imperium podniosło swoją wagę na arenie międzynarodowej. Handel kwitnie, a obecny imperator cieszy się ogromnym zaufaniem. Zdołał złagodzić spór na linii kultów Ulryka i Sigmara. Mogłoby się wydawać, że nic nie jest w stanie zakłócić tego spokoju. A jednak.

Rankiem każdy z was został przeniesiony z swojej małej celi do jednej większej. Nikt wam nie mówił, po co. Strażnic nie odpowiadali na żadne z waszych pytań. Cela nie miała nawet malutkiego okna. Tylko przez niewielki otwór w drzwiach sączyło się światło. Nie widzieliście nic. Czekaliście w głuchej ciszy na jakikolwiek znak mówiący wam coś o waszej przyszłości. Czekaliście tak do wieczoru. Dopiero wtedy usłyszeliście strażnika.
-WSTAWAĆ PANIENKI. Idziecie z nami.- Krzyczał strażnik.
Otworzyły się drzwi do celi. Staną w nich strażnik. Za nim można było zobaczyć wysoką mroczną postać. Spod długiego czarnego płaszcza wystawał pistolet. Na głowie miał charakterystyczny wysoki kapelusz. Wiedzieliście już, kto to. To Łowca Czarownic. Uśmiechną się lekko, a potem ruszył korytarzem. Strażnik dał znak ręką żebyście zanim poszli. Posłusznie zrobiliście, co kazał. Szliście tak przez chwilę długim i ciemnym korytarzem aż doszliście do krat. Strażnik otworzył wam drzwi i przepuścił. Sam nie miał zamiaru tam iść. Zostaliście tylko wy i łowca czarownic. Szliście dalej tym korytarzem, który z każdą chwilą stawał się coraz ciemniejszy. Nagle korytarz skończył się. Nie było tam żadnych drzwi, okien ani krat. Nie wiedzieliście, co się dzieje. Łowcę wyraźnie rozbawiło wasze zdziwienie. Wyją coś na kształt klucza i przekręcił im na wprost ściany. Ściana się rozmyła ukazując drzwi.

„Iluzja.” Pomyśleliście wszyscy zgodnie. Łowca przekręcił kluczem jeszcze raz i drzwi się otworzyły. Za nimi był kolejny ciemny korytarz, ale tym razem wzdłuż było wiele drzwi podobnych do tych, przez które właśnie prześlijcie. Po kilkunastu metrach zatrzymaliście się przy jednych z nich. Tym razem łowca tylko dotkną je ręką, a one się otworzyły. Weszliście do dużego ciemnego gabinetu. Po bokach stały ogromne regały z książkami, jednak na żadnej z nich nie było widać ani śladu kurzu. Na końcu gabinetu, jego najciemniejszym miejscu stało ogromne biurko a przednim trzy krzesła. Łowca pokazał wam żebyście usiedli.
-Dziękuję Krystian. Morzesz odejść.-
Wzdrygnęliście się wszyscy. Dopiero teraz zobaczyliście, że po drugiej stronie biurka ktoś siedzi. Łowca wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Zakapturzona postać przez chwilę przeglądała jakieś kartki. Ciężko była wam na nią patrzeć. Niemogliście się na nim skupić. Za każdym razem, gdy próbowaliście, wasze oczy starały się patrzeć w inną strona. Mężczyzna zauważył to, przez chwilę coś syczał pod nosem, a zaraz potem mogliście normalnie patrzyć w jego stronę. Odłożył kartki i zagłębił się w swoim fotelu, tak, że teraz widzieliście tylko jego ręce oparte na biurku.
-Zostaliście wybrani na ochotników do pomocy w ważnej sprawie Kolegium Cienia. Zostaliście wybrani specjalnie do tego zadania. Wyprzedzając wasze pytanie „A co jeśli nie zechcemy pomóc?”. Nie macie wyboru. Za kilka dni wszyscy trzej zostaniecie zgładzeni, ku uciesze tłumów. Kolegium cienia oferuje wam wolność, a być morze tagrze jakąś nagrodę, w zamian za wykonanie zadania.-
Przez chwilę mężczyzna bacznie was obserwuje, a potem kontynuuje.
-Macie poprowadzić śledztwo w pewnej sprawie. W Nagenhof odnotowano wiele przypadków zaginięć. Nagenhof to duże miasto, rozrosło się do prawie takich samych rozmiarów jak Behafen. Dlatego ciężko cokolwiek wskórać w tej sprawie. Parę dni temu moi informatorzy donieśli mi, że znaleziono kilka ciał zaginionych. Wszyscy byli martwi. Sprawka wampirów. W ciałach nie było ani kropli krwi. Macie się dowiedzieć, co oni tam kombinują. Musimy to wiedzieć. Żadnych otwartych ataków na nie. Możecie z nimi walczyć w tylko w obronie własnej. Waszym celem jest poznanie powodu, dla którego oni tam są. Nic więcej. Czy to jasne?-
Po tych słowach czekał na waszą reakcję.
 

Ostatnio edytowane przez Jendker : 24-02-2008 o 20:03.
Jendker jest offline  
Stary 25-02-2008, 12:19   #2
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 5121 Noraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputację
Przez całą drogę krasnolud trzymał się z tyłu. Można by go nie zauważyć, z powodu jego niskiego wzrostu, gdyby nie jego ciągłe po burkiwania. Gdyby ktoś spojrzał na jego twarz z pewnością skupił by wzrok na jego olbrzymim nosie. Wtedy w szarych oczach krasnoluda od razu pojawiała by się wściekłość gotowa odebrać odwagę każdemu. Gdy prowadząca ich postać otworzyła „iluzję” krasnolud pomyślał
„ Magia. To nie zapowiada niczego dobrego”Już w komnacie, krasnolud nagle podskoczył na dźwięk głosu postaci, której wcześniej nie dostrzegł. Krasnolud spróbował skupić na niej wzrok, ale gdy tylko jego próbował to je oczy znowu wędrowały po ścianach komnaty. Po entej próbie krasnolud zrezygnował
„ Jak ja nienawidzę magii”
Mimo nie patrzenia na dziwną postać, to starał się słuchać jej słów. Gdy skończyła to podszedł do biurka i uderzył w nie dłonią.
- Słuchaj magiku jeden. Jeżeli chcesz mnie nająć to pamiętaj, jest kilka warunków. Po pierwsze primo, żadnej magii. Jeżeli tylko spróbujesz to obiecuje, że ukręcę ci ten łebek. Po drugie primo, ja, Thingrim syn Breotera z klanu Żelaznej Pięści nie będę się najmował do szukania poszlak. Chcesz mnie i mojego topora, to oddaj mi go i pozwól mi działać po mojemu. Jeżeli mimo to zdecydujesz się mnie wysłać do tego Nagen-coś to rozważ opcję że kilku, jak ich nazwałeś, wampirom głowa oderwie się od ciała. I wreszcie po trzecie i najważniejsze primo. Nigdy… mi… nie… groź. – W ostatnim zdaniu, Thingrim mocno akcentował każde słowo uderzając w biurko pięścią. – Czy wszystko jasne? – zakończył łagodnie, gładząc się po swojej rudej brodzie.
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 25-02-2008, 15:14   #3
 
Jendker's Avatar
 
Reputacja: 2574 Jendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputację
-HAHAHAHAHA!!!!-
Czarodziej po prostu pękał ze śmiechu. Opanował się trochę, ruszył ręką w ciemności, jakby wycierał łzę.
-Hehe, wiesz, że jesteś pierwszą osobą od dwudziestu lat, która odważyła się mi grozić. Ale to pewnie przez to, że się nie przedstawiłem. Miałem tego nie robić, ale jestem ciekaw twojej miny.-
Zapłonęły świece stojące z tyłu. Teraz mogliście dobrze przyjrzeć się sylwetce postaci. Czarodziej jednym płynnym ruchem zdjął kaptur. Zobaczyliście twarz piędziesięcio letniego, zadbanego mężczyzny. Szare włosy, modnie przystrzyżone oraz brak brody, sprawiały, że mężczyzna wydawał się młodszy. Na jego czole widniała szara runa, która zdawała się pulsować ciemnością. Jego całkowicie szare, pozbawione tęczówek oczy patrzyły na was przenikliwie. Mężczyzna delikatnie się uśmiechnął. Jego hipnotyczny głos sprawił, że nie mogliście nic powiedzieć.
- Jestem Otto Vanbarden, Arcymag ostatniego stopnia, zastępca patriarchy kolegium cienia. Jestem jednym z najważniejszym z ludzi kolegium. Zarządzam kilkunastoma tysiącami agentów w starym świecie i poza nim. Jeśli dojdzie do mnie potwierdzona informacja, że imperator jest skażony przez chaos, to pozostanie mu pięć minut życia. Mam nadzieje, że to dosyć jasno oddaje, kim jestem i w jakiej sytuacji wy jesteście. A jako ze myślałem, że dotarło do was to, co mówiłem przedtem wyjawiłem wam cel misji. Czyli naprawdę nie macie już odwrotu, bo ta misja jest ściśle tajna. I jej cel nie może wyjść na jaw. Więc nie mógłbym was tak teraz wypuścić, bo stanowilibyście zagrożenie dla misji. Czy ktoś jeszcze ma jakieś pytania? Jeśli nie to zaraz zjawi się tu człowiek, który was we wszystko wprowadzi.-
 
Jendker jest offline  
Stary 25-02-2008, 15:46   #4
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 5121 Noraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputację
Słuchałem postaci z niezwykłą mi wtedy uwagą, a gdy skończyła, to wszedłem na biurko by być na poziomie jego oczy. Przybliżyłem się do jego twarzy i bez trwogi w głosie powiedziałem:
- Możesz być sobie nawet tym waszym Patriarchą. Nikt nie będzie mi groził. Mówisz że nie mam wyjścia? Ha, jakbym chciał to, albo ty, albo ja już byśmy nie żyli. Twoja oferta mnie po prostu ciekawi. Nie walczyłem wcześniej z wampirami. Było kilkunastu orków, goblinów, nawet paru magów Chaosu jeżeli dobrze pamiętam, ale wampira nie. Jest to jedyny powód dla którego przystępuje do tej "misji". No może jeszcze wysoka nagroda - powiedziałem z błyskiem w oku -. Powiedz temu człowiekowi, który ma nas stąd zabrać, że będę postępował po swojemu, i odetne parszywy łeb każdemu kto stanie na mojej drodze.
Po tych słowach zeskoczyłem z biurka i otrzepałem swoje spodnie.
- Oczywiście wymagam najpierw odzyskania mojej Brunhildy i Snoriego. Bez nich nigdzie się nie ruszę, czy to jasne? - dodałem
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 25-02-2008, 16:08   #5
 
Jendker's Avatar
 
Reputacja: 2574 Jendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputację
-Dziwny z ciebie krasnolud. Większość którą znałem miała również wielką dumę. Ale większość wiedziała co to znaczy szacunek wobec silniejszych. Magów chaosu powiadasz. Zapewniam cię że gdybyś spotkał prawdziwego maga chaosu, to nie stał byś tu przedemną. To zapewne był jakiś kultysta, ewentualnie jakiś guślarz.-
Czarodziej odsłonił szyję. Na całej jej szerokości widniała wielka blizna.
-To zrobił mi właśnie mag chaosu. Prawdziwy zły mag potrafi jednym zaklęciem zniszczyć całą armię. Więc radził bym ci nie przechwalać sie zbytnio swoimi umiejętnościami. Szczerze mówiąc, to bardziej bałbym się długouchego od ciebie. Aha, żadnej Brunhildy i Snoriego. Na tę misje idziesz sam. Macie najpierw dowiedzieć się co te wampiry knują, a dopiero potem, po dowiedzeniu się ile ich jest i czym dysponują, będziecie mogli je wyeliminować. Najdyskretniej jak potraficie. To ja tu wydaje rozkazy. Dotarło, włochaty kurduplu?-
 
Jendker jest offline  
Stary 25-02-2008, 17:49   #6
 
Blady's Avatar
 
Reputacja: 164 Blady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie coś
Drax gdy tylko drzwi się otworzyły, zerwał się na równe nogi. Już samo przeniesienie do zbiorowej celi wzbudziło w nim niepokój. W czasie drogi ciemnym korytarzem ciągle odwracał się i wypatrywał jakby bał się że ktoś może ich śledzić. W ciemnym pomieszczeniu, gdy dostrzegł zakapturzoną postać, momentalnie prawa ręka ruszyła w górę, gotowa wysunąć strzałę i zahaczyć ją o cięciwę łuku, lecz na wysokości piersi zorientował się iż na plecach nie wisi kołczan, a lewa ręka nie trzyma łuku. Bardzo chciał się przyjrzeć twarzy zakapturzonej postaci, lecz jak myślał: "magia jest silniejsza".

Po krótkim przemówieniu gospodarza uznał, że niema najmniejszego sensu stawiać się jak krasnolud. "No cóż taka rasa". Co do wampirów, to pare razy spotkał człowieka zarażonego tą chorobą. "Jeśli oni sami nie będą się stawiać, nie wylądują na ziemi ze strzałą w krtani."

Wstał z godnością, podszedł do miejsca w którym siedziała tajemnicza postać, łagodnie odepchnął krasnoluda i rzekł do niego:
- Wolisz dla kogoś odcinać głowy toporem, czy dla siebie zawisnąć? Nie ma sensu nawet podnosić głosu. Szybko wykonamy to zadanie i ruszymy już wolni w dalszą drogę
Po chwili odwrócił się do zakapturzonej postaci i rzekł:
- Jeśli za to mam uniknąć śmierci, to przysięgam na mój łuk i mojego zmarłego ojca że zadanie zostanie wykonane pomyślnie.
 
Blady jest offline  
Stary 25-02-2008, 20:24   #7
 
Jendker's Avatar
 
Reputacja: 2574 Jendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputacjęJendker ma wspaniałą reputację
-Widzę, że jest tu osoba, która ma, choć trochę oleju w głowie. Mam nadzieję, że będziecie potrafili współpracować ze sobą. I mam nadzieję, że nie będę musiał wam pomagać.-
Mężczyzna zatrzymał się i wziął głęboki oddech.
-Bo wierzcie mi, znam bardzo niemiłe sposoby na utrzymanie dyscypliny.-
Teraz odwraca wzrok na swojego trzeciego gościa.
-Twoje milczenie uznaję za aprobatę. Pytaj, jeśli masz jakieś pytanie. Bo później nie będzie jak, nie mam zbyt wiele czasu.-
 
Jendker jest offline  
Stary 25-02-2008, 21:41   #8
 
Blady's Avatar
 
Reputacja: 164 Blady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie coś
- To nie oznacza że krasnolud nie ma racji. Chyba nikt z nas nie wyruszy bez swego ekwipunku. No i oczywiście mi też się nie podoba że zakrywasz się przed nami magią!

Spokojnie i z wdziękiem który towarzyszy każdemu ruchowi elfa siada na krześle.
 
Blady jest offline  
Stary 25-02-2008, 21:43   #9
 
MrYasiuPL's Avatar
 
Reputacja: 55 MrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodzeMrYasiuPL jest na bardzo dobrej drodze
Gdy drzwi się otworzyły wstał wzdychając ciężko. Który to już raz siedział? Piąty? Nigdy jednak go jeszcze nie zabito, może pomagało mu w tym jego szczęście? Justicar ujrzał Łowcę. Nie przepadał za podobnymi osobami. Źli magowie czy nie, czasem byli przydatni. Tępienie ich zamiast przekabacania na swoją stronę uznawał za błąd.

Szedł korytarzem niemal bezszelestnie. Wyrobił to sobie przez kilka lat pracy jako zwiadowca w armii. Drzwi-iluzja nie zaskoczyły go zbytnio. W końcu jeśli szedł do kogoś ważnego, musiał się liczyć z... zabezpieczeniami. Denerwowali go jednak towarzysze. Nie przepadał za elfami a krasnoludy nadawały się jedynie do pijackich zawodów.

W pomieszczeniu siedział jakiś mężczyzna. Stanowczo za dużo gadał. Właściwie to Justicar także to robił lecz po pijaku...
W czasie gdy trójka rozmawiała ze sobą on myślał raczej co się stanie z jego skonfiskowanymi rzeczami. Pewnie nie oddadzą mu monet. Nie słuchał ale zrozumiał, że mają jakieś wampiry znaleźć. Będzie musiał się zapytać jednego z tymczasowych towarzyszy. Nagle z zamyślenia wyrwał go dziwny gość z blizną.
-Uch... czy ja wiem -mruknął- No dobra. Jeszcze jedna sprawa. Kiedy zaczynamy? Nie czuję się teraz na siłach... kac i te sprawy... uderzyłem się w głowę. Ale jestem przecież gotowy. Trzymacie tu mój ekwipunek? Chciałbym go odzyskać... tak jak reszta oczywiście. A właściwie jaką mam pewność, że po prostu nie wsadzisz tu nas powrotem? Albo jeszcze lepiej, pójdziemy na szubienicę. Hę?
 

Ostatnio edytowane przez MrYasiuPL : 25-02-2008 o 21:50.
MrYasiuPL jest offline  
Stary 25-02-2008, 22:05   #10
 
Blady's Avatar
 
Reputacja: 164 Blady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie cośBlady ma w sobie coś
Przez parę minut elf myślał jak w ogóle troje całkiem różniących się od siebie postaci będzie mogło się w niedalekiej przyszłości porozumieć. Musi być zawsze czujny i zawsze gotowy do obrony i ewentualnego ataku. Już spotkał na swojej drodze tyle odmiennych postaci... i co?... każda z nich wolała wydać do za pieniądze w ręce tropiących go jak niestrudzone psy strażników. Z drugiej jednak strony gdy te postacie wydały mu się nieco inne od reszty motłochu który spotkał. Krasnolud wydał się mieć własną, nienaruszalną godność, nawet w obliczu śmierci. Tylko czy za naprawdę duże pieniądze zostanie ze swoją dumą? No i co myśleć o tym który wydaje się być zbyt cichy nawet dla elfa?

Musi być czujny. Teraz priorytetem jest tylko przeżyć. Miejmy nadzieję że zaufanie do tymczasowych towarzyszy samo przyjdzie.
 
Blady jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:25.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166