Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 19-04-2008, 15:43   #1
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 4896 Cedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputację
Władca zimy - "Nordvorposten - Północa stanica"

Andriej Siemionycz podszedł do wysokiego witrażowego okna, wsparł się dłońmi o parapet, po chwili obrócił się i usiadł na nim. Gierczyn czekał. Niesamowity był ten człowiek, wysoki, chudy, blady jak śmierć, będący jakby upostaciowieniem apatii. Pił jak ryba, mógł w siebie lać dowolne ilości wódki, bez żadnego efektu - byłby idealnym dyplomatą, gdyby nie jego odstręczająca aparycja. Andriej wiedział, że Gierczyn nie odezwie się pierwszy. Mógłby tak pewno stać przez następny rok, odżywiając się przefiltrowanym przez witraż kolorowym światłem.

- No mówże, człowieku!
- Raport. Tak. Generalnie bez zmian.
- Jak oni to robią? Nie mów mi, proszę, że wszyscy do jednego są nieprzekupni, że nie mają żadnych słabych punktów, że nie można ich szantażować. Informacje zawsze się wyciągnie - rozpalone węgle czekają.

Gierczyn skrzywił się lekko. Nie lubił takich tyrad. Nie lubił, gdy tłumaczono mu jak wygląda jego praca. Jego rybie oczy spoczęły na rozmówcy.

- Powiedziałem, że generalnie bez zmian, nie że całkowicie. Z pionkami radzimy sobie świetnie, dowiadujemy się wszystkiego, czego można się dowiedzieć. O planowanych zamachach na kupców imperialnych wiemy na tydzień przedtem, choć oczywiście nic...
- Nie chcę o tym słyszeć! Nigdy tego nie słyszałem, rozumiesz?!
- Tak, khem, pewnie, khem, rozumiem, a jakże. Więc pionki robimy, jak chcemy. Ale coraz bardziej oczywiste staje się - kh kh kh kh, przepraszam, zła pogoda, khkh... Uhm. Cóż... coraz oczywistsze robi się, że oni mają wsparcie z kręgów dla mnie nietykalnych. Nu tak cóż ty, człowiecze boży zrobisz? Informatorzy mówią mi różne rzeczy, o których tyle mogę powiedzieć, żem ich nigdy nie słyszał, ani słyszeć nie będę kh kh kh

- Kurwa twąju mat', nie dworuj sobie ze mnie! Mam glejt gończy samego Cara, nie ma dla ciebie stref zakazanych dla łowów, rozumiesz? Choćby marszałków, choćby bojarów na tortury brać przyszło, bierz!
- Glejt mówicie, Andriej Siemionycz... Wy glejt macie. A ja matkę mam. I dwie siostry mam. Jedna w konwencie Swiatej Shaylijest, tam przeciągi ciągle, bardzo niezdrowe. A druga ma dzieci. Brata mam, a on w wojsku, w wojsku bardzo niebezpiecznie jest. Dom mam, dom też niebezpieczny, łatwo spalić się może. I wino pijam, a wino czasem bardzo szkodzi. Jeść muszę, a jakąś kostką łatwo się udławić. A ja człek wątłego zdrowia i wielkiego szacunku dla rodziny jestem. Glejt macie, mówicie? A czy mnie ten glejt, kogo wskrzesi, jeżeli zwierzynami go do grobu pośle? A mnie z ziemi wyciągnie? Nie, Andrieju Jewgieniejewiczu. Powiedziałem wam tyle, iłem mógł powiedzieć. I mówię wam, że dalej węszył nie będę, bom już duży chłopczyk i niegłupi. Glejtem to mi możecie przed nosem machać, a ja nawet z rewerencją pieczęć Cara ucałuję i tyle, rozumiecie mnie dobrze?

- Szlag, Gierczyn! Ja muszę to wiedzieć! Muszę! Nie widzisz, co się wokół dzieje? Cała radina staje na łbie, wszędzie się dymi a i palić się niedługo pewno zacznie, ślepy nie jesteś, widzisz przecie, co i jak?!
- Heh, toć i widzę, co bym miał nie widzieć? Ale ja wam powiem, że radinę bardzo kocham, ale i flaki mieć w brzuchu a nie u kolan kocham, wiecie? I jeden taki nie jestem, więcej wam nawet powiem - nie znajdziecie takiego mołojca-gieroja, który nie dostałby nagłego zaniku pamięci i zdolności mowy. Kiedy zbliży się do pewnych spraw. Nie znajdziecie i tyle. Może wy byście powęszyli? Ha! Milczycie? A bo i wy dzieci macie, Nadia ma już latek dziewięć, czyż nie? Mały Misza właśnie dostał pierwszego konika, a Koli bodaj ząbki się właśnie wykluły? I co, pójdziecie węszyć? Weźmiecie na tortury bojarów i marszałków, o których tyle mówicie? Weźcie, weźcie, arcyciekawych rzeczy się dowiedzieć możecie, glejt gończy macie, to i grozić wam nic nie grozi.


- Gierczyn, ty...! Nu, dobra, spakojna, moment. Trza kogoś, kto znajdzie, co znaleźć się powinno i kto byłby spoza układu, tak?
- Ano tak właśnie jest, jako mówicie, słucham was, jakbym słowika słuchał. I to wam jeszcze powiem, że ten ktoś powinien sam się zatroszczyć o ujawnienie informacji. Bo ja jej nie chcę. I to wam powiem, że każdy, kto zbyt nachalnie chciałby się nią ze mną podzielić, stałby się w moich oczach bardzo niekulturnyj. A ja gburów nie lubię, zresztą to i dobrze, bo są bardzo wątłego zdrowia i nie ma, co się do nich przywiązywać, zrozumieliście mnie?


- Jako słowika. Ja w sumie też za chamami nie przepadam. Gierczyn... mówicie mi, że potrzebujemy kogoś z Imperium?
- Ano tak właśnie powiedziałem, mądrze żeście to wywiedli. I więcej wam powiem - powiem wam, że Xiążę Alieksandr Jewgieniejewicz Orłów wybiera się właśnie do Nuln, do swojego przyjaciela, Artura von Herninsberga. I to wam jeszcze powiem, Andriej Siemionycz, że mógłby kto z nim pojechać. A dorzucę już zupełnie za darmo i z czystej dla was sympatii, że Hrabini Elektorka ma ostatnimi czasy wielkie kłopoty z kupcami. Naprawdę wielkie.
- Ech, co mi tu gadasz? Co, nie stają im, czy jak? Hrabini w mieszczaństwie zagustowała i skonsumować nie może?

- Ej, Andriej Siemionycz, takiście mądry człowiek, a taki głupi. Bądźcież cicho! Głupi mówię. I mówię jeszcze, że jak następnym razem zobaczycie Hrabinie Elektorkę, to mniej na cycki patrzcie, boście żonaty człek i wam nie przystoi. Przystoi wam patrzeć na oczy i na to, co się za nimi dzieje. A dzieje się dużo, to wam zagwarantować mogę. I to wam jeszcze rzeknę, że czas najwyższy, żebyście się różnych rzeczy o Imperium dowiadywać zaczęli, bo jak by się to wszystko nie skończyło, na pewno krew imperialnych popłynie ulicami naszych miast i stosunki między nami a nimi mogą być niedługo bynajmniej nie serdeczne. Zastanówcie się dobrze, Andriej Siemionycz. A ja się już żegnać będę. Mam, widzicie, spotkanie z kimś, komu się wydaje, że coś słyszał, a mnie się wydaje, że nic nie słyszał. Zdrowia i szczastia wam życzę i całej waszej familii.

Coraz wyżej wspinało się słońce ponad widnokrąg. Zniknęło za chmurami. Wyszło zza chmur. Błysnęły złocone kopuły Kremla, stojący na warcie żołnierze Gwardii Zagórskiej zmrużyli oczy. Głębokim, przejmującym tonem odezwał się Swiatyj Mikoła z Dzwonnicy Świątyni Drugiego Objawienia. Ruch ustał, ludzie stawali w miejscu, zdejmowali czapki, niektórzy klękali, pochylając głowy.

Dommm... dommm... dommm... obwieszczał Swiatyj Mikoła południe. Chmury sunęły po niebie, przesłaniały i odsłaniały słońce, przez ulice, przez zaułki i place przesuwały się plamy cienia i światła, jasny snop uderzył w budynek Przedstawicielstwa Imperialnego, nagły podmuch rozwinął zatknięty na dachu proporzec, imperialny gryf rozwinął czarne skrzydła...
Dommm... ostatni dźwięk zamierał powoli, ludzie kulili się w chłodnym podmuchu wschodniego wiatru. W Bramie Południowej rozległ się klekot kopyt, nagły dźwięk trąbki, gwardziści rozstąpili się, zasalutowali. Orszak wyjechał za mury miejskie. Wielki Książę Alieksandr Jewgieniejewicz Orłów zmrużył oczy, spojrzał na drogę. Najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku, czyż nie?

 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 21-04-2008 o 14:12.
Cedryk jest teraz online  
Stary 21-04-2008, 19:53   #2
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 4896 Cedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputację
Gdzieś w świecie. Jakiś pokój, stół zastawiony mapami i papierami. Oświetlony jest tylko mdłym światłem świecy. Za stołem ktoś siedzi, widać pomarszczone dłonie spoczywające na krawędzi stołu. Rozlega się glos:

- Na dowód prawdziwości mej opowieści mogę przedstawić... - wtedy z drugiej strony "ekranu" ręka spowita w czarną rękawicę kładzie na stole słój.



Wewnątrz, zanurzona w oleistej cieczy pływa męska dłoń z pierścieniem rodowym na palcu.
Inny głos odpowiada:

- Tak. poznaję. Dziękuję za wyświadczoną mi przysługę...
- Ależ... to był honor!
- Dziękuję! Już wkrótce morderców dosięgnie zemsta.


-----------------------------------------------------------------------

Wyszczerbiony w czasie zimowego patrolu oddział zwiadowców lekkiej jazdy cudem przeżył oraz udało się mu rozbić bandę groźnych anarchistów obozującą w Grunbaum. Dowódca jego sierżant Otto Hindelberg otrzymał nawet awans do stopnia porucznika. Utratę całego prawie ekwipunku łaskawie puszczono w niepamięć. Wiosenne uzupełnienia już dotarły, więc wojacy zabijali nudę ćwiczeniami i typowymi rozrywarkami wojaków, czyli piciem dziewczynkami, hazardem i piciem dużym piciem. Patrol ten i jego niebezpieczeństwa bardzo do siebie zbliżyły zwiadowców zacieśniając więzi przyjaźni wcześniej powstałe. Do oddziału dołączono tylko Levin Vogel’a. Temu hardemu wojakowi z trudno jest wdrożyć w zasady panujące w zwiadzie, lecz z czasem ma nadzieję, iż może zostanie zaakceptowany przez towarzyszy.

W końcu monotonie życia w Sudvorposten przerwało przybycie znamienitego gościa. Towarzyszyła mu niewielka obstawa złożona trzech żołnierzy mocno poranionych. W po południowym posiłku odszukali ich gońcy i kazali się natychmiast stawić u kapitana garnizonu. Gdy już cały oddział zebrał się zostali zaproszenie do gabinetu kapitan Ostrerna.



- Panowie, zostaliście wybrani do zaszczytnego zadania. Macie własną piersią chronić bohatera Ostlandu - generała Gerharda von Shreddsharf. Wielki to zaszczytd dla was i dla naszego garnizonu z powodu, iż to właśnie moi żołnierze będą mieli zaszczyt chronić życia generała. - przemówił do zebranych spoglądając na nich z dumą .

- Pan generał w ciągu swej długiej i burzliwej kariery napytał sobie wielu wrogów. Teraz, kiedy nie sprawuje już służby czynnej i nie otaczają go oddane i lojalne oddziały cały czas musi strzec się przed zamachami. Właśnie niedawno przeprowadzono kolejną próbę zamordowania Gerharda von Shreddsharf. W obronie poległo dwóch jego ochroniarzy, a trzech innych zostało ciężko rannych. Tylko dzięki zimnej krwi Naszego Bohatera i jego nieprzeciętnym umiejętnościom szermierczym, udało mu się uniknąć śmierci. Osobiście wybrał was chłopcy do tej roli po zapoznaniu się z raportami z ich ostatniej misji. Nie zwiedźcie mnie i towarzyszy pokładamy w was wielkie nadzieje. Wyruszycie jutro z samego rana. Jeśli nie macie więcej pytań możecie odejść.

Porucznik Otto wyprężył się jak struna. Jego oczy błyszczały jak zawsze, gdy był wielce zadowolony.

- Tak jest panie kapitanie. Dziękujemy za zezwolenie na tą zaszczytna służbę.

Gdy już opuścili gabinet Ostrerna i oddalili się na znaczną odległość sierżant Piona spojrzał na nich przeciągle i zatrzymał.

- Jeśli kto mi przyniesie jutro wstyd przy Generale tak nakopie do dupy iż przez pięć lat pamiętać będzie. Teraz jesteście wolni. Przegląd na o świcie, jak kto zaśpi to tak przykropię, iż przez piec stań będzie leciał i obłoczki oglądał. Teraz rozejść się
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975
Cedryk jest teraz online  
Stary 23-04-2008, 16:32   #3
 
Eliasz's Avatar
 
Reputacja: 1585 Eliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłość
Cóż to była za przyjemna odmiana, Felix niemal już zapomniał ( bo i nie chciał pamiętać ) trudów tej zimy. Walki bardziej z samym sobą niż z przeciwnikami. Odmrożenia nie były na szczęście głębokie, więc czucie wróciło już mu do wszystkich kończyn. Alkohol wspaniale buzował po całym ciele. Towarzysze byli uśmiechnięci, radośni, nie widział już tych chodzących trupów…no i miał o wiele mniej pracy niż zazwyczaj, ot zwykłe zranienia, lub przetrucia spowodowane nadmiarem alkoholu. Chłopcy odbijali sobie wcześniejsze trudy…właściwie to odpijali… jednak z wizytą bohatera wszystko uległo radykalnej zmianie.

Felix był dumny z powodu gościa, sam generał i to zasłużony. Kamraci już nie lgnęli do kantyny, sam Felix starał się przebywać jak najbliżej generała…w końcu medyk musi być tuż przy takiej personie, choćby dla szybkiej pomocy…odpukać. Starał się chłonąć aurę i powagę jaką generał emanował. Starał się słuchać każdego słowa, nieśmiało czasem w wolnej chwili zapytał o bitwę jakąś czy kampanię – ciekaw strategicznych rozwiązań i wyników walk. Słyszał wcześniej o generale, jak to z garstką żołnierzy liczniejsze oddziały w pył rozbijał, teraz miał jednak okazję posłuchać co nieco z pierwszej ręki.

Ekwipunek był na błysk, mundur zapięty pod ostatnią spinkę czy haczyk, kolczuga lśniąca i wypolerowana – podobnie każda inna część „garderoby”. Nie chciał dostać ochrzanu od Piony – a do wyglądu najłatwiej się było doczepić. Zadbał też o apteczkę, wymuszając właściwie dodatkowy przydział leków, maści, bandaży i innych takich. Ostatnia przeprawa była doskonałym argumentem, z którym nikt nie mógł się mierzyć. Gdyby tak miał więcej środków, medykamentów, mógłby może uratować jeszcze czyjeś życie, lub choćby ulżyć w cierpieniu…

Znajomość z Mariusem przerodziła się właściwie w przyjaźń. Do tej pory pamiętał jak ramię w ramię z towarzyszem walczył z grupką zbirów w wiosce. Obaj wówczas chyba bardziej dbali o skórę towarzysza niż swoją własną. Gdy powrócili do normalności, więzy w spokojnych warunkach zaciśniały się bardziej, mróz już nie był ku temu przeszkodą.

Reszta towarzyszy chyba również pałała większą sympatią do medyka oddziału, większość miała tą świadomość, że nie dotarliby aż tu bez medycznej pomocy…
 
Eliasz jest offline  
Stary 23-04-2008, 18:12   #4
 
Szarlej's Avatar
 
Reputacja: 1088 Szarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumnySzarlej ma z czego być dumny
Levin Vogel nie jest człowiekiem imponującego wzrostu wręcz przeciwnie jest o głowę niższy do przeciętnego mężczyzny. Szedł aktualnie wraz z resztą towarzyszy w milczeniu. Levin po raz pierwszy od długiego czasu wyglądał porządnie. Kilkudniowy zarost znikł z jego twarzy, krótkie blond włosy były ułożone a mundur wyczyszczony. Do pasa nie miał przypasanego nadziaka jak zwykle a znienawidzony miecz. Członkowie oddziału zdążyli go już poznać od tej strony. Młody żołnierz okazał się dobrym wojownikiem jednak nie preferował walki mieczem jak większość, kiedy tylko mógł używał nadziaka lub miecza dwuręcznego.
Jeśli chodzi o charakter to i pod tym względem Levin odbiegał od stereotypu. Nie chodził na dziwki, praktycznie nie grał, za to potrafi się upić. Jest on również człowiekiem apatycznym. Nie wykazuje chęci życia ale również nie pragnie śmierci w walce. Czasem tylko jakby się zmieniał i wtedy można w nim poznać starego Levina Vogela, dumnego rejkandczyka, jednego z lepszych żołnierzy w Bogenholfen.
Nie wiadomo za bardzo czemu służy w zwiadzie ostlandzkim. Jest wiele plotek, najpopularniejsza twierdzi, że jest tu za karę, za nie wykonanie rozkazu. Sam nigdy nie mówi czemu tutaj przyszedł.
 
Szarlej jest offline  
Stary 25-04-2008, 20:57   #5
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 530 Kokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnie
Hazard był ucieczką przed wspomnieniami. Był ucieczką przed śniegiem, wiatrem i wszechobecnym mrozem. Marius chciał zapomnieć i dzięki grze w kości udawało mu się. Mimo wiosny, mimo wielu dni, które dzieliły go od wyprawy z goblińską watahą, wspomnienia wracały. Przypuszczał, że wracać będą przez resztę życia. Jak miał zapomnieć, gdy brak ucha przypominał mu o tym codziennie. Hazard pozwalał zająć mu myśli czym innym. Wygrywał i przegrywał, ale nie było to ważne. Grał chyba z każdym, jednak nie udało mu się zagrać z nowym nabytkiem swojego oddziału. W ramach uzupełnień jego towarzyszem broni został Vogel. Wydawał się on Tileańczykowi typem samotnika. Cezar nie darzył go takim zaufaniem jak innych członków swojej grupy zwiadu, ale na takie zaufanie każdy musiał zasłużyć.

Grał w kości z jednym z żołnierzy, gdy do obozu przybył Gerharda von Shreddsharf. Najemnik nie poznał go, nie wiedział kim jest. Inni żołnierze wiedzieli doskonale kim jest przybysz i szybko porzucili swoje mniej ważne zajęcia by zobaczyć generała. Marius kojarzył jedynie po części nazwisko von Shreddsharf. Nie znał szczegółów jego dokonań, lecz Imperialiści uważali go za bohatera.

Słuchając rozkazów kapitana Ostrerny zastanawiał się czym ten generał musiał sie zasłużyć by eskorta jego osoby miała być uważana za taki honor i zaszczyt. Postanowił sie tego dowiedzieć. Nazajutrz spakował się i przygotował swój ekwipunek tak jak przed każdym wyjściem z obozu. Widząc Feliksa podszedł do niego i zapytał:

- Nie jestem z Imperium i mówiąc szczerze to nie wiem dokładnie czego dokonał ten generał. Uważacie go za bohatera i podobno eskortowanie go jest dla was dużym zaszczytem. Czy możesz coś mi o nim powiedzieć?
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
Stary 18-05-2008, 15:37   #6
 
Cedryk's Avatar
 
Reputacja: 4896 Cedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputacjęCedryk ma wspaniałą reputację
Cała karczma wypełniona żołnierzami, aż huczała od plotek. W końcu nie zawsze ma się okazję spotkać sławę Ostlandu Jednego z bohaterów Imperium. Czyny takich to ludzi jak generał Gerhard von Shreddsharf skłaniały młodzieńców do zaszczytnej służby w Armii Imperium. Postawa i sława takich bohaterów, iż marzeniem każdego z nich było zasłużenie na szlify oficerskie. Chca być uczestnikami takiej sławy otrzymując za waleczna służbę ryngrafu „Galdius et Aegis Imperium, defensor patriae.”

Kiedy to w zwykłej, dostępnej wszystkim żołnierzom części gospody panował radosny gawr, w kantynie wyraźnie dało się odczuć obecność wielkiej osoby. Z twarzy komendanta promieniował blask dumy. Porucznik Otto Hindelberg z zadowoleniem obserwował salę, wiedział, że oto w końcu po wielu latach dobrej służby został doceniony. Z radością przyjmował gratulacje. W dumę go wpędzały zawistne spojrzenie bardziej utytułowanych oficerków. W końcu święcił swój triumf. On to biedny szlachcic wybił się ponad miernotę arystokratycznych oficerczyków.

Przeżycie boranu i tak zaszczytna służba zwracała uwagę na resztę patrolu Marius i Feliks byli rozchwytywani tego wieczoru. Końcu jeden z sierżantów artylerii zaprosił ich do swojego stołu. Rozlana wódka szybko znikła.

- Nic się nie martwcie o jutra zdarzycie wytrzeźwieć, a słyszałem, iż jazda konna szybko otrzeźwia. Opowiedzcie i mi cóż takiego działo się podczas tego osławionego patrolu w zamian ja opowiem wam o jednej z bitew, w której brałem udział służąc pod generałem.

Mimo, iż nie było zasługą Levina, iż dostali się do tej służby, to na niego też spłynęła, cześć z zasług patrolu zwiadu porucznika Hindelberga. Co rusz był częstowany piwem, albo wódką, wszyscy gratulowali mu szczęścia. W końcu, gdy już trochę huczało mu w głowie podszedł do niego jeden z piechociarzy.

- Słuchaj podobno jesteś Levin Kogel, miałem tego nie mówić dostałem nawet za to dwa Karle, ale tobie powiem. Dzisiaj, gdy stałem na warcie wypytywało się o ciebie dwóch typków. Nie wyglądali na żołnierzy, ale byli dobrze uzbrojeni, wyglądali mi na płatnych łapsów nie wiem, komu podpadłeś, ale miej się na baczności.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. *** Warsztaty - Życie.
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975
Cedryk jest teraz online  
Stary 18-05-2008, 17:16   #7
 
Eliasz's Avatar
 
Reputacja: 1585 Eliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłośćEliasz ma wspaniałą przyszłość
- Nie wiem jak reszta chłopaków, ale ja nigdy więcej nie chcę mieć do czynienia z tym potwornym Buranem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby się znaleźć w środku tego piekła.
Już właściwie wracaliśmy, na pewno rozumiecie tą radość i podniecenie związane z końcem wyprawy.

Usłyszał jedynie westchnięcie słuchających go żołnierzy.
- I właśnie wtedy nadszedł. Powiew wiatru mógłby zmieść każdego, zimno jakie nadeszło było nie do opisania. Gdyby na dłużej otworzyć usta, można by było ich już nie zamknąć, gdyż mróz łapał wszystko. Konie szalały a wiatr co raz smagał gałęziami i ostrym śniegiem. Tak właśnie ostrym, gdyż rozpędzone, zamrożone małe kawałeczki lodu, raniły skórę, chyba tylko po to by mróz chwilę później zatamował ranę.
Z trudem przetrwaliśmy tą nawałnicę… nie obyło się bez ofiar. Pamiętacie Wilka, Genevieve
czy Reynara? Nie przeżyli trudów powrotu. O mały włos wykończyły by nas choroby, jednak napar z kory brzozy świetnie pomógł gdy zabrakło już mi leków. Parszywe oszczędności w armii… Nie ważne, w każdym razie warto pamiętać o brzozie, gdy nie ma się nic innego pod ręką. Całego tego mrozu chyba było nam mało, skoro na naszej drodze stanęły gobliny, a dokładniej jeźdźcy wargów. Wiecie, w normalnej sytuacji każdy by się cieszył na bitkę. Jednak musielibyście nas zobaczyć w jakim byliśmy stanie… Nie ma co ukrywać banda obszarpańców, wycieńczona przez choroby i mróz, z połową ekwipunku, bo drugą część zabrał śnieg i wiatr. Każdy ruch sprawiał ból i wymagał ogromnego wysiłku, a gdy śmierć w końcu zajrzała nam w oczy…spadliśmy, z wysokiej skarpy toczyłem się w śniegu, z kamratami i odzyskałem przytomność w chałupie. Znaleźliśmy się we wsi, której mieszkańcy mieli własne kłopoty. Bandyci porwali im dzieci i postanowili przezimować, trzymając je jako zakładników. Ruszyliśmy na odsiecz.

Gdy kropla łzy pojawiła się na poliku Felixsa dodał jeszcze przez skurczoną krtań.
- Cały nasz wysiłek i tak był próżny, wolę już o tym nie mówić, gdyż na nowo widzę zwłoki dzieci, jakie ci plugawi mordercy zabili.
Felix po chwili doszedł jednak do siebie, przynajmniej na tyle by wysłuchać opowieści sierżanta. Stracił już jednak ochotę na głębszą zabawę i świętowanie.
 
Eliasz jest offline  
Stary 18-05-2008, 18:20   #8
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 530 Kokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnieKokesz jest jak niezastąpione światło przewodnie
Marius nie doczekał się odpowiedzi na swoje pytanie. Felix nie zdołał mu odpowiedzieć, gdyż nagle zostali obaj okrążeni przez innych żołnierzy, którzy zaczęli na raz zadawać im najróżniejsze pytania. Głosy połączyły się w niezrozumiany bełkot. Jeden z żołnierzy wyrwał ich z tłumu i zaprosił do swojego stolika. Szybko opróżnili flaszkę, a najemnikowi zrobiło się gorąco. Świat zaczął nieco wirować. Człowiek zwrócił się do nich z prośbą by mu opowiedzieli o ich pechowym zwiadzie. Słysząc prośbę Tileańczyk zmarszczył brwi, chciał zapomnieć o tych piekielnych dniach, a tu wypytują go o nie jakby to było jakieś wspaniałe wydarzenie.

- Nie ma o czym opowiadać - stwierdził. Chciał jeszcze coś dodać, ale Felix zaczął opowiadać całą historię. Nie przerywał mu tylko siedział z spuszczona głową.

- Dobrze to opowiedziałeś - pochwalił kolegę. - Cała ta wyprawa zabrała ze sobą naszych kamratów i dodatkowo los nie dał nam uratować tych dzieci. Mam nadzieję, że Morr zaopiekuje się ich duszami, a tych łajdaków po wsze czasy będzie torturował! - Ostatnie słowa wykrzyczał. Musiał rozładować złość, jak wezbrała w min gdy przypomniał sobie widok dziecięcych ciał.

- A teraz powiedz co to była za bitwa - zwrócił się jakby nigdy nic do żołnierza, który ich zaprosił do stolika. Chciał zmienić temat i nie wspominać już tego zwiadu.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:17.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166