Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Systemy RPG > Artykuły DnD i d20
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->101 Powiedzonek Postaci<!-- google_ad_section_end -->
101 Powiedzonek Postaci
Autor artykułu: Diakonis
06-07-2007
101 Powiedzonek Postaci

Blask ogniska przygasał, wiatr trochę przycichł. Jedna leżąca przy ognisku postać, przykryta licznymi kocami i po drugiej stronie siedzący pod drzewem mężczyzna o długich włosach. Wiatr lekko poruszał liśćmi wiekowych dębów otaczających polankę. Niebo gęsto pokryte było gwiazdami. Słychać tylko wycie wilka w oddali albo nocną serenadę świerszczy. W świetle księżyca, rozłożyli się na nocleg dwaj towarzysze. Mroczny elf leżał podparty łokciem czyszcząc swój rapier, człowiek naprzeciwko dorzucił kilka gałęzi do ogniska. Drow usiadł, w ciszy wyciągnął grzebień z kości, rozwiązał warkocz i zaczął czesać swoje mlecznobiałe włosy. Wiedział, czym może poskutkować trwające już od pewnego czasu wpatrywanie się w gwiazdy i milczenie. Tak, ten moment z pewnością niedługo miał nastąpić. A może jednak uda się tego uniknąć? Być może uda się mu spokojnie wypocząć w tą noc, a rankiem rześkim krokiem ruszyć w dalszą podróż. Niestety wydawało się to mało prawdopodobne.
- Diakonisie, czy widziałeś może kiedy firmament wspanialszy od tego? Czyż nie jest to nieboskłon, który swym majestatem przewyższa wszelkie inne widoki?
Diakonis westchnąwszy lekko stwierdził, że jednak nie uda mu się w spokoju odpocząć.
- Musisz przyznać, że mam rację. Kiedy mieliśmy ostatnio okazję rozkoszować się tak natchnionym obrazem?
- Wczoraj. – Odburknął elf.
- Widzę, towarzyszu, żeś dzisiaj nieskory do rozmowy ze mną. Zatopiłeś się w swoich myślach. Uprzyjemnię ci to balladą, która wspaniale nadaje się do tej chwili.
- Czyżby tą samą, którą grałeś wczoraj, przedwczoraj, dekadzień temu, a także pięć lat wcześniej, kiedy poznałem cię w tej zaplutej karczmie?
- I tutaj się mylisz, mój przyjacielu, wprowadziłem do niej kilka udoskonaleń! A ponadto dodałem dwie nowe zwrotki!
- Szkoda jednak, że tak szybko zrezygnowałeś z tego wersu o krasnoludzkich kobietach. Był naprawdę dobry. Szkoda tylko, że musiałeś na tym skończyć, bo zapomniałeś, że połową bywalców tego przybytku byli krasnoludzi…
- Ach, byłem tak natchniony, że umknęło to mojej uwadze. Ale zabawa była przednia! Pamiętasz, co wtedy powiedziałeś do tego krasnoluda?
- Masz na myśli tego czerwonobrodego gównojada? A owszem! „Kiedy zobaczyłem cię z daleka pomyślałem, że jesteś goblinem, gdy ujrzałem twą mordę, na myśl przyszedł mi gibberling, no ale gdy poczułem ten swąd, wiedziałem, że jesteś zawszonym krasnoludzkim ścierwem!”. A słyszałem też niezgorsze obelgi płynące z twoich ust.

OBELGI I WYZWISKA
  • Mam więcej włosów między nogami, niż Ty na brodzie, parszywy krasnoludzie.
  • Piękne i kunsztowne ostrze, ale nie wiem jak ty nim chleb kroisz.
  • Przypominasz mi jakąś znajomą twarz... A, tak mój tatuś na folwarku miał takiego warchlaka.
  • Coś mi tu straszliwie śmierdzi. No dłużej tego nie zniosę! A tak... jak mogłem nie zauważyć tego elfa.
  • Ty chcesz przystać do mojej drużyny? To niemożliwe jesteś prymitywnym, zawszonym, brudnym, gównojadem, ale nie martw się to nie twoja wina, że urodziłeś się krasnoludem.
  • Jaka jest korzyść z takiego ścierwa jak Ty? Ano jedna, pole do popisu dla mojego korbacza.
  • Cienki ten sikacz karczmarzu! Cienki niczym elfia pyta!
  • Jak patrzę na Ciebie to myślę sobie, który z was jest bardziej tępy? Ty czy twój topór?
  • Wyglądasz jak świnia. Śmierdzisz jak świnia. Jesz jak świnia. Czy wy krasnoludy wszystkie tak macie?
  • Powiedz mi czy to te pierdolone szpiczaste uszka czynią Cię takim aroganckim i zarozumiałym skurwysynem?
  • Wy, ludzie, jeno dupczyć umiecie, więc odłóż ten śmieszny mieczyk i wracaj do swojej maciory, do swojego chlewu, płodzić swoje paskudne potomstwo.
  • Machasz tym mieczem jakby było to jedyny długi przedmiot, jakim możesz się pochwalić, czyżbym miała rację?
  • Potworną bliznę masz tu, panie…Ach, przepraszam, to twoja twarz.
  • Zejdźże z konia, bo smrodu z twej gęby nie idzie wytrzymać.
WALKA I GRÓŹBY
  • Wspaniale machasz tymi mieczami, byłbyś świetnym klaunem.
  • Mam nadzieję, że w łóżku jesteś taka ostra jak w walce, kochaniutka.
  • Szkaradną bliznę masz na mordzie Panie, ale nie martwcie się zaraz to poprawimy.
  • Rozumiem, że cieszysz się krasnoludku z tego nowego toporka, ale przestań nim tak machać, bo się pokaleczysz.
  • O, przepraszam, coś upuściłeś i to się na mnie jeszcze ostentacyjnie patrzy.
  • Blok! Blok! Paruj chłopie! Za szybko? No to teraz musisz zaczynać wszystko od nowa. Lewą ręką.
  • No dobra, koniec igraszek chowaj ten nożyk i wyciągaj swój miecz elfie.
  • Sądząc po twojej budowie do dzisiaj smakowałeś głównie w piwie i strawie, czas na zmiany. Dzisiaj posmakujesz mojej stali
  • Przygotuj swoje trzewia na spotkanie z moim mieczem.
  • Błękitnokrwisty? To dobrze mój topór uwielbia szlachetną krew.
  • Mój dziadek z motyką stanowi większe zagrożenie niż Ty z tym swoim mieczykiem.
  • Słyszałem, że żelazo to cudowne lekarstwo. Zaraz zobaczymy czy poskutkuje na twój ból głowy.
  • To prawda, że mój miecz pięknie błyszczy w słońcu, ale jeszcze lepiej komponuje się z czerwienią krwi.
  • Mam nadzieje, że masz przy sobie jakąś szmatę, bo będę musiał czymś zetrzeć twoją juchę z mojego ostrza.
  • Wiesz niedługo zachód słońca, szkoda, że będę go oglądał bez Ciebie.
  • Tego progu nie przekroczysz... W jednym kawałku.
  • Liczę do 3! 1,2,3. Ostrzegałem teraz będziesz szukał swoich rąk po całym tym zasranym chlewie.
  • Podoba mi się twój kapelusz. Proszę ściągnij go, mój buzdygan mógłby go uszkodzić.
  • Będę miał tu ogromny burdel do sprzątnięcia, chyba, że od razu się poddasz.
  • Wyjdziesz z tej puszki, czy mam cię wyskrobać?
  • Nie umiem czytać w myślach, jak niektóry sztukmistrze, ale zaraz zobaczę, co tam się kłębi pod twoim czerepem.
  • Miło, że potrenowaliśmy, przestań tak sapać, teraz ty będziesz blokował!
  • (Podczas podróży) Bardzie, jeszcze raz pokażesz mi swoją muzykę, a ja pokażę ci muzykę mojego korbacza.
  • Tak cię wbiję w ziemię, że przywitasz się z drowami!
  • No, teraz to już wierszokleto przesadziłeś! Oddawaj moją cięciwę do kuszy, albo całą tą pieprzoną lutnię rozwalę ci na głowie!
Przyjaciele po raz kolejny wybuchnęli śmiechem.
-Zaiste miodne to były chwile, okraszone tak soczystymi kwotacjami.
- Prawda, prawda, ale pamiętasz czasy, gdy pracowaliśmy z tym magiem, Arvamalonem? Do tamtej pory myślałem, że mistrzowie wiedzy tajemnej, to cisi, brodaci i nudni staruszkowie. Ale pamiętasz, kiedy zawitaliśmy z nim w portowej oberży?

MAGUSY
  • Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzała „ciemność”, którą zaraz rzucę, by nie oglądać twego paskudnego ryja.
  • Widzisz, twoje problemy są takie proste. Uciekać? Walczyć? Poddać się? A ja stawiam sobie poważne pytanie. Którego zaklęcia użyć, żeby Cię ubić?
  • Śmiej się. Śmiej. Skoro jesteś taki męski, zobaczymy, co powiesz na „pomniejszenie”.
  • Ty to nazywasz magią? Przecież tej iskierki nawet nie można porównać z moją kulą ognia.
  • Zdejmij płytówę, będziesz szybciej uciekał.
  • Piękny, zdobiony miecz panie rycerzu, zaiste szlachetny, ale na moją magię i tak nic nie zdziała.
  • Moja przewaga nad Tobą polega na tym, że przeczytałem dziesięć razy więcej ksiąg niż ty dziewek wychędożyłeś, a w między czasie wychędożyłem dziesięć razy więcej dziewek niż Ty ksiąg widziałeś.
  • Mam nadzieję, że nie znasz zaklęcia „lustrzane odbicie”, bo więcej takich parszywych gnojków jak Ty, bym nie zdzierżył.
  • Masz rację twój topór jest ostry, ale jeżeli twoja percepcja na to pozwoli zauważysz, że moja magia jest ostrzejsza.
  • Czyżbyś zgubił swoje ingrediencje magu? A tak faktycznie natknąłem się po drodze na jakiś worek z kilkoma kulami siarki, to chyba nie do pochodni?
  • Zdejmij lepiej tą kolczugę, chłopcze, będzie Ci gorąco po kilku kulach ognistych.
  • Przyjacielu, cóżeś tak zastygł w tej zbroi, nie mów, że po jednej „dezintegracji” masz dosyć.
  • I powiedz swoim przyjaciołom, że mam jeszcze trochę ładunków w tej różdżce!!!
  • Jak się teraz czujesz z tym, że położył Cię „stary, brodaty pierdziel”?
  • Drogi mój rycerzyku, interesujące miałeś plany, by ustalić pojedynek w miejscu gdzie nie mogę rzucać zaklęć, ale tą pałą przypierdoliłem już większym od ciebie.
  • Tak cię kopnę w dupę, że Cię wydupcy na plan astralny!
  • Trzęsiesz się chłopcze? Co zimno ci? Da się to naprawić.
NIEGODZIWCE
  • Niziołek? Nie widziałem takiego. A ta włochata, wrzeszcząca kulka? Tak chyba mam coś takiego w plecaku.
  • Druidzie jak to nie pomożesz? Co z tego, że ubiłem te wilki, jak inaczej miałem się do Ciebie dostać?
  • Dobra, to wy wchodzicie i odwracacie ich uwagę. Ja tymczasem wykradam klejnot i jeśli Bogowie dopomogą to spotkamy się po całej akcji. Chociaż będę się modlił żeby wam nie pomagali.
  • Mój przyjaciel zatopi topór w twoich plecach, a ja rękę w twojej sakiewce.
  • No to domeną dzielimy się tak: elf bierze winnice, krasnolud piwiarnie, paladyn świątynie i koszary, a ja zajmę się resztą przybytku przedwcześnie zmarłego hrabiego.
  • Jesteś wielkim szermierzem, na miecze nie miałbym z Tobą najmniejszych szans. Dobrze, że nie będziemy walczyć na miecze.
  • Jestem pewien, że poradzicie sobie z tym smokiem, ja tymczasem pobiegnę i przygotuję wam drogę odwrotu.
  • Widzisz tych wszystkich ludzi na rynku, przyjacielu? Oni są mi niczym bracia. Ich pieniądz, to mój pieniądz.
  • Gdyby nie ta beczka rumu i portowa dziewka, które do mnie wczoraj zawitały to bym niechybnie pokonał Cię w tym pojedynku.
  • Nie jestem żadnym złodziejem ani kieszonkowcem, więc po prostu najłatwiej będzie, jeśli oddasz mi swoją sakiewkę dobrowolnie.
  • O mój zamek złamałeś wytrych, a ja o moje drzwi złamię ciebie.
Diakonis wpadł w chwilę zadumy, po czym na jego twarzy zawitał kolejny uśmiech.
- A pamiętasz dzielnicę świątyń w Athkali? Pełną tych popaprańców w wypucowanych zbrojach?
-No ba!

ŚWIETLIŚCI PALADYNI I CZARNE CHARAKTERY
  • Panie rycerzu, szanuje was i poważam, ale tego krzywogębego pajaca, co ze sobą wieziecie to nie zniosę. Ach Panie to twoja dama?... A nie wygląda.
  • Słońce świeci, trawa się zieleni, wiatr owiewa moją twarz, do pełni szczęścia brakuje mi tylko zapachu świeżej krwi.
  • Karczmarzu, podaj no jaką zjadliwą strawę i sprowadź jakieś dziewki to może zajmie nas to na tyle żebyśmy Ci tej karczmy w pył nie roznieśli.
  • Diuk Jarison Hevesharnnav? Tak od tamtego pamiętnego pojedynku jest moim towarzyszem. Chyba nie przeszkadza wam odór jego rozkładającej się skóry?
  • Przejdziesz na naszą stronę, chcesz tego czy nie, do Ciebie należy jedynie wybór czy zrobisz to teraz czy po śmierci.
  • On umierając przestał być twoim towarzyszem, ale zaczął być moim.
  • Jeden fałszywy ruch a zadam Ci takie cierpienie, że z bólu wyrzygasz swoje trzewia, a jak będziesz grzeczny to od razu Cię zabije.
  • Czy wiedziałeś, że organizm człowieka może znieść 1001 nacięć bez tracenia przytomności? Zresztą nieważne, zaraz sam się o tym przekonasz.
  • Załatwiłeś tamtego wieśniaka, ale to ci wybaczę. Później naubliżałeś damie, ale to ci wybaczę, a wiesz czego ci nie wybaczę? Tego, że naplułeś na mój lśniący napierśnik parszywa gnido.
  • Tego parszywca, którego oko Helma nie dosięgnie, dosięgnie mój miecz.
  • Popełniłeś wielki grzech uderzając niewinnego! Ale myślę, że Lathander przymknie na to oko za parę sztuk złota.
  • Alkohol to zło i zepsucie. No, ale nie można walczyć z czymś, czego się nie zna.
  • Ptaszki ćwierkają, kwiatki pachną, wiaterek powiewa. To wspaniały dzień, żeby komuś zdrowo przypierdolić!
  • Już rozumiem, czemu jesteś takim sławnym paladynem. To zapewne przez twe wyjątkowe poczucie humoru. Zabierz więc swych chłoptasiów i daj mi w spokoju siedzieć w ogrodzie, zanim zaprezentuje ci żarty w moim wykonaniu.
  • Przyszedłeś mnie zabić? Muszę przyznać żeś potężnym wojownikiem. Niewielu dorównuje tobie zwinnością i umiejętnościami. Nawet ja nie miałbym szans w walce z tobą… Dobry będzie z ciebie zombie.
  • Bardzie, twa muzyka rozwścieczyłaby samego Bane’a! Dlatego ciesz się, że ja odciąłem ci ręce i nie naraziłem na gniew bogów.
PRAWDZIWI PROFESJONALIŚCI
  • Mam zabić hrabiego z 500 jardów? Za kogo ty mnie masz? Może przynajmniej każesz mi ustrzelić go w oko?
  • Podaj mi dwa powody, dla których nie miałbym Cię zabić. Co prawda ja i tak je obalę, ale to urozmaici nasz pojedynek.
  • Naprawdę jest wiele sposobów by mnie pokonać. Najprostszym byłoby poprosić Mystrę, aby dezaktywowała Magiczny Splot.
  • Powiedz, kiedy uda Ci się wreszcie wyjąć swój rupieć, co go zwiesz mieczem, ja tymczasem jakiejś nadobnej dziewki poszukam.
  • Nie dyskutuję z takimi idiotami jak Ty, najpierw sprowadzisz dyskusje do swojego poziomu, a później pokonasz doświadczeniem.
  • To ostatnie ostrzeżenie - zabieraj odwłok i won mi z powrotem do tego Portalu Demonów.
  • Dobra, masz pół minuty na wymówienie zaklęć, albo ostatniego życzenia, to powinno wyrównać nasze szanse.
  • Ty głupcze, chciałeś zranić mnie zdradzieckim sztyletem? Chciałeś żebym czuł się tak jak Ty teraz?
  • Pyszne wino nieprawdaż hrabio? Sok sassone dodaje niepowtarzalnego smaku, szkoda, że możemy go posmakować tylko raz w życiu.
  • Nie srasz w portki, nie krzyczysz z przerażenia, nie uciekasz, bardzo nierozważnie, bo zaraz będzie za późno na to wszystko.
  • Tym mieczem chciałeś mnie pokonać, panie? Pokaż no mi go… O, cóż za wspaniałe umagiczniona ostrze! Chyba go sobie zatrzymam *trzask* O, tu masz rękojeść. To jak będzie z tym pojedynkiem?
  • Czy wiesz, przyjacielu, że mithril jest niedobry dla zdrowia? Pokaże ci to na przykładzie tego rapiera.
  • Chciałeś walczyć ze mną przy tym ołtarzu, by czerpać z niego moc. Zapomniałeś jednak, że to jest ołtarz wystawiony mnie…
  • Dopiero teraz mi mówisz, że chcesz walczyć? Trzeba było mówić wcześniej, a tak niepotrzebnie się zdyszałeś.
ZASŁYSZANE GDZIE INDZIEJ
  • Chciałbym, aby moja kobieta śpiewała jak syrena, warzyła piwo jak gnom, wyglądał jak elfka, w łóżku była jak bestia, a przy tym wszystkim dla innych pozostała moją kochaną krasnoludzicą.
  • Jak krasnolud krasnoludowi, tak krasnolud elfowi.
  • Trzy największe kłamstwa krasnoluda: zrobię to za darmo, dziękuję nie piję, będę miły dla tego elfa.
  • Obraził mnie, chciałem to zignorować, no, ale kiedy wypluł krasnoludzki spirytus to myślałem, że rozsmaruje ten jego zakuty łeb na ścianie.
Diakonis nie wypoczął zbytnio tej nocy.

__________________________________________________ ______________


Artykuł autorstwa Diakonisa i Elaraldura, publikowany już wcześniej na innym serwisie > Elixir: D&D - 101 powiedzonek postaci - Diakonis i Elaraldur. <





Autor artykułu
Zarejestrowany: Jan 2007
Miasto: Kraków
Posty: 244
Reputacja: 22
Diakonis nie jest za bardzo znanyDiakonis nie jest za bardzo znanyDiakonis nie jest za bardzo znanyDiakonis nie jest za bardzo znanyDiakonis nie jest za bardzo znanyDiakonis nie jest za bardzo znanyDiakonis nie jest za bardzo znanyDiakonis nie jest za bardzo znany

Oceny użytkowników
Język
84.4%84.4%84.4%
4.22
Spójność
91.2%91.2%91.2%
4.56
Kreatywność
80%80%80%
4
Przekaz
57.8%57.8%57.8%
2.89
Wrażenie Ogólne
60%60%60%
3
Głosów: 9, średnia: 75%

Narzędzia artykułu

 



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:00.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166