Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Systemy RPG > Artykuły Historyczne
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->W tajemniczym świecie bardów Cz. 2<!-- google_ad_section_end -->
W tajemniczym świecie bardów Cz. 2
Autor artykułu: Kelly
19-04-2008
W tajemniczym świecie bardów Cz. 2

Wielką rolę bardów w społeczeństwie irlandzkim potwierdzają teksty z dawnych lat. „Leabhar Gabhala”, czyli „Księga najazdów” wspomina na przykład Amergina, syna księcia Mila, który wziął udział w ostatniej inwazji ludów goidelskich na Irlandię. To on spotkał boginie Zwierzchności: Eriu, Banbę i Fodlę obiecując im nazwanie Zielonej Wyspy ich imionami. Był znakomitym czarodziejem przeciwstawiającym skutecznie swą moc magii druidów z plemienia Tuatha De Danann, sprawiedliwym sędzią, który wydał wiele wyroków, ale nade wszystko znamienitym bardem, który śpiewał:

Jestem Wiatrem, który dmie ponad morzem;
Jestem Falą Oceanu;
Jestem Szumem morskich Bałwanów;
Jestem Bykiem, który stoczył siedem Walk;
Jestem Sępem na Skale;
Jestem Promieniem Słońca;
Jestem najjaśniejszym z Kwiatów;
Jestem walecznym Odyńcem;
Jestem Łososiem w Stawie;
Jestem Jeziorem na Równinie;
Jestem Kunsztem Rzemieślnika;
Jestem Słowem Nauki;
Jestem Grotem Włóczni w Walce;
Jestem bogiem, który stwarza w głowie człowieka Ogień Myśli.
Kto, jeśli nie ja, oświeca Zebranych w górach?
Kto, jeśli nie ja, zna wiek księżyca?
Kto, jeśli nie ja, wskazuje miejsce, gdzie słońce udaje się na spoczynek?
Kto prowadzi trzodę z domu boga Tethra?
Do kogo uśmiecha się trzoda boga Tethra?
Kto jest bogiem czyniącym zaklęcia – zaklinającym bitwy i wiatr
?”

Popatrzmy na ten wiersz, jako wyznacznik roli wielkich bardów. Są wszystkim, dzięki jedności z naturą. Myślą i natchnieniem stapiają się ze światem ogarniając go i demonstrując swój wpływ i potęgę pieśni, która przenika horyzonty i ukazuje im prawdy. Poezja stawia ich ponad głowami innych, równając z bogami. Pieśń jest mocą, magią i wiedzą, a wszystkie te wartości tylko bard może przekazać innym ludziom. Amergin wszak mówi: „Kto, jeśli nie ja, oświeca Zebranych w górach?”

Z mądrością i bardami związana jest również historia Finna mac Cumhailla, jednego z największych bohaterów sag irlandzkich. Wielką wiedzę uzyskał on służąc u barda Finnegasa. Wiąże się z tym następująca historia. W Studni Segaisa pływał sobie łosoś wiedzy. Finnegas przez siedem lat próbował go złapać, gdyż istniała przepowiednia, ze kto go spożyje posiądzie wielką wiedzę. Gdy udało mu się schwytać rybę dał ją do smażenia swojemu uczniowi Demne, pod którym to imieniem ukrywał się Finn. Podczas przygotowania posiłku kapnął tłuszcz na palec młodzieńca i w ten sposób to on stał się posiadaczem wielkiej mądrości. Wystarczało, ze possał palec, a już znał odpowiedź na każde pytanie. Finn to jednak wojownik, a nie bard, za to wspaniałym poetą był jego syn Oisin. Podczas bitwy pod Gabhra, gdzie padli prawie wszyscy wojownicy Fianna, Niamh, córka boga morza Mananna zwabiła Oisina do Tir na nOg. Od dawna bowiem kochała się w nim. Razem spędzili szczęśliwie w zaświatach trzysta lat. Mimo, iż Oisin nie zdawał sobie sprawy, że przebywa w Tir na nOg tak długo, zatęsknił w końcu za ziemią i postanowił ją odwiedzić. Niamh ofiarowała mu konia, lecz błagała go, by podczas wizyty jej ukochany nie zsiadł ani razu z konia. Oisin chciał spełnić życzenie Niamh, lecz niestety, pękł popręg, w rezultacie czego Oisin znalazł się na ziemi. Gdy tylko dotknął stopą ziemi, natychmiast się postarzał. Podobno działo się to za czasów św. Patryka. Jak głosi legenda, wielki misjonarz Irlandii spotkał wiekowego barda, ochrzcił go i namówił do opowiedzenia dziejów Fianna. Właśnie na tradycję powoływał się James Macpherson, osiemnastowieczny poeta i autor słynnego zbioru gaelickich romansów znanego, jako „Pieśni Osjana”.



Osjan, obraz François Pascala Simona Gérarda

Bardowie nie tylko pielęgnowali mądrość, ale byli również odpowiedzialni, za jej przekazywanie, a oprócz szkół druidzkich istniały także szkoły bardów. Zresztą wraz z nastaniem epoki chrześcijańskiej część szkół druidzkich w ogóle przekształciła się rezygnując z religijnych aspektów nauczania i funkcjonowała dalej, jako świeckie szkoły bardów. Nie należy jednak kojarzyć ich z konkretnymi budynkami. Szkołę bardów w starożytności tworzył nauczyciel – wybitna osobowość, wokół której skupiali się uczniowie. Siłą więc rzeczy, znaczna część szkół bardowskich była szkołami wędrownymi. Nauczyciel – artysta i mędrzec przemierzał Irlandię, a wraz z nim chodzili uczniowie, pragnący się wyedukować. Zdarzało się jednak, że nauczyciel osiadał w jednym miejscu; mógł na przykład zostać ollavem lub po prostu wybrać sobie stałą siedzibę, niczym Finnegas z wspomnianego wyżej cyklu Fianna. I tak powstawały pierwsze ośrodki nauki.

Popularność edukacji musiała zapewne być jednak mocno ograniczona, jeżeli uchwałą z Druim Cett z 574 lub 575 roku nakazano bardom zwiększyć dostępność wiedzy. Zresztą początek lat siedemdziesiątych VI wieku n.e. nie był zbyt pomyślny dla poetów. Po początkowym okresie współpracy pojawiły się niesnaski z duchowieństwem, a wędrowni bardowie zaczęli nadużywać prawa satyry; stąd nawet zdarzyły się dekrety o wygnaniu poetów z Irlandii. Był to jednak bardzo krótki okres, a dekrety nie zostały zbyt dokładnie zrealizowane. W Druimm Cett pozwolono, za wstawiennictwem św. Kolumbana Starszego, powrócić bardom z wygnania i dokładnie ustalono zasady edukacji. Między innymi postanowiono, że w każdej z pięciu prowincji musi funkcjonować jednak szkoła główna, a na ziemiach każdego plemienia jedna szkoła niższego rzędu. Gdzie niegdzie takie szkoły już istniały, lecz tam, gdzie ich jeszcze nie było, miały zostać przez bardów założone, natomiast wszelkie koszty z tym związane pokrywał dany szczep. Najważniejszy nauczyciel w takiej świeckiej szkole bardów nazywany był druimcli, czyli podpora domu (podczas, gdy w szkole kościelnej fer-leginn – uczony). Zdecydowano również o przygotowaniu całościowego programu edukacji i powierzono ten jakże istotny element głównemu bardowi Irlandii (ard ollav) Dallanowi Forgaillowi.

Szczególnie ciekawym zjawiskiem irlandzkiej edukacji było to, iż wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa szkoły bardowskie nie zanikły, a wręcz przeciwnie: uzupełniały się i wymieniały doświadczenia ze szkołami religijnymi. Jak to się stało? O tym opowiada nam jeden z wczesnoirlandzkich tekstów, którego bohaterem jest niejaki Cenn Faelad. Otóż ten pan, ranny w jednej z bitew, kurował się w Toomregan w domu, który akurat stał niedaleko obok trzech szkół. „A były trzy szkoły w onym miejscu. Łacińska szkoła, szkoła irlandzkiego prawa i szkoła irlandzkiej poezji. Stąd słuchając recytacji powtarzany przez uczniów tych szkół przez cały dzień, umiał je pod wieczór na pamięć. Zaczął też zapisywać wiersze na łupkowych tabliczkach ...” Trudno powiedzieć, czy postać Cenna Faelada jest autentyczna, w każdym razie faktem jest korzystanie z zapożyczeń w technikach nauczania i przekazywanej wiedzy. Zresztą jest to proces bardzo naturalny, ponieważ mnisi w klasztorach byli nie tylko katolikami, ale także rozmiłowanymi w poezji Irlandczykami. Św. Kolumban Starszy, uznawany za najwybitniejszego poetę swoich czasów, podobno często bywał proszony o deklamowanie wierszy i pieśni własnego autorstwa. Broniąc zresztą bardów na zjeździe w Druimm Cett nie twierdził, że poeci nie mają wad, ale przekonywał, że bez nich Irlandia przestałaby być Irlandią. I słuchacze, w tym osoby duchowne, zgodziły się z taką argumentacją. Zresztą popatrzmy na zachowane mity Zielonej Wyspy. Skąd o nich wiemy i dzięki komu możemy się nimi cieszyć? Ano dzięki zakonnikom, cierpliwie spisującym je i układającym w zbiory. Siłą rzeczy musieli więc oni znać twórczość bardów.



Bard, obraz Johna Martina

Jak uczono w szkołach bardów? Przede wszystkim w znacznej mierze po irlandzku. W łacinie specjalizowały się głównie instytucje kościelne, jednak nie oznacza to, iż w szkołach bardów w ogóle jej nie praktykowano. Wręcz przeciwnie, niektórzy, a może nawet większość, posługiwali się rzymska mową z niezwykłą biegłością, niemniej jednak wystarczy spojrzeć na dawne irlandzkie manuskrypty z różnych dziedzin. Znaczna ich część jest spisana w języku narodowym. Porównajmy to na przykład z taka Polską, gdzie dopiero w XVI wieku pan Rej zaczął pisać iż „Polacy nie gęsi i swój język mają”. Co ciekawe, na Zielonej Wyspie do edukacji wkradła się klanowość. Często zdarzało się, że konkretną szkołę prowadziły kolejne generacje irlandzkich rodzin nieraz przez setki lat. Jeszcze w XV wieku do słynnych zaliczano szkoły bardów, w których nauczali O’Clery’owie z hrabstwa Donegal i Mulconry’owie z Roscomon i Clare. W 1615 roku angielscy zarządcy kazali zamknąć szkoły bardów widząc w nich, i słusznie, ostoję tradycji narodowej. Przez kilkadziesiąt lat udawało się jeszcze omijać Irlandczykom ten przepis, ale terror wprowadzony przez okupantów w połowie XVII wieku spowodował, ze oficjalnie irlandzka edukacja zakończyła swoją działalność. Oficjalnie, to nie znaczy rzeczywiście. Tajne nauczanie, termin tak znakomicie znany z naszej własnej historii, rewelacyjnie sprawdziło się również w Irlandii. XVII i XVIII wiek to czas istnienia tzw. szkół żywopłotowych, nazywanych tak od miejsc, gdzie najczęściej kryły się klasy i nauczyciele, przed wzrokiem angielskich szpicli. Szczególnie ważne dla szkolnictwa było to, ze poziom edukacji w owych szkołach był dalej wysoki. Cudzoziemcy na Zielonej Wyspie dziwili się, ze wśród przeciętnych ludzi, nie znających nawet języka okupantów – angielskiego, jest tylu znakomicie wykształconych łacinników i grecystów.

Owe szkoły żywopłotowe zastępowały Irlandczykom nie tylko szkoły bardów, ale również szkoły klasztorne. Już w 1310 roku Londyn wydał dekret o zakazie przyjmowania przez klasztory osób nie będących Anglikami, a w 1380 roku zaostrzono go zabraniając w ogóle przyjmowania Irlandczyków do szkół klasztornych. Obostrzenia owe dopełnił wreszcie dekret z 1539 roku, który w ogóle zabronił irlandzkim klasztorom prowadzenia działalności. A to spowodowało, że edukacja mieszkańców Zielonej Wyspy musiała się odbywać albo w sposób tajny, albo poza Koroną Brytyjską. Toteż ośrodki nauki irlandzkiej powstawały w Paryżu, w Rzymie, w Louvain i w wielu innych miejscach. Taka sytuacja trwała aż do XIX wieku, kiedy to najpierw zaprzestano egzekwowania wykonania owych antyirlandzkich i antyedukacyjnych ustaw, a potem zupełnie je zniesiono.





Kolejno: Zaloty do Emer, Przekleństwo Machy, ilustracje Stephena Reida do mitów irlandzkich ujętych przez bardów w tzw. Cyklu ulsterskim

Czego uczył się przyszły poeta w szkole bardów? Najpierw edukacja rozpoczynała się od poznania pisma ogham. Podobno jego twórcą był sam Oghma, patron muzyki i poezji należący do ludu Tuatha De Danann. Ogham należał do grupy alfabetów literowych, w którym określonym głoskom odpowiadały konkretne litery, wyrażane poprzez zestawienie prostych kresek. Obecnie znanych jest blisko 400 inskrypcji oghamicznych, przede wszystkim pochodzących z Irlandii, ale również z wyspy Man, Walii, Kornwalii, Szkocji, a także z terenów samej Anglii. Pierwsze szczegółowe opracowanie na ten temat pochodzi z roku 1390. Wtedy to Magnus Ó’Duibhgeannain ułożył „Księgę z Ballymore”. Jej częścią była „Księga Praw” („Leabhar na gCeart”), do której dołączono również traktat o oghamie wraz z kluczem alfabetycznym umożliwiającym odczytanie.

Jeżeli przeglądniemy „Wojnę galijską” Juliusza Cezara znajdziemy tam następujące zdanie: „Uważają, że nie wolno tego, czego się uczą, przekazywać na piśmie, choć niemal we wszystkich innych wypadkach, zwłaszcza w sprawach publicznych i prywatnych, posługują się greckim alfabetem.” Przytoczona opinia Cezara odnosiła się do systemu celtyckiej edukacji. Tylko należy zadać sobie pytanie, czy dotyczyło to również Zielonej Wyspy? W jakimś stopniu zapewne tak, ale z drugiej strony często irlandzkie legendy dają nam przykłady zastosowania oghamu, a to oznaczałoby, iż pismo stosowano w Irlandii znacznie częściej niż na kontynencie. Oto w „Immrain Brain” („Podróże Brana”) tytułowy bohater pisuje wiersze przy pomocy oghamu. Również w „Tain Bo Cuailnge” Cuchulainn używa tego pisma, podobnie jak druid Dallan w „Zalotach do Etain”. O bibliotekach oghamicznych wspomina „Księga z Leinster” z połowy XII wieku. Jednak zawartość owych bibliotek kompletnie nie przypominała tego, co znamy z własnej autopsji. Irlandzkie książki to kijki z osiki i leszczyny, na których wycinano symbole liter. Do naszych czasów nie dotrwały one, ale możemy współcześnie badać inskrypcje spisane na kamiennych głazach. Oprócz samych walorów poznania czysto historycznego, dzięki nim możemy prześledzić rozwój języka irlandzkiego. Na jednym z kamieni pisze na przykład „DUMELI MAQI GLASICONAS NIOTTA COBRANOR(IGAS)”, czyli „(Kamień) Dumelosa, syna Glasiku, siostrzeńca Kobranoriksa”. Tymczasem w staroirlandzkim z wieku VIII te same słowa brzmiałyby „Dumil maicc Glashon, niad Cobarnrig”.

Co jednak interesujące, literom przypisywano znacznie większe znaczenie, niż samo odtwarzanie dźwięku. Ciekawi Irlandczycy poszukiwali w prostych literach głębi filozoficznej. Zadawali sobie pytanie: czy, jeżeli mamy głoskę a, to istnieje coś takiego, jak aeckość? Być może właśnie tym należy tłumaczyć przypisywanie różnym literom powiązań ze światem roślinnym, zwierzęcym, z kalendarzem i kolorami. Na przykład literze n odpowiadał jesion, ptak bekas, barwa przezroczysta, dzień środa, a data 18.02 – 18.03. Z kolei s przypisywano wierzbę, jastrzębia, kolor ognisty, niedzielę i dni 15.04 – 12.05, a t ostrokrzew, szpaka, barwę szarą, 08.07 – 04.08 a dzień tygodnia wtorek, u - wrzosa, skowronka, kolor żywiczny i dzień przesilenia letniego etc. Było więc czego się uczyć. A prócz oghamu w pierwszym roku nauki adept poezji musiał jeszcze opanować gramatykę i dwadzieścia opowiadań. Co do gramatyki z pewnością istotną częścią systemu nauki było studiowanie „Auraicept na nEces”, czyli „Elementarza poetów” Autorstwo tego słynnego opracowania gramatycznego przypisuje się mistrzom: Feirceirtne, Cennowi Faeladowi, Amairgenowi i Feniusowi. Być może to o tej księdze wspominał Feirceirtne rywalizując z innym bardem o imieniu Nede o stanowisko naczelnego poety Irlandii: „To jest księga Feirceirtne. Powstała w Emain Macha w czasie rządów Conchobara Mac Nessa, jej autorem jest fili Feirceirtne. Księga powstała, by niedouczonych do wiedzy przywieść.”



Krishena, wielki bard, obraz Paula Chapmana

Później studiujący poeta przez cztery lata uczył się kolejnych opowiadań (co najmniej 10 w roku), podstaw filozofii, poezji oraz Prawa Przywilejów. Na szóstym roku studiów czekało na poetę 48 historii i 20 wierszy, a pomiędzy rokiem szóstym i dziewiątym kolejne opowiadania, formy, poetyckie, zaklęcia etc. I tak aż do dwunastego roku nauki.

Nam literatura irlandzka jawi się, jako bardzo bogata, jednak jej rozkwit przypada na czasy chrześcijańskie. Możnaby więc zapytać, czy bardowie z lat przed św. Patrykiem mieli w ogóle czego się uczyć? Czy również wtedy istniała mnogość szeroko znanych utworów poetyckich? Cóż, można się zastanowić, jakimi zabytkami najwcześniejszej literatury irlandzkiej dysponujemy teraz. Rzecz jasna chodzi o fragmenty tekstów zapisane w późniejszych czasach, lecz przypisujące je osobom uznanym za w miarę historyczne. Tu mamy kilka wierszy Amairgena. Wiemy o dziełach Feirceirtne, który oprócz podręcznika gramatyki napisał jeszcze, według „Księgi najazdów”, wiersz poświęcony arcykrólowi Ollavowi (Ollamhowi) Fodhli. Z innych autorów wymienia się takie imiona, jak sędzia Morann, Nede, Athairne, Feradach, Modan, Ciothruadch, Fingin, Cormac Mac Art., Fionn Mac Cumhail, Oisin, Fearghus i Caoilte. Inne z kolei źródło wymienia następujące imiona wybitnych wczesnych poetów z epoki przedchrześcijańskiej i wczesnego chrześcijaństwa: Luccreth mocu Iair, Find fili, Ferhertne (Feirceirtne) fili, Lugair Lanfili, Laidcenn mac Boirchedo, Torna Eices, Senchan Torpeist, Dallan Forgaill i Colman mac Leneni. Nawet, jeżeli powiązane z nimi legendy są w znacznej części bajką, nie oznacza to, że oni sami nie istnieli. Przechowały się bowiem na przykład fragmenty poezji Colmana (opata z Coyne). Dla współczesnych celtologów pewnikiem jest napisanie przez Dallana Forgailla utworu „Amra”, natomiast prawdopodobne jest, iż kilka odnalezionych utworów z gatunku fursundud (oświecenie) wyszło spod ręki takich bardów, jak Luccreth mocu Iair, Find fili i Laidcenn mac Boirchedo.

Epoka pobajkowa w literaturze irlandzkiej rozpoczyna się w wieku VI, przeważnie w postaci czterowierszy, choć nie tylko. Wiersze używane w tym czasie są sylabiczne, aliteracyjne i bezrymowe. Rym bowiem należał do wynalazków stosunkowo świeżych. Wiemy na pewno, iż użył go Kommodiusz Augustyn w jednym z psalmów (III/IV wiek), ale szerzej korzystał z rymów dopiero Seduliusz w V wieku (jeszcze wcześniejsze zastosowania zdarzały się wyjątkowo sporadycznie w pogańskich religijnych ceremoniałach). Wszystko to jednak były dziedziny śródziemnomorskie i związane z poetyką religijną. Nie mniej, na Zielonej Wyspie z pewnością znano te utwory, jak również podręcznik Wergiliusza Maro, zwanego Gramatykiem, który uczył stosowania rymów. Z wiedzy tej Irlandczycy skorzystali już w wieku VI. Rymami oznaczają się bowiem niektóre z ówczesnych hymnów, między innymi „Altus Prosator” św. Kolumbana Starszego i „Carmen de Munti Transitu” św. Kolumbana Młodszego. Rymy te zresztą niekiedy były szalenie wyszukane. Popatrzmy bowiem na przykład na hymn do św. Marcina ułożony w pierwszej połowie VIII wieku przez Oengusa mac Tipraiti, w którym współgra cała orkiestra rymów wewnętrznych:

Martinus mirus more
ore laudavit Deum:
pure corde cantavit
atque laudavit eum
.”

Takie połączenie rymów wewnętrznych, zewnętrznych i aliteracji ustanowiło nową formę poetycką (nua – chruth) będącą podstawowym elementem irlandzkiego systemu literackiego dan direch.

Od poetów związanych z nurtem twórczości religijnej rym przejęli bardowie. Wcześniej przytaczane były w tekście wiersze sławiące Fedlimida i Maela Sechlainna. Zobaczmy, jak brzmią po staroirlandzku. Zwraca uwagę nie tylko rym, lecz sama rytmiczność czytania wynikająca z określonej liczby sylab w każdym wersie.

Fedlimid mac Crimthainn
Id he Feidilimith in ri
diarbo opair oenlathi
aithrihad Connacht cen chath
ocus Mide do mannrad
.”

W przypadku poematu arcykróla Maela Sechlainna rym jest jeszcze wspanialej zbudowany.

Mael Sechlainn
„A Mail Shechlainn
nit mess methchrainn
airgfea Rechrainn
rebthruinn ruaid:
a chliath chorrga
thromda thogda
dorrga thogla
Temra tuaid
.”

Poetyka irlandzka jest jednak znacznie bogatsza niż wiersze heroiczne i hymny. W klasztorach irlandzkich narodził się wiersz kontemplujący przyrodę. Próbkę tej poezji daje nam manuskrypt Prisciana z IX wieku z irlandzkiego klasztoru Sankt Gallen w Szwajcarii.

Dom-farcai fidbaide fal
fom-chaid lom luin, luad nad cel.
Huas mo lebran, ind linech
Fomchain trirech inna n-en.

Fom-chain coi menn medair mass
Hi mbrott glas de dindgnaib doss
De brath – nom choimmdiu coima! –
Cain – scribaimm roida ross
.”

Czyli w przekładzie na polski:

Szpaler drzew mnie otacza,
pieśń kosa otacza mnie muzyką – powtórzę ją.
Nad moją barwną książką
Świergot ptaków jest muzyką.

Kukułka o jasnym głosie śpiewa dla mnie piękną pieśń,
W swym siwym szarym kubraku fruwając od krzaka do krzaka.
Wyrok Boży – oby mnie ochraniał!
Szczęśliwy piszę w zielonym lesie
.”

Bardzo często zresztą przedstawiano w wierszach naturę, jako coś, czemu urodę nadał sam Pan, łącząc w ten sposób motywy religijne i przyrodnicze. Popatrzmy na króciutki fragment monologu pustelnika Marbana z VII wieku (choć sam utwór napisano paręset lat później, być może w X wieku). Jego brat Guaire był królem Connachtu. Kiedy więc Marban odszedł dobrowolnie do eremu król postanowił poprosić brata, by porzucił celę i wrócił do normalnego życia. I taką oto słyszy odpowiedź:

Mam schronienie w lesie.
Nikt go nie zna oprócz mego Pana:
jesion z tej strony, leszczyna z tamtej,
wielkie drzewo osłania mój pałac.

Rozległość mego schronienia nie jest wielka,
zagroda, a wokół niej swojskie ścieżki;
ze szczytu dachu ptak - samiczka śpiewa,
w kubraku drozda, słodką pieśń.

Drzewo z jabłkami tak wielkimi,
jak jabłka w zaczarowanym kraju,
wspaniałe to bogactwo;
stos ułożony w piękny zbiór leszczyn
o zielonych gałęziach i maleńkich orzeszkach
.”

I tak dalej trzydzieści dwie zwrotki. W końcu nawet królewski brat pustelnika przyznaje, iż za to, co tu zostało wymienione, z radością oddałby całe swoje bogactwo.







Sidhe: natchnienie bardów, kolejno:
obrazek 1: Królowa Medb z rasy Sidhe, obraz Howarda Johnsona
obrazek 2: Jeźdźcy Sidhe, obraz Johna Duncana
obrazek 3: Sidhe o imieniu Ona, obrazek Melin wong

Wiersze irlandzkich poetów to również humor, często podszyty autoironią. Znakomity jego przykład posiadamy w utworze opowiadającym o mnichu – poecie i jego kocie Pangurze. Wraz z kilkoma innymi wierszami dotarł on do naszych czasów za pośrednictwem studenckiego notatnika. W rzeczywistości jest to bowiem po prostu zbiór zapisków jakiegoś ucznia o Wergiliuszu, Horacym, św. Hieronimie, św. Augustynie i w ogóle na temat łaciny i greki. Prawdopodobnie pochodzi z irlandzkiego opactwa Reichenau, a przechowywany jest w Austrii w opactwie Sankt Paul. Otóż w tym „das irische Schulheft”, jak notatnik nazywany jest obecnie, znajdują się również cztery utwory poetyckie. Jeden z nich, to utwór ku czci Aeda, syna Diarmaida, posiadający rymy, ale nawiązujący swoją ideą do najstarszych form irlandzkich panegiryków. Pozostałe mają tematykę zakonną, a jeden z nich to właśnie wiersz o Pangurze.

Oto Pangur Ban i ja,
każdy z nas przy swym rzemiośle,
on myśli o łowach,
a ja o mojej sztuce.

Lubię ślęczeć nad księgą – lepsze to niż sława –
Gorliwie zgłębiam wiedzę.
Pangur Ban nie zazdrości mi;
On też lubi swój dziecinny kunszt.

Oto jesteśmy tylko we dwóch,
Radzi z naszego domu,
Mamy w czym ćwiczyć swą sprawność;
To niewyczerpane igrzyska.

Nieraz wielkie są czyny nasze:
On schwyta mysz w swą sieć;
A w moją sieć nieraz wpada
Reguła trudna do zrozumienia.

On swoje jasne oczy
Z uwagą kieruje ku ścianie;
Ja moje jasne, ale słabe oczy
Wytężam ku subtelności wiedzy.

On się raduje i skacze,
Gdy mysz legnie pod jego ostrym pazurem;
Kiedy ja uchwycę trudną kwestię,
Tak samo się raduję.

Choćbyśmy przez godziny byli razem,
Jeden drugiemu nie bruździ;
Każdy z nas lubi własne rzemiosło;
Samotny w swojej radości.

On sam jest sobie panem
W codziennych swoich zadaniach;
Ja własną pracę wypełniam,
Przywodząc to, co mroczne, ku światłu
.”

Ładny wiersz, choć oczywiście bezpośredni przekład na język polski nie oddaje jego urody. Popatrzmy jednak na przykład na jego ostatnią zwrotkę w języku staroirlandzkim, jak miło i lekko się ją czyta, nawet kompletnie nie znając słówek.

He fesin as choimsid dau
in muid du – ngni cach oenlau;

du thabairt doraid du gle
for mu mud cein am messe
.“

Tak zastanawiając się nad poezją irlandzką dochodzimy powoli do wniosku, że rdzenna literatura Zielonej Wyspy była niezwykle bogata przed św. Patrykiem, ale dopiero po zetknięciu się z tradycją kontynentalną przeżyła prawdziwy rozkwit. Adaptując niektóre elementy rozwijała nowe formy poetyckie. Utwory poetów stawały się coraz bardziej różnorodne. Już nie tylko pochwalne pieśni, czy żałobne rozlegały się na irlandzkich dworach, ale także utwory o przyrodzie, miłości i smutku (na przykład „Lament starej kobiety z Beare” z IX wieku). Rozpowszechniły się pieśni pustelnicze oraz ballady. W tym przypadku szczególnej sławy doczekał się w XII wieku cykl ballad feniańskich.

Wkuwając między innymi wymienione wyżej poematy student zdobywał nie tylko wiedzę, ale również określone tytuły, które na podobieństwo dzisiejszych ocen stanowiły potwierdzenie umiejętności barda. Ilość owych stopni zależała od konkretnej szkoły. Współcześni celtolodzy zazwyczaj mówią o siedmiu lub sześciu. Według „Crith Gablach” miały one takie nazwy:
- fochluc – osiągany w drugim roku studiów. Nazwa wywodziła się od giętkiej i wiotkiej łodygi przetacznika zwanego fochlacan,
- mac fuirmid – zdobywany w trzecim roku, gdyż „zasadzano go (fuirmithir, by uczył się sztuk”, - dos –w czwartym roku nauki, od słowa dos oznaczającego młode drzewo,
- cana –w piątym roku (cana – młode zwierzę),
- cli – w szóstym roku studiów (od słowa sleith – filar podporowy),
- anruth – w dziewiątym roku nauki, słowo to oznacza „szlachetny strumień”,
- ollav – profesor, najwyższy tytuł otrzymywany po dwunastu latach nauki.
Filim można było zostać od czwartego poziomu wiedzy. Inne źródła częściowo zmieniają nazewnictwo. Zamiast na przykładfochluca pojawia się ollair (główny początkujący), zamiast mac fuirmidatamhan (przyszły poeta), zamiast dosa drisac (przyszły satyryk). Zazwyczaj jednak miana najwyższych stopni zostają zachowane. Inne wątpliwości, niż samo nazewnictwo, wiążą się tylko z tytułem ollav. Niektóre opracowania przyznają ten tytuł głównym bardom nadwornym, jak to zostało zaprezentowane w pierwszej części niniejszego tekstu, a niektóre czynią z niego stopień naukowy. W naszym rozumieniu tych pojęć jest to istotna różnica. Prawdopodobnie jednak w Irlandii to słowo posiadało dwa znaczenia, gdyż na logikę można przyjąć, że głównymi nadwornymi bardami zostawali tylko ci najlepiej wykształceni, z najwyższymi stopniami.

Wyróżnikami irlandzkiego barda, oprócz stopni i tytulatury, były: tugen i craebh - ciuil. Tugen to po prostu rodzaj płaszcza, który na wielkie uroczystości wdziewał główny bard Irlandii. Samo słowo tugen jest zbitką dwóch wyrazów: upierzenie – tuige, ptak – en. Płaszcz bowiem barda był specjalnie zdobiony ptasimi piórami:
- od pasa w dół - białymi i kolorowymi w różnych barwach wielu gatunków ptaków,
- powyżej pasa – dzikich kaczek.
Craebh ciuil, w przeciwieństwie do tugena, noszona przez wszystkich bardów, to po prostu gałązka. Naczelny bard Irlandii posiadał gałązkę z dużą ilością małych dzwoneczków, ollavowie mieli prawo do złotej gałązki, anruthowie do srebrnej, a pozostali do brązowej.

Bardowie związani byli nie tylko z nauczaniem, ale również ze sztuką wróżbiarską i magią. Prawo brehon absolutnie wymagało znajomości trzech form wróżbiarstwa do osiągnięcia stopnia anruth. Owe formy to:
- imbas forosnal - wiązał się zazwyczaj z wzywaniem bogów przed zaśnięciem, przy czym wróżący musiał spożyć kocie, psie lub wieprzowe mięso. Coś podobnego w wykonaniu druidów widzimy podczas ceremonii wyboru króla w Tarze jako Tobfass. Po spożyciu mięsa rytualnie zabitego byka jeden z druidów zasypiał, a pozostali przy pomocy szeregu gestów wykonywali nad śpiącym magiczne rytuały, które miały objawić w sennych marzeniach prawdziwego króla. Przy imbas forosnal filidzi również odprawiali rytuał składający się z szeregu gestów,
- teinm laegda – polegał na dotknięciu czarodziejska pałką (flesc filed) przedmiotu, który chciano rozpoznać. Możliwe było również określenie położenia szukanej rzeczy. Strona, w którą zwracała się rzucona na ziemię pałeczka wskazywał położenie danego przedmiotu ewentualnie osoby,
- dichetal di chennaib – ta metoda wróżbiarska polegała na ugryzieniu się w palec i odpowiedzeniu czterowierszem na zadane pytanie całkowicie spontanicznie.
Wiemy na pewno, iż po wejściu chrześcijaństwa wróżbiarstwo zostało przez św. Patryka zakazane, aczkolwiek nie wiadomo, czy zakazom podlegały wszystkie formy, czy jedynie te wymagające rytuałów.



Bard, obraz Marka Andrew Goldfine’a

Oprócz umiejętności wróżbiarskich, niewątpliwie przypisywano co potężniejszym bardom umiejętności rzucania czarów. Popatrzmy na przykład na jedno z poetyckich zaklęć druida – barda Amairgena:

Przyzywam ląd Eire:
Otoczony falami szczodrego morza.
Szczodre są wzgórza usiane owocami,
Usiane owocami rześkie lasy,
Rześka jest woda płynąca wodospadami,
Wodospadami przy głębokich jeziorach.
Głęboka jest studnia na wzgórzach,
Studnią plemion jest zgromadzenie,
Zgromadzenie królów to Tara.
Tara wzgórz i plemion, plemiona synów Mila, okręty Mila.
Jak dumny okręt jest ląd Eire,
Dumny ląd Eire w pieśniach sławiony.
Ja, Amairgen, pieśnią sławię Eire.
Przyzywam ląd Eire
.”

Bardowie, a dokładnie, najwięksi z nich, czyli filidzi, jak wspomina jedna z legend, walczyli obok druidów przeciwko bogini Carman. Podobno ich klątwy miały omotać boginię i rzucić na nią urok. Wszelkie formy zauroczeń nawet pasują do poetyckiej formy rzucania zaklęć. Jednak umiejętności filidów nie kończyły się na urokach. Fili Nede spowodował swą pieśnią, że na twarzy króla Caiera pojawiły się wrzody Brudu, Hańby i Brzydoty. Fili Forg grozi królowi Monganowi zniszczeniem pieśnią jego pól, wód, sadów, tak by na zawsze straciły urodzaj. Charakterystyczne jest to, iż rzucali oni swe czary dzięki pieśni, czyli to natchnienie poetyckie, podobnie jak w sztuce wróżbiarskiej, odgrywało przy magii główną rolę. Zresztą nie tylko bardowie najpotężniejsi mocą byli niebezpieczni dla przeciętnych zjadaczy chleba. Bowiem w szkole uczono czarów, za pomocą których można było na przykład ukarać osobnika odmawiającego poecie zapłaty. Być może były one formą satyry, a być może po prostu mistycznym zestawem słów czy gestów, które miały sprowadzić jakąś przypadłość na dana osobę.

Patrząc na historię Zielonej Wyspy nie sposób nie zgodzić się z opinią św. Kolumbana Starszego, iż instytucja barda, to coś tak ściśle związanego z Irlandią, że gdyby jej zabrakło, to mielibyśmy do czynienia z zupełnie innym państwem i innym społeczeństwem. To pieśni bardów kształtowały umysłowość Irlandczyków przez setki lat, to pieśni bardów uczyły ich własnej historii i podtrzymywały ducha podczas angielskiej okupacji. A dla współczesnego człowieka owa pieśń jest magicznym portalem przenoszącym w dawne czasy, wspaniałym źródłem wiedzy historycznej i wreszcie elementem przyjemności i rozrywki. Oznacza to, że spełnia ona niektóre przynajmniej role tak samo dobrze w obecnych czasach, jak i tysiąc pięćset lat temu. Jest ponadczasowa, a już sam ten fakt wystarczy, by zaświadczyć o talencie ludzi, którzy ją tworzyli i wielkości społeczeństwa, które ich zrodziło.
Autor artykułu
Kelly's Avatar
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 2 646
Reputacja: 5009
Kelly ma wyłączoną reputację

Oceny użytkowników
 
Brak ocen. Dodaj komentarz aby ocenić.
 

Narzędzia artykułu

komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:29.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166