Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Systemy RPG > Artykuły Historyczne
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->Bardowie Walii<!-- google_ad_section_end -->
Bardowie Walii
Autor artykułu: Kelly
04-10-2008
Bardowie Walii

W opublikowanym już artykule przedstawiałem sytuację bardów na Zielonej Wyspie i wyjaśniałem, dlaczego, moim zdaniem, warto, by zapoznał się z tą tematyką miłośnik RPG. Niniejszy tekst to kontynuacja wyżej wymienionego, tyle że opowiada o Walii, drugiej ze wspaniałych celtyckich krain, w których poeta był kimś absolutnie wyjątkowym.

Irlandia jednak nie miała monopolu na śpiew i poezję. Wielka rola poetów jest w ogóle charakterystyczna dla całego społeczeństwa celtyckiego, w tym również, dla regionu, o którym mowa w niniejszym artykule, czyli dla Walii. Jeżeli cofniemy się 2000 lat wstecz, do okresu sprzed najazdu rzymskiego, zapewne znajdziemy sytuację bardów bardzo podobną do tej, z którą mieliśmy do czynienia w Irlandii. Poeci żyją więc na książęcych dworach, przy boku wodzów i zapewne odgrywają istotną rolę, jako doradcy i kapłani. Oczywiście istnieje też potężna grupa wędrownych pieśniarzy, którzy przemierzając kraj od wsi do wsi, od plemienia do plemienia ofiarowują swe pieśni i gawędy w zamian z chleb.


Bard, obraz Thomasa Jonesa - w The National Museum of Wales

Nachodzi jednak połowa wieku pierwszego naszej ery. Cztery rzymskie legiony po wodzą legatów Klaudiusza wkraczają do Brytanii. Część plemion podbijają od razu, inne hołdują, niektóre jednak szczepy stawiają zaciekły opór. W grupie opornych są również potężne walijskie plemiona Sylurów i Ordowików. Ostatecznie opór ten na dłuższą metę nie miał jednak znaczenia. Walijczycy mogli odnosić niewielkie zwycięstwa nad zaskoczonym przeciwnikiem dowodzonym przez mało zdolnych dowódców. Wystarczyło jednak, że Rzymianie skierowali na brytyjski front walk znakomitego, cieszącego się zaufaniem żołnierzy, generała Swetoniusza Paulinusa, by w ciągu kilku lat wszelki opór został stłumiony. Słowo „stłumiony” brzmi tu dość cynicznie i mogłoby wskazywać na to, iż wojownicy z Wiecznego Miasta po prostu ogniem i żelazem niszczyli wszelkie ośrodki oporu. Otóż niezupełnie. Rzymianie stosowali tu swoją słynną dewizę „divide et impera”. Plemiona, które występowały przeciwko nim rzeczywiście musiały się liczyć z karnymi ekspedycjami, ale sprzyjające Rzymianom otrzymały niesamowitą szansę na rozwój i wzrost majętności. Dzięki bowiem włączeniu w olbrzymi organizm imperium niezwykle można było się wzbogacić na handlu. A Celtowie słynęli jako znakomici kupcy łączący spryt z brakiem skrupułów. Zresztą, inwazja wojsk Klaudiusza został spowodowana między innymi tym, że galijscy handlarze sprzeciwiali się barierom celnym funkcjonującym pomiędzy dziesiątkami malutkich brytańskich plemionek, co bardzo utrudniało prowadzenie interesów. Tak więc rzymski najazd na celtycką Brytanię był częściowo spowodowany obroną interesów innych Celtów, z Galii.

Lecz nie tylko sojusznicy Rzymian zyskiwali na bogactwie. Po pobiciu plemion Walii i stłumieniu powstania Icenów pod wodzą królowej Boudiki zarządcy z Wiecznego Miasta wprowadzili zasadę „clementii”, polegającą na wybaczaniu win i znaczącym łagodzeniu nacisku fiskalnego. Przyniosło to zresztą efekt niezwykły w postaci błyskawicznego i zdecydowanego uspokojenia buntowniczych nastrojów. Brytania stała się wręcz bezpieczną oazą i niezanotowano tam większych wystąpień antyrzymskich nawet w roku 69, zwanym „rokiem czterech cesarzy”. Był to okres wielkiej wojny domowej w imperium i wprost wymarzona okoliczność dla powstania brytyjskich Celtów przeciwko uszczuplonym siłom legionowym. Wszakże nie uczynili tego.

Clementia” kończyła się jednak w miejscu, w którym istniało zagrożenia dla rzymskiego panowania. Taką groźną dla Rzymian celtycką instytucją byli druidzi, a także, niewątpliwie, niektórzy bardowie. Ollav i filid stojący przy boku miejscowego władcy to nie tylko podkreślenie jego niezależności, ale także nadanie mu swoistego boskiego namaszczenia. To również pamięć o historii, o dawnych prawach, to zachęta do aktów desperackiej nieraz, a czasem wręcz bezsensownej, odwagi. A każda z tych rzeczy mogła być dla Rzymian groźna. Stąd też zdecydowane działania przeciwko druidom oraz, zapewne, przeciwko wysokiej rangi poetom dworskim, jeżeli nie akceptowali nowego porządku. Z drugiej jednak strony rozpad dawnych struktur poetyckich był niejako wymuszony przez samą sytuację. Kim bowiem był ollav dla celtyckiego króla? Stanowił jego alter ego, głos sumienia, wyznacznik postępowania zgodnie z celtycką tradycją. Teraz jednak takim wyznacznikiem był nie ollav, lecz rzymski prokurator, czy dowódca garnizonu. A niepodległość? Legioniści byli żywym dowodem jej braku, dowodem słabości celtyckich bóstw i swoistym wskazaniem niższości dawnego życia według wzorów celtyckich w porównaniu z „pax romana”. Poeta – doradca stawał się więc niepotrzebny. A nawet więcej: pod zarządem Rzymian byłby wyłącznie karykaturą samego siebie, szydzącą z swojej dawnej, jakże doniosłej, roli. Dodatkowo w epoce niezwykle silnej romanizacji plemion brytańskich ollav jawił się współczesnym, jako anachronizm. Klasy wyższe Brytanii nie lubowały się bowiem w swojej własnej historii, lecz szukały wzorców nad dalekim Tybrem, naśladując patrycjuszowkie stroje, motywy architektoniczne i elementy sztuki. Nie chcieli oni piewcy danych dziejów, a skoro tak, to po jakimś czasie rzeczywiście wyżsi rangą poeci odeszli do lamusa historii nie znajdując oparcia w społeczeństwie, które ich zrodziło.


Merlin, rycina Allana Lee (strona ArtsForge: Collaborative Arts Community)

Nie znaczy to jednak, ze bardowie w ogóle zniknęli z życia Walijczyków. Ollavów i filidów wprawdzie nie było, lecz wędrowni pieśniarze, czy wioskowi bajarze przetrwali. Zresztą im Rzymianie nie poświęcali zbyt wiele uwagi. Ponadto bazą ich słuchaczy były dalej żyjące dawnym trybem rzesze uboższej ludności. Nie mieli oni również takich prerogatyw, jak poeci dworscy, nie pełnili tak ważnej roli w procesie łączności ludzi z bogami, duchami i naturą. W tym sensie nie stracili więc racji swojego bytu po wkroczeniu sił rzymskich i na czterysta lat stali się główną, bez kozery, instytucją podtrzymującą celtyckiego ducha w rzymskiej Brytanii. Choć oczywiście ich również przenikała powoli romańskość, co zwłaszcza będzie się objawiać w okresie porzymskim. Wtedy nieraz podkreślane będzie, że wspaniali walijscy bohaterowie są potomkami właśnie dawnej rzymskiej arystokracji.

Właśnie z owej grupy wędrownych bardów stopniowo zaczęła odraczać się walijska klasa poetów. Początki renesansu kulturowego miały miejsce jeszcze w III i IV wieku, gdy Brytania wrosła już mocno w organizm imperium i przybysze z Rzymu przestali podejrzliwie patrzyć na pieśniarzy wspominających dawne czasy. Prawdziwy jednak rozkwit poetycki przeżyli Walijczycy w kilku następnych wiekach.

Kronikarz Nenniusz pisał w „Nenni historia Britonum” „W owym to czasie Dutigirn dzielnie walczył przeciwko ludowi Anglów. Wówczas Talhaern Cataguen wszystko to w owym poemacie spisał, zaś Neirin i Taliesin, a także Bluchbard i Cian, który znany był także jako Guenith Guaut, w jednym czasie rzecz wyłożyli w pieśniach brytońskich.”. Są tu wymienieni pierwsi poeci walijscy, o których współcześni historycy literatury mają cokolwiek do powiedzenia. Sporo ich, jednak do naszych czasów przetrwała niewielka część spuścizny jedynie dwóch bardów spośród wyżej wymienionych: Aneirina, zwanego też Neirinem, oraz przesławnego Taliesina. Zacznijmy od tego drugiego imienia, które w umysłach miłośników celtologii tkwi z pewnością mocniej, niż Aneirin.


Ceridwen, statua z brązu ze strony sklepu internetowego GoddessGift.net - Goddess statues - Goddess gifts - Goddess Jewelry

Co o nim wiemy? Niewiele. Żył w połowie VI wieku, co możemy wnioskować z czasokresu działalności osób, którym poświęcał swoje poematy. I to wszystko. To czego jednak nie udało się zdobyć przy pomocy studiów historycznych, dokonała ludzka wyobraźnia, która wplotła postać Taliesina w krąg bogów i herosów wspaniałej walijskiej mitologii. Jeden z siedemnastowiecznych tekstów podaje, iż w pierwotnym wcieleniu Taliesin nazywał się Gwion Bach. Był on młodziutkim służącym u Ceridwen, bogini natchnienia. Otóż owa bogini urodziła dwoje dzieci: Creirwy – zaliczaną do trójcy pięknych dziewic dawnej Brytanii i przeszpetnego Morfrana. Matka, chcąc wynagrodzić synowi ohydny wygląd postanowiła ofiarować mu dar mądrości. W wielkim garze przez rok przygotowywała specjalny wywar. Gdy był już gotowy jedna kropla naparu wyprysnęła z kotła i trafiła w gwionowy palec. Gorąca kropla poparzyła go, by więc złagodzić ból gwion odruchowo włożył palec do ust i od tego momentu posiadł mądrość. Bogini jednak nie spodobało się to, a dostrzegając jej gniew chłopak rzucił się do ucieczki. Po wielu próbach zwiedzenia bogini wreszcie zmienił się w ziarnko pszenicy, mając nadzieję, ze pod taką postacią go nie pozna. A jednak, ona zmieniła się w kurę, wygrzebała ziarenko i połknęła je. To jednak nie zakończyło wszystkiego. Zapewne niespodziewanie dla niej samej połykając ziarenko zaszła w ciążę i po dziewięciu jednak miesiącach powtórnie wydała na świat Gwiona. Tym razem włożyła niemowlę do koszyka i wrzuciła do rzeki mając nadzieję, że zginie gdzieś w bystrych wodach. Tak się jednak nie stało. Przyszłego poetę odnalazł w łososiowym jazie w wigilię święta Beltine młody i biedny, a przy tym wiecznie pechowy, Elphin. On właśnie, gdy spojrzał w twarz niemowlęcia, rzekł do swych druhów: „Popatrzcie, Promienna Brew.” Tak powstało imię wielkiego barda, gdyż to właśnie w dawnym walijskim języku oznacza słowo Taliesin. I tak się zaczęło. Liczne legendy dotyczą poczynań Taliesina w późniejszym wieku łącząc jego przygody z królem Arturem oraz innym wielkim bardem Walii Merlinem. Dzieje Merlina i Taliesina są często w legendach niezwykle podobne. Zresztą często nie rozróżniano obydwu sławnych mężów. W „Księdze Taliesina” jest bowiem taki fragment:

Jestem naczelnym bardem u Elfina –
pochodzę z kraju południowych gwiazd;
Idno i Heinin nazywają mnie Merddinem,
lecz wszyscy królowie zwą mnie na wskroś Taliesinem
.”


Merlin dyktujący swe wiersze, francuski manuskrypt z XIII wieku

Merlinowi jednak nieco bliżej przyjrzymy się w tekście opowiadającym o walijskich początkach legend arturiańskich, a teraz wróćmy do wymienionej wyżej „Księgi Taliesina”. Jest to zbiór wierszy przypisywanych Taliesinowi. Znamy go jedynie z czternastowiecznej kopii i obecnie wiadomo, iż wbrew wcześniejszym opiniom, zawiera on wiersze autorstwa wielu poetów. Jednak badacze tej miary co Morris Jones i Ifor Williams doszli do wniosku, iż kilka utworów da się przypisać bezpośrednio Taliesinowi. Oto jeden z nich zatytułowany „Bitwa pod Argoed Llwyfain”:

W sobotę rano była wielka bitwa
Od wschodu słońca do zachodu.
Fflamdwyn kroczył z czterema zastępami;
Tymczasem armia Goddau i Rheged się gromadziła,
Przyzwana z Argoed i aż z Arfynyd.
Nie będą zwlekać ani przez jeden dzień,
Fflamdwyn zawołał z wielką pychą:
„Czy dadzą mi zakładników? Czy są gotowi?”
Odpowiedział mu Owein, łupieżca wschodu:
„Nie dadzą ich. Nie byli, nie są gotowi;
Dzielne szczenię z psiarni Coela musiałoby bardzo być udręczone,
Zanim by dało jednego zakładnika.”
Urien, władca Yr Echwydd, zawołał:
„Jeśli ma się mówić o pokoju,
Wzniesmy szaniec na grzbiecie góry,
Wzniesmy głowy nad jego wierzchołek,
Wznieśmy, mężowie, włócznie nad głowy!
I natrzyjcie na Fflamdwyna wśród jego zastępu,
Zabijcie jego i jego towarzyszy.”
Pod Lasem Wiązów legło wiele zwłok,
Kruki były spryskane krwią wojowników,
A mężowie za swym wodzem parli naprzód.
Przez rok będę sławił ich zwycięstwo
!”

Głównymi postaciami tego utworu są Urien, pan na Rheged (prawdopodobnie w pobliżu dzisiejszego Carlisle) oraz syn jego Owein. Podstawowa długość powyższego uworu (i większości pozostałych z „Księgi Taliesina”) to dziewięć sylab, choć trafiają się strofy również innej długości. Podstawą wiersza jest rym. Popatrzmy na przykład na walijskie brzmienie kilku początkowych wersów zaprezentowanego wyżej utworu:

Bore duw Sadwrn cad fawr a fu
Cyr pan ddwyre haul hyd pan gynnu.
Dygryswys Fflamdwyn yn bedwar Ilu;
Goddau a Rheged i ymddullu
.”

W wieku VI rym dopiero zaczynał być stosowany. Stąd niektórzy historycy wątpią w autentyczność utworu. Jednak jest całkiem możliwe, że Taliesin, jako osoba o wielkiej wiedzy, wykształceniu i talencie przyswoił sobie rym – ową nowinkę znak Morza Śródziemnego. Jest to prawdopodobne tym bardziej, że rymy są używane również w kilku utworach irlandzkich z tego okresu. Rym w pieśniach Taliesina byłby więc czymś rzeczywiście rzadkim, ale nie zupełnie niespotykanym.

Konkurentem Taliesina na poetyckim polu w VI wieku był Aneirin. Jego najsłynniejszym dziełem jest „Gododdin”, zbiór krótkich poematów, które do naszych czasów dotarły za pośrednictwem trzynastowiecznej „Księgi Aneirina”. Właściwy tytuł owej serii wierszy brzmi „Hwn yw e Gododdin. Aneiririn ae cant”, co znaczy “to jest Gododdin. Aneirin to ułożył”. Samym słowem „Gododdin” określano region pomiędzy Forth i Tyne, a na zachód od Bernicji. Jest to poezja bitwy i chwały bohaterów, jednym słowem poezja heroiczna. Popatrzmy na taki fragment:

Trzystu ozdobnych złotymi naszyjnikami wyruszyło,
Aby bronić swego kraju; smutny był ich los.
Zostali zabici, lecz też zabijali.
Będą sławieni aż do końca świata.
Spośród tych naszych ziomków, którzy wyruszyli,
Niestety! – tylko jeden powrócił
.”

Trudno określić, które z utworów zawartych w „Gododdinie” wyszły spod ręki Aneirina. Albo precyzyjniej, które z poematów są elementem kultury VI wieku, a które zostały dodane później. Wśród badaczy literatury istnieje nadal rozbieżność stanowisk w tej kwestii.


Karta z Księgi Aneirina zawierającej tekst Gododdinu

Innym bardem wczesnej Walli był Llywarch Hen żyjący prawdopodobnie w VI wieku. Llywarcha, analogicznie do irlandzkiego Osjana, ukazywano, jako osamotnionego starca, żyjącego tylko przeszłością, wspominającego dawne bitwy, w których poległo jego dwudziestu czterech synów. Twórczość tego poety wzbudza jeszcze większe kontrowersje niż dwóch wymienionych wcześniej. Owszem, Llywarch, w przeciwieństwie do Osjana, jest postacią historyczną. Tyle że w utworach mu przypisywanych przez tradycję, celtolodzy mają wielkie wątpliwości co do fragmentów, które mogły wyjść spod jego ręki. Wcześniej przypuszczano na przykład, że jest on autorem szeregu poematów należących do sagi o Cynddylanie. Cyndyllan, władca Pengwern (okolice Shrewsbury), żył jednak w VII wieku, a nie w VI. Poległ w walkach z Sasami, a te fragmenty, które dotrwały do dnia dzisiejszego opisują lament Heledd, siostry głównego bohatera. Autorstwo owych lamentacji przypisywano również samej Hedded, ostatnio jednak przeważa opinia, że utwór ów jest dziełem anonimowego poety/poetów z przełomu IX/X wieku.

Tony heroiczne i, w mniejszym stopniu, elegijne są charakterystyczne również dla twórczości bardów irlandzkich, jednakże szczególnym wyróżnikiem poezji walijskiej są pieśni patriotyczne, akcentujące bardzo często marność czasów bieżących, w porównaniu ze wspaniałą przeszłością. Można nawet powiedzieć, że ten typ poetyki zdominował na kilkaset lat twórczość Walijczyków. Dlaczego tak się dział? Odpowiedź na to pytanie daje nam historia. Bowiem, o Ile Irlandia, targana konfliktami wewnętrznymi, nie była w zasadzie, aż do czasów Elżbiety Wielkiej angielskiej i Oliviera Cromwella zagrożona w swej tożsamości kulturowej, to Walia niemal non stop borykała się z najazdami ludów zewnętrznych. Przy czym Walijczycy walczyli nie tylko o kulturę, ale również o fizyczne istnienie narodu i tylko dzięki niezwykłej wytrwałości i odwadze udało im się zachować i jedno i drugie. Zauważmy jednak: najpierw Rzymianie, potem plemiona saskie, Wikingowie i wreszcie normandzcy władcy Anglii. Setki lat ciągłego zagrożenia i wojen na granicach. Tymczasem Irlandia była wolna od tych zagrożeń. Najazdy Wikingów, choć dokuczliwe, w rzeczywistości były dość powierzchowne i nie mogły zachwiać podstawami kultury, wyznawanej etyki etc. W Walii wróg u bram był czymś rzeczywistym, bliskim, ciągłym. Nic więc dziwnego, że znalazło to swoje odbicie w poezji. W dziełach takich często ton podniosły łączy się z mistyką. W X wieku powstał na przykład „Armes Prydein” („Proroctwo Brytanii”). Utwór ten znamy dzięki kopii spisanej w XIII wieku w „Księdze Taliesina”. Liczy sobie 199 wersów i jest wierszowany. Przy czym rym kończący wersy został ujednolicony, natomiast stosowane są również rymy wewnętrzne. Popatrzmy na przykład na wersy 127-128:

Dygorfu Cymry i bery cad,
a llwyth lliaws gwlad a gynnullant,
A lluman glan Dewi a ddrychafant
I dywyssawgwyddyl trwy lieingant
.”

Czyli w tłumaczeniu na język polski:

Cymryjczycy zostali zmuszeni do walki i powołają do boju zastępy królestwa,
I wzniosą błyszczący sztandar Dawida, aby wiódł Irlandczyków pod swym lnianym obrębem
.”


Merlin i Vivien, rycina W. Ridgwaya

Armes Prydein” niesie zasadniczo dwa przesłania. Pierwszym jest wezwanie do walki i wypędzenia Sasów z Brytanii. Drugim: prorocza wizja poety, który wyobrażał sobie połączenie sił celtyckich, między innymi Walijczyków, Irlandczyków, Kornwalijczyków, a także Wikingów z Dublina, walczących ramię przy ramieniu ze wspólnym wrogiem pod sztandarem króla Dawida. Lata szczytowe poezji patriotycznej przypadają jednak na pierwsze wieki drugiego tysiąclecia naszej ery. Dominuje w nich ton elegijny: ból, żałość, lament z powodu klęsk i przegranych bitew. Naród Walijski spełnił w ówczesnym czasie dwa podstawowe wymogi niezbędne do ukształtowania tego nurtu poezji. Po pierwsze: musiało być zagrożenie, musiała być klęska z rąk nieprzyjaciela, musiała być jakaś poważna zmiana układzie sił. Z drugiej jednak strony, naród, którego dotknęła owa katastrofa militarna, musiał być na tyle silny, by przetrwać. Jeżeli bowiem Walijczycy nie czuliby swojej odrębności wśród mieszkańców Brytanii, prawdopodobnie przejęliby kulturę najeźdźców i stopniowo zostali wchłonięci przez Anglików. Oczywiście, o ile znaleźliby się tacy, spośród wykształconej elity, którzy przeżyliby utratę niepodległości. Obydwa wyżej wymienione warunki zostały zrealizowane. Walijczycy walczyli setki lat z obcymi próbującymi narzucić im swoje panowanie. I powoli przegrywali tracąc coraz to nowe terytoria.

Ostateczny upadek wolnych księstw walijskich datuje się na drugą połowę XIII wieku, za panowania króla Anglii Edwarda I. Wprawdzie w późniejszym czasie notowano jeszcze pojedyncze próby oporu, ale w zasadzie Anglicy sprawowali zwierzchność twardą ręką. Jedynym momentem, w którym, wydawałoby się, jaskółka odrodzenia, może pojawić się nad walijską ziemią, było powstanie Owena Glendovera na przełomie XIV i XV wieku. Zamieszanie w Anglii, spowodowane przewrotem pałacowym, w którym Lancasterowie przejęli tron wypędzając poprzedniego władcę Ryszarda II, sprzyjało powstańczym planom. Na kilka lat Owen stał się panem Walii, wszakże potem, gdy Henryk IV, pierwszy z nowej dynastii, ułożył sprawy wewnętrzne i odniósł duże sukcesy w tzw. wojnie stuletniej, skierował większe siły przeciwko Walijczykom i ponownie przyłączył ten kraj do swojego władztwa. Wymieńmy najważniejszych twórców z początku owej epoki: księcia Gwynedd Hywela ab Owaina, księcia Owaina Cyfeilioga z Powys, Meilyra Brydydda, Gwalchmaia ap Mwilyra, Cyndellwa Brydydd Maawra i Daniela ap Llosgwrn Mew. Wszyscy oni tworzyli w wieku XII i należeli do nurtu poezji dworskiej łącząc dominujące tony elegijne z opiewaniem męstwa, rycerskości i piękna natury. Znakomicie widać to w twórczości księcia Hywela.

Spieniona fala obmywa grób
Rhufawna Pebyra, królewskiego wodza.
Kocham dziś to, czego nienawidzą Anglicy –
Otwarte równiny Północy
I różnorodne wyżyny graniczące z Lliw.
Kocham tych, którzy obdarzyli mnie pucharem miodu,
Tam gdzie może rozlewa się w odwiecznej walce.
Kocham jej dwór królewski, jego krzepkie budynki
I zapał jej pana, by iść na wojnę.
Kocham jej wybrzeża i jej góry,
Jej zamki pośród lasów i jej przestrzenie,
Podmokłe łęgi i jej doliny,
Jej białe mewy i śliczne kobiety
.”

I tak idzie dalej. Pamiętajmy, że napisano to w wieku XII-ym i zastanówmy się, ile lat musiało upłynąć, by w Polsce powstały podobne słowa miłości do ojczystej ziemi. Słowa przepełnione bólem, a jednocześnie tak żarliwe i podniosłe.


Statua Llywelyna ap Gruffydda w Llandovery

Owe tony elegijne jeszcze mocniej uwidaczniają się w wieku XIII, gdy Walia traciła resztki niepodległości. Gruffud ap yr Ynada Coch pisał wspominając ostatniego niezależnego księcia Walii Llywelyna ap Gruffydda:

Władco nieugięty i prawdomówny, wysłuchaj mnie
jak głośno cię opłakuję! Żałosny mój płacz
!”

Nurt poezji patriotycznej, elegijnej zdecydowanie dominował, jednakże nie tylko takie pieśni wychodziły spod ręki dworskich poetów Walii. Chociażby Gwynnedd Cyfeliog opisuje w „Hirlasie” („Róg do picia”) sceny żołnierskiej radości i zabaw po stoczeniu zwycięskiej bitwy. Jednakże przełom w tej mierze spowodował dopiero najwybitniejszy poeta walijski późnego średniowiecza Dafydd ap Gwilym, żyjący w latach ok. 1320 – 1370. Dafydd wywodzi się z południowej części Walii najszybciej podbitej przez Anglików. Podbój ów spowodował osłabienie nurtu dworskiego, ponieważ zabrakło książąt sponsorujących rodzimych poetów. Z drugiej strony jednak, tworzenie na dworze zmuszało poetę do wtapiania się w ów heroiczno – penegiryczny rytm poezji. Po podboju owe ograniczenia zanikły. Poeta sam stał się decydentem w sprawach swojej twórczości. Dafydd był właśnie jednym z takich bardów, którzy przełamali kanony. Jego największą zasługą było prowadzenie do poezji języka codziennego. Również tematyka pisanych przez niego utworów odbiegała od ogólnej heroiczno - elegijnej tendencji w literaturze. Zajmuje się on miłością, naturą, żartem, czasem nawet kpiną z samego siebie. Wiersz „Dziewczyna z Llanbadarn” należy właśnie o takich zabawnych utworów, w których poeta śmieje się ze swoich własnych niepowodzeń miłosnych.

Jestem jednym z osłów miłości
Plagą wszystkich parafialnych dziewcząt.
Choć tęsknię do nich, jak opętany
Nie miałem dotąd kobiety
Żadnej, w całym moim życiu,
Ani dziewicy, ani panny,
Ani wiedźmy, ani czyjejś żony
.”

Biedaczyna! Kiedy wreszcie bard trafia do kościoła, tam dostrzega dziewczynę, którą wielbi skrycie. Zakochany, zapomina nawet o powadze miejsca, w którym przebywa, i stara się zwrócić na siebie jej uwagę. Niestety, słyszy tylko: „odczep się”.


Statua Dafydda ap Gwilyma w Marble Hall wewnątrz ratusza w Cardiffl

Obok Daffyda tworzyli również w podobnym tonie Gruffyd ab Abda oraz Llywelyn Goch Amheurung. Pojawienie się jednak nurtu poezji lżejszego kalibru nie oznaczało bynajmniej zaniku utworów patriotycznych i elegijnych. Odtąd obydwa nurty współistniały obok siebie.

Jak to zostało wcześniej wspomniane, struktura organizacyjna bardów walijskich jest tworem wtórnym. Setki lat funkcjonowania w Imperium Romanum zniszczyło dawny system, dało jednak jednocześnie możliwość narodzenia się czemuś nowemu, specyficznie już walijskiemu, a nie panceltyckiemu. O ile w Irlandii i Szkocji system podziału poetów na ollavów, filich i bardów był ogólnie stosowany i akceptowany, to w Wali nie udało się wytworzyć jednolitego nazewnictwa i struktury. Jeden z podziałów przedstawiał się następująco, wyróżniając trzy kategorie bardów na książęcym dworze:
- prifardd - mistrz, nauczyciel i przełożony innych poetów,
- passfardd – uczeń podległy prifarddowi. Uprawnienia konkretnych uczniów ustalał nauczyciel w zależności od ich zaawansowania w sztuce,
- arfyddfardd – zupełnie osobna kategoria poetów odpowiadających za genealogię księcia i prezentujących linię panującą w swych utworach. Arfyddfardd również pełnił role typowo dworskie, typu chorążego, herolda etc.

Inna struktura wytworzyła się na dworze Gruffuda ap Cynana, władcy Powys panującego na przełomie XI i XII wieku. Również tam bardowie dzielili się na trzy kategorie:
- pencerdd – miał bardzo wysoką rangę dworską. Zajmował się sławieniem władcy i jego rodziny. Jednocześnie nie miał prawa wprowadzania do swoich utworów wątków miłosnych i opisów przyrody. Chodziło o to, by panujący był kimś absolutnie wyjątkowym. Tak „zwykłe” uczucie, jak miłość, mogłoby go pozbawić aureoli niezwykłości. Natomiast ogrom i piękno przyrody z kolei przedstawiłoby księcia, jako drobny pyłek wobec wszechobecnej natury,
- bardd teulu – druga, co do ważności pozycja na dworze, poeta drużyny królewskiej, śpiewający o dzielnych wojownikach. Zazwyczaj była to bardzo liczna grupa dworskich poetów. Bardd teulu nie miał narzuconych tak sztywnych ram ograniczających jego twórczość. Mógł przedstawiać sukcesy, ale i klęski, opisywać przyrodę, miłość, kobiety.
- cerddorion – poeta wędrowny, który miał zakazane uprawianie poezji dworskiej i pisania utworów poświęconych dynastii panującej, ale poza tym mógł uprawiać dowolne gatunki poezji, w tym poezji satyrycznej. Cerddorion nie ograniczał się zresztą tylko do poezji.

Analizując rodzaje poetów w Walii trudno nie zauważyć, iż istniała również bardzo liczna grupa bardów kościelnych. Nie był to określony tytuł poetycki, a raczej specjalizacja twórcza. Bardowie tacy tworzyli zarówno na dworach książęcych, jak i biskupich podejmując tematykę religijną. Zauważmy, że nie było to zjawisko wyjątkowe. Identyczna sytuacja miała miejsce w Irlandii, gdzie wręcz zakonnicy należeli do najwybitniejszych twórców.

Podobnie, jak w Irlandii, tak również w Walii oprócz tytułów, bardowie otrzymywali stopnie odzwierciedlające ich mistrzostwo w sztuce. Owe stopnie przyznawały zjazdy bardów. Pierwsze z nich prawdopodobnie miały miejsce w wieku VII n.e., nie mniej, ich formuła skrystalizowana się i usystematyzowała dopiero w wieku XII. W roku Sprawczy impuls w tej sprawie dał książę Gwynedd Rhys ap Gruffyd patronując wielkiemu zjazdowi bardów w Cardigan. Odtąd zjazd, nazwany Eisteddfodau powtarzano co jakiś czas, a jego szczególny rozkwit przypadł na pierwszą połowę wieku XIII. Lata późniejsze, to lata stopniowego upadku Eisteddfodau, aż w końcu, po kilku nieudanych próbach, przestał on być w ogóle organizowany. Obecnie odbywający się Eisteddfodau to dzieło miłośników celtyckiego folkloru, a nie samych bardów, których już w owym czasie nie stało. Pierwszy taki zjazd zorganizował Edward Williams w 1789 roku w Bala. Odtąd imprezę powtarzano rokrocznie i w tej chwili jest ona największym festiwalem poetycko – muzycznym Walii.


Eisteddfod w Carmarthen w 1911 roku


Księżniczka Elżbieta (późniejsza królowa Elżbieta II) na Eisteddfod w 1946 roku


Eisteddfod w 2005 roku

Należy podkreślić, że sukces Eisteddfodau spowodował zdecydowany wzrost zainteresowania kulturą Celtów oraz pobudzenie świadomości „narodów poceltyckich”. Cudzysłowie zostało tu użyte z pełna premedytacją, gdyż setki lat przynależności do dużych organizmów państwowych spowodowało totalne wymieszanie się ludności. Stad, nie bez racji, można powiedzieć, że obecnie Celtem jest ten, kto po prostu się nim czuje. Wyrazem owego obudzenia świadomości etnicznej było organizowanie, na wzór Eisteddfodau, festiwali w innych krajach. Najbardziej znane z nich to kornwalijski Gorsedd zapoczątkowany w 1928 roku i bretoński Gorzez Breiz organizowany od roku 1901.


Gorsedd w Wadebridge w 2005 roku

Bardowie walijscy mieli okres swojej chwały. Nie tak długi wprawdzie, jak irlandzcy, lecz wystarczający, by stworzyć szereg utworów mogących pretendować do rzędu dzieł wybitnych. Należą do nich nie tylko utwory stricte poetyckie, ale również opowieści, które na książęcych dworach snuł bard zwany cyfarwyddem. Wystarczy tu wspomnieć o wspaniałym cyklu "Mabinogion". Ponieważ, bez dwóch zdań, zasługuje on na osobny artykuł, tu zostaną przytoczone tylko najważniejsze fakty. "Mabinogion" to cykl utworów, a autorstwa nieznanego twórcy z XI wieku. Prawdopodobnie zebrał on dawne opowieści, mity, legendy i połączył je w jedną księgę. Językoznawcy są w każdym razie pewni, ze redaktorem owych różnorodnych opowieści jest jeden człowiek. W skład "Mabinogionu" wchodzą cztery cykle, nazywane Gałęziami, plus zestaw luźnych opowiastek nie zaliczany do głównego nurtu. Wiele z tych utworów należy nie tylko do dziedzictwa literatury, ogólnie, ale również do dziedzictwa fantasy, wprowadzając postacie i atrybuty, które są wykorzystywane przez współczesnych pisarzy. Dość wspomnieć, że niektóre z nich zawierają wczesne formy legend arturiańskich, które potem rozkwitły pod piórami średniowiecznych minstreli i trubadurów, a obecnie z ich motywów korzystają na przykład: Marion Zimmer Bradley, Andrzej Sapkowski, Stephen Lawhead, czy Michael Scott Rohan. Dla miłośnika fantasy spuścizna walijskich bardów jest więc jednym z praźródeł ulubionej literatury. Choćby dlatego warto się nią zainteresować, a czasem wtedy zostanie odkryta jej własna, niepowtarzalna uroda.
Autor artykułu
Kelly's Avatar
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 2 671
Reputacja: 6567
Kelly ma wyłączoną reputację

Oceny użytkowników
Język
100%100%100%
5
Spójność
100%100%100%
5
Kreatywność
100%100%100%
5
Przekaz
100%100%100%
5
Wrażenie Ogólne
100%100%100%
5
Głosów: 1, średnia: 100%

Narzędzia artykułu

komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:33.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166