Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Systemy RPG > Artykuły Historyczne
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->Eben Emael - to, co niemożliwe<!-- google_ad_section_end -->
Eben Emael - to, co niemożliwe
Autor artykułu: Arango
01-04-2009
Eben Emael - to, co niemożliwe

Tak jak I wojna światowa nadała nowe znaczenie lotnictwu, tak II oznaczała rozwój sił powietrzno-desantowych i pokazała, jakie znaczenie będą miały ich działania w przyszłych konfliktach.

Jednostki spadochronowe w III Rzeszy powstały w dość niecodziennych okolicznościach.
W roku 1933 Herman Goring szef pruskiej policji wydał rozkaz majorowi Weckemu stworzenie oddziału, którego zadaniem byłoby atakowanie siedzib partii komunistycznej.
Obławy policyjne nie przynosiły rezultatu, rozstawione czujki widząc samochody policji ostrzegały zebranych, i funkcjonariusze zastawali tylko puste lokale.
Akcje spadochroniarzy natomiast przynosiły bardzo dobre rezultaty i już wkrótce utworzono pułk "Goring" (który potem rozrósł się do siły dywizji pancerno-spadochronowej "Hermann Goring")

Już w czasie kampanii wrześniowej dokonano pierwszych desantów, na lotnisko w Dęblinie i Przełęcz Dukielską (odpowiednio 1 i 2 batalion 2 pułku piechoty 22 dywizji).

Kolejna operacją zakończoną sukcesem było opanowanie 9 IV 1940 roku przez spadochroniarzy podczas inwazji na Norwegię lotnisk w Oslo, Kristiansundzie i Soli.

Miesiąc później 10 maja siły niemieckie miały uderzyć na Belgię.
jedyną drogę przez mosty na Kanale Alberta zagradzał jednak fort Eben Emael - twierdza nie do zdobycia.

Miał on powierzchnię 45 ha i rozpisany był na planie trójkąta.
Liczący 1300 m bok od strony granicy niemieckiej biegł równolegle do Kanału Alberta o szerokości 45 m a bunkry znajdowały się na 65 m skarpie. Drugiego boku długości 1100m broniła 15m fosa, dostępu do trzeciego broniła 6 - 12 metrowa skarpa.


W forcie znajdowały się 4 bunkry każdy z 3 działami 75 mm, 2 chowające się w ziemi kopuły pancerne (z 2 działami 75mm). W środku fortu znajdowała się obrotowa kopuła z 2 działami 120 mm.
Dodatkowo fort miał 7 kazamat z armatami ppanc i 2 ckmami, zbudowano również kilka blokhauzów z ckmami.
Betonowe stropy bunkrów, korytarzy i sal (i tak ukrytych w ziemi miał 2,5 m grubości, załoga posiadała zapasy żywności na 3 miesiące, nie można było skazić wody, zatruć załogi gazem, ani pozbawić prądu.
Załoga liczyła 700 ludzi.







Czyniło to twierdzę niemal nie do zdobycia, podejście Niemców i próby sforsowania Kanału Alberta i wspięcia się na 65 metrową skarpę zakończyłaby się rzezią.

Niemcy musieli jednak tędy przejść i znaleźli na to sposób

Ludźmi, którzy mieli to zrobić byli żołnierzami 7 Dywizji Powietrznodesantowej generała Studenta - Falschimjaegers.
83 żołnierzy grupy "Granit" miało zająć miejsca w 11 szybowcach DSF 230. Ich dowódcą był porucznik Witzig znany ze swej szalonej odwagi, ale tez bezwzględności.
Obok to samo robiło 410 pozostałych z grup "Beton", "Stal" i "Żelazo" mających za zadanie opanować mosty na Kanale Alberta.
Całość jednostki nosiła nazwę Batalion Szturmowy Kocha od nazwiska jej dowódcy.




Rudolf Witzig

Była 4.00, 10 maja 1940 roku.

Powoli od pasa lotniska podrywały się Ju 52/3m ciągnąc na holach szybowce i kierowały ku celowi.
Pech zdawał się jednak towarzyszyć od początku spadochroniarzom. Po kilkunastu minutach zerwał się jeden z holi (na pokładzie tego DSF był sam Witzig), po chwili drugi.
Nad Eben Emael leciało już tylko 59 żołnierzy. Niespełna 60 przeciwko 700 ukrytym w bunkrach.

Dowództwo fortu poinformowano o zauważonych samolotach, ale ci odrzucili możliwość że przelot ma ich dotyczyć. Wydawało się nieprawdopodobieństwem by jakikolwiek rzut spadochronowy mógł się udać. Spadochroniarze skakali uzbrojeni tylko w pistolety i granaty, resztę broni zrzucano w pojemnikach, poza tym samoloty musiałyby nadlatywać kolejno.
Zanim skoczkowie odnaleźli by bron, zebrali się, albo by wystrzelano ich z kaemów, albo po prostu atak organicznej kompani piechoty fortu rozniósłby ich w strzępy.





Nikt nie przewidział desantu szybowcowego. Te siadały po kolei na niewielkiej łące jak była powierzchnią fortu i a ludzie w nich siedzący odrzucali pokrywy kabin i drzwi i wysypywali się na zewnątrz. Próbował im w tym przeszkodzić ogień poczwórnie sprzężonego karabinu maszynowego (jedyna broń przeciwlotnicza fortu) ale został on rozbity celnie rzuconym granatem.
Minęło 1,5 minuty od lądowania gdy wszyscy żołnierze znaleźli się na ziemi i rozpakowali swą "wunderwaffe" - ładunki kumulacyjne.





Były to 12,5 kilogramowe miny które mogły przebić grubą, warstwę betonu, lub 40 centymetrowy pancerz.W czasie wybuchu wytwarzał się strumień gazu, który niejako "rozpychał" cząstki betonu czy stali i wpadając do środka pod ciśnieniem 14 tys atmosfer unicestwiał wszystko co żywe wewnątrz.





Wkrótce zlikwidowano dwie wieże, ale zastopowała desantowców trzecia, nie można było się do niej podczołgać, gdyż osłaniał ją ogień kaemów z jednej kazamat.
Wezwano Ju-87 i trzy precyzyjnie zrzucone bomby tak wystraszyły Belgów w środku iż ci zamknęli ją i schowali pod ziemię.
Po około 10 minutach większość dział fortu zamilkła.

Siedmiuset osobowa załogę sterroryzowało 59 ludzi.
Co więcej, w pobliżu stacjonowała cała dywizja belgijska, lecz również nie wykonała żadnego ruchu, bo takim nie można nazwać wysłanie kilku patroli, które żołnierze niemieccy bez trudu przepędzili.

Około 8.30 nastąpił chwilowy pat w walce zniszczono większość dział fortu, kopuły obserwacyjne rozbito, ale załoga nie zamierzała się poddać. Szczególnie dokuczliwy dla atakującej od granicy piechoty niemieckiej był wkopany w wysoką 65 metrowa skarpę bunkier blokujący ogniem przęsło mostu w Canne.

I wtedy wydarzył się cud i żołnierze niemieccy ujrzeli dwa zaginione szybowce.
To porucznik Witzig i 23 jego ludzi dołączało do kolegów.
Gdy ich szybowce wylądowały zabrali z pobliskiej wsi samochody, dotarli na najbliższe lotnisko i ponownie wystartowali.

Przybycie dowódcy podniosło morale spadochroniarzy. Dokuczliwy bunkier umilkł, gdy zdetonowany na szczycie skarpy wybuch spowodował osunięcie się ziemi.
Wkrótce też następny wyrwał pancerna osłonę działa w jednej z kopuł i tą drogą Falschimjaegers dostali się do środka.

Wieść o tym szybko się rozeszła a pancerne drzwi, którymi można było odcinać kolejne sekcje fortu nie stanowiły żadnej przeszkody dla niemieckiej "wunderwaffe".

Fort Eben Emael poddał się.





Niemcy stracili w walce 6 zabitych i 15 rannych, Belgowie 23 zabitych i 59 rannych.
Budowana nakładem wielkich sił i środków twierdza obsadzona przez 700 ludzi, nie do "ugryzienia" dla piechoty, czołgów i lotnictwa, poddała się 83 żołnierzom uzbrojonym w nową, tajną broń - ładunki kumulacyjne.



Internet
Bogusław Wołoszański "Sensacje XX wieku"
Autor artykułu
Banned
Zarejestrowany: Mar 2006
Miasto: Kraków
Posty: 4 093
Reputacja: 0
Arango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodze

Oceny użytkowników
 
Brak ocen. Dodaj komentarz aby ocenić.
 

Narzędzia artykułu

  #1  
Durendal on 02-04-2009, 02:49
Hyh posiłkowałeś się kiepską książką... Pan Wołoszański nasiał tam błędów ze aż głowa boli... Nominalna załoga fortu liczyła przeszło 1200 ludzi ale w chwili ataku ok pięciuset znajdowało się w pobliskich wsiach na kwaterach. Ponadto w forcie znajdowały się trzy fałszywe kopuły majce ściągać na siebie atak. A forcie znajdowało się 7 stanowisk obrony plot ale tylko cztery na szycie fortu (lokalizacji reszty nie udało się ustalić). Do fortu po czasie doleciała tylko załoga szybowca Witziga którego hol wypiął się kiedy pilot samolotu holującego zmienił pułap by uniknąć zderzenia z inną jednostką. Drugi szybowiec wypiął się za wcześnie ale poleciał dalej i lądował przed zniszczonym mostem który później sforsowała jego obsada (jej dowódca przeżył potem ciekawą przygodę, dojeżdżając do fortu na ukradzionym rowerze). Wysadzenie skarpy i osunięcie się ziemi na bunkier to bajka, spadochroniarze próbowali go zniszczyć opuszczanymi na linach ładunkami ale nie udało im się to. Bunkier został rozbity dopiero przez nadciągające oddziały 4. dywizji pancernej która zluzowała komandosów w oblężeniu fortu. Który poddał się po 36 godzinach od ataku a nie po 4-5 jak insynuuje pan Wołoszański. Po tym czasie fort utracił większość swojej wartości bojowej. Załoga podjęła 3 próby kontrataku z wnętrza fortu jednak zostały one przeprowadzone zbyt małymi siłami, poza tym załogę stanowili artylerzyści a nie żołnierze piechoty, dodatkowo w forcie brakowało broni palnej. Ogółem sama akcja jako taka bardzo ciekawa przez wielu uważana za najbardziej spektakularna operację w dziejach Brawo za poruszenie tematu ale źródła troszkę kiepskie Ci się trafiły, co niestety nie dziwi bo dokopanie się do wartościowej literaty jest bardzo trudne Ja sam ślinię się na "Coup from air" autorstwa Witziga ale marne szanse na zdobycie tego w oryginale bo tłumaczeń chyba nie ma...
Ostatnio edytowane przez Durendal : 02-04-2009 o 02:55.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Arango on 02-04-2009, 03:41
Nie przeczę, wyraźnie podałem swoje skąd czerpałem informacje, nie piszę studium historycznego (bo kto by to czytał ?) tylko artykuł na forum RPG o brawurowej akcji, który ma się czytać w miarę lekko, łatwo i przyjemnie.


Gdybyś przyjrzał się dobrze rysunkowi ujrzałbyś na nim lokalizację 5 baterii artylerii przeciwlotniczej, a ja pisze o jednym karabinie. Niewiele się zgadza się w historii zdobycia tego fortu, ale jakaś wersję trzeba przyjąć.

Spotkałem się z liczba 1185 wziętych do niewoli oraz 200 rannych i zabitych ale jak wspomniałem wcześniej... A rozbieżności w ilości poległych i rannych są i po stronie niemieckiej np pada liczba 5 i 20 a nie tylu ilu napisałem.

Nie podałem nigdzie daty ani godziny poddania fortu, wiki podaje 7.00, spotkałem się z 15.30 i ta wydaje mi się rozsądną. Tyle tylko że w tekście nie podałem żadnej jak zapewne zauważyłeś.

Dzięki za uwagi, ale to nie reguła Zakonu Krzyżackiego na przykład i nie mam zamiaru tu kruszyć kopii o cokolwiek, bo świadom jestem błędów.

A swoje źródła możesz podać tak przy okazji.

Pozdrawiam
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Kelly on 02-04-2009, 14:40
Nie znam specjalnie tematu poza tym, co się obiło u uszy. Dlatego fajnie, że Arango opisał akcję. Dobrze napisany tekst. który bardzo miło się czyta.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Durendal on 02-04-2009, 16:44
Moje materiały to głównie "THE FALL OF FORT EBEN EMAEL: THE EFFECTS OF EMERGING TECHNOLOGIES ON THE SUCCESSFUL COMPLETION OF MILITARY OBJECTIVES" Thomas B. Bukeisen. I jakieś mniejsze wzmianki w wielu wydawnictwach ogólnych I żeby było jasne- nie wytykam Ci błędów Błędy wytykałem panu Wołoszańskiemu którego osobiście uważam za zerowy autorytet jeśli chodzi o wiarygodność historyczną A pan ów ominął kilka ciekawych wydarzeń z całości ataku Np. historię z pijanym komandosem który wspiął się na kopułę dział 120mm i wepchnął do luf ładunki trotylu (ładunki kumulacyjne nie dały rady przebić pancerza kopuły) I z takich przykładowych przygoda dowódcy oddziału lądującego za zniszczonym mostem- po przebiciu się przez most ukradł on rower na którym dojechał do fortu, zabrał kopie dziennych rozkazów dla fortu i by mieć dowód na swoją bytność w nim i próbował wrócić do swoich żołnierzy. Nie udało mu się to jednak popisał się wzięciem do niewoli 200 belgijskich żołnierzy Oba wypadki może mało prawdopodobne ale większość informacji o nich zawierała się w relacji samego Witziga Jeszcze raz zapewniam- no offence z mojej strony i gratuluje zgrabnie napisanego tekstu
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Arango on 02-04-2009, 17:13
Durendal absolutnie nie mam zamiaru odbierać Twoich słów jako krytyki osobistej że tak powiem. Sam przeglądając materiały na temat Eben Emael wiedziałem już, ze nie ma mowy o napisaniu jedynie słusznej wersji. Bo nie wiem czy napisanie takowej jeszcze jest mozliwe.

Dziesięciu świadków opisujących wypadek jaki ujrzą na ulicy przedstawi tyleż wersji nieco się rózniących a tu swiadkowie byli pod straszną opresja, wpływem adrenaliny itd.

Osobiście bym wątpił w historię pijanego niemieckiego komandosa w czasie akcji, bo jakos pijaństwo przed akcją w armii niemieckiej bylo mało lubiene (zreszta sam zastrzegasz się, że jej prawdziwośc może byc problematyczna), ale juz samo to pokazuje, ze relacje świadków, w tym wspomnienia samego Witziga (który przecież nie brał w nich udziału od samego początku) nalezy traktować z dystansem.

Co do prawdomówności pana Wołoszyńskiego to jest temat na osobny temat
I to zresztą mogłaby byc naprawde ciekawa dyskusja, bo jest co najmniej manipulatorem.
Pierwszy przyklad z brzegu :

Pisze o 3350 czolgach niemieckich w czerwcu 41 roku, ktorym Rosjanie mogli przeciwstawić "tylko" 1470 nowoczesnych (T34 i KW1) co sugeruje czytelnikowi, Niemcy tylko nowoczesnymi dysponowali.
Nie wiem czy jest osoba zdolna za nowoczesny czołg uznac P I (to w ogóle tankietka, ewentualnie czołg szkolny), P II czy LT 38 (tak przy okazji z 800 tych maszyn w czerwcu 41 wiosny 42 nie doczekała żadna). Natomiast Niemcy nie posiadali NICZEGO co mogli przeciwstawić tym dwóm radzieckim typom.

I to jest dla mnie przykład żonglerki słownej pana Wołoszańskiego i manipulowania.

Wyciągnąłeś jego temat to zakładaj topic - pogadamy

Kelly dziekuję. Mam nadzieję, ze przynajmniej tekst o ból zębów nie przyprawia.

Pozdrawiam
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Durendal on 02-04-2009, 17:44
Co do niemieckiego żołnierza pijanego w czasie akcji... Upił się podobno w trakcie rumem którym napełnił sobie manierkę A faktem wskazującym na prawdziwość tej historii może być to ze jako jedyny nie dostał awansu (wszystkich uczestników prócz niego awansowano po wszystkim o stopień w górę)
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Arango on 02-04-2009, 20:25
Aha no to sprawa faktycznie nabiera cech większego prawdopodobieństwa.
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:28.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166