Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Systemy RPG > Artykuły Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->Od zera do bohatera Część II<!-- google_ad_section_end -->
Od zera do bohatera Część II
Autor artykułu: Yaneks
19-07-2007
Od zera do bohatera Część II

Generał Hans Voghestadt zszedł z areny dumny ze zwycięstwa i zemsty. Jego twarz jeszcze chwilę temu była cała we krwi, ale dziwny tatuaż na jego twarzy w tajemniczy sposób pochłonął całą posokę wroga. Teraz Hansa rozpierała energia, tak że szedł kilka metrów przed strażnikami. Kiedy jednak ruszył w kierunku bramy więzienia, dwóch innych Kurgan ruszyło w jego stronę. Zdawało mu się, że mógłby rozwalić ich jednym cięciem. Mimo tego, gdy poczuł silne uderzenie w tył głowy, stracił to wrażenie. Półprzytomnego strażnicy wynieśli z powrotem do celi, gdzie jego energia nagle się ulotniła. Padł na drewnianą pryczę i natychmiast zasnął.
Gdy się obudził, za zakratowanym oknem było ciemno. Zrobiło mu się strasznie zimno, co wskazywało na położenie obozu daleko na północy. Padał śnieg. U nóg swojego "łóżka" znalazł koc. Gdy przyciągnął go do siebie, zobaczył, że jest pozszywany z kawałków ludzkiej skóry. Normalnie prawdopodobnie zwróciłby zjedzony kilka godzin temu obiad, ale teraz tak paskudny widok napawał go radością. Nie wiedząc co się z nim dzieje, wrócił do sennych marzeń o powrocie do domu.
Rano obudziło go walenie w kraty celi. Usłyszał basowy głos jednego z kurgańskich strażników.
Ty, generał! Dwa dni śpisz, na arenę! Jeśli chcesz żyć, musisz zabić to... coś. - zająknął się, i otworzył kraty.
Strażnicy poprowadzili go do zbrojowni, gdzie dali mu miecz i tarczę, ale także futro dzika jako zbroję. Nagle jego ręce zaczęły dziwnie pulsować, a Hans poczuł gorąco narastające w jego dłoniach. Nie wiedząc co się dzieje wyszedł na arenę.
Stanął jak wryty, gdy spojrzał na środek areny. Stało tam monstrum o gęstym, białym futrze. Pomrukiwał donośnie. Jego twarz przypominała ludzką, ale wykrzywiona była w niemym grymasie, prawdopodobnie bólu zadanego przez wrogie plemię, które przyprowadziło tu to coś. Miał ponad dwa metry wzrostu, a śnieg pod jego stopami zapadł się kilkanaście centymetrów w dół. Hans rozpoznał w tym monstrum legendarnego Ymira, potwora rodem z lodowców Norski.
Zanim generał zdążył o czymś jeszcze pomyśleć, Ymir ruszył do ataku. Pazury potwora były zbyt krótkie, by nimi walczyć, więc wróg zacisnął dłonie w pięści, i jedną z nich uderzył w Hansa. Ten zasłonił się tarczą, ale została ona strzaskana. Drugi cios wytrącił mu miecz, a powrotny drugiej ręki wyrzucił go trzy metry w powietrze. Ze zwinnością kota generał upadł na nogi i ręce. Śnieg pod nim zaczął się topić, woda z niego parować. Poczuł niesamowite gorąco w rękach, jednak go nie parzyło. Stał oparty o ręce spowity parą. Ymir stanął jak wryty kilka metrów dalej, z zainteresowaniem patrząc na tą scenę. Hans poczuł piasek pod rękami i stopami. I on zaczął się rozgrzewać. Z ust pociekła mu ślina, po chwili zazgrzytał donośnie zębami. Ledwo utrzymywał nad sobą kontrolę, miał wrażenie, że rzuci się na Ymira i rozszarpie go gołymi rękami. Jeszcze chwila i... nie wytrzymał. Wstał i wygiął się do tyłu, unosząc ręce w powietrze. Krew w jego żyłach pulsowała, a była tak gorąca, że Hans zaczął odczuwać ból. Jego tatuaż na twarzy strasznie piekł, jakby się kurczył i rozprężał, kurczył i rozprężał. Generał rzucił się z rykiem na wroga. Skoczył wysoko, i uderzył go w twarz, kopnął w brzuch. Obrócił się, i z całej siły walnął go w brzuch. Ymir zgiął się w pół, tak wielka była furia Hansa. Kolejnym kopniakiem powalił Ymira na kolana. Rzucił się do jego szyi, i zacisnął na niej swoje ręce. Była szeroka, ale siła generała zmiażdżyła ją. Ymir umierał wśród drgawek, widząc wściekłą, czerwoną twarz człowieka.
Generał Voghestadt skończył z Ymirem. Spojrzał na swoje gorące jak piec kuźni dłonie. Nie wiedział, co się z nim działo. Nigdy nie okazywał oznak nadludzkiej siły, a i gromada przeciętnych żołdaków miałaby problem z pokonaniem jednego Ymira, nawet z długimi halabardami.
Hans wrócił do celi. Jego piętno już go nie bolało. Ponownie opadł z sił, i legł zmęczony na pryczy.


Koniec części drugiej. Część trzecia może dziś, może jutro, pewien nie jestem.
Autor artykułu
Yaneks's Avatar
Zarejestrowany: Jan 2007
Miasto: Warszawa/Janki
Posty: 1 193
Reputacja: 221
Yaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie cośYaneks ma w sobie coś

Oceny użytkowników
Język
40%40%40%
2
Spójność
80%80%80%
4
Kreatywność
60%60%60%
3
PrzekazBrak Informacji
Wrażenie OgólneBrak Informacji
Głosów: 1, średnia: 60%

Narzędzia artykułu

  #1  
homeosapiens on 26-07-2007, 19:56
Bledy interpunkcyjne, slaby styl. Jest tutaj jednak cos, co moze sie podobac. Moze kiedys bedziesz mistrzem opisywania walk?

A propos: Ten Ymir to z Disciples II? Czy cos takiego gdzies znalazles w jakis angielskich materialach mlotka?
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Yaneks on 30-07-2007, 15:44
Ymir to potwór z Księgi Spaczenia
W interpunkcji nigdy nie byłem dobry.
Opisywanie walk? Dzięki.
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:07.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166