Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - ogólnie > Pozostałe systemy RPG > Głębia Przestrzeni
Zarejestruj się Użytkownicy


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 27-08-2012, 07:38   #1
Łysa Pradawna Groza
 
Armiel's Avatar
 
Reputacja: 4322 Armiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputacjęArmiel ma wspaniałą reputację
Głębia Przestrzeni - recenzja

Recenzja „Głębi Przestrzeni”

Rzut okiem na podręcznik

Zacznę od tego, jak prezentuje się podręcznik. Wydawca stworzył dwie wersje książki. Pierwszą: standardową, w czerni i bieli, z kolorową okładką, którą czytałem tworząc tą recenzję i drugą: de luxe – kolorową.
Wersja standardowa prezentuje się znośnie. Jest klejona solidnie, chociaż czasami niektóre strony wyglądają jak tanie ksero, to jednak nie trafiałem na problemy w czytaniu. Język autora jest przyzwoity i naładowany technicznym słownictwem, ale całość czyta się dobrze. To, co działało mi osobiście na nerwy, to skład. Za często tekst rozchodzi się, przeniesienia wyrazów w kolumnach są robione tak, że aż zgrzytałem zębami, a niektórym tabelkom przydałoby się nieco większa czcionka. Grafiki w czerni i bieli są bardzo fajne. Jest ich mało, ale trzymają wysoki poziom. Poirytowało mnie jednak jeszcze to, że mając podręcznik „normalny” czułem się podczas jego czytania, jak obywatel „drugiej kategorii”, ktoś gorszy. Dlaczego? Dlatego, że w czarno – białej wersji miałem informacje, że fioletowy obszar na mapie to Rdzeń, ciemnoniebieski to coś tam, a niebieski i czerwony – coś innego. I jak mając tylko czerń, biel i szarość mam się w tym rozeznać? Moim zdaniem, chociaż wiem, że to niewykonalne, takie „wpadki” nie powinny mieć miejsca, kiedy kupuję grę „uczciwie”, bez robienia sobie ksera, czy wydruku nielegalnego pdf-a. Autor systemu powinien jak najszybciej umieścić na stronie gry kolorowe mapy i ilustracje, by klienci nie poczuli się „nabici w butelkę”.

Podręcznik podzielono na kilka części. W tej recenzji przyjąłem zasadę, że ocenię każdą z nich po kolei.

Wstęp

Nie odbiega zanadto od standardów i schematów, jakie znamy z innych podręczników RPG. Mamy tutaj krótkie wprowadzenie do tego, czym jest gra fabularna, a następnie opis podstawowej mechaniki. I tutaj przeżyłem pierwszy zawód. Trafiłem bowiem na mechanizmy znane z wielu innych gier. Mechanika tutaj opiera się na rzutach odpowiednią ilością kości dziesięciościennych na określony Stopień Trudności (od 1 do 10) i jest według mnie klonem starego i nowego Świata Mroku z drobnymi „wstawkami własnymi” autora. I o ile w Świecie Mroku taka mechanika przejdzie, o tyle w „Głębi Przestrzeni”, która chce być systemem „realistycznym”, moim zdaniem zbyt duża losowość, jaką tworzy ta mechanika, po prostu będzie mordercza dla graczy. Poza tym mamy tutaj do czynienia z wyjątkową „absorpcją” rozwiązań: Stopień Trudności, sukcesy, wpływ ilości sukcesów na efekt czynności i tak dalej. Każdy, kto zna Świat Mroku bez trudu zrozumie, o czym piszę. Jednym słowem – nic nowego. A szkoda.

Tworzenie postaci

Sympatyczny rozdział, dobrze napisany i dobrze zrobiony, ale również nie uniknął moim zdaniem „klonowania” Świata Mroku. Naszego bohatera w świecie „Głębi przestrzeni” cechuje klika standardowych atrybutów: Siła, Zręczność, Kondycja, Wygląd, Postrzeganie, Inteligencja, Umysł, Powierzchowność. Są też umiejętności, moim zdaniem dobrze oddające klimat uniwersum. Są też profesje – też fajnie oddające klimat kosmicznej gry: badacz, kryminator (przestępca), obywatel, przestrzeniec (świr na punkcie kosmosu) wypatrujący, konstruktor, krzewiciel (demagog, polityk), poszukiwacz granicy (awanturnik), obdarzony, surfer tęczostrzeni (hacker kosmicznej sieci), uciekinier (taki, co sobie przed czymś ucieka), wcielony (troszkę robot), mutant (a no cóż, trafiają się i tacy). W tym zestawie mi osobiście brakowało tradycyjnych: pilotów, żołnierzy, policjantów, – ale oczywiście da się taką postać „podpiąć” pod innego bohatera.
Kolejnym pomyłem Autora systemu – znów korzeniami sięgającymi Świata Mroku – są: bion i maski. To bardziej rozbudowany aspekt Natury i Zachowania ze Świata Mroku. Określają, jakim człowiekiem jest nasz bohater. Jak się zachowuje, jak go widzą inni i tym podobne? Z tym, że o ile w Świecie Mroku było to potrzebne mechanicznie – chociażby do odzyskiwania Siły Woli, o tyle w „Głębi przestrzeni” ma znaczenie tylko w odgrywaniu postaci.

Szlifem końcowym postaci są umiejętności specjalne. Tutaj podejście do nich Autora bardzo mi pasuje. Postacie graczy stają się kimś wyjątkowym. Specem w swojej dziedzinie. Osobą znaną i cenioną lub taką, która ma szanse stać się takową po jakimś czasie.

Podsumowując, rozdział o tworzeniu postaci jest przyzwoity, chociaż standardami nie odbiega od innych systemów.

Wszechświat.

Opis świata zrobił na mnie duże wrażenie. Uniwersum gry stworzone przez Autora jest bardzo mocną stroną gry. Ten fragment podręcznika czytało mi się dobrze, a świat „Głębi Przestrzeni” przemówił do mojej wyobraźni. Muszę też przyznać, że „naukowe” podejście do tego fragmentu było bardzo ciekawe. Na plus zasługują takie wstawki jak klasyfikacja planet, jak opisy systemów gwiezdnych, jak ciekawa historia i wiele innych.
Potem zaczynają się jednak schody. Nie jestem fanem tabelek i szczegółowości. A tworzenie opisu planety za pomocą kilkudziesięciu „parametrów” osobiście uznaję za przerost „formy nad treścią”. Owszem, podejście „twardego” science – fiction jest bardzo dobrym podejściem, ale tutaj, w moim odczucie, tego „science” jest za dużo. Dokładny skład atmosfery planety, statystyki demograficzne mieszkańców, parametry planetarne – nachylenie i ty podobne, czy też sympatie polityczne (w procentach) są, jak dla mnie, zbędnymi parametrami w grze, których i tak nikt nie zapamięta. Przez to opisy planet stają się nieczytelne, zbyt „mechaniczne”. To jedyny minus w tym fragmencie podręcznika, jednak przez niektórych oczywiście może być uznany za plus i mocną stronę. Dla mnie jest to niepotrzebna drobiazgowość, która i tak na niewiele przyda się podczas sesji.

Autor daje nam 13 w ten sposób rozpisanych planet i trzeba mu przyznać, że są one świetnym miejscem na prowadzenie gry i „kopalnią” pomysłów na przygody.

Podrozdział „codzienne życie”, też nie zawiódł mojego oczekiwania. Dowiadujemy się z niego o tym, jak wygląda jedzenie, jak wyglądają podróże kosmiczne, zwyczaje, rozrywki i inne ciekawostki. Kolejny ciekawy fragment podręcznika, dla tych, którzy lubią takie „smaczki”. Fragment, który pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami, na które chętnie poszukałby odpowiedzi jako gracz lub Mistrz Gry. A o to właśnie chodzi w podręcznikach RPG. Aby po przeczytaniu człowiek miał ochotę wziąć kości do ręki i rozpocząć swoją przygodę w oferowanym mu „niby- landzie”. Tutaj Autor spisał się na piątkę.


EXTENSIVITY

To nic innego jak sieć kosmiczna. Coś w rodzaju cyber – sieci w systemach typu cyber punk, ale zdecydowanie bardziej rozwinięta. Tutaj sieć działa na wszystkie zmysły, jest na swój sposób urzekającym miejscem. Jak dla mnie – znów przywołując Świat Mroku – to taka Umbra w „Głębi Przestrzeni”. Muszę jednak przyznać, iż ten pomysł jednak wpisuje się świetnie w klimat świata i uniwersum i bez trudu daje się pogodzić z moimi oczekiwaniami w stosunku do SF. W tym miejscu dowiadujemy się również o mechanicznej stronie poruszania się po tej „sieci”, a mechanika ta nie odbiega od tego, co wcześniej poznaliśmy. jest w porządku i nie powinna sprawić nikomu problemu.

Obcy

Kolejna część podręcznika poświęcona jest Obcym w kosmosie. Ten fragment budzi we mnie mieszane uczucia. Po pierwsze – przeszkadza mi niealfabetyczne ułożenie Obcych. Znalezienie jakiegoś jest przez to znacznie utrudnione. Po drugie – opisane „stworki” są naprawdę zaskakujące i ciekawe. Ale jeśli ktoś oczekiwał Obcych w stylu uniwersum Mass Efect, Star Wars – czyli humanoidów, które jesteśmy w stanie „ogarnąć” w grze, może poczuć się mocno zaskoczony. Większość ras obcych – powiedzmy sobie szczerze – jest obca. Dosłownie. A przez to, moim prywatnym zdaniem, niegrywalna. Nawet autor zdaje się podświadomie podzielać ten pogląd, bo w kolejnych rozdziałach sprzęt w zasadzie w większości podany jest dla ludzi.

Obcy są przeróżni. Mamy rasy mniej więcej humanoidalne, mamy „żywe rośliny”, cudaczne stworki a nawet byty złożone z czystej energii. Szczegółowo Autor opisał aż 15 ras obcych. Jak dla mnie, jak już wspomniałem, z tego co najwyżej połowa jest grywalną. Jjak dla mnie – podkreślam raz jeszcze, by nikogo nie zrazić.

Co mi jeszcze w Obcych przeszkadzało? Już mówię. Brak przełożenia opisów ras na mechaniczną stronę. Dajmy na to: jakiś stwór jest silniejszy niż ludzie i dużo bardziej wytrzymalszy – jak jest napisane w podręczniku. Jednak nie mamy podane ile „plusów” może sobie doliczyć. A określenie mechanicznego maksimum atrybutów w części dotyczącej tworzenia bohatera stawia pod znakiem zapytania te „przewagi Obcych”. Co z tego, ze zagram takim prawie czterometrowym i czterorękim xerlaickim gigantem, jeśli moja siła wyniesie co najwyżej 6, jak „przypakowanego na maksa” człowieka? To zdaje się potwierdzać moją teorię, że Autor nie przewidział za bardzo możliwości grania innymi rasami. Lub nie przemyślał tego dokładnie. A szkoda.

Opisy ras – ciekawe i wciągające. Lektura jest przyjemna, a pomysłowość i wyobraźnia Autora godna podziwu. Ode mnie osobisty plus dla Autora za rasę Anth-Arill, której przedstawicieli znaleziono w starożytnych ruinach na dnie ziemskiego Pacyfiku, uśpionych i słabych. Takie podejście do Cthulhu bardzo mnie ucieszyło, jako fana Zewu.

ESP

Ten fragment poświęcony jest opisowi zdolności ESP (Extra Sensory Perception), którą mogą dysponować gracze. Takie hokus – pokus rycerzy Jedi w świecie „Głębi przestrzeni” lub adepci z uniwersum Mass Efect. Zdolności te są najprzeróżniejsze. Telepatia, telekineza, oddziaływanie na sny i wiele innych. Za tą różnorodność, brawa dla Autora gry.

ESP zostały przez Autora podzielone na Domeny, a te z kolei na Kierunki. Bohater może mieć jedną Domenę i maksymalnie dwa kierunki w nich. Rozwija je osobno za Punkty Doświadczenia, co jest, jak zauważyłem trudnym i wymagającym procesem. Im większy ma poziom, tym silniejsze zdolności i mechanicznie rzuca większą ilością kości. Logiczne, przystępne, mechanicznie spójne, chociaż nie odkrywcze.

To, co mnie „kulo w oczy” w negatywnym tego określania znaczeniu, to pomieszanie języków. Część mocy ESP Autor nazywa w języku polskim, do innych używa jeżyka angielskiego. Zupełnie niepotrzebnie. Skoro gra jest polska, używanie języka obcego sugeruje „drenaż” pomysłów z innych gier. Język polski jest na tyle bogaty, że nie trzeba czegoś nazywać „possesing” skoro można np.: „zawładnięcie”. Dla mnie jest to minus tego fragmentu. Poważny minus.

Sprzęt i technika

Kolejny rozbudowany rozdział zawierający opisy broni, statków, sprzętów i różnorakich technicznych nowinek. O ile początek rozdziału o technologii czytało mi się przyjemnie, o tyle dalsze fragmenty uważam za słabe. Autor poszedł w stronę, której ja osobiście nie lubię. Drobiazgowość mechaniczna połączona z chaosem. Dla niektórych to, co ja uznaję za wadę, może być zaletą, ale statek kosmiczny opisany kilkudziesięcioma parametrami, podobnie jak opis planety, jest dla mnie nieczytelny, zbyt skomplikowany i niejasny.

Niewątpliwym plusem jest spory wybór okrętów kosmicznych, możliwość samodzielnego ich montowania i projektowania – poprzez dobór odpowiednich silników, broni, tarcz, deflektorów, napędów, paliwa, systemów naprawczych, systemów podtrzymywania życia i tym podobnych. Dla RPG-owych majsterkowiczów może to dać spore pole do zabawy. Dla mnie jest jednak aż nazbyt rozbudowane. Ale każdy lubi coś innego.

W zasadzie sprzęt i broń zrobione są podobnie. Dokładne opisy Mocy, siły, szybkości, tego jak działają w określonych środowiskach – próżni, wodzie itp. Za dużo parametrów, które i owszem – całkiem dobrze oddają „naukowe” podejście do gry, lecz w samej grze odczytanie tych wszystkich informacji, szczególnie niedoświadczonym graczom czy MG, może nastręczać sporo problemów. I zaciemniać samą mechaniczną część ich stosowania. Co do broni, to mamy jak dla mnie mały jej wybór. A większość opisanych „giwer” to działka montowane na okręty kosmiczne, a nie takie, których większość graczy będzie chciała używać, chyba, ze coś przeoczyłem, ale to też działałoby na niekorzyść podręcznika.


Podróże kosmiczne

Znów bardzo ciekawy fragment podręcznika doskonale wpisujący się w konwencje systemu i w uniwersum. Autor podaje w nim opis zagrożeń, informacje jak planować loty pomiędzy systemami i tym podobne kwestie. Miło się czyta i dobrze wyjaśnia zarówno zasady, jak i klimat takich międzygwiezdnych podróży.

Walka

Kolejny rozdział, do którego się muszę niestety przyczepić.

Autor podzielił ten rozdział na walkę bronią ręczną, (w tym strzelanie) i walkę w kosmosie.

I tak: walka bronią ręczną w „Głębi przestrzeni” zupełnie do mnie nie przemawia. Zastosowana mechanika zupełnie nie pasuje do świata i jego założeń. Jest zbyt losowa, jak dla mnie. Osobiście turlanie kostkami dziesięciościennymi jest dla mnie jedną z mniej „przewidywalnych” mechanik. A trzeba dodać, że w uniwersum „Głębi przestrzeni” broń jest zabójcza. Jeżeli nie masz ochrony trafienie z plazmy czy lasera będzie zwyczajne zabójcze. Jeden przypadek załatwia sprawę walki. Może jest to plus, ale dla mnie działa troszkę odstraszająco. Co prawda ma być to „twarde” SF, a nie „space opera”, lecz mimo wszystko mechanika walki, nawet z zastosowanymi tabelami przekładające ilość sukcesów na rodzaj i siłę trafienia, jakoś mnie nie przekonały. Powtarzam więc, że mechanika walki jest w moim odczuciu przypadkowa, losowa i nieprzewidywalna – jak zawsze, kiedy rzuca się większą ilością kości dziesięciościennych. No i podane bronie są też rozpisane zbyt „drobiazgowo”, co – szczególnie na początku – może utrudniać rozliczanie walki.

Walka w kosmosie. Kolejny ukłon w stronę Autora. Uzmysłowił mi, z jakimi prędkościami i z jakich odległości się toczy. Niech przykładem będzie zasięg standardowego laserowego działa – trzysta tysięcy kilometrów a nawet milion kilometrów. Wprowadzona mechanika dość dobrze oddaje takie starcia, ale – szczególnie na początku – może być trudna w poprowadzeniu. Wykorzystuje bowiem specjalną kartę, wprowadza konieczność kontrolowania żetonami położenia i odległości statków i wykorzystuje te liczne parametry statków kosmicznych, o których wspomniałem wcześniej. I nawet łatwiejsza i prostsza wersja rozliczania walki kosmicznej nie jest wcale taka łatwa do zrozumienia i rozliczenia.

Podsumowanie

Dziękuję, że dobrnęliście do końca tej przydługiej recenzji. Teraz spróbuję w kilku zdaniach podsumować całość gry.

Gdybym miał ją ocenić w skali szkolnej, postawiłbym czwórkę z małym minusem. „Głębia przestrzeni” jest grą obiecującą i pobudzającą chęć do gry. Do plusów zaliczam: ciekawy świat, fakt że takiego systemu w Polsce jeszcze nie było, mnogość pomysłów na sesję. Do minusów: odtwórczą, „klonowaną” ze WoD-a mechanikę z drobnymi modyfikacjami, które jednak nie poprawiają w moim odczuciu „grywalności”.

Moim zdaniem to porządny produkt, jak na zaproponowaną cenę i nie zaszkodzi go mieć w swojej kolekcji. Dla fanów twardego, nieheroicznego SF może być strzałem w dziesiątkę. Dla innych – ciekawym uzupełnieniem kolekcji RPG-ów, może nawet „wrotami do nowej przygody”.

Autor wykonał kawał solidnej, ciężkiej pracy i mimo, że gra nie ustrzegła się błędów, jest warta przeczytania i zagrania.
 
Armiel jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-08-2013, 23:20   #2
 
Tadeus's Avatar
 
Reputacja: 582 Tadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemu
Zakupiłem i przeczytałem większość fragmentów dotyczących settingu.

Po pierwsze. Mega plus za wersję w pdf za 25zł z zakładkami i tekstem, który można wykopiować. Wiem, że może jestem w mniejszości, ale dla mnie to najpraktyczniejsza forma, jaką może mieć podręcznik do RPG

Drugi plus za tony różnych części do statków kosmicznych - w ten sposób GP staje się mocną konkurencją dla Travellera. Następny plus za klimatyczne opisy najpopularniejszych modeli danych podzespołów - sam jestem fanem takich klimatów, więc jestem zachwycony.

Fajni są też kosmici. Choć ludzie-koty w poważniejszym SF jakoś mnie rażą, i moim zdaniem pasują bardziej do jego pulpowych odmian.

Podoba mi się też część o polityce Federacji i generalnie sposób w jaki ten twór został wymyślony i opisany. Może i nie jest to super rewolucyjne, ale dobre systemy RPG to te, które prezentują znane pomysły w jak najbardziej grywalny sposób - a tu bez wątpienia to mamy.

Extensivity jest świetne. Ale osobiście nie za bardzo wiem jak poprowadzić to w klimatach SF, by było fajne i grywalne. Może kiedyś pojawi się oficjalna przygoda z epizodem w tej przestrzeni?

Ogólnie część settingowa jak najbardziej do mnie przemawia. A mechanika jest zbyt skomplikowana, bym kiedykolwiek miał ochotę nawet próbować z nią grać - ale to nie wina autora, tylko mojego własnego lenistwa
 
Tadeus jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 23-08-2013, 11:14   #3
 
Indoctrine's Avatar
 
Reputacja: 15 Indoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znany
Dzięki za opinię

W kwestii mechaniki - masz na myśli walkę kosmiczną czy mechanikę ogólną? Ogólna w sumie nie jest trudna, zwykłe stopnie trudności i przerzucanie ich kostkami k10 Kosmiczna - wymaga trochę czasu, ale zapewniam że jest tego warta!
 
Indoctrine jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-09-2013, 01:44   #4
 
Tadeus's Avatar
 
Reputacja: 582 Tadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemu
Myślę, że pod tym względem nie ma się co martwić, dla ludzi którzy lubią tego typu mechaniki pewnie jest fajna. Dla mnie mechanika ze świata mroku jest mechaniką do tworzenia postaci i późniejszego grania bez niej/z jej szczątkową wersją.

Ale to kwestia subiektywnych preferencji. A i jeszcze jeden szczegół, może mi się tylko wydaje, ale jak dla mnie Federacja prowadzi zbyt mało drobnych konfliktów. Znaczy, może prowadzi ich dużo, ale nie widać tego za bardzo w tekście, wspominasz głównie o tym jednym, a to właśnie te mniejsze imho są super siłą napędowa do bardziej przyziemnych kampanii.

Jakieś wieloletnie starcia z klanami korsarzy, konstelacje opanowane przez wyznawców kultu widzących w Federacji Babilon-Wroga, czy też światy obcych-renegatów, którzy nadal nie zgadzają się z przyłączeniem ich rasy do galaktycznej wspólnoty, albo tajemnicza frakcja obcych w Extensivity, która atakuje i porywa ludzi.

Ja wiem, że to wszystko pewnie gdzieś tam jest. Tyle że brak tego zaakcentowanego mocno w tekście wydaje mi się powodować, iż opisany świat jest trochę zbyt statyczny. Nawet Star Trek ze swoimi sterylnymi, czarno-białymi konfliktami doczekał się w końcu, po całych dziesięcioleciach, lokalnej i niejednoznacznej moralnie rebelianckiej frakcji Maquis.
 
Tadeus jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-09-2013, 14:04   #5
 
Araven's Avatar
 
Reputacja: 9 Araven nie jest za bardzo znanyAraven nie jest za bardzo znanyAraven nie jest za bardzo znanyAraven nie jest za bardzo znany
Mam legalnego PDF-a, ale w system nie grałem. Nie mam z kim, znajomi niezbyt lubią klimaty kosmiczne. Podoba mi się system walki statków w kosmosie, na razie rozgryzam uproszczony. Z czasem zapoznam się z pełnym. Pomyślę nad konwersją systemu na Fate, także co do walk w kosmosie, ale to dopiero jak znajdę ekipę do grania, pracuję nad tym. Recenzja rzetelna i ciekawa.
 
Araven jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-09-2013, 15:45   #6
 
Indoctrine's Avatar
 
Reputacja: 15 Indoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znany
@Tadeus

Federacja prowadzi drobne konflikty i jeden większy (z Polarianami), ale rzeczywiście - podręcznik nie skupia się na tym, jedynie zaznacza, że coś takiego ma miejsce (na przykład terroryści z Islamijatu). Parę dodatkowych konfliktów planowanych jest na dodatek "Wojna"
Frakcje co się nie zgadzają, nie są od razu zmuszane Nawet jedna planeta w samym rdzeniu Federacji - Tharin (kilka lat św. od Słońca) jest niezależna. Ale nie zawsze działa to tak słodko oczywiście
Jako otwarte uniwersum, GP nie może być przeładowane zbyt dużą ilością różnych elementów, bo wyjdzie taki absurd z kolei, że wszystko wszędzie jest niesamowicie wyjątkowe i specjalne

@Araven

Nie znam Fate - ciekawe jak to by się sprawdziło. Szczególnie w aspekcie walki kosmicznych. Obawiam się, że może to być trudne, ale chętnie bym obaczył efekty. Życzę znalezienia drużyny!
 
Indoctrine jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-09-2013, 17:55   #7
 
Tadeus's Avatar
 
Reputacja: 582 Tadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemu
Faktycznie widziałem, że w paru miejscach wspomniałeś o planetach, czy frakcjach, które niby są wrogie, ale nie prowadzą z Federacją otwartej wojny.

Myślę, że to konsekwencja tak bardzo zaawansowanego kulturowo i technologicznie uniwersum. Wszystko wydaje się takim klubem dżentelmenów. Federacja i Polarianie - dwie zaawansowane kultury prowadzące ze sobą wojnę, walczą tak naprawdę dla zasady, bez możliwości zwycięstwa, bez dramatyzmu związanego z wiszącym nad tym wszystkim widmem ostatecznej porażki.

A wrogie planety? Są wrogie, ale nie walczą. Cóż, zapewne mają rację, byłoby to raczej nierozsądne. Poza tym, nie za bardzo mają powód, wszak ten, kto nie chce się dołączyć, po prostu nie dołącza, nikt nikogo nie zmusza.

Tak, myślę, że klub dżentelmenów jest najlepszym określeniem tego, co odczuwam. Oczywiście nie jest to wada, wspomniany wcześniej Star Trek też jest mocno utopijny, ponieważ większość ras przeszła już przez młodociane zapędy do wojen i niepokojów i zbudowała bogate, stabilne kultury.

Z drugiej strony to tak subiektywne wrażenia z lektury, że ciężko traktować je jako głos w dyskusji o systemie
 
Tadeus jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 03-09-2013, 18:49   #8
 
Anonim's Avatar
 
Reputacja: 1283 Anonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumnyAnonim ma z czego być dumny
Cytat:
Napisał Tadeus Zobacz post
Myślę, że to konsekwencja tak bardzo zaawansowanego kulturowo i technologicznie uniwersum. Wszystko wydaje się takim klubem dżentelmenów. Federacja i Polarianie - dwie zaawansowane kultury prowadzące ze sobą wojnę, walczą tak naprawdę dla zasady, bez możliwości zwycięstwa, bez dramatyzmu związanego z wiszącym nad tym wszystkim widmem ostatecznej porażki.
Ostateczna porażka. Dwa imperia używająca różnych standardów napędów międzygwiezdnych. Oskarżają siebie nawzajem, że używanie "tego drugiego" standardu doprowadzi do zagłady wszechświata. Groza jest tak wielka, że zmusza do reakcji. Wojna tworzy interesy, miejsca pracy i szersze zastosowanie napędów. Obie strony uważają, że ich sposób jest bezpieczny, a tych drugich nie. Wyliczenia są jasne i niepodważalne i zupełnie sprzeczne z równie jasnymi i niepodważalnymi wyliczeniami drugiej strony. Obie strony reprezentują dobro, ale jeżeli edukacja zawodzi trzeba przejść do bardziej drastycznych metod - oczywiście wszystko dla dobra wspólnego.

To by dało taki dramatyzm.

Kiedyś jedna ze stron użyje o jeden raz za dużo swój napęd międzygwiezdny i struktura rzeczywistości pęknie wsysając wszystko w ułamku sekundy do wiecznie wirującego chaosu Limbo.

Albo naukowcy jednej ze stron są ostro skorumpowani i po prostu wielki biznes stoi za tematem globalnego ocieplenia.
 
Anonim jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-09-2013, 12:02   #9
 
Indoctrine's Avatar
 
Reputacja: 15 Indoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znanyIndoctrine nie jest za bardzo znany
@Tadeus

GP nie narzuca jednego odbioru świata - Twój jest jak najbardziej też ok
Jednak na przykład spotkałem się często z interpretacjami, że Federacja jest bardzo totalitarna, tylko ma lepsze środki kontroli niż brutalna siła.

Wojny totalne przy takiej technice byłyby bardzo destrukcyjne, poza fanatykami, którzy nie liczą się z kosztami, mało kto by się na nie odważył. Zresztą, dawno temu była wojna z jedną rasą Obcych i dopiero wynalezienie niszczycieli planet po obu stronach ją zakończyło. A Polarianie? W sumie to niewiele o nich wiadomo, na pewno nie są znane ich motywy. Ba, przecież nie wiadomo nawet do końca gdzie są ich światy. Wiadomo tylko że są ekstremalnie nieufni, bezlitośni ale jednocześnie nie rzucają wszystkich możliwych sił do walki.

Dla chcących większej ilości konfliktów, zawsze jest gro planet niezależnych, różne frakcje Obcych (na przykład u Felinitów często zdarzają się wewnętrzne tarcia, przenoszące się na całą Federację).

O systemie pirackim będzie w nadchodzącej kampanii (Incydent Betelgeuse) - ale zasadniczo kosmiczne piractwo to mało dochodowa sprawa Głównie atakowanie wyselekcjonowanych celów ma sens, przypadkowe łupienie jest ryzykowne.
 
Indoctrine jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-09-2013, 12:37   #10
 
Tadeus's Avatar
 
Reputacja: 582 Tadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemuTadeus to imię znane każdemu
Cytat:
Napisał Indoctrine Zobacz post
Zresztą, dawno temu była wojna z jedną rasą Obcych i dopiero wynalezienie niszczycieli planet po obu stronach ją zakończyło.
No wiesz, obecnie na Ziemi jest wystarczająco broni atomowej, by wszystkie największe miasta obrócić parę razy w gruz

Ale nie ma to już od jakiegoś czasu wpływu na wojny, bo wszyscy wiedzą, że globalna opinia publiczna nigdy nie zgodziłaby się nawet na jej lokalne użycie. Myślę, że z niszczycielami światów może być podobnie. Szczególnie jeśli wrogiem byłby jeden z "naszych", a nie jakieś obce zło jak Polarianie.

Wydaje mi się, że w sumie w Federacji jest sporo miejsca na dość skuteczne mini-konflikty. W końcu obecnie niektóre mocarstwa mogą interweniować wszędzie, gdzie chcą w przeciągu dwóch-trzech dni i nie ma opóźnienia w łączności, a mimo wszystko bajzel jest ogromny. Przeloty flot przez Federację trwają jednak znacznie dłużej, zanim więc dojdzie do interwencji można sporo dla siebie ugrać

No i pozostają problemy, z którymi nie jest w stanie sobie poradzić nawet nowoczesne wojsko - większość przewagi technologicznej staje się bezużyteczna gdy wrogowie mieszają się z populacją lokalną.

Ja tu widzę spory potencjał. Może nie aż "barbarzyńcy u bram", ale przynajmniej sporo stref ciągnących się lokalnych mini-konfliktów.

A co do piratów, to chyba zawsze tak było, a mimo wszystko znajdowali się chętni
 

Ostatnio edytowane przez Tadeus : 04-09-2013 o 12:39.
Tadeus jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:57.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164