![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Kufer skarbów Tutaj możesz dodać jakiś plik lub znaleźć coś dla siebie |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #21 |
![]() | „Z rozstajów" Chciała wyruszyć wraz z wiosną, Gdy cieplejsza samotność pielgrzyma. Włosy miała już okurzone Z twarzą jak droga wytartą Stopami nie jednej modlitwy. Wbiła krzyżyk rozstajów Na splocie ścieżyn żebrowych, Tak łatwiej bliźniego się żegna. W czerwieni odświętnej koszuli Na wyrost przyciętych chryzantem Złożyła głowę na wietrze I uniósł ją piersi żagiel Niewidzialnym napięty światłem Przez okno zakochane w wolności. |
| | |
| Reklama |
| |
| | #23 |
![]() | "Psychosomatyka umierającej tęsknoty" Cichym dotykiem Niewidzących oczu Stworzyć mapę Twego świata Chłonąć pamięcią Obraz Ciepła i smak dotyku Zapach rozedrganej ciszy W każdym przejawie istnienia Tulić Ciebie całą i Ciebie pomiędzy Tworząc jedno ciało W królestwie uczuć Na przekór cywilizacji
__________________ Kandosii sa ka’rta, Vode an. | Coruscanta a’den mhi, Vode an. | Bal kote, darasuum kote, | Jorso’ran kando a tome. | Sa kyr'am nau tracyn kad, Vode an. |
| | |
| | #24 |
![]() | „Ogień” Wyjmij to ostrze z mej piersi Tam nie ma już nic do przebicia Jest para połamanych dłoni... Jeden nie skończony wiersz... Żyjemy tak trochę z rozpędu Jak wózek przez dziecko popchnięty Ciśnięta przez okno piłka Co zgasła w objęciach tarniny A przecież jest jeszcze ogień By kry pośród żył roztopić Jest żagiew na dłoni wyrosła Niosąca nowy początek Są drwa przez lata zbierane Na zimę ust naszych lub stos Spłonę więc dziś i spłowieję W ogniu Twej obojętności... |
| | |
| | #26 |
![]() | „Z autopsji" Ciągle spadamy - pokalani. W mrok gęstniejący od oddechów Wbijamy ciernie krótkich iskier, Choć każda gasnąc czerń pogłębia. Już sny są tylko w tym kolorze. Dla głów przykutych do dna piekła Są substytuty złotych marzeń - Świat półkolorów w grach półcieni. Tutaj żyjemy - pokąsani, Na wpółświadomi, bez pośpiechu, Spijając z oczu obcych wszystkie Przekleństwa ziemi dla gołębia. Wpatrzonym ślepo w światła morze Zachłanność bielmem świat oblekła, A w gładzi dębu nasze twarze Śnią zimne ognie wewnątrz źrenic. |
| | |
| | #27 |
![]() | "Myśli" Kiedyś patrzyłeś myślą osobistą tak jaśnie piękną, tak skąpo czystą na życie kruche i świat mglisty tak słodko czysty, jak miód przejrzysty. W tej myśli także usta ujrzałeś te, co kochałeś, pocałowałeś. śmiało i lekko tam mnie ukradłeś na ziemie rzucając, i na mnie opadłeś. Chwile po ciele błądziłeś, pieściłeś a potem siebie w nie zanurzyłeś. Przy każdym ruchu w mój oddech patrzyłeś aż jedną krople na ciało spuściłeś łezkę szczęścia, i się obudziłeś. Przykre są sny lecz iście prawdziwe. Marzennie miłe i błogo szczęśliwe Lecz skoro w myśli coś Twojej się stało To poza tą myślą będzie istniało. dn. 30.11.2006r. godzina 22:54
__________________ "(...)Wirowała jak fryga, kiedy właśnie Nami W orki zaczęła ciskać swymi zaklęciami, Które rwały im głowy i łamały kości, A ona zapewniała: Czynię to z miłości" - by Kelly |
| | |
| | #28 |
![]() | „Marzenie" Marzę by żyć wczoraj, w puchu gęsich skrzydeł Malujących spokój całowaniem wiatru, Gdy w monsunach przemian błyskawicą idę, Wstręt rozdziera świata ran opasły kaptur - Nastraja do tanga swych obmierzłych pieszczot: Drzew zginanych żalem w harmonii szubienic, Żeber wybujałych nad ścierniska brzeszczot. Płynących balonów ciał rzeka się mieni W kosmos rozjarzony duchów stygmatami. Lecz czyja dłoń łechce sznurki za zasłoną? Rwą kajdany gangren narodu szamani Wypalając rany wolnością spaczoną Lub lecząc monument cnót osieroconych. W czasach oswojonych zapachem obłędu Kwitną w obojętność zwłok nieme bastiony, Bez laurów suspense'u i bez happy end'u. |
| | |
| | #29 |
![]() | Pamięc, Serce, Strach Nie czuję…już nie potrafię. A może jeszcze nie potrafię? To już nie to… Radość śpi, znękana po smutnym dniu Chciałabym zapomnieć- nie mogę. Pamięć i serce nie pozwalają. Ta pierwsza zbyt dokładnie podsuwa obrazy. To drugie chodź rozbite w pył, ciągle bije…. I tylko w niebo boje się spojrzeć. Nie chce zobaczyć zimnej czerni. Nie chce widzieć jak spadają By zagubić się i nie odnaleźć Moje ostatnie gwiazdy….
__________________ Candles raise my desire Why I'm so far away No more meaning to my life No more reason to stay... |
| | |
| | #30 |
![]() | Bogowie, wiem, że tylko zabawką Marnym pyłem w waszych dłoniach jestem. Pytam tylko Ile jeszcze? Czy skończy się kiedyś miara bólu dla mnie? Czy zdołam dojrzeć chodź skrzydło szczęścia? Trwam w pułapce ciała, pokutując każdym dniem Każdej nocy pytam , każdej nocy błagam. Jak długo jeszcze? Czy miarą ma być moja wytrzymałość? Czy głębia smutku? Jeśli tak, to już niewiele czasu daliście mi już, Bogowie…
__________________ Candles raise my desire Why I'm so far away No more meaning to my life No more reason to stay... |
| | |
| Reklama |
| |