![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Kufer skarbów Tutaj możesz dodać jakiś plik lub znaleźć coś dla siebie |
![]() |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #31 |
![]() | „ * * * " Łuski czasu już toczą niebem pełnym węży Syczący horyzont posiniały w splotach Stoję - kłos na wąsach liczy niemych świadków zbrodni Waha się - wątpi w słuszność praw natury Jak więc pójść śladem całopalnych ofiar Wbrew wierze że nie muśnie cię rozdwojony język Patrz nieubłaganie pełznie szumu pokos Lecz odejść nie sposób bo w nabrzmiałej chwili Palce korzeni tkają dywan łaski Wyrwa w szeregu pożre magię wzorca Jak czarna dziura kapryśną nadzieję Jej jasne odbicie z góry tchnie ułudą Ustom za wąskim pod stopy spowiedzi Podaj dłoń błękitną na promieniu By sięgnął ciała wiolin do wysokich palców A ogrom ku mnie trzewia pomruków przewala I stawia pod jęków szaroskórą ścianę Połową rosnę już po tamtej stronie Skąd widać jak płodzi się ciemniejsza fala Czekając z garścią prochów ciepła na zastygłej piersi Stoję - słomka świadoma trąb heroldów burzy |
| | |
| Reklama |
| |
| | #32 |
![]() | „Punkt widzenia" Wznoszenie się to przejaw pędu poznawania Duch nienazwanego rozpuszcza się w cieple Spraw przyziemnych i wzroku ogniskowania Chłodnym okiem prawdy uwodzi mnie przestrzeń Gdzie krzepnie idea świadomości myśli (Dystansu twórca-tworzywo nie sposób tam dostrzec) W trwałych konwencjach nikt ich nie uściślił Nie uczesał na wietrze nie przybił do potrzeb Co mnie zespala z ławicami pyłków płynącymi Z powietrzem co w wir mnie obraca oplatając złotą Smugą blasku (jak linia życia giętką cienkimi Lecz zbyt mocną ostrymi splotami) - życia garotą |
| | |
| | #33 |
![]() | "Dlaczego?" Okradziona przez ludzi Zgwałcona przez wiatr Mknie przez las mała duszyczka Mknie niczym wiatr. Wyśmiana przez echo Zapłakana przez strumień Płynie zupełnie cicho, Bo tylko tak już umie. Zabita przez ogień Sponiewierana przez drzewa Przegrała swój cień Przegrała jak raj Ewa. Próbowała być inna Udawała tego kim nie była Nie czuła się przez to winna A teraz będzie się kryła. Chowa się przed słońcem Skrywa się za dnia Poniosła klęskę przed końcem Straciła swą wartość jak niegdyś ja... 07.01.2006r. godz. 17.23
__________________ Everyone Else Has Had More Sex Than Me ;< - Bunny Nami-chan |
| | |
| | #34 |
![]() | „Życie" Życie Uwieńczone okruszyną chleba Życie Z namiętnością ogryzana kość Utopia raju daleko Za echa konaniem Idę a ślady miłości są z trocin Jej głos zawisa na chwili i pyta "W imię czego cierpienie uczłowiecza zbrodnię" Toteż kieruję nań wzrok tak bezradny Jak rybie głowy ciśnięte pod stół A ona wciska wiór swego serca W obwisłą niemoc moich sztywnych rąk Z ulgą zostawia na dnie sita palców Ołowiany zielnik już przekwitłych godzin Twoja woń jest inna zwykle gdy odchodzisz ( Dusze kobiet mają piołunowy zapach ) Jej głos zawisa na chwili i znika |
| | |
| | #35 |
![]() | "Śmierć" Śmierć przychodzi niespodziewanie, lecz zabiera szybko Nigdy nie wiesz kiedy przyjdzie i czy weźmie wszystko Czy dusza twa pójdzie do raju czy ciało zazna spokoju Gdzieś między niebem a ziemią umysł z duszą połączą się w boju. Będą walczyć o dobro, będą chronić świat Nie pozwolą bezkarnie zabrać życia jak kat! Lecz to kiedyś przeminie, zło zwycięży, weźmie kata I przyczyni się do śmierci, przesunie wskazówki końca świata... Warszawa 1.04.2005r godz. 21:39
__________________ Everyone Else Has Had More Sex Than Me ;< - Bunny Nami-chan |
| | |
| | #37 |
![]() | „ * * * " Rozniećcie dni wątłe niech płoną Nim stoczą się pogód nawały Rozpalcie ich wonność zieloną Do barw jak mięso dojrzałych W miarowym dżdżystych szeptów tempie Kruszy się los kryształów ścian Już duchy w ciasnym mgieł zastępie Chylą skrzypiący nieba dzban Zaś wieczorami trupi księżyc Odstrasza chmury rozpasane Co wrócą gdy się świt wypręży Bladej wilgoci karawanem Jak urny świetlistą nadzieję Wysypać z dusznego obłoku Gdy miesiąc robaczywieje A drzewa spalone na popiół |
| | |
| | #38 |
![]() | „W poczekalni” Mówi mi zawsze – jestem w poczekalni Nie spiesz się jeszcze poczekam Położę się tylko na trochę Nim zliczy się saldo oddechów Aż pęknie ten zegar na bramie I zwróci mi ciszę i światło – Twarz jej wiecznie ukryta Wtopiona w ponętny dogmat Za jego tarczą obmyśla Roszady podszeptów i złudzeń Bym błądził pośród domysłów Sczerstwiałych po nocach jak azbest Mam więc tak cierpliwie czekać Aż znajdę ostatnią podpowiedź Jak Ci co ujrzeli i milczą... Tyle obawy w drżących dłoniach zmieszczę Ile subtelnych znaków zapisze mi w spadku Wychodząc Zostawi Nie domknięte usta |
| | |
| | #40 |
![]() | „Poszukiwania” Wierząc w gór siłę tajemną Przedarłem się do wnętrza skały Palce są jeszcze ze mną Paznokcie w jej sercu zostały |
| | |
| Reklama |
| |