![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Muzyka, literatura, film Forumowy dział kulturka |
![]() |
|
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #91 |
![]() | Ja sam, ostatnio miałem styczność z dwoma pozycjami. Pierwszy z nich: 10 000 BC. ![]() Ale do rzeczy, film mający w zasadzie ogromny potencjał w sumie niezbyt mnie zachwycił. Fabuła okazuje się sztampowa i schematyczna a co gosza przewidywalna aż do bólu. O scenie kiedy główny bohater wpada w pułapkę, oraz o końcówce filmu nalepiej zapomnieć. O bohaterach też nie dowiadujemy się zbyt wiele, a sam D'leh również okazuje się być stworzony według utartego schematu. Niestety, ale tu także nie doszukamy się wybitnej kreacji. Efektów specjalnych nie spodziewałem się w zbytnich ilościach i lekko zaskoczyło mnie to ile ich upchnięto w tym filmie. Ładnie stworzone mamuty, troszkę śmiesznie wyglądający tygrys i okręty porywaczy zaliczają się na plus tak samo jak krajobrazy przesuwające się w tle. Co do muzyki to była ona na tyle dobra, że wpasowała się w resztę filmu i właściwie tu kończyła się jej rola, bo z wyjątkiem paru momentów nie zauważyłem jej obecności. Realizmu nie oczekiwałem w żadnym wypadku, ba spodziewałem się nawet kilku nie pasujących do reszty "rodzynków" ale jak zobaczyłem piramidy i kto je buduje to mnie krew zalała. Tak samo wygląd ludzi był dla mnie mocnym zaskoczeniem. Podsumowując zdecydowanie odradzam oglądanie tego filmu. Czas mu poświęcony, nie mogę nie nazwać stratą czasu. Dobre (jeśli nie wybitne National Geographic. Jak dla mnie ocena 3/10 to tyle na ile zasługuje. Drugi z filmów: Beowulf ![]() Z pozoru kolejna ciekawa pozycja. Niestety znowu na pozorach się skończyło Fabuła tak samo jak filmie powyżej jest strasznie przewidywalna, wystarczyło że daną scenę oglądałem kilkanaście sekund i już byłem w stanie określić jak ona się zakończy. Aktorzy z kolei zagrali wg. mnie na przyzwoitym poziomie (choć mogło być lepiej Na spory plus zaliczają się efekty specjalne, noo może poza wyglądem niektórych postaci. Miłym zaskoczeniem był sposób w jaki odwzorowano ogień, zazwyczaj robiony "na odwal się" w tego typu produkcjach, tutaj wyglądał bardzo naturalnie. Muzyka wtopiona w tło ani nie przeszkadzała, ani specjalnie nie pomagała filmowi. W zasadzie jedna rzecz denerwowała mnie w całym filmie. Patetyzm, którym naszpikowana była każda minuta filmu po prostu w pewnym momencie staje się nudny a czasami denerwujący. Podsumowując film raczej słaby i nie poleciłbym go komukolwiek poza fanami podobnych pozycji. Poza efektami specjalnymi i kilkoma niezłymi scenami tak naprawdę film niczym nie zachwyca a momentami po prostu nudzi. Ocena: 4,5/10 dla fanów 6/10
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Art o Armii Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 Nie skarż się, gdy Ci wejdzie drzazga z ostatniej deski ratunku.- Wiesław Brudziński |
| | |
| Reklama |
| |
| | #92 |
![]() | Rozruszam wątek. Wprawdzie to nie są kinowe nowości, ale jeśli ktoś nie oglądał, to może skusi się jeszcze... Superhero Ogólnie bardzo lubię wszelkiego rodzaju parodie, choć nie trawię amerykańskiego humoru, który często ogranicza się do tzw. kloacznych żartów. A właśnie amerykańskich parodii znanych filmów na rynku jest najwięcej. Mimo to niezwykle polubiłem parodie z Leslie Nielsenem. Do dziś jest to jeden z moich ulubionych aktorów. No i jeszcze David Zucker... Dlatego do filmu podchodziłem z entuzjazmem - to mnie zgładziło. Fabuła to kalka "Spider - Mana", z tym, że zamiast pająka mamy zmutowaną ważkę. Gry aktorskiej nie oceniam, bo stoi ona na przeciętnym poziomie i widz nie zwraca na nią bezpośredniej uwagi. Humor. Jest kilka świetnych scen oraz motywów. Nielsen jako wujek Ben sprawia się całkiem nieźle, człowiek-klepsydra to realnie zły charakter, a wątek z Tomem Cruisem... huh... Ja miałem dodatkową frajdę w odkrywaniu nawiązań do "Nagiej Broni". Niestety na tym się kończą plusy filmu. Bowiem przez większą część otrzymujemy ten typowy amerykański humor. Kompletnie zniszczono postać profesora Xaviera, a mutanci są pokazani jedynie powierzchownie. Można było dużo więcej z nich wyciągnąć. Niestety "Superhero" miał zadatki do bycia konkurentem "Strasznego filmu", lecz nie wykorzystał szansy. Dostaliśmy coś co śmieszy tylko momentami, a pozostawia jedynie zawód i nienasycenie. Polecam jedynie miłośnikom Zuckera (którzy z łezką w oku pamiętają jego dawniejsze twory), fanom parodii oraz tym, którym nie przeszkadza amerykański rubaszny humor. +4/10
__________________ Kontakt GG: 9204588 Ale to już gdzieś było... Fantasmagoria Ale to już gdzieś straszyło... |
| | |
| | #93 |
![]() | "Mroczny Rycerz" inaczej zwany w Gotham City Batman'em. Najbogatszy człowiek, który po nocach się szlaja, zwalcza przestępczość odziany w kelwarowym pancerzu. Jak widzieliśmy w pierwszej części, Wayne Enterpraise posiada laboratorium, które współpracuje z wojskiem i powstają różne prototypy fajnych zabawek jak w Bondzie W kolejnej części możemy obejrzeć jak to cały spokój Gotham zakłoca jeden człowiek, którego świetnie gra Heath Ledger, a jest nim niejaki Joker Wiecznie uśmiechnięty, dowcipny, dobrze bawiący się cudzym kosztem Joker drwi sobie z każdego kogo spotka i zawsze jest o krok przed ścigającym go policjantem Jimem Gordonem.Mnie osobiście film przypadł do gustu ( nigdy więcej nie pójdę na przed premierę :/), pomimo kiepskich miejsc ( na samym przodzie ), gdyż jestem dalekowidzem. Dla Jokera jednak warto było się przemęczyć, a i pewien pracownik Bruce'a Wayne'a zabłysnął błyskotliwością i fajnie został zgaszony Daję temu filmowy ocenę 9/10 gdyż były pewne minusy, które pozostawię dla siebie, ponieważ możecie uważać, że czepiam się szczegółów.
__________________ Yami yori mo nao kuraki mono, Yoru yori mo nao hukaki mono Konton no umi yo, tayutoishi mono, konjiki narishi yami no oo Ware koko ni nanji ni negau, ware koko ni nanji ni chikau Waga maeni tachifusagarishi subete no orokanaru mono ni Ware to nanji ga chikara mote hitoshiku horobi o ataen koto o! Giga Sureibu! |
| | |
| | #94 |
![]() | A ja chwyciłem za klasyk (mogę się tutaj chwytać za klasyki? Bo do nowych "dzieł" podchodzę z dwumetrowym kijem). Martwe Zło Sama Raimi'ego. Bodajże jego pierwsze poważniejsze dzieło. Jako czarna komedia z krwistymi elementami sprawdza się nieźle, jako horror już nie bardzo. Fabuła jest prosta - pięć osób na wakacjach w zapomnianym lesie, w opuszczonym domu, przypadkowo przyzwane demony (formuła ich przyzwania po włosku ;p) i "zombie". A jednak wciąga. Przede wszystkim widać tutaj różnice czasu - film pochodzi z 1983 roku, no i niski budżet. Charakteryzacja opętanych rozwaliła mnie - mimo wszystko miała w sobie coś takiego niepokojącego. Sceny krwi wykonane są świetnie jak na tego typu film. Wprawdzie nie ma tam mocnych scen gore. Chociaż ogólnie twór Raimi'ego mnie nie straszył, to jednak wciągnął tym swoim charakterystycznym humorem oraz wpadkami (typu szybko zmywalna krew). Gra aktorska w większości ograniczała się do krzyków, ale odgrywanie opętanych naprawdę im wyszło. Bruce Campbell też odwalił kawał dobrej roboty. Martwe Zło powinno zaciekawić wszystkich, nie mówiąc już o maniakach horrorów, którzy film z pewnością widzieli. Ot taka wycieczka w klimaty kinematografii lat osiemdziesiątych. A ja wkrótce zabiorę się za kolejne dwie części. Ocena; 7/10 Man Behind the Sun - osoby interesujące się historią XX wieku zapewne dostają niemiłych dreszczy, gdyby wspomnieć im o Unit 731. Japońska "731" posiadała bowiem na terenie Mandżurii kilka obozów jenieckich, w których przeprowadzano bestialskie eksperymenty na ludziach i zwierzętach. Taki odpowiednik hitlerowskich obozów w Europie. Fabuła opowiada o grupce młodych chłopców, którzy trafiają do Jednostki 731 i są zmuszeni obserwować eksperymenty oraz sami w nich uczestniczyć (jako oprawcy) dla "dobra Imperium Japońskiego". Co dzieje się w ich młodych umysłach - nie trudno przewidzieć. To aktualnie najbrutalniejszy film jaki widziałem. W pewnym sensie jest charakteryzowany na pseudo-dokument, jednak w przeciwieństwie do takiego "Cannibal Holocaust" opiera się na prawdziwych eksperymentach. Sceny w komorze dekompresyjnej, autopsje, odmrażanie rąk... Tego nie można tak łatwo pozbyć się z pamięci. A podobno reżyser nie pokazał niektórych eksperymentów. Film nie jest dla wszystkich. Nie należy też do tych "na jeden wieczór w gronie znajomych". Daje do myślenia w najbrutalniejszy możliwy sposób. Pod względem wykonania jest bardzo staranny - w końcu nawet zwierzęta ginęły naprawdę. Postaci są różne - od szalonego i pozbawionego uczuć doktora Ishii po pełnych wątpliwości i buntu młodych obserwatorach. Do tego dochodzi gorzkie zakończenie. Ocena; 8/10
__________________ Kontakt GG: 9204588 Ale to już gdzieś było... Fantasmagoria Ale to już gdzieś straszyło... |
| | |
| Reklama |
| |
![]() |
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Co ostatnio czytaliście? | fleischman | Muzyka, literatura, film | 290 | 08-16-2008 20:45 |
| Co ostatnio przesłuchaliście? | Sir_herrbatka | Muzyka, literatura, film | 60 | 08-16-2008 15:24 |
| Taki standard ver.2 czyli co ostatnio widzieliście? | Sayane | Tokyo Underground | 188 | 07-21-2008 11:56 |