Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - ogólnie > Kufer skarbów > Porzucone projekty > Opowiadania-archiwum
Zarejestruj się Użytkownicy

Opowiadania-archiwum Wasza twórczość


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 23-05-2005, 15:24   #1
 
diabolique's Avatar
 
Reputacja: 111 diabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znanydiabolique wkrótce będzie znany
Kainita w mieście

GTS

Niedaleka przyszłość. Jedno z laboratoriów korporacyjnych. Wydział badawczy przy Medycznym Instytucie Taktycznym.

- Witam doktorze - rzuciłem bezrefleksyjnie by zaakcentować swoją obecność.
- Jest Pan z MIT? - Zapytał, choć doskonale wiedział iż tak jest.
- Tak.
- No to mam dla Pana pewne dane. Oraz tego Geni.
Doktor odwrócił się i zaczął grzebać w papierach na biurku. Całe pomieszczenie wyglądało jak wielki "twórczy chaos", ale teraz nie miałem czasu na kontemplowanie otoczenia.
- Tak, ciekawa sprawa. Zmiany neurologiczne, struktura RNA i DNA została przekształcona, właściwie z medycznego punktu widzenia to nie człowiek, to Geni. - Doktor powiedział jeszcze kilka zdań, ale nie były ważne. Mówił o tym wyrachowanie, jakby kolejny przypadek, a nie wielka rewelacja.
- Więc mowi Pan doktorze iż jest to po prostu jeszcze jeden genetycznie zmodyfikowany, a raczej jak Pan stwierdził, niedostatecznie zmodyfikowany?
- Nie zupełnie, choć na początku twierdziliśmy iż eksperyment nie został zakończony potem teoria celowego niedokończenia była bardziej przekonująca.
- Dobrze, no więc jak możemy wykorzystać ten przypadek?
- Jak każdego Geni - suche stwierdzenie. Może lata pracy z każdego robią obojętnego, a może po prostu doktor miał niechęć do Genetycznie zmodyfikowanych i nazywał ich obraźliwie Geni, tak jak mówili łowcy głów, a co znaczyło Genetyczny Niewolnik.
- Proszę mi opowiedzieć o jego możliwościach.
- Na razie jest nam trudno mówić o wszystkich, nie mieliśmy odpowiednich środków by go sprawdzić, właściwie mogę jedynie stwiedzić iż posiada bardzo dużą aktywność PSI, choć nie znam jej w pełni wiemy już iż może wpływając na umysł zmieniać nastroje i kontrolować w pewien sposób postrzeganie. Nie wiemy też jak dalece posunięte są te możliwości, ale proste zabezpieczenie genetyczne lub Izolacja Umysłowa mogą temu w dużym stopniu przeciwdziałać. Posiada też nadfunkcję kontroli fizycznej, czy może raczej niezwykłe umiejętności ruchowe. Oprócz tego wytwarza enzym hamujący proces degeneracji tkanki. Ma jednak wyjątkową wadę, a mianowicie jest nieodporny na częstotliwości światła białego. Innych wad nie stwierdziliśmy, jak na razie.
- Czy jest psychicznie zrównoważony?
- O tak, a nawet jest bardziej niż normalny. Podczas testów uzyskał niezwykłe wyniki na inteligencję.
- Mogę z nim porozmawiać?
- To wasz Geni, może pan robić wszystko co pan chce.

Pokój nie był duży, jasno oświetlony, jedno łóżko i masa sprzętu w ścianach, co dało się zauważyć po wystających z niej wszelkich sondach.
- Jestem z MIT. Przyszedłem porozmawiać. - Dla bezpieczeństwa zabrałem ze sobą jeden z Izolatorów, wyglądał jak czepek kąmpielowy, tylko w ciut leszym stylu i częściowo rozbudowaną przednia częścią zasłaniającą niemal całą twarz.
- O czym chcesz rozmawiać? - Głos był bardzo gardłowy, ale wyraźny.
- Zostałeś tu sprowadzony ze względu na twoje cechy, chcemy je wykorzystać. Zdajesz sobie sprawę iż możesz z nami współpracować dobrowolnie lub użyjemy siły?
- Tak. Spójrz tam. - Wskazał ręką przeciwległą ścianę.
- Czy... - Kiedy odwróciłem głowę nie było go na łóżku. Cofnąłem się do drzwi, rozglądając się wokół.
- Doktorze co się dzieje? - spytałem.
- Nadal siedzi na łóżku - dobiegł głos z ukrytych w ścianach głośników. - Zapewne oddziałuje teraz na pańskie postrzeganie, proszę uaktywnić kolejny stopień zabezpieczenia Izolatora.
- Nieźle - powiedziałem po przełączeniu kilku przełączników i spostrzeżeniu jak mój rozmówca nadal jest w tym samym miejcu co poprzednio.
- Nie macie wystarczającej mocy w tym urządzeniu - powiedział po czym w ułamku sekundy zniknął mi sprzed oczu. Po chwili zacząłem wciskać wszystko co miałem do dyspozycji, ale nie ponowiłem rezultatu i nadal go nie widziałem.
- Możesz zdjąć tę śmieszną czapeczkę - to był jego głos. Gdy zdjąłem półprzeźroczysty czepek nadal siedział na swoim miejscu.
- Czy?...
- Nie, po prostu chciałem zobaczyć twoją twarz. Dawno nikogo nie widziałem, a te głupki w kitlach jeśli tu wchodzą, to z kaskami, a nie prostym Izolatorem.
- Więc...
- Powiedzcie czego chcecie? - przerwał.
- Szczerze mówiąc to nam nie zależy na twojej osobie, chcemy tylko poznac jak wykorzystujesz swoje zdolności i jak je uzyskałeś?
- Potem mnie puścicie?
- Ciebie i tak tu nie ma, jeśli rozumiesz o czym mówię. Jednak możemy negocjować.
- Jestem Lu McDouglas, nie wiem jak posiadłem moje zdolności, ale potrafię je wykorzystywać, miałem na to trochę czasu. Oczekuję iż wyjaśnisz mi po co mnie trzymacie i jak mogę się stąd wydostać, nie mam zamiaru próbować uciekać.
- Zostałeś mi przydzielony do stwierdzenia twojej przydatności, jeśli uznam iż nie jesteś przydatny zginiesz. Jeśli jednak będziesz współpracował, możemy negocjować twoją wolność. Na razie zostałeś jedynie zabezpieczony przed ucieczką czysto technicznie. Nie chcemy, abyś zginął, ale te wszelkie nanoidy, mają...
- Ja już nie żyję! - przerwał. - Nie żyję od 27 lat!
- To tylko medyczna interpretacja twojego stanu. Teraz śmierć definuje się poprzez aktywność mózgu, a nie ciała - odparłem spokojnie.
- Co jeszcze potrafisz oprócz znikania?
- ...
- Jeśli nie chcesz mówić, możemy to z ciebie próbować wyciągnąć...
- No to proszę - szepnął mi do ucha, niemal natychmiast stając obok mnie.
- Imponujące. Coś jeszcze? To już wiem.
- Nie macie czasu?
- Co masz na myśli?
- Chcecie współpracować, a więc przyspieszyć badania. Gdybyście mieli czas moglibyście niemal wszystko wyciągnąć choćby z samych testów, czy obserwacji. Prawdopodobie nie macie również funduszy, co sugeruje dość ubogi sprzęt i niepowtarzanie tych samych badań. Jesteście biedni i nie macie czasu, jednak próbujecie grozić i choć może to normalne, nie staracie się tego bardzo ukrywać. Czego więc chcecie?
- Całkiem nieźle. - To co powiedział było prawdą, dość ogólnie ujętą ale tak mniej więcej wyglądała nasza sytuacja. Postanowiłem zaryzykować.
- Przejdę zatem do rzeczy. Zostałeś przejęty przez nasz wydział jako standardowy trup, po każdej operacji z komplikacjami przeprowadzamy analizę sytuacyjną, do której należy przebadanie wszelkich odstępstw. Ty takim odstępstwem byłeś gdyż po pierwszym standardowym skanie, miałeś niewielki odczyt EEG, dalsze badania nie stwierdziły aktywności życiowej i jako wykraczjący poza margines błędu znalazłeś się w naszym dziale. Jak być może wiesz odbijaliśmy naszych pracowników, lub jak wolisz - wykradaliśmy konkurencji ludzi, a ty znalazłeś się w przypadkiem pośród nich. - Nie mogłem się powstrzymać, aby użyć tu tonu ironicznego, ale w końcu kontynuowałem.
- Z tego co powiedział jeden z naszych ludzi było was prawdopodobnie trzech, a zatem Mitsumiru posiadają jeszcze dwóch podobnych do ciebie. Nie wiemy jak daleko posunięte są badania nad pozostałymi zatem nasz oddział ma spróbować pozyskać dane o tobie. Nie wiemy czy jesteś niedokończonym wytworem ich biogenetyków i jakie mieli plany, jedyne co mamy to ciebie. Nie jesteś również głównym z naszych zadań, gdyż jak wiesz MIT nie zajmują się tylko genetyką jako dziedziną dominującą. Jesteś zatem szansą na zyskanie w tej dziedzinie pewnej przewagi.
- Nie jestem wytworem Mitsumiru, badali mnie tak samo nieudolnie jak wy mnie, doszukując się powiązań z konkurencją. Jestem wytworem natury. Jestem po prostu mutantem, a może raczej tak najbardziej obrazowo mógłbym ująć moją egzystencję, i nie powstałem jako żaden projekt genetyki, ci inni, jak mówisz, to moi bracia. Przez przypadek zostaliśmy schwytani przez Mitsumiru. Jeśli mnie uwolnicie mogę wam zaoferować pewne usługi, a jeśli nie...
- To dość zuchwałe stwierdzenie, ale nie będę się nad nim rozwodził. Potrzebujesz krwi aby żyć, czy raczej egzystować, to już wiemy, nasi naukowcy opracowali pewien projekt genetycznego usprawnienia tej niedogodności. Mógłbyś korzystać z przygotowanego przez nas serum z kilkakrotnie większą skutecznością, próbki genetyczne jakie pobraliśmy pozwolą nam na dalsze badania i być może z czasem udoskonalimy i to, teraz jednak nie chodzi nam o genetykę, chcielibyśmy abyś wykonał dla nas pewne zadanie. W zamian oferujemy ci nasze serum, a jeśli chcesz możemy popracowac nad wyeliminowaniem pozostałych wad: choćby wrażliwości na światło słoneczne. Co ty na to?...
 
__________________
eMIEJoteSCe eNA PeODePyIeS
old desingn(tm)'s man
diabolique jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:45.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166