Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > Rozmowy przy kawce > Artykuły > Opowiadania
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->Dawno, dawno temu, kiedy byłam jeszcze piękna i młoda... :D<!-- google_ad_section_end -->
Dawno, dawno temu, kiedy byłam jeszcze piękna i młoda... :D
Autor artykułu: Mira
06-02-2007
Dawno, dawno temu, kiedy byłam jeszcze piękna i młoda... :D

Jest to opowiadanko, które parę lat temu pisałam na zmianę ze znajomym (choć w sumie większość wkładu jest moja) i teraz przeszukując kompa odnalazłam je. Jest troszku naiwne, więc do publikacji się nie nadaje, a... cóż wzbudziło mój sentyment i rozbawiło.
Mam nadzieję zatem, że miło będzie Wam je przeczytać. Co do realiów świata, to są one bardzo specyficzne. Jest to bowiem magiczny świat Xanthu stworzony przez Anthony’ego Piersa.
Xanth - Wikipedia, wolna encyklopedia

Całe opowiadanie teraz można by podpiąć pod sesję RPG (taki autorski storytelling), choć wtedy jeszcze tego pojęcia nie znałam.
Tak czy owak życzę miłej lektury


W tym samym czasie, nie wiedząc nic o sobie nawzajem, dwoje ludzi - Mira i Morgen wyruszyli do zamku Dobrego Maga, by uzyskać odpowiedzi na trapiące ich pytania.

Minął już tydzień, od kiedy Mira opuściła rodzinny dom. Przez ten czas zdążyła serdecznie znienawidzić dzikie lasy Xanthu, które aż roiły się od potworów czyhających na bezbronne młode dziewczęta.
Tylko czy Mira na pewno się do takich panienek zaliczała? Miała bardzo mocny talent przemieniania wody w ogień i na odwrót. Tak więc wystarczyło, że skropiła wodą pobliskie krzewy, by w łatwy sposób mogła powstać ogniowa zapora przed bestiami. Jednak problem Miry tkwił o wiele głębiej. Posiadała rozdwojoną osobowość, nad którą nie potrafiła zapanować. W jednej chwili była nieustraszoną amazonką życzącą sobie, by wypróbować sztylet na jakimś plugawym potworze… natomiast pięć minut później uderzyć w krzyk na widok zbłąkanego bąka buszującego w trawie.
Była właśnie w „delikatnej” fazie, gdy z pobliskich zarośli wyszedł mini-smok. Przedrostek mini zawdzięczał on swym niewielkim, jak na ten rodzaj gada rozmiarom oraz warstwie czarnych łusek w tylnej części ciała, która przywodziła na myśl… krótką spódniczkę.
- Och!
Przestraszona dziewczyna rozejrzała się wokół, lecz znikąd nie mogła oczekiwać pomocy. Jak na złość nawet drzewa były teraz zbyt wysokie, aby móc się na nie wspiąć.
- Kim jesteś? – spytała Mira, która wiedziała, że i tak nie zdoła uciec.
- Jestem straszliwym smokiem! I mam zamiar cię upiec panienko, a potem zjeść. – zarechotała bestia śliniąc się na widok nagich nóg dziewczyny.
- Oj! – przytuliła się przerażona do pnia drzewa sandałowego, na którym z pączków wyrastały już niewielkie buciki
- A… jak masz zamiar to zrobić? Przecież tu nie ma skrzyni piecowej.
- To proste moja droga. Sam potrafię buchać ogniem z paszczy. Sama zobacz! – powiedział smok, po czym nadął się jakby zaraz miał pęknąć i wypuścił z paszczy kulę ognia. Ta w mgnieniu oka spaliła pobliskie zarośla.
- Ojejku! – krzyknęła zaszokowana dziewczyna, po czym, uświadamiając sobie co należy zrobić na wypadek spotania z bestią, dodała:
- POOOOOOOOOOOMOCY !!!
Traf chciał, że właśnie w pobliżu znajdował się Morgen, który również opuścił rodzinny dom, pragnąc uzyskać odpowiedź od Maga Humfereya. Jego marzeniem było stać się wielkim bohaterem, dlatego teraz bez zastanowienia pobiegł w kierunku, skąd dobiegł go kobiecy krzyk. W myślach aż wariował ze szczęścia.
- Hura! Pewnie jakaś piękna dziewica znajduje się w niebezpieczeństwie. Ocalę ją i zostanę bohaterem! Nawet nie będę musiał iść do Maga. Jupi!
Gdy dotarł na miejsce, zobaczył, że rzeczywiście jakaś młoda kobieta przerażona cofa się przed mini-smokiem, który najwyraźniej ma zamiar ją upiec.
- Stój bestio! – krzyknął dziarsko chłopak. – Jeśli chcesz zranić tą piękną panienkę, najpierw musisz zwyciężyć mnie!
Wykorzystując zdziwienie smoka Morgen przemknął koło niego i stanął tak, by zagrodzić mu dostęp do dziewczyny. Kątem oka ujrzał na jej twarzy niemy zachwyt i to dodało mu jeszcze więcej odwagi. Młody mężczyzna obnażył swój miecz i przybrał iście bohaterską pozycję.
- He he he! –zaśmiał się smok. – Jeśli chcesz, usmażę was oboje.
Bestia nadęła się i wypuściła kulę ognia w ich kierunku. Morgen już miał skoczyć, by osłonić pannę własnym ciałem, gdy usłyszał jej władcze słowa:
- ZMIEŃ SIĘ !!!!!
Pięć wykrzykników wprowadziło chłopaka w osłupienie i gdy już czuł żar ognia na plecach... został zalany falą wody!
- Co to? – spojrzał na siebie - był cały przemoczony. Popatrzył na smoka... on również zdawał się niczego nie rozumieć.
- No i co głupia purchawko?! – naprzód wybiegła „jego” piękna dziewica wymachując długim sztyletem. – Łyso ci?! Spróbuj mnie jeszcze raz upiec! Ty #^*#)%^%&!
Zarówno smok jak i Morgen nie spodziewali się usłyszeć takich słów z ust delikatnej panny. Obaj zachwiali się pod naporem mocnego przekleństwa. Mini-smok, gdy tylko jakoś doszedł do siebie zaczął uciekać. Ta białogłowa była jakaś nienormalna!
- Tak uciekaj głupku! No dalej... dalej! – pokrzykiwała przemoczona panna.
Kiedy bestia znikła gdzieś w lesie, obejrzała się i spojrzała na Morgena.
- Cześć! Jestem Mira.
- Cze...cześć. Ja je...jestem… majtki! – wystękał i znów zdębiał.
Dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona. Czy naprawdę można się tak nazywać? Dopiero, gdy uświadomiła sobie jego świdrujący wzrok, spojrzała na siebie.
Najwyraźniej jakaś zabłąkana iskra musiała spaść jej na sukienkę i wypaliła część materiału ukazując na jej biodrze zgrabne majteczki w czarno-białą kratkę.
- Oj! – dziewczyna spąsowiała aż po same uszy.
Puszczą wstrząsł kolejny wrzask:
- ZBOCZENIEC!!!
- Nie krzycz, ja wcale nie... – Morgen wciąż nie mógł dojść do siebie po zobaczeniu czegoś takiego. Co prawda widywał już kobiecą bieliznę, ale… nie w takiej sytuacji.
- Czemu nie krzyczeć? Gapisz się na moje majtki!!!
- Tak, ale... to znaczy wcale się nie gapię...
- Nie gadaj tyle, tylko się odwróć, muszę się przebrać – Mira była równocześnie zawstydzona i rozzłoszczona, najpierw mini-smok, a teraz jakiś głupek, który ciągle się na nią gapi. – Spróbuj tylko podglądać, to zobaczysz!
Morgen był bardzo ciekawy co takiego mógłby jeszcze zobaczyć, jednak ton dziewczyny wskazywał, że bezpieczniej będzie się odwrócić. Poza tym wciąż nie był pewny, dlaczego jest zupełnie przemoczony, smoki zwykle przecież zionęły ogniem. Nie, żeby się bał spalenia, coś takiego przecież nie zdarza się bohaterom, ale to, że jest cały mokry było co najmniej dziwne.
- Już możesz się odwrócić. – cichy głos uratowanej dziewicy wyrwał go z rozmyślań.
Mira ubrana była teraz w długą, ciemnozieloną sukienkę sięgającą do kolan. Jej ciało wciąż było mokre po ataku mini-smoka, przez co sukienka przyklejała się i przyciągała wzrok do kilku ciekawych krągłości. Morgen po raz kolejny zaczął się gapić na ciało dziewczyny.
- To jak naprawdę masz na imię? Bo chyba nie Majtki? – Mira zdawała się nie zauważać zainteresowania chłopaka. – No i co robisz w środku lasu?
- Nazywam się Morgen i idę do Dobrego Maga. Zostanę bohaterem! – Pewność siebie była cechą, która od razu dawała się zauważyć w jego głosie… podobnie jak brak inteligencji. – Jestem na dobrej drodze, w końcu prawie Cię uratowałem. Tylko czemu ten smok ział wodą zamiast ogniem?
- To mój talent, potrafię zamienić wodę w ogień i odwrotnie. – Wolała nie wspominać, że to ratowanie nie było specjalnie potrzebne - lepiej nie urażać uczuć przyszłego bohatera. – Ja też idę do zamku Dobrego Maga, więc może… poszlibyśmy razem?
- Bardzo chętnie, w końcu do zadań bohatera należy chronienie pięknych kobiet przed potworami zamieszkującymi lasy.
- Ale spróbuj jeszcze raz spojrzeć na moje majtki to zobaczysz! – dziewczyna pogroziła mu palcem, po czym już łagodniej rzekła:
- Chodźmy.
Mira ruszyła pewnym krokiem przed siebie, nie zwracając uwagi na swojego nowego towarzysza podróży.
- Hej! Zaczekaj! Jesteś pewna, że to dobra droga?
- Oczywiście, przecież nie ma tu żadnej innej.
- No tak… - Morgen wyraźnie się zasępił - może i masz rację tyle, że ja właśnie stamtąd przyszedłem. A skoro nie trafiłem na zamek, to musi on być w przeciwnym kierunku – tłumaczył Morgen popierając swoją argumentacją gestykulując z rozmachem.
- Problem w tym, że ja idę z tamtej strony, a tam jest tylko zamek Roogna. Czyli ta ścieżka nie zaprowadzi nas do celu… – dziewczyna cicho westchnęła i zaczęła rozglądać się po okolicy.
- Sprawdzę krzaki, w które uciekł smok.
Nie czekając na reakcję towarzyszki, Morgen zaczął przedzierać się przez gęsto rosnące rośliny. Po chwili od strony zarośli Mira usłyszała głośne chlupnięcie, a chłopak jakby zapadł się pod ziemię.
- Morgen! Co się stało? – dziewczyna zawołała przestraszona. Nie doczekawszy żadnej odpowiedzi pobiegła w stronę, gdzie zniknął ów początkujący bohater.
Wtem nie wiadomo w jaki sposób tuż przed jej stopą pojawiła się rzeka. Gdyby nie to, że Mira obecnie bała się wszystkiego i rozglądała niezwykle uważnie, z pewnością by do niej wpadła. Zamiast jednak zastanawiać się jak rzeka pojawiła się tak nagle, dziewczyna musiała skupić się na swoim towarzyszu.
- Och, nie! – jęknęła widząc ogromnego węża wodnego, który właśnie owinął się wokół Morgena i próbował go utopić. Zła krew znów zawrzała w żyłach słodkiej panienki.
- Rozkazuje ci go puścić wodny stworze!!! – krzyknęła władczo.
Potwór co prawda uniósł lekko głowę chłopaka nad powierzchnie wody, akurat na tyle, by tamten mógł odetchnąć, ale już po chwili z sykiem wyrażającym śmiech zanurzył Morgena z powrotem. Delikatna kobietka nie stanowiła dla niego żadnego zagrożenia.
- W tej chwili go wypuść, albo... – wąż podniósł na nią swe złe ślepia. – Albo cię usmażę! Moim talentem jest zamiana wody w ogień.
Potwór wyraźnie się zawahał, dzięki czemu jego ofiara po raz kolejny mogła zaczerpnąć płytkiego oddechu.
- Nie wierzysz mi? A wiec pozwól, że ci zaprezentuje...
To powiedziawszy klęknęła przy wodzie, chlapnęła parę razy na pobliska trawę, po czym szepnęła:
- Zmień się.
I jak na komendę mokra trawa zaczęła się palić.
- Teraz mi już wierzysz? – potwór skinął łbem. – Więc w tej chwili oddawaj mojego towarzysza, a nic ci nie zrobię paskudo!
Z lekkim ociąganiem wąż wyciągnął podtopionego chłopaka z fosy, po czym odrzucił go na ląd i zagłębił się w wodzie.
- Panie Morgen! – krzyknęła dziewczyna podbiegając do towarzysza. – Tak się cieszę ze pan żyje, bo gdyby.. gdyby... – Mira rozpłakała się żałośnie.
- Już dobrze. – uspokoił ją niedoszły topielec zachrypniętym głosem.
Jednak dziewczyna w odpowiedzi tylko wybuchła kolejną falą łez i przytuliła się do jego piersi.
To było miłe i zarazem dziwne uczucie tulić do siebie rozdygotane kobiece ciało. Morgenowi wyraźnie przypadła do gustu rola pocieszyciela. Mijały minuty, a Mira powoli się uspokajała, jej ciało już przestawało drżeć.
- Ej! – krzyknęła w pewnym momencie wyrywając się z objęć chłopaka. – Najpierw gapisz się na moje majtki, a teraz mnie obmacujesz! Jeśli nie jesteś zboczeńcem to kim do cholery?!
- Ale...ja...tzn. ty sama... – Morgen nie mógł sklecić sensownej wypowiedzi.
Ta dziewczyna była jakaś dziwna! Najpierw jest dla niego czuła i sama się tuli, a potem wyrywa się i wyzywa go od zboczeńców. Ciekawe czy wszyscy bohaterowie mieli takie problemy…
Szybko jednak doszedł do wniosku, że nie ma co się nad tym zastanawiać, tym bardziej, że nie była to jedyna rzecz „nie w porządku”. Otóż w miejscu, gdzie jeszcze niedawno znajdowały się tylko gęste zarośla, stał teraz duży, otoczony fosą zamek. Wykonano go z szarego kamienia, jednak ani to, ani wysokie mury nie sprawiały, że wyglądał ponuro czy nieprzyjaźnie. Może przyjemne wrażenie, jakie sprawiała budowla, powodowała niezliczona ilość wież i wieżyczek, a może liczne zdobienia pokrywające ściany, będące bez wątpienia dziełami wielkiego artysty? Trudno było to określić.
- No i na co się teraz gapisz?! – burknęła Mira wciąż zła na tego dziwnego chłopaka odwracając się szybko w jego stronę. Dopiero wtedy zauważyła zamek stojący za jej plecami.
- Chyba znaleźliśmy zamek Dobrego Maga. – wyszeptała cicho. – Tylko jak my się tam dostaniemy?
W ścianie zamku tkwiły duże, czarne wrota. Nie było jednak widać żadnego mostu prowadzącego do nich.
- Możemy przeskoczyć, fosa nie jest zbyt taka szeroka. – stwierdził beztrosko Morgen. – To znaczy ja mogę – dodał po chwili zastanowienia - korzystając z mojego daru.
- A jaki to dar? – z zaciekawieniem zapytała dziewczyna – Mój już znasz, a jakoś na razie nie było okazji, żebyś skorzystał ze swojego…
Ponieważ jej uwaga skupiła się na młodzieńcu, ten mile połechtany wypiął dumnie pierś i uśmiechnął się tajemniczo.
- Chyba najlepiej będzie, jeśli Ci pokażę.
Nagle kształt chłopaka rozmył się, tak jakby pokryła go mgła, a po chwili na jego miejscu pojawiła się ogromna czarna pantera. Ryk, który wydobył się z jej gardła bez wątpienia można było usłyszeć w całej okolicy.
- POOOOOMOCY!!! – krzyknęła odruchowo dziewczyna wcielając znów w życie plan „na wypadek pojawienia się potwora”. Kiedy został on wykonany, a wykrzykniki zawisły w powietrzu, Mira zrozumiała co właściwie się stało. Po chwili dodała już spokojniejszym głosem
- To na pewno pan, panie Morgen?
Kształt ponownie się rozmył i na miejscu pantery pojawił się chłopak.
- Tak, jestem pewny, że to ja. I nie mów do mnie „pan”, przecież nie jestem dużo starszy od Ciebie – z głosu przyszłego bohatera biła duma, że jego dar miał aż taki wpływ na towarzyszkę.
- Ojej, to rzeczywiście pan... to znaczy ty. Tak bardzo się przestraszyłam – łzy zaczęły spływać po policzku dziewczyny.
- Już wszystko w porządku, nie płacz. – Morgen ostrożnie pogładził włosy dziewczyny, starając się ją uspokoić – Na razie znajdźmy sposób, żebyś mogła się przedostać na drugą stronę.
- Taaa, każdy pretekst jest dobry, żeby mnie dotknąć, nie? Perwers! – w oczach Miry pojawił się dziwny blask. – Zresztą odległość nie jest zbyt duża, mogę ją spokojnie przepłynąć, wąż też nie powinien nam już przeszkadzać.
Z rozpłakanej dziewczyny, którą była przed chwilą, Mira zmieniła się w pewnego siebie przywódcę.
- Tak, tylko... no wiesz... masz zamiar pływać w ubraniu? – twarz Morgena pokrył nagle silny rumieniec.
- Jeśli nie będę miała innego wyjścia... Ja muszę dostać się do Dobrego Maga, to bardzo ważne!
- Obejdźmy więc zamek dookoła, może znajdziemy inny sposób.
Przez chwilę dziewczyna spoglądała na niego nieufnie, lecz skinęła głową na znak zgody, że mogą iść.
Tak też zrobili, jednak nie udało im się znaleźć żadnego innego przejścia. Stracili tylko czas. Dzień zaś miał to do siebie, że nie trwał wiecznie i chylił się już ku końcowi. Dwoje podróżnych postanowiło przyspieszyć tempa, obojgu wszak zależało, by tą noc spędzić bezpiecznie w zamku maga Humfreya
- Wydaje mi się, że potwór miał być pierwszą przeszkodą, – zauważyła trzeźwo Mira – pokonaliśmy ją, więc teraz spokojnie możemy przejść na drugi brzeg. Niestety, ten kto zaplanował próbę nie wziął pod uwagę, że będzie nas dwoje, w dodatku mężczyzna i kobieta...
Dziewczyna zamilkła pogrążona w myślach.
- To co robimy? – ponaglił ją Morgen, który zdecydowanie wolał działać niż myśleć – Ja tam przeskoczę fosę...
- A nie mógłbyś przemienić się w panterę i mnie wziąć na grzbiet?
- Mógłbym, ale wątpię żebym był w stanie wtedy wykonać taki długi skok. – Morgen rozłożył bezradnie ręce.
- Cóż, trudno się mówi. – Mira zaczęła rozpinać sukienkę. – Odwróć się.
- Ale...
- Jakby mi coś zagrażało, to krzyknę.
- No... dobra. – Morgen choć nie był pewien czy to dobre rozwiązanie, postanowił wykonać polecenie. Strach go oblatywał, kiedy ta panienka wydawała rozkazy… chyba już wolał bić się z mini-smokiem.
Słyszał szelest zdejmowanego materiału i musiał z całej siły powstrzymywać się, by nie zerknąć. Nawet zamykając oczy widział zgrabne kobiece figi w kratkę.
- Nie waż się odwracać! – stanowczo rzekła dziewczyna jak gdyby zdając sobie sprawę z tego, wokół czego krążą jego myśli.
Po chwili ciszy Morgen usłyszał ciche chlupniecie.
- Już możesz patrzeć.
Ostrożnie odwrócił się i ujrzał Mirę zanurzoną po szyję w wodzie.
- Mam prośbę. – odezwała się – Na trawie leży tobołek zrobiony z moich ubrań. Proszę, przerzuć go na drugi brzeg.
Chłopak bez słowa wykonał polecenie. Tobołek nie był ciężki, więc bez problemu wylądował po drugiej stronie fosy. Mira w tym czasie również zdążyła przepłynąć.
- W porządku. Teraz znów się obróć.
Morgen już miał protestować, gdyż nie w smak mu było, że jakaś panienka rozkazywała przyszłemu bohaterowi, lecz jedno spojrzenie na poważną twarz dziewczyny wystarczyło, aby bez szemrania wykonał polecenie.
Znów usłyszał plusk… zapewne Mira wyszła na ląd. Wyobraził sobie jej nagie ciało ociekające wodą, jasną skórę połyskującą w promieniach zachodzącego już słońca...
- ZOSTAW MNIE!!! – ostry krzyk przerwał jego fantazje.
Autor artykułu
Mira's Avatar
Zarejestrowany: Jan 2007
Miasto: Opole
Posty: 1 643
Reputacja: 5
Mira ma w sobie cośMira ma w sobie cośMira ma w sobie coś

Narzędzia artykułu

Reklama
  #1  
Eltharion on 10-18-2007, 11:14
no no ... Fajy pomysł co prawda kompletnie zbędny ... najważniejsze że ciekawy i fajny
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Mira on 02-14-2008, 18:36
Co do przydatności pozwolę sobie oponować. Świat Xanthu jest nie mniej dopracowany niż świat tolkienowski, Amber, świat Wiedźmina... to po prostu sensowny (nawet pomimo pozornego bezsensu) świat książki. Na jego podstawie nie powstał żaden system, ale... co to szkodzi? Jeśli koncepcja jest spójna, można samemu dzięki własnej wyobraźni przenieść się w realia powieści, co zrobiłam, pisząc to opowiadanie ze znajomym.

"Bo fantazja, bo fantazja, bo fantazja jest od tego..."
Ostatnio edytowane przez Mira : 02-14-2008 o 18:52.
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz


Użytkownicy przeglądający ten artykuł: 1 (0 użytkowników oraz 1 gości)
 
Narzędzia artykułu
Wygląd

Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks are Wł.
Pingbacks are Wł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Artykuł Autor artykułu kategoria Komentarze Ostatni Post / Autor
[D&D]Nie za piękna okolica. Beriand Sesje RPG - DnD 111 01-21-2008 14:57
[D&D]Nie za piękna okolica Beriand Komentarze do sesji RPG - DnD 124 01-20-2008 15:59
[D&D] Nie za piękna okolica Beriand Archiwum rekrutacji 34 11-19-2007 06:09
Jeszcze więcej D&D i AD&D Milly WIEŚCI 1 10-19-2005 22:46


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 18:36.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2008, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93