Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Opowiadania
Zarejestruj się Użytkownicy

« Buźka | On »

komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->Sumienie<!-- google_ad_section_end -->
Sumienie
Autor artykułu: Mal
03-03-2010
Sumienie

No strzelaj już - rzekł starzec i spuścił głowę.
- Nad czym się tu jeszcze zastanawiać. Taka okazja może się nie przytrafić nigdy więcej. - rozmyślał Artur starając się nie spoglądać w kierunku przyszłej ofiary. Nie czekając, aż się staruszek rozmyśli, pociągnął za cyngiel. Huk wystrzału rozległ się po okolicy, ale na polowaniu nikt nie zwracał uwagi na takie hałasy. Staruszek wydał z siebie ostatnie tchnienie i z uśmiecham na ustach osunął się z klęczek do przodu do pozycji leżącej. Artur nie widział tego uśmiechu. Jeszcze przez krótką chwilę stał nad zmarłym i zastanawiał się nad tym, co uczynił. Znaczna dziura w czaszce ofiary świadczyła o tym, że było już za późno, żeby się wycofać. W duszy kuło go, że w jednej chwili przestał być zwyczajnym człowiekiem, a stał się mordercą. Ale ta chwila trwała bardzo krótko, bo niemalże jednocześnie w głowie Artura pojawiła się myśl, że oto wzbogacił się o milion dolarów. Postanowił nie zwlekać ani chwili dłużej. Rzucił rewolwer na plecy nieżyjącego już staruszka. Wiedział, że nie pozostały na rewolwerze żadne odciski palców, bo przecież Artur nosił myśliwskie rękawice.

Czym prędzej ruszył w stronę obozu. Nieuchronnie zbliżał się już wieczór, gdy godzinę później znalazł się na polanie. Obozowisko było puste. Było dokładnie tak, jak to przewidział starzec. Większość myśliwych nie zdążyło jeszcze wrócić z lasu. Wrócą zapewne za kilka godzin. Będą chcieli upiec swoją zdobycz. Drewno na ognisko czekało już przygotowane starannie poukładane w stosy. Artur zdjął z siebie rękawice, położył na trawie i przykrył plecakiem. Zdjął przewieszoną przez plecy strzelbę i zaczął pośpiesznie rozpalać ognisko tak, jak mu kazał zrobić staruszek.
- Wszystko się uda. Wszystko będzie zgodnie z planem. - rozmyślał dorzucając raz po raz drew do ognia. Już wkrótce pokaźnych rozmiarów ognisko rozświetlało polanę bardziej niż chowające się powoli za drzewami słońce. Artur ukradkiem wyciągnął spod plecaka rękawice. Rozejrzał się, czy nikt go nie widzi. Wrzucił rękawice centralnie w sam środek paleniska.

Rzeczywiście wszystko było tak, jak miało być. Pierwszych czterech myśliwych wróciło z polowania po godzinie i pochwalili Artura za rozpalenie ogniska. W piątkę zdążyli zaledwie otworzyć butelki z trunkiem, gdy pojawiło się kolejnych dwóch myśliwych taszczących przywiązanego do długiej gałęzi średniej wielkości dzika i teraz wszyscy chwalili tych dwóch. Razem wypili za udane polowanie. W okół ogniska zebrało się w sumie ze 30 osób. Dobrym pomysłem tego wieczoru wydawało się Arturowi po prostu upić i tak też zrobił. Do samego rana pił i dorzucał polana do ognia upewniając się, że po rękawicach ze skóry nie zostało ani śladu.

Staruszka odnaleziono po czterech dniach. Stwierdzono, że najprawdopodobniej sam się targnął na swoje życie. Oczywiście szukano świadków zdarzenia i zadawano pytania, ale nikt nic na ten temat nie wiedział, więc cała sprawa szybko ucichła, zwłaszcza że ofiara sporządziła przed śmiercią testament. W tejże swojej własnej ostatniej woli Onufry Przybylski, bo tak dziadkowi było na imię, zapisał cały swój majątek swojemu kochanemu wnuczkowi Arturowi, którego szukał przez ostanie 24 lata i odnalazł go wreszcie miesiąc temu. Napisał też, że postanowił się targnąć na swoje życie.

Nieświadomy tego, że ma dziadka, Artur zajmował się staruszkiem przez cały miesiąc tylko dlatego, że rodzina staruszka była bardzo bogata i dobrze płacili. Artur od urodzenia nie miał żadnej rodziny. Gdy się urodził, jego matka podpisała stosowne dokumenty i zostawiła go w szpitalu. Większość życia spędził w domu dziecka. Zajmować się jakimś starcem, którego nawet dobrze nie znał, wyprowadzać go na spacery i pomagać mu się kąpać było ponad jego siły. Przecież nim właściwie nikt nigdy się nie zajmował. Wykonywał więc Artur swoją pracę jak najbardziej olewająco potrafił. Zdarzyło się kilka razy, że dał staruchowi w mordę, żeby ten się po prostu zamknął i przestał mamrotać. Groził mu nawet kilkakrotnie, że pewnego dnia zrzuci go ze schodów. Starzec znosił to wszystko po cichu, aż pewnego dnia postanowił zapisać swojemu opiekunowi cały swój majątek. Poprosił, żeby go zabić i pokazał mu tę część swojego testamentu dotyczącą miliona dolarów i samobójstwa.

Resztę treści testamentu Artur usłyszał dopiero z ust prawnika tydzień po pogrzebie.
-...niech te pieniądze służą mu dobrze i niech nikt nie śmie mu ich zabierać. Należą mu się, bo jest moim prawdziwym wnukiem, o czym świadczą dołączone do niniejszego testamentu dokumenty...- Z wielkim trudem Artur przyjął do siebie to, co usłyszał z ust prawnika. Za każdym razem, gdy wydawał pieniądze otrzymane od swojego dziadka, myślał o tym, jak go zastrzelił. Żył z tym przez całe swoje życie. Co roku rodzina zgodnie z wolą zmarłego składała się na jakiś kosztowny prezent dla Artura, tylko dlatego, że był członkiem rodziny. Najpierw kupili mu dom, a potem nowy samochód. Załatwili mu pracę, dzięki której odkładał tak dużo pieniędzy, że nie wiedział co z nimi robić. Dziwnym zrządzeniem losu wszystkie pieniądze, którymi się dzielił, prędzej czy później zawsze do niego wracały.

Nigdy się nie ożenił. Czuł, że wszystkie kobiety wokół niego leciały tylko na kasę. W wieku zaledwie 45 lat stwierdzono u niego nerwicę. Stracił pracę i ulokowano go w sanatorium. Nie miał apetytu i miesiąc czasu spędził leżąc w łóżku. Wkrótce stwierdzono u niego także raka wątroby. Jego stan zdrowia pogarszał się z dnia na dzień. Nie chciał z nikim rozmawiać, ani wychodzić na spacery. Zamiast zabrać go do siebie do domu, rodzina wynajęła dla niego opiekuna. Artur postanowił spisać testament. Wiedząc, że rodzinie nie potrzeba pieniędzy, cały swój majątek postanowił zapisać w testamencie swojemu opiekunowi. Żeby to zrobić musiał go najpierw zapytać o imię. - Przestań mamrotać, bo daję słowo, że pewnego dnia zrzucę Cię ze schodów - odparł opiekun, któremu jak na ironię na imię było Onufry.
Autor artykułu
Mal's Avatar
Mal
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 197
Reputacja: 28
Mal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodzeMal jest na bardzo dobrej drodze

Oceny użytkowników
Język
60%60%60%
3
Spójność
60%60%60%
3
Kreatywność
20%20%20%
1
Przekaz
0%0%0%
0
Wrażenie Ogólne
40%40%40%
2
Głosów: 1, średnia: 36%

Narzędzia artykułu

  #1  
Minty on 05-03-2010, 18:58
Ocena użytkownika
Język
60%60%60%
3
Spójność
60%60%60%
3
Kreatywność
20%20%20%
1
Przekaz
0%0%0%
0
Wrażenie Ogólne
40%40%40%
2
Średnia:36%
Widzę, że na LI dawno już przestano komentować opowiadania, więc postaram się samemu uratować sytuację.
Po pierwsze: masz małe problemy z tworzeniem zdań, czasami zdarza ci się popełnić gafę interpunkcyjną, ale to akurat ie jest aż tak ważne. Nie jestem purystą, a i wielu wielkich literatów miało przecież takie problemy(po coś przecież istnieją redaktorzy, nie?)
Gorzej jest z fabułą. Miało zaskakiwać, a tu buba... Powiedzmy sobie szczerze: jest kiepsko.
Skrajnie prosta (piszę tu o amatorach) fabuła jest znośna wtedy, kiedy niesie za sobą jakiś nieprosty sens.

PS.Postaraj się liczby i numery zapisywać słownie i znaleźć dla bohatera więcej określeń, niż Artur. Nie wiem, jak z innymi, ale mi to strasznie wali po oczach .
No, to by było na tyle.
Ostatnio edytowane przez Minty : 22-04-2010 o 21:08.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Mal on 27-09-2013, 01:10
Cytat:
Napisał Minty Zobacz post
Widzę, że na LI dawno już przestano komentować opowiadania, więc postaram się samemu uratować sytuację.
Po pierwsze: masz małe problemy z tworzeniem zdań, czasami zdarza ci się popełnić gafę interpunkcyjną, ale to akurat ie jest aż tak ważne. Nie jestem purystą, a i wielu wielkich literatów miało przecież takie problemy(po coś przecież istnieją redaktorzy, nie?)
Gorzej jest z fabułą. Miało zaskakiwać, a tu buba... Powiedzmy sobie szczerze: jest kiepsko.
Skrajnie prosta (piszę tu o amatorach) fabuła jest znośna wtedy, kiedy niesie za sobą jakiś nieprosty sens.

PS.Postaraj się liczby i numery zapisywać słownie i znaleźć dla bohatera więcej określeń, niż Artur. Nie wiem, jak z innymi, ale mi to strasznie wali po oczach .
No, to by było na tyle.
Czy my się znamy? Mam wrażenie, że zrzędzisz toczka w toczkę jak moja była znajoma
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz

« Buźka | On »


Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:47.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164