Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Opowiadania
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->Rycerska opowieść<!-- google_ad_section_end -->
Rycerska opowieść
Autor artykułu: Arsene
24-03-2011
Rycerska opowieść

Takie opowiadanie-monolog. Miałem pomysł na zakończenie to dopisałem do tego trochę treści.

- Chciałeś usłyszeć opowieść o tym, jak się tu znalazłem? Cóż, to chyba długa historia. Tak mi się przynajmniej zawsze wydawało, ale dobrze, opowiem Ci. Początek mej… podróży, o ile można to tak nazwać oczywiście, miał miejsce wiosną 1182 roku. W zasadzie niedawno, wiem. Wówczas to dostaliśmy informacje o wezwaniu przez króla rycerzy. Wiesz, wojna i te sprawy. W każdym razie, jako przedstawiciel tego stanu udałem się do stolicy. Ach! Gdybyś widział ileż to bogatych panów i szlachty zjechało się do Nagrasku! Wszędzie aż raziło w oczy od złota i kamieni. A te wierzchowce! Takich gryfów nie widziałem od… w zasadzie nigdy, nawet w snach! Cóż, mnie niestety stać było tylko na drugorzędny pokój w obskurnej gospodzie. Ciężki był los rycerza, oj ciężki. Wreszcie jednak, po trzech dniach picia szlachta i rycerstwo dostali rozkaz do wymarszu. Nie powiedziano jednak kogo mamy bić. Od razu wydało mi się to podejrzane. Oczywiście oburzone pijaczyny wysokiego rodu burzyły się i chciały jechać uprawiać te swoje ziemie, lecz król surowo karał ucieczkę. Oj surowo, surowo. Nabijał na pal, palił posiadłości, odbierał przywileje nawet dalekim krewnym. Czegoś takiego jeszcze nie było! Gdyby nie my - rycerze - zapewne doszło by do rokoszu. Tak, do rokoszu. Widzisz, te pijaczyny to tylko myślą co do kufla wlać, nie tak jak my. Przydzielono mnie do chorągwi... a tak, do chorągwi Gwina Starego. Takiego rycerza jak on nie było w całym kraju! Oj nie było… . Wreszcie jednak wyruszyliśmy. Po obozie drugiej nocy rozbiegła się straszliwa plotka. Mieliśmy bić Henorubian! Żadna wyprawa przeciw nim nigdy nie zakończyła się sukcesem. Wprawdzie nigdy nie było wyprawy na taką skalę, ale… cóż, tej jeszcze nocy zbiegła część szlachty. Szybko ich przywleczono przed oblicze władcy. Nie był zadowolony, tej nocy służba naostrzyła naprawdę dużo pali. Przez dwa tygodnie kierowaliśmy się ku zachodowi, aż wreszcie zobaczyliśmy ogrom zniszczeń. Te bestie wyszły ze swego podziemia, zmieniając wszystko w sczerniałą, martwą równinę, po której krzątały się tylko te stwory. A no tak, ty przecież nigdy ich pewnie nawet nie wiedziałeś. To coś ze świata podziemi, istoty o dziwnych kształtach, wysokie na kilka metrów. Są połączeniem diabła, człowieka i robala. Tak, robala. Może nawet pająka, nie wiem, czasem zostawiają za sobą pajęczynę. Mają po kilka do kilkunastu metrów wysokości, macki, kleszcze, czasem odnóża. Wyłażą sporadycznie, aby popolować. Wtedy jednak równały wszystko z ziemią, zadomawiając się. Król widząc to natychmiast zaczął rozstawiać wojska. Nim zaszło słońce byliśmy gotowi do ataku. Jednak w nocy nie chciano atakować. Noc była strasznie nerwowa. Nabili na pal jeszcze kilkunastu szlachciców. Kiedy tylko pierwsze promienie światła padły na pole jazda z wolna ruszyła na wroga. Ten w nocy nie próżnował. Powinieneś wiedzieć, że to zmyślne stwory. Te co pluły kwasem... co się tak patrzysz? Prawdę mówię! Pluły kwasem schowały się za tymi wielkimi z kleszczami i pancerzami. Ogólnie nieciekawy widok. Wielka, ciągnąca się po horyzont armia wprost z piekła i wszechobecny rozkład … w zasadzie wszystkiego. No więc ta jazda jedzie, jedzie, my za nimi z wolna i nagle jak coś nie huknie! Król wytoczył nawet te dziwne urządzenia. Jak się one nazywały? Armety… Armany… A! Armaty! Tak, wielkie, stalowe, robiące kupę huku. Kiedyś wykorzystano je przeciw ludziom i nie zabiły nikogo. Nikogo! Teraz jednak jak nie walnie w jednego takiego wielkiego robala, to aż się jakaś zielona jucha z niego wylała. Niestety jednak to strasznie płoszyło konie. Więc te albo dęba stawały, albo dawaj do przodu ile sił. No cóż, w każdym razie pierwsza jazda zderzyła się z wrogiem. Nim reszta dotarła tamci byli już na późnym poziomie rozkładu. Zaszarżowałem na wielką kwasową bestię. Schyliłem kopię i pędzę. Skruszyłem kopię na pancerzu i wpadłem wprost między dwa potężne kleszcze. Zobaczyłem jeszcze gryfy na niebie i lecące ku mnie wielkie odnóże. No i tak się tu znalazłem. Czemu do jasnej cholery się tak gapisz ? Zaraz, zaraz… ty nic nie wiesz? Haha! Cóż, tacy też się tu zdarzali. Umarłeś. Jesteś trupem i siedzisz obok mnie w tej przeklętej dziurze. Kto by pomyślał, że po śmierci jest tylko ta zatęchła dziura, czerń, pustka. No i to światło z góry… niektórzy tam idą, ale ja posiedzę sobie, może jeszcze ktoś zechce mnie wysłuchać. Szkoda, że już idziesz, no ale… szerokiej drogi!
Autor artykułu
Arsene's Avatar
Zarejestrowany: Oct 2008
Miasto: Kutno
Posty: 1 097
Reputacja: 28
Arsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodzeArsene jest na bardzo dobrej drodze

Oceny użytkowników
Język
53.4%53.4%53.4%
2.67
Spójność
66.6%66.6%66.6%
3.33
Kreatywność
40%40%40%
2
Przekaz
66.6%66.6%66.6%
3.33
Wrażenie Ogólne
73.4%73.4%73.4%
3.67
Głosów: 3, średnia: 60%

Narzędzia artykułu

  #1  
Arvelus on 28-03-2011, 13:32
Ocena użytkownika
Język
60%60%60%
3
Spójność
80%80%80%
4
Kreatywność
40%40%40%
2
Przekaz
60%60%60%
3
Wrażenie Ogólne
100%100%100%
5
Średnia:68%
Zakończenie rzeczywiście fajne, średnio oryginalne, ale nie razi banałem.

Trochę mi nie pasuje taktyka walki z tymi robalami. Skoro nawet szarża kawalerii niewiele daje to nie powinno się jej wysyłać, tylko zainwestować wszystko w armaty.

Rozumiem, że król był potwornie poważny i nie mógł sobie pozwolić na dezercję, ale sądzę, że takie coś wyjątkowo źle by wpłyneło na morale, a tym samym na zdolność walki, ponadto uszczupliło szeregi.

Też się zastasnawiam... robale walczyły razem w wielkiej armii. Tak? To świadczy o pewnej inteligencji. Instynkt każe takim bestiom się rozdzielać i żyć w niewielkich grupkach, albo nawet pojedynczo, by mieć w ogóle co jeść. Jeśli są w stanie jako tako myśleć to czemu jeszcze nie rządzą światem?
Ale to moje zdanie niekoniecznie jedyne słuszne

I czemu gryfy zostały tak słabo wykorzystane? Stanowią one potworną i chyba jedyną, przewagę nad robalami. Zrzucenie kamienia, bądź stalowej kuli z wysokości kilometra wgniecie w ziemię wszystko co organiczne, a jednocześnie ptaszki pozostaną poza zasięgiem kwasu.

Wybacz, że się o to czepiam, ale jestem wyznawcą realizmu i logiki w działaniach bohaterów opowiadań


A ogólnie miło mi się czytało. Jak powiedziałem zakończenie, rzeczywiście fajne, a ta "dopisana część" nie jest straszna
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Arsene on 28-03-2011, 14:04
Robale walczyły w "armii" bo z niewiadomych przyczyn opuściły swoje podziemia. Czemu ? Nie wiadomo. Gryfy nie zostały słabo wykorzystane. Po prostu nasz bohater poległ stosunkowo szybko, nie znane jest zakończenie bitwy

Co do powagi króla - mamy tu taką szlachtę, co jak się jej nie pokarze brutalnie, że to nie popijawa to będzie pić i basta! A po rycerzach to spływa.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Wurzel on 06-04-2011, 11:39
Fajne zakończenie
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167