Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Opowiadania
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->[Medal of Honor] AFO Nora: Feniks<!-- google_ad_section_end -->
[Medal of Honor] AFO Nora: Feniks
Autor artykułu: Shooty
06-04-2011
[Medal of Honor] AFO Nora: Feniks

Kolejne z serii opowiadań luźno związanych z prowadzoną przeze mnie sesją Afghan Silver Star. To można znaleźć także w zamkniętym wątku rekrutacyjnym.


- Plan jest taki – zaczął Kret, jak zwykle potężnie gestykulując. – Obóz – Tu wskazał na znajdujące się tuż pod nimi namioty. Talibowie – najwidoczniej całkowicie nieświadomi ich obecności – dziesięć minut temu rozpalili ognisko i teraz beztrosko rozmawiali, od czasu do czasu wyśpiewując jakieś religijne pieśni. – jest najprawdopodobniej pełen wrogiej amunicji…
- Jak zawsze – mruknął Feniks.
- …więc musimy być ostrożni i za nic nie dopuścić do jej zniszczenia – dokończył, celowo nie zwracając uwagi na złośliwość towarzysza.
- Tak, tylko skąd masz pewność, że Turbany samych siebie nimi nie oblepili? – zapytał sarkastycznie Borsuk.
- Jeśli tak się stało to już ja zadbam o to, żebyś zginął jako pierwszy – mruknął Sokół.
- Zamknąć pyski – zdenerwował się Kret. – Pagórek uniemożliwia nam okrążenie wroga, więc ostrzał musimy prowadzić z tej pozycji. Na szczęście nie jest ich za wiele, a do tego mamy przewagę zaskoczenia i wysokości. Jakieś pytania? Nie? To dobrze, szykować się.

Po tych słowach drużyna szybko zajęła swoje pozycje, przy okazji sprawdzając stan magazynków. Przeciwnicy, nie spodziewając się żadnego ataku, spokojnie korzystali ze swoich racji żywnościowych i śmiali się z opowiadanych dowcipów. Nie wiedzieli, że dosłownie sześć metrów wyżej grupa wyszkolonych żołnierzy przygotowuje się właśnie do ich zabicia.

- Ogień pojedynczy. Ja biorę tych dwóch odwróconych tyłem, reszta jak leci – zakomenderował cicho Kret, przestawiając rodzaj prowadzonego ostrzału w swoim karabinie. – Teraz.

Cała czwórka wystrzeliła pociski w niemal równym czasie. Niestety dziwny zbieg okoliczności sprawił, że w tym samym momencie dwaj siedzący tyłem talibowie wstali, a ostra amunicja trafiła prosto w ich plecy. Nie mając szans obrony, padli martwi na ziemię, ale ta krótka chwila wystarczyła, by pozostali zrozumieli sens zaszłej sytuacji i pochowali się za osłonami. Drużyna próbowała poprawić strzały, jednak bezskutecznie, gdyż trafienie w ruchome cele było nie lada wyzwaniem.

- Kurwa jebana, strzelać bez rozkazu – zaklął dowódca oddziału. – Przełączamy się na ogień ciągły. Czas zakończyć pierdolone podchody.

W tym samym czasie jeden z wrogich karabinów wysunął się zza przeszkody, puszczając serię. Żołnierze, jak na komendę przysunęli się bliżej skał i schowali za nimi głowy. Sokół odpowiedział krótkim ostrzałem. Kret, nie chcąc zostać trafiony, powoli wysunął lufę przez szparę w kamieniu i przyłożył oko do lunety. Kiedy tylko zza osłony wychyliła się głowa wrogiego strzelca, nie zastanawiał się ani przez chwilę. Świst pocisków przecinających powietrze wypełnił głuchą ciszę, a twarz przeciwnika eksplodowała czerwienią. Odruchowo złapał się za nią, po czym padł na ziemię i więcej się już nie poruszył. Po tym wydarzeniu oddział zamarł w bezruchu, oczekując jakiś działań ze strony Talików. Oni pewnie pomyśleli o tym, bo nikt się nie poruszył.

- Nie lubię pieprzonej bezczynności – stwierdził krótko Borsuk, wyciągając swój granatnik.

Szybko przycelował w stronę jednego z namiotów i wystrzelił ładunek. Siła eksplozji rozerwała go na strzępy, a podmuch wzniósł w powietrze tumany piasku, przysłaniając widok. Po chwili, gdy kurz opadł, Kret mruknął do Feniksa:

- Upewnij się czy wszyscy zginęli.

Feniks, trzymając palec na spuście, wyjrzał zza kamienia i rozejrzał się po zgliszczach. Nagle wszyscy usłyszeli krótki terkot karabinu, a mundur dowódcy ochlapała krew. Obca krew. Twarz towarzysza, zniekształcona i rozerwana przez pociski jeszcze raz spojrzała ze zdziwieniem na Kreta, po czym spokojnie oparła się o skałę.

Niekończącą się, dramatyczną ciszę przerwała długa seria wystrzelona przez Sokoła.

Dowódca cisnął swoją broń na ziemię i złapał się za głowę w akcie bezsilności. Zabił przyjaciela. Z powodu swojej głupoty i pewności siebie… po prostu go zabił.

- Jak to się, kurwa, stało?
- Eksplozja nie zabiła ich wszystkich – odpowiedział beznamiętnym głosem Borsuk. – Jeden z nich był jeszcze przytomny… Śmiertelnie okaleczony, ale przytomny… To on to zrobił… Kiedy tylko… Kiedy tylko Feniks wychylił się zza osłony, ten… - Nie dokończył, nie mogąc wykrztusić już żadnego słowa.

Kret zapłakał. Łzy płynęły mu z oczu niekontrolowanie, nie mógł tego powstrzymać. Nie chciał tego powstrzymać.

Trzęsącą się dłonią złapał za radio i przyłożył je do ust. Chciał zachować poważny, profesjonalny ton głosu, ale mu się nie udało.

- Baza, odbiór – zakomunikował cicho. – Tu Kret, oddział AFO NORA. Chciałem wezwać Jamesa… Avatara, znaczy się. Góra na południowy wschód od lotniska Chaghcharan.. Nie da się przeoczyć, do tego rozpalimy flary.
- Kret…
- Nie zdam teraz raportu, jasne? Jesteśmy zmęczeni, jeden z nas został trafiony. Chcemy po prostu wrócić do tej jebanej bazy.
- Nie o to chodzi, Kret… Avatar nie może przylecieć. Straciliśmy go godzinę temu, kiedy prowadził ostrzał w jednej z afgańskich wiosek… Przykro mi, stary.

Dowódca wrzasnął z wściekłości i rozbił komunikator na ścianie skalnej.

W ciągu zaledwie kilku minut stracił dwóch najlepszych przyjaciół. Kto będzie następny?
Autor artykułu
Shooty's Avatar
Zarejestrowany: Jan 2011
Posty: 491
Reputacja: 46
Shooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodzeShooty jest na bardzo dobrej drodze

Oceny użytkowników
Język
80%80%80%
4
Spójność
60%60%60%
3
Kreatywność
60%60%60%
3
Przekaz
60%60%60%
3
Wrażenie Ogólne
80%80%80%
4
Głosów: 1, średnia: 68%

Narzędzia artykułu

  #1  
Mortarel on 12-06-2011, 21:45
Ocena użytkownika
Język
80%80%80%
4
Spójność
60%60%60%
3
Kreatywność
60%60%60%
3
Przekaz
60%60%60%
3
Wrażenie Ogólne
80%80%80%
4
Średnia:68%
Mam nadzieję, że zależy ci na obiektywnej opinii, a nie na wpisach typu "wszystko super (nawet nie czytałem, ale nabijam posty)". Jeśli nie to przejdź od razu do "plusów", pomijając część z "minusami"

Moim zdaniem opowiadanie nie jest ani nie wiadomo jak dobre , ani nie wiadomo jak złe. Raczej takie średnie. Zacznę od MINUSÓW:

-Znalazłem trochę błędów, np. :

"...jest najprawdopodobniej pełen wrogiej amunicji
- Jak zawsze – mruknął Feniks.
- …więc musimy być ostrożni i za nic nie dopuścić do jej zniszczenia – dokończył, celowo nie zwracając uwagi na złośliwość towarzysza.
- Tak, tylko skąd masz pewność, że Turbany samych siebie nimi nie oblepili?"


"...oczekując jakiś działań ze strony Talików" - przy tym błędzie zastanawiam się, czy tekst był czytany chociaż raz po jego napisaniu.

Jest jeszcze kilka niedociągnięć tego typu, ale nie będę przecież każdej kopiował.

-Sam tekst sprawia wrażenie bardzo chaotycznego, co utrudnia czytanie. Może po prostu pisany był "na szybko". Sokól, Kret, Borsuk, Avatar, Feniks - tyle imion i nazw w tak krótkim tekście wprowadza trochę zamętu. Po jego przeczytaniu nie pamiętałem nawet kto i co powiedział, nie mówiąc już o tym, "który to który".

-Interpunkcja. Nie jestem specjalistą w tej sprawie, ale w niektórych miejscach wzbudza moje podejrzenia. Powiedzmy, że jest w miarę ok.

- Osobiście nie jestem fanem opowiadań, w których bohaterowie mają przewagę "wszystkiego" nad wrogiem: zaskoczenia, wysokości, liczebności, wyszkolenia, uzbrojenia... i w ogóle są tymi NAJ. Jakby autor na siłę chciał wymusić na czytelniku, aby akurat te postacie zostały przez niego polubione, tylko dlatego, że są najlepsze.

Jeśli o mnie chodzi, to bardziej polubiłem śmiejących się z żartów talibów, niż morderców, zabijających w nierównej walce, do tego strzelających w plecy. -.- Bardziej współczułem Talibom.

-Mało realistyczne. Żołnierze mają plan, bohatersko strzelają "gdzie popadnie" przy okazji rozwalając swego kumpla. Jak dla mnie to nie są "wyszkoleni" żołnierze. Małe odzwierciedlenie taktyki, która kończy się w zasadzie na komendzie "strzelać gdzie popadnie".

PLUSY :

-Pomijając niedociągnięcia opowiadanie jest całkiem ciekawe. Należy się pochwała za próby oddania klimatu i emocji.

-Fajnie, że są dialogi a nie samo suche streszczenie. Do tego są nawet ciekawe. Chętnie poczytałbym dalej o tym, co myślą, czują żołnierze po zakończonej walce.

-Myślę, że to chyba najważniejsza sprawa, żeby odbiorca chciał czytać dalej. Mnie osobiście zainteresowałeś i jeżeli napiszesz dalszą część, to na pewno przeczytam i skomentuje

Pozdrawiam.
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:49.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164