Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - ogólnie > DnD i systemy d20 > Portal światów
Zarejestruj się Użytkownicy

Portal światów Wędrowcze! Magia tego przejścia przeniesie cię w inne światy. Wybieraj rozważnie swoje ścieżki.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 22-01-2008, 10:49   #1
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
Bissel - opis krainy GH

Kochani moi. Będę tu wklejał kolejne teksty pozwalające zainteresowanym na poznanie bliżej tej krainy. Proszę zatem o nie pisanie w tym dziale, by zachać jego przejrzystość. Dla ogólnej korzyści.


Rzut okiem na ostatnie dwie dekady...

Pamiętasz Bissel sprzed Krucjaty miły mój bracie? Chcesz wiedzieć jak wygląda teraz, kiedy znów doń zawitałeś? Cóż, rzeknę Ci, żeś zbłądził. Nie trza było uciekać, bo kraj nasz potrzebował przez tych piętnaście roków silnych i pracowitych rąk. O tym jednak co działo się w tych czasach, opowiem Ci chętnie. Jam tu był i nie żałuję, że na własne oczy to wszystko widzieć mogłem.

Pocznijmy od chwil, kiedy na Ainorski tron książęcy wkroczył znany nam z wiktorii pod Północnym Portem wódz Krucjaty Lord Tristan de Marque. Opromieniony chwałą zwycięzcy, szanowany jednak o dziwo przez pokonanych, miał jednak nie mało przeciwników w swej krainie. Wszak możnym Ainoru nie w smak było, że obcy zasiada na Książęcym ich tronie, że zezwala na osadnictwo chłopstwu, które szło do Ainoru pod sztandarem Niezwyciężonego, że... Wiele było doń zastrzeżeń, lecz wnet okazało się, jak wiele z nich było pochopnych i na wyrost. Niemal z marszu zaludnił on wyludnione ziemie ainorskie napływowym osadnikiem z Veluny i Thornwardu. Nadawszy za zasługi w polu część ziem własnych i niektóre opuszczone po wojennych zawieruchach stolce, wnet stworzył przeciwwagę dla Servolli, Ferlów, Deliverów, Withbergów, Barkelów i Vortellów, z których to dwa ostatnie rody restytułowane zostały za jego już panowania, zaraz niemal po wojnie, na mocy przedstawionych przez przybyłych do Ainoru wygnańców dokumentów. Tak powstali Lordowie może o mniejszych posiadłościach, jednak bezwzględnie wierni samemu władcy. Władcy, który nie poprzestawał na tym.

Wyjąwszy spod prawa Zgromadzenie Bękarcich Braci za niechęć złożenia hołdu, skonfiskował ich ziemie i zamki i precz wygnał. Poszło ich więc, ocalałych może czterdziestu braci, na poniewierkę. Kilku ostało i porzuciwszy płaszcz, jako pasowani złożyli śluby wierności nowemu władcy. W podobny sposób potraktowawszy i cztery graniczne kasztele Rycerzy Strażników, którym wszakże posłał do Pellak wykupne, oczyścił z rycerskich zakonów granice Ainoru. Wnet też na włościach dawnych zrujnowanej przez moc magii Koziej Grani, osadził Zakon Świętego Miecza Niezwyciężonego tak by mógł on przywrócić świetność dawnemu klasztorowi Św. Werencjusza. Wyznaczony przez Kapitułę Komturem tamtejszym Lord Marron z Mitrik miał być gwarantem jedności politycznej. I jestł nim po dziś dzień.

Jako jeden z nielicznych w ostatnich latach władca Ainoru cieszący się przychylnością Trybunału, Książe Tristan de Marque zapanował nad traktami czyniąc je wolnymi od tak licznych w latach wcześniejszych banitów i łupieżców. To, oraz rozwijanie szlaku Łysa Wieża – Gniew – Pellak jako alternatywy dla Thornwardu, sprawiło że ożywił się handel. Mimo nałożonych i ściąganych surowo i stanowczo ceł i myt, oraz wprowadzonego prawa składu. Utrzymując handel z krasnoludzkimi faktoriami, które z rezerwą podchodziły długo do nowego władcy, Ainor jął się szybko rozwijać i podnosić z dna w jakie stoczyły go lata wojen. I choć wraz z rozwojem ekonomiczno gospodarczym w parze szedł wzrost znaczenia kupców i miejskiego plebsu, cena ta została przyjęta i poniesiona.

Nie wszystkie zmiany przechodziły tak łagodnie. Wprowadzenie wiary w Niezwyciężonego jako wyznania przewodniego dla całego Ainoru było bolesne i spowodowało bunt kilku plemion i duchowieństwa Korda. Szybkie zdławienie tego buntu było jedną z przyczyn niechęci krasnoludów do nowego władcy. Jednak koniec końców kordyci musieli uznać nowe prawa i odejść w cień ustępując miejsca heironitom. Tak przeprowadzono więc unię sumień, pierwszą zmianę przywracającą Ainor do praw obowiązujących w Bissel. Był to również, kolejny po wyniesieniu Księcia Ainoru do zaszczytnej roli Regenta Bissel, pod niepełnoletność obranego nie jednogłośnie nowym Wielkim Księciem Bissel małoletniego Thormunda Storma, akt jednoczenia się Bissel i Ainoru, oddzielonych od siebie przed kilku laty.

Wspominając o wyborze władcy i regenta, należało by powiedzieć, co było przyczyną takiego wyboru Rady Wielkoksiążęcej w Pellak. O ile wybór drugiego, po obraniu małoletniego potomka Storma Wielkim Księciem, był oczywisty, o tyle wybór właśnie małoletniego syna władcy Ainoru zdawał się zaskakujący dla wszystkich. Jednak ktoś, kto znał by się na relacjach wewnątrz Rady Wielkoksiążęcej, nie widział by w tym nic dziwnego czy zaskakującego. Żaden z Książąt prowincji Bissel nie mógł, z racji animozji pozostałych, zostać wyniesiony do tej godności. Pozostawiony po raz wtóry bez spadkobiercy tron nie mógł też stać pusty. Ni Lorangin Kollman, ni Horn de Gordian dziedziców nie mięli. Nawet w dalszej linii dziedziczenia. W przypadku „Nadziaka” sprawa była przesądzona, bo sam niemalże cudowi, czy jak mówiło skrycie wielu lekkości obyczajów swej macierzy, zawdzięczał to, iż został poczęty. Ojciec jego bowiem również okazywał większą estymę młodym mężczyznom niźli damom. Władca Senecji, Trzech Grani, Srebrnej Toni i sam władający Bissel z kanclerskiego stolca kuzyn zmarłego de Gordiana, tytularny Lord Rustycji Ademar Zellehor, nie mogli wybrać żadnego ze swego grona, bo żaden z nich by na to się zgodzić nie mógł. Władca Thornwardu, choć formalnie był poddanym Pellak, nie cieszył się niezależnością zmuszony być posłuszny Radzie złożonej z przedstawicieli Ket, Veluny i Bissel. Wolne miasto Thornward było w tytulaturze wszystkich władców mających swój wpływ na Radzie stąd wybór jego księcia Wielkim Księciem mógł skomplikować i tak już nie łatwą sytuację polityczną sponiewieranego wojnami kraju. Sensowne rozwiązanie już w czasie samej Krucjaty, zaproponował Trybunał a śmierć księcia i księżnej Ainoru jedynie rzecz przypieczętował. Obór Tormunda Storma, niespełna rocznego dzieciaka, Wielkim Księciem, dawał krajowi czas potrzebny na wylizanie się z ran i przywracał Bissel bezkrwawo utracony Ainor. Imieniem małoletniego rządy sprawować miał jego prawny opiekun, obecny władca Ainoru, Książe Tristan de Marque. Regent i Rada stanowić miały w latach najbliższych o przyszłości Bissel. Czas pokazał, że choć intrygi Rady nie przewidywały takiego obrotu spraw, to jednak wybór ścieżki okazał się słuszny.

Już pierwszych pięć lat rządów przyniósł zmiany, jakich nie spodziewał się nikt. Domagający się wojny z Marchią Gran o zagrabioną Rustycję, wbrew oczekiwaniom Trybunału, magnaci i najemnicy, którzy nie dostali łupów w czasie Krucjaty, wnet otrzymali to co chcieli. Niespełna w pięć lat po wejściu na tron wielkoksiążęcy Tormunda Storma Bissel odzyskało Rustycje śmiałym fortelem, którego autorstwo wyłącznie należało by przypisać samemu Lordowi Regentowi, Tristanowi de Marque. Korzystając z pomocy Trybunału sprawił on pozór zamieszek w Srebrnej Toni i to tak wielki, że na dwór Księcia tejże dziedziny, Johanesa de Bruck, przybywać jęli ambasadorzy ościennych państw proponując wsparcie w wojnie wyzwoleńczej. Prym w tych rozmowach wiodła delegacja Marchii Gran, lecz nie znalazłszy powolnego ucha u Księcia, pozostawiła dziedzinę samej sobie. Jednak cel został osiągnięty, Bissel zostało uznane za kraj, który zajęty wewnętrznymi sporami, nie zdolny jest do wojen. To pozwoliło Gran wysłać ciężkie zastępy na zachód, na teren powoli zdobywanego Geoff. Zajęte trwającą już wiele lat wojną, pochłaniającą coraz to nowe żywota a dającą niewiele w zamian Gran nie zdołało oprzeć się nagłemu atakowi Bissel i pobite w kolejnych bitwach pod Wysogrodem, Orkowiskiem i Gordian oddało Rustycję. Smaczku wszystkiemu dodaje fakt, iż zagarnięta uprzednio bezprawnie Rustycja, była rdzenną ziemią Bissel i wojna wytoczona o swe ziemie przez Bissel ze wszech miar sprawiedliwą była. Zażegnawszy dalszej wojny reparacjami wypłaconymi Gran, nota bene z majątku skonfiskowanego od osiadłych już w Rustycji władyków i możnych Gran, Bissel odzyskało utraconą ziemię. Lord Regent zyskał w oczach możnych, rycerzy a nawet zwykłych kmiotów. Tych ostatnich nowy Pan Bissel przekonał do siebie wydając tzw. „przywilej zbrojny”, który pozwalał każdemu chłopu porzucić ziemię pod warunkiem zaciągnięcia się na służbę wojskową u Wielkiego Księcia. To oraz zwolnienie wasali od obowiązku zbrojnego stawiennictwa na wojnach zaborczych w zamian za dodatkową daninę na rzecz tworzonej armii, spowodowało powstanie zaciężnej armii Bissel i zupełnie zmieniło militarną siłę kraju. Nie bez znaczenia dla zmian tych miało wsparcie Trybunału, który w pełni wspierał Regenta w przeprowadzanych przezeń zmianach. Fakt powstania armii zaciężnej spowodował coś jeszcze, czego nie byli świadomi tworzący Radę magnaci. Mając własną armię pełniący obowiązki władcy Bissel Lord Regent mógł wymusić posłuch na podległych mu wasalach. Znaczenie poszczególnych Książąt i ich opór straciły znacznie na sile.

Rok 603 był rokiem smutku w Bissel i rokiem żałoby. Nieszczęście spało na rosnący w siłę kraj z najmniej spodziewanej strony. Podczas zimowego polowania koń niosący młodego Wielkiego Księcia poniósł spłoszony nagłym pojawieniem się ogromnego odyńca i wraz z młodym władcą wpadł do głębokiego wąwozu łamiąc kark swój i swego jeźdźca. Bissel po raz kolejny pozostało bez władcy. Tym razem jednak Rada Wielkoksiążęca nie musiała długo radzić nad oborem władcy. Sprawujący wszak praktyczną władzę Regent wiódł państwo ku dobrobytowi szczęśliwą ręką odzyskując wszystko to, co poprzedni władcy zdążyli utracić. Włożenie na głowę jego tiary wielkoksiążęcej odbyło się w niespełna dwa miesiące po pogrzebie, opłakiwanego przez całe rzesze, czczących w nim pewnie i pamięć po jego wielkim ojcu poddanych, Tormunda Stroma. 604 rok, rok intronizacji, na długo zapadł w pamięci potomnych. Uczta, która uświetniła intronizację, odbyta została z rozkazu Wielkiego Księcia, we wszystkich miastach i osadach Księstwa Bissel na koszt Wielkiego Księcia. W Pellak, z okazji tej zorganizowano wielki turniej rycerski a laur zwycięstwa w nim przypadł nieznanemu nikomu błędnemu rycerzowi, który nie podawszy swego imienia i nie okazawszy oblicza odebrał nagrodę, magiczną tarczę z herbem Bissel, i opuścił stolicę księstwa. Uczyniony Wielkim Księciem Bissel, Tristan de Marque, dokonał czegoś niebywałego. Był pierwszym w okresie ostatniego półwiecza władcą Bissel, który wszedł na tron bisselski nie w dobie wojny a podczas pokoju.

Przez kolejne lata Bissel przechodziło kolejne przemiany, które jednak nie znalazły przychylnego oka wśród szlachty i magnaterii wywołując wewnętrzny jej sprzeciw i rosnące niezadowolenie. Związane to było ze zwiększeniem znaczenia miast i mieszkających w nich kupców, obłożeniem feudałów nowymi ciężarami podatkowymi i wyłączeniem „ludzi miejskich” spod sądownictwa Pańskiego. Tak oto w Bissel powstał stan czwarty, zwany powszechnie „plebsem miejskim”, który sądził się swoimi prawami, wolny był od obowiązków ciążących na pozostałych stanach i zaczynał tworzyć przeciwwagę dla dotychczasowej władzy możnych feudałów. Jednak zmyślny władca, wspierany dodatkowo w pełni przez Trybunał, znalazł dla wojowniczych nastrojów wnet zajęcie i w roku 607 powiódł wojska, które zebrały się pod jego sztandarami, na pierwszą wyprawę ku Geoff. Choć wyprawa ta trwała ledwie trzy miesiące i zakończyła się zdobyciem bardzo ważnego szlaku na granicy pomiędzy Przyćmioną Puszczą a Doliną Maga. Szlak ten, ufortyfikowany w latach kolejnych, stał się dobrą podstawą dla kolejnych wypraw. W roku 609, gromadząc pod swoimi sztandarami szukających wyzwania i majętności na zdobywczej wojnie młodzieńców Bissel, wyruszyła z kraju druga wyprawa. Wyprawa, której udało się w końcu odbić z rąk Orków, Goblinów i wszelkiego innego rodzaju potworów pierwszą, zrujnowaną twierdzę na terenach Geoff. Tak oto Księstwo Bissel zyskało pierwszą, zdobytą, nie rdzenną prowincję, Marchię Niland. Jednak to nie zdobycze terytorialne okazały się najważniejszą z korzyści płynących z tych wojen. Podczas wyprawy wojennej, w czasie bitwy na skraju Przyćmionej Puszczy w okolicach ruin osady Keren, śmierć poniósł prawowity władca Geoff, Król Owen I. Władca ów zyskał swój tron już na wygnaniu, mocą wyniesienia do królewskiej pozycji przez władcę Keolandii, Joachima Skotti. Ten ostatni chcąc uwolnić się od wiecznych błagań wygnanego władcę, nadał mu tytuł królewski czyniąc go niezależnym władcą. Ruch ten, mający uwolnić Keolandię od konieczności angażowania sił w konflikt na północy w chwili wojny ze Szkarłatnym Bractwem, uczynił Jego Królewską Wysokość Owena I władcą bez ziemi. Nie znajdując pomocy ni w Keolandii ni w Gran władca na wygnaniu zwrócił się o pomoc do Bissel i tu, o dziwo, pomoc otrzymał. Idące pod wspólnym sztandarem Geoff i Bissel wojska Bissel odnosiły znaczące sukcesy, których ukoronowaniem było powstanie Marchii Niland, lecz podczas bitwy pod Keren został ciężko ranny i ostatecznie zmarł bezpotomnie król Geoff, Owen I. Nim jednak zmarł, na oczach możnych Bissel i wygnanych możnych Geoff, włożył na głowę Wielkiego Księcia swoją koronę, dając wyraźny znak swej królewskiej woli. I tak oto rok 610 zastał Bissel nie wolnym Księstwem a Królestwem. Królestwo Bissel, oto miejsce, gdzie się znalazłeś, bracie. Żyj tu, lub umrzyj.
.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-01-2008, 10:51   #2
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
Lata 610-613:

Początek tego okresu w dziejach Bissel zapowiadał się nader ciekawie i dawał nowemu organizmowi państwowemu szerokie perspektywy rozwoju. Raz, że zyskawszy status Królestwa Bissel stawało się partnerem zupełnie innej rangi, niźli było dotychczas, w sporze o utraconą swą stolicę, Thornward. Dowodem tego między innymi był fakt, iż niespełna w dwa miesiące po uroczystości koronacyjnej Króla Tristana na bisselski dwór przybyła delegacja możnych Thornwardu prosząc władcę Bissel o „roztoczenie opieki nad swymi rdzennymi ziemiami gnębionymi przez barbarzyńskie ludy”. Jakkolwiek delegacja ta, na czele której stał patrycjusz miejski, urodzony Jan z Thornwardu, znany jako posesor nieograniczonych niemalże zasobów z tytułu handlu z Ket, nie mogła skłonić sama w sobie nowego Króla do działania, to jednak była dowodem na to, że Bissel znacznie zyskało w oczach sąsiadów. Dalsze dowody pojawiły się równie szybko.

Poselstwo przybyłe z Marchii Gran, miało do zaoferowania rzecz znacznie cenniejszą. Zaangażowane w bój na zachodzie, podobnie jak Bissel szukające bowiem podbojów kosztem rozbitego Geoff, potrzebowało trwałego pokoju a może i sojuszu. Ta propozycja spotkała się już ze znacznie cieplejszym przyjęciem, czego owocem był pokój w Gordian, na mocy którego Marchia Gran zrzekała się ostatecznie swoich roszczeń względem Rustycji, zobowiązywała „nie czynić szkód a wspierać Królestwo Bissel w niesieniu pokoju na ziemiach rozbitego Królestwa Geoff” oraz chronić i wspierać swego sąsiada. Te ogromne ustępstwa uczyniono jednakże nie bezinteresownie. Królestwo Bissel bowiem zezwalało Marchii Gran na podobne swoim działania, mające na celu wprowadzenie pokoju na zniszczonych ziemiach Geoff. W praktyce oznaczało to zgodę na podbój a była owa zgoda ważną dla Gran tym bardziej, że od symbolicznej koronacji regenta Tristana de Marque na Króla Geoff, Król Tristan pieczętował się jako Królestwo Bissel i Geoff.

Pakt ów okazał się zawarty nader na czasie, albowiem latem jeszcze, w niespełna kilka tygodni po podpisaniu traktatu w Gordian, w Nilandzie wybuchło elfie powstanie, które ogniem spopieliło południowo wschodnią granicę marchii. Dopiero wspólna interwencja zastępów Nilandu, Senecji Rustycji oraz właśnie komuniku z Gran, który lasami wielce się uprzykrzał elfom z Przyćmionej Puszczy. Ostatecznie walki zakończyły się późnej jesieni znaczącym sukcesem, tj. pojmaniem brata elfiego władcy, Runedaina zwanego „Srebrnookim”. Właśnie to wydarzenie przyczyniło się znacznie do pogorszenia się relacji hierarchów Kościoła z Królem Bissel. Pochwyconego bowiem elfiego wielmożę, miast przekazać Królowi, Prezbiter Diakonalny Jan Horacy Sunderdorf skazał na publiczne spalenie żywcem i egzekucję ową wykonał. Nie skruszyły go w tym postanowieniu ni królewskie rozkazy, ni pisma i posłowie słani przez elfiego władcę, nie w końcu ogromny okup zaproponowany za wysoko urodzonego elfa. Mało tego, Prezbiter przechwycił wieziony okup, posłów zaś spalił wespół z wielmożą. Czyn ten okrutny znalazł jednak uznanie u dostojników kościelnych, Kościół Niezwyciężonego wzbogacił się znacznie a całą sumę zdobytą na elfach Prezbiter przekazał na budowę katedry w Panhur. Nikogo też nie zdziwiło, iż w nowy, 611 rok Niland wkraczał już mając za rządcę dusz i sumień biskupa. Biskupa diecezji Granicznej, Jana Horacego Sunderdorfa.

611 rok upłynął w Królestwie Bissel na umacnianiu tego, co już zdobyte i osiągnięte. Ze znaczących wydarzeń wspomnieć należy o wypadku, który dotknął najmłodszego z synów Króla Tristana, Księcia Ulryka de Marque. Podczas polowania bowiem koń wiozący młodego Księcia przestraszył się szarżującego odyńca i poniósł ostatecznie spadając do głębokiego jaru. Szczęściem młodemu Księciu udało się wyswobodzić, ale i tak padając spadł tak nieszczęśliwie, że jedna z jego nóg pękła w kilku miejscach tak straszliwie raniąc ciało, że tylko cudowi i szybkiej pomocy drużyny zawdzięczał on dalsze życie.

Na początku 612 roku wydarzyła się rzecz, nie mająca precedensu w historii Bissel. Otóż wczesną wiosną w Brzegu spotkali się wielmożowie dzielnic Trzy Granie, Senecja, Niland, Srebrna Toń i Rustycja i wspólnie radzili nad tym, czy rządy Króla zgodne są z ich oczekiwaniami. Tak oto pierwszy raz zebrała się konfederacja możnych Bissel, którzy choć zachowywali dzielnicowe partykularyzmy, mięli wspólną myśl polityczną, wspólne cele i wspólną ku nim drogę. I nie było im bynajmniej po drodze z Królewskimi rządami. Tyle tylko, że Król Tristan nie był osobą, którą byle kilku wielmożów było by w stanie zastraszyć czy zgoła zmusić do ustępstw czy uległości. Konfederacja Brzeska nie wniosła nic do polityki kraju, ale była dowodem bardzo silnego niezadowolenia możnych i rycerstwa z rządów Króla. Kiedy zaś jesienią 612 roku, znów podczas polowania, władcę Bissel zaatakował ogromny tur, który mimo mężnej postawy przybocznych królewskich stratował władcę, władca Bissel na marach powrócił do Pellak, kruki poczęły szybciej krążyć pomiędzy zamkami bisselskich Lordów. Zimą, na przełomie 612 i 613 roku, nie mogąc dojść do siebie pomimo magicznych interwencji, oddał ducha Król Tristan de Marque. Pierwszy koronowany władca Bissel. Owdowiała Królowa Matka stanęła nad jego katafalkiem mając u boku trzech synów, jakich mu dała. Najstarszego, dwunastoletniego Gudryka, szkolonego na uniwersytetach mimo niespełna jedenastu lat Doregarda oraz kulawego od czasu wypadku na łowach dziewięcioletniego Ulryka. czemu u boku Królowej brak jest Księżniczki Alienor było zupełną tajemnicą w którą wtajemniczeni zostali jedynie najbliźsi dworzanie.

W nocy, która nastąpiła po uroczystościach pogrzebowych Króla Tristana de Marque, na które przybyli władcy i możni wszystkich niemal ościennych królestw, księstw i władztw, na niebie pojawiła się krwawa kometa. Kometa zmierzająca na północ. Nie było chyba w Królestwie osoby, która by jej nie widziała. Nie było również osoby, która by w znaku tym nie dostrzegała krwawej dla Królestwa wróżby.

.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-01-2008, 10:51   #3
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
Śmierć Króla Tristana de Marque smutkiem okryła cały lud, który wiedział, że nowemu władcy zawdzięczał ostatnie lata spokoju i rozwoju kraju. Wstępując na tron wielkoksiążęcy władca zyskał sławę pokonując na czele swego hufca z Lyonesse zbuntowanego Księcia Ainoru, Blaise Storma. Później zaś, już jako Lord Regent władający w imieniu swego syna obranego przez Radę Księstwa Wielkim Księciem Bissel toczył zwycięskie wojny na południu odbijając z rąk Marchi Grann Rustycję. Kolejne sukcesy sprawiły, że kiedy nieszczęśliwie zmarł syn jego, to właśnie Lord Regent obrany został Wielkim Księciem Bissel. Zwycięska wojna na terenie rozbitego Geoff przyniosła księstwu rzecz po stokroć lepszą niźli rozległe połacie ziemi w Nilandzie. Przyniosło koronę, albowiem ranny władca Geoff, któremu Wielki Książe służył pomocą zbrojną, na łożu śmierci w podzięce za odzyskane marzenia koronował swego druha. Król Tristan i Królestwo Bissel. Umarło zimą 613 roku. Kraj zaś wciąż nie miał władcy i w napięciu czekał na to co było nieuniknione.

Początkowo zdawało się, że powołanie imieniem najstarszego królewskiego synowa Królewska Rada Regencka zapanuje nad możnymi, zawładnie żądnym wojen i łupów rycerstwem i opanuje pospólstwo, które domagać się jęło wolnizny, większej władzy dla miast czy w końcu nawet zniesienia supremacji Niezwyciężonego. Jednak zamieszki, które wybuchły pierwej w Rustycji i Bissel a później już w całym niemal Królestwie, wyłączywszy o dziwo zwykle najbardziej zbuntowany Ainor, wnet rozwiały nadzieje na spokój. Kiedy zaś zapłonęły chramy Pani Wód, Mocarza, Sprawiedliwego i wielu innych, kiedy na stosach spłonęli pierwsi heretycy butnie podnoszący swą bluźnierczą prawicę przeciwko ustalonemu porządkowi jasnym się stało, że krew obficie zrosi ziemie Królestwa.

Nie trzeba było czekać zbyt długo, by gnębieni, poniewierani, zmuszani do składania hołdu nowemu bogu ludzie, których teraz jeszcze dla przykładu podbuntowanym palono na stosach, chwycili za broń. Takie zaś ludowe powstania wnet znalazły poparcie wśród możnych, którym na rękę była domowa wojna, będąca żywym dowodem na to, że Rada Regencyjna nie panuje nad krajem. By dać im powód do otwartego separatyzmu, lub zgoła czegoś więcej. Palące się wsie, klasztory obracane w perzynę lub zgoła całe świątynie burzone do gołej ziemi wespół z okrwawionymi wewnętrznymi buntami plebsu miastami stały się aż nazbyt częstym w Bissel widokiem. I tak oto kraj, którego podwaliny zostały całkiem niedawno położone, naraz zamienił się w wielkie pole bitwy, kawał sukna z którego co większy władyka pragnął wytargać dla siebie największą połać…


.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-01-2008, 10:54   #4
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
Historia znacznie wcześniejsza

[Obejmuje czasy dawne oraz ostatnią kampanię rozgrywaną w świecie]



Krótka Historia Bissel

* do ok. 300 WR – kraj plemienny. Plemiona łączą ludzi spokrewnionych rodów. Bardzo częste walki plemienne, rodowe waśnie. Kraina jest łatwym łupem dla najeźdźców z Ket, Keolandii i Veluny, przez co bardzo często pojawiają się tu woje mówiący obcym językiem, grabiący, palący i mordujący co i kogo się da. Niektórzy z najeźdźców osiedlają się podbijając uprzednio co słabsze plemiona, dając początek i przykład feudalnych stosunków. Przywódcy rodów i plemion na ich wzór stają się również pierwszymi panami feudalnymi. Powstają państwa Dorion, Ainor, Gaubanel, Ludeka, Pellak i wiele, wiele innych. Ich władcy toczą między sobą walki, zawierają sojusze i nawiązują pierwsze kontakty polityczne z władcami ościennych państw.

* 302 WR – wojska Keolandii prowadzone przez rycerzy Zakonu Rycerzy Marchii podbijają ziemie Bissel. Większość lokalnych władyków poddając się okupacji znajduje swe miejsce w systemie feudalnym najeźdźcy. Zwierzchnią władzę sprawuje Kapituła Zakonu Rycerzy Marchii, powolna swoją drogą władcy Keolandii. Bissel po raz pierwszy pojawia się w kronikach cywilizowanych państw jako całość – wasal Keolandii, Marchia Zakonna Bissel.

* 350 – 360 WR - wojska Keolandii wkraczają do Bissel w związku z prowadzonymi wojnami z Ket i Veluną. W każdym większym mieście Bissel stacjonuje liczna załoga a ponadto powstają warowne obozy w których zgrupowano większe siły wojów. Prosty lud poddany zostaje nadludzkim obciążeniom by wyżywić stacjonujące armie. Lud zaczyna darzyć „przyjaciół” keolandzkich coraz większą wrogością. Narasta opór, na którego czele stają włodarze zbuntowanych rodów. Wojna zewnętrzna przeradza się w wewnętrzną. Długie i krwawe walki. Ziemia bisselska spływa krwią buntowników.

* Od 360 WR – Bissel ustanowione Księstwem, jego stolicą zostaje warowna twierdza Thornward a pierwszym władcą powolny Keolandii Książe Erian Lurtz. Księstwo Bissel składa hołd lenny Keolandii. Rodowi włodarze stają na czele sfeudalizowanych rodów dając początek rycerstwu Bissel. Wszędzie wyrastają ubogie drewniane kasztele, kamienne wieże i z rzadka większe zameczki, budowane na modłę keolandzką. Krasnoludzcy kamieniarze stają się cenionymi rzemieślnikami i o ich przychylność zabiegają co rozsądniejsze rody.

* 438 WR – Walczące o ograniczenie wpływów Królestwa Keolandii Veluna i Furyonda najeżdżają Bissel. W bitwie na „Kruczym Polu”, w której rycerstwo Bissel dawało mężny odpór najeźdźcy, ginie Anaton Lurtz. Rozbite siły Bissel zostają zmuszone do poddania się. Kwiat rycerstwa Bissel zostaje wzięte do niewoli. Nieliczni uciekinierzy zamykają się w swoich twierdzach niezdolni do oporu. Po dwu miesięcznym oblężeniu, nie doczekawszy odsieczy Keolandzkiej, pada Thorward. Podczas szturmu zostaje zgładzona cała najbliższa rodzina książęca, a także spokrewnieni z Lurtzami Ferlowie. Ci z krewnych rodu książęcego, którym udało się zbiec, opuszczają Bissel wybierając wygnanie od pewnej śmierci. Na tronie zostaje osadzony powolny Furyondzie grabia Tavis Martell. Bissel zostaje ogłoszony marchią Bissel.

* 439-476 WR – stopniowe uniezależnienie się Bissel. Daleka i odgrodzona górami Furyonda zadawala się coroczną daniną oraz 300 konnego rycerstwa, które staje na każde wezwanie.

* 477 WR – Bissel uzyskuje praktycznie niezależność od Furyondy, po ogłoszeniu go Palatynatem. Jest to wynikiem poparcia jakie margrabia Rollo Martell udzielił królowi Furyondy podczas buntu kilku władyków furyondzkich.

* 499 WR – wojska Ket przez rok oblegają Thornward. Po roku, zebrawszy stosowne siły, wsparty kontyngentem z Foryondy i chorągwiami wolnych kondotierów, palatyn Rollo Martell odpiera najeźdźców.

* 500 – 580 WR – okres umacniania się Bissel pomimo licznych najazdów bakluńskich dzikusów z Kat. Za panowania Doriana Martella północno-wschodnia granica Bissel zostaje wzmocniona poprzez budowle sieci małych warowni oddawanych drobnym a bitnym feudałom oraz Rycerzom Zakonnym. Wzrost znaczenia kilku rodów z północy kraju.

* 580 WR – Martwa Wojna. Władający północnym Bissel, doliną Ainoru, Lord Evard Storm staje przeciwko Palatynowi Casterowi z rodu Martellów. Siły zbuntowanego lorda były jednak zbyt słabe i byłby poniósł niechybną klęskę, gdyby nie pakt jaki zawarł z wyklętnikami, władcami umarłych. Przez ten czyn jego armie wsparła horda nieumarłych i potępieńcza armia ruszyła na południe niosąc żagiew wojny Bissel. Część Rycerzy Strażników uznając racje buntownika lub szukając łatwego łupu bądź też przywilejów i zaszczytów, staje po jego stronie. Gniew, stolica Ainoru zostaje ogłoszona stolicą Wolnego Księstwa Ainoru. Ten separatyzm Ainoru jest na rękę północnego sąsiada Bissel, Ket. Państwo to organizuje najemniczą kompanię by siłami kondotierów wesprzeć buntowników. Nim jednak siły te wkroczyły na teren ogarniętego wojną domową kraju hufiec rycerstwa Bissel uderza na Ainor. W bitwach nad Rz. Elenhą, pod Klińcem i wreszcie pod Tymowem siły Wolnego Ainoru zostają rozbite. Sam zaś Książę Evard Storm, korzystając z pomocy kilku przeniewierczych Rycerzy Strażników zbiega górskimi przełęczami do kat. Ci wszyscy, którzy stanęli po jego stronie, mocą dekretu Palatyna Castera Martella zostają wyjęci spod prawa i jako infamisi pod gardłem ścigani. Ziemie Stormów zostają rozdane zasłużonym i wiernym Bissel rycerzom. Jeden z większych podówczas lordów północy, władający bogatą doliną Dorion baron Mirko Barkel, stojący początkowo po stronie Lorda Evarda Storma, w bitwie pod Klińcem uderza od tyłu na odwody Ainoru i tym samym walnie przyczynia się do zwycięstwa Martella. Dzięki temu czynowi zachowuje głowę i ziemie po upadku buntu Storma, lecz tytuł barona Dorion zostaje mu odjęty. Jest to początek waśni pomiędzy domem Barkelów a rodem Vortelli, którego syn, ser Haiko Vortell, za zasługi w wojnie domowej otrzymuje z rąk Palatyna Castera tytuł barona Dorion.


* 584 WR - przebywający na wygnaniu Evard Storm zwraca się do władcy Ket, bejgrafa Zoltana z prośbą o pomoc w odzyskaniu ziemi. Wykorzystując ten pretekst wojska Ket wkraczają do Bissel radośnie witane przez kilka rodów związanych ze Stormami, które po Martwej Wojnie straciły na znaczeniu. Z niewiadomych przyczyn palatyn Walgar Martell, syn palatyna Castera zmarłego rok po Martwej Wojnie, popełnia samobójstwo. Zbrojni Ket oraz bakluńscy wojowie w służbie Stroma podbijają niemal całe Bissel nie ograniczając się do jego północnych części walczących niegdyś pod sztandarem wolnego Ainoru. Lord Evard Storm przyjmuje bakluńskie imie Imran i jako Imran Storm Tendulkar (zdobywca) staje na czele księstwa Bissel, wasala Ket. Książe wprowadza szybko zmiany organizując kraj wg. zwyczai bakluńskich. Budowane są chramy Al'Akbara oraz Xan Yae a także innych, pomniejszych bogów bakluńskiego panteonu. W miejscach gdzie niegdyś stały oerdyjskie świątynie teraz wznoszą się bakluńskie meczety, których kapłani zajęli miejsce wygnanych kapłanów porzuconych bóstw. Książe Imran na czele bakluńskich wojów rozprawia się ze swoimi wrogami w sposób krwawy i okrótny, chcąc odpłacić okrócieństwem za wcześniejsze klęski i upokorzenia. Pozbawiani ziem, zamków i zaszczytów rycerze Bissel opuszczają kraj szukając poparcia dla swoich spraw na pobliskich dworach ościennych władców. Bitniejsi z nich pozostają w kraju i pod nazwą Rycerzy Odnowicieli walczą zbrojnie z bakluńskim najeźdźcą i uzurpatorem. Przebywająca na wygnaniu księżna Kaltin Martell zabiega o poparcie kapłanów Rao, przyjmuje sama tę wiarę i zobowiązuje się do wspierania kościoła po odzyskaniu Bissel. W wyniku tego do Bissel ruszają chorągwie Veluny wspierane przez hufce gnomów Wysokiego Ludu i krsnoludy niechętne bakluńskiemu porządkowi. Wojna, zniszczenie i rozłam narodu. Oblężenia, zgliszcza i pola bitew nawiedzane przez kruki i satada zdziczałych psów. Wojska przeciwników bakluńskiego porządku powoli uzyskują przewagę.

* 587 WR - Na polecenie mułłów bejgraf Zoltan zostaje zamordowany a jego miejsce zajmuje niechetny okupacji Bissel i powolny mułłom bejgraf Nadaid. Wojsko Ket zostaje wycofane z Bissel zachowując jednak władzę nad Thornwardem. Pozbawiony sojusznika książe Imran Storm Tendulkar przegrywa bitwę za bitwą. Wreszcie umyka do swego rodowego Ainoru gdzie zamyka się w Koziej Grani z resztką ocalałych i wiernych baklunów. Początek oblężenia Koziej Grani. Władza w Bissel zostaje zwrócona Radzie Lordów, którzy postanawiają nie obierać nikogo margrabią do czasu nastania pokoju. Rządzą jako Rada Regencka.

* 589 WR - Pokój Thornwardzki. Po odzyskaniu władzy nad całym południowym i centralnym oraz północno-zachodnim Biisel Rada Regencka, po naciskach ze strony Veluny oraz odzyskujących pozycję Rycerzy Strażników, zawiera pokój na bardzo niekorzystnych warunkach. Bissel rezygnuje z ziem na północ od Przesmyku Głogowego Lasu na rzecz Ket (są to tereny północno-wschodniego Bissel, żyzne ziemie i ważny szlak handlowy). Thornward, dawna stolica kraju, zostaje uznany wolnym miastem rządzonym przez Radę Ambasadorów (Ket, Veluny, Gran i Bissel). Ket rezygnuje z wszelkich roszczeń i praw do pozostałych ziem Bissel. Kozia Grań pada, ale wśród schwytanych obrońców nie ma zdrajcy Imrana Storma.

* 590 WR - Pogrom bakluńskiej ludności. Niezadowoleni z pokoju, lat okupacji oraz najazdów, głodni i biedni bisselczycy niszczą świątynie o domy bakluńskie. Nieliczni baklunowie unoszą głowy. Rycerze Strażnicy oraz Rycerze Odnowiciele wspierają te działania. Niektóre rody szlacheckie również. Wracający z Thornwardu członkowie Rady Regenckiej ustanawiają Pellak stolicą Księstwa Bissel. Dawny przywódca Rycerzy Odnowicieli, ser Lorangin Kollman, zostaje obrany i ogłoszony Księciem Bissel. Rzeczony Lorangin jest bratem komtura Mortena Kollmana, stojącego na czele bisselskich Rycerzy Strażników. Rycerze Strażnicy w zamian za zasługi w walce o wyzwolenie Bissel otrzymują liczne nadania na północno-wschodniej granicy. Jako, że są to dawne ziemie zwolenników Storma, słychać czasem nieśmiałe głosy, że nadania są niesłuszne, niesprawiedliwe do zasług i ogólnie kumoterskie. Rozpoczynają się również negocjacje w sprawie połączenia dwóch zakonów. Pojawia się również problem Auran. Rycerze Auranie, byli zakonem stworzonym z nadania Lorda Evarda Storma, lecz we wszystkich wojnach stawali przeciw niemu i dzięki temu zachowali swoje niewielkie ziemie. Teraz jako trzeci zakon rycerski, w nowym Bissel szukają szansy na poszerzenie swoich wpływów. Do kraju powracają ci, którzy uciekli przed bakluńskim najazdem. Paradoksalnie najbogatrzą częścią kraju okazują się ziemie rodowe Stormów - dolina Ainoru. Stormowie, ich krewni oraz popierające ich rody możnych zostają wyjęci spod prawa a ich ziemie zagrabione i oddane wiernym sprawie Bissel rodom. Wśród tych ostatnich trudno znaleźć taki, który by nie miał kogoś z rodu wśród Strażników. Nieliczni bakluni oraz dawni poplecznicy Storma uciekają lub żyją w niedostępnych miejscach, gdzieś poza granicami jesli nie Bissel to z pewnością prawa. Bissel zaś wkracza w nową erę.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-01-2008, 10:54   #5
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
Zima roku 590:

Jesień i zima były niezwykle ciepłe tego roku. Kończący się, odchodzący w niepamięć rok, nowym widmem wojny zagroził umęczonemu krajowi. Skłócone rody rycerskie wiecowały i zbierały siły. Gdzieś za górami, w dolinie Dorion na północy kraju, potężna horda zielonoskórych paliła i grabiła puszczając z dymem małe sioła pozbawione obrony. Strażnicy również zbierali siły. Setnie czarnych knechtów przemierzały szlak ku największym warowniom Rycerzy Strażników, Pellak i Turni. Ludzie zwykli i prości modlili się do bogów o zlitowanie. Kapłani odprawiali modły a wieszcze przepowiadali koniec świata i nadejście czasów mutantów i wynaturzeń. I przyjścia Wybrańca, którego nadejście zwiastowały gwiazdy. Łowcy już ruszali na szlak, by mu to przyjście osłodzić...

Wiosna roku 591:

Niech będzie wiadomym wszędzie, że mocą daną nam przez Wszechmocnego Heironeousa oraz inksze opiekuńcze moce, pognębiliśmy na polach wedle osady Brody i zamku Kliniec podłe hordy zielonoskórego zbója, który grabiąc, paląc i rabójąc niósł żagiew zniszczenia północnym rubieżom kraju. Tam to, zebrwaszy siły niepomiernie mniejsze niźli potworna horda Gurum Gusza, ichniego wodza bogiem się bezczelnie zwiącego, dalim im odpór stając mężnie a wódz nasz, wielmożny Margrabia Petryl Martell wsławił się wielce swą własną ręką siekąc barbarzyńskiego wodza i bożka. Wsparci przez mężnych Rycerzy Odnowicieli Ainoru oraz przeniewiercze plemiona buntownicze pod ich samowładczym wodzem zwanym przez gmin "Wybrańcem", którzy odmieniwszy się i widząc swą nieprawość postanowili czynem mężnym odpłacić Księstwu swą zdradę, rozbilim wrogą hordę tak potężnie, że nie więcej niźli stu wojów z całej wrogiej armiji znalazło bezpieczne schronienie w leśnych kniejach na zawsze przestając być zagrożeniem dla Księstwa. Niechaj więc wszystkie usta na całym świecie z nabożną czcią wymawiają imię naszego opiekuna, oswobodziciela i pogromcę barbarzyńców, Margrabiego Petryla Martella.


Spisano wiosną roku 590 przez kanonika na dworze w Gniewie, Rutgiera z Gniewu.



Wiosna roku pańskiego 591 była nader ciepłą. Łąki zakwitły szybko kryjąc zielonym dywanem traw jesienne i wczesnowiosenne pola bitew. Krew dawno już wsiąkła w ziemię i jedynie czerwieniejące gdzieniegdzie maki wspominały czerwień inną. Ale też tylko tym, którzy rzecz pamiętali, lub choć wiedzę mieli o tym co się działo. Cała reszta ludu Bissel żyła już czymś zupełnie innym. Czymś wspaniałym! Czymś, co zapewnić miało Ainorowi po wsze czasy miejsce pośród najznamienitszych wydarzeń tego roku a może i dekady.

Margrabia Ainoru, Petryl Martell słynął z gospodarności przez co lud prosty nazwał go „Budowniczym”. Zmęczony nieustannymi wojnami kraj byłby już dawno jałową pustynią, którą zamieszkiwały by jedynie hordy zdziczałych barbarzyńców walczących z zastępami dzikich bestii, gdyby nie „Budowniczy”. To on podnosił zniszczone wojną wsie, budował domy, zwalniał z danin najuboższych. To on utworzył w Gniewie hospicjum w którym opieką otaczano sieroty wojenne. To on budował siłę armii Ainoru opierając ją na piechocie wywodzącej się z prostego ludu. Nie było to w smak rycerstwu, lecz i tym dogadzał zwalniając z dziesięciny, nadając beneficja po zniszczonych wojną rodach, lub też przyznając przywileje. Nade zaś wszystko wielce sobie szanował radę swoich wasali i każdorazowo w ważnych sprawach wzywał do Gniewu rody dla omówienia spraw ważnych. Lud wiedział, że „Budowniczy” kocha Ainor i jego dzieci. Kraj powoli podnosił się z lat wojen i nawet ostatni najazd orczej watahy nie zaszkodził mu wielce.

Właśnie dla upamiętnienia rozbicia orczej hordy w bitwie pod Brodami, gdzie wojska „Budowniczego”, wspierane silnym hufem Rycerzy Strażników oraz zbuntowanymi wojami pod Wybrańcem, rozbiły zastępy orczej armii na lata chroniąc kraj przed tym widmem najazdu, właśnie dla upamiętnienia tej chwili organizowano w Gniewie turniej, jarmark i bal. Ludu ciągnęło na Gniew co nie miara bo i trza było zawczasu zająć dogodne miejsca w gospodach i zajazdach. Później mogło nie być już gdzie nocować. Feta zaś miała być nader huczna. Zapowiedział swój przyjazd sam Książe Bissel Lorangin Kollman wraz ze świtą najznamienitszych rycerzy, zapowiedzieli liczni lordowie i baronowie Veluny, Gran, Sterach, Keolandii, Geoff a nawet z Ket. Miał też zjawić się sam Wybraniec, by hołdem lennym potwierdzić nadanie mu Dorion i restytucję Stormów. Lud prosty prześcigał się w opowieściach o świetnościach jarmarku i turnieju, który już niedługo odbywać się miał w Gniewie. Cóż jednak miał czynić, skoro nawet światlejsi odeń trubadurzy i bardowie snuli opowieści, których nie powstydziły by się najlepsze mamki, piastunki i nianie. Baśń goniła baśń. Ile zaś w nich prawdy pokazać miała najbliższa przyszłość…
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-01-2008, 10:56   #6
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
Lato roku 591 okazało się być najbardziej doniosłym na przestrzeni wielu ostatnich. Już to przez to, że podczas gniewskiego turnieju pojawiło się rycerstwo całego cywilizowanego świata począwszy od keolandzkich zbrojnych towarzyszących władcy poprzez rycerzy poszczególnych wasalstw Keolandii, którzy szukali chwały i szansy na podniesienie swego statusu a turniej, pierwszy prawdziwy od wielu lat wojen turniej, był po temu doskonałą okazją, aż kończąc na najznamienitrzych wojach Bissel, którzy ściągnęli do Gniewu w chwale i glorii wygranej niedawno bitwy pod Brodami. Nie brakowało nikogo. Nie powinno więc dziwić, że w tym znamienitym gronie podejmowano ważne decyzje i że takie spotkanie okazało się być celem działań sił, ktore z ukrycia próbowały manipulować wszystkim i wszystkimi.

Już pierwsze dni turnieju ukazały jak wiele różnych spraw tu się kotłuje. A to wygnano ketyjskich posłów i ich delegację podejrzewając ich o zdradę. Później zaś zaczęto ścigać samego Wybrańca z Dorion i jego ludzi co mogło doprowadzić do tragicznej w skutkach pomyłki, albowiem szparko działający nad podziw Trybunał wnet znalazł w nim sprawcę wszystkich nieszczęść. Co na szczęście nie zakończyło się tragedią, ale jak niewiele brakowało! Już wszak był i szafot postawiony, już ogłaszano egzekucję, już lud na błoniach czekał. Szczęściem nie doczekał się bo sam Wybraniec po raz już nie wiadomo który ręką bogów najpewniej zratowan, zbiegł ze swymi ludźmi dając czas i sposobność dokładnego zbadania sprawy. Wnet wyszły wszelkie błędy i uchybienia służb stosownych a sam Wybraniec został oczyszczony z wszelkich zarzutów słowem najznamienitrzego z przybyłych, władcy Keolandii, Kimbertosa Skotti. Więcej już rzec nie trzeba było.

Na zakończenie zaś turnieju, któren przejdzie przez to do historyji potomnych, uchwalono walną krucjatę dla uczczenia zrękowin, które też zakończyły się bardzo tragicznie. Horn de Gordian, jeden z najsławniejszych z książąt Keolandii, związać się miał z Lady Joanne Martell, córką władcy Ainoru margrabiego Petryla Martella. Niestety tajemnicza ręka, bo w samobójstwo księżniczki nie wieżył nikt, wypchnęła szczęśliwą niewiastę z okna jej wieży a upadek zakończył się tragicznie. Jednakże w komnacie znaleziono znak szkarłatny, co jedynie umocniło rycerstwo w przekonaniu, że za wszystkim stoją niewierni zza mórz okupujący obecnie ziemie wiernego wasala Keolandii, Morskich Książąt, przez co ten policzek wymierzony całemu wiernemu rycerstwu mósiał zostać zmyty krwią niewiernych. Szkarłatne Bractwo już wkrótce poznać miało na swej skórze co znaczy słuszny gniew prawych rycerzy. Już wkrótce...


Jesień 591 roku:

Jesień zastała połączone siły wielu narodów walczących ze Szkarłatnym Bractewm na mokradłach Hool. Walki były ciężkie, choć pancerne rycerstwo Keolandii, Uleku, Gran, Geoff oraz Bissel spychały powoli dzikie zastępy czarnolicych Olmów z dżungli Amelio na południe. Zastęp Dorion, wchodz±cy w skład sił Bissel, liczący prawie stu pieszego pancernego luda, sprawiał się wielce i zyskał i szacunek i mir kompanionów. Walki trwały bez mała trzy już miesiące i połączone siły wolnych narodów liczyły na jakiś przełom. Przełom, który nie następował.

W końcu zaś pojawił się smok. Najprawdziwsza bestia na usługach Księcia Blaise Storma, któren zratowawszy kuzynkę keolandzkiego władcy jeszcze bardziej się w łaskach jego znalazł i we wszelkiej radzie brał udział ku wyraźnej niechęci dowódców bisselskich hufców. Jednakże obecność smoka, który ognistymi płomieniami nękał wojowników Szkarłatnego Bractwa, sprawił ostatecznie że wojska krucjaty spychać zaczęły w końcu czarnoskóre zastępy dzikusów. Przełom został dokonany! Książe Blaise Storm uzyskawszy zgodę kelandzkiego władcy mógł wraz z zaprzyjaźnionym smokiem wrócić do Dorion. Jego wojowie podążyć mieli jego śladem po zakończeniu krucjaty, której kres zdawał się bardzo szybki.

Dorion dawno nie pamiętało takiego rozkwitu. Może jeszcze przed laty, kiedy Czarne Bractwo, lub też Zakon Prawej Myśli i Czystego Serca jak zwali go ludzie wiedzący i znający naukowe traktaty teologiczne, otrzymało nadania z rąk ówczesnego suzerena, władcy Keolandii. Albo jeszcze w czasach, kiedy w Dorion rządziły liczne krasnoludzkie klany. Tak czy siak, dawno.

Kupcy coraz częściej odwiedzali ten mały, wciśnięty pomiędzy Bissel a Ket, kraik korzystając z braku sytemu ceł i nakazów z prawem składu na czele. Inna inszość, że takie podejście włodarza Dorion nie podnosiło dochodów państwa, lecz z drugiej strony, lud mógł kupować taniej, bogacił się tym samym podobnie jak odwiedzający go kupcy. Wyrastające jak grzyby po deszczu faktorie walczyły o lokalizację z karczmami i zajazdami. Interes! Słowo, które okazało się ostatnio najczęściej używanym przez ainorczyków z Dorion. Jeśli dodać do tego w miarę spokojne, niepokojone sporadycznie napadami górskich band, życie wiejskie, spore połacie niezamieszkałych terenów i napływ ludności bakluńskiej i tych bisselczyków, którzy poczuli zew krwi ainorskiej, Dorion mogło się jawić jako enklawa. Enklawa wiecznej szczęśliwości i dobrobytu. Kraina mlekiem i miodem płynąca. Tak też było w istocie.

Niestety taka polityka kosztowała sporo Dorion. Wraz z nadejściem jesieni a później zimy, okazało się, że skarbiec z bezdennymi zasobami skrbu smoka, zaczyna świecić pustkami. Niby będące w obrocie monety Dorion o niższej zawartości kruszcu, dobrze wymienialne z początku, przyniosły duże zyski. Jednakże zyski te były wciąż inwestowane. A to w opłatę dla tej lub tamtej grupy zbrojnych, którzy garnęli się pod sztandary Dorion. A to w zakup niezbędnego ekwipunku. A to dla inżynierów i budowniczych, którzy wokół Warowni Mott wznosili miasto budując je nieomal od podstaw. Nadejście więc zimy zmusiło Księcia Blaise, bowiem Dorion otrzymało oficjalnie status zwasalizowanego przez Bissel księstwa, do refleksji. Refleksji nad stanem państwa i jego przyszłością.


Wiosna roku 592:

Tego roku właśnie na Księstwo Dorion spadł największy cios w krótkiej historii tego małego kraju. Początkowo nic go nie zapowiadało. Wiosna przychodziła powoli zmieniając śnieżną dolinę w błotniste bajoro. Jednakże wnet nieznani spiskowcy rozgłaszać zaczęli plotki o zarazie, która nawiedziła Dorion a rychłe zgony zdawały się te brednie potwierdzać. Wszelkie próby zbadania i rozikłania tej zagadki spełzły na niczym i lud zaczynał szeptać o klątwie, którą Bogowie zesłali na władcę za grzechy ojców. Wierni nowo powstałych chramów Korna i kilku bogów z bakluńskiego panteonu, których kapłani wraz z bakluńskimi osadnikami osiedlili się w dolinie i otrzymawszy pozwolenie zaczęli budować swoje Świątynie, jęli garnąć się wielkimi rzeszami by u bogów błagać zmiłowania. Lud drżał ze strachu. Jego władca zaś stał przed dylematem o którym lud nie wiedział nic.

Wyprawa, wyzwanie rzucone losowi, okazała się właśnie tym tragicznym w skutkach zdarzeniem, które na zawsze zmieniło władcę Dorion. I zubożyło nieco świtę jego. Byli tacy co twierdzili, że Książe Storm ze swoją świtą ruszył rzucić wyzwanie demonom, przeklętnikom, którzy nawiedzali ziemię jego przez co rozwijać się jęły choroby, dzieciaki umierały a i zwierzęta dawać zaczęły kwaśne mleko lubo jaja posute. W Czarciej Wieży potykać się mieli. Podobno ziemia się trzęsła a pioruny waliły z nieba jak w najgorsza burze, tyle że chmur na niebie żadnych nie było! Szczęk mieczy i wybuchy magii to aż w Stanicy słychać było. Tak opowiadali przynajmniej Ci, którzy pamiętnej wiosny na brzegu jeziora byli i faerie walczących potęg podziwiać mogli na tle nieba. Później zaś powrócili drużynnicy Księcia Dorion, pocięci i poranieni. Kanclerza, Tormunda Młotem zwanego niesiono na marach. Podobnie jak i jednego z najbardziej wprawionych w walce, strasznego dla wrogów lecz serdecznego dla druhów, Reinhardta. Zgineli nie tylko oni, ale ze znacznych oni byli najznamienitsi. Książe przeżył zamach na swe życie i wiedział już, że nic w jego kraju takie jak było nie będzie. Nie było najbliższego mu druha. Reszta przestawała się liczyć.

Najdziwniejszym okazało się, że nawet tak straszliwe zdarzenia wyjść mogą krajowi na dobre. Okazało się zaś, że wyszły. Pogrzeb kanclerza i pobitych rycerzy zgromadził wielu mieszkańców Dorion. Zgromadził jednak również kilka pocztów rycerskich przybyłych w rodowych barwach i pod sztandarami. Wiozących zaś, poza słowami kondolencji i smutku, rzecz znacznie ważniejszą. Uznanie. Uznanie Księcia Dorion, Blaise Storma, za osobę równą im lub lepszą nawet urodzeniem. I wartą tego, by wraz z nią smucić się stratą jej bliskiej osoby.

.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-01-2008, 10:57   #7
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
Wiosna 593: Zamach stanu. Nic na początku roku nie wskazywało na to, że wiosna ta tak znamienną będzie w dziejach nowożytnego Bissel. Zjazd rycerstwa księstwa miał zostać uświetniony rycerskim turniejem, na który zjechali rycerze z całego księstwa i innych, dalszych jeszcze krain. Każdy lennik stawiał się w stolicy księstwa z bogatym orszakiem, bowiem pierwszy to był po wojnie zjazd rycerstwa w stolicy. Przybywali rycerze z najdalszych krańców księstwa, przybywali i spoza nich chcąc w organizowanym Książęcym Turnieju zdobyć laury i majętność. Miasto pękało w szwach. Poza rycerskimi szrankami miały wszak stanąć szranki do walki pieszej ludzi z gminu, walk zbiorowych i turnieju łuczniczego. Poza bogatą nagrodą zwycięzca mógł liczyć na sławę, niewieścią fascynację o angaż. Nikt by tego wydarzenia przegapić nie mógł. Kupcu również, dla których w Pellak pojawiła się ogromna klientela. Do stolicy księstwa przybył każdy kto cokolwiek znaczył, lub znaczyć chciał.

Sam turniej również rozpoczął się hucznie. Od pojedynku osławionego komendanta Księstwa Dorion, pogromcy niewieścich serc Je’Daine „Pięknego”, bohatera spod Brodów, z Księciem Hornem de Gordian, zaufanym przyjacielem Wielkiego Księcia Lrangina Kollmana. „Nadziak” nie dał elfiemu wojownikowi żadnych szans wysadzając go jedynie szczęśliwie z siodła. Nie obyty z rycerskim obyczajem władca Dorion zeźlony porażką jego woja sam rzucił wyzwanie osławionemu Hornowi. Dzień później podzielił losy swojego komendanta usieczon w rycerskim pojedynku. Wówczas też wyszło na jaw, że wbrew zakazowi Wielkiego Księcia spotkał się on był ze skazaną przez Święte Oficjum na śmierć, morderczynię Lorda Ferla, Lady Izabel Ferl z doru Martell, ostatnią żyjącą córkę znanego ze swoich zasług w odbudowie kraju margrabiego Petryla Martella „Budowniczego”, władcy północnych rubieży Bissel, Ainoru. Nie tylko spotkał, ale gwałt zadając woli jej i ojca jej, poślubił przemocą chcąc władztwo swe rozciągnąć nie tylko na Dorion, które podstępem wydarł Bissel, ale i Ainor. Nim jednak plany te na jaw wyszły zdradziecki Książe Dorion posłał swoich siepaczy, którzy podstępem wdarli się do siedziby Rycerzy Strażników, Obrońców Księstwa i wdając się w krwawy bój zgładzili przybyłego tam Wielkiego Księcia Lorangina Kollmana, jego brata Mortena, Wielkiego Mistrza Zakonu Braci Strażników i wielu, wielu innych znamienitych.

Ta krwawa rzeź jaką podłe psy z Dorion urządziły zdradziecko na zjeździe rycerstwa w Pellak nie była jeszcze końcem ich podłości. Uciekając przed surowym i nieuchronnym ramieniem władzy, którą sprawuje w kraju naszym sprawiedliwy Trybunał, mocą daną mu przez rycerskich panów, zbóje z Dorion ubili moc rycerstwa na ulicach miasta. Jednak poza tym wszystkim doriońskie psy zleciły zabójstwo najważniejszej osoby na urzędzie w Trybunale, by utrudnić jeszcze ich ściganie. Nie tylko zleciły ale jeszcze zamach ów skutecznie przeprowadziły!! Czy te wszystkie okropności nie wystarczały by uznać tego wrzoda, jakim Dorion jawił się w oczach każdego sprawiedliwego, za kraj wrogi i zakończyć jego nędzny żywot krótką, krwawą i sprawiedliwą wojną? Podczas Wielkiej Rady, która po krótkich obradach wybrała wobec bezpotomnej śmierci władcy jego bliskiego przyjaciela i równie znamienitego wodza, Horna de Gordian „Nadziaka”, Wielkim Księciem Bissel, uchwalono również wojnę sprawiedliwą jako odpłatę za krzywdy, jakie Bissel poniosło od synów Dorion. Wojnę do której wszyscy gotowali się mężnie. Bissel znów miało orężnie udowodnić, że jego synowie nie pozwolą sobą pomiatać nikomu i rzucone wyzwanie podniosą. Oddadzą zaś po wielokroć.

.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-01-2008, 10:57   #8
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
593 przełom lata i jesieni, oraz zima 593/594:

Niczym grom z jasnego nieba na prawy i mężny lud Bissel spadła wieść o klęsce wojsk miłościwie nam panującego Wielkiego Księcia Horna de Gordian, który dzielnie w polu stawawszy ustąpić w końcu musiał przed przeważającymi siłami wroga. Znany już annałom wszetecznik, diabeł wcielony i diabła potomek z otchłani piekielnych ściągnąwszy sobie podobne biesy powołał je pod swe sztandary i wespół z nimi pokonał nasze mężne wojska. Jedynie przemyślności Wielkiego Księcia i jego odwadze Bissel zawdzięcza cud ocalenia resztek wojsk z pogromu i to, że cofające się wojska zadały diabelskiej sile takie straty, iż i ona już łba swego nie podniosła i w granicach swej przeklętej po trzykroć domeny ostała. Jednakowóż wojska nasze już spiesznym marszem ruszać musiały na południe, gdzie zwiedziony diabelskimi sztuczkami Blaise Storma na granice nasze zbrojnie napadł żołdak keolandzki.

Pokój, który dał koniec tym krwawym czasom, był najbardziej upokarzającym wydarzeniem w całej historii Bissel. Wielki Książe, opuszczony przez zdradzieckie zastępy Veluny, uznać musiał roszczenia Keolandii, jej władztwo nad rodową domeną samego Wielkiego Księcia, Rustycją a nade wszystko uznać musiał powstanie Ainoru jako wolnego od panowania naszego państwa. Klęska klęskę goniła i nawet uczeni mężowie nie byli w stanie wyjaśnić tego fenomenu nie dostrzegając jego zwiastunów ni w gwiazdach ni w inkszych znakach. Jednak bogowie odwrócili od naszego umiłowanego kraju swą twarz i człek pobożny nie mógł ukojenia ni w życiu ni w modlitwie znaleźć. Jednak bogowie widać w mądrości swej nie rychliwi, ale sprawiedliwi głodem i morem nawiedzili ziemie wszeteczników wyganiając ludków biednych ze wsi do miast. Diabelski zasię książe, miast o lud swój dbać, huczne bale i zjazdy rycerstwa zimą jął urządzać.

Takoż i ten czyn jego bezbożny już wszystkim Bogom widać obmierzł, albowiem miast hucznych igrcy i zabaw była czarna polewka, proch i pył. Naoczni świadkowie onych zdarzeń wspominają chwilę, kiedy diabelski książę precz z miasta przegnał ainorskiego kanonika Niezwyciężonego nie znajdując uznania dla jego żądań ukarania sprawców bezbożnych czynów w Koziej Grani, o których i do naszych uszu doszły smutne wieści. Przeganiając precz Bożego sługę skazał się po raz kolejny diabeł ów wcielony na wieczne potępienie i na plagi, które wnet spadać zaczęły na dom jego. Wprzódy bowiem Żmij z Dorion, prawa ręka i skóra z diabła zdjęta, głowę swoją położył ręką jaką świętą trafiony. Blady podówczas strach padł na wszystkich diabła zauszników i na jego samego. Hołd, któren ukoronowaniem miał być przejęcia przezeń władzy w kraju skończył się klęską zupełną, bowiem widzący jego nieprawości mężni rycerze, podnieśli głos oburzenia i domagali się ukarania wszystkich winnych nieprawych i podłych czynów, których bezbożnik i zausznicy jego się dopuścili począwszy od skazania samej jego małżonki, która wyrokiem Świętego Oficjum skazana, porwana przezeń została i do łożnicy wzięta bękarty jego w brzuchu swoim nosząc. Nie mogąc w twarz spojrzeć uczciwym i mężnym mężom, podły książę oddalił swą małżonkę a głos rycerstwa załagodzić musiał zgodą na powołanie Rady, która służyć mu miała pomocą.

.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-01-2008, 10:58   #9
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
Społeczeństwo:

Społeczność zamieszkującą Królestwo Bissel, podzielić winniśmy na cztery stany. Najważniejszym i mającym największe znaczenie dla polityki, praw i życia, są szlachetnie urodzeni. Wywodzący swoje korzenie z wyniesionych do rycerskiego stanu mężów i także szlachetnie urodzonych mężów stanowią ledwie może niewiele więcej niż dwudziestą część społeczeństwa Bissel, lecz w ich rękach do niedawna wyłącznie znajdowała się władza w państwie. Przynajmniej tak im się to zdawało. Jednak wyższy stan, uświęcony prawem i przywilejami, znajdował się i znajduje się po dziś dzień ponad pozostałymi stanami i jest tak postrzegany przez wszystkie warstwy społeczne na terenie całego królestwa. Takie przeciwstawianie wyżej urodzonych reszcie społeczeństwa sprawiło, że od zawsze traktowana była ona i postrzegana, jako naturalni władcy w kraju. Chłopi, wolni i niewolni, służyli swemu Panu w zamian za co on otaczał ich opieką i stał na straży praw. Nie mięli prawa opuszczać swej ziemi, żenić się bez zgody Pana i musieli oddawać swemu włodarzowi trzy czwarte swego dochodu bez względu na jego źródło. Czy rybak, czy pasterz, czy chłop rolny, każdy musiał oddawać należną Panu daninę na ręce wyznaczonych do tego poborców. Jeśli dodać do tego konieczność oddawania dziesiątej części zbiorów na rzecz Kościoła, okaże się, że żywot najniższej klasy społecznej Bissel nie należał i nie należy do przyjemnych. Jednak ci, którzy urodzili się chłopami nie spoglądają na świat przez pryzmat wykorzystywania ich przez ich włodarzy. Przekonani o wyższości szlachetnie urodzonych, przynajmniej publicznie, traktują przedstawicieli z pokorą i serwilizmem właściwym osobom lepszym, mądrzejszy a nade wszystko mogącym, na mocy swego uprzywilejowania, uczynić ze swoimi poddanymi wszystko co zechcą. Trzeci stan, stan duchowny, w Bissel nigdy nie zyskał wielkiego znaczenia. Powodem niewątpliwym takiego stanu rzeczy była spora liczba chramów różnych wyznań, z których żaden nie posiadał wielkiego znaczenia. Jednak od chwili dojścia do władzy Regenta jeden kościół, kościół Heironeusa, uzyskał znaczne przywileje, choć nieprzychylni mu oportuniści innych wyznań głosili plotki, że przywileje te zostały kupione. Faktem jednak jest, że kościół Niezwyciężonego uznany został za wyznanie powszechne a jego świątynie budowane są we wszystkich większych osadach w których ich jeszcze nie było. Wszystkie uroczystości rozpoczynają się od modłów do Boga o łaskę jego a rola kościoła urosła do tego stopnia, że jego patriarcha, arcybiskup Juderot von Sydov, został honorowym członkiem Rady Królewskiej. W związku z takim stanem rzeczy wszyscy, którzy służą świątyni, lub żyją na oddanych jej ziemiach, wolni są od podatków i danin i winni są jedynie łożenia na rzecz świątyni do której przynależą. W wysokości trzech czwartych dorobku. To dotyczy głównie żyjących na ziemiach świątynnych a tym samym kościelnych poddanych. Nadto wszyscy poddani w Królestwie obowiązani są płacić dziesięcinę, czyli dziesiątą część swego dochodu na rzecz świątyń, którymi to sumami zarządza poszczególny władca ziemi samemu decydując na rzecz jakiej świątyni przekaże daninę. To, oraz wyłączenie duchownych i ich poddanych spod sądownictwa pańskiego uczyniło z nich w końcu prawdziwie stan trzeci. Miasta wymagają odrębnego omówienia. Wszyscy bowiem mieszkańcy osad posiadających prawa miejskie, czy to nadane przez Książąt, czy przez samego Wielkiego Księcia, czy też w końcu przez Regenta wyłączeni zostali spod praw feudalnych a obowiązywać je miały prawa miejskie. Prawa miejskie i sądy miejskie. W zamian za to miasta płacić miały do wielkoksiążęcej kiesy jedną trzecią swoich dochodów w złocie. Takie wyłączenie miast spod sądownictwa Panów na których ziemiach się mieściły, spotkało się z ogromnym sprzeciwem możnych Bissel i sprzeciw ten w dzisiejszych czasach jedynie się ugruntował. Przez to właśnie wielu spośród burmistrzów i wójtów zdecydowało się płacić dodatkowo swemu Panu. Takie obciążenie spowalnia rozwój miast, lecz z drugiej strony uwalnia je od nacisków lokalnych władyków. Tak oto doszliśmy do końca niemalże krótkiego rzutu okiem na przekrój społeczeństwa Bissel w dzisiejszych czasach. Dodać jeszcze należy, że niemal 90% społeczeństwa to ludzie a najliczniej przedstawianą grupą nieludzi są krasnoludy, zamieszkujące głównie w Ainorze i Trzech Graniach. Ostatnim ważnym akcentem w życiu społeczeństwa bisselskiego, jest różnica pomiędzy kobietami i mężczyznami. Wynika ona zarówno z obyczajów i tradycji, ale obecnie znalazła swe odzwierciedlenie również w przepisach prawa. Kobiety, co do zasady, traktowane są jako poddane władzy swoich męskich opiekunów. Są nimi na początku ojcowie, lub sprawujący ojcowską władzę seniorowie rodów. Później przywilej ten spływa na ich mężów. Tak oto widać, że kobieta jest w społeczności Bissel, wyłącznie poddaną swego męża. I z urodzenia winna jest posłuszeństwo swemu mężowi, lub seniorowi rodu. Jednak z drugiej strony obyczaj i prawo nakazuje opiekować się i chronić kobietę, co znajduje odzwierciedlenie w różnych prawach i obyczajach. Kobiecie okazuje się uprzejmość w każdym czasie, wstając od stołu gdy doń siada i wstaje, uchylając przed nią drzwi czy podając rękę gdy zstępuje z wysokości. Jej dobre imię i honor to niemalże wartość publiczna i takiej ochronie niemalże podlega. Kurtuazja taka dotyczy jednak wyłącznie kobiet co najmniej równego stanu. Nie sposób wyobrazić sobie lorda, który wstaje od stołu za każdym razem gdy wejdzie do izby posługaczka. W znaczącej większości kobiety godzą się ze swoim przeznaczeniem i pozycją, lecz są też wyjątki od tej zasady. Jednak buntujące się publicznie przeciw utartym obyczajom kobiety skazują się co najwyżej na zamknięcie w odosobnieniu u Milczących Sióstr, klasztorze o wielce surowej regule, z którego nie ma już powrotu. Znacznie częściej chcące wyjść poza wyznaczone im ramy społeczne niewiasty przybierają oblicza mężów i pod przebraniem podążają ku swemu przeznaczeniu.

Kończąc już ostatecznie należy jeszcze zaznaczyć, że istnieją również tacy ludzie, którzy nie mieszczą się w żadnym z przedstawionych stanów, tak zwani „Ludzie wolni”. Owi wagabundowie i wędrowcy, wydrwigrosze i przebiegacze szlaków są wiecznym utrapieniem wszystkich prawych mieszkańców Królestwa Bissel, co sprawia, że nierzadko spotykają ich niezasłużone represje. To jednak dziwić nikogo nie powinno, albowiem wśród właśnie tej grupy najwięcej jest złodziei, żebraków i zbirów.

.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-01-2008, 10:59   #10
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1064 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
System feudalny:

System feudalny w Królestwie Bissel oparty jest o wasalską przysięgę wierności i posłuszeństwa wobec seniora. Najistotniejszym elementem tego systemu jest „własność ziemska”. Jest ona podstawą i przyczynkiem rodzącego się stosunku zobowiązaniowego pomiędzy seniorem i wasalem. Jej odzwierciedleniem jest również plebejusz. Mówiąc najprościej, najsilniejszy w okolicy Pan ma najwięcej ziemi zamieszkałej przez najwięcej chłopów. Oni wszak, jako podstawa nakładanych podatków, determinują bogactwo swego Pana. Jednak mimo tego, że są podstawowym przedmiotem władzy lennej szlachcica, sami są jedynie prawem zmuszeni do zachowania wierności wobec swego lennika. Nie odbiera się od nich przysiąg a jedynie nakłada obowiązek, którego strzeżenie pozostawia się ich Panom, z tej przyczyny, że jako najniższy stan, plebejski, uznawani są za pozbawionych honoru. Mają jednak obowiązki nałożone przez ich Pana, który egzekwować je może z całą surowością, nawet z użyciem prawa. To ostatnie zazwyczaj konieczne nie jest, albowiem dla chłopa Pańskie słowo prawem. Jedynie podczas ucieczek, na terenach podległych innej władzy, konieczne jest uciekanie się do prawnego aparatu.

Stan rycerski:

Rycerzem się rodzi. Przypadki wyniesienia do godności szlachectwa osób nie mających szlacheckiego pochodzenia, choć się zdarzały, to jednak należą do wypadków arcy rzadkich. Pamiętać również trzeba, że im starszy ród, im więcej pokoleń wstecz szlachcic może wykazać się swoim szlacheckim rodowodem, tym jego ród ma większe poważanie. Bycie szlachcicem zawsze związane jest z posiadaniem tytułu. Bywa, że jeden szlachcic posiada więcej niż jeden tytuł. Najlepszym przykładem jest sam król. Jego Królewska Mość Tristan de Marque, jest wszak również Księciem Ainoru. Jednak zwyczaj nakazuje, by tytułować go znaczniejszym mianem.

Król:
Stoi na szczycie hierarchii społecznej w Bissel. Jest jednak związany dosyć silnie wolą Rady Królewskiej w skład której wchodzą książęta wszystkich dominiów Bissel, hierarcha kościoła Niezwyciężonego, Lord Monetariusz, kanclerz i Pierwszy Namiestnik Trybunału. To właśnie potrzeba odzyskania niezależności sprawiła powołanie wojsk zaciężnych Bissel, które w wojnie o Geoff świętowały tak wielki sukces. Król jednak, było nie było, jest władcą najwyższym w Bissel. To jego wola jest tu prawem. On też jest ostatnią instancją w sporach sądowych, co czasami, sporadycznie, wykorzystywane jest do ochrony poddanych przed niesprawiedliwością szlachty. Nawet tej wymierzanej zgodnie z prawem.

Książe:
Każdym dominium Bissel tj. Ainorem, Senecją, Trzema Graniami, Srebrną Tonią, Rustycją i Thornwardem rządzą udzielni władcy, którzy związani są z Bissel jedynie przysięgą lenną. Oznacza to ni mniej ni więcej, że książę może stanąć przed trybunałem wyłącznie wówczas, kiedy złamie prawo królewskie. Książęta dziedziczą swoją ziemię po swoich przodkach, lecz za każdym razem muszą odnowić przysięgę lenną wobec władcy. Choć formalnie władca może wynieść do godności książęcej dowolną osobę, to jednak nie zdarzyło się, by osadzono na książęcym stolcu kogoś, kogo tradycja nie nakazywała by osadzić. Męski potomek zmarłego, lub jeśli takowych nie ma, to syn pierworodny żeńskiego potomka. Gdy zaś i tych nie stanie, wówczas kolej przypada na rodzeństwo dalsze władcy i jego potomnych. Owa zasada dziedziczenia odnosi się do wszystkich tytułów szlacheckich i ich dziedziczenia. Należy pamiętać również, że tytuł dziedziczy tylko jeden, najstarszy potomek. Pozostali, choć szlachetnie urodzeni i rycerskiego stanu, o ile nie dostaną nadania, nie mają nic.

Baron:
Jest to władca ziemski, który uzyskał nadanie z rąk samego władcy Bissel, Wielkiego Księcia lub zgoła Króla, na terenie księstw. Nie podlega on władzy książęcej a ziemia jego jest wyłączona z książęcej jurysdykcji, podlegając wyłącznie prawu królewskiemu. Takie nadania były jednak zawsze i są po dziś dzień, wielką rzadkością.

Margrabia:
Jest tytułem nadanym honorowo i dożywotnie, ale bez prawa dziedziczenia. Nadawany był zawsze władcom tych ziem, które były najbardziej zagrożone a władza margrabiego pozwalała mu na stosowanie własnej polityki militarnej. Jego zadaniem było utrzymanie a nawet rozszerzenie granic poddanego mu władztwa. Regułą również było, że tytuł margrabiego potwierdzany był na dalszych potomków pierwszego władcy noszącego ten tytuł. Jako, że jego rolą było rozszerzanie granic i obrona już istniejących, jako jedyny władca ma pełne prawo prowadzenia zaciągu i budowania fortec. Tytuł ten nadawany jest przez władcę Bissel, podobnie jak tytuł barona i rządzi się jak i on podobnymi prawami w zakresie niezależności od władzy księstwa w ramach którego się znajduje. By jednak było skuteczne, margrabia musi poza tytułem uzyskać z rąk władcy ziemię, której będzie bronił.

Lord:
Lord jest najmniej znacznym spośród tytułów posiadaczy ziemskich. Określa się tym mianem tych, którzy otrzymali nadanie ziemskie z rąk osoby innej niż Wielki Książe czy Król. Są poddanymi księcia władającego ziemią w której leżą ziemie lorda. Są z nim również związani przysięgą lenną. Wasale barona i margrabiego są również podległymi władzy książęcej, bowiem immunitet ich seniora nie przechodzi na nich. Lordowie są najliczniejszą grupą posiadaczy ziemskich w Bissel.

Rycerz:
Na najniższym poziomie drabiny feudalnej znajdują się rycerze, którzy nie posiadają własnej ziemi a jedynie nazwisko. Zwykle służą swemu seniorowi lub na dworze innego władyki. Czasami oddają się na służbę w kościele zyskując godności kościelne z racji samego urodzenia. Należy pamiętać, że wszyscy szlachcice są rycerzami, choć nazwa ta stosowana jest wyłącznie wobec tych, którzy znajdują się na dole hierarchii feudalnej. Często ci właśnie rycerze przemierzają szlaki w poszukiwaniu wyzwań, które dadzą im sławę, honory a w przyszłości zaowocują nadaniem z rąk jakiegoś seniora, któremu przypodobają się swymi umiejętnościami.

.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:22.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169